Historia starożytnego Bliskiego Wschodu

Okładka książki Historia starożytnego Bliskiego Wschodu
Marc van de Mieroop Wydawnictwo: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego Seria: Historiai historia
342 str. 5 godz. 42 min.
Kategoria:
historia
Format:
papier
Seria:
Historiai
Tytuł oryginału:
A History of the Ancient Near East, ca. 3000-323 BC
Data wydania:
2008-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2008-01-01
Liczba stron:
342
Czas czytania
5 godz. 42 min.
Język:
polski
ISBN:
9788323325406
Średnia ocen

                7,3 7,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Historia starożytnego Bliskiego Wschodu w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Historia starożytnego Bliskiego Wschodu

Średnia ocen
7,3 / 10
41 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
128
128

Na półkach: ,

Marc van de Mieroop, ceniony belgijski asyriolog i znawca historii starożytnego Bliskiego Wschodu, słynie nie tylko z książki o Hammurabim, ale również – a może nawet i bardziej – z holistycznego podręcznika do… historii wspomnianego regionu od czasów pojawienia się pisma (ok.3000 p.n.e.) do Aleksandra Macedońskiego, co zresztą zaznaczone jest na okładce. Publikacja ta jest jedną z nowszych opracowań historycznych na ten temat, z pewnością jest więc godna uwagi. Widać, że Mieroop miał zamiar napisać podręcznik uniwersalny – zarówno przystępny dla laika, jak i dla zapalonego studenta, który chce głębiej wgryźć się w temat. O tym pierwszym świadczy stosunkowo prosty język i płynna (przynajmniej w większości) narracja, o tym drugim rozdrabnianie się nad niektórymi kwestiami, dużo datowań i danych. Chciał zatem zrobić coś na miarę Georgesa Rouxa. Wyszło nieźle, choć zarzucić mu można z pewnością niewyczerpanie tematu. Mieroop skupia się na jednych kwestiach, zostawiając na boku inne. Lwia część tej książki to opis historii politycznej – formowania się ludów, ośrodków władzy, dzieje poszczególnych dynastii i co ważniejszych władców; podbojów, bitew, stosunków dyplomatycznych i zawirowań politycznych. Czasem wtrąci też coś na temat osiągnięć technicznych/cywilizacyjnych danych epok, nieraz kleci też wzmianki o piśmiennictwie i jego powstawaniu, o zachowanych źródłach pisanych i o ważności oraz roli poszczególnych języków w poszczególnych okresach. Niekiedy powołuje się przy tym na fragmenty różnych tekstów, którymi się wspomaga, odczytanych z tabliczek klinowych; Mieroop słynie właśnie z tego, że lubi się tymi tekstami podpierać. Od czasu do czasu wzmiankuje też, skrótowo i w zwarty sposób, o gospodarce i strukturze społecznej. I to tyle jeśli chodzi o charakterystykę zawartości. Jest to solidne, rzetelne źródło, aczkolwiek brak tu jakichś nowatorskich treści – zasadnicza część informacji jest powtórzeniem, rzecz jasna, z innych podręczników. Mieroopowi można też gdzieniegdzie zarzucić skróty czy uproszczenia, a także zastanawiać nad zasadnością rozłożonych akcentów, niemniej jednak, z bagażem niewielkich wad, jego podręcznik pozostaje przyzwoitym źródłem informacji – trochę kompromisowym, ale mimo wszystko godnym uwagi.

Marc van de Mieroop, ceniony belgijski asyriolog i znawca historii starożytnego Bliskiego Wschodu, słynie nie tylko z książki o Hammurabim, ale również – a może nawet i bardziej – z holistycznego podręcznika do… historii wspomnianego regionu od czasów pojawienia się pisma (ok.3000 p.n.e.) do Aleksandra Macedońskiego, co zresztą zaznaczone jest na okładce. Publikacja ta jest...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

170 użytkowników ma tytuł Historia starożytnego Bliskiego Wschodu na półkach głównych
  • 109
  • 61
35 użytkowników ma tytuł Historia starożytnego Bliskiego Wschodu na półkach dodatkowych
  • 14
  • 8
  • 6
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Historia starożytnych Greków. Tom I: Do końca wojen perskich. Ewa Wipszycka
Historia starożytnych Greków. Tom I: Do końca wojen perskich.
Ewa Wipszycka Benedetto Bravo
W powiedzonku „nie udawaj Greka” jest sporo przewrotnej przesady, bo jak by nie patrzeć, wszyscy nadal tych Greków udajemy albo wręcz nimi jesteśmy. Ten akademicki podręcznik, niegdyś pewnie podstawowy a dziś lekko przestarzały, często podkreśla że mentalność plemion zamieszkujących setki i tysiące lat temu tereny dzisiejszej Grecji różniła się od współczesnego sposobu myślenia. Gdyby jednak te sposoby myślenia były aż tak odmienne, nie przetrwałoby w dzisiejszej kulturze, polityce, organizacji społecznej, architekturze, słownictwie i mnóstwie innych dziedzin życia aż tyle prastarych greckich śladów i kodów. Tytuł wyjaśnia sam siebie – książka opisuje dzieje Greków od najdawniejszych odkryć archeologicznych aż po wojny z „piersiami”. Dygresja osobista – moja nauczycielka historii z ogólniaka, jako osoba mająca za zadanie nie nauczyć ale świadczyć obowiązek etatowej pracy „pedagoga”, w swój wątły wykład wtrącała urocze lapsusy typu greckich wojen z „piersiami” albo posągów bogini „anteny”. Autorzy poświęcili sporo miejsca niemałym trudnościom, na jakie natrafiają badacze najdawniejszych dziejów – kiedy z braku źródeł pisanych i nielicznych śladów kultury materialnej trzeba wysnuwać teorie o organizacji ówczesnych społeczności, kulcie religijnym, sprawowaniu władzy i całej kulturze niematerialnej. A w wielu wypadkach, zamiast solidnych dokumentów, badacze mają do czynienia z poematami (Iliada czy Odyseja), pismami filozofów i niesprawdzalnymi doniesieniami późniejszych starożytnych historyków. Nie dziwne więc, że ilu badaczy tyle teorii, a wiele z nich brzmi pięknie ale ma dość wątłe podstawy. Z książki wynika, że ta nasza kultura rodziła się w wielkich bólach. Greckie ziemie były nieurodzajne, nawiedzane przez suszę, ubogie w surowce, nieprzyjazne człowiekowi, gęsto poprzecinane wysokimi górami. Żyło się biednie, krótko i niebezpiecznie. Żadna to podstawa do wzdychania za dawnymi dobrymi czasami. Bo one wcale dobre nie były i właśnie dzięki temu uformowały typ człowieka, którego działalność pozostawiła piętno na stuleciach dziejów Europy. Człowieka twardego, przedsiębiorczego (handlowali z zapałem czym popadło!), odważnego, chętnego do wypraw w dalekie rejony „za chlebem” (kolonie greckie „obsiadły” nawet wybrzeża dzisiejszej Hiszpanii i Francji!). I człowieka niezwykle przywiązanego do społecznego trybu życia, wychodzenia poza okręg własnego ogniska domowego, rozpolitykowanego, czującego się odpowiedzialnym za sprawy całej polis, często głośnego, "kłótliwego jak Grek" i starającego się przekonać do swych racji za pomocą środków oratorskich, a nie odgórnego przymusu. Z tego rozgadania i zaciekłości w sporach wypączkowały filozofia, literatura, dramat i współczesna polityka. Wschodnie satrapie nie mogły zapewne pojąć (i do dziś chyba nie mogą), że jakaś tam „rada” wspólnie decyduje o sprawach miasta, zamiast zadekretować te sprawy jednym „ukazem”. Bardzo fajna lektura, mimo wad, o których napisali inni forumowicze. Jeśli już mało kto ma czas, chęci i umiejętności do „rozbierania” Homera w oryginale, dobrze poczytać coś, co zbliży nas do własnych źródeł i pozwoli zadumać się nad paradoksem, że tak wiele się zmienia a jednak nasza natura pozostaje … grecka.
Katarzyna Anna - awatar Katarzyna Anna
oceniła na 7 1 rok temu
Historia powszechna. Średniowiecze Roman Michałowski
Historia powszechna. Średniowiecze
Roman Michałowski
Zdecydowałem się napisać opinię, aby trochę stanąć w obronie autora tego podręcznika, gdyż oceny w kategorii 3/4 na 10 uważam za nieśmieszny żart w stosunku do tej książki. Jak napisał kiedyś Roger Collins we wstępie do swojego podręcznika do historii wczesnego średniowiecza, iż szybko uświadomił sobie jakoby pozycja jego skazana jest na zły odbiór, ponieważ nie dogodzi ona żadnemu z czytelników (bo jak uważa sam autor nie może każdego z poruszonych tematów opisać w 100%, bo po pierwsze praca ta mogłaby zająć wiele lat, po drugie zaś książka zajęłaby kilka tysięcy stron i musiałaby być wydana w wielu tomach). Tak najwyraźniej jest też z książką R. Michałowskiego. Jest to bardzo dobry podręcznik do historii średniowiecza, natomiast widać największe zamiłowanie tego autora do wczesnego średniowiecza i ten okres historyczny w książce został napisany najbardziej rzetelnie, z dużą szczegółowością. Pełne, a szczególnie późne średniowiecze zostało potraktowane bardziej ogólnikowo, może lekko po macoszemu, ale z drugiej strony nie ma co się dziwić, ilość źródeł historycznych dla wielu regionów drastycznie rośnie, co skutkuje tym, że należy dokonać pewną selekcję co do ważności wydarzeń historycznych. Nie zmienia to faktu, że nadal jak na podręcznik akademicki najważniejsze wydarzenia (związane z kręgiem kultury i historii europy) zostały w nim zawarte i w ogromnej większości bardzo dobrze opisane. Lubię wracać do tej pozycji, ze względu na zwięzłą narrację i odpowiedni dobór słów autora. R. Michałowski bardzo dobrze opisuje również sprawy społeczne i związane ze średniowieczną religijnością.
Daniel Janusz - awatar Daniel Janusz
ocenił na 8 3 miesiące temu
Miłość w starożytnym Rzymie Pierre Grimal
Miłość w starożytnym Rzymie
Pierre Grimal
Moje trzecie spotkanie z twórczością francuskiego filologa klasycznego i historyka. Wcześniejsze to biografie Seneki i Marka Aureliusza wydane w serii BSL. Tutaj tematyka zgoła inna niż biografistyka. Bez dwóch zdań trudniejsza do kompleksowego ujęcia, ponieważ zjawisko miłości bardziej pasuje do rozważań z zakresu innych dziedzin niż historia, ale w XX wieku historycy zaczęli pisać o wielu sprawach, które nie wiązały się jedynie z polityką, dyplomacją, czy wojnami - jako naturalnymi konsekwencjami dwóch wcześniej wymienionych. "Miłość w Rzymie" ma swoje ramy czasowe w książce. "Rzym" został tu potraktowany od legendarnych początków (od ucieczki Eneasza z płonącej Troi, po podania o dzieciach Rei Sylwii: Romulusie i Remusie), aż po schyłek dynastii julijsko-klaudyjskiej. Jeśli autor wykracza poza ten okres, to tylko w paru przykładach (i to chyba ani razu w czasy późniejsze niż panowanie Kommodusa). Pierwsze rozdziały o czasach najdawniejszych to sporo dywagacji teoretycznych, na niewielkiej bazie przykładów. Wiąże się to oczywiście z nikłą podstawą źródłową. Im bliżej czasów schyłku Republiki i początków Cesarstwa, tym więcej soczystych historii z życia wziętych. Trochę zaburza to narracyjny odbiór książki, ale nie stanowi wielkiego problemu. Przede wszystkim mamy tutaj do czynienia z naukowcem, który gładko operuje piórem, a wszechstronna znajomość całokształtu problematyki historii starożytnego Rzymu umożliwia mu interesujące przedstawienie "miłości" - jako zagadnienia, które miało spory wpływ na najważniejsze decyzje ludzkie, determinujące powstanie, rozwój i liczne perturbacje społeczeństwa i państwa rzymskiego. W centralnym miejscu zagadnienia "miłości" stoi kobieta. Z wielu względów. Chyba najważniejszym z nich była sprawa "czystości krwi". Tak, tak, ta sama sprawa, która przewijała się w późniejszej historii świata w trochę innych kontekstach, aczkolwiek zazwyczaj złowieszczych. Otóż kobieta w Rzymie musiała zachować "czystość krwi" z uwagi na to, aby nie skalać rodu. Było to niesłychanie istotne dla mężczyzn, którzy dbali o tę sprawę dosyć skrupulatnie, tym bardziej, że była ona mocno osadzona religijnie (tego typu myślenie miało swoją przyszłość także w religii, która zastąpiła w Rzymie wiarę w dawnych bogów; tu i ówdzie w dalszym ciągu ma wpływ na niektóre umysły). Czego w takim razie nie wolno było robić kobiecie? Po pierwsze... pić wina (moja partnerka skwitowała to, iż w takim razie nie przeżyłaby długo w starożytnym Rzymie:). Już w najdawniejszych prawach, przypisywanych Romulusowi, mąż mógł odtrącić kobietę za... przywłaszczenie kluczy. Chodziło o klucze do piwniczki, gdzie trzymano wina. Bywały przypadki, że tzw. trybunał familijny karał kobiety - które mimo grożących surowych kar nie potrafiły powstrzymać się od tańca z Bachusem - śmiercią. Ktoś by zapytał: skąd takie absurdalne z naszego punktu widzenia praktyki? Uważano, że wino, jako tajemnicza zasada życia, które mieszało krew kobiety z obcą zasadą, mogło doprowadzić do splamienia całego rodu; po wtóre wino traktowano jako środek antykoncepcyjny i abortywny; po trzecie zaś rezerwowano je dla świętej bogini Wenus. Która z tych trzech hipotez jest najbardziej prawdopodobna, tego nie wiadomo. A może grały rolę wszystkie po trochę. Z tym wszystkim wiązał się dosyć osobliwy zwyczaj. Jak pisze Grimal: "panie z dobrych rodzin przez długi czas witały swoich krewnych lub powinowatych pocałunkiem w usta. Szczególne to prawo, którego nie mogły żądać dla siebie zwykłe kobiety, może być wyjaśnione, jak to zresztą rozumieli już sami starożytni, jedynie poprzez tabu związane z winem. Po prostu krewni szlachetnej damy sprawdzali w ten sposób, czy jej oddech wolny był od odoru alkoholu". Drugi zakaz, jaki wiązał kobiety to oczywiście sfera seksualności. Słynny cenzor Katon mawiał: "Jeśli przyłapiesz żonę na cudzołóstwie, będziesz mógł zabić ją bez sądu, i to bezkarnie; ale jeśli ty byś popełnił cudzołóstwo (…) ona nie odważy tknąć cię nawet palcem, a zresztą nie ma nawet do tego prawa". Idealny ten stan (chyba dla wielu mężczyzn nawet w naszych czasach) miał się często nijak do rzeczywistości. Był on związany ponownie z kwestią "czystości krwi" całego rodu, ponieważ, siłą rzeczy, mater semper certa est. Gorzej z ojcem, z czego zdawali sobie sprawę biedni Rzymianie i co spędzało im nierzadko sen z powiek. Tym bardziej, że do możliwości sprawdzenia ojcostwa poprzez badania DNA daleka była jeszcze droga. Tak więc kobiety musiały być "czyste" w 100%. Od wina i od seksu z nie-mężem. A co kiedy dochodziło do dramatycznej dla każdego mężczyzny decyzji o konieczności oddalenia swej połowicy? Musiał on użyć uświęconej tradycją formuły: "Zabieraj swoje rzeczy i wynoś się" (jakże nasze czasy są jednak tolerancyjne! Aktualnie taką formułę słyszy się chyba częściej w drugą stronę...). A co jeśli były widoki na złagodzenie mężowskiego gniewu? Oto na Palatynie swe sanktuarium miała bogini Viriplaca - Łagodząca Mężowski Gniew. Pary mogły się do niej udać i wygarnąć sobie co leżało na wątrobie. Pod wpływem mówienia (i oczywiście bogini), często dochodziło do złagodzenia mężowskiego gniewu i "zespolenia" małżonków "jak nigdy przedtem". W świadomości wielu prawdziwych Rzymian kobieta była złem. Na szczęście koniecznym. Jeden z nich Metellus Numidyjski (zwycięzca Jugurty), będąc cenzorem w 102 r.p.n.e. wygłosił następujące słowa: "Jeśli moglibyśmy, Kwiryci, żyć bez kobiet, wszyscy zrezygnowalibyśmy z tego kłopotu: ale ponieważ natura tak pokierowała, że ani z nimi wystarczająco wygodnie, ani bez nich żadnym sposobem żyć nie można, należy raczej doradzać trwały związek niż przelotną przyjemność". Chodziło oczywiście o nakłanianie do zawierania związków małżeńskich, aby owoce miłości przychodziły na świat bez wątpliwości natury prawnej i bez podejrzeń o "czystość krwi". A że prawdziwi rzymscy mężczyźni lubili prawdziwy sport mężczyzn wszystkich czasów - wojny, to problem zasilania państwa kolejnymi prawdziwymi Rzymianami coraz bardziej stawał się pilny. O książce tej można by było pisać jeszcze i jeszcze. Zainteresowanych tego typu sprawami zachęcam do lektury. Jeśli powyższe przykłady choć trochę to już uskuteczniły, to zapewniam, że jest ich więcej w tej ciekawej i pouczającej publikacji.
Munk - awatar Munk
ocenił na 7 11 dni temu

Cytaty z książki Historia starożytnego Bliskiego Wschodu

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Historia starożytnego Bliskiego Wschodu


Ciekawostki historyczne