Go!

Okładka książki Go! autorstwa Kazuki Kaneshiro
Logo Lubimyczytac Patronat
Logo Lubimyczytac Patronat
Okładka książki Go! autorstwa Kazuki Kaneshiro
Kazuki Kaneshiro Wydawnictwo: Kirin Seria: YAponia literatura młodzieżowa
237 str. 3 godz. 57 min.
Kategoria:
literatura młodzieżowa
Format:
papier
Seria:
YAponia
Data wydania:
2023-09-14
Data 1. wyd. pol.:
2023-09-14
Liczba stron:
237
Czas czytania
3 godz. 57 min.
Język:
polski
ISBN:
9788366627390
Tłumacz:
Mateusz Gwóźdź
PIERWSZA W POLSCE JAPOŃSKA POWIEŚĆ YOUNG ADULTS!

Licealista Sugihara cieszy się opinią szkolnego zabijaki: na dwadzieścia trzy bójki, jakie stoczył, żadnej nie przegrał. Nikt jednak nie wie o tym, że pod pozą łobuza kryje się wrażliwy chłopak o gołębim sercu – i nikt nie może się dowiedzieć, bo inaczej jego codzienność byłaby nie do pozazdroszczenia. Sugihara jest bowiem Zainichi, potomkiem Koreańczyków, przedstawicielem japońskiej mniejszości narodowościowej, na każdym kroku dyskryminowanej i wiązanej ze światkiem przestępczym.
Pewnego dnia Sugihara spotyka miłość swojego życia, śliczną Sakurai. Para zakochuje się w sobie, lecz sielanka trwa tylko do czasu, gdy chłopak ujawnia przed dziewczyną swoje pochodzenie. Czy ten romans japońskich Romea i Julii ma jakiekolwiek szanse przetrwać?
Średnia ocen
7,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Go! w ulubionej księgarni i Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Wyróżniona opinia i

Go!



435 223

Oceny książki Go!

Średnia ocen
7,3 / 10
42 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
166
106

Na półkach:

"Go!" to powieść przejmująca, zmuszająca do myślenia, nie dająca o sobie zapomnieć. Przełamująca granice literatury młodzieżowej, z równym zaangażowaniem mogą ją bowiem czytać odbiorcy nastoletni, jak i ci znacznie starsi. A także ucząca czegoś o świecie, poruszająca bowiem temat rzadko obecny w literaturze azjatyckiej obecnej na polskim rynku wydawniczym. Ważna pod względem społecznym, a przy tym świetnie napisana.


Cała recenzja tutaj: https://kulturazja.com/2023/11/02/romeo-julia-i-ksenofobia-recenzja-powiesci-go-kazukiego-kaneshiry/

"Go!" to powieść przejmująca, zmuszająca do myślenia, nie dająca o sobie zapomnieć. Przełamująca granice literatury młodzieżowej, z równym zaangażowaniem mogą ją bowiem czytać odbiorcy nastoletni, jak i ci znacznie starsi. A także ucząca czegoś o świecie, poruszająca bowiem temat rzadko obecny w literaturze azjatyckiej obecnej na polskim rynku wydawniczym. Ważna pod...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

119 użytkowników ma tytuł Go! na półkach głównych
  • 73
  • 46
26 użytkowników ma tytuł Go! na półkach dodatkowych
  • 13
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1

Inne książki autora

Kazuki Kaneshiro
Kazuki Kaneshiro
Kazuki Kaneshiro jest japońskim pisarzem koreańskiego pochodzenia (Zainichi). Za powieść "Go", częściowo opartą na jego własnych doświadczeniach, otrzymał w 2000 roku prestiżową Nagrodę Naokiego.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Go! przeczytali również

Galeria Snów DallerGuta Lee Mi Ye
Galeria Snów DallerGuta
Lee Mi Ye
Wyobraź sobie miejsce, w którym sen nie jest jedynie biologiczną koniecznością, lecz towarem, który można starannie wybrać z półki. Taką właśnie wizję roztacza przed nami Lee Mi-ye w swojej debiutanckiej powieści „Galeria Snów DallerGuta”. To książka, która stała się fenomenem w Korei Południowej, a teraz zdobywa serca czytelników na całym świecie. Moja ocena to solidne 7/10 – to literatura ciepła, kojąca, choć momentami zbyt ulotna. Główną bohaterką jest Penny, młoda dziewczyna, która spełnia swoje marzenie o pracy w legendarnym domu towarowym DallerGuta. Nie sprzedaje się tam jednak ubrań czy elektroniki, lecz sny: od tych o lataniu, przez spotkania z bliskimi, aż po koszmary, które mają nas czegoś nauczyć. Sklep odwiedzają klienci (ludzie i zwierzęta), którzy płacą za zakupy swoimi emocjami odczuwanymi po przebudzeniu – radością, pewnością siebie, a nawet nostalgią. Autorka stworzyła niezwykle urokliwy świat. System „płatności” i techniczne aspekty produkcji snów przez tajemniczych twórców są najbardziej intrygującymi elementami książki. Lee Mi-ye nie skupia się jednak na wartkiej akcji, lecz na małych, ludzkich historiach. Każdy rozdział to w zasadzie osobna przypowieść o tym, jak sen wpływa na nasze życie na jawie. Książka zasługuje na uznanie, ale ma też swoje ograniczenia, które powstrzymują mnie przed wystawieniem najwyższej noty. Efekt „plastra na duszę”: To idealna lektura na gorszy dzień. Jest przesycona optymizmem i wiarą w to, że każda trudność ma swój sens. Czytanie jej przypomina otulenie się miękkim kocykiem. Brak głębi w fabule głównej: Penny, choć sympatyczna, jest raczej obserwatorką niż aktywną bohaterką, która przechodzi znaczącą przemianę. Wątki osobiste są tu mocno zarysowane, ale potraktowane po macoszemu na rzecz anegdot o klientach. Lekkość vs. Banalność: Momentami refleksje autorki ocierają się o zbyt proste morały. Dla czytelnika szukającego mroczniejszego, bardziej skomplikowanego fantasy, Galeria Snów może okazać się zbyt naiwna. Mimo pewnej prostoty, powieść Lee Mi-ye ma w sobie coś magnetycznego. To manifestacja koreańskiego trendu „healing fiction”, literatury, która ma za zadanie leczyć i dawać nadzieję. Autorka przypomina nam, że sny to nie tylko ucieczka od rzeczywistości, ale narzędzie do lepszego zrozumienia siebie. Jeśli potrzebujesz literackiego wytchnienia od brutalnego świata i chcesz uwierzyć, że nawet Twój najgorszy koszmar miał Cię tylko wzmocnić, ta książka jest dla Ciebie. To piękna, pastelowa opowieść, która choć nie zmieni Twojego życia na zawsze, z pewnością sprawi, że najbliższa noc będzie nieco bardziej magiczna. To zasłużone siedem punktów za stworzenie miejsca, do którego chce się wracać w marzeniach sennych.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 7 23 dni temu
Księżniczka Bari Hwang Sok-Yong
Księżniczka Bari
Hwang Sok-Yong
„Księżniczka Bari” to dla mnie jedno z tych doświadczeń czytelniczych, które przypominają, po co w ogóle istnieje literatura. Od czasu, gdy zachwyciło mnie „Sto lat samotności”, rzadko trafiam na historię, która z taką lekkością łączy baśń, brutalną rzeczywistość i coś nieuchwytnego — rodzaj duchowego drżenia. To opowieść zakorzeniona w koreańskim micie, a jednocześnie boleśnie współczesna. Bari przechodzi przez świat pełen cierpienia, przemocy i wykorzenienia, ale nie jest to podróż przytłaczająca — raczej hipnotyzująca. Hwang Sok-yong prowadzi narrację w sposób niemal śpiewny, chwilami surowy, chwilami poetycki, jakby balansował między snem a reportażem z cudzego życia. Najbardziej uderza mnie to, jak naturalnie przenikają się tu porządki: magia nie jest ucieczką od rzeczywistości, tylko jej przedłużeniem. Duchy, wizje i symbolika nie służą ozdobie — są językiem, którym można opowiedzieć o traumie, stracie i przetrwaniu. Dzięki temu historia Bari nie zamienia się w egzotyczną opowieść „z daleka”, tylko w coś zaskakująco bliskiego. To książka, która działa jak dobra baśń — zostaje w głowie obrazami, a nie tylko fabułą. I jak w najlepszej literaturze tego typu, pod powierzchnią prostoty kryje się ogrom znaczeń. Dla mnie to arcydzieło — rzadkie połączenie piękna i bólu, które nie próbuje niczego uprościć, a mimo to czyta się je z poczuciem obcowania z czymś wyjątkowym.
Lucyferus - awatar Lucyferus
ocenił na 10 15 dni temu
Fiołki Shin Kyung-Sook
Fiołki
Shin Kyung-Sook
Kontynuując moją przygodę z literaturą koreańską, sięgnęłam po „Fiołki” Shin Kyung-sook. Znowu poczułam, jak bardzo różni się ona od tego, do czego przyzwyczaiła mnie literatura zachodnia. To nie są książki, które gonią za fabułą czy efektownymi zwrotami akcji. Tutaj liczy się cisza, niedopowiedzenie, drobne gesty i myśli bohaterów. To nie jest powieść, która prowadzi nas od punktu A do punktu B. To raczej powolne zanurzanie się w życie bohaterki, która od początku istnieje gdzieś obok - obok ludzi, świata, a czasem nawet samej siebie. San dorasta w cieniu odrzucenia i ten cień nie znika wraz z dorosłością. Wręcz przeciwnie, staje się jej naturalnym środowiskiem. Jako młoda kobieta próbuje funkcjonować „normalnie”: pracuje, poznaje ludzi, podejmuje kolejne próby odnalezienia swojego miejsca. Trafia do kwiaciarni - miejsca pełnego życia, kolorów i delikatności. I w tym kontraście jest coś bardzo znaczącego. Bo im więcej wokół niej piękna i harmonii, tym wyraźniej widać jej wewnętrzne rozdarcie. To książka o potrzebie bliskości, która jednocześnie przeraża. O pragnieniu bycia zauważonym i o lęku przed tym, co się stanie, kiedy ktoś naprawdę spojrzy głębiej. W życiu San pojawia się impuls ktoś lub coś, co budzi w niej nadzieję na zmianę. Ale zamiast prostego rozwoju wydarzeń dostajemy coś znacznie bardziej niepokojącego: powolne przesuwanie się granicy między rzeczywistością a tym, co dopowiedziane przez emocje i wyobraźnię. I właśnie to było dla mnie najbardziej poruszające, ta niejednoznaczność. Czy to, co widzimy, naprawdę się wydarza? A może to tylko sposób, w jaki bohaterka radzi sobie z tym, czego nie potrafi przeżyć inaczej? Czytając, wielokrotnie łapałam się na tym, że nie zgadzam się z San. Że jej decyzje wydają mi się nieracjonalne, że jej bierność frustruje. Ale im dłużej trwała ta historia, tym bardziej przesuwał się punkt ciężkości. Z oceniania, w stronę próby zrozumienia. Bo trudno wymagać od kogoś stabilności, jeśli nigdy jej nie doświadczył. „Fiołki” są opowieścią o samotności, ale nie tej oczywistej. To samotność, która nie zawsze oznacza brak ludzi, tylko brak więzi. Brak poczucia, że jest się dla kogoś ważnym. To także historia o tym, jak przeszłość nie kończy się wtedy, kiedy powinna. Ona trwa, przekształca się i wpływa na teraźniejszość w sposób często niezauważalny. Nie jest to książka dynamiczna. Wydarzenia nie gonią tu wydarzeń, napięcie nie wynika z akcji, lecz z emocji. Z ciszy. Z niedopowiedzeń. I właśnie ta cisza bywa najtrudniejsza. Nie da się jej po prostu „lubić”. To historia, którą się przeżywa, a jej emocje trudno odłożyć na bok. Jednocześnie zmusza do zatrzymania się i spojrzenia uważniej - nie tylko na bohaterkę, ale też na ludzi wokół nas. Bo może „fiołki” są wszędzie. I może mijamy je codziennie, nie zdając sobie z tego sprawy.
obszyte_slowami - awatar obszyte_slowami
ocenił na 7 1 miesiąc temu
Plecy, które chcę kopnąć Risa Wataya
Plecy, które chcę kopnąć
Risa Wataya
Współpraca recenzencka z wydawnictwem Kirin 📖 Historia przedstawiona w powieści opowiada głównie o dwóch licealistach, dziewczynie - Hatsu - oraz o jej koledze - Ninagawie. Oboje są dotknięci ostracyzmem społecznym, doświadczają samotności wśród szkolnych rówieśników. Ich los splata się w momencie przypadkowego spotkania Hatsu z modelką, której fanem jest wspomniany Ninagawa. Książka w swojej sferze fabularnej porusza bardzo aktualne problemy szkolne, co mi przypadło do gustu. Historia jest też krótka, ma zaledwie ponad 100 stron, dzięki czemu nie nudzi się. Pozostawia jednak pewien niedosyt. Mam wrażenie, że w końcówce autorka publikacji urwała przebieg fabuły, aby jeszcze bardziej podkreślić problem ostracyzmu społecznego. Z jednej strony jest to plus, aczkolwiek szkoda mi, że nie mogłem poznać dalszych losów tych bohaterów. Tak samo dziwnie czułem się w trakcie czytania książki ze względu na jej japońską stylistykę, która chwilami "trąci" sztucznością. Czuć to zwłaszcza w dialogach. Muszę pochwalić za to tłumaczenie treści książki na język polski, które jest bardzo przystępnie wykonane, zgodnie z młodzieżowym gatunkiem publikacji. Trafne są również przypisy, wyjaśniające kluczowe pojęcia azjatyckie w tekście. Powieść należy do gatunku Young Adults i czuć to mocno, bo porusza typowo młodzieżowe problemy. Bardzo trafnie wpisuje się tutaj narracja pierwszoosobowa. Historia jest chwilami powolna, ale napisana w taki sposób, że czyta się ją przyjemnie, a to często lubię w książkach. Tytuł mogę polecić zwłaszcza młodzieży szkolnej, na jakiś wolny wieczór. Moja ocena - 7/10 #book #bookstagram #książka #bookstagrampl #Japonia #review #reviewer #powieść #risawataya #wydawnictwokirin #kirin
Pan POP Ślimak - awatar Pan POP Ślimak
ocenił na 7 6 miesięcy temu
Kobieta zza ściany Kuniko Mukōda
Kobieta zza ściany
Kuniko Mukōda
Kobieta zza ściany to antologia pięciu opowiadań Koniko Mukody. To nie są historie z gatunku epickich - ot, po prostu obrazki z życia wzięte, oplecione wokół codzienności, zwyczajności. Nikt tutaj nie zdobywa Marsa ani nawet Ziemi. Bohaterki - bo cztery z tekstów są napisane z perspektywy kobiecej, która zdaje się dominować w całym zbiorku, nawet w jego "męskiej" części - to kobiety do bólu przeciętne, a ośmielam się użyć owego słowa (którego nie cierpię używać w kontekście niewiast!) wyłącznie dlatego, że autorka chciała je takimi uczynić. Przeciętne bo: ani szczególnie atrakcyjne fizycznie, ani wyjątkowo uzdolnione, czasami leniwe, czasami kłamliwe, nieustannie szukające jakiejś ścieżki na skróty - ot, osoby z tła, mało znaczące, nijakie. Wiodą życie szare, zwykle także samotne. Samotność jest, notabene, częstym wątkiem w literaturze japońskiej, tak jakby szeroko rozumiana alienacja była wpisana na stałe w przywilej funkcjonowania w Kraju Kwitnącej Wiśni. Mukoda czyni samotnymi swoich bohaterów nawet jeśli ci funkcjonują w faktycznych relacjach z innymi ludźmi: czy to w małżeństwie, czy po prostu w rodzinie. Zwykle też jej bohaterki (i bohater) funkcjonują obok innych ludzi, niemal nigdy pośród. Relacje damsko-męskie są w tych warunkach zawsze jakąś formą niewygodnego do końca układu, sklejonym na ślinę kompromisem wynikającym z potrzeby posiadania kogoś, kogokolwiek. Teksty Mukody są bardzo japońskie - zarówno w formie, która jest szalenie prosta, surowa, ekonomiczna, jak i na poziomie treści. Aczkolwiek, w kwestii owej "japońskości" -Kobieta zza ściany jest pozbawiona dwóch klasycznych dla tej literatury płaszczyzn: obserwacji przyrodniczych, które zwykle są bardzo ciasno wplatane w narrację, oraz skupienia na kolorach, zapachach i smakach. Może ma to służyć dodatkowemu podkreśleniu nijakości naszych bohaterek? Tak jakby na ich poziomie nie było miejsca na zachwycanie się nad bogatym smakiem potrawy czy finezyjnym kształtem chmur. O ile pod pewnymi względami opowiedziane tutaj historie są uniwersalne, to jednak nad bohaterkami ciąży piętno życia w szczególnej i niepowtarzalnej kulturze japońskiej, ze wszelkimi jej uwarunkowaniami i wiążącymi się z tym trudnościami. Nie ma tutaj mowy o zaletach, ale przecież nieprzypadkowo autorka przygląda się kobietom, które sama określa mianem nieatrakcyjnych: w kraju, w którym fanatycznie czci się dość wysublimowany ideał kobiecości, którego niezbywalnym rdzeniem jest właśnie uroda. Mężczyźni widziani oczami Mukody nie mają wcale lepiej - ci, których widzimy sami funkcjonują poza głównym nurtem społeczeństwa. Zmagają się z problemami zawodowymi - a jeszcze częściej z brakiem pracy lub pracą na najniższych szczeblach drabiny. Ciekawostką może być motyw, który Mukoda powtórzyła: ojca i głowy rodziny, który po prostu któregoś dnia nie wraca do domu, po kryjomu wybierając życie z młodszą (to tutaj reguła) kochanką. Nawet ten wątek jest - jakżeby inaczej! - bardzo japoński w smaku: te "drugie" związki miast zmysłowości i czystej radości ostatecznie okazują się po prostu odwróconymi relacjami rodzicielskimi, w których młoda kochanka przejmuje opiekę i odpowiedzialność nad starszym mężczyzną. Jeśli był pomiędzy nimi szał uniesień, to został pominięty milczeniem jako były i zapomniany. Osobną konstatacją wydaje się być, że bohaterki tutejszych tekstów umykają prostej definicji siły i słabości. Dzisiaj trudno jest nie czytać takich rzeczy bez feministycznej perspektywy - pomijając już to, czy się z nią zgadzamy czy nie. Opowiadania Mukody udowadniają zaś czemu Japonia nie jest w stanie zanurzyć się w pełni w nurcie globalnych tendencji - kobiety przedstawione przez autorkę po prostu nie są ani silne, ani słabe. Bywają upokarzane, bywają pokonywane, ale przecież znajdują w sobie moc by iść do przodu, by czasami godzić się z ustępstwami, a czasami nie. W ten lub inny sposób znajdują się w miejscu, w które rzuca je los. Potrafią przejąć odpowiedzialność za innych, potrafią przewodzić i poświęcać się, ale potrafią też ustępować i kryć się w cieniu, po cichu rezygnując z własnych potrzeb. Nie ma tutaj prostej dychotomii siła / słabość czy też dobro / zło - aczkolwiek widać, mimo wszystko, że w Kraju Kwitnącej Wiśni płeć piękna (zwłaszcza jeśli akurat nie jest rzeczywiście piękna) ma trochę pod górkę… Chyba najbardziej przypadło mi do gustu opowiadanie otwierające antologię (tytułowe). Jest to zarazem ten z tekstów, w których bohaterka gotowa jest najbardziej zaryzykować aby zdobyć to czego pragnie. Nawet jeśli zamierza to zdobyć tylko na chwilę. Końcówka jest nieco przewrotna, kuriozalnie europejska - jeśli tak to można określić. Doceniłem także, cokolwiek przewrotne, opowiadanie trzecie - Pokój z łupiny orzecha. Jego końcówka od nowa definiuje odbiór całości i w sprytny sposób ujawnia, że role, które pełnimy nie są wykute w kamieniu. Ale także pokazuje, że niektóre zjawiska dzieją się pod powierzchnią tego co widzimy. Ogólnie: zbiorek dobry, aczkolwiek warto podkreślić, że są to teksty bardzo, bardzo spokojne. Dzieje się tutaj dość niewiele, język jest prosty a i bohaterowie trudni do polubienia. Kobieta zza ściany to poniekąd przygoda z wojeuryzmem: podglądamy tutaj szarą codzienność i zwykłych ludzi. Nie jest to top tier jeśli chodzi zarówno o szeroko rozumianą literaturę piękną z Japonii, jak i nawet opowiadania stamtąd. Waham się pomiędzy 6 a 7, jednak ostatecznie postanowiłem docenić wyższą z tych ocen.
failsafedb - awatar failsafedb
ocenił na 7 1 rok temu
Dziennik pustki Emi Yagi
Dziennik pustki
Emi Yagi
Po lekturze tej książki mam mieszane uczucia. Temat ciekawy, ale potencjał trochę spalony jak dla mnie, zwłaszcza pod koniec, kiedy zamiast się rozwiązać, wątek się komplikuje, a czytelnik zostaje ze znakami zapytania i sam musi wymyślić o co w tej historii chodziło. Książka dzieli się na rozdziały odpowiadające tygodniom ciąży, ale nie wszystkim, niektóre są pominięte. Ja po skończeniu czytania zaczęłam się zastanawiać czy przypadkiem nie pominęłam jakiegoś fragmentu i dla tego może nie mogę załapać o co w tym wszystkim koniec końców chodziło. Mieszkająca w Tokio Shibata udaje ciążę (liczne opisy zabiegów, które bohaterka podejmuje, żeby wyglądać na ciężarną), potem okazuje się, że naprawdę jest w ciąży (co potwierdza USG), potem rodzi (opis rozpoczynającej się akcji porodowej), ale w końcu dziecka jednak nie ma (opis wykorzystywania multimediów z sieci jako własnych kiedy ktoś pyta jak się ma maluszek). I co czytelnik ma sobie pomyśleć? Gdyby jeszcze była to tylko relacja uczuć bohaterki, uznałabym, że wymyśliła ona kłamstwo, uwierzyła w nie i sama się w tym pogubiła. Ale ponieważ jest tu jeszcze świat zewnętrzny (koledzy z pracy, rodzina, koleżanki z aerobiku, lekarz i inni przypadkowi ludzie) jedyne co by wyjaśniało jakkolwiek sens tej historii, to chyba tylko to, że to wszystko to był sen głównej bohaterki, bo jak wiadomo w snach próżno czasem szukać logiki... zupełnie jak w tej książce. Opowieść zapowiadała się naprawdę dobrze, jednak zakończenie wygląda tak jakby autorka sama nie wiedziała jakie rozwiązanie powinna mieć tą historia, dlatego pozostawiła czytelnikowi wątek zagmatwany do samodzielnej interpretacji. Duży plus za kulturę japońską, o której można się mimochodem wiele z tej powieści dowiedzieć - od zwyczajów, przez kuchnię, po codzienny styl życia. Pod tym względem książki takie jak ta to naprawdę ciekawe pozycje.
bluliente - awatar bluliente
ocenił na 7 3 miesiące temu
Idol w ogniu Rin Usami
Idol w ogniu
Rin Usami
Mamy zagubioną młodą bohaterkę, Akari, która nie potrafi funkcjonować w społeczeństwie. Ma jednak swój własny świat, który kręci się wokół jej ukochanego idola, Masakiego. Jest kompletnie zafiksowana na jego punkcie, kupuje płyty, wszystkie związane z nim gadżety, chodzi na jego koncerty, ogląda wywiady. Prowadzi bloga na jego temat i jest znana wśród innych fanów. Jednak sama nie wychodzi przed szereg. Stara się być jedną z wielu innych fanek. Mimo to wie o nim praktycznie wszystko. Jakby wolała żyć jego życiem niż swoim. Jej najbliżsi nie rozumieją tego co dzieje się w głowie dziewczyny. Nauczyciele nazywają ją leniwą nie próbując nawet jej pomóc. Akari w końcu rzuca szkołę i zatrudnia się w jadłodajni, a zarobione pieniądze wydaje na rzeczy związane z Masakim. W końcu dochodzi do incydentu, a pod falą krytyki kariera idola zaczyna słabnąć. Dziewczyna jest niewzruszona wciąż zapatrzona w swojego idola, aż w końcu coś pęka. Kiedy odsuniemy tło i skupimy się na samej bohaterce dostrzeżemy to co autorka chce nam przekazać, choć nie pisze o tym wprost. Akari zmaga się z depresją, a uwielbieniem do swojego idola próbuje wypełnić pustkę, którą odczuwa. Zdrowie psychiczne w Japonii wciąż jest tematem tabu. Wysokie wymagania, ciągła pogoń za sukcesem oraz rola przydatnego członka społeczeństwa sprawia, że coraz więcej osób doświadcza wypalenia psychicznego. Jak Akari nie są w stanie stawić czoła rzeczywistości i wolą schować się w swoim bezpiecznym świecie. Jest to smutny obraz dzisiejszych czasów. Dużo łatwiej powiedzieć, że ktoś jest leniwy i nie ma zdolności niż przyznać się, że ma depresję. Idol w ogniu jest napisana pięknym, kwiecistym językiem. Główna bohaterka może nie zdobyć naszej sympatii, ale o to chodzi. Mamy dotrzec czający się problem między linijkami tekstu. Niestety nie każdy z czytelników zrozumie przesłanie opowieści.
czerwony_lis - awatar czerwony_lis
ocenił na 7 2 dni temu

Cytaty z książki Go!

Więcej

Ale to tak naprawdę nie ma znaczenia, wiesz? Chcecie mnie nazywać „Zainichi", to nazywajcie. Robicie to, bo się mnie boicie, co? Nie czujecie się bezpiecznie, jeśli nie potraficie czegoś nazwać i skategoryzować. Ale ja się do tego nie dostosuję. Jestem jak lew. Lew nie myśli o sobie ,,Jestem lwem". To wy nadaliście mu taką nazwę, żebyście mogli myśleć, że wiecie o nim wszystko. Ale spróbuj tylko zbliżyć się do lwa, wołając go po imieniu. Ani się obejrzysz, a rozerwie ci tętnicę i zagryzie na śmierć! Czy wy zdajecie sobie sprawę, że tak długo, jak będziecie mówić na mnie ,,Zainichi", sami będziecie siebie stawiać po stronie tych, którzy kończą z rozdartym gardłem? Czy to nie frustrujące? Powtarzam, nie jestem Zainichi, Koreańczykiem z południa, z północy ani nawet Azjatą! Przestańcie wreszcie mnie szufladkować! Jestem sobą! Chociaż nie, nawet nie chcę być ,,sobą". Od tego także chcę być wolny.

Ale to tak naprawdę nie ma znaczenia, wiesz? Chcecie mnie nazywać „Zainichi", to nazywajcie. Robicie to, bo się mnie boicie, co? Nie czujeci...

Rozwiń
Kazuki Kaneshiro Go! Zobacz więcej

Nigdy dotąd nie spotkalem żadnej osoby japońskiej narodowości, na której by mi zależało. Nigdy też nie zależało mi tak bardzo na żadnej dziewczynie. Dlatego z początku nie wiedziałem, jak się do niej odnosić i bałem się, że jeśli zdradzę jej moje pochodzenie, to mnie znienawidzi. Dlatego tak długo to przed nią ukrywalem, mimo iż nie spodziewałem się po niej takich uprzedzeń. Jednak jak by się zastanowić, to chyba nigdy do końca jej nie ufalem... Czasem żałuję. że nie mam zielonej skóry albo czegoś w tym stylu. Bo wtedy od razu wiedziałbym, na czym stoję.

Nigdy dotąd nie spotkalem żadnej osoby japońskiej narodowości, na której by mi zależało. Nigdy też nie zależało mi tak bardzo na żadnej dzie...

Rozwiń
Kazuki Kaneshiro Go! Zobacz więcej

Tak, nie znosilem szkoły, ale tak długo, jak bylem w gronie przyjaciół, czułem się bezpiecznie, zupełnie tak, jakby chroniła mnie jakaś twierdza. I nawet jeśli była to ciasna twierdza, która przytłaczała mnie i ograniczała swoimi murami, to trzeba było nie lada odwagi by się z niej wychylić.

Tak, nie znosilem szkoły, ale tak długo, jak bylem w gronie przyjaciół, czułem się bezpiecznie, zupełnie tak, jakby chroniła mnie jakaś twie...

Rozwiń
Kazuki Kaneshiro Go! Zobacz więcej
Więcej