Gdzie dawniej śpiewał ptak

Okładka książki Gdzie dawniej śpiewał ptak autora Kate Wilhelm, 9788381881135
Logo Lubimyczytac Patronat
Logo Lubimyczytac Patronat
Okładka książki Gdzie dawniej śpiewał ptak
Kate Wilhelm Wydawnictwo: Rebis Seria: Wehikuł czasu [Rebis] fantasy, science fiction
296 str. 4 godz. 56 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Seria:
Wehikuł czasu [Rebis]
Tytuł oryginału:
Where Late the Sweet Birds Sang
Data wydania:
2020-07-21
Data 1. wyd. pol.:
1981-01-01
Liczba stron:
296
Czas czytania
4 godz. 56 min.
Język:
polski
ISBN:
9788381881135

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Gdzie dawniej śpiewał ptak w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Gdzie dawniej śpiewał ptak



książek na półce przeczytane 1289 napisanych opinii 738

Oceny książki Gdzie dawniej śpiewał ptak

Średnia ocen
7,2 / 10
650 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
381
378

Na półkach:

„Gdzie dawniej śpiewał ptak” („Where Late the Sweet Birds Sang”) Kate Wilhelm, przełożyła Jolanta Kozak, REBIS 2025 (a książka z 1976 roku), wypożyczona w miejscowej bibliotece
Bardzo przyjemna lektura. Solidna, mądra głęboko humanistyczna fantastyka. I podejście do postapo tak trochę z boku. Mamy rodzinę o dużych koneksjach i wielu uczonych członkach, koniec świata (jaki znamy) i rozpaczliwą próbę uratowania czegoś z naszej cywilizacji. Nie mam pojęcia, czy problemy związane z klonowaniem opisane przez Wilhelm są prawdopodobne. Ale sądzę, że niezależnie od tego, jaką dziedzina nauki nie posłużylibyśmy się, ratując świat, zawsze coś poszłoby nie tak. Przerażające tym bardziej, że w książce wszystko postawiono na jedną kartę – jeśli się nie uda, to nie uda się do końca właśnie. Ale to nie tylko wizja przerażającej (nieodległej) przyszłości. Jest tu też dystopia (kolejne, co lubię) i tak ładnie rezonuje z obejrzanym niedawno świetnym serialem „Pluribus”. Bez spoilerów, po prostu warto obejrzeć serial i doczytać książkę do ostatniego zdania.
Wszystko to napisane jak na dziś trochę staroświecko może, albo bardzo pięknie, wiarygodnie psychologicznie i mądrze, z szacunkiem dla czytelnika.

„Gdzie dawniej śpiewał ptak” („Where Late the Sweet Birds Sang”) Kate Wilhelm, przełożyła Jolanta Kozak, REBIS 2025 (a książka z 1976 roku), wypożyczona w miejscowej bibliotece
Bardzo przyjemna lektura. Solidna, mądra głęboko humanistyczna fantastyka. I podejście do postapo tak trochę z boku. Mamy rodzinę o dużych koneksjach i wielu uczonych członkach, koniec świata (jaki...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

1950 użytkowników ma tytuł Gdzie dawniej śpiewał ptak na półkach głównych
  • 1 136
  • 799
  • 15
409 użytkowników ma tytuł Gdzie dawniej śpiewał ptak na półkach dodatkowych
  • 303
  • 35
  • 20
  • 16
  • 15
  • 10
  • 10

Tagi i tematy do książki Gdzie dawniej śpiewał ptak

Inne książki autora

Okładka książki Wielkie dzieło czasu Terry Bisson, Pat Cadigan, Ted Chiang, John Crowley, Thomas M. Disch, Cory Doctorow, Jan Lars Jensen, Kelly Link, Robert Reed, Lucius Shepard, Wayne Wightman, Kate Wilhelm
Ocena 8,5
Wielkie dzieło czasu Terry Bisson, Pat Cadigan, Ted Chiang, John Crowley, Thomas M. Disch, Cory Doctorow, Jan Lars Jensen, Kelly Link, Robert Reed, Lucius Shepard, Wayne Wightman, Kate Wilhelm
Okładka książki To, co najlepsze w SF 2 Stephen Baxter, Gregory Benford, Terry Bisson, John Brunner, Kathleen Ann Goonan, David G. Hartwell, James Patrick Kelly, Robert Reed, Brian Stableford, Allen Steele, Bruce Sterling, Kate Wilhelm, Connie Willis, Gene Wolfe, Dave Wolverton
Ocena 6,7
To, co najlepsze w SF 2 Stephen Baxter, Gregory Benford, Terry Bisson, John Brunner, Kathleen Ann Goonan, David G. Hartwell, James Patrick Kelly, Robert Reed, Brian Stableford, Allen Steele, Bruce Sterling, Kate Wilhelm, Connie Willis, Gene Wolfe, Dave Wolverton
Kate Wilhelm
Kate Wilhelm
Amerykańska pisarka science fiction i fantasy. Zdobywczyni nagród Hugo i Nebula. Żona pisarza Damona Knighta. Pierwsze opowiadanie opublikowała w 1956 roku dla Fantastic. Pierwszy zbiór – The Mile - Long Spaceship w 1963 roku. Jej opowiadania były wyśmienite, niestety większość z nich trzymał w szufladzie zazdrosny i apodyktyczny mąż, a te, które publikował na łamach swoich antologii Orbit, pokazują wspaniały warsztat i wyobraźnię Kate Wilhelm. Np. The Planners przyniosło jej Nebulę. Pierwszą jej powieścią była The Clones (1965). Temat klonowania ludzi bardzo ją interesował, temu tematowi poświęcona jest jej najsłynniejsza powieść – Gdzie dawniej śpiewał ptak, która przyniosła jej nagrody Hugo i Jupitera. Jest to opowieść o izolowanej w Appalachach grupie klonów po wojnie nuklearnej. Klony w myśl naukowego projektu miały przetrwać kataklizm i stanowić przyczółek nowej ludzkości. Niestety, nie wszystko w projekcie poszło jak trzeba, zabrakło też czasu, i eksperyment dał zupełnie niespodziewane efekty.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Człowiek do przeróbki Alfred Bester
Człowiek do przeróbki
Alfred Bester
Bardzo solidny kawał science fiction. Definitywnie nie zgadzam się z niskimi opiniami na jej temat. Nie jest, jak inni recenzenci zdecydowali się ją określić chaotyczna. Ba. Jest wręcz bardzo prostolinijna, a momentami przewidywalna. Co w tym przypadku nie jest niczym złym. Jest to książka łatwa i przyjemna w odbiorze. Co do treści, bez zdradzania szczegółow, mamy tu do czynienia z kryminałem, gdzie główny bohater jest detektywem telepatą, dzięki czemu nie potrzebuje dowodów na winę przestępcy. Wystarczy że owego zdradzą myśli. I to właśnie stanowi główne danie tegoż tytułu. Gdzieś przy 1/3 historii (to nie jest jakiś tzw. spojler zabijający cała misterną intrygę, której tutaj nie ma) nasz protagonista, oraz morderca podają sobie dłonie, życząć sobie powodzenia. Ot i tyle ze szaczegółów. Jak więc można wywnioskować przestępstwo jest doskonałe i cały problem w tym, że morderca nie zdradza się myślami ze swoją winą. Tutaj zaczyna się zabawa w kotka i myszkę. Jeżeli wygra nasz bohater, to mordercę ostatecznie czeka fundowane przez rząd pranie mózgu, które sprowadzi go do poziomu prawie że niemowlaka. A dalej nauka wszystkiego od podstaw. Włącznie z mową, czytanie i pisaniem. Delikwent otrzymuje nową osobowość A co jeżeli przegra... No cóż. To jest właśnie pytaniem jakie stawia ta książka. Czy jest możliwym przechytrzenie człowieka, który może wejrzeć w każdy umysł? Dlatego też nie rozumiem skąd tak niskie oceny. W końcu ideą science fiction jest tworzenie różnego rodzaju opowieści z gatunku: Co by było gdyby za X lat (postęp nauki) wydarzyło się Y (fikcja). Powieść spełnia oba elementy. Naukowy jak i fikcyjny. Cała akcja jest wytworem wyobraźni, a jej akcja dzieje się w przyszłości. Tym którzy nie zapomnieli, że sf to szeroko pojęty gatunek i nie stawiąją przed książka wymagania, aby po jej lekturze mózg wyglądał jak stukrotnie zapętlony precel powinna się spodobać. Życzę miłej lektury.
FreddyKrueger - awatar FreddyKrueger
ocenił na 8 4 miesiące temu
Non stop Brian W. Aldiss
Non stop
Brian W. Aldiss
"Non Stop" to jedna z tych niepozornych powieści science-fiction, które przypominają, że eksploracja kosmosu nie zawsze musi oznaczać potężne galaktyczne imperia i rozległe kosmiczne równiny. Czasem nawet nie trzeba schodzić ze statku. Wystarczy dżungla przerośniętych glonów porastająca korytarze (która już dawno wymknęła się spod kontroli), chmary komarów i podejrzanie sprytnych moli, kilka plemion ludzi o dość mglistym pojęciu o własnej przeszłości oraz szczere przekonanie, że świat kończy się za następnym zakrętem. Głównym bohaterem powieści jest Roy Complain, łowca z prymitywnego plemienia. Wraz z drużyną, na której czele staje enigmatyczny kapłan Marapper, Complain wyrusza na wyprawę przez kolejne obszary tej dziwnej rzeczywistości, by odkryć jej największą tajemnicę - że świat nie jest naturalnym środowiskiem, lecz fragmentem znacznie większej struktury - statku kosmicznego. Problem polega na tym, że nikt już nie pamięta, dokąd statek leci ani dlaczego w ogóle wyruszył w drogę. Wędrówka przez kolejne pokłady odsłania przed bohaterami prawdę o ich cywilizacji oraz o nich samych. Moim zdaniem największą siłą powieści jest właśnie ta koncepcja: korytarze statku stają się dżunglą, basen - morzem, a szczątki dawnej nauki funkcjonują jedynie jako fragmenty niezrozumiałych legend. Wizja cywilizacji w nieświadomości żyjącej pośród ruin własnej technologii wciąż robi duże wrażenie. Największą przyjemność podczas lektury sprawiła mi jednak warstwa eksploracyjna. Powieść przypominała wtedy powolne odkrywanie ruin dawnej cywilizacji, z tą drobną różnicą, że ruiny nadal działają, tylko nikt już nie ma pojęcia, po co i dlaczego. Aldiss kapitalnie buduje poczucie tajemnicy: świat, w którym żyją ludzie, okazuje się ogromnym, zamkniętym w metalowej puszce, funkcjonalnym ekosystemem, który wymknął się spod kontroli. Dżungla zarasta korytarze, zwierzęta adaptują się do stalowych wnętrz, w cieniach czają się Giganci i Obcy, a ludzie - jak to ludzie - zapełniają luki w wiedzy mitami i całkiem kreatywną interpretacją rzeczywistości. Szczególnie sympatyczny (i smutno, że tak pobieżnie opowiedziany) jest motyw zwierząt rozwijających własne formy inteligencji, które zdają się radzić sobie z kosmiczną rzeczywistością znacznie lepiej niż gatunek, który tę rzeczywistość stworzył. Wygląda na to, że jeśli ludzkość zapomni kiedyś o swojej misji w gwiazdach, ktoś inny całkiem chętnie przejmie stery. ( ͡~ ͜ʖ ͡°) Jednocześnie "Non stop" zmaga się z bolączkami epoki, w której została napisana - bohaterowie, szczególnie ci drugoplanowi, pozostają psychologicznie płascy, dialogi suche, a fabuła momentami przybiera formę serii epizodów prowadzących bohaterów przez kolejne poziomy tajemnicy. Smutkiem napełnia również mnogość porzuconych i nierozwiniętych pomysłów (inteligentne szczury, porwanie żony Complaina, dalsze losy plemion). Mimo tych niedoskonałości powieść pozostaje ciekawym, wartym przeczytania klasykiem science fiction. To historia bardziej o utracie pamięci i tożsamości, o wielopokoleniowym kłamstwie, niż o podróży kosmicznej. Czyta się ją jednak zaskakująco dobrze - ale nie tyle dla bohaterów, co dla samej idei i atmosfery powolnego odkrywania prawdy o świecie. Finalnie to całkiem udany eksperyment myślowy i ewolucyjny. ʕ•ᴥ•ʔ
szkielet_kostny - awatar szkielet_kostny
ocenił na 7 18 dni temu
Kwestia sumienia James Blish
Kwestia sumienia
James Blish
Dzień dobry Książka "Kwestia sumienia" nie zapewni nam dużo rozrywki, brak jakiejkolwiek akcji a z czym się zmierzymy? Otóż mamy tutaj podejście typowo filozoficzne o "byt". A czym jest tenże byt? To właśnie główne danie, którym możemy sie delektować czytając słowa autora Jamesa Blicha przelane na papier. Książka dzieli się na 2 części. W pierwszej poznajemy 4 uczonych w tym ojca Ramon Ruiz-Sanchez, który jest jezuitą i biologiem. On tu odgrywa pierwsze skrzypce dlatego nie podaję imion reszty członków załogi. Znajdują się na planecie Lithia oddalonej od Ziemi o 50 lat świetlnych, którą zamieszkują Lithijczycy i celem jest jak najlepsze poznanie ich kultury oraz flory planety. Natomiast druga część to już powrót na Ziemię i tutaj bym musiał zdradzić coś, co sie wydarzyło przed powrotem na ojczystą planetę a tego nie uczynię. Suma sumarum w tej części poznamy bliżej nasze wewnętrzne tytułowe sumienie. Kwestia tego, co, kto i dlaczego. Zostają podjęte różne decyzje, które mają wpływ na to co się wydarzy. Czy to w obawie przed (może) przyszłą zagładą? Czy to strach przed... No właśnie. Tutaj można dużo dywagować bo kwestie poruszone w książce to prawdziwa filozofia. Od razu powiem, że ta opowieść nie jest dla każdego. Trzeba wykazać się tu dużym zrozumieniem i znalezieniem głębszego przekazu jakie nam serwuje autor. Dla mnie to było naprawdę dobre i daję 8/10 z tym, że jak pisałem wcześniej - ta książka wymaga cierpliwości i zrozumienia. Pozdrawiam
Danny_Boy - awatar Danny_Boy
ocenił na 8 7 miesięcy temu
Obcy w obcym kraju Robert A. Heinlein
Obcy w obcym kraju
Robert A. Heinlein
Są takie powieści, które pozostawiają w nas głęboki ślad. Nie z uwagi na ciekawe wynalazki, przedziwnych obcych, czy odjechane kosmiczne koncepcje. Zamiast tychże, chwyta nas za serce coś o wiele bliższego. Coś wewnętrznego. Coś, z czym możemy się zidentyfikować tu i teraz niezależnie od miejsca pochodzenia, wieku, czy przekonań. Jakże często myślimy o czymś, co wydaje nam się, że znamy, ale tak naprawdę znamy tylko powierzchownie? Coś, co widzimy przez naszą własną lupkę o nazwie “wydaje mi się, że”? Nie ma w tym nic złego. Nie jesteśmy w stanie zgłębić wszystkiego, dojść do sedna każdego pomysłu. Z każdą kolejną napotkaną koncepcją staje się to po prostu niemożliwe. Posługujemy się więc często pewnymi uproszczeniami, żyjemy w iluzji wynikającej z niepełnego zrozumienia świata. Dzieje się tak zwłaszcza w dobie socjalmediów, gdy zamiast czytać artykuł zdarza nam się przemknąć tylko wzrokiem po jego nagłówku. Jakże łatwo jest wyrobić sobie opinię na podstawie niepełnego obrazu. A co gdyby istniał sposób na dokładne zrozumienie, przyswojenie sobie informacji tak precyzyjnie, że czujemy, jak z nas wypływa i nie mamy żadnej wątpliwości, że pojęliśmy coś dogłębnie? Taki sposób rozumowania lub pojmowania rzeczywistości przejawia bohater pewnej wyjątkowej powieści, w której jego filozoficzny punkt widzenia znokautował prawym prostym mój obraz świata. Więcej na kanale "Mutahominid"
Karol Ligecki - awatar Karol Ligecki
ocenił na 8 2 miesiące temu
Wieczna wojna Joe Haldeman
Wieczna wojna
Joe Haldeman
„Kiedy ucichną działa już Wtedy się inne odezwą Ludzie zabijać zaczną się znów Za wojnę znów się wezmą. „ * Z wojnami jest ten kłopot, że trzeba wiedzieć, że są, bliżej lub dalej, choćby po to, żeby nie było, „że nie wyświetliło się na Tik Toku”. Bo czas wojny to właśnie czas kiedy polityka zajmuje się zwykłym człowiekiem i przyjemne to nigdy nie jest. Haldeman w pierwszym tomie zatytułowanym „Wieczna wojna” , jak i zapewne w całej trylogii pt. „Wieczna wojna” idzie na całość. Mamy w książce opisane wszelkie możliwe barwy kampanii. Dzieje się! Głównym bohaterem jest żołnierz Mandella, absolwent Fizyki. Został on wysłany w odległe rejony kosmosu najpierw na iście mordercze szkolenie, przetrwała, tzn. dosłownie przeżyła, połowa składu. A potem Mandella i jego koleżanki i koledzy z wojska byli już na wojnie, gdzie o utratę życia było jeszcze łatwiej. W jednej z kampanii tej kosmicznej wojny major Mandella stracił 88 % składu. Przy czym koniecznie trzeba zauważyć, że ciekawa jest koncepcja różnic czasowych, pierwsze 2 lata regularnej służbie w kosmosie przełożyło się na ok 2 dekady ziemskiego czasu. W późniejszym okresie było jeszcze gorzej pod tym względem. Służba Mandelli mogła trwać kilkadziesiąt lat, a wedle naszej rachuby dotrwał on do czwartego tysiąclecia. Pytanie uzasadnione, dlaczego szeregowy Mandella, awansował na kilka innych stopni wojskowych, pchał się na kolejne kampanie tej samej wojny z kosmitami, Tauronami? . W teorii nie musiał, ale po pierwsze rzeczywistość wojskowa była jedyną w jakiej sobie radził, pomimo przeżytych traum wojennych, a po drugie nie było do czego wracać. O czym się przekonał idąc do cywila po wypełnieniu pierwszego kontraktu, a potem z kolei dowiadywał się, że Ziemia jest inna, i nie ma po co tam podróżować. Podsumowując to jest trudna książka udowadniająca empirycznie, że jeżeli kiedyś będą gwiezdne wojny, to będą one co najmniej tak samo paskudne jak te piekła, które ludzie urządzają sobie na Ziemi. W sumie nie ma znaczenia czy ludzie będą bić się między sobą, z kosmitami, maszynami, z kimkolwiek się jeszcze da, wojna będzie zawsze takim samym okropieństwem. Nie ma też wątpliwości, że kolejne konflikty zbrojne dostaną się na karty literatury fantastycznej. Tutaj nikt z czytelników wątpliwości żadnych nie ma, że chodzi o wojnę w Wietnamie. No i każda tego typu eksperiencja, odciśnie swój wpływ na literaturę. Dla czytelnika niewątpliwie będzie to bardzo ciekawe i równie trudne doświadczenie czytelnicze. Książkę polecam i zapewniam, że mam zamiar kontynuować czytanie trylogii. * Piosenka zespołu Kult, Kiedy ucichną działa,  https://www.tekstowo.pl/kult/kiedy-ucichna-dziala
Krzysztof Baliński - awatar Krzysztof Baliński
ocenił na 9 30 dni temu
Jestem Legendą. Piekielny dom. Człowiek, który nieprawdopodobnie się zmniejszał Richard Matheson
Jestem Legendą. Piekielny dom. Człowiek, który nieprawdopodobnie się zmniejszał
Richard Matheson
Większość osób zapewne słyszała o filmie “Jestem Legandą” - już mniej osób kojarzy, że został on zainspirowany przez oryginalną nowelę Mathesona z 1954 roku. Już sam fakt, że mamy do czynienia z lekturą tak wiekową jest zaskakujący jak na wciąż bardzo poczytną i wciągająca w treści. Jeżeli jednak miałbym porównać film do pierwowzoru literackiego, to muszę stwierdzić że ekranizacja wyciągnęła z samej koncepcji znacznie więcej. Jest sporo różnic, które w mojej ocenie działają na korzyść filmu. W książce bardziej chodzi o ideę wampiryzmu i mamy - całkiem poważne - opisy o tym jak to zarażeni boją się czosnku albo giną od wbicia kołka w serce. Z perspektywy czasu są to koncepcje śmieszne, niemniej jeżeli spojrzymy na tę opowieść całościowo, była to nowatorska postapokalipsa. To wciąż ciekawa, emocjonująca książka. Inne znajdujące się w tym zbiorze powieści nie są już tak dobre. “Piekielny Dom” to klasyczna historia o nawiedzonym domu. Brnie się przez to szybko, ale nie pozostawia większego wrażenia, chociażby przez płaskie postaci i denne dialogi. “Człowiek, Który Nieprawdopodobnie Się Zmniejszał” to propozycja ciekawsza, choć realizacja autorskiego pomysłu nie jest tak intrygująca jak sam zamysł. Jednakże w ostateczności, Matheson lśni najbardziej w swoich opowiadaniach. Nie wiem, czy napisał ich więcej ale jeżeli tak, to chętnie bym je kiedyś przeczytał. Poruszające, refleksyjne, bardziej skupione na tematach moralności, przemijania niż grozie choć są tam też trzymające w napięciu opowiastki grozy, niektóre z domieszką solidnego humoru. Dla tych opowiadań oraz dla “Jestem Legendą” warto mieć tę książkę na półce.
Witcher-Dunyain - awatar Witcher-Dunyain
ocenił na 7 6 miesięcy temu
Przełęcz. Poza przełęczą Kir Bułyczow
Przełęcz. Poza przełęczą
Kir Bułyczow
„Przełęcz. Osada” prezentuje klasyczny przykład socjologicznej fantastyki, w której eksploruje relacje międzyludzkie w ekstremalnych warunkach. Książka składa się z dwóch powiązanych opowieści – „Przełęcz” i „Osada” – które można traktować jako odrębne historie, ale które razem tworzą pełniejsze spojrzenie na temat odizolowanych społeczności i ich walki o przetrwanie. Akcja rozgrywa się na nieprzyjaznej, odległej planecie, na której ludzkość próbuje przetrwać w surowym środowisku. Bułyczow mistrzowsko buduje napięcie, tworząc sugestywny, duszny klimat zamknięcia i nieustannego zagrożenia. Surowa przyroda planety staje się niemal autonomicznym bohaterem, podkreślając zależność ludzi od środowiska, które jest zarówno źródłem życia, jak i niebezpieczeństwa. Bohaterowie Bułyczowa są realistyczni i wielowymiarowi – to zwykli ludzie, którzy w ekstremalnych warunkach pokazują zarówno swoje najlepsze, jak i najgorsze cechy. Autor unika klasycznego podziału na dobrych i złych, zamiast tego stawia na skomplikowane relacje i moralne dylematy. Głównym tematem książki jest przetrwanie – zarówno fizyczne, jak i społeczne. Bułyczow zadaje pytania o to, jak ekstremalne warunki wpływają na moralność, solidarność i zdolność do współpracy. Czy w obliczu zagrożenia ludzie są w stanie stworzyć nowe zasady współżycia, czy też ich instynkty prowadzą do chaosu? Styl Bułyczowa jest oszczędny, ale niezwykle sugestywny. Autor nie rozwodzi się nad zbędnymi opisami, ale potrafi jednym zdaniem oddać ciężar emocjonalny sytuacji. Dialogi są naturalne, a świat przedstawiony – mimo swojej egzotyczności – wydaje się realistyczny dzięki precyzji w detalach i konsekwencji fabularnej. „Przełęcz. Osada” to nie tylko znakomita powieść science fiction, ale również uniwersalne studium ludzkiej natury. To książka, która zmusza do refleksji nad tym, jak radzimy sobie z kryzysami – zarówno indywidualnymi, jak i społecznymi. Polecana nie tylko fanom fantastyki, ale także wszystkim, którzy cenią literaturę poruszającą głębsze tematy egzystencjalne.
lis_bagienny - awatar lis_bagienny
ocenił na 8 1 rok temu
Green Town Ray Bradbury
Green Town
Ray Bradbury
Zbiór czterech krótkich powieści napisanych w charakterystyczny, poetycki sposób podobnie do "Kronik marsjańskich", których osią wspólną jest miejsce akcji - miasteczko Green Town. "Słoneczne wino" --- Początek lata 1928 roku w Green Town, małym miasteczku w Illinois. Dwunastoletni Douglas Spaulding i jego 2 lata młodszy brat Tom rozpoczynają wakacje od zbiorów żółtych kwiatów mniszka lekarskiego, z których dziadek robi na zimę słoneczne wino... Kolejne rytuały i epizody z życia miasteczka rysują plastyczny, sielski obraz następujących po sobie letnich dni. --- Trzecioosobowy narrator skaczący od jednego brata do drugiego, przeplatając ich perspektywę także spojrzeniem innych mieszkańców niedużej społeczności. Akcja toczy się niespiesznie jak życie na prowincji, w zgodzie z naturą, a zdarzenia splatają w jedną całość. Plastyczny, poetycki język bogaty w zdobne porównania dodaje magicznego, lekko nierealnego klimatu rodem z baśni. To, co przeszkadzało mi w "Kronikach marsjańskich", tu pasuje zdecydowanie bardziej (choć nie ułatwia lektury). Nostalgiczna aura zaś przypomina własne dzieciństwo... - 8,5pkt "Pożegnanie lata" --- Kontynuacja historii ze "Słonecznego wina". Doug ma już 14 lat, jego brat Tom 12. Razem z kilkoma kolegami organizują paczkę i wypowiadają "wojnę" starym ludziom z magistratu oraz czasowi (np niszcząc wielki zegar w miejskim ratuszu). Pragną pozostać dziećmi i sprzeciwiają się wszystkiemu, co zmusza ich do dorośnięcia (łącznie z głodówką), przez co pakują się w kolejne kłopoty. --- W przeciwieństwie do "Słonecznego wina" mamy tu perspektywę tylko Douga i Toma. Akcja powolna, mniej też tej swoistej magii a poetycki język trochę nie pasuje do opisywania wybryków bandy nieodpowiedzialnych gówniarzy... Końcówka zaś nadrabia, przemyślenia o tym, że wszystko się kończy, lato, wakacje, młodość, życie, że trzeba brać co się da i czerpać radość i siłę z miłości. - 7pkt "Letni ranek, letnia noc" --- Nowelka składa się z krótkich, niezależnych rozdziałów o różnych mieszkańcach Green Town w różnych sytuacjach życiowych na przestrzeni pierwszej połowy XX wieku. Mamy starą pannę mieszkającą samotnie, do której po kilkudziesięciu latach wraca dawny kochanek. Mamy kobietę na wpół żywą zakopaną pod ziemią, którą próbował udusić mąż. Mamy bibliotekarkę, której nikt nie adoruje poza małym chłopcem, czternastolatka zakochanego w młodej nauczycielce, stare małżeństwo, które po 2 latach choroby wychodzi w końcu z odosobnienia, miłość od pierwszego wejrzenia kierowcy autobusu do tajemniczej nocnej podróżniczki... --- Czasem troszkę to romantyczne, czasem smutne, niektóre rozdziały lekko absurdalne (jak ten o miłosnym napoju i samobójstwie grubych starych sióstr) lub ocierające się o grozę (krzycząca zakopana żywcem, wspomnienia Samotnika-dusiciela czy dwie rywalizujące dziesięciolatki, która pierwsza umrze)... --- Ani to powieść, ani opowiadania. Na pierwszą rozdziały się fabularnie nie łączą, na drugą często historie zajmują stronę a nawet mniej, sprowadzając się do jakiejś "mądrości". Najsłabsza pozycja w omnibusie. - 6pkt "Jakiś potwór tu nadchodzi" --- Dwójka niespełna 14to letnich chłopców - Will Halloway i Jim Nightshade to najbliżsi sąsiedzi i najlepsi przyjaciele. Całe dnie spędzają razem i rozumieją się bez słów. Któregoś październikowego dnia, do Green Town w stanie Illinois, czyli do ich miasteczka, w nocy przyjeżdża koleją tajemniczy lunapark. Chłopcy podglądają jego nocne rozkładanie i są świadkami dziwnych, niewytłumaczalnych zdarzeń, brnąc coraz głębiej w niebezpieczne zagadki i niewytłumaczalne zdarzenia (np. cofająca się karuzela odmładzająca ciało starego pana Coogera do ciała 12to letniego chłopca)... --- To pierwsza powieść w zbiorze, która zawiera elementy magiczne i elementy grozy. Jest też najdłuższa ze wszystkich czterech. Konwencja ta jednak, w połączeniu ze specyficznym, poetyckim sposobem pisania pełnym fikuśnych porównań jest dość męcząca i niełatwa w odbiorze. Do tego fabuła powolna, kolejne wydarzenie, które opisuje trzecioosobowy narrator podążający za Willem i Jimem następują powoli przez co nie pociągają za sobą wskazanej ekscytacji, końcówka zaś odlatuje w klimaty Stranger Things. - 6pkt
WissQuek - awatar WissQuek
ocenił na 7 1 miesiąc temu

Cytaty z książki Gdzie dawniej śpiewał ptak

Więcej
Kate Wilhelm Gdzie dawniej śpiewał ptak Zobacz więcej
Kate Wilhelm Gdzie dawniej śpiewał ptak Zobacz więcej
Kate Wilhelm Gdzie dawniej śpiewał ptak Zobacz więcej
Więcej