Gdy nie nadejdzie jutro

Okładka książki Gdy nie nadejdzie jutro
Paweł Skawiński Wydawnictwo: Dobra Literatura reportaż
215 str. 3 godz. 35 min.
Kategoria:
reportaż
Format:
papier
Data wydania:
2011-09-12
Data 1. wyd. pol.:
2011-09-12
Liczba stron:
215
Czas czytania
3 godz. 35 min.
Język:
polski
ISBN:
978-83-933290-0-7
Średnia ocen

                6,4 6,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Gdy nie nadejdzie jutro w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Gdy nie nadejdzie jutro

Średnia ocen
6,4 / 10
109 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
1425
196

Na półkach: , ,

Indie, kraina marzeń, bajecznego bogactwa i niewiarygodnej biedy. Biedne Indie to te prawdziwe.
Do przeczytana zachęcił mnie opis, a szczególnie to zdanie "autor zabierze was do bombajskich burdeli, slumsów, na głęboką prowincję". Głęboka prowincja była, natomiast te slamsy, które interesowały mnie najbardziej chyba autorowi gdzieś umknęły ... coś było wspomniane, ale bardziej jako dane statystyczne. Dla mnie to za mało.

Indie, kraina marzeń, bajecznego bogactwa i niewiarygodnej biedy. Biedne Indie to te prawdziwe.
Do przeczytana zachęcił mnie opis, a szczególnie to zdanie "autor zabierze was do bombajskich burdeli, slumsów, na głęboką prowincję". Głęboka prowincja była, natomiast te slamsy, które interesowały mnie najbardziej chyba autorowi gdzieś umknęły ... coś było wspomniane, ale...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

310 użytkowników ma tytuł Gdy nie nadejdzie jutro na półkach głównych
  • 179
  • 128
  • 3
62 użytkowników ma tytuł Gdy nie nadejdzie jutro na półkach dodatkowych
  • 34
  • 8
  • 6
  • 4
  • 4
  • 3
  • 3

Tagi i tematy do książki Gdy nie nadejdzie jutro

Inne książki autora

Okładka książki Podhale oraz Orawa, Spisz i Pieniny. Przewodnik dla dużych i małych Barbara Gawryluk, Aleksandra Krzanowska, Paweł Skawiński
Ocena 8,7
Podhale oraz Orawa, Spisz i Pieniny. Przewodnik dla dużych i małych Barbara Gawryluk, Aleksandra Krzanowska, Paweł Skawiński
Okładka książki Tatry. Przewodnik dla dużych i małych Barbara Gawryluk, Adam Pękalski, Paweł Skawiński
Ocena 8,6
Tatry. Przewodnik dla dużych i małych Barbara Gawryluk, Adam Pękalski, Paweł Skawiński
Paweł Skawiński
Paweł Skawiński
Urodzony w 1981 roku w Kielcach. Ekonomista, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie. Dziennikarz specjalizujący się w Azji. Na subkontynencie pracował w jednej z tamtejszych korporacji oraz jako wolontariusz. Częściej przebywa w Indiach i Nepalu, w Polsce tylko pomieszkuje. W Nepalu nakręcił dokument filmowy o największej na świecie rytualnej ofierze ze zwierząt. Pracuje społecznie przy projekcie „Piekarnia w Nepalu”, który ma na celu budowę piekarni dla uchodźców tybetańskich na północy kraju.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Gorsze światy. Migawki z Europy Środkowo-Wschodniej Wojciech Śmieja
Gorsze światy. Migawki z Europy Środkowo-Wschodniej
Wojciech Śmieja
Tom reportaży podróżniczych Wojciecha Śmieji. Autor, prawie jak Andrzej Stasiuk, wybiera się w podróż po gorszej Europie, a w jej ramach po „gorszych” terenach. Mołdawia, Macedonia (obecnie Macedonia Północna), Rumunia, Kosowo, Serbia, Ukraina, Albania (i nasze Beskidy). Ale bez stolic i obiektów z listy Unesco. Autor stara się nam pokazać prawdziwe życie mieszkających tam ludzi z ich codziennymi problemami i oglądem rzeczywistości. Ze wszystkimi stara się rozmawiać i przedstawić ich punkt widzenia. Nierzadko są one sprzeczne z tym poprzedniego rozmówcy czy samego reportera. Śmieja kładzie nacisk na pogmatwane życiorysy i miejsca, w których ścierają się ze sobą różne grupy społeczne, narodowościowe czy religijne. Nierzadko sięga do przeszłości, by przedstawić genezę tych zjawisk z puntu widzenia poszczególnych grup (np. Serbowie i Albańczycy, mieszkańcy Mołdawii i Nadniestrza, Macedończycy i Grecy czy też Arumuni). Nie zachwala nam nowych atrakcji, po prostu pokazuje to, czego jadąc gdzieś lub chociażby przejeżdżając tamtędy nie chcemy widzieć. A warto popatrzeć, np. na pomniki Rocky’ego Balboa czy Boba Marleya w serbskiej Wojwodinie, ostatnie miejscowości Arumunów w Macedonii czy Grecji, podzieloną Kosowską Mitrowicę czy też góry i drewniane cerkwie na półwyspie Kola. Inaczej niż Stasiuk, autor nie kładzie nacisku na literaturę, ale nawiązuje i do niej, chociażby do Stanisława Vincenza na Huculszczyźnie. Kawałek prawdy o życiu ludzi w naszej części Europy.
Aguirre - awatar Aguirre
ocenił na 7 5 lat temu
Zakazane wrota Tiziano Terzani
Zakazane wrota
Tiziano Terzani
(1984) [La porta proibita] ChRL w pierwszej połowie lat 80. pod sterami Deng Xiaopinga (1904-1997), reformatora i twórcy dzisiejszego sukcesu Chin*. „[…] wszystko co dzieje się tam dzisiaj i wydarzy jutro, ma swoje korzenie w latach [80.] kiedy to mnie samemu i bardzo nielicznej grupie innych zagranicznych dziennikarzy dane było mieszkać wśród Chińczyków” (str. 8, ze wstępu do wznowienia z roku ‘98). „Opisywałem w tamtych latach kraj zawieszony między starym a nowym, coraz bardziej niepewny swoich korzeni kulturalnych, podobny do olbrzymiej, niesionej prądem tratwy, obciążonej balastem w postaci trupa – trupa [przewodniczącego] Mao [1893-1976]. Jeszcze dzisiaj jest tam tak, a nawet gorzej: niepoddany nigdzie prawdziwemu sądowi historii, Mao ciąży nadal nad duszą Chin w swoim mauzoleum, które otaczają obecnie coraz ciaśniej sklepiki z pamiątkami” (str. 9, ibid.) Tiziano Terzani (1938-2004) opowiada o okresie przejściowym, w którym przeciętny Chińczyk wciąż jeszcze klepie biedę, ale żyje już w kraju stwarzającym nowe perspektywy. Aby wyjaśnić rzeczywistość zastaną – a także z uwagi na niemożność swobodnego gromadzenia materiału, nieskrępowanego prowadzenia rozmów – dużo miejsca poświęca dekadom poprzedzającym okres swojego pobytu. Pisze o modernizacji Pekinu, realizowanej ze szkodą dla jego zabytkowej tkanki i tradycyjnego charakteru; chińskiej kolonizacji Wschodniego Turkiestanu**; Mandżurii jako podupadającym zapleczu przemysłowym ChRL; narodowej pasji do hodowli świerszczy i ptactwa (odradzającej się po latach potępienia); Szantungu w kontekście wydarzeń najnowszych – quasi-kapitalistycznej parcelacji ziem oraz gromadzeniu okruchów przeszłości, ocalałych z obłędu rewolucji kulturalnej (1966-76), o niemieckiej kolonii Tsingtau (Qingdao)*** i rehabilitacji Konfucjusza; Tybetańskim Regionie Autonomicznym, odrębności Tybetańczyków i okupacji ich kraju zasiedlanego Hanami; o zrujnowanym klasztorze Szaolin i powracającym do łask kung-fu; polityce jednego dziecka i kontroli urodzin; chińskiej szkole z perspektywy własnej córki i syna****; specjalnej strefie ekonomicznej Shenzen i wolnorynkowym Kantonie; nowych porządkach w Kaszgarii (ciąg dalszy dramatu Ujgurów); kampanii przeciwko przestępczości – publicznym egzekucjom; grom politycznym Deng Xiaopinga – kampanii przeciwko wypaczeniom duchowym; zaaresztowaniu i wydalenie z ChRL. Typowy reportaż opisuje szerszy kontekst poprzez historie poszczególnych bohaterów opowiadających o otaczającej rzeczywistości. Tu tego zabrakło – można się domyślać że z uwagi na barierę językową i deklarowany brak swobody działania. Autor wprowadza indywidualne głosy, ale żaden z nich nie towarzyszy nam zbyt długo, a treści mają charakter bardziej ogólny niż pogłębiony, sygnalizując istotne zagadnienia bez pełniejszego omówienia. Czytelnik szerzej zaznajomiony z historią ChRL, sięgający po książkę celem pogłębienia wiedzy o sytuacji lat 80., zainteresowany świadectwem przeciętnych Chińczyków, przedstawicieli mniejszości czy kolegów po fachu reportera – będzie zawiedziony. Terzani pisał z intencją uchylenia tytułowych zakazanych wrót. Kierował swoje reportaże do szerszego grona czytelników, nie sinofilów. Z tego co czytamy, wynika, że przynajmniej część była pierwotnie publikowana w prasie. Każdy stanowi odrębną całość, i jako taki spełnia swoją rolę, nie jest to jednak opowieść o życiu Denga Tiannuo*****, o codziennym zmaganiu z obcą rzeczywistością i zaskarbianiu sympatii. Literacko tekst wypada dobrze, choć za sprawą autora i tłumacza (Krzysztof Żaboklicki) znalazło się w nim kilka potknięć merytorycznych wymagających sprostowania (naciągane 7/10). __________________________ * Reformy Denga, wzorującego się na gospodarkach Hongkongu, Singapuru, Tajwanu i Makau, przekształciły Chiny w fabrykę świata, i przy zachowaniu władz reżimu, zaprowadziły morderczy kapitalizm. Dziś Chiny nie tylko produkują i kopiują zachodnie technologie, ale coraz sprawniej tworzą własne, budując nowe, silne marki o znaczeniu globalnym (elektronika, samochody). (Przy okazji przodują w inwigilacji, i podtrzymują aparat cenzury). Pragmatyczny Deng miał powiedzieć: „Nieważne, czy kot jest czarny, czy biały, ważne, aby łowił myszy” i tym samym wyrazić aprobatę dla modelu wolnorynkowego. Dziś inwigilacja Chińczyków jest bardziej subtelna, i o ile przeciętny Wang, Li czy Zhang są oni skupieni na konsumpcji i nie dążą do obalenia reżimu, ograniczając się do krytyki władzy lokalnej, mogą żyć na poziomie zachodnim i spać spokojnie. To samo tyczy się terenów okupowanych, Tybetu i Ujgurii, kolonizowanych przez Chińczyków Han, na które świat machnął ręką, bo bardziej liczą kontakty handlowe. PRZYPIS DO PRZYPISU: 76,8% Singapurczyków to Chińczycy. Dla 35% mieszkańców Singapuru ojczystym jest mandaryński, dla 11% hokkien, dla 5,7% kantoński, a dla 1,8% inne języki chińskie – prawie 48% deklaruje angielski jako główny język komunikacji (spis powszechny z 2000, https://pl.wikipedia.org/wiki/Singapur). Z perspektywy Denga Singapur był kolejnym, chińskim miastem. Informacja o tym, że zrehabilitowany Deng miał konkretne rozwiązania pod nosem, i zdecydował się odtworzyć w większej skali, pierw na wybrzeżu a potem w reszcie kraju, jest w książę pominięta. Podobnie jak domniemany cytat o umaszczeniu kota. ** Mongolska Dżungaria i turkijska Kotlina Tarymska (Ujguristan, Ujguria). *** Cesarstwo Niemieckie gospodarowało w Szantungu krótko, w latach 1897-1914, ale to Niemcy postawili stoi tam do dziś. Wpisuje się to w narodowy stereotyp. **** W momencie publikacji, pojawiły się kontrowersje co do autorstwa, i chyba nie bezzasadne, bo już po pierwszej stronie pojawia się myśl, że Tiziano Terzani pisze go w imieniu swoich dzieci, na podstawie ich opowieści. Autor zapiera się jednak, że „[…] napisały go zupełnie same” (str. 345). Nawet jeśli tak było, to musiał przejść solidną ojcowską redakcję, bo dzieci w wielu lat 9 (córka) i 11 (syn) nie są tak biegłe językowo. ***** Włoski Reporter, rozpoczyna od informacji o przybraniu chińskiego imienia i nazwiska, co daje nadzieję na osobiście zaangażowaną opowieść w stylu Petera Hesslera. Nic z tego jednak nie wynika. • Jak wielu młodych Europejczyków z Zachodu, Terzani uległ urokowi Mao, ale do ChRL wjechał dopiero wtedy, kiedy tłusty przywódca kopnął w kalendarz, a stery przejął inny starzec, Deng Xiaoping. „Przybyłem w styczniu 1980 i pojąłem od razu, że rzeczywistość jest mniej piękna od marzeń. Przyjechałem szukać nowej kultury, jakoby zrodzonej z rewolucji, a znalazłem resztki starej, wspaniałej kultury, którą zdążono metodycznie zniszczyć” (str. 14). „[…] jeździłem wszędzie, dokąd tylko się dało, od zakątka Chin wysuniętego najbardziej na zachód, w prowincji Sinkiang, do ich leżącego najdalej na wschód krańca w prowincji Szantung, od Mandżurii na północy po tropikalną wyspę Hajnan na południu” (str. 14-15). Mimo wydarzenia opisanego w ostatnim rozdziale, udało mu się powrócić do Chin kilka lat później, akurat po to, by zrelacjonować wydarzenia na placu Tian’anmen (‘89). • Ciąg dalszy tej historii napisał Peter Hessler w książce Przez drogi i bezdroża. Podróż po nowych Chinach [Country Driving: A Journey Through China from Farm to Factory] (2010). Sporo ciekawych spostrzeżeń znajduje się również w jego wcześniejszym reportażu Kości wróżebne. Podróż po przeszłości i teraźniejszości Chin [Oracle Bones: A Journey Between China’s Past and Present] (2006). Dobrą lekturą, będzie również Prowadzący umarłych Liao Yiwu [The Corpse Walker: Real Life Stories: China from the Bottom Up] (2008). • Książka trafiła do księgarń w 1984, i pod wieloma względami przypomina Rok 1984 Orwella zmiksowany ze swojskimi bolączkami PRL-u. Dzisiejsi Chińczycy żyją w pełnym rozdwojeniu jaźni, w deklarowanym socjalizmie i faktycznym kapitalizmie. Stali się społeczeństwem hiperkonsumpcyjnym, komercjalizującym przeszłość i teraźniejszość. Reżim uległ modernizacji, jest subtelniejszy, a kontrola i cenzura przeszły do sfery cyfrowej. Z kraju biednego, Chiny awansowały do roli globalnego gracza o imperialnych ambicjach i twórcy nowych technologii. Reportaże Terzaniego dokumentują początki tego procesu. • ZAKAZANE WROTA „Próbowałem zamieszkać w zwykłym chińskim domu, w chińskiej dzielnicy, lecz okazało się to absolutnie niemożliwe. Cudzoziemcy mogą mieszkać tylko w granicach tak zwanej »dzielnicy dyplomatycznej«, której bramy są dzień i noc strzeżone przez uzbrojonych policjantów; funkcjonariusze ci rejestrują wszystkich wchodzących i wychodzących” (str. 15). „Podobnie jak w bajce o zaklętym zamku, w którym przybysz może robić wszystko, ale nie wolno mu otworzyć pewnych wrót, bo wpuści złe duchy, ja takich wrót nie mogłem nie otworzyć. No i oczywiście złe duchy się na mnie rzuciły. Po ponadczteroletnim pobycie w Chinach zaaresztowano mnie, przesłuchano i poddano całomiesięcznej reedukacji […]. […] Oskarżono mnie na koniec o niepopełnione przestępstwo i wydalono z granic państwa” (str. 17). Jest to też odwołanie do Zakazanego Miasta w Pekinie, kompleksu pałacowego dynastii Ming i Quing (str. 32). • UWAGI (wyd. II 2011, tłum. Krzysztof Żaboklicki, W.A.B.): Str. 84 – Terzani pisze, że pustynia Takla Makan była przez Mongołów nazywana Gobi, ale Takla Makan i Gobi to dwa różne obszary geograficzne (?). Str. 87 – „Kazachów o orlich nosach” – wprawdzie jest to naród językowo turecki, ale o fizjonomii rasy żółtej… taki kształt nosa nie jest typowy dla Kazachów; wspomina też „jasnowłosych chłopców Uzbeckich o wielkich, niezwykle zielonych oczach” – sytuacja identyczna jak powyżej, Uzbecy reprezentują typ mongoloidalny… przytaczany wygląd jest dosyć nietypowy (przydałoby się kilka słów wyjaśnienia). Str. 88 – „Xinjiang: »Nowe Terytoria«” – w polskim „Sinkiang/Sinciang” częściej tłumaczy się jako „nowe kresy” (https://pl.wikipedia.org/wiki/Sinciang) lub „nowe pogranicze” (vide Michał Lubina, Chiński obwarzanek. Od Tajwanu po Tybet, czyli jak Chiny tworzą imperium, Kraków 2023, str. 151). Angielska Wikipedia dopuszcza oba warianty: „It can be translated as »new frontier« or »new territory«” (https://en.wikipedia.org/wiki/Xinjiang). Str. 93 – Mongolii (Mongolii Wewnętrznej). Str. 105 – Harbin jako „miniaturowa replika Moskwy” to gruba przesada. Str. 127 – dżipem? (x2, gazikiem?) Str. 194 – autor pomija istotną informację, administracyjne granice Tybetu w ramach ChRL są mniejsze niż Tybet historyczny, etniczny i kulturowy; to co pisze na str. 206, o Tybetańczykach rozproszonych w innych prowincjach, np. Syczuanie, zdaje się potwierdzać tę nieświadomość. „Region Amdo, Kham i pozostałe terytoria oddzielono od tego, co dziś składa się na TRA [Tybetański Region Autonomiczny] ChRL, włączono je do Qinghai, Gansu, Syczuanu i Yunnanu […]” (Michał Lubina, Chiński obwarzanek. Od Tajwanu po Tybet, czyli jak Chiny tworzą imperium, Kraków 2023, str. 205-206). Str. 196 – Tiziano Terzani pisze o telepatii jak o faktycznej, a nie domniemanej umiejętności (a przynajmniej tak to zaserwowano w tłumaczeniu). Str. 222 – Frankenstein, wł. potwór Frankensteina. Str. 226 – „[…] Li Xianniana, obecnego prezydenta Republiki […]” – ChRL nie ma prezydenta, funkcja jaką sprawował Li to przewodniczący (kiedyś, w jednym z polskich serwisów informacyjnych, bodajże w Faktach na TVN-ie, Xi Jinping był również podpisany jako prezydent). Str. 242 – autor pisze, że w każdym chińskim mieście jest plan Ludowy z portretem Mao, ale wcześniej, bodaj nawet dwukrotnie, wspomina że portret przewodniczącego ostał się tylko w Pekinie, na Bramie Niebiańskiego Spokoju… Str. 279 – chorągwi (fladze!); str. 281/283/286 – kierowniczka/kierowniczki (dyrektorka/dyrektorki?); str. 293 – „chorągiew angielska”, nie chorągiew, i nie angielska – brytyjska flaga (Union Jack); str. 294 – „kontynentem chińskim” [sic!] – chodzi o Chiny kontynentalne, tj. ChRL, stojące w opozycji wobec obszarów etnicznie chińskich, ale poza komunistyczną jurysdykcją, położonych na wyspach i półwyspach (Makau, Hongkong, Republika Chińska/Tajwan). Czy przeliczenia juanów na euro odzwierciedlają inflację? (Euro w formie wirtualnej wprowadzono w 1999, a w fizycznej w 2002, książka jest z 1984). Str. 45 – „,będzie” (źle postawiony przecinek); str. 68 – przedmioty-przedmioty; str. 87 – „szisz kebabu” (zgubiony przecinek); str. 149 – zbytnich ceremonii (tu: zbędnych ceregieli?); str. 175 – najświeższych egzekucjach (najbliższych/najnowszych?); str. 197 – informacja o braku dróg w Tybecie pada dwa razy na tej samej stronie (!); str. 250 – wybijające (wcierające); str. 312 – „[…] fryzjerzy wodzą po policzkach klientów lśniącymi brzytwami […]” (balwierze?); str. 315 – krainy Kaszgar (Kaszgarii) + państwa Kaszgar (Kaszgarii); str. 317 – krainy Kaszgar (Kaszgarii); str. 338 – przerwa przed przecinkiem.
Gracjan - awatar Gracjan
ocenił na 7 1 miesiąc temu
Gaumardżos! Opowieści z Gruzji Anna Dziewit-Meller
Gaumardżos! Opowieści z Gruzji
Anna Dziewit-Meller Marcin Meller
Gruzja to chyba nadal niezbyt popularny cel dla turystów, według jednych to kraj niebezpieczny, według innych biedny i nie mający nic do zaoferowania. Jednak są tacy którzy byli, zobaczyli i w Gruzji się zakochali. Do takich z pewnością zaliczają się autorzy tej książki. "...Z drugiej jednak strony nie udajemy obiektywnych obserwatorów: przyznajemy uczciwie - jesteśmy Gruzją zaczadzeni." Ja po niedawnej lekturze "Dzieci lwa" nabrałam ochoty na bliższe poznanie Gruzji, póki co nie byłam tam osobiście, ale za sprawą "Gaumardżos" mogłam spojrzeć na ten kraj oczami autorów. Dowiedziałam się nieco o tradycjach, jedzeniu, piciu, historii i życiu zwykłych ludzi. Anna Dziewit - Meller opowiada o czasach współczesnych, o tym gdzie byli, co widzieli, o ludziach, których poznali i ich ugościli. Nawiasem mówiąc, ja bym się chyba obawiała takiego ugoszczenia, z przymrużeniem oka oczywiście. Marcin Meller w swoich wspomnieniach przenosi się również do wcześniejszych lat, kiedy pojechał do Gruzji jako reporter, w trudnym czasie dla narodu gruzińskiego. To pozwala nam zaobserwować zmiany, jakim ulega lub nie tamten kraj i jego mieszkańcy. Oczywiście w tej książce nie brakuje anegdot, zabawnych sytuacji, ale znajdziecie również sprawy cięższe i trudniejsze, które są plamą na historii kraju. Książkę wypełniają liczne zdjęcia, oraz mapa, co jest świetnym dopełnieniem. Moim zdaniem książka jest ciekawa zarówno dla tych, co jeszcze nie byli nigdy w tamtych stronach, ale może myślą o tym, aby tam pojechać, tak samo jak dla tych co już odwiedzili Gruzję, i mogą porównać swoje doznania z opisami autorów. Dla mnie to była bardzo interesująca lektura. Polecam wam ją serdecznie.
Euka - awatar Euka
oceniła na 7 1 rok temu
Ruski ekstrem do kwadratu. Co zostało z mojej miłości do Moskwy? Boris Reitschuster
Ruski ekstrem do kwadratu. Co zostało z mojej miłości do Moskwy?
Boris Reitschuster
Ruski ekstrem do kwadratu jest kolejnym zbiorem felietonów o Rosji i życiu w Moskwie niemieckiego dziennikarza Borisa Reitschustera. Spotkałam się z opiniami, że ta książka to taki trochę odgrzewany kotlet, że wszystko co ciekawe jest już w poprzedniej części. Jednak dla mnie ta książka była znaczenie ciekawsza. Autor pozbył się tej różowej otoczki, którą owinął swoje poprzednie felietony i w sposób znacznie bardziej krytyczny opisuje rosyjską rzeczywistość. W tym reportażu znalazło się więcej krytyki polityki, a ten cały rosyjski czy może raczej moskiewski folklor okazał się coraz bardziej irytujący. A wszystko za sprawą rozmowy z dziennikarzem z Polski, który sprawił, że autor zaczął się zastanawiać nad tym co pozostało z tej jego miłości do Rosji. Autor jednak nie stracił nic ze swojego ironicznego i zabawnego stylu pisania, którym opisuje najbardziej absurdalne sytuacje. „Wiadomości z absurdystanu” są nawet jednym całym rozdziałem. Mnie strasznie ubawiła historia ekspedientki, która napadnięta sama wymierzyła sprawiedliwość przykuwając złoczyńcę do grzejnika, karmiąc viagrą i wykorzystując go przez kilka dni. Pojawia się też problem rosyjskiej armii i poboru do niej oraz dzikie wybryki wojskowych. Spora część książki jest poświęcony Igorowi, przyjacielowi i fotografowi autora. W rozdziale „Brawurowe wyczyny Igora” mężny i dzielny Igor zmaga się z zamknięciem w czarnej Wołdze i krokodylem w toalecie. Świetny rozdział, który pokazuje Rosję widzianą oczami Igora, prawdziwego Rosjanina. Ta książka to nie tylko Moskwa. Autor opisuje swoje przeżycia z podróży do Biesłanu na Kaukazie i wizyty w Prypeci koło Czarnobyla. Rozmawia również z politykami naukowcami, którzy aktywnie działali w czasie Ziemnej Wojny, wyścigu zbrojeń i wysyłania psa w kosmos. Książka porusza bardzo szeroki zestaw tematów, od polityki do wróżki ze stacji benzynowej. Mnie zawsze bardziej interesowały tematy geopolityczne od typowo kulturowych, więc tę książkę oceniam lepiej niż poprzednią część, w której znaleźć można opisy zachowań ludzi i sytuacji z życia codziennego. Jednak przy tych wszystkich opisywanych absurdach weźmy pod uwagę to, że książkę tę napisał Niemiec. Dla Polaka nie wszystko będzie tak szokujące i zaskakujące. Polecam ten reportaż wszystkim zainteresowanych Rosją i wcale nie trzeba się zapoznawać z poprzednią książką autora, aby sięgnąć po tą. Mi się bardzo podobała. https://latajace-ksiazki.blogspot.com/2017/10/ruski-ekstrem-do-kwadratu-co-zostao-z.html
Latające_książki - awatar Latające_książki
ocenił na 7 8 lat temu
Rzeka krwi. Podróż do pękniętego serca Afryki Tim Butcher
Rzeka krwi. Podróż do pękniętego serca Afryki
Tim Butcher
Dwóch dziennikarzy pracujących dla tej samej gazety, których dzieli ponad sto lat dokonuje rzeczy niemalże niemożliwej, a mianowicie eksploracji dzikiej Afryki wzdłuż rzeki Kongo. I o ile o pierwszym, czyli Henrym Mortonie Stanleyu można powiedzieć, że osiągnął jakiś tam sukces, o tyle o drugim, czyli Timie Butcherze trzeba powiedzieć, że to, iż w ogóle mu się udało przeżyć wyznaczoną trasę już było nie lada wyczynem. Obaj zmagali się z wieloma przeciwnościami losu, obu dopadły choroby i problemy aprowizacyjne, obaj byli w miarę dobrze przygotowani, natomiast dzieliło ich bardzo wiele. O Stanleyu bowiem czytamy: "Jego metody były brutalne - strzelał do tubylców (…) kradł i zabierał im siłą jedzenie". "(…) współczesna historia Afryki - dziesięciolecia wyzysku kolonialnego została zapoczątkowana przez reportera "The Daily Telegraph"". To, co rozpętała wyprawa Stanleya do Konga, praktycznie unicestwiła ten region. Król Belgii Leopold II, który na niej najwięcej skorzystał, wziął sobie w posiadanie te tereny, traktował je jako swoje osobiste dominium, to nawet nie była kolonia, przynajmniej na początku, to było jego osobiste królestwo, z którego czerpał zyski pełnymi garściami jednocześnie mordując tubylców i niszcząc wszystko co się da dla swoich osobistych korzyści. Trzeba pamiętać, że kiedy z zachodu przyszli do Konga biali, to ze wschodu kraje arabskie dokonywały podobnej rzezi, wyzysku i połowu niewolników, i na tym tle też toczyły się walki. Skłócanie miejscowych i wywoływanie sztucznych konfliktów wśród tubylczej ludności było na porządku dziennym, a wykradanie złóż naturalnych surowców, było tylko zyskiem pobocznym. Tragedia tego regionu polega też na tym, że dzisiaj Kongo wygląda dużo gorzej niż kilkadziesiąt lat temu, kiedy jednak bardzo dobrze prosperowało, sieć dróg rzecznych i lądowych (bardzo dobrze rozwinięta kolej), rozbudowana infrastruktura, szkoły, urzędy - tego dzisiaj już nie ma... Tim Butcher: "W mojej eskapadzie chodziło między innymi o oszacowanie skali problemów jakie stały przed kontynentem i pod tym względem Kongo było niczym prawdziwe objawienie. W ciągu sześciu wstrząsających tygodni czułem, że dotknąłem pękniętego serca Afryki. Podczas gdy świat zachodni dokonywał nowych osiągnięć w dziedzinach medycyny i technologii, ludność Konga cofała się coraz bardziej i bardziej w rozwoju". "(…)wydało mi się niezwykłe, że w XXI wieku najbezpieczniejszym schronieniem dla milionów Kongijczyków jest las". Reportaż z wyprawy Butchera wart jest przeczytania, autor nawiązuje do historii, w bardzo ciekawy i realistyczny sposób opisuje swoje zmagania z jazdy motocyklem przez niebezpieczne tereny Afryki opanowane przez Tutsi, Hutu i bojówki rwandyjskie. A przede wszystkim odkrywa przed nami Kongo, takie jakiego prawdopodobnie nigdy nie uda nam się zobaczyć i dlatego jest to bezcenne doświadczenie czytelnicze. Polecam
kasiaman55 - awatar kasiaman55
ocenił na 6 1 rok temu

Cytaty z książki Gdy nie nadejdzie jutro

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Gdy nie nadejdzie jutro