Dom złamanych obietnic

Okładka książki Dom złamanych obietnic
Monika Rutka Wydawnictwo: BeYa Cykl: Trylogia Nadziei (tom 3) literatura młodzieżowa
360 str. 6 godz. 0 min.
Kategoria:
literatura młodzieżowa
Format:
papier
Cykl:
Trylogia Nadziei (tom 3)
Data wydania:
2025-06-18
Data 1. wyd. pol.:
2025-06-18
Liczba stron:
360
Czas czytania
6 godz. 0 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328922297
Średnia ocen

                8,5 8,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Dom złamanych obietnic w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Dom złamanych obietnic

Średnia ocen
8,5 / 10
128 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
173
173

Na półkach:

„ᴋᴀżᴅą śᴄɪᴇżᴋą, ᴋᴛóʀą ᴏᴅʙɪᴇʀᴀᴍʏ, ᴘʀᴏᴡᴀᴅᴢɪ ɴᴀꜱ ᴛᴀᴍ, ɢᴅᴢɪᴇ ᴘᴏᴡɪɴɴɪśᴍʏ ʙʏć, ɴᴀᴡᴇᴛ ᴊᴇśʟɪ ɴɪᴇ ᴏᴅ ʀᴀᴢᴜ ᴡꜱᴢʏꜱᴛᴋᴏ ʀᴏᴢᴜᴍɪᴇᴍʏ.”

🩷Moja ocena: 9/10

🩷Przyznam szczerze, że zwlekałam z podejściem do tej historii ze względu na to, że nie chciałam jej kończyć.

🩷Mijają dwa lata od ostatnich wydarzeń i cóż dużo rzeczy się zmieniło. Drogi naszych bohaterów w pewnym sensie się rozeszły, ale nie na tyle, by stracili ze sobą kontakt. Wyjechali na studia i zaczęli powoli wkraczać w dorosłe życie. Tym razem przez książkę prowadzi nas Hayden, odsłaniając się ze swoich lęków, wątpliwości i uczuć. Przyznam z początku byłam zaskoczona, ale sądzę, że było to potrzebne, chociażby z tego względu, że mogłam jeszcze bardziej poznać Haydena. Jak też wiemy, chłopak od zawsze był skryty, mało się odzywał, ale za to był doskonałym słuchaczem i obserwatorem. Czy poznałam go w 100%? Myślę, że nie i jeszcze trochę tajemnic trzyma w sobie.

🩷Hayden zdecydował się studiować bardzo daleko od domu, przez co jedyny kontakt, jaki ma z przyjaciółmi to ten telefoniczny. Gdy powraca na czas wakacji, dostrzega zmiany, które zaszły, a o których nie miał pojęcia. Przyjaciele nie byli ze sobą szczerzy, ukrywali różne sprawy przed sobą, jednak jak wiadomo, szczerze rozmowy o uczuciach przychodziły im bardzo trudno.

🩷Przyjazd Haydena ponownie scala całą grupę i znów można się poczuć jak w poprzednich częściach. Przyjaciele spędzają ze sobą dużo czasu, niektórzy ponownie się do siebie zbliżają, inni rozprawiają z różnymi rozterkami, a jeszcze inni poszukują siebie. Bardzo polubiłam się z bohaterami tej historii, najbardziej jednak Jane, która jest taką iskierką wnosząca wiele światła do życia. W jakiś sposób można się z nią utożsamiać, jej pogląd na świat, to, jaka jest pomocna i dobra, choć życie niejednokrotnie się dziewczynie waliło, jest czymś niesamowitym. Podnosiła się za każdym razem, dalej była sobą i przekazywała pozytywne spojrzenie na świat. Choć pojawiała się w tej części często, to jednak czułam, jakby było jej mniej. Nie ma co się oszukiwać, ponieważ tutaj jednak skupiamy się na Haydenie, który przeszedł kilka zmian. Zdecydowanie bardziej zaczął otwierać się na przyjaciół, co prawda przychodziło mu to jeszcze z trudnością, ale sądzę, że z każdym kolejnym razem będzie coraz lepiej.

🩷Podobało mi się to, że chociaż przenieśliśmy się w czasie, wszyscy nadal pozostali tacy, jacy byli. Jednak muszę przyznać, że pod koniec zabrakło mi takiego jednego rozdziału, w którym pokrótce byłoby opisane, jak potoczyło się życie bohaterów po ostatnim rozdziale. Co do samego zakończenia było satysfakcjonujące, jednak jak wyżej wspomniałam, brakowało mi informacji co u reszty.

🩷Monika stworzyła historię, która staje się czymś więcej niż słowami na papierze. Staje się przystanią, nadzieją i domem, do którego chciałoby się wracać. Daje wiele powodów do przemyśleń, sprawia, że czytelnik, czytając tę historię, potrafi się z nią utożsamić i przeżywać wszystko razem z bohaterami. Uświadamia, że rodzinę można stworzyć z ludźmi kompletnie z nią nie związanymi, że warto mówić o swoich uczuciach, a przede wszystkim być szczerym. Oprócz tego daje przesłanie, że nie zawsze od razu się wie, jaką drogą powinno się podążać, wszyscy mamy prawo do popełniania błędów czy zmiany decyzji.

🩷Polecam wam tę książkę z czystym sercem, być może i wam się ona spodoba, a Jane i Hayden sprawią, że będziecie chcieli więcej i więcej.

„ᴋᴀżᴅą śᴄɪᴇżᴋą, ᴋᴛóʀą ᴏᴅʙɪᴇʀᴀᴍʏ, ᴘʀᴏᴡᴀᴅᴢɪ ɴᴀꜱ ᴛᴀᴍ, ɢᴅᴢɪᴇ ᴘᴏᴡɪɴɴɪśᴍʏ ʙʏć, ɴᴀᴡᴇᴛ ᴊᴇśʟɪ ɴɪᴇ ᴏᴅ ʀᴀᴢᴜ ᴡꜱᴢʏꜱᴛᴋᴏ ʀᴏᴢᴜᴍɪᴇᴍʏ.”

🩷Moja ocena: 9/10

🩷Przyznam szczerze, że zwlekałam z podejściem do tej historii ze względu na to, że nie chciałam jej kończyć.

🩷Mijają dwa lata od ostatnich wydarzeń i cóż dużo rzeczy się zmieniło. Drogi naszych bohaterów w pewnym sensie się rozeszły, ale...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

331 użytkowników ma tytuł Dom złamanych obietnic na półkach głównych
  • 175
  • 152
  • 4
79 użytkowników ma tytuł Dom złamanych obietnic na półkach dodatkowych
  • 47
  • 8
  • 8
  • 5
  • 4
  • 4
  • 3

Inne książki autora

Monika Rutka
Monika Rutka
Monika Rutka - z wykształcenia logistyk, pracuje w wytwórni muzycznej, a po godzinach spełnia się w aktorstwie i pisarstwie. Przygodę z pisaniem zaczęła w 2010 roku na ostatnich kartkach zeszytu do matematyki, jednak dopiero w 2021 roku zdecydowała się podejść do tego na poważnie i opublikować swoją twórczość na Wattpadzie. W sieci zaistniała pod pseudonimem „poskladana” dzięki krótkim, pouczającym filmom w aplikacji TikTok. Spark jest jej debiutancką powieścią, zainspirowaną tym, co widziała, usłyszała i przeżyła.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Our Perfect Forever. Historie nieopowiedziane Marta Łabęcka
Our Perfect Forever. Historie nieopowiedziane
Marta Łabęcka
Our Perfect Forever to podsumowanie znanych Wam już wydarzeń, wzbogacone o notki od autorki, pełne sentymentalnych przemyśleń i sekretów powstawania trylogii. To ostatnie spotkanie z bohaterami, których pokochaliście. A przede wszystkim prezent dla Was – Czytelniczek i Czytelników FLAWSów. Zrozumienie tej książki momentami było dla mnie trudne, głównie dlatego, że nie czytałam poprzednich tomów – mimo że dzielnie stoją na mojej półce. To jednak tylko mój błąd, bo czułam, że wiele emocji i odniesień ma dużo głębsze znaczenie, którego jeszcze nie do końca mogłam uchwycić. Mimo to ta historia i tak mnie poruszyła. Było w niej coś bardzo szczerego i ciepłego, co sprawiło, że nawet bez pełnego kontekstu potrafiłam poczuć więź z bohaterami. Momentami miałam wrażenie, jakbym podglądała czyjeś wspomnienia – bardzo osobiste i prawdziwe. Najbardziej zaskoczyło mnie to, jak bardzo to zwieńczenie mnie wciągnęło. Zamiast czuć się „zagubiona”, poczułam ogromną ciekawość i potrzebę poznania całej historii od początku. To trochę jak obejrzenie finału i nagłe uświadomienie sobie, jak bardzo chce się przeżyć wszystko jeszcze raz – tym razem od pierwszej strony. Skończyłam tę książkę z mieszanką wzruszenia i motywacji – i wiem, że na pewno sięgnę po wcześniejsze części, żeby w pełni zrozumieć tę historię i przeżyć ją tak, jak powinnam! Dodatkowo to wydanie jest po prostu przepiękne – ilustracje nadają mu wyjątkowego klimatu i sprawiają, że czytanie staje się jeszcze bardziej emocjonalnym doświadczeniem! 🧡
Nat Natine_czyta - awatar Nat Natine_czyta
oceniła na 10 2 dni temu
My Lovely Daisy Marta Łabęcka
My Lovely Daisy
Marta Łabęcka
Czy czytaliście kiedyś książkę, którą specjalnie odkładaliście, bo nie chcieliście jej kończyć? 🩷 Ja miałam tak właśnie z “My lovely Daisy”, pomimo tego, że ogromnie mi się podobała to starałam się czytać ją jak najmniej. Liczyłam, że jeśli będę czytać dłużej, to Chad również dostanie szansę na to, by ŻYĆ. Ogromnie bałam się tego, że główny bohater skończy tak samo jak w “My beloved monster”. 🤍 Przez głowę przeszło mi nawet odłożenie książki przed TYM momentem, może ja mogłam go ocalić? 🩷 Bardzo ciężko ocenić mi tę książkę. Czytałam ją ponad dobre dwa tygodnie i cały czas czułam bolesny uścisk w sercu. Dlaczego to musiało się tak skończyć? 🤍 Przede wszystkim to, że Chad nie jest dobrą postacią. To nie jest dobry chłopak, popełnił całą masę okrutnych rzeczy, których nawet nie żałował. Widzimy tę postać z najgorszej jego strony, zło całej Plejady. To zniszczone osoby. Z problemami. 🩷 Zawsze miałam słabość do tego typu postaci w książkach bądź filmach. 🤍 Uwielbiam język autorki. Pisze przepięknie, baśniowo i musiałam się powstrzymywać, żeby co rusz nie zaznaczać nowych cytatów, które znajdowały się chyba na każdej stronie. Zaznaczę jeszcze, bo wiem, żę wielu z Was tego nie lubi, że mamy tu trzecioosobową narrację! 🩷 Jeśli “My beloved monster” Wam się podobało, to śmiało sięgajcie po drugi tom. Nie pożałujecie.
zakochanawlisach - awatar zakochanawlisach
ocenił na 8 11 dni temu
Miasto pogrzebanych nadziei Monika Rutka
Miasto pogrzebanych nadziei
Monika Rutka
Ech, co ja mogę powiedzieć... To chyba po prostu nie jest seria dla mnie. Miałam nadzieję, że ta część będzie miała vibe pierwszej, ale w wielu miejscach jest... przedobrzona? Idk jak inaczej to nazwać. Po pierwsze początek jest rzeczywiście tak dramatyczny, jak zakończenie jedynki (i nie chodzi mi o to, że dramatycznie zły, choć mi się nie podobał, ale serio tam się rozgrywają dramaty). Bohaterowie strasznie przeżywają szokujące wieści - mam wrażenie, że zachowują się dosłownie, jakby ktoś im umarł albo stała się inna tragedia, tymczasem naprawdę info, że Andrew jest ojcem Jane, wcale nie jest straszne. Zresztą przekonujemy się o tym z biegiem książki, bo jak już nasi bohaterowie w końcu z nim rozmawiają, to jest totalnie ok - nawet lepiej niż było. Soł... Po co ten dramatyzm? Na dodatek podkreślany powtórzeniami co kilka stron - to serio potrafiło zmęczyć. Serio rozumiem, że można nawet takie coś przeżywać, ale bez przesady ;w; Ach, no i Hayden w tej części zaczyna mieć cechy bad boya, co bywa creepy (np. mówi Jane, że jest "jego"). Swoją drogą sceny zazdrości między tą parą są trochę wkurzające - jakby, niby sobie ufają, ale w sumie to nie :') I te wątpliwości Jane, co ona do niego czuje - wałkuje to cały czas, za każdym razem wpadając z zachwytu, gdy on jest obok, w wątpliwości bez dna, gdy jego nie ma albo widzą się w większym gronie. Na szczęście pod koniec ich relacja w końcu się normuje, yay! Ogółem mam wrażenie, że w tej książce znów zbyt dużo się nie działo - nawet jeszcze mniej niż w pierwszej, bo niektóre rzeczy są trochę zbyt przeciągane. Może dałoby się to skompresować do jednej książki. Smutne były wątki życia prywatnego kilku mniej lub bardziej pobocznych postaci - ogółem ciekawie się o tym czytało, choć czasem ma się wrażenie, że tam każdy ma traumę i coś nie tak w domu. Plus trochę irytowało mnie podejście Jane, kiedy wyobrażała sobie to, z czego ktoś jej się zwierzał, a ona ostatecznie uznawała, że nienawidzi się za taką wyobraźnię, jakby trochę nie chciała o tym wiedzieć. Ale no... ogółem co przeczytane, to przeczytane - dramatu nie było. Po prostu nie mój gust najwidoczniej, chociaż, jak pisałam przy poprzedniej części, uwielbiam opisy przemyśleń i odczuć. O dziwo tutaj momentami miałam wrażenie, że jest ich za dużo i trochę za mocno chcą przekazywać wszelką "prawdę o życiu".
zlepek_egzystencji - awatar zlepek_egzystencji
ocenił na 6 2 miesiące temu
Przystań lepszego jutra Monika Rutka
Przystań lepszego jutra
Monika Rutka
Zaczynając od bohaterek, „Przystań lepszego jutra” Moniki Rutki buduje fundament opowieści na emocjonalnym kontraście między osieroconą Jane Miller a kobietami, które definiują jej nowy świat. Po śmierci ukochanej Wandy, Jane zostaje wrzucona w rzeczywistość zdominowaną przez skomplikowane relacje z Anną Wellington oraz rówieśniczką Lucy. To właśnie postać Jane – wyobcowanej, skrępowanej i walczącej z traumą po stracie jedynej bliskiej osoby – jest najmocniejszym punktem książki. Rutka z dużą wrażliwością kreśli portret siedemnastolatki, która musi odnaleźć się w domu Andrew, balansując między wdzięcznością a paraliżującym poczuciem bycia intruzem. Powieść zasługuje na ocenę 7/10, ponieważ umiejętnie łączy wątek żałoby z klasycznym motywem „enemies to lovers” oraz skomplikowaną dynamiką grupy rówieśniczej. Autorka świetnie radzi sobie z odtworzeniem napięcia, jakie towarzyszy Jane przy spotkaniu z dawnymi znajomymi. O ile Luke jest dla niej bezpieczną przystanią i bratnią duszą, o tyle postać Haydena wprowadza do fabuły niezbędny mrok. To on, będąc źródłem dawnych upokorzeń, staje się katalizatorem zmian w psychice głównej bohaterki. Relacja tej dwójki jest esencją thrillera emocjonalnego, jakim momentami staje się ta historia – pełna niewypowiedzianych żali i bolesnych wspomnień, które powracają ze zdwojoną siłą. Warsztatowo Monika Rutka trzyma wysoki poziom, serwując czytelnikowi prozę niezwykle sugestywną i nasyconą uczuciami. Największą zaletą książki jest autentyczność w ukazywaniu, jak przeszłość potrafi determinować teraźniejszość. Czytelnik współodczuwa z Jane każdy moment dyskomfortu w towarzystwie dorosłych Wellingtonów i każdą chwilę wytchnienia u boku sześcioletniego Milesa. Mimo świetnie zarysowanych konfliktów, niektóre reakcje bohaterów bywają przewidywalne, a powrót do dawnej paczki przyjaciół następuje według schematów dobrze znanych z literatury Young Adult. Choć Hayden jako antagonista intryguje, jego motywacje w pewnych momentach mogłyby zostać pogłębione, by uniknąć wrażenia czarno-białego podziału postaci. Niemniej jednak, „Przystań lepszego jutra” to niezwykle angażująca lektura o poszukiwaniu domu tam, gdzie początkowo widzimy tylko obcych ludzi. To dojrzała opowieść o tym, że ucieczka przed przeszłością jest niemożliwa, a konfrontacja z dawnym prześladowcą może być jedyną drogą do prawdziwego uwolnienia się i znalezienia tytułowej przystani. Solidna pozycja dla fanów literatury nasyconej trudnymi emocjami.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 7 3 dni temu
Reflection Angelika Łabuda
Reflection
Angelika Łabuda
Czytanie tej książki łamało mi serce na milion kawałków – wiedząc, co przeżywała główna bohaterka i jak bardzo ją rozumiem. Ruby Miller, czyli główna bohaterka, bała się jednej osoby – swojego odbicia w lustrze. Bała się wszystkiego, co widzi swoimi oczami – bała się swoich niedoskonałości, które przez lata jej wpajano. Przez osiemnaście lat, dzień w dzień, słyszała, że nie jest idealna, dobra. Nigdy nie usłyszała czułych słów od swojej matki, tylko te najgorsze. Te, których nikt nie chciałby usłyszeć. Ruby marzyła, by usłyszeć choć jedno słowo. Słowo, które by ją podbudowało i sprawiło, że choć przez chwilę pomyślałaby, że ktoś ją docenia. Zwykła domowa kłótnia powodowała wiele nieprzyjemnych słów, które raniły nie fizycznie, a psychicznie. Zwykła różnica zdań sprawiała, że stawała się największym wrogiem szkolnej koleżanki i „pośmiewiskiem”. Dziewczyna potrzebuje pomocy – ale czy jej chce? Czy zechce przyjąć ją od młodego, ambitnego i nieugiętego psychologa – Tristana Blackwella? Sama nie wiem, od czego zacząć. Ruby to pierwsza bohaterka od dłuższego czasu, z którą czuję tak silne podobieństwo. To, co przeszła i przez co przechodzi, jest mi częściowo bliskie. Ta książka krajała, a potem gniotła mi serce tak bardzo, jak żadna inna w ostatnim czasie. Powiem Wam, że książki, w których są opisane przeżycia, jakie się kiedyś samemu doświadczyło, łamią serce i odbierają łzy. Pisząc tę recenzję, mam łzy w oczach i myślę, że niejedna osoba, czytając tę książkę, również je będzie mieć. Dawno nie czułam takiej więzi z książką. To nie jest zwykłe przywiązanie wynikające z tego, że po prostu lubię te historię – to coś więcej, bo czuję, przez co przechodziła Ruby. Każda strona, każdy rozdział wyciskały ze mnie łzy, a wspomnienia wracały. Mimo tego pokochałam tą historię i nie żałuję ani jednej minuty, gorsza i łzy. Tristan Blackwell cudowny bohater, nieugięty psycholog, który się nie poddaje i zawsze pozostaje sobą. Pokochałam go – jego zawziętość wobec Ruby, ambicję, troskę o bohaterkę ze złamanym sercem i duszą. On również ma za sobą trudną przeszłość, o której ciężko mu mówić. Mimo że sam pomaga innym jako psycholog, ma problem z opowiedzeniem własnej historii. Styl pisania Angeliki jest niesamowity – cała książka pochłonęła mnie do tego stopnia, że płakałam nawet w pociągu (ludzie się patrzyli, ale oni tego nie rozumieją, hahaha). Pamiętajcie – nie bójcie się prosić o pomoc. Na całym świecie na pewno znajdzie się ktoś, kto Wam pomoże i zaangażuje w to swoje serce. Ludzie bywają okropni – czasem z zazdrości, czasem przez swoje ego, a czasem? Też coś przechodzili i przekładają swoją złość na innych. Ale ich też dosięgnie kara za to, że niszczą drugiego człowieka. Mogłabym rozpisywać się o tej książce całymi dniami, bo jest ona moim domem. Naprawdę polecam CAŁYM SERCEM! Przesyłam buziaki
lilies_reads - awatar lilies_reads
ocenił na 10 6 miesięcy temu
Zaplątani Lena M. Bielska
Zaplątani
Lena M. Bielska
Ogromnie się cieszę, że dzięki tej książce poznałam twórczość Leny Bielskiej. Jest to moja pierwsza styczność z tekstem od tej autorki i już wiem, że nie ostatnia! Styl jakim została napisana historia Killiena oraz Ivy jest przyjemna dla oka, chociaż osobiście potrzebowałam kilkunastu stron, aby się z nim dobrze zapoznać, ale kiedy złapię się to flow to przez tę książkę się nawet płynie. Gdy na początku lektury zapoznałam się z zarysem fabularny, byłam lekko zawiedziona, ponieważ mamy tutaj historię o wyścigach oraz dziewczynie, która trafia do rodziny zastępczej, gdzie między nią a synem jej prawnego opiekuna rozwija się głębsza relacja. Poznając tę otoczkę uznałam, że przeczytam coś bardzo zbliżonego do *“Moja Wina”.* Zagłębiając się w historię, wiedziałam już, że byłam w błędzie i ze strony na stronę zakochiwałam się w tej książce jeszcze bardziej. Świat w jakim dzieją się wydarzenia został według mnie świetnie wykreowany przez autorkę, szczególnie podobało mi się przedstawienie akcji na torze i wokoło niego. Nie sądziłam, że tak pokocham miejsce gdzie działy się wyścigi. Uwielbiam również w jaki sposób Lena zobrazowała nam czytelnikom inne miejsca z fabuły. Uważam, że opisy były w punk, dzięki czemu nie miałam problemów z wyobrażeniem sobie krajobrazu lub pomieszczenia. O bohaterach mogłabym mówić godzinami. Według mnie, każda postać została stworzona bardzo dobrze, a głowni bohaterowie wręcz fantastycznie. Tutaj chciałabym również wspomnieć o idealnych opisach zbliżeń między nimi. Mowa tutaj o subtelnych dotknięciach lub, między innymi, zakładaniu włosów za ucho. Autorka przepięknie uchwyciła każdą taką chwilę w słowach przez co moja romantyczna dusza za każdym razem piszczała! Ivy to dziewczyna, którą podziwiam za jej odwagę, rozsądek oraz zaradność. Dziewczyna skradła moją sympatię tak bardzo, że każdą jej emocję, kiedy to przeszłość dawała jej się we znaki, odczuwałam razem z nią. Killian miał moje serce bardzo szybko. Jego otwarty umysł, troska, taktyczność oraz altruizm sprawiały, że nie mogłam się gniewać na to kiedy jego postać się czasami “psuła”. Cieszę się, że mimo to chłopak szybko wracał na prawidłowy tor jazdy. W historii “Zaplątani” nie brakuje zabawnym momentów, ale mimo to autorka porusza tutaj trudne tematy w poprawny sposób. Według mnie zostały one przestawione na tyle dobrze, że czytelnik odczuwa emocję razem z bohaterami. Czytając tę książkę bawiłam się przecudownie i naprawdę nie sądziłam, że aż tak pokocham całą tę historię! Mimo małych minusów, uważam, że książka zasługuję na 5 gwiazdek, ponieważ wiele tutaj aspektów broni te małe wpadki, które mi osobiście się nie podobały. Przykro mi jest jedynie, że już znam historię Ivy oraz Killiana i że nie będę miała możliwości na przeczytanie jej po raz pierwszy. Chociaż, od kiedy skończyłam czytanie tej książki do napisania tej recenzji, minęło zaledwie parę godzin, ja już tęsknię za bohaterami i myślę, że to wyraża więcej niż tysiąc słów! Czytajcie Zaplątanych!
Wiki - awatar Wiki
ocenił na 10 1 miesiąc temu
In Another Life Angelika Kołodziej
In Another Life
Angelika Kołodziej
ৎ୭ In Another Life pokochałam już rok temu, gdy przeczytałam ten tytuł po raz pierwszy. Nie była to moja pierwsza styczność z piórem autorki, jednak po raz pierwszy była to młodzieżówka i szczerze? Zachwyciłam się. ৎ୭ Gdy w lutym przeczytałam prequel, wiedziałam, że muszę przeczytać historię Lawendy i Lasu jeszcze raz. Gdy widziałam reakcje koleżanki, która poznawała pierwszy raz tą historię, tylko utwierdziłam się w tym przekonaniu. I cóż. Reread sprawił, że jeszcze bardziej została w moim sercu. ৎ୭ Jeśli chodzi o postacie, na samą myśl o nich mam łzy w oczach. Uwielbiam ich obu i nie wyobrażam sobie jak mogliby być inni. ৎ୭ Larrisa Calloway jest dziewczyną która ma wszystko. Przyjaciół, pieniądze i przede wszystkim normalną, kochającą rodzinę. Jest przekochaną osobą, która zawsze stawia wszystkich ponad siebie i podbija tym serca każdego (w tym mnie). Jest non stop rozpromieniona i szuka pozytywów nawet w najgorszych momentach i szczerze? Chyba za to najbardziej ją uwielbiam. ৎ୭ Harvey Reynolds można by rzecz, że jest trochę jej przeciwieństwem. W porównaniu do niej nie ma za wielu przyjaciół, żeby zdobyć jakiekolwiek pieniądze musi ciężko pracować w warsztacie, a sama jego rodzina jest bardzo dysfunkcyjna. Wydaje się on bardzo zamknięty w sobie i gburowaty. Dopiero w dalszej części książki, widzimy kim jest w środku i jak się zachowuje gdy nie musi się bać swojego ojca. ৎ୭ Pierwszy wątek, który pojawia się praktycznie na samym początku, to wątek rodziny. Z jednej strony mamy rodzinę chłopaka. Dowiadujemy się na samym początku, że mieszka on tylko z ojcem i jest on ofiarą przemocy domowej. Jego matka odeszła, po tym gdy jego starszy brat trafił do więzienia. Jest to dosyć ważna rzecz i żeby ją opisać, trzeba się naprawdę dobrze doinformować. Uważam, że Angelika przeprowadziła ten wątek bardzo dobrze. Nie brakuje tutaj według mnie niczego. Mamy i opisy zachowań (opisane w takim stopniu, że wpasowuje się do kategorii wiekowej) i reakcje jakie Harvey przeżywał nawet później. Cieszę się, że zostało dodane, że był po tym wszystkim na terapii. ৎ୭ Motyw ucieczki. Jestem zdecydowanie trzy razy na tak! Szczerze to chyba na niego najbardziej czekałam i co mogę rzecz. Nie zawiodłam się poraz kolejny. Mimo tego, że wydawało się to bardzo spontaniczne, mogę stwierdzić, że Harvey to zaplanował całkiem dobrze. Pojechać do brata, a stamtąd... no cóż zobaczyłby. Gdy Larissa się postanowiła dołączyć, lekko pokrzyżowało mu to plany ale mimo wszystko udało się. U brata spędzają bardzo małą ilość czasu, by pojechać do domku pani Fisher. Cały czas są osobami poszukiwanymi i tak naprawdę długo zajmuje policji by ich znaleźć, jednak scena znalezienia była bolesna dla ich obu oraz dla mnie. ৎ୭ Oczywiście nie mogłabym nie wspomnieć o całym wątku związanym z domkiem pani Fisher. Jest on cały rozjaśniony w "When We Were Young", jednak nawet bez znania tej historii trafia do serca bardzo łatwo. Sam klimat domku nad morzem jest genialny. Miejsce na odludziu, gdzie po prostu mogą być sobą. Po prostu Lasem i Lawendą. Pani Fisher mimo tego, że na początku wychodzi na bardziej gburowatą i surową opiekunką, po czasie otwiera się i staje się jedną z najukochańszych osób kiedykolwiek. ৎ୭ Nie byłabym sobą gdybym nie powiedziała nic o relacji głównych bohaterów. Uwielbiam ją. Naprawdę. Już na początku gdy dopiero się poznawali, potem gdy nad jeziorem ze sobą rozmawiali, to jak Larissa broniła Harvyego w każdym możliwym momencie, a on ją. Następnie to jak byli na etapie, że już coś do siebie czuli ale jeszcze nie byli świadomi oraz wszystko co nastąpiło później. Wszystko rozwijało się w idealnym tempie. ৎ୭ Dodatkowo to jak świetnie została opisana tutaj przyjaźń i ogólnie relacja między rówieśnikami. Pokazane jest to jak osoby, traktują się za lepsze od innych i oceniają wszystkich bez powodu lub na podstawie rzeczy na które nie mają wpływu. Uważam, że jest to dość ważna rzecz, bo obecnie występuje ona coraz więcej i więcej. ৎ୭ Zakończenie? Zdecydowanie mnie rozwaliło ale uważam, że było idealne. Szczerze mogę polecić tą książkę wielu osobom. Nawet rok po tym jak ją poznałam regularnie o niej myślę i cały czas twierdzę, że Angelika zrobiła cudowną robotę. In Another Life na długi czas, jak nie na zawsze pozostanie w moim sercu.
Szarlocia - awatar Szarlocia
oceniła na 10 8 dni temu
Silent Darkness Weronika Plota
Silent Darkness
Weronika Plota
𝐑𝐄𝐂𝐄𝐍𝐙𝐉𝐀 ,,Silent Darkness’’ Weronika Plota ∞/5 ,, - 𝐓𝐨 𝐣𝐚𝐤𝐢𝐞 𝐣𝐞𝐬𝐭 𝐩𝐲𝐭𝐚𝐧𝐢𝐞? 𝐌𝐨𝐠ł𝐞𝐦 𝐳𝐚𝐩𝐲𝐭𝐚𝐜́ 𝐨 𝐜𝐨𝐤𝐨𝐥𝐰𝐢𝐞𝐤, 𝐚𝐥𝐞 𝐭𝐨 𝐣𝐞𝐝𝐧𝐨 𝐩𝐲𝐭𝐚𝐧𝐢𝐞, 𝐰 𝐬𝐳𝐚𝐥𝐨𝐧𝐲𝐦 𝐧𝐚𝐭ł𝐨𝐤𝐮 𝐦𝐲𝐬́𝐥𝐢, 𝐤𝐭𝐨́𝐫𝐞 𝐧𝐚𝐩ł𝐲𝐰𝐚ł𝐲 𝐣𝐞𝐝𝐧𝐚 𝐳𝐚 𝐝𝐫𝐮𝐠𝐚̨, 𝐝𝐫𝐞̨𝐜𝐳𝐲ł𝐨 𝐦𝐧𝐢𝐞 𝐧𝐚𝐣𝐛𝐚𝐫𝐝𝐳𝐢𝐞𝐣. -𝐆𝐝𝐲𝐛𝐲𝐦 𝐜𝐢𝐞̨ 𝐩𝐨𝐜𝐚ł𝐨𝐰𝐚ł, 𝐬𝐭𝐫𝐚𝐜𝐢ł𝐛𝐲𝐦 𝐜𝐢𝐞̨ 𝐣𝐚𝐤𝐨 𝐩𝐫𝐳𝐲𝐣𝐚𝐜𝐢𝐨́ł𝐤𝐞̨?’’ Nie wiem od czego zacząć, bo mam wrażenie, że cokolwiek napiszę i tak nie odda tego, co czuję po przeczytaniu ,,Silent Darkness’’. To nie jest dla mnie po prostu kolejna książka - to jest moja nowa miłość. Taka bezwarunkowa, trochę bolesna, ale jednocześnie absolutnie uzależniająca. To nie jest już „kolejna dobra książka” od Weroniki. To jest poziom, nad którym zaczynam się zastanawiać, jakim cudem można aż tak się rozwinąć jako autor. Bo serio - każda jej historia była dla mnie odkryciem, ale tutaj widać ogromny progres. Pióro jest dopracowane do granic, wszystko jest przemyślane, spójne, dojrzałe. Styl jest tak naturalny, że się przez niego płynie, ale jednocześnie każde zdanie ma ciężar. Nie ma tu przypadkowych słów. I klimat… ja nie mogę tego przeboleć, jaki to był klimat. To nie jest zwykły ,,mroczny vibe” - to jest coś, co się czuje fizycznie. Ta książka jest ciężka emocjonalnie, duszna, momentami wręcz przytłaczająca - i to jest jest atut. Motyw stalkera i zaginionego studenta sprawia, że napięcie praktycznie nie schodzi ani na chwilę. Cały czas masz z tyłu głowy to uczucie, że coś jest nie tak. Że ktoś patrzy. Że coś się wydarzy. I to uczucie paranoi jest napisane tak dobrze, że sama zaczęłam się oglądać przez ramię. To, jak Werka buduje niepokój - mistrzostwo. Ona powoli, konsekwentnie dokręca śrubę. Każdy szczegół, każda scena coś wnosi, wszystko buduje ten mrok, który w pewnym momencie po prostu cię pochłania. Realynn Monroe - boże, jak ja polubiłam tą dziewczyRealynn Monroe - boże, jak ja polubiłam tą dziewczynę. To nie jest typowa „idealna” postać. Ona jest prawdziwa. Czuje strach, wątpi, podejmuje decyzje, które czasem bolą - ale właśnie dlatego tak łatwo się z nią zżyć. Jej emocje są tak autentyczne, że momentami miałam wrażenie, jakbym siedziała w jej głowie. To, jak reaguje na to, co się dzieje wokół niej, jak próbuje to wszystko poukładać, jak walczy sama ze sobą - to było tak dobrze napisane, że aż bolało. nę. To nie jest typowa „idealna” postać. Ona jest prawdziwa. Czuje strach, wątpi, podejmuje decyzje, które czasem bolą - ale właśnie dlatego tak łatwo się z nią zżyć. Jej emocje są tak autentyczne, że momentami miałam wrażenie, jakbym siedziała w jej głowie. To, jak reaguje na to, co się dzieje wokół niej, jak próbuje to wszystko poukładać, jak walczy sama ze sobą - to było tak dobrze napisane, że aż bolało. I w tym wszystkim Darcy Scott… ja przysięgam, ten człowiek mnie zniszczył emocjonalnie. To jest mój nowy mąż i nikt mi tego nie odbierze. On jest jednocześnie twardy i totalnie rozczulający. Są momenty, kiedy potrafi być zimny, zdystansowany - a potem robi coś tak małego, tak subtelnego, że serce mięknie natychmiast. Te jego drobne gesty, to, jak się zachowuje w niektórych sytuacjach… ja nie mogłam. I właśnie to w nim kocham najbardziej - że on nie jest jednowymiarowy. Darcy ma swoje demony, swoje problemy, swoją historię, która go ukształtowała. I to widać szczególnie w relacji z ojcem. To jest chyba jeden z najbardziej bolesnych wątków w tej książce. To napięcie między nimi, to niedopowiedzenie, ten brak porozumienia… To jest coś bardzo ludzkiego, bardzo prawdziwego. I to boli jeszcze bardziej, bo widzisz, że gdzieś tam jest potrzeba bliskości, ale coś ciągle stoi na drodze. Uwielbiam to, jak relacja naszej dwójki się rozwija - powoli, bez pośpiechu, bez pójścia na skróty. Każda rozmowa, każde spojrzenie, każdy gest ma znaczenie. To nie są wielkie deklaracje, tylko drobne momenty, które budują coś ogromnego. I właśnie w tych małych rzeczach widać, jak bardzo zaczynają na sobie polegać, nawet jeśli nie chcą się do tego przyznać. Darcy momentami mnie rozwalał - szczególnie kiedy próbował być twardy, a totalnie mu to nie wychodziło, bo i tak było widać, jak bardzo mu zależy. Te jego momenty czułości, troski, to jak potrafił ją chronić, nawet kiedy sam był pogubiony… ja się rozpływałam. I jeszcze Cain… Boże, jak ja go polubiłam. To jest ten typ postaci, który niby nie zawsze jest na pierwszym planie, ale jak się pojawia, to kradnie sceny. Ma w sobie coś takiego… autentycznego. Jest trochę tajemniczy, trochę zdystansowany, ale jednocześnie czuć, że można na nim polegać. Wprowadza do tej historii inny rodzaj energii - trochę spokoju i humoru w tym całym chaosie, ale też nutę niepewności, bo do końca nie wiesz, co siedzi mu w głowie. Bardzo podobało mi się, jak był napisany - nieprzerysowany, nie na siłę. Tylko naturalny. I miał w sobie coś takiego, co sprawiało, że po prostu chciałam go więcej. Każda scena z jego udziałem była dla mnie na plus i serio liczę, że jeszcze go zobaczę w kolejnych częściach, bo ma ogromny potencjał. Bardzo się też cieszę, że mamy momenty gdzie pojawia się również stare pokolenie bohaterów. To daje takie poczucie ciągłości, jakby ten świat naprawdę żył dalej. Ich obecność coś wnosi, coś buduje, coś przypomina. To było jak spotkanie ze starymi znajomymi, za którymi się tęskniło. I jeszcze jedna rzecz, o której MUSZĘ powiedzieć - samo wydanie tej książki. Ono jest OBŁĘDNE. Dawno nie widziałam czegoś tak dopracowanego. Okładka, detale, klimat - to wszystko idealnie współgra z historią. To nie jest tylko ładna książka na półce. To jest przedłużenie tej historii, jej wizualna wersja. Już samo trzymanie jej w rękach wprowadza w ten mroczny, ciężki nastrój. Ta książka mnie wciągnęła, zmiażdżyła i zostawiła z emocjonalnym kacem. Ja jej nie czytałam - ja w niej byłam. Czułam ten strach, tę niepewność, to napięcie. Przeżywałam każdą scenę razem z bohaterami. Dla mnie to nie jest żadna skala ocen. To nie jest 10/10. To nie jest nawet 100/10. To jest nieskończona miłość. I jeśli ktoś jeszcze się zastanawia, czy warto - to powiem tylko tyle: ta książka was nie zostawi w spokoju. Darcy wyjdź za mnie, w.
bookbywerka - awatar bookbywerka
oceniła na 10 7 dni temu

Cytaty z książki Dom złamanych obietnic

Więcej
Monika Rutka Dom złamanych obietnic Zobacz więcej
Monika Rutka Dom złamanych obietnic Zobacz więcej
Monika Rutka Dom złamanych obietnic Zobacz więcej
Więcej