Debiutant
- Kategoria:
- kryminał, sensacja, thriller
- Format:
- papier
- Data wydania:
- 2020-08-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 2020-08-01
- Liczba stron:
- 310
- Czas czytania
- 5 godz. 10 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788362498369
- Tłumacz:
- Grzegorz Szymczak
Poruszający thriller psychologiczny o sowieckim naukowcu – twórcy doskonałej neurotoksyny: Debiutanta. Obsesja na punkcie syntetyzowania trucizny o stuprocentowej skuteczności i zerowej wykrywalności, na którą nie ma antidotum, doprowadza chemika do zawarcia faustowskiego paktu.
W tej wartkiej, wymykającej się wszystkim gatunkom powieści Lebiediew tka oszałamiająco piękną, pełną napięcia prozę, badając historyczne drogi zła. Od nazistowskich laboratoriów, poprzez spiski stalinowskie, czeczeńskie wojny, do dzisiejszej Rosji autor analizuje etyczną odpowiedzialność naukowców dostarczających współczesnym tyranom i autokratom coraz to nowsze narzędzia karania, niszczenia i władzy.
Wiadomości o wykorzystywaniu wysoce zaawansowanych trucizn, o które oskarża się tajnych agentów różnych krajów, co pewien czas obiegają świat. W 2018 roku w Wielkiej Brytanii podjęto próbę otrucia neurotoksyną byłego rosyjskiego agenta i jego córki.
Kup Debiutant w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Opinia społeczności
Debiutant
Stało się to już dla mnie niemal pewne, że każda kolejna książka Lebiediewa będzie wspaniałą lekturą chociaż „Debiutant” to zaledwie trzecia powieść autora, którą przeczytałem. I po raz kolejny się nie zawiodłem, to naprawdę jest wspaniała lektura. Opis wydawcy głosi ni mniej ni więcej, że jest to „przejmujący thriller psychologiczny” . Owszem, jest ale srodze zawiedzie się ktoś, kto spodziewa się klasycznego thrillera. Kluczowe jest tu bowiem słowo „psychologiczny”. Lebiediew opowiada nam historię życia pewnego sowieckiego naukowca i badacza, twórcy śmiertelnie groźnej trucizny. A właściwie pokazuje jak praca nad ową trucizną i sama toksyna wpłynęła na jego życie i je determinuje wręcz do samego końca. Ale przede wszystkim w fenomenalny sposób przedstawia jak do tego wszystkiego doszło, jak wyglądała droga, którą podążał naukowiec a przede wszystkim jak wyglądała walka odbywająca się w umyśle naukowca – nieustanne wątpliwości dotyczące etyki, moralności, posłuszeństwa wobec sowieckiej władzy. Są to także nieustanne próby usprawiedliwienia siebie i popełnionych błędów by ostatecznie ukazać go jako uciekiniera, ukrywającego się niczym ścigana zwierzyna przed ludźmi dla których okazał się niewygodny i przede wszystkim niebezpieczny. To też wspaniały wyścig z czasem. Kalitin – bo tak nazywa się ów naukowiec – wie, że tego czasu nie ma. Że zbliża się nieuchronnie jego koniec. Próbuję się przed nim ustrzec. Owo ścigające go nemezis w powieści przybiera postać Szerszniewa, agenta służb specjalnych, który ma za zadanie zlikwidować cel jakim Kalitin. Dla nie go bowiem Kalitin nie jest już człowiekiem, to tylko obiekt, który należy wyeliminować. Lebiediew nie skupia się jedynie na postaci Kalitina, poświęca też bardzo wiele miejsca Szerszniewowi, stara się pokazać go pełnowymiarowo a nie jedynie jako wyspecjalizowaną maszynę do zabijania. I udaje mu się to bardzo dobrze. Zakończenie jest bardzo zaskakujące, nie spodziewałem się takiego obrotu spraw. Poza tym – co jest w nim bardzo dobre – nie jest rozwleczone do granic, nie jest pompatyczne, łzawe czy przegadane. Do tego znakomity klimat – chwilami mroczny, duszny, gęsty, wręcz paranoiczny. Polecam
Oceny książki Debiutant
Poznaj innych czytelników
268 użytkowników ma tytuł Debiutant na półkach głównych- Chcę przeczytać 195
- Przeczytane 73
- Posiadam 31
- Literatura rosyjska 4
- 2020 3
- 2023 2
- Ulubione 2
- 2020 2
- Literatura piękna 2
- Literatura 2
Opinia
Generalnie nie czytuję książek sensacyjnych, ale Lebiediew to ekstraklasa, nawet w gatunkowej prozie. To jasno świecąca gwiazda na firmamencie niezakłamanej rosyjskiej literatury, z arcydziełem “Granica zapomnienia“ w zenicie.
I ta książka byłaby bardzo dobra, gdyby nie jedna rzecz: sztampowe zakończenie, zaskakujące w kontekście jej całości. A już myślałem, że będzie “dziesiątka” dla mojego ulubionego wroga Putina….
To trzecia moja książka Siergieja Lebiediewa, jednego z najlepszych pisarzy rosyjskich na wygnaniu. Oparta jest na głośnej kilka lat temu sprawie “nowiczoka”, trucizny, którą ze stalinowską zajadłością potraktowano kilku znaczących wrogów RoSSji.
Jednym z głównych “bohaterów” jest właśnie Debiutant (ros. - новичо́к), błyskawicznie zabijająca trucizna, niepozostawiająca w organizmie żadnych śladów. Wynalazł ją chemik Kalitin, wieloletni pracownik “organów” jeszcze z ZSRR. W początku lat 90. uciekł na Zachód z Debiutantem we flakoniku rzekomej wody toaletowej. “Rodina” wysyła zatem dwóch agentów, by zlikwidowali “zdrajcę Ojczyzny”. Jednym z nich jest Szerszniew, zbrodniarz wojenny z Czeczenii.
Pod koniec pojawia się też i drugi Debiutant - to dawny kryptonim opozycyjnego księdza z lat komunizmu. W przeciwieństwie do pierwszego, niesie on nie błyskawiczną śmierć, lecz równie szybkie wybaczenie…
Ta wysmakowana formalnie - jak to u Autora - książka ma świetną konstrukcję. Język wyrafinowanie gęsty. Narracja biegnie oczywiście niechronologicznie, a plany czasowe pięknie przemieszane. Obrazy z czasu Sowiecji niczym u Sołżenicyna - z jej zakrętami, upadkiem i de facto odrodzeniem w putinowskim kształcie. Postacie na początku nieco zaszyfrowane dla czytelnika, ale w miarę lektury wszystko układa się w dramatyczną pełnię.
I tylko to zbyt proste zakończenie… Mocno, za mocno kontrastujące z nienaganną fabułą, do tego miejsca.
Przemawia zaś do mnie zestawienie metod putinowskiej Rosji z państwami komunistycznymi. Jest tu nawet wspomniany ks. Jerzy Popiełuszko, którego bestialskie zabójstwo przez ubeków tak dobrze pamiętam - ich sowiecko-rosyjscy kamraci wiernie tu przedstawieni. Bardzo tu ciekawe splątanie pod tym kątem.
Kalitin to oczywiście także zbrodniarz. “Osobników doświadczalnych nie traktował jak ludzi. Raczej jak nieskończenie skomplikowane układy parametrów, żywe łamigłówki. Nie potrzebował wyjaśnień, że są to skazani na karę śmierci przestępcy państwowi, którzy w pewnym sensie są już nieboszczykami. Ten prawny blichtr pozostawał za drzwiami celi testów. A wewnątrz - tylko ciało, krążący w nim preparat wprowadzony przez laboranta, który sprytnie potrafi stworzyć uspokajającą atmosferę, wcielając się w rolę poczciwego lekarza”.
Jeszcze bardziej szokująco zarysowana jest sylwetka Szerszniewa. Wspomina on swą ofiarę z Czeczenii, która… ale nie ubiegajmy wypadków (mało logicznych, niestety).
“Prawdopodobnie chłopca można było jeszcze odratować. Oddać lub sprzedać krewnym, który dzień i noc stali pod bramą bazy, przekazując z do rąk wyświechtane, nie wiadomo przez kogo sporządzone wykazy osób. Tak postępowano czasem z drugorzędnymi aresztantami – za żywego dawano znacznie więcej pieniędzy niż za martwego. Szerszniew zdecydował jednak, żeby chłopca dobić i potajemnie pochować w dole za fabryką cementu. Błąd był zbyt hańbiący”.
“Pozostał z krwią na rękach, która była przelana niepotrzebnie. Z okrucieństwem, które niczemu nie posłużyło. Z poczuciem, że popełnił głupstwo w gorączce polowania, wziął na cel szczeniaka zamiast wilka, zhańbił się przed całym światem”.
Świetnie jest zaś przedstawiona świadomość uciekiniera z potwornego systemu, który - znając go od podszewki - wie, że nie zazna za granicą spokoju.
“- A może ciało mści się na mnie? - rozmyślał. - Mści się za nową twarz stworzoną przez chirurga plastycznego? Za usunięte laserem pamiętne blizny i pieprzyki? Ono wszystko pamięta i może celowo dobiera rodzaj zemsty przed nadchodzącą rocznicę ucieczki. Szkła kontaktowe zmieniające kolory oczu nieustannie wywołują zapalenie spojówek. Nogi dokuczają przez wkładki w butach powiększające wzrost. Włosy stają się łamliwe, wypadają z powodu farbowania. Bycie kimś innym to codzienna ciężka praca”.
“Formalnie rzecz biorąc, ten poprzedni człowiek już nie istniał. Był ktoś inny. Podrzutek. Dwulicowiec, któremu biografię stworzyli specjaliści od kłamstwa i nowych wcieleń. Inny język, inne nawyki, a nawet sny. Inna pamięć, która jakby narosła na powierzchni poprzedniej pamięci”.
“Ciało, ciało mam już tylko ciebie - powtarzał niekiedy z dziwną czułością typową dla nastolatków. I prawdą było, że ciało pozostało w nim jedynym materialnym świadectwem tego, że on - poprzedni - kiedyś istniał”.
“Lecz istniało również inne świadectwo, niepodlegające mu i niedostępne. Papierowe widmo. Duplikat życia, swoiste archiwalne +ja+, którego nie posiadają zwykli ludzie. Teczka personalna oficera. Esencja, ekstrakt jego poprzedniej tożsamości. Jeszcze nie uciekiniera. Jeszcze nie zdrajcy. (...) “W ojczyźnie, dokąd nie mógł wrócić, pozostała jego teczka personalna, będąca czymś w rodzaju lalki wudu, w którą w dowolnym momencie czarownik mógł wbić śmiercionośne igły. Dlatego czasem odczuwał nieuzasadnioną trwogę”.
Wiele tu trafnych spostrzeżeń o naturze sowieckiego systemu, i ludzi mu służących. BTW: Jednego z bohaterów szkolił złośliwy starzec, pamiętający jeszcze legendarnych sowieckich agentów z "piątki z Cambridge" - nauczył ich wiersza W.H. Audena, który Szerszniew powtarza swoim podwładnym...
“Dlaczego w tamtych latach nie mogli po prostu zgarnąć ludzi, rozstrzelać i zakopać? Po co prowadzili śledztwa, wypełniali papiery, przestrzegali formalności, skoro wiedzieli, że to wszystko kłamstwo? Czemu służyły te wszystkie procedury? I teraz, patrząc na starca, zrozumiał: wszystko to robiono dla wykonawców. To było dla nich oparcie, żeby nie zwariowali i nie stracili poczucia obowiązku”.
“Ich specyficzny język – przewrotny w swojej istocie, pełen profesjonalnych eufemizmów – pozwalał opierać się na stałych niedopowiedzeniach, budować zdania tak, żeby można było je traktować jako zarówno pewnik, jak i wątpliwość”.
“Kto trafił pod ich okular, pod ich soczewkę, komu założono teczkę, ten ma znaczenie, ten istnieje, zmieniając się z zera, z nikogo - w obiekt”.
“- Nie wiem, jak radzimy sobie z wrogami, lecz samych siebie niszczymy doskonale – powiedział Kazarnowski Głos mu drżał”.
“Nie złożył donosu. Uważał, że to byłoby nierozsądne. Jeden raz sam doniesiesz, a później to oni poproszą”.
Bardzo dobra jest także analiza tzw. pieriestrojki i jej skutków dla sowieckiego człowieka.
“Nie czuł już przewodniej, wymagającej woli państwa w tych ludziach, który zawsze byli jej stabilnymi przewodnikami. Nawet kiedy partia ogłosiła pieriestrojkę i jawność, oni podśmiewali się, mówili z przekonaniem, że przemiany nie obejmą ich gałęzi. A teraz szefowie wahali się, podejmowali niewyobrażalne wcześniej dyskusje o konwersji, o rozbrojeniu”.
“I wtedy rozpadł się Związek Radziecki, nieznana siła doprowadziła do zawalenia się niewzruszonego wcześniej państwowego monolitu, by pod jego szczątkami przepadł również seryjny Debiutant”.
“Rozumiał rozpacz ojca, który nie zamierzał ustępować, zdejmować z czapki znaczka z sierpem i młotem, zmieniać wojskowej przysięgi; strach informatorów, którzy bali się donosić, strach generałów pozbawionych stanowisk, strach niedawnych organizatorów puczu, którzy trafili do więzienia. I co to dużo mówić – nawet strach psów wartowniczych”.
“Zapragnął zemścić się również na zaślepionym narodzie, który zatęsknił do jakiegoś wolnego życia, na głupich ludziach, którzy porzucili swoje miejsca pracy i stanowiska oparte na racjonalnych przesłankach. Wkrótce potem uciekł, wziął sobie na przewodnika tę utajoną żądzę zemsty”.
“Kogo zatrzymaliby w 1991 roku? Nie da się otruć tłumu. Nie da się uderzyć w coś, co nie ma swojego epicentrum. Za to teraz, gdy ulotniło się już poczucie solidarności, gdy pozostały jedynie oddzielne, wyizolowane, podświadomie sparaliżowane strachem jednostki.... Preparaty okazały się najlepszym rozwiązaniem”.
W czasie operacji specjalnej wobec Kalitina, gdzieś w Austrii czy w Niemczech, stopniowo acz nieubłaganie narasta napięcie, a w miarę akcji dwaj zawodowi egzekutorzy coraz bardziej tracą zimną krew...
“Szerszniewowi zamarło serce. Dopiero teraz stało się jasne, jak bardzo ten wytworny flakon drogiego kosmetyku nie pasuje do wizerunku Griebieniuka i pozostałych rzeczy w torbie. Wiedźma. Celniczka coś wywęszyła, nie rozumiała gdzie jest haczyk, w skrytości się złościła i wydawało się że lada moment poprosi Griebieniuka, żeby prysnął z flakonika”.
“Ma obsesję, że są ścigani. Czy nie ma za nimi cieni w mundurach z kamuflażem i maskach, z bronią w gotowości? To najlepszy moment dla grupy szybkiego reagowania, w korytarzu było tylko ich czworo”.
“Teraz podążali jego śladem. Zimnym, zwietrzałym śladem uciekiniera. Rodziła się więź myśliwego ze zwierzyną”.
“Wbrew własnej woli, współczuł obiektowi. Byli ze sobą złączeni, powiązani jak dźwięk i ucho, jak para substancji tworzących binarną truciznę”.
“Nie, nie będzie kuli – w bezsilnym przerażeniu pomyślał Kalitin. – Przyślą kogoś z Debiutantem. To w ich stylu”.
“Przed nim siedział żywy trup. Od tego preparatu nie ratowało ani natychmiastowe płukanie żołądka, ani transfuzja krwi. Nie ma na niego żadnego antidotum. Był tego równie pewien jak tego, że dwa razy dwa równa się cztery”.
“A Debiutant ulotnił się, oddalił w stronę astralną, zagubił między atomami i molekułami”.
Generalnie nie czytuję książek sensacyjnych, ale Lebiediew to ekstraklasa, nawet w gatunkowej prozie. To jasno świecąca gwiazda na firmamencie niezakłamanej rosyjskiej literatury, z arcydziełem “Granica zapomnienia“ w zenicie.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toI ta książka byłaby bardzo dobra, gdyby nie jedna rzecz: sztampowe zakończenie, zaskakujące w kontekście jej całości. A już myślałem, że będzie...