Debiutant

Okładka książki Debiutant
Siergiej Lebiediew Wydawnictwo: Claroscuro kryminał, sensacja, thriller
310 str. 5 godz. 10 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Format:
papier
Data wydania:
2020-08-01
Data 1. wyd. pol.:
2020-08-01
Liczba stron:
310
Czas czytania
5 godz. 10 min.
Język:
polski
ISBN:
9788362498369
Tłumacz:
Grzegorz Szymczak
Średnia ocen

                7,6 7,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Debiutant w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Debiutant



książek na półce przeczytane 1802 napisanych opinii 1146

Oceny książki Debiutant

Średnia ocen
7,6 / 10
63 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
1525
1500

Na półkach:

Generalnie nie czytuję książek sensacyjnych, ale Lebiediew to ekstraklasa, nawet w gatunkowej prozie. To jasno świecąca gwiazda na firmamencie niezakłamanej rosyjskiej literatury, z arcydziełem “Granica zapomnienia“ w zenicie.

I ta książka byłaby bardzo dobra, gdyby nie jedna rzecz: sztampowe zakończenie, zaskakujące w kontekście jej całości. A już myślałem, że będzie “dziesiątka” dla mojego ulubionego wroga Putina….

To trzecia moja książka Siergieja Lebiediewa, jednego z najlepszych pisarzy rosyjskich na wygnaniu. Oparta jest na głośnej kilka lat temu sprawie “nowiczoka”, trucizny, którą ze stalinowską zajadłością potraktowano kilku znaczących wrogów RoSSji.

Jednym z głównych “bohaterów” jest właśnie Debiutant (ros. - новичо́к), błyskawicznie zabijająca trucizna, niepozostawiająca w organizmie żadnych śladów. Wynalazł ją chemik Kalitin, wieloletni pracownik “organów” jeszcze z ZSRR. W początku lat 90. uciekł na Zachód z Debiutantem we flakoniku rzekomej wody toaletowej. “Rodina” wysyła zatem dwóch agentów, by zlikwidowali “zdrajcę Ojczyzny”. Jednym z nich jest Szerszniew, zbrodniarz wojenny z Czeczenii.

Pod koniec pojawia się też i drugi Debiutant - to dawny kryptonim opozycyjnego księdza z lat komunizmu. W przeciwieństwie do pierwszego, niesie on nie błyskawiczną śmierć, lecz równie szybkie wybaczenie…

Ta wysmakowana formalnie - jak to u Autora - książka ma świetną konstrukcję. Język wyrafinowanie gęsty. Narracja biegnie oczywiście niechronologicznie, a plany czasowe pięknie przemieszane. Obrazy z czasu Sowiecji niczym u Sołżenicyna - z jej zakrętami, upadkiem i de facto odrodzeniem w putinowskim kształcie. Postacie na początku nieco zaszyfrowane dla czytelnika, ale w miarę lektury wszystko układa się w dramatyczną pełnię.

I tylko to zbyt proste zakończenie… Mocno, za mocno kontrastujące z nienaganną fabułą, do tego miejsca.

Przemawia zaś do mnie zestawienie metod putinowskiej Rosji z państwami komunistycznymi. Jest tu nawet wspomniany ks. Jerzy Popiełuszko, którego bestialskie zabójstwo przez ubeków tak dobrze pamiętam - ich sowiecko-rosyjscy kamraci wiernie tu przedstawieni. Bardzo tu ciekawe splątanie pod tym kątem.

Kalitin to oczywiście także zbrodniarz. “Osobników doświadczalnych nie traktował jak ludzi. Raczej jak nieskończenie skomplikowane układy parametrów, żywe łamigłówki. Nie potrzebował wyjaśnień, że są to skazani na karę śmierci przestępcy państwowi, którzy w pewnym sensie są już nieboszczykami. Ten prawny blichtr pozostawał za drzwiami celi testów. A wewnątrz - tylko ciało, krążący w nim preparat wprowadzony przez laboranta, który sprytnie potrafi stworzyć uspokajającą atmosferę, wcielając się w rolę poczciwego lekarza”.

Jeszcze bardziej szokująco zarysowana jest sylwetka Szerszniewa. Wspomina on swą ofiarę z Czeczenii, która… ale nie ubiegajmy wypadków (mało logicznych, niestety).

“Prawdopodobnie chłopca można było jeszcze odratować. Oddać lub sprzedać krewnym, który dzień i noc stali pod bramą bazy, przekazując z do rąk wyświechtane, nie wiadomo przez kogo sporządzone wykazy osób. Tak postępowano czasem z drugorzędnymi aresztantami – za żywego dawano znacznie więcej pieniędzy niż za martwego. Szerszniew zdecydował jednak, żeby chłopca dobić i potajemnie pochować w dole za fabryką cementu. Błąd był zbyt hańbiący”.

“Pozostał z krwią na rękach, która była przelana niepotrzebnie. Z okrucieństwem, które niczemu nie posłużyło. Z poczuciem, że popełnił głupstwo w gorączce polowania, wziął na cel szczeniaka zamiast wilka, zhańbił się przed całym światem”.

Świetnie jest zaś przedstawiona świadomość uciekiniera z potwornego systemu, który - znając go od podszewki - wie, że nie zazna za granicą spokoju.

“- A może ciało mści się na mnie? - rozmyślał. - Mści się za nową twarz stworzoną przez chirurga plastycznego? Za usunięte laserem pamiętne blizny i pieprzyki? Ono wszystko pamięta i może celowo dobiera rodzaj zemsty przed nadchodzącą rocznicę ucieczki. Szkła kontaktowe zmieniające kolory oczu nieustannie wywołują zapalenie spojówek. Nogi dokuczają przez wkładki w butach powiększające wzrost. Włosy stają się łamliwe, wypadają z powodu farbowania. Bycie kimś innym to codzienna ciężka praca”.

“Formalnie rzecz biorąc, ten poprzedni człowiek już nie istniał. Był ktoś inny. Podrzutek. Dwulicowiec, któremu biografię stworzyli specjaliści od kłamstwa i nowych wcieleń. Inny język, inne nawyki, a nawet sny. Inna pamięć, która jakby narosła na powierzchni poprzedniej pamięci”.

“Ciało, ciało mam już tylko ciebie - powtarzał niekiedy z dziwną czułością typową dla nastolatków. I prawdą było, że ciało pozostało w nim jedynym materialnym świadectwem tego, że on - poprzedni - kiedyś istniał”.

“Lecz istniało również inne świadectwo, niepodlegające mu i niedostępne. Papierowe widmo. Duplikat życia, swoiste archiwalne +ja+, którego nie posiadają zwykli ludzie. Teczka personalna oficera. Esencja, ekstrakt jego poprzedniej tożsamości. Jeszcze nie uciekiniera. Jeszcze nie zdrajcy. (...) “W ojczyźnie, dokąd nie mógł wrócić, pozostała jego teczka personalna, będąca czymś w rodzaju lalki wudu, w którą w dowolnym momencie czarownik mógł wbić śmiercionośne igły. Dlatego czasem odczuwał nieuzasadnioną trwogę”.

Wiele tu trafnych spostrzeżeń o naturze sowieckiego systemu, i ludzi mu służących. BTW: Jednego z bohaterów szkolił złośliwy starzec, pamiętający jeszcze legendarnych sowieckich agentów z "piątki z Cambridge" - nauczył ich wiersza W.H. Audena, który Szerszniew powtarza swoim podwładnym...

“Dlaczego w tamtych latach nie mogli po prostu zgarnąć ludzi, rozstrzelać i zakopać? Po co prowadzili śledztwa, wypełniali papiery, przestrzegali formalności, skoro wiedzieli, że to wszystko kłamstwo? Czemu służyły te wszystkie procedury? I teraz, patrząc na starca, zrozumiał: wszystko to robiono dla wykonawców. To było dla nich oparcie, żeby nie zwariowali i nie stracili poczucia obowiązku”.

“Ich specyficzny język – przewrotny w swojej istocie, pełen profesjonalnych eufemizmów – pozwalał opierać się na stałych niedopowiedzeniach, budować zdania tak, żeby można było je traktować jako zarówno pewnik, jak i wątpliwość”.

“Kto trafił pod ich okular, pod ich soczewkę, komu założono teczkę, ten ma znaczenie, ten istnieje, zmieniając się z zera, z nikogo - w obiekt”.

“- Nie wiem, jak radzimy sobie z wrogami, lecz samych siebie niszczymy doskonale – powiedział Kazarnowski Głos mu drżał”.

“Nie złożył donosu. Uważał, że to byłoby nierozsądne. Jeden raz sam doniesiesz, a później to oni poproszą”.

Bardzo dobra jest także analiza tzw. pieriestrojki i jej skutków dla sowieckiego człowieka.

“Nie czuł już przewodniej, wymagającej woli państwa w tych ludziach, który zawsze byli jej stabilnymi przewodnikami. Nawet kiedy partia ogłosiła pieriestrojkę i jawność, oni podśmiewali się, mówili z przekonaniem, że przemiany nie obejmą ich gałęzi. A teraz szefowie wahali się, podejmowali niewyobrażalne wcześniej dyskusje o konwersji, o rozbrojeniu”.

“I wtedy rozpadł się Związek Radziecki, nieznana siła doprowadziła do zawalenia się niewzruszonego wcześniej państwowego monolitu, by pod jego szczątkami przepadł również seryjny Debiutant”.

“Rozumiał rozpacz ojca, który nie zamierzał ustępować, zdejmować z czapki znaczka z sierpem i młotem, zmieniać wojskowej przysięgi; strach informatorów, którzy bali się donosić, strach generałów pozbawionych stanowisk, strach niedawnych organizatorów puczu, którzy trafili do więzienia. I co to dużo mówić – nawet strach psów wartowniczych”.

“Zapragnął zemścić się również na zaślepionym narodzie, który zatęsknił do jakiegoś wolnego życia, na głupich ludziach, którzy porzucili swoje miejsca pracy i stanowiska oparte na racjonalnych przesłankach. Wkrótce potem uciekł, wziął sobie na przewodnika tę utajoną żądzę zemsty”.

“Kogo zatrzymaliby w 1991 roku? Nie da się otruć tłumu. Nie da się uderzyć w coś, co nie ma swojego epicentrum. Za to teraz, gdy ulotniło się już poczucie solidarności, gdy pozostały jedynie oddzielne, wyizolowane, podświadomie sparaliżowane strachem jednostki.... Preparaty okazały się najlepszym rozwiązaniem”.

W czasie operacji specjalnej wobec Kalitina, gdzieś w Austrii czy w Niemczech, stopniowo acz nieubłaganie narasta napięcie, a w miarę akcji dwaj zawodowi egzekutorzy coraz bardziej tracą zimną krew...

“Szerszniewowi zamarło serce. Dopiero teraz stało się jasne, jak bardzo ten wytworny flakon drogiego kosmetyku nie pasuje do wizerunku Griebieniuka i pozostałych rzeczy w torbie. Wiedźma. Celniczka coś wywęszyła, nie rozumiała gdzie jest haczyk, w skrytości się złościła i wydawało się że lada moment poprosi Griebieniuka, żeby prysnął z flakonika”.

“Ma obsesję, że są ścigani. Czy nie ma za nimi cieni w mundurach z kamuflażem i maskach, z bronią w gotowości? To najlepszy moment dla grupy szybkiego reagowania, w korytarzu było tylko ich czworo”.

“Teraz podążali jego śladem. Zimnym, zwietrzałym śladem uciekiniera. Rodziła się więź myśliwego ze zwierzyną”.

“Wbrew własnej woli, współczuł obiektowi. Byli ze sobą złączeni, powiązani jak dźwięk i ucho, jak para substancji tworzących binarną truciznę”.

“Nie, nie będzie kuli – w bezsilnym przerażeniu pomyślał Kalitin. – Przyślą kogoś z Debiutantem. To w ich stylu”.

“Przed nim siedział żywy trup. Od tego preparatu nie ratowało ani natychmiastowe płukanie żołądka, ani transfuzja krwi. Nie ma na niego żadnego antidotum. Był tego równie pewien jak tego, że dwa razy dwa równa się cztery”.

“A Debiutant ulotnił się, oddalił w stronę astralną, zagubił między atomami i molekułami”.

Generalnie nie czytuję książek sensacyjnych, ale Lebiediew to ekstraklasa, nawet w gatunkowej prozie. To jasno świecąca gwiazda na firmamencie niezakłamanej rosyjskiej literatury, z arcydziełem “Granica zapomnienia“ w zenicie.

I ta książka byłaby bardzo dobra, gdyby nie jedna rzecz: sztampowe zakończenie, zaskakujące w kontekście jej całości. A już myślałem, że będzie...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

268 użytkowników ma tytuł Debiutant na półkach głównych
  • 195
  • 73
48 użytkowników ma tytuł Debiutant na półkach dodatkowych
  • 31
  • 4
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Debiutant

Inne książki autora

Siergiej Lebiediew
Siergiej Lebiediew
Siergiej Lebiediew (Сергей Сергеевич Лебедев), ur. w 1981 w Moskwie – pisarz i dziennikarz. Od 14. roku życia przez 8 sezonów brał udział w ekspedycjach geologicznych na północy Rosji i w Kazachstanie. Debiutancka powieść „Granica zapomnienia” (2010) była nominowana do najważniejszych nagród w Rosji, a „The Wall Street Journal” uznał ją za jedną z 10 najlepszych powieści roku. Trzecia powieść „Ludzie sierpnia” została przez kilku rosyjskich wydawców uznana za zbyt drażliwą i pierwotnie opublikowano ją za granicą w niemieckim przekładzie. Od 2018 pisarz mieszka w Poczdamie w Niemczech. Potępił rosyjską inwazję na Ukrainę w 2022. Twierdzi, że mentalność w Rosji, której populacja składa się w ok. 25% z osób pochodzenia nierosyjskiego, jest silnie naznaczona autorytaryzmem i rasizmem, np. wobec ludzi z Kaukazu i Azji Środkowej, ale także wobec Ukraińców i Białorusinów; poprawę warunków można osiągnąć tylko wtedy, gdy kraj ten porzuci swoją wielowiekową „świadomość imperialną”.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Drżę o ciebie matadorze Pedro Lemebel
Drżę o ciebie matadorze
Pedro Lemebel
Urocza, choć przecież opowiadająca o krwawym reżimie Pinocheta, jest powieść Pedra Lamebela "Drżę o ciebie matadorze". Jest rok 1986. Ciotuchna z Naprzeciwka żyje w Santiago, stolicy Chile w swoim małym świecie. Ma niewielki, sypiący się domek, wynajmowany, ale samodzielne urządzony i ozdobiony. Ma grupę zaprzyjaźnionych ciotek. I ulubioną piosenkę - tytułowe "Drżę o ciebie matadorze". Utrzymuje się z robótek ręcznych, które wykonuje dla wysoko postawionych osób. Nie interesuje się polityką, ale odrobinę niepokoju wprowadzają w jej życie opozycyjne Radio Cooperativa oraz uliczne protesty. Pewnego dnia pojawia się w jej życiu Carlos (choć może wcale nie ma tak na imię). Twierdzi, że jest studentem i prosi o przechowanie kilku dużych skrzynek z "książkami". Zauroczona nim Ciotuchna zgadza się, a potem pozwala też spotykać się na stryszku swego domu grupie kolegów Carlosa, którzy "nie mają się gdzie uczyć". W ten sposób zostaje wplątana w działania Frontu Patriotycznego Manuela Rodrígueza. Tyle wprowadzenia, nie będę więcej zdradzał. Dodam jeszcze tylko, że opowieść o Ciotuchnie i Carlosie przeplata się z historią dyktatora i jego żony, na których wspomniana organizacja przygotowuje zamach. Pomimo politycznego tła, "Drżę o ciebie matadorze" to przede wszystkim subtelna historia miłosna. Opisana z dystansem, poczuciem humoru i wdziękiem. Świadomie też kiczowata, jak kiczowaty jest świat Ciotuchny. I nawet jej język jest ciut delikatniejszy od tego, jakim posługują się bohaterowie/bohaterki książek Michała Witkowskiego. Zapraszam na profil Sczytalim na Instagramie!
Ryszard Kozik - awatar Ryszard Kozik
ocenił na 8 6 miesięcy temu
Ostatnie lato rozumu Tahar Djaout
Ostatnie lato rozumu
Tahar Djaout
W „Ostatnim lecie rozumu” każdy zakamarek księgarni Boualema Yekkera staje się niemal świątynią rozumu. To miejsce, w którym słowo żyje w samotności, a myśl wciąż walczy o przestrzeń, mimo że świat na zewnątrz wali się pod naporem fanatyzmu. To powieść o ciszy, która nie jest pustką, lecz napięciem. Cichym, ale przenikliwym wołaniem o człowieczeństwo w świecie, który zapomina o jego wartości. Boualem Yekker nie jest bohaterem w tryumfalnym sensie; jego heroizm jest subtelny jak oddech, codzienny jak otwieranie drzwi księgarni, jak odruch obrony książki przed zapomnieniem. Każde jego działanie to akt oporu wobec brutalnej rzeczywistości, w której rozum staje się zagrożeniem, a myśl – przestępstwem. W tym cichym oporze mężczyzna staje się symbolem nie tyle walki zbrojnej, co moralnej.Powieść Tahara Djaouta jest także poematem o pamięci i przemijaniu. Algieria lat 90. jawi się jako miejsce rozdarcia: kraj targany wojną, społeczeństwo złamane przemocą, a kultura – wciąż walcząca o przetrwanie. Djaout, sam będący ofiarą tego konfliktu, zapisuje tu echo realnych dramatów.Każdy fragment staje się świadectwem nie tylko autora, ale i wszystkich ludzi, którzy odważają się trwać przy wolności myśli, mimo że cena tej odwagi jest najwyższa. Narracja w „Ostatnim lecie rozumu” nie jest liniowa; to raczej strumień refleksji, dygresji i obserwacji, który prowadzi czytelnika przez przestrzeń między światłem rozumu a cieniem fanatyzmu. Każda książka w księgarni Yekkera staje się więc symbolem. Powieść jest medytacją nad tym, co człowiek może uczynić dla rozumu, gdy wokół panuje chaos. Język Djaouta jest subtelny, niemal liryczny. Opisy świata – zarówno księgarni, jak i Algierii w kryzysie – mają wymiar niemal metafizyczny. Czytelnik odczuwa ciężar ciszy, smak strachu, delikatność codziennego oporu.To powieść, która wymaga od nas nie tyle analizy fabuły, ile wniknięcia w przestrzeń uczuć i przemyśleń, które rodzą się między słowami.„Ostatnie lato rozumu” to opowieść o egzystencjalnej samotności, która nie jest porażką, lecz aktem odwagi. O literaturze, która nie jest luksusem, lecz przystanią. O rozumie, który jest ostatnią latarnią w ciemności. Djaout przedstawia, że nawet najcichszy głos może być krzykiem, jeśli zachowuje prawdę i człowieczeństwo.Czytając tę kameralną, poruszającą historię, czujemy, że każde lato rozumu jest ostatnie, dopóki nie znajdzie się ktoś, kto otworzy drzwi księgarni, podniesie książkę i pozwoli myśli trwać. I w tej ciszy, w tym niewidocznym oporze, powieść staje się hymnem nadziei – że rozum, choć zagrożony, nie zginie, jeśli ktoś będzie miał odwagę go strzec.
Efemerycznoscchwil - awatar Efemerycznoscchwil
ocenił na 8 5 miesięcy temu
Dzieci Kronosa Siergiej Lebiediew
Dzieci Kronosa
Siergiej Lebiediew
Wydawnictwo Claroscuro wydaje wspaniałą literaturę, ambitną, która nie dość, że mówi o ważnych sprawach, to jest pięknie napisana. Książka współczesnego rosyjskiego pisarza: Siergieja Lebediewa doskonale wpisuje sie w ten nurt. "Dzieci Kronosa" to próba poznania losów rodziny, odnalezienia nieznanej gałęzi rodu, która rozpadła się przez wojenną zawieruchę. Wyznanie babci Liny na cmentarzu dla innowiercow w Rosji, rozpoczyna lawinę wspomnień i poszukiwań dalekich przodków, ale także własnego dziedzictwa krwi: "Babcia podarowała mu nie tylko niespodziewanych przodków. Otworzył sie przed nim świat innej - milczącej - lecz żywej kultury; świat do którego on sam należał przez zobowiązanie dziedzictwa, dzięki wzburzonej, niestrudzonej krwi, w której płyną wszystkie czasy gwiazdziste niebo". Skąd rosyjska "babuszka" zna niemieckie słowa? Dlaczego w jej oczach widać strach, dlaczego przemyka niezauważona obok niemieckim grobów? Na zaproszenie Katarzyny II, by osiedlać się w Rosji i rozwijać tereny nad Wołgą, a później również na Kaukazie odpowiedzieli szczególnie Niemcy, którzy zaczęli masowo tu emigrować.  W ciągu wieków powstało wiele niemieckich kolonii rolniczych. Niemcy rodzili się, żyli, umierali na tych terenach. Po rewolucji październikowej i zwłaszcza po inwazji Niemiec na ZSRR w 1941 roku, radzieckie władze określiły Niemców mianem wrogiego elementu, oskarżali o bycie szpiegami i zdrajcami, deportowały ich na Syberię i do Kazachstanu, co było częścią szerszej polityki represji. Tragizm Wielkiej Historii, która niczym wicher pedzi przed siebie, nie bacząc na życie jednostki i niszczy wszystko, co napotka po drodze. Zmusza ludzi do zmiany nazwiska, porzucenia tożsamości, wyrzeczenia się własnej rodziny. Dlaczego? By móc cieszyć sie tym skarbem, jakim jest życie i przekazać nieznane imiona krewnych kolejnym pokoleniom. Bardzo ważna lektura, biorąc pod uwagę światową politykę i wojny oraz kierunek, w którym wszyscy, niestety, podążamy. Szkoda, że ludzie nie uczą sie na błędach i nie wyciągają wniosków z przeszłości, która za chwilę zapuka do naszych drzwi. Lebediew wielkim pisarzem jest.
calculadora - awatar calculadora
oceniła na 9 7 miesięcy temu
Złoty latawiec Dezső Kosztolányi
Złoty latawiec
Dezső Kosztolányi
Sándor Márai tak pisał o Dezső Kosztolányi w swojej eseistycznej powieści „Ziemia! Ziemia!”, w której żegnał się na zawsze ze swoimi ukochanymi Węgrami: cyt.: „ wiedział, że pisać można tylko w stanie ekstazy, w transie, lecz jednocześnie z pełną determinacji świadomością, jak matematyk budujący równanie wyższego stopnia. Napisał kiedyś , że arcydzieło musi być zaplanowane jak zbrodnia. I każdego dnia popełniał kilka takich większych i mniejszych zbrodni.” Niezwykłe wręcz uznanie, jakim jeden pisarz jest w stanie obdzielić drugiego. „Pistolet wystrzelił”– tak rozpoczyna swoją powieść Dezső Kosztolányi „Złoty latawiec” wydaną po raz pierwszy drukiem w 1925 roku, której akcję umieścił w niewielkim, prowincjonalnym miasteczku Sárszeg, zagubionym gdzieś na obrzeżach Cesarstwa Austro-Węgierskiego na przełomie wieków. Co ciekawe, Sárszeg jest również miejscem akcji jego wcześniejszej powieści „Ptaszyna”. I to pierwsze zdanie staje się zapowiedzią wydarzeń, które wstrząsną opinią publiczną tego niewielkiego miasta i zachwieją jego dotychczasowym porządkiem społecznym, w którym wszystko dotychczas działo się według utrwalonych od lat schematów. Za pozornym spokojem i rutyną codzienności kryją się problemy, których nikt nie zauważa, przemoc i agresję powstrzymują jedynie sztywne konwenanse. Powieść o wielu znaczeniach, symbolice i różnorakich możliwościach interpretacyjnych. Melancholijna i nostalgiczna opowieść o świecie, który odchodzi, jest jednocześnie zapowiedzią nadchodzących zmian. Nie mylił się Sándor Márai w ocenie autora „Złotego latawca”, to znakomity pisarz i znakomita powieść.
Sławek - awatar Sławek
ocenił na 7 1 miesiąc temu
Rada egipska Leonardo Sciascia
Rada egipska
Leonardo Sciascia
Powieść Leonardo Sciascii, „Rada egipska”, to wyrafinowana, choć momentami nużąca gra z historią, prawdą i kłamstwem. Autor, mistrz sycylijskiej prozy, przenosi nas do osiemnastowiecznego Palermo – miasta dusznego od intryg, kurzu i upału. Moja ocena to 6/10. To książka błyskotliwa intelektualnie, ale jako literatura piękna bywa zbyt sucha, przypominając bardziej traktat historyczny niż porywającą opowieść. Głównym bohaterem jest ksiądz Giuseppe Vella, maltański mnich i drobny oszust, który otrzymuje zadanie przetłumaczenia arabskiego kodeksu. Vella szybko orientuje się, że nikt w Palermo nie zna arabskiego na tyle dobrze, by go zweryfikować. Postanawia więc „stworzyć” historię na nowo. Fabrykuje tytułową „Radę egipską” – dokument, który podważa prawa własności sycylijskiej arystokracji na rzecz korony. W tym samym czasie śledzimy losy prawnika Francesca Paola Di Blasi, autentycznej postaci historycznej, który marzy o rewolucji i obaleniu tyranii. Sciascia zestawia te dwie postacie: cynicznego fałszerza Vellę, który kłamstwem chce zniszczyć stary porządek, oraz idealistę Di Blasi, który wierzy, że tylko prawda i wolność mogą zbawić Sycylię. Zacznijmy od dusznej atmosfery, która jest znakiem rozpoznawczym Sciascii. Palermo w tej powieści to labirynt pałaców, w których czas stanął w miejscu. Czytelnik czuje ciężar barokowych peruk, lepkość potu pod jedwabiami i moralny zaduch panujący wśród szlachty panicznie drżącej o swoje przywileje. To duszność systemu, który opiera się na pozorach i strachu przed jakąkolwiek zmianą. Najważniejsze wnioski i rady płynące z lektury to: Historia jest narzędziem władzy: Sciascia uczy nas, że dokumenty historyczne często służą bieżącej polityce, a granica między faktem a mistyfikacją jest umowna. Cena prawdy: Los Di Blasiego przypomina, że walka o sprawiedliwość w świecie zbudowanym na kłamstwie często kończy się tragicznie, ale jest niezbędna dla zachowania godności. Książka jest popisem erudycji, ale jej lektura bywa męcząca. Sciascia skupia się na filozoficznych aspektach fałszerstwa i strukturach władzy, co sprawia, że bohaterowie – poza Vellą – wydają się papierowi, będąc jedynie nośnikami idei. Brak tu emocjonalnego „mięsa”, które pozwoliłoby w pełni zaangażować się w losy postaci. To literatura dla koneserów, którzy przedkładają intelektualną łamigłówkę nad wartką akcję. „Rada egipska” to gorzka lekcja o tym, że historia bywa pisana piórem oszusta. Sciascia genialnie demaskuje mechanizmy manipulacji, ale robi to w sposób tak chłodny, że książka pozostawia czytelnika z poczuciem niedosytu.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 6 1 miesiąc temu
Orkiestra bezbronnych Chigozie Obioma
Orkiestra bezbronnych
Chigozie Obioma
W przeciwieństwie do ubiegłych miesięcy, w tym nie miałam żadnych trudności z wyborem idealnie pasującej książki do wyzwania czytelniczego. Powodem tej łatwości było posiadanie w mojej biblioteczce idealnej pozycji literackiej, która od dawna czekała na swoją kolej. Autorem tej książki jest pisarz pochodzący z Nigerii, co dodaje niezwykłego klimatu i kontekstu do opowiadanej historii. Jako osoby z innej kultury, mamy szczególną okazję, aby docenić bogactwo magicznego świata przedstawionego w tej książce. Od samego początku oczarowała mnie narracja, która wciąga i porusza. Nic dziwnego, że autor jest uznawany za jednego z czołowych twórców literatury światowej, a jego talent został doceniony poprzez dwukrotną nominację do prestiżowej nagrody Bookera. Jego unikalny styl pisania wyróżnia się na tle innych autorów, sprawiając, że każdy wątek jest starannie przemyślany, a każda scena malowana słowami w sposób, który zapada w pamięć. Inwestycja w tę książkę okazała się, więc bardzo trafna. Bohaterowie są wyraźnie nakreśleni, a ich historia szybko angażuje emocjonalnie. Łatwo im kibicować, a ich niepowodzenia budzą szczere poruszenie. To książka, o której myśli się jeszcze długo po zakończeniu lektury. Opowiada o człowieku, który poświęcił wszystko w imię miłości, ukazując jednocześnie ponurą rzeczywistość, w której przyszło mu żyć. Nie chciałabym zagłębiać się w szczegóły fabularne, ponieważ zdradzenie choćby elementów opowieści mogłoby odebrać czytelnikom radość z odkrywania tej historii na własną rękę. A jest to nie tylko przyjemność, ale również ważne refleksje, które książka wywołuje, oraz wnioski, które można z niej wynieść. To dzieło jest niezwykle refleksyjne i realistyczne, poruszające temat przeciwstawiania się przeznaczeniu oraz społecznym barierom. Trzeba jednak zaznaczyć, że nie jest to lekka lektura. Wymaga skupienia, a także głębszego zastanowienia się nad przedstawionymi treściami. Każda strona skłania do przemyśleń i konfrontacji z własnymi przekonaniami, co czyni ją jeszcze bardziej wartościową.
Roksana - awatar Roksana
oceniła na 8 4 miesiące temu
Od dwóch tysięcy lat Mihail Sebastian
Od dwóch tysięcy lat
Mihail Sebastian
Cyt.: „Książka albo cię druzgocze, albo cię unosi. W przeciwnym razie po co wydawać na nią pieniądze?” Mihail Sebastian, „Od dwóch tysięcy lat” „Od dwóch tysięcy lat” Mihaila Sebastiana a właściwie Iosifa Hechtera, rumuńskiego dramaturga i powieściopisarza pochodzenia żydowskiego, to wydana po raz pierwszy w 1934 roku powieść utrzymana w formie literackiego dziennika żydowskiego intelektualisty w okresie narastającego antysemityzmu. Europa po zakończeniu I Wojny Światowej zmieniła się, upadły imperia, tworzyły się nowe, narastały niepokoje społeczne na skutek wielkiego kryzysu który dotarł do Europy z Ameryki, wydawało się, że świat stoi na progu kolejnych wielkich zmian. Nastroje antysemickie tliły się w całej międzywojennej Europie by w końcu, pod koniec lat trzydziestych ogarnąć cały kontynent. Czy antysemityzm rumuński był inny niż niemiecki, francuski, polski czy węgierski? Oczywiście, różnił się skalą, zaangażowaniem aparatu państwowego i konsekwencjami. Każdy z nich miał inne przyczyny i niósł inne skutki, lecz tak naprawdę dla Żydów było to bez znaczenia. „Od dwóch tysięcy lat” to bolesne wyznanie młodego rumuńskiego intelektualisty pochodzenia żydowskiego, który stara się odnaleźć swoje miejsce w międzywojennej rzeczywistości ale też i znakomite zwierciadło burzliwej epoki, która zapowiada zmiany nowego porządku społecznego. Powieść na styku fikcji i pamiętnika rozpoczyna się wydarzeniami z grudnia 1922 roku, które w historii Rumunii znane są jako „początek ruchów studenckich przeciwko żydowskiemu elementowi” a pretekstem do nich był „numerus clausus”, czyli ograniczenia ilości młodzieży żydowskiej na uniwersytetach. Rozpoczęły się prześladowania, bicie, wyrzucanie z zajęć. To początek od którego autor próbuje zrozumieć, akceptować coś czego nie można zaakceptować i odnaleźć swoje miejsce w tym oszalałym świecie. To częściowa akceptacja żydowskiego losu, który porusza się w zaklętym kręgu od Kiedy? do Dlaczego?. Wiecznie uwikłany pomiędzy antysemityzmem a syjonizmem, zawsze obcy. Znakomite fragmenty relacjonujące burzliwe debaty ideologiczne, rozmowy z fanatykami i rewolucjonistami i próby zachowania własnej indywidualności. Ciągłe poszukiwanie równowagi pomiędzy dwiema tożsamościami – żydowską i rumuńską. Czy może istnieć harmonia pomiędzy tymi dwoma różnymi światami? Intymna, miejscami melancholijna spowiedź, na tle burzliwych wydarzeń definiujących rumuńską historię. Kronika rozpaczy, oporu i akceptacji.
Sławek - awatar Sławek
ocenił na 9 11 miesięcy temu
Quichotte Salman Rushdie
Quichotte
Salman Rushdie
„W świecie, który oszalał, tylko człowiek uznany za szaleńca może dostrzec prawdę ukrytą pod grubą warstwą medialnego szumu i politycznej iluzji”. Salman Rushdie w swojej powieści Quichotte podejmuje brawurowy dialog z fundamentem nowożytnej literatury – arcydziełem Miguela de Cervantesa. Nawiązania do przygód „Rycerza Smętnego Oblicza” nie są tu jedynie ozdobnikiem, lecz szkieletem, na którym autor rozpina bezlitosną satyrę na współczesną Amerykę. Podobnie jak Don Kichot oszalał od czytania romansów rycerskich, tak bohater Rushdiego, podstarzały akwizytor farmaceutyczny Ismail Smile, traci kontakt z rzeczywistością pod wpływem nadmiernej konsumpcji telewizyjnej papki. Jego „Dulcyneą” staje się gwiazda talk-show, a misją – zdobycie jej serca w kraju, który sam przypomina senną marę. Moja ocena to mocne 8/10: to literacki rollercoaster, który zachwyca intelektualną głębią, choć wymaga od czytelnika pełnego skupienia. Konstrukcja powieści to popis postmodernistycznej wirtuozerii. Rushdie stosuje technikę szkatułkową: historię Ismaila pisze Sam DuChamp, autor drugorzędnych dreszczowców, który sam zmaga się z własnymi demonami i trudną relacją z synem. Granice między fikcją a rzeczywistością zacierają się tu na każdym kroku. Rushdie z właściwym sobie rozmachem łączy realizm magiczny z brutalną diagnozą społeczną. Quichotte przemierza Stany Zjednoczone w towarzystwie wyimaginowanego syna, Sancho, stając się świadkiem rasizmu, kryzysu opioidowego i upadku prawdy w dobie „alternatywnych faktów”. Autor z chirurgiczną precyzją punktuje absurdy epoki Trumpa, pokazując świat, w którym celebryci stają się bogami, a technologia zamiast łączyć, pogłębia naszą izolację. Język Rushdiego jest gęsty, nasycony popkulturowymi odniesieniami i erudycyjnymi żartami. To proza, która tętni życiem, mieni się tysiącem barw i nie pozwala na obojętność. Przede wszystkim doceniam odwagę w dekonstrukcji mitu amerykańskiego snu i za genialne uwspółcześnienie motywu błędnego rycerza. Rushdie udowadnia, że klasyka wciąż potrafi boleśnie trafnie opisywać nasze „tu i teraz”. Do pełnej dziesiątki zabrakło mi jednak nieco większej dyscypliny narracyjnej. Momentami nadmiar wątków pobocznych i dygresji sprawia, że główna oś opowieści staje się zbyt rozmyta, co może prowadzić do czytelniczego znużenia w środkowej części książki. Nie zmienia to jednak faktu, że mamy do czynienia z dziełem wybitnym. Quichotte to literacka uczta, która drażni, bawi i przeraża jednocześnie. To opowieść o miłości w czasach upadku wartości i o tym, że czasem jedynym sposobem na zachowanie godności jest ucieczka w szaleństwo. Salman Rushdie po raz kolejny pokazał, że jest mistrzem wielkiej formy, potrafiącym przekuć chaos współczesności w uporządkowaną, choć szaloną wizję artystyczną. Jeśli szukacie książki, która rzuci Wam wyzwanie i zmusi do przewartościowania spojrzenia na media, to ten rydwan wyobraźni jest właśnie dla Was.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 8 12 dni temu
Gorzki świat Josef Škvorecký
Gorzki świat
Josef Škvorecký
17/130/2026 To jest zbiór opowiadań nostalgicznych, smutnych, a czasem zabawnych. Ale tylko czasem. Pierwsza grupa utworów, "Siedmioramienny świecznik", to opowiadania o znajomych Żydach, którzy nie przeżyli wojny. Prawie wszyscy. Napisane są według podobnego schematu, to znaczy najpierw jest o ich życiu i relacjach z narratorem, a potem o tym, z którego obozu nie wrócili. Potem "Pieśni zapomnianych lat": opowieści z czasów, jak hartowała się stal, można by rzec. Czyli jak to pozbywano się niepożądanego elementu społecznego. Tutaj z kolei duża część opowiadań zaczyna się od stwierdzenia, że kogoś zamknęli. A trzeci zestaw, "Eine kleine Jazzmusik" (dla mnie najmniej interesujący) to opowieści o młodości narratora, tonącej w muzyce jazzowej i bluesowej. Muzyce ludowej czarnych obywateli Ameryki, chciałam powiedzieć. Bo jazz i blues się władzy nie podobał. Za to ludowa muzyka uciśnionych - jak najbardziej. Piszę "narratora", ale bardzo być może, że te opowiadania są inspirowane wydarzeniami z życia autora. Na przykład jeden z narratorów urodził się w tym samym roku, co autor. Część opowiadań dzieje się w Pradze (niedawno tam byłam, więc wszystkie wzmianki lokalizacyjne porównywałam z mapą), część w miejscowości K., nad rzeczką Ledhuje. Myślałam, że może to miasteczko to Kolin albo Kladno, ale obejrzałam rzeczkę na mapie i nic na K nad nią nie znalazłam. Jedna uwaga do redakcji: nie było po polsku żadnego "strzelca na Flaku". Flak to skrót od "Flugabwehrkanonen" czyli działek przeciwlotniczych. Jeśli ktoś z Was oglądał stare odcinki "Telefonu 110" i zerknął do życiorysu jednego z głównych aktorów, Juergena Frohriepa, to dowiedział się, że w wieku lat 16-17 był on na froncie pomocnikiem strzelającego z takiego działka. Bo pod koniec wojny Niemcy wysyłali nastolatków na front do pomocy... I co to są "diagonalne oczy"? Za to wyrażenie "gargantuiczne głodówki" skradło me serce! Ciekawa jestem, jakie pograniczne autor na myśli za każdym razem, jak używał tego słowa w znaczeniu końca świata, wygwizdowa i za...pia. Dowolne? Czy może na wschodzie z ZSRR? A może na północy z Polską? Bo chyba nie chodzi o granicę z Bawarią? Za to udało mi się zlokalizować Dom Towarowy Biały Łabędź (znam tę nazwę ze starego czechosłowackiego serialu, a działa on do dziś). "Też mi tłumaczył, że Żydzi mają tylko Stary Testament, ja zaś w jego obecności byłem nagle przepełniony pobożnością, więc mu odpowiadałem, że my, katolicy, mamy jeszcze Nowy Testament. Pan nauczyciel przytakiwał, że o tym wie, ale oni nie uznają Jezusa za Odkupiciela, na to ja, że my uznajemy, i panowała miedzy nami piękna harmonia, a ja się cieszyłem, że na świecie jest tyle rzeczy ciekawych i różnorodnych."
AgaGaga - awatar AgaGaga
oceniła na 8 1 miesiąc temu

Cytaty z książki Debiutant

Więcej
Siergiej Lebiediew Debiutant Zobacz więcej
Siergiej Lebiediew Debiutant Zobacz więcej
Siergiej Lebiediew Debiutant Zobacz więcej
Więcej