Cztery po północy

Okładka książki Cztery po północy
Stephen King Wydawnictwo: Albatros horror
832 str. 13 godz. 52 min.
Kategoria:
horror
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Four Past Midnight
Data wydania:
2023-02-27
Data 1. wyd. pol.:
1993-01-01
Data 1. wydania:
1991-01-01
Liczba stron:
832
Czas czytania
13 godz. 52 min.
Język:
polski
ISBN:
9788367513029
Tłumacz:
Rafał Lisowski, Danuta Górska, Andrzej Szulc, Robert Waliś

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Cztery po północy w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Cztery po północy



książek na półce przeczytane 1602 napisanych opinii 525

Oceny książki Cztery po północy

Średnia ocen
7,1 / 10
3038 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
761
729

Na półkach: , , ,

Drugi, po “Czterech Porach Roku” czteropak mini-powieści Stephena Kinga, nieco mniej popularny od superprzebojowego poprzednika (no bo Shawshank i Stand By Me…) ale za to znacznie konkretniejszy gatunkowo, stąd dla zaprzysięgłych fanów horroru (do których zalicza się piszący te słowa) będzie większą frajdą.
Tym razem King nie hamletyzuje, jak to “formuła horroru” go ogranicza, nie usiłuje pisać Wielkiej Amerykańskiej Literatury, bawi się tym, co najbardziej kocha, czyli porządną gatunkową grozę, powstałą z połączenia jego autentycznych lęków (jak sam często żartuje, King boi się “praktycznie wszystkiego” a na szczycie jego obaw są latanie samolotami i wypalenie artystyczne) z wręcz pulpową, B-klasową fantastyką/horrorem. No i cztery takie sztosiwa serwuje spragnionym czytelnikom w “Cztery Po Północy”.
+
Na pierwszy strzał idą najbardziej znane ze zbioru (a to za sprawą popularnego mini-serialu tv) “Langoliery”. Często zarzuca się Kingowi, że lepiej u niego z piórem, warsztatem, niż z inspiracją, innymi słowy że przepięknie potrafi opisywać dość banalne pomysły i inspiracje. W wypadku “Langolierów” jednakże znakomity, oryginalny pomysł jest na pierwszym planie.
Oto samolot pasażerski wlatuje w coś w rodzaju luki czasoprzestrzennej. Na skutek przejścia między wymiarami z pokładu znikają wszyscy ludzie, z wyjątkiem małej grupki tych, którzy akurat całe wydarzenie….przespali. Szczęściem ocalałych jest to, że jednym z nich jest zawodowy pilot. Potrafi on bezpiecznie sprowadzić maszynę na docelowe lotnisko.
Na ziemi okazuje się, że cały świat, który znają….zniknął. Nie ma żadnych ludzi, nic nie działa, wszystko jest jakby niematerialne, zepsute. Co najgorsze jednak, na horyzoncie pojawia się ostateczne zagrożenie, tytułowe “Langoliery”, wywodzące się z dziecięcej opowieści byty/monsrta/whatever, które - dosłownie - pożerają pozawymiarową nie/rzeczywistość.
Zagubieni w czasie muszą szybko poderwać samolot do kolejnego lotu i poszukać przejścia międzywymiarowego, by wrócić do swego czasu. Nie pomaga im w tym fakt, że jeden z nich jest groźnym, niebezpiecznym szaleńcem…
+
No, muala - tu się wszystko zgadza. Wyborny pomysł wyjściowy, naprawdę imponujący świeżością, wzorowe, jak to u Kinga wykonanie, wykreowanie szeregu przejmujących, budzących sympatię czytelnika bohaterów, dynamiczna i pełna napięcia akcja. Może szaleństwo głównego villaina nieco przeszarżowane i trochę jednak deus ex machina działające, ale dla ogólnej frajdy nie ma to znaczenia.
Nic dziwnego, że tak atrakcyjna fabuła szybko została przeniesiona na ekran - szkoda jednak, że tylko telewizyjny. Format mini-serialu z jednej strony spowodował przeciągniecie opowieści tak, że chwilami ona przynudza, z drugiej budżet teleziwyjny nie pozwolił na wykreowanie przekonujących Langolierów - w efekcie serowe efekty specjalne serialu są do dziś słusznie wyśmiewane.
+
Prawdziwą jednak ozdobą zbioru jest druga sławna minipowieść - “Sekretne Okno, Sekretny Ogród”, trochę “korespondująca” z wydaną rok wcześniej “Mroczną Połową”.
Pisarz po burzliwym, bolesnym rozwodzie wyprowadza się do leśnego domku. Tutaj chce w samotności uporządkować swoje życie i może napisać coś nowego. Tuż po przybyciu jednak spotyka go niezwykle niemiła sytuacja - przed jego drzwiami staje jakiś południowy wieśniak i oskarża go o kradzież opowiadania.
Autor początkowo się zżyma i unosi gniewem, szczególnie że wsiok żąda jakiejś, bliżej nieokreślonej “satysfakcji” (później sprecyzuje, że chce “nowego opowiadania dla siebie”). Dowodem na niesłuszność oskarżenia jest czasopismo, w którym po praz pierwszy autor opublikował swój tekst, wydane rok wcześniej niż intruz napisał swoją historię. Problem jednak w tym, że trudno je znaleźć (czasy mamy jeszcze mocno przedinternatowe i wyraźnie to w fabule “Okna” czuć), a użarty wsiur nie przebiera w środkach, by wykazać swą determinację - i dla wzmocnienia efektu i starań morduje kota pisarza.
Autor chce wrócić do rodzinnego domu, w którym została była żona, pamięta bowiem, że egzemplarz czasopisma ma w swych zasobach w pracowni, okazuje się jednak, że pożar pochłonął posiadłość, a wybuchł właśnie w pracowni!
Tymczasem prześladowca coraz bardziej napiera - nic go nie przekona oprócz fizycznego egzemplarza periodyku. Autor szuka jakiejś pomocy, okazuje się jednak, że znajomi, którzy widziali do razem z wieśniakiem zniknęli bez śladu…
+
Maestria, naprawdę, mimo oczywistego, z góry przewidywalnego kierunku fabuły King tak efektownie gra oczekiwanami czytelnika, że lektura “Sekretnego Okna” jest samą przyjemnością. Dwa regularne strachy Kinga dochodzą tu do głosu - strach przed wypaleniem talentu, blokadą twórczą, i strach przed oskarżeniem o plagiat (sam King miewał podobne sytuacje; jedna z nich stanowiła punkt wyjścia dla opowieści).
Jak napisałem, rozwiązanie jest od początku dość jasne i z biegiem stron coraz bardziej oczywiste, nie zmienia to jednak jego atrakcyjności i mistrzostwa, z jakim historię tę King opowiedział. Znowu mamy cały szereg fenomenalnie wykreowanych postaci - bo to nie tylko będący w centrum wydarzeń pisarz, ale i jego była, jej obecny partner, przyjaciele i znajomi pisarza no i sam “John Shooter” - ręce same składają się do oklasków.
Nic dziwnego, że tak dobry tekst również został przeniesiony na ekran. “Sekretne Okno” to znany, generalnie dobrze oceniany film, choć język kina nie do końca poradził sobie z gęstością fabułka i Johnny Depp - jak byłem fanem jego talentu - tutaj nie do końca dobrze wypadł w roli Kingowego alter ego
+
Prawdziwą perełką zbioru, prezentem dla fana “złotej ery”, dla pulpowego horroru będzie “Biblioteczny Policjant”.
Mężczyzna nie daje na czas do lokalne bilioteki wypożyczonych książek, co gorsza, kiedy dzwoni do niego tajemnicza, dość niesamowita bibliotekarka, stanowczo żądając zwrotu i strasząc wizytą “bibliotecznego policjanta” postaci z dziecięcych plakatów bllibliotecznych, okazuje się, że książki bezpowrotnie zginęły (przypadkowo trafiły na makulaturę).
Najgorszym jets jednak….wizyta prawidzwego Bibliotecznego Policjanta - przerażającej osoby, żywego ucieleśnienia wszystkich dziecięcych strachów. Daje on przerażonemu bohaterowi ostatni tydzień czasu na zwrot książek, po jego upływie zostaną wyciągnięte “najsurowsze konsekwencje”…Bohater, szukając pomocy, trafia napotkanie lokalnego klubu AA (kolejny koszmar Kinga), tam czysta przyjaciół gotowych dopomóc w jego sytuacji, usłyszy też upiorną historię samej Bibliotekarki…
+
King, widać, bawi się na całego. Bierze na warsztat własne “To”, łączy to ze Straubowską “Upiorną Opowieścią” i tworzy opowieść w stylu najlepszych odcinków “Archiwum X” - małe miasteczko, ponadczasowe Zło powracające raz za razem, złączona więzami przyjaźni grupa bohaterów… Sama radość z czytania. Podobnie, jak to miało miejsce “Widmie Nań Innsmouth” Lovecrafta) dużą część opowieści stanowi historia starego pijaka - to z niej wynika całość wydarzeń, z których finałem przyjdzie nam się zapoznać.
Prawdziwy klejnocik zbioru.
+
Porównując do trzech wspaniałych opowieści ostatnia historia, “Polaroidowy Pies” nieco rozczarowuje.
+
Młody chłopiec otrzymuje na swe urodziny Polaroida. Urządzenie jednak zamiast dawać otaczającą je rzeczywistość robi tylko jedno zdjęcie - ukazujące jakiś inny świat a na tym innym świecie szarżującego, wściekłego psa. Co gorsza, na każdym kolejnym zdjęciu bestia zbliża się do aparatu.
Chłopak, skierowany, prosi o pomoc właściciela lokalnego lombardu. Ten (jak się okazuje, niezła szuja żyjąca z pożyczania pieniędzy na zbójecki procent; w przeszłości jego ofiarą stał się ojciec naszego chłopca) zamiast pomocy zabiera aparat, i wmawiając, że został zniszczony, usiłuje go z zyskiem sprzedać kolekcjonerom różnych niesamowitości.
Aparatu nikt nie kupuje, a piekielny pies na każdym zdjęciu zbliża się do aparatu…
+
No OK, wszystko jest w porządku zasadniczo, akcja sprawna, pomysł znośny, czyta się, jak to Kinga, dobrze, ale w porównaniu do poprzednich tytułów ta Novella nieco rozczarowuje. Cały przebieg fabuły jest taki jak z wypracowania, po sznurku i bez żadnych zgrabnych twistów (ani tez bez choćby zdawkowej próby wyjaśnienia fenomenu aparatu), do tego zasypany kingowskim rodzinnym cukrem - wiecie, Tato/Syn, wchodzenie w Dorosłość, Zło Ukarane… czegoś lepszego by się można spodziewać.
Ale, no ok, 5/10 niewyjęte (może nawet 6?). A całości frajdy z lektury niczym nie psuje.

Podsumowanie - “Cztery Po Północy” to nie jest jakiś “najlepszy” czy nawet “najpopularniejszy” King. Do kanonu literackiej grozy nie przeszło, niemniej za tę radość pisania grozy i fantastyki, za radość, jaką odczuje fan horroru podczas lektury - kudosy i pochwały się Królowi Stefanowi należą. Tak się bawić to ja rozumiem!

Drugi, po “Czterech Porach Roku” czteropak mini-powieści Stephena Kinga, nieco mniej popularny od superprzebojowego poprzednika (no bo Shawshank i Stand By Me…) ale za to znacznie konkretniejszy gatunkowo, stąd dla zaprzysięgłych fanów horroru (do których zalicza się piszący te słowa) będzie większą frajdą.
Tym razem King nie hamletyzuje, jak to “formuła horroru” go...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

7881 użytkowników ma tytuł Cztery po północy na półkach głównych
  • 4 510
  • 3 222
  • 149
1730 użytkowników ma tytuł Cztery po północy na półkach dodatkowych
  • 1 275
  • 162
  • 90
  • 67
  • 56
  • 55
  • 25

Tagi i tematy do książki Cztery po północy

Inne książki autora

Okładka książki Other Worlds Than These Stephen King, Peter Straub
Ocena 0,0
Other Worlds Than These Stephen King, Peter Straub
Okładka książki Talizman Stephen King, Peter Straub
Ocena 6,6
Talizman Stephen King, Peter Straub
Okładka książki Jaś i Małgosia Stephen King, Maurice Sendak
Ocena 7,0
Jaś i Małgosia Stephen King, Maurice Sendak
Stephen King
Stephen King
Amerykański powieściopisarz, głównie literatury grozy. W przeszłości publikował pod pseudonimem Richard Bachman, raz jako John Swithen. Mistrz horroru. Eksperymentator internetowy. Rzemieślnik i artysta. Jeden z najbogatszych pisarzy świata (zarabia rocznie średnio 50 mln dolarów). Każda jego książka trafia natychmiast po premierze na szczyty list bestsellerów, a zanim powstanie, wytwórnie filmowe biją się o prawa do jej ekranizacji. Jest przy tym kochany przez rodaków jak mało który literat: jego kariera to odzwierciedlenie amerykańskiego mitu sukcesu - od pucybuta do prezydenta. A w tym przypadku - od pracownika miejskiej pralni do króla literatury popularnej. Stephen Edwin King, drugi syn Donalda Edwina Kinga i Nellie Ruth Pilsbury King, urodził się 21 września 1947 roku w Portland w stanie Maine. Niedługo cieszył się życiem w pełnej rodzinie - jego ojciec niespodziewanie porzucił dom, kiedy Stephen był jeszcze małym chłopcem. Po kilkuletniej wędrówce po Stanach Zjednoczonych, związanej z podejmowaniem pracy w przeróżnych miejscach, Nellie King osiadła z synami w Durham w Maine, gdzie zaopiekowała się swoimi schorowanymi rodzicami. Stephen miał wtedy 11 lat, a za sobą pierwsze próby pisarskie. Historie fabularne fascynowały go odkąd nauczył się czytać. Pochłaniał komiksy, namiętnie oglądał filmy i zapisywał ich akcję w formie opowiadań. Za namową matki zajął się tworzeniem własnych historii. To od niej otrzymał na Gwiazdkę swoją pierwszą maszynę do pisania - marki Royal. Na tym sprzęcie wystukał opowiadanie, które w 1960 roku wysłał do wydawcy. Co prawda nie otrzymał żadnej odpowiedzi w sprawie tekstu, ale rozpoczął w ten sposób uporczywe, regularne dostarczanie wydawcom i redakcjom czasopism swoich utworów. Jako pierwsze ukazało się drukiem opowiadanie "Byłem nastoletnim rabusiem grobów", które wydawca Mike Garret opublikował w swoim fanzinie pod zmienionym tytułem - "W półświecie grozy". Wydrukowanie tekstu było dla nastoletniego autora wielkim wydarzeniem. Znacznie częściej wydawcy odsyłali teksty załączając odmowy lub nie odpowiadali wcale. Kolekcja negatywnych opinii rosła, co jednak nie zniechęcało młodego pisarza. Wkrótce ambitny nastolatek postanowił wydać swoją pierwszą książkę. Sam ją napisał (była to prozatorska adaptacja horroru "Studnia i wahadło"), sam złożył matrycę, wydrukował i rozkolportował ją wśród swoich kolegów ze szkoły jako prywatne wydawnictwo V.I.B. (Very Important Book - Bardzo Ważna Książka). Kolejne lata nauki upływały pod znakiem prowadzenia gazetki szkolnej "Bęben", pisania relacji z imprez sportowych dla lokalnej gazety "Weekly Enterprise" oraz pracy zmianowej w fabryce włókienniczej. W domu się nie przelewało - matka po śmierci dziadków pracowała jako pomoc w maglu, kucharka, a później gospodyni w ośrodku dla umysłowo chorych. By uchronić syna przed wojskiem i wysłaniem na wojnę w Wietnamie, namówiła Stephena na studia na University of Maine at Orono. King ukończył je w 1970 roku jako wykwalifikowany nauczyciel angielskiego, a rok później wziął ślub z Tabithą Spruce, do dziś swoim pierwszym czytelnikiem, krytykiem i wierną towarzyszką życia. Pierwsze lata małżeństwa okazały się niełatwe pod względem finansowym. King znalazł zatrudnienie najpierw w pralni przemysłowej, później zaś jako nauczyciel literatury w szkole średniej. I pisał. Wciąż pisał - codziennie po kilka godzin tkwił przy maszynie do pisania, a opowiadania sprzedawał magazynom dla panów. Jednak dochody jego i żony często nie wystarczały nawet na opłacenie bieżących rachunków. Los państwa Kingów odmieniła dopiero powieść "Carrie"... Początkowo miało to być opowiadanie dla jednego z męskich pism, ilustrowane zdjęciami nagich nastolatek. Pomysł opowieści o brzydkiej, zaniedbanej dziewczynie obdarzonej niezwykłymi zdolnościami psychokinetycznymi przerósł jednak rozmiary zwykłego opowiadania. King zamierzał nawet zrezygnować z pisania tego tekstu, gdyż zapowiadało się na zbyt długą formę, a on sam nie potrafił obdarzyć głównej postaci sympatią. Do kontynuowania pracy nad powieścią namówiła pisarza żona, której spodobał się kontrowersyjny pomysł fabularny. Maszynopis trafił do wydawnictwa Doubleday, w ręce Billa Thompsona, tego samego, który jakiś czas później odkrył kolejną gwiazdę literatury popularnej - niejakiego Johna Grishama. Tuż przed premierą "Carrie" zmarła matka Kinga. Od kilku lat cierpiała na nowotwór. 10 lat później powstanie powieść fantasy, dziś zaliczana do klasyki gatunku, o dwunastolatku, który poszukuje talizmanu mogącego ocalić życie matce cierpiącej na raka. "Carrie" ukazała się w 1974 roku, a wkrótce potem znalazła wydawcę wersji paperbackowej. Kontrakt opiewał na sumę gigantyczną jak na debiutującego na rynku książkowym autora - 400 tys. dolarów. King mógł wreszcie porzucić pracę w szkole i zająć się wyłącznie pisaniem. Wkrótce ukazały się jego kolejne powieści: "Miasteczko Salem" (1975), "Lśnienie" (1977), "Bastion" (1978), "Strefa śmierci" (1979), "Podpalaczka" (1980), "Cujo" (1981). Praktycznie od 1977 roku King publikuje minimum jedną książkę rocznie. Nie zawsze pod własnym nazwiskiem (od 1977 roku wydał około dziesięciu tytułów pod pseudonimem Richard Bachman). Kolejne utwory były już murowanymi bestsellerami: cykl "Mroczna wieża", "Christine" (1983), "Smętarz dla zwieżąt" (1983), "Talizman" (1984), "To!" (1986), "Oczy smoka" (1987), "Misery" (1987), "Gra Geralda" (1992), "Dolores Claiborne" (1993), "Zielona mila" (1996), "Worek kości" (1998), "Pokochała Toma Gordona" (1999) i setki opowiadań z rewelacyjnymi "Sercami Atlantydów" (1999) na czele doczekały się wielomilionowych nakładów, tłumaczeń na przeszło 30 języków, a na całym świecie można znaleźć ponad 300 milionów egzemplarzy książek z nazwiskiem Stephena Kinga na okładce. Autor wstrząsających powieści grozy żyje przykładnie z rodziną w Bangor w stanie Maine. Regularnie wspiera Amerykańskie Towarzystwo Walki z Rakiem, sponsoruje różnorodną działalność charytatywną i funduje stypendia dla uczniów szkół średnich. Dzięki pomocy rodziny wykaraskał się z alkoholizmu i narkotyków, a zniewolenie człowieka przez nałogi uosobił w bohaterce powieści "Misery": zaborczej, szalonej pielęgniarce Annie Wilkes, jednej z najpotworniejszych postaci wykreowanych mocą swojej wyobraźni. Z żoną Tabishą doczekał się trójki dzieci noszących imiona Naomi Rachel, Joe Hill i Owen Phillip. Tylko raz zawiesił swoją działalność pisarską. Przerwa była spowodowana wypadkiem samochodowym, któremu pisarz uległ w 1999 roku. Bolesna i długotrwała rehabilitacja sprawiły jednak, że King powrócił do pisania. Niestrudzenie tworzy fabuły, które zadomowiły się nie tylko na kartach książek. Wiele jego powieści i niejedno opowiadanie doczekały się przeniesienia na taśmę filmową. A trzeba przyznać, że, jak mało który pisarz, King ma szczęście do wybitnych ekranizacji swoich utworów. Takie filmy, jak "Carrie" Briana de Palmy, "Lśnienie" Stanleya Kubricka z genialną rolą Jacka Nicholsona, "Misery" Roba Reinera z fantastyczną kreacją Kathy Bates, "Skazani na Shawshank" z Timem Robbinsem czy "Zielona mila" z Tomem Hanksem weszły do kanonu światowej kinematografii. Sam pisarz niejednokrotnie brał udział w procesie produkcji filmów powstających na podstawie swoich książek jako scenarzysta i producent. Kolejnym wyzwaniem stała się dla Kinga realizacja amerykańskiej wersji "Królestwa" Larsa von Triera.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Jest legendą: Antologia w hołdzie Richardowi Mathesonowi Nancy A. Collins
Jest legendą: Antologia w hołdzie Richardowi Mathesonowi
Nancy A. Collins Stephen King Richard Matheson Joe Hill F. Paul Wilson William F. Nolan Ramsey Campbell Whitley Strieber Gary Braunbeck Joe R. Lansdale John Maclay Ed Gorman John Shirley
Zacznę od tego, że zupełnie nie znam twórczości Mathesona. Kiedyś oglądałem film na podstawie jego powieści „Jestem legendą”, ale średnio mi się podobał. Dlatego nie będę ukrywał, że jedynym powodem, dla którego sięgnąłem po tę książkę było to, że zawiera ona opowiadanie napisane przez Stephena Kinga do spółki ze swoim synem Joe Hillem. Richard Burton Matheson urodził się 20 lutego 1926 w Allendale w stanie New Jersey. Amerykański pisarz i autor scenariuszy, poruszający się w ramach fantastyki i horroru. Był dzieckiem norweskich imigrantów. Dorastał w Brooklynie, w 1943 roku został wyrzucony ze szkoły. Wstąpił do wojska i uczestniczył w drugiej wojnie światowej jako żołnierz piechoty. Ożenił się w 1952 i miał czwórkę dzieci, spośród których troje zostało pisarzami. Jego najbardziej znanym dziełem jest powieść „Jestem legendą”, na podstawie której powstał film z Willem Smithem w roli głównej. Zmarł 23 czerwca 2013 w Calabasas w stanie Kalifornia. „Jest legendą: Antologia w hołdzie Richardowi Mathesonowi” zawiera piętnaście opowiadań nawiązujących do twórczości Mathesona, które zostały napisane przez szesnastu różnych autorów. Tego typu publikacje mają to do siebie, że nie wszystkie utwory w nich zawarte są warte uwagi. Nie inaczej jest i tym razem. Najlepszą nowelą w tym zbiorze jest bez wątpienia „Powrót do Zachry” autorstwa Williama F. Nolana. Jest to historia młodego małżeństwa, które poszukuje zaginionego brata kobiety. Trafiają oni do zabitego dechami miasteczka, w którym to mieszkańcy zachowują się bardzo podejrzanie. W mojej ocenie jest to rewelacyjne opowiadanie, które ma tylko jedną wadę, że nie jest dłuższe. Gdyby je rozwinąć o kilkadziesiąt stron, to mogłoby wyjść z tego małe arcydzieło. Kolejne trzy bardzo dobre utwory w tej książce to „Wezwany” Paula Wilsona, „Samoistna wyspa” Barry’ego Hoffmana oraz „Gaz do dechy” autorstwa Stephena Kinga i Joego Hilla. Pierwszy opowiada o mężczyźnie, który zawodowo zajmuje się utrudnianiem egzystencji swoim sąsiadom. W drugim głównym bohater przestaje być rozpoznawany przez rodzinę i znajomych, tak jakby wcześniej nigdy się z nimi nie spotkał. Obie te nowele w pełni wykorzystują swój potencjał i czyta się je z dużą przyjemnością, chociaż tak samo jak w przypadku „Powrotu do Zachry”, mogłyby być odrobinę dłuższe. Natomiast duet Kingów stworzył historię gangu motocyklowego, który przez przypadek zadziera z kierowcą ogromnej ciężarówki. Mój ulubiony pisarz i tym razem mnie nie zawiódł, serwując nam porywające otwarcie całego zbioru. Warto jeszcze zwrócić uwagę na kilka opowiadań. „Dwa strzały z Fotogalerii” opowiada o mężczyźnie, który cofa się w czasie, by zapobiec samobójstwu swojej dziewczyny. Bardzo mi ta nowela przypominała „Dallas’63” Kinga, co jest dla mnie najlepszą rekomendacją. „Powrót do Piekielnego Domu ”, to chyba najbardziej mroczny utwór w całej książce. Szóstka śmiałków, postanawia zbadać cieszącą się złą sławą posiadłość, co nie kończy się dobrze dla żadnego z nich. W „Pamiętniku Louise Carey Thomas”, Francis Monteleone opisuje wspomnienia żony człowieka, który z każdym dniem robi się coraz mniejszy. „Nawrót” Eda Gormana, to historia trzech przyjaciół muzyków, których drogi rozeszły się, a teraz spotykają się ponownie. Pozostałe nowele, albo średnio mi się podobały, albo wręcz były dla mnie beznadziejne. Zdecydowanie najgorszą z nich była „Skrzeczy jak ja”, której jedyną zaletą było tylko to, że była krótka. Jak widać „Jest legendą: Antologia w hołdzie Richardowi Mathesonowi” jest bardzo nierówną książką. Z jednej strony zawiera ona kilka naprawdę bardzo dobrych opowiadań, ale z drugiej też takie, których czytanie było dla mnie drogą przez mękę. Może gdybym lepiej znał twórczość Mathesona, to niektóre z nich odebrałbym bardziej pozytywnie. Niemniej jednak warto zapoznać się z tym zbiorem, bo jak napisałem wcześniej, można w tej lekturze znaleźć kilka perełek. Szczególnie polecam ją fanom twórczości autora „Jestem legendą”, oraz tym, którzy lubią krótkie formy literackie z elementami grozy. Wielbiciele rodziny Kingów na pewno będą też zadowoleni z „Gazu do dechy”. Ja byłem. Opinia pochodzi z mojego bloga: www.oczytany.eu
Zasmakuj_w_Polsce - awatar Zasmakuj_w_Polsce
ocenił na 6 8 lat temu
Tygrys tu, tygrys tam... Ray Bradbury
Tygrys tu, tygrys tam...
Ray Bradbury Isaac Asimov Stephen King Roald Dahl Robert Bloch Ambrose Bierce Richard Matheson R.L. Stine William F. Nolan Ramsey Campbell Joan Aiken
Antologia jest znacznie lepsza od swojej kontynuacji czyli Domu bez powrotu. Opowiadania wydają się dojrzalsze i bardziej wciągające. Za najlepsze uważam Cudowne życie którego autorem jest Jerome Bixby (pamiętam odcinek Po tamtej stronie, który był adaptacją tego właśnie opowiadania). Na uwagę zasługują jeszcze: Urok (o chłopcu uczącym się hipnozy), Człowiek z piętra (znów o chłopcu - tym razem ciekawskim na tyle, że odkrywa, iż mężczyzna wynajmujący pokój u jego babci jest potworem), Belfer martwego języka (o nauczycielu łaciny i szydzącym z niego uczniu), Zabawka dla Julii (najostrzejsze opowiadanie, bo z rysą kazirodztwa i sadyzmu -dziadek przywozi ukochanej wnuczce ludzi "zabawki" z przeszłości, a potem podgląda jak wnuczka wykorzystuje te zabawki seksualnie i je zabija; sam pomysł jest fajny, a dodatkowo zakończenie jest zaskakujące).. Kompletnie nie podobały mi się: Coś paskudnego, Proszek plamisty, Mały włóczęga, tytułowy Tygrys tu tygrys tam. Pozostałe były średnie lub niezapamiętywalne, np. Pij moją czerwoną krew (cale opowiadanie mocno infantylne, jedynie zakończenie jest trochę interesujące), Trzynasty dzień Bożego Narodzenia (tu akurat nie ma nic nadprzyrodzonego), Kawał (dwie dziewczynki, wiedźma w domu naprzeciwko i Halloween).
vavi - awatar vavi
ocenił na 6 2 lata temu
17 podniebnych koszmarów Dan Simmons
17 podniebnych koszmarów
Dan Simmons Ray Bradbury Stephen King Roald Dahl Arthur Conan Doyle Peter Tremayne Ambrose Bierce Richard Matheson James Dickey Joe Hill David J. Schow John Varley Tom Bissell Bev Vincent Cody Goodfellow E. C. Tubb Bev Vincent E. Michael Lewis
Największą krzywdę tej antologii zrobił blurb na okładce, dający do zrozumienia, że jest to książka z dreszczykiem, której celem jest przestraszenie czytelnika. Nic bardziej mylnego. Groza jest tutaj bardziej zawoalowana i przemieszana z wątkami science fiction, oraz tematyką polityczną i wojenną, więc jeśli ktoś jest fanem horrorów typu gore czy slasherów, to tutaj niewiele treści znajdzie dla siebie. Patrząc po nazwiskach autorów, mam wrażenie, że antologia bardziej by trafiła do czytelników fantastyki niż horroru jako takiego. Moje ulubione opowiadania (w kolejności jak pojawiąją się w książce): 1. E.C. Tubb, Lucyferze! - historia człowieka, w którego ręce trafia urządzenie, umożliwiające cofanie się w czasie o 57 sekund, ni mniej, ni więcej. Niestety, używa on swoich mocy do podłych, egoistycznych celów, co jest dość smutnym acz przewidywalnym rezultatem, w myśl zasady, że władza korumpuje - a posiadanie unikalnej umiejętności wymazującej ostatnie 57 sekund jest niczym więcej jak posiadaniem władzy nad sytuacją. A przynajmniej do momentu, w którym przekroczy się granicę, kiedy ta minuta mogłaby cokolwiek zmienić. 2. Tom Bissell, Kategoria piąta - jeden z mocniejszych tekstów, nawiązujący do "zaawansowanych metod przesłuchiwania" stosowanych przez CIA, które wyszły na światło dzienne w 2014 roku, w którym też roku powstało to opowiadanie. Zainteresowanych tematem odsyłam do odklasyfikowanych raportów senatu Stanów Zjednoczonych odnośnie tortur stosowanych przez CIA w więzieniach wojskowych. A wracając do opowiadania, ukazuje ono jak łatwo jest przekroczyć granicę moralności, szczególnie, że czasami wcale nie jest łatwo wskazać, gdzie ta granica się znajduje. 3. Dan Simmons, Dwie minuty czterdzieści pięć sekund - opowiadanie o bezkarności biznesu, o tym że światem rządzi pieniądz, a system jest tak zbudowany, żeby ci na najwyższych stołkach nigdy nie zostali pociągnięci do odpowiedzialności. A z drugiej strony, historia mężczyzny, którego wyrzuty sumienia kazały samemu wymierzyć karę, której na próżno by czekać ze strony sądu. Niby temat banalny, ale napisany z klasą, bez zbędnego moralizatorstwa. 4. John Varley, Nalot - Świetne opowiadanie sci-fi, aż mam ochotę sięgnąć po powieść "Złoty wiek" tego samego autora, która bazuje na tym samym pomyśle. O zdegenerowanej fizycznie ludzkości, nękanej chorobami, która wykorzystuje podróże w czasie, żeby porwać zdrowych ludzi z przeszłości, dla przetrwania gatunku ludzkiego. Fantastyczny, świetnie napisany tekst, prawdziwa wisienka na torcie. 5. Ray Bradbury, Latająca machina - Ciekawa opowiastka o tym co by było, gdyby lotnia została wynaleziona wiele wieków temu w starożytnych Chinach. Autor zadaje pytanie, co jest ważniejsze: los jednostki, czy całego społeczeństwa? Oraz czy rozwój technologiczny można zatrzymać? Opowiadanie krótkie, ale warto przeczytać. Polecam!
Jola - awatar Jola
oceniła na 8 9 miesięcy temu
Stephen King. Sprzedawca strachu Robert Ziębiński
Stephen King. Sprzedawca strachu
Robert Ziębiński
Poradnik, kompendium, encyklopedia, zawężona biografia , wszystko co dotyczy filmoteki Stephena Kinga, a bardziej konkretnie to lustracja filmowych adaptacji jego twórczości. Forma literacka przybiera postać raczej gawędy o filmach, zawierająca również anegdoty . Dodatek w postaci kilku esejów. Wszystko okraszone zdjęciami, wkładka. Nie pominięto życia i kulisów pracy twórczej. Całość zebrana i podana na tacy bardzo przejrzyście i wyraziście z ciekawostkami zawartymi w tekście. King pobił największy rekord pod względem powstałych adaptacji filmowych / koło 90/. Każde z nich zostało tu omówione chronologicznie, z przeprowadzoną szczegółową analizą. Podzielone zostały na kinowe i telewizyjne. Opracowane z zarysem fabuły, informacją o twórcach, historią powstania, produkcją. Znajdziemy wszystko odnośnie produkcji, współpracy z reżyserami, scenarzystami, producentami, faktów filmowych, pierwowzoru książkowego , notek biograficznych jako uzupełnienia, szczegóły biograficzne Richarda Bachmana /pseudonim literacki Kinga/, inspiracji autorskich filmowych , książkowych i muzycznych, życia prywatnego. Ziębiński nie omieszkał też wtłoczyć epizody ciągu alkoholowego i narkotykowego. Opracowanie rzetelne, dopracowane w każdym calu, bogaty research. Ziębiński przeprowadza ocenę własną ekranizacji, prozy, z którą możemy się zgodzić albo nie. Przeczytać jednak można. Każdemu wolno wypowiedzieć się w kwestiach na tak lub nie. Może trochę w ocenach za bardzo wyskoczył przed szereg , nie pisząc ,że według niego... coś tam tak jest tylko bardziej ogólnikowo , jakby tylko on był ekspertem a czytelnik już wcale się nie liczył w tej kwestii. Krótko rzecz ujmując oceny są zbyt subiektywne i aktywowane do systemu ogólnego. Jakby nam narzucał notę , a my musielibyśmy się z nią zgodzić. Może jakiś czytelnik nabierze się na jego słowa. Ja raczej nie zamierzam. Poza nawiasem trzeba jeszcze wspomnieć ,że ekranizacje nie powstawały w kolejności jak ukazywały się wydawane powieści . Jak również data publikacji książek nie pokrywa się z kolejnością powstawania utworów przez autora. Książka jest ciekawa. Nie przyjmujcie wszystkich słów na serio , co mówi autor. Każdy ma swoje zdanie odnośnie twórczości i adaptacji filmowych Kinga . Nie pozwólcie sobie narzucać żadnych opinii , tylko dlatego ,że ktoś to próbuje zrobić. Polecam dla fanów Mistrza Grozy!
Anka - awatar Anka
oceniła na 8 1 rok temu
Mroczna Wieża - Rewolwerowiec: Siostrzyczki z Elurii Stephen King
Mroczna Wieża - Rewolwerowiec: Siostrzyczki z Elurii
Stephen King Peter David Richard Isanove Robin Furth Luke Ross
Mroczna Wieża - Rewolwerowiec: Siostrzyczki z Elurii to fascynująca opowieść, która wciąga fanów uniwersum „Mrocznej Wieży” Stephena Kinga na zupełnie nowy poziom. To historia, która łączy elementy westernu, fantasy i horroru, tworząc coś naprawdę niepowtarzalnego. Książka jest świetnym uzupełnieniem serii, która pozwala na głębsze poznanie tła wydarzeń w świecie Rewolwerowca, szczególnie w kontekście potężnych i mrocznych postaci, które w nim zamieszkują. Zresztą to, co wyróżnia ten tom, to jego mroczna, niepokojąca atmosfera, idealnie oddająca ton „Mrocznej Wieży”. Siostrzyczki z Elurii, choć na pierwszy rzut oka mogą wydawać się tylko kolejnymi zagrożeniami na drodze Rolanda, wprowadzają do fabuły niesamowitą dynamikę i emocje. Peter David, Robin Furth i reszta twórców świetnie oddali wizję Kinga, nie tylko w kwestii fabuły, ale i w rysunkach. Artystyczny styl Luke'a Rossa doskonale pasuje do mrocznego klimatu, podkreślając nie tylko grozę, ale i intensywność scen akcji. „Siostrzyczki z Elurii” to pozycja obowiązkowa dla każdego fana „Mrocznej Wieży”, który chce zgłębić mroczne zakamarki tego świata i poczuć się, jakby sam podążał śladami Rewolwerowca. Choć dla osób, które nie znają całej serii, może być nieco trudniejsze do zrozumienia, dla tych, którzy śledzą historię Rolanda, to doskonałe rozszerzenie jego przygód.
Agnieszka - awatar Agnieszka
oceniła na 9 1 rok temu

Cytaty z książki Cztery po północy

Więcej
Stephen King 4 po północy Zobacz więcej
Stephen King 4 po północy Zobacz więcej
Stephen King 4 po północy Zobacz więcej
Więcej