Cztery po północy
- Kategoria:
- horror
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- Four Past Midnight
- Data wydania:
- 2023-02-27
- Data 1. wyd. pol.:
- 1993-01-01
- Data 1. wydania:
- 1991-01-01
- Liczba stron:
- 832
- Czas czytania
- 13 godz. 52 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788367513029
- Tłumacz:
- Rafał Lisowski, Danuta Górska, Andrzej Szulc, Robert Waliś
Cztery krótkie powieści mistrza grozy, w których rzeczywistość przeplata się z surrealistycznymi koszmarami, jakie mogą się zdarzyć tylko w najstraszniejszych godzinach: między północą a czwartą nad ranem.
Langoliery
W czasie nocnego lotu z Los Angeles do Bostonu grupa pasażerów budzi się i odkrywa, że zniknęła większość ich współtowarzyszy podróży, a także załoga. Nie zgłasza się obsługa żadnego lotniska, z którym ocalali próbują nawiązać kontakt, jakby w tajemniczy sposób zniknęła ludność Ziemi.
Ukryte okno, ukryty ogród
Życie znanego pisarza Morta Raineya, które po jego rozwodzie i tak było trudne, zamienia się w koszmar, gdy na progu jego domu zjawia się pewien człowiek i zarzuca mu popełnienie plagiatu. Podczas gdy Rainey próbuje udowodnić, że to nieprawda, jego prześladowca staje się coraz bardziej agresywny.
Biblioteczny policjant
Plakat w czytelni w amerykańskim miasteczku Junction City głosi: „Strzeż się bibliotecznej policji. Grzeczne dzieci oddają książki w terminie”. A co dzieje się z tymi niegrzecznymi? Sam Peebles będzie mógł się o tym przekonać, gdy pozna Ardelię Lortz, budzącą przerażenie dyrektorkę biblioteki.
Pies z aparatu
Pewien chłopiec jest zachwycony, kiedy dostaje na piętnaste urodziny polaroida… dopóki nie okazuje się, że aparat jest nawiedzony. Wypluwa z siebie zawsze takie samo zdjęcie – niezależnie od tego, co chłopiec fotografuje – z groźnym psem próbującym się uwolnić z polaroidowego świata.
Kup Cztery po północy w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Opinia społeczności
Cztery po północy
Wydaje mi się że to chyba najsłabszy zbiór opowiadań S.Kinga jaki udało mi się przeczytać. Wszystkie opowiadania mają jeden wspólny mianownik jakim jest czas,który przeplata się z całą gamą mniej lub bardziej surrealistycznych koszmarów. Wszystkie opowiadania mają również różny stopień ciekawości i zainteresowania z jakim się je czyta i co równie ważne odbiera. Mnie najbardziej podobał się sam początek w postaci " Langolierów" (momentami genialne choć również nieco rozwleczone) i " Ukryte okno,ukryty ogród ( bardzo schizofreniczne ale potrafiące trzymać w napięciu). Druga część książki zawierająca " Bibliotecznego policjanta" i " Psa z aparatu" to już nieco słabsza odsłona Mistrza nieźle napisana chociaż nie ukrywam również trochę męcząca . Niniejszy zbiór nie wciągnął mnie niestety tak jak " Czarna bezgwiezdna noc" ,część opowiadań sprawia wrażenie trochę wymuszonych ,nie mniej była to jednak całkiem przyjemna lektura aczkolwiek beż jakichś większych fajerwerków.
Oceny książki Cztery po północy
Poznaj innych czytelników
7881 użytkowników ma tytuł Cztery po północy na półkach głównych- Przeczytane 4 510
- Chcę przeczytać 3 222
- Teraz czytam 149
- Posiadam 1 275
- Stephen King 162
- Ulubione 90
- Horror 67
- King 56
- Chcę w prezencie 55
- Stephen King 25
Opinia
Drugi, po “Czterech Porach Roku” czteropak mini-powieści Stephena Kinga, nieco mniej popularny od superprzebojowego poprzednika (no bo Shawshank i Stand By Me…) ale za to znacznie konkretniejszy gatunkowo, stąd dla zaprzysięgłych fanów horroru (do których zalicza się piszący te słowa) będzie większą frajdą.
Tym razem King nie hamletyzuje, jak to “formuła horroru” go ogranicza, nie usiłuje pisać Wielkiej Amerykańskiej Literatury, bawi się tym, co najbardziej kocha, czyli porządną gatunkową grozę, powstałą z połączenia jego autentycznych lęków (jak sam często żartuje, King boi się “praktycznie wszystkiego” a na szczycie jego obaw są latanie samolotami i wypalenie artystyczne) z wręcz pulpową, B-klasową fantastyką/horrorem. No i cztery takie sztosiwa serwuje spragnionym czytelnikom w “Cztery Po Północy”.
+
Na pierwszy strzał idą najbardziej znane ze zbioru (a to za sprawą popularnego mini-serialu tv) “Langoliery”. Często zarzuca się Kingowi, że lepiej u niego z piórem, warsztatem, niż z inspiracją, innymi słowy że przepięknie potrafi opisywać dość banalne pomysły i inspiracje. W wypadku “Langolierów” jednakże znakomity, oryginalny pomysł jest na pierwszym planie.
Oto samolot pasażerski wlatuje w coś w rodzaju luki czasoprzestrzennej. Na skutek przejścia między wymiarami z pokładu znikają wszyscy ludzie, z wyjątkiem małej grupki tych, którzy akurat całe wydarzenie….przespali. Szczęściem ocalałych jest to, że jednym z nich jest zawodowy pilot. Potrafi on bezpiecznie sprowadzić maszynę na docelowe lotnisko.
Na ziemi okazuje się, że cały świat, który znają….zniknął. Nie ma żadnych ludzi, nic nie działa, wszystko jest jakby niematerialne, zepsute. Co najgorsze jednak, na horyzoncie pojawia się ostateczne zagrożenie, tytułowe “Langoliery”, wywodzące się z dziecięcej opowieści byty/monsrta/whatever, które - dosłownie - pożerają pozawymiarową nie/rzeczywistość.
Zagubieni w czasie muszą szybko poderwać samolot do kolejnego lotu i poszukać przejścia międzywymiarowego, by wrócić do swego czasu. Nie pomaga im w tym fakt, że jeden z nich jest groźnym, niebezpiecznym szaleńcem…
+
No, muala - tu się wszystko zgadza. Wyborny pomysł wyjściowy, naprawdę imponujący świeżością, wzorowe, jak to u Kinga wykonanie, wykreowanie szeregu przejmujących, budzących sympatię czytelnika bohaterów, dynamiczna i pełna napięcia akcja. Może szaleństwo głównego villaina nieco przeszarżowane i trochę jednak deus ex machina działające, ale dla ogólnej frajdy nie ma to znaczenia.
Nic dziwnego, że tak atrakcyjna fabuła szybko została przeniesiona na ekran - szkoda jednak, że tylko telewizyjny. Format mini-serialu z jednej strony spowodował przeciągniecie opowieści tak, że chwilami ona przynudza, z drugiej budżet teleziwyjny nie pozwolił na wykreowanie przekonujących Langolierów - w efekcie serowe efekty specjalne serialu są do dziś słusznie wyśmiewane.
+
Prawdziwą jednak ozdobą zbioru jest druga sławna minipowieść - “Sekretne Okno, Sekretny Ogród”, trochę “korespondująca” z wydaną rok wcześniej “Mroczną Połową”.
Pisarz po burzliwym, bolesnym rozwodzie wyprowadza się do leśnego domku. Tutaj chce w samotności uporządkować swoje życie i może napisać coś nowego. Tuż po przybyciu jednak spotyka go niezwykle niemiła sytuacja - przed jego drzwiami staje jakiś południowy wieśniak i oskarża go o kradzież opowiadania.
Autor początkowo się zżyma i unosi gniewem, szczególnie że wsiok żąda jakiejś, bliżej nieokreślonej “satysfakcji” (później sprecyzuje, że chce “nowego opowiadania dla siebie”). Dowodem na niesłuszność oskarżenia jest czasopismo, w którym po praz pierwszy autor opublikował swój tekst, wydane rok wcześniej niż intruz napisał swoją historię. Problem jednak w tym, że trudno je znaleźć (czasy mamy jeszcze mocno przedinternatowe i wyraźnie to w fabule “Okna” czuć), a użarty wsiur nie przebiera w środkach, by wykazać swą determinację - i dla wzmocnienia efektu i starań morduje kota pisarza.
Autor chce wrócić do rodzinnego domu, w którym została była żona, pamięta bowiem, że egzemplarz czasopisma ma w swych zasobach w pracowni, okazuje się jednak, że pożar pochłonął posiadłość, a wybuchł właśnie w pracowni!
Tymczasem prześladowca coraz bardziej napiera - nic go nie przekona oprócz fizycznego egzemplarza periodyku. Autor szuka jakiejś pomocy, okazuje się jednak, że znajomi, którzy widziali do razem z wieśniakiem zniknęli bez śladu…
+
Maestria, naprawdę, mimo oczywistego, z góry przewidywalnego kierunku fabuły King tak efektownie gra oczekiwanami czytelnika, że lektura “Sekretnego Okna” jest samą przyjemnością. Dwa regularne strachy Kinga dochodzą tu do głosu - strach przed wypaleniem talentu, blokadą twórczą, i strach przed oskarżeniem o plagiat (sam King miewał podobne sytuacje; jedna z nich stanowiła punkt wyjścia dla opowieści).
Jak napisałem, rozwiązanie jest od początku dość jasne i z biegiem stron coraz bardziej oczywiste, nie zmienia to jednak jego atrakcyjności i mistrzostwa, z jakim historię tę King opowiedział. Znowu mamy cały szereg fenomenalnie wykreowanych postaci - bo to nie tylko będący w centrum wydarzeń pisarz, ale i jego była, jej obecny partner, przyjaciele i znajomi pisarza no i sam “John Shooter” - ręce same składają się do oklasków.
Nic dziwnego, że tak dobry tekst również został przeniesiony na ekran. “Sekretne Okno” to znany, generalnie dobrze oceniany film, choć język kina nie do końca poradził sobie z gęstością fabułka i Johnny Depp - jak byłem fanem jego talentu - tutaj nie do końca dobrze wypadł w roli Kingowego alter ego
+
Prawdziwą perełką zbioru, prezentem dla fana “złotej ery”, dla pulpowego horroru będzie “Biblioteczny Policjant”.
Mężczyzna nie daje na czas do lokalne bilioteki wypożyczonych książek, co gorsza, kiedy dzwoni do niego tajemnicza, dość niesamowita bibliotekarka, stanowczo żądając zwrotu i strasząc wizytą “bibliotecznego policjanta” postaci z dziecięcych plakatów bllibliotecznych, okazuje się, że książki bezpowrotnie zginęły (przypadkowo trafiły na makulaturę).
Najgorszym jets jednak….wizyta prawidzwego Bibliotecznego Policjanta - przerażającej osoby, żywego ucieleśnienia wszystkich dziecięcych strachów. Daje on przerażonemu bohaterowi ostatni tydzień czasu na zwrot książek, po jego upływie zostaną wyciągnięte “najsurowsze konsekwencje”…Bohater, szukając pomocy, trafia napotkanie lokalnego klubu AA (kolejny koszmar Kinga), tam czysta przyjaciół gotowych dopomóc w jego sytuacji, usłyszy też upiorną historię samej Bibliotekarki…
+
King, widać, bawi się na całego. Bierze na warsztat własne “To”, łączy to ze Straubowską “Upiorną Opowieścią” i tworzy opowieść w stylu najlepszych odcinków “Archiwum X” - małe miasteczko, ponadczasowe Zło powracające raz za razem, złączona więzami przyjaźni grupa bohaterów… Sama radość z czytania. Podobnie, jak to miało miejsce “Widmie Nań Innsmouth” Lovecrafta) dużą część opowieści stanowi historia starego pijaka - to z niej wynika całość wydarzeń, z których finałem przyjdzie nam się zapoznać.
Prawdziwy klejnocik zbioru.
+
Porównując do trzech wspaniałych opowieści ostatnia historia, “Polaroidowy Pies” nieco rozczarowuje.
+
Młody chłopiec otrzymuje na swe urodziny Polaroida. Urządzenie jednak zamiast dawać otaczającą je rzeczywistość robi tylko jedno zdjęcie - ukazujące jakiś inny świat a na tym innym świecie szarżującego, wściekłego psa. Co gorsza, na każdym kolejnym zdjęciu bestia zbliża się do aparatu.
Chłopak, skierowany, prosi o pomoc właściciela lokalnego lombardu. Ten (jak się okazuje, niezła szuja żyjąca z pożyczania pieniędzy na zbójecki procent; w przeszłości jego ofiarą stał się ojciec naszego chłopca) zamiast pomocy zabiera aparat, i wmawiając, że został zniszczony, usiłuje go z zyskiem sprzedać kolekcjonerom różnych niesamowitości.
Aparatu nikt nie kupuje, a piekielny pies na każdym zdjęciu zbliża się do aparatu…
+
No OK, wszystko jest w porządku zasadniczo, akcja sprawna, pomysł znośny, czyta się, jak to Kinga, dobrze, ale w porównaniu do poprzednich tytułów ta Novella nieco rozczarowuje. Cały przebieg fabuły jest taki jak z wypracowania, po sznurku i bez żadnych zgrabnych twistów (ani tez bez choćby zdawkowej próby wyjaśnienia fenomenu aparatu), do tego zasypany kingowskim rodzinnym cukrem - wiecie, Tato/Syn, wchodzenie w Dorosłość, Zło Ukarane… czegoś lepszego by się można spodziewać.
Ale, no ok, 5/10 niewyjęte (może nawet 6?). A całości frajdy z lektury niczym nie psuje.
Podsumowanie - “Cztery Po Północy” to nie jest jakiś “najlepszy” czy nawet “najpopularniejszy” King. Do kanonu literackiej grozy nie przeszło, niemniej za tę radość pisania grozy i fantastyki, za radość, jaką odczuje fan horroru podczas lektury - kudosy i pochwały się Królowi Stefanowi należą. Tak się bawić to ja rozumiem!
Drugi, po “Czterech Porach Roku” czteropak mini-powieści Stephena Kinga, nieco mniej popularny od superprzebojowego poprzednika (no bo Shawshank i Stand By Me…) ale za to znacznie konkretniejszy gatunkowo, stąd dla zaprzysięgłych fanów horroru (do których zalicza się piszący te słowa) będzie większą frajdą.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTym razem King nie hamletyzuje, jak to “formuła horroru” go...