rozwiń zwiń

Chorały z pogranicza czasu

Okładka książki Chorały z pogranicza czasu
Dominik Łuszczyński Wydawnictwo: Phantom Books Horror Seria: Odmienne Stany Grozy horror
147 str. 2 godz. 27 min.
Kategoria:
horror
Format:
papier
Seria:
Odmienne Stany Grozy
Data wydania:
2018-05-15
Data 1. wyd. pol.:
2018-05-15
Liczba stron:
147
Czas czytania
2 godz. 27 min.
Język:
polski
Średnia ocen

                7,1 7,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Chorały z pogranicza czasu w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Chorały z pogranicza czasu

Średnia ocen
7,1 / 10
17 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
1263
716

Na półkach: , , ,

„Wędrowiec nie miał pewności, czy członkowie tegoż dziwnego chóru spostrzegli go czającego się przy wyjściu. Sam natomiast nie mógł dostrzec ich twarzy. Pod obszernymi kapturami zionęła czarna pustka, której nie potrafił przezwyciężyć nikły blask dogasających się świec.”

"Te przeklęte chorały przywoływały go. Pragnęły, aby raz na zawsze zjednoczył się z tym miejscem. Otumaniały jego czyste myśli swym pradawnym i tajemnym pochodzeniem."

Pomimo sporego przypływu kolejnych książkowych premier, zapowiedzi i nadchodzących projektów grozowych, lubię sobie czasem wrócić do powieści, które kilka lat temu, odcisnęły trwały ślad na mojej psychice. Nie mam aż tyle czasu, żeby ponownie sięgać po wszystkie przeczytane książki, jednak mam listę pozycji, z którymi chciałbym się ponownie skonfrontować i sprawdzić, czy przetrwały próbę czasu.

Jedną z takich książek, jest zbiór opowiadań pt. "Chorały z pogranicza czasu" autorstwa Dominika Łuszczyńskiego. Omawiana tu publikacja, należała do wczesnych projektów Wydawnictwa Phantom Books Horror (z serii Biblioteczki Okolicy Strachu), toteż zakładam, że po pięciu latach od premiery, mogła niektórym wypaść z pamięci.

Łuszczyński jest autorem, który nie poprzestał na debiucie i jednocześnie pisarzem, którego kilkakrotnie gościłem w swoich tekstach. Po omawianej tu książce autor dwukrotnie publikował w Wydawnictwie Dom Horroru ("ogród konających dusz" 2021, "Puste mogiły" 2023) oraz w Mamani (seria książek młodzieżowych "Strachociny"). Jeśli dobrze pamiętam, przed debiutem, autor miał swój epizod w dwóch numerach czasopisma "Okolica Strachu".

Kreśląc te słowa na świeżo tuż po ponownej lekturze, mogę tylko napisać, że moje wnioski nakładają się na siebie, momentami będąc niemal identycznymi. Pomimo dość mieszanego odbioru w środowisku, "Chorały z pogranicza czasu" to dla mnie nadal przyjemny zbiór, przy którym spędziłem kilka godzin świetnie się bawiąc.

Omawiana tu książka, to swoisty hołd dla XIX wiecznej klasyki grozy i w pewnym stopniu naśladownictwo stylu autorów dwudziestolecia międzywojennego (Grabiński, Lange, Irzykowski). Autor sięgając po archaiczny styl, który dziś ma tak samą liczbę zwolenników, co przeciwników zdecydował się na śmiały ruch, który w mojej ocenie zaowocował wspaniałą rozrywką.

"Chorały z pogranicza czasu" to jedynaście luźnych historii, połączonych złotą nicią klasycznej historii grozy. Autor poprzez swoje zgrabne naśladownictwo ojców gatunku, zabiera nas do światów z pogranicza snów i koszmarów, a efektem tej wycieczki będzie czysty nieokiełznany strach.

Jak już wspomniałem, historie są różnorodne. Autor zaprasza nas do ław wiekowych katedr, do tajemniczych chaotycznych budowli pojawiający się znikąd, poddaszy skrywających tajemnicę, jaskini w których odbijają się refleksy paskudnych maszkar, czy także do pozornie bezpiecznych domów, które skrywają nadnaturalny pierwiastek. Łuszczyński pokazuje nam, że wykreowana przez niego groza, znajdzie nas zarówno w starych dworach, jak i podczas rozmyślań nad rzeką w parku.

Tworząc opinię odnośnie omawianego dziś projektu, zastanawiałem się nad swoim faworytem z opowiadań. Tytułowe chorały to mocny wstęp, "Mariaż" był bardzo udanym naśladownictwem Lovecrafta, a "Portale" i "Niemoc" dobrze trzymały w napięciu.

Ostatecznie postawiłem na motyw, który nie jest aż tak eksplatowany w polskiej grozie. Opowiadanie pt. "Oczy zamknięte, dusze oziębłe, serca gorejące" to najlepszy sort opowiadań, ponieważ zostawia ogromne pole do popisu dla wyobraźni czytelników. Autor, sięgajac po niewidzącego narratora, prezentuje nam historię w pewien sposób niepełną, bazującą na pozostałych zmysłach i reakcji otoczenia.

Niestety, na chwile obecną nie znajdziecie drukowanej wersji Chorałów. Wydawnictwo przeszło w zupełnie inne ręce i marne szanse byśmy doczekali się wznowień starszych publikacji z Phantom Books Horror. Wiem, że Dominik rozważa pewne opcje związane z swoim debiutem, lecz póki co zostają zapewnienia dotyczące formatu pdf (nowa okładka, korekta, początek 2024 roku).

„Wędrowiec nie miał pewności, czy członkowie tegoż dziwnego chóru spostrzegli go czającego się przy wyjściu. Sam natomiast nie mógł dostrzec ich twarzy. Pod obszernymi kapturami zionęła czarna pustka, której nie potrafił przezwyciężyć nikły blask dogasających się świec.”

"Te przeklęte chorały przywoływały go. Pragnęły, aby raz na zawsze zjednoczył się z tym miejscem....

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

48 użytkowników ma tytuł Chorały z pogranicza czasu na półkach głównych
  • 30
  • 18
17 użytkowników ma tytuł Chorały z pogranicza czasu na półkach dodatkowych
  • 8
  • 3
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Chorały z pogranicza czasu

Inne książki autora

Dominik Łuszczyński
Dominik Łuszczyński
Urodzony w 1990 roku w Łańcucie. W 2009 roku ukończył łańcuckie liceum o profilu dziennikarskim, w międzyczasie pisząc do lokalnego miesięcznika „Gazeta Łańcucka”. Tego samego roku podjął studia archeologiczne na Uniwersytecie Rzeszowskim, które ukończył zdobywając specjalizację z zakresu archeologii architektury okresu średniowiecza. W czasie studiów i tuż po nich brał udział w międzynarodowych projektach badawczych na terenie wielu europejskich krajów, skupionych głównie na odnajdywaniu starożytnych cmentarzysk ciałopalnych. Jako internetowy recenzent oraz felietonista stworzył wiele autorskich serwisów, zarówno literackich (m.in. Śniący za Dnia), jak i muzycznych (m.in. Among the Shadows). Pasjonat malarstwa okresu romantyzmu, sztuki wiktoriańskiej i gotycyzmu oraz współczesnego ilustratorstwa. Fan ciężkich brzmień, kolekcjoner muzyki na analogowych nośnikach. Żarliwy wielbiciel klasycznej, XIX oraz wczesno XX – wiecznej literatury grozy. Podróżnik, wędrowiec, fotoamator, petrolhead. Jako animator kultury prowadził cykle popularyzujące kulturę grozy, w tym filmowy Vintage Horror Show. Obecnie mieszka w Olsztynie. Pracuje w IT.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Upiorna uczta Robert Cichowlas
Upiorna uczta
Robert Cichowlas
Robert Cichowlas, jeden z bardziej doświadczonych i uznanych autorów polskiej grozy postanowił w zbiorze „Upiorna Uczta” zmierzyć się z pulpą i horrorem ekstremalnym. Wyszło, powiedzmy, przyzwoicie. Tam, gdzie autor zaufał swojemu instynktowi i umiejętnościom, jest lepiej, tam, gdzie na siłę stara się być „extreme” wyszło trochę przeciętniej. Zbiór rozpoczyna niezmiernie zabawny „Duckfucker” (6/10), o tytule dobrze oddającym treść opowiadania. Jest obrzydliwie, do ześmiania komicznie, bez krztyny jakiejkolwiek grozy, z dziwacznym bizarrowym zakończeniem. „Propozycja” (6/10) uderzająco przypomina jeden z odcinków serialu Black Mirror (jak również znany film „Niemoralna Propozycja”). Będący w bardzo złym położeniu finansowym mężczyzna zgadza się za ogromnym wynagrodzeniem na seks z obrzydliwą staruchą. Okazuje się, że może on otrzymać dużo więcej, jeżeli zgodzi się na kolejne obrzydliwości. Napisane bardzo sprawnie, absolutnie odrażające, ale z nieco przeszarżowanym konceptem – zgoda na kolejne okropieństwa jest psychologicznie mało przekonująca. Najsłabsze opowiadanie „Upiornej Uczty” to wymuszony do bólu, oparty na kiepskim grepsie „obcięcia na krótko” „Fryzjer” (3/10). Za to pulpowy „Szkieletowy Poznań” (6/10), opisujący atak ożywionych nazistowskich szkieletów na stolicę Wielkopolski, gdyby miał lepszy finał, byłby prawdziwą ozdobą tomu. Ale i tak jest nieźle. Kolejny tekst, „Pokuta” (6/10) to tzw. porno-horror. Faktycznie, całe opowiadanie to opis niekończących się orgii i seksualnych wyczynów bohaterki, przeżywającej wzloty i upadki swych związków z kolejnymi mężczyznami. Element grozy pojawia się dopiero pod koniec i mimo że niczym nie zaskakuje, jest zgrabny i efektownie kończy opowiadanie. A raczej kończyłBY, gdyby Autora nie poniosła ułańska fantazja i nie dopisał mocno przegiętego finału. (znających tekst pytam, jaka to pokuta ?) Zgrabna miniaturka „Nawiedzone Mieszkanie” (7/10) przypomina nieco „Ducha Z Canterville” Oscara Wilde. Po niej czas na najlepszy tekst całego zbioru, nieco ketchumowską (jak słusznie napisał we wprowadzeniu sam Autor) „Opowieść O Bardzo Szczęśliwym Zakończeniu” (7/10), historia pewnej szalonej imprezy i strasznych konsekwencji, jakie ona przyniosła dla uczestników. Nie ma żadnych elementów nadprzyrodzonych, ale jest sporo przemocy, brutalnego seksu i moralnego brudu. Mocna rzecz. Naziści i horror to zawsze sprawdzone połączenie, o czym przekonuje „Willa Greisera” (7/10), nieco podobna do „Szatańskiego Pierwiosnka” Guya N. Smitha. Młode małżeństwo wprowadza się do willi, w której w trakcie wojny mieszkał nazistowski dygnitarz. W piwnicy domu znalezione zostały zwłoki agenta nieruchomości. Podczas gdy policja gotowa jest uznać sprawę za nieszczęśliwy wypadek, prywatny detektyw przekonany jest, że chodzi o morderstwo… Kończący „Upiorną Ucztę” drugi „Duckfucker : Monkeyfucker” (3/10), ponownie o tytule zdradzającym fabułę jest niestety napisany na siłę i mało zabawny. Pozostaje tylko niesmaczny bizarrowy koncept. Na duży plus liczy się warsztatowa sprawność Cichowlasa. Pisze on pewnie, żwawo, widać, że potrafi zgrabnie wybrnąć z każdej mielizny fabularnej, obudować dobrą frazą nawet przeciętny pomysł. Niemniej nad całym tomem unosi się atmosfera pewnej „zadaniowości” – wydaje się, że pornohorrory czy ekstrema to nie jest naturalne środowisko autora. Wadą większości opowiadań zamieszczonych w książce są również niezbyt dobre, wymuszone zakończenia. Rzuca się też w oczy ogólnie, niewielka ilość grozy, która zastąpiona jest raczej obrzydliwościami. No, ale chyba w sumie o to w extreme horrorze chodzi… Nieco lepsze końcówki mogłyby poprawić ocenę łączną. opinia opublikowana na www.lubiegroze.pl http://www.lubiegroze.pl/artykuly/robert-cichowlas-upiorna-uczta-610/
Galfryd - awatar Galfryd
ocenił na 6 7 lat temu
Przeklęci Guy N. Smith
Przeklęci
Guy N. Smith
Lubię literaturę B-, lub nawet C-klasową. Oczywiście nie cały czas i nie w zbyt dużym natężeniu, ale czasami trzeba się po prostu odmóżdżyć przy tytule wybitnie kampowym. Zaliczyć reset i zaznać przyjemności płynącej z czytania czegoś, co daje prawdziwe „guilty pleasure". Pisarzem reprezentującym ten nurt jest Guy N. Smith, autor, którego chyba żadnemu fanowi horroru przedstawiać nie trzeba. Po wielu latach przerwy w końcu wrócił on do Polski. Phantom Pre... Tfu, Phantom Books nie mogło chyba sprawić miłośnikom takiej wersji horroru lepszego prezentu. „Przeklęci" mieli być wydani nad Wisłą już około ćwierć dekady temu. Wtedy nie pykło, ale jak widać nic straconego. Pierwsze co rzuca się w oczy gdy weźmie się do ręki „Przeklętych” to format. Jest on kieszonkowy, a to sprawia, że książka będzie się idealnie prezentowała na półce, stojąc obok „Dzwonu śmierci” czy „Czarnej fedory”. Dwa – śliczna okładka. Mumia, piramidy – elementy jasno określające tematykę powieści. Przyznam, że gdy zobaczyłem to wydanie pierwszy raz, aż mi się łezka w oku zakręciła. Ten wizualny powrót do przeszłości prawdziwie wzruszył moje twarde, czarne serce. Kto choć raz w życiu czytał Smitha, ten wie, że po jego książki, nie sięga się w celu podziwiania kwiecistego stylu autora czy obcowania z pięknymi, rozbudowanymi opisami. Istotna jest makabra, krew i flaki. Tu nawet nie chodzi o strach, bo taka literatura nie jest w stanie go wzbudzić. Klimat trzecioligowego horroru rozbudza po prostu sentyment w czytelniku, który ceni sobie grozę lat 80. i 90. zeszłego wieku, czy to w filmowym, czy książkowym wydaniu. Tacy są też „Przeklęci”, choć w przypadku tej powieści Smith akurat nie szarżuje tak, jak miewał to wcześniej w zwyczaju. Przez większą część „Przeklętych” autorowi udaje się utrzymać całkiem frapujący klimat. Smith kreuje atmosferę narastającego obłędu, i choć posługuje się bardzo prostymi środkami, to są one skuteczne – kolejne kartki przewraca się z niesłabnącym zainteresowaniem. Fabuła jest bardzo kameralna, prawie cały czas znajdujemy się właściwie w obrębie domu głównych bohaterów, a co za tym idzie, spoglądamy bliżej na kolejnych członków rodziny Brownslowów, obserwując jak coraz bardziej obsuwają się w ramiona pochodzącego z dawnych wieków szaleństwa. Poza udaną wizją nawiedzającego Brownslowów obłędu, znajdziemy w „Przeklętych” inne elementy dobrze pasujące do drugoligowego literackiego horroru. Tajemnicza, nawiedzająca okolicę plaga? Jest. Śmierć bohaterów w wyniku działania czynnika nadnaturalnego? Jest. Obrzydliwe sceny gore? Są. Choć te akurat w mniejszym, niż można by się było spodziewać natężeniu. Innymi słowy – bogaty arsenał B-klasowych wspaniałości jest przez Smitha umiejętnie wykorzystywany. Czegóż więcej trzeba? „Przeklęci" jawią się jako naprawdę udany powrót na nasze księgarskie półki książek Guya N. Smitha. Ten tytuł może nie uczy, ale na pewno bawi, a dla takiego człowieka jak ja, czyli kogoś dorastającego w latach 90., jest w dodatku wspaniałą sentymentalną podróżą. I jakkolwiek hasło „Long live Guy N. Smith” nie jest już od Wigilii 2020 roku adekwatne, to mam nadzieję, że wiele spośród wciąż niewydanych u nas dzieł Anglika znajdzie w końcu drogę do rodzimego czytelnika. Recenzja do przeczytania także na moim blogu - http://zlapany.blogspot.com/2021/09/guy-n-smith-przekleci-recenzja.html
Marek Adamkiewicz - awatar Marek Adamkiewicz
ocenił na 7 4 lata temu
Przeklęte bądź dziecię Mort Castle
Przeklęte bądź dziecię
Mort Castle
Trzyosobowa rodzina wprowadza się do starego domu. Domu, w którym za czasów pandemii grypy hiszpanki doszło do okrutnych czynów... Początek lat XX, piwnica majestatycznego domostwa. Cierpienie obezwładniające molestowaną seksualnie przez swojego wuja dziewczynkę już od pierwszych stron daje w kość czytelnikowi. Prolog, po którym musiałam otrząsnąć się i odłożyć książkę na jeden dzień jest niezwykle dobitny. Słowa obelgi skierowane ku malutkiej i niewinnej istocie, ból, ciosy, a w następstwie śmierć, która przyszła zbyt wcześnie. Niespokojna dusza nie potrafi pogodzić się z odejściem, błądzi i szuka ukojenia. Motyw nawiedzonego domu idealnie trafi do osób, które odnajdują się w historiach małżeństwa Warren - owianych sławą w świecie zjawisk paranormalnych demonologów. "Przeklęte bądź, dziecię" to historia, którą z przyjemnością zobaczyłabym na wielkim ekranie. Swoją klimatyczną historią, przerażającymi scenami nie odstawałaby od takich produkcji jak "Amityville horror", czy "Obecność". Okraszona wątkiem cygańskich wierzeń, pozwala nam spojrzeć na tematykę w których zły omen wychodzi na światło dzienne z innej perspektywy. Mroczne przypowieści romskiego pochodzenia stanowią wstęp do każdego rozdziału. Opowieść owiana mgiełką tajemniczości, przepełniona smutkiem, poruszająca dogłębnie. Atmosfera jest ciężka i przytłacza, wykręca nas jak gąbkę pozostawiając wewnątrz same negatywne odczucia. ale również czytelnika, który już od pierwszych stron zostaje postawiony przed niewyobrażalną sceną
suspense_books - awatar suspense_books
ocenił na 8 4 lata temu
Gorefikacje III. Antologia horroru ekstremalnego praca zbiorowa
Gorefikacje III. Antologia horroru ekstremalnego
praca zbiorowa
Czołem ludziki. Pora na coś posranego na wieczór- czyli wypisz, wymaluj kolejną część gorefikacji. Przed wami III odsłona cyklu. Tym razem nie internetowo i w PDF a elegancko w miękkiej oprawie prosto od wydawnictwa dom horroru. Mnóstwo znanych nazwisk, kilku sławnych gości z całego świata i mamy przepis na swietna antologie. Co prawda nie sądze żeby każdemu się wszystko podobało ale wsród 20 opowiadań z pewnością każdy fan ekstremy znajdzie coś dla siebie. Graham Masterton "Największy dar"- Masterton w formie, myślałem że już nie zaskoczy a tu prosze, psychiczne samokaleczanie może zaskoczyć. Edward Lee "Miasto szóstek"- krótki Edek, trochę za krótko ale gość ma taki talent że nawet z tekstu na zdanie by coś wycisnał. Dobre jak lubicie sranie ustami tudzież "fletnią". John Everson "Oczy mają to coś"-taka tam pierdółka, własciwie jak na eversona to i tak słabo, chociaż z drugiej strony może komuś sie spodoba lekki kanibalizm. Monica J. O' Rourke "Łódki"- królowa amerykańskiej grozy ekstremalnej może być tylko jedna. Historia ofiary i dziwnego mordercy który uwielbia eksperymenty,łódki i miód w piczy. Guy N.Smith "Ostatni krab"- krótka nowelka o tym z czym guy jest kojarzony.Sredniawa trochę. Shane McKenzie "To tylko dziecko"-magia, szkielety dzieci, seks z paskudną starą babą-co się tu nie znalazło. ale w sumie dobrze wyszło. C.V. Hunt "To przyszło z morza"- lesbijki, romantyczny weekend w łodzi i jakiś megawonsz z wody. Trochę taka morska odmiana "the thing" Tomasz Czarny "Blizny duszy, blizny ciała"-historia pewnego ojca "typowego patusa" który tak kochał córke że ją gwałcił. Anna Musiałowicz "Odwrotność oka"- zabójstwo,a własciwie dwa, mocne opisy ale przyznaje że czegoś mi tu zabrakło. Karolina Kaczkowska "Pigułka miłości"- Karolina jak coś napisze to nie ma opcji, musi to być dobre i chore. Dostajemy historie grubasa który chciałby trochę spuscić z krzyża i bierze eskperymentalne tabletki które mają mu zapewnić trochę zabawy. Marek Ścieszek "Człowiek roku"- historia pewnego lekarza który ukazuje zgnilizne toczącą niektóre sfery. Maciej Szymczak "Gnębiciel"- Kat który był chyba za bardzo oddany swojej robocie. Polecam. Piotr Sawicki "Cerber"- piękne opowiadanie. Post-apo, cyborgi, kanibalizm i cudowna gęsta atmosfera. Taka mini zapowiedz co będzie jeśli zostaniemy bez jedzenia na skażonej ziemi. Marcin Piotrowski "Nikt"-kolejny tatuś który gwałci swoja córke, ten to już wyższy level bo oznaczył ją odpowiednio i dba o to żeby sie zbytnio nie opalila trzymając ją w piwnicy. Kazimierz Kyrcz Jr. "Aflyka"-morderstwo oczami pięciolatka. Dawid Kain "Nie powiedział jeszcze ostatniego słowa"-Dawid nawet jak pisze ekstreme to zawsze w swoim stylu który mnie miażdzy. niewiem jak to mogę opisać, naprawdę. Norbert Góra "Wielbiciel damskich skór"- własciwie tytuł wszystko zdradza, historia faceta który lubi skóre do tego stopnia że w niej paraduje. Cóz, warto mieć swoje hobby. Piotr Straczyński "Mors meta malor"-Wyobrazcie sobie zamknięte ośrodki gdzie skazani ludzie są torturowani do granic możliwości a potem jeszcze pobudzani żeby więcej czuć. A to wszystko za przyzwoleniem władzy. Adam Deka "Diabelski ekskrement"- własciwie to taki "the thing" tylko w polskiej wersji i to nieco ulicznej, mamy panie prostytutni, miłych panów alfonsów a także policjantów którzy sie nie pieprzą w tańcu. Do tego masy gówna i krwi. Rafał Christ "Wyparcie rewolucji"- kolejne perypetie artysty znanego już z poprzedniej częśći gorefikacji. Lepiej czytać od pierwszej bo sobie zaspoilerujecie. Podsumowując moje smieszki: polecam równie mocno jak poprzednie, chwilowo pewnie brakuje ale myśle że to kwestia czasu aż DH wznowi te pozycje.
Maciek - awatar Maciek
ocenił na 7 5 lat temu
T. T. Piotr Kulpa
T. T.
Piotr Kulpa
Nie wszedłem w tę książkę dobrze. Początek, poza dobrą sceną erotyczną, mnie po prostu wynudził. Oczekiwałem zgodnie z informacją na okładce klasycznej powieści grozy, której zresztą do samego końca nie dostałem, ale nie znaczy to, że powieść mi się nie podobała. Widać, że autor miał pomysł na fabułę i umiejętnie stopniował grę na emocjach czytelnika. To, że żyjemy przeszłością i teraźniejszością głównego bohatera na przemian i nie możemy rozróżnić co jest fikcją, snem, a prawdą jest pomysłem nawet oryginalnym i bardzo dobrze sprawdził się w tej książce. Nad T.T. unosi się duch tajemniczości i wybujałej wyobraźni zarówno pisarza jak i głównego bohatera. To sprawia, że mimo wszystko czytamy książkę do końca i w finale nie jesteśmy rozczarowani. Niby lekki tekst, choć nieco mroczny, stawia nam pytania o sens istnienia, realność rzeczy i podmiotów oraz to czy miłość może w końcu przezwyciężyć zło. Pytania jest niejednoznaczne, jak ta powieść i sami musimy sobie na nie odpowiedzieć. Być może każdy odszuka tu swoją prawdę, a może to będą tylko głosy w naszych głowach, jak u Pawła Lupki, głównej postaci. W rezultacie pisarzowi wyszła zgrabna opowieść, trochę mroczna, mocno oniryczna i bardzo wciągająca. Wystarczająco dobra, bym zechciał sięgnąć po Pana Na Wisiołach, cykł z którego autor jest najbardziej znany. Serdecznie polecam!!! Współpraca barterowa z @takczytam.poznan
jackspear217 - awatar jackspear217
ocenił na 6 2 lata temu

Cytaty z książki Chorały z pogranicza czasu

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Chorały z pogranicza czasu