Chorały z pogranicza czasu

Okładka książki Chorały z pogranicza czasu
Dominik Łuszczyński Wydawnictwo: Phantom Books Horror Seria: Odmienne Stany Grozy horror
147 str. 2 godz. 27 min.
Kategoria:
horror
Seria:
Odmienne Stany Grozy
Wydawnictwo:
Phantom Books Horror
Data wydania:
2018-05-15
Data 1. wyd. pol.:
2018-05-15
Liczba stron:
147
Czas czytania
2 godz. 27 min.
Język:
polski
Tagi:
horror groza
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu
Średnia ocen

                7,5 7,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Oceny

Średnia ocen
7,5 / 10
13 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
561
534

Na półkach: , ,

Lektura "Chorałów Z Pogranicza Czasu" pozostawiła mnie skonsternowanego i pełnego mieszanych uczuć. Debiutancki tom opowiadań Dominika Łuszczyńskiego jest z jednej strony pełen ciekawych pomysłów fabularnych, potrafi urzec, momentami wręcz zachwycić, niesamowitym nastrojem i umiejętnie budowanym klimatem, jednak na pierwszy plan wybija się okropna, absolutnie nieznośna maniera literacka, taka jakby próba naśladowania młodopolskiego stylu tłumaczeń Poego, twórczości Micińskiego, Przybyszewskiego czy młodego Grabińskiego.

Cóż za diabeł podkusił Dominika Łuszczyńskiego, by swym opowiadaniom nadać tak nieznośną formę ? Już pominę, że dziś generalnie dość ciężko się znosi tę estetykę, ale przede wszystkim - przywołani autorzy pisali, mówili i myśleli tym kwiecistym stylem, oni nim omawiali sytuację geopolityczną czy plotki towarzyskie, oni nim zamawiali absynt w Jamie Michalika. Dla nich to była naturalna metoda komunikacji. Dziś to tylko naśladownictwo, i nawet najbardziej udane będzie nieco pretensjonalne, a jak jeszcze dojdą do tego błędy językowe (a w "Chorałach" doszły...) to efekt jest co najmniej kontrowersyjny. (bo bywa wręcz opłakany).

A szkoda, bo kiedy już przecierpimy tę nieszczęsną formę, czeka nas zajmująca przygoda literacka i sporo dobrego czytania. Opowiadania w tomie zbudowane są na intrygujących, świeżych pomysłach i wszechobecnym nastroju niesamowitości i tajemnicy. Niewiele się w nich dzieje, są one z zasady dość statyczne, ale ich klimat zastępuje akcję czy jump scare'y.

+

Całość rozpoczynają tytułowe "Chorały Z Pogranicza Czasu". Bardzo udane opowiadanie, przywołujące klimat z wczesnych tekstów Kata - ponury, mroczny klasztor w środku nocnego lasu, krwawe witraże, tajemnicze schody wiodące wgłąb ziemi i skryty tam konwent czarnych mnichów planujących bluźniercze samospalenie.

Zapada w pamięć również "Apoteoza Ohydztwa", tekst o odrzuceniu inności, brzydoty, w którym odrażający i budzący niechęć "pięknych ludzi" bohater znajduje ukojenie w leśnej jaskini, gdzie ukrywa się przed światem społeczność najbardziej obrzydliwych i szpetnych kreatur.

"Portale" to krótki tekst ze zgrabnym twistem - mężczyzna całymi latami wyczekuje na poznanie tajemniczych, zamkniętych na strychu portali do innych światów. Bardzo ciekawe są też "Gromniczne Szepty" (znowu tytuł rodem z liryki Romana Kostrzewskiego) w których czuwająca u wezgłowia podopieczna zmarłego słyszy głos płomienia umieszczonej w jego dłoniach świecy. Głos ten przypomina jej koszmar dzieciństwa u boku zmarłego.

"Mariaż" jest nieco żwawszy narracyjnie, odnosi się też wrażenie, jakby łatwiej się go czytało (a może z biegiem stron przywykłem nieco do tej dziwacznej stylistyki?). Opowiadanie to najbardziej w całym tomie przywołuje ducha twórczości Lovecrafta. Młody naukowiec szuka zaginionego w Szwarzwaldzie starszego przyjaciela. Poszukiwanie kończy się powodzeniem, poszukiwacz poznaje także tajemnicę zagubionych w okolicznych lasach ruin. Przyznam, że w tym opowiadaniu nieco zabrakło odpowiednio efektownego pomysłu końcowego, który mógłby zgrabnie sklamrować nastrojową opowieść.

Ponura "Piastunka" to mroczna baśń - kobieta piastująca nocną porą niemowlę wspomina z narastającą goryczą śmierć jej własnego dziecka. "Zwierciadlaność" niesie w sobie echa "Portretu Doriana Graya" - jej treścią jest nadchodząca starość, wywołana tym groza, oraz próba ucieczki od niej. Z kolei zręczny ekologiczny horror "W ciszy wśród piór" opisuje zemstę przyrody na tępym agresorze. I wreszcie "Oczy Zamknięte...", budzące skojarzenia z prozą Stefana Grabińskiego, opowieść o ślepcu, któremu nieznajoma kobieta przywróciła radość życia, a której zniknięcie radość tę odebrało.

Na koniec zostawiłem dwa opowiadania, które nieco mniej przypadły mi do gustu. To "Niemoc" i "Sen Siostry Magdaleny" - w tym pierwszym stary muzyk tracąc wiarę w swą muzykę będącą dla niego sensem życia, w chwili nadchodzącej śmierci szuka oparcia nawet u Diabła, w drugim siostra zakonna uświadamia sobie we śnie ciężar śmiertelnego grzechu spowijający jej duszę - nie potrafi jednak wyrwać się z tego snu, by móc ją oczyścić. Oba opowiadania charakteryzuje pewna "niekonkretność" tekstu, stąd niższa ich ocena.

+

Debiut Dominika Łuszczyńskiego budzi skojarzenia z debiutem samego Stefana Grabińskiego, który pisząc "W Pomrokach Wiary" również uległ pokusie nadmiernej stylizacji i kwiecistości stylu. Jeśli się przebić przez ten styl, odkrywają się wspaniałe zalążki opowiadań i świetne świeże pomysły. Liczę na rychły powrót Łuszczyńskiego do "dorosłego" horroru (teraz, zdaje się pisze on jakiś cykl młodzieżowej czy nawet dziecięcej grozy), talent literacki ukazany w "Chorałach" na to zasługuje. Nie ukrywam jednak, że bardzo bym chciał, by porzucił on manierę twórczą, którą tak zawzięcie krytykowałem powyżej, by nowe teksty pisane były normalnym językiem.

Polecam odważnym czytelnikom, którzy zniosą dziwaczną formę by odkryć dużo mrocznego uroku.

Opinia pierwotnie opublikowana na portalu Lubię Grozę :
http://www.lubiegroze.pl/artykuly/dominik-luszczynski-choraly-z-pogranicza-czasu-6-10-ale-chwilami-2-10/

Lektura "Chorałów Z Pogranicza Czasu" pozostawiła mnie skonsternowanego i pełnego mieszanych uczuć. Debiutancki tom opowiadań Dominika Łuszczyńskiego jest z jednej strony pełen ciekawych pomysłów fabularnych, potrafi urzec, momentami wręcz zachwycić, niesamowitym nastrojem i umiejętnie budowanym klimatem, jednak na pierwszy plan wybija się okropna, absolutnie nieznośna...

więcej Pokaż mimo to

avatar
7
7

Na półkach:

Styczność z polskim horrorem to do tej pory była dla mnie zupełna farsa. Co autor, to gorszy. Każda z kolejnych czytanych przez mnie książek okazywała się potężnym rozczarowaniem i przez długi czas myślałam, że jedyny polski autor grozy którego szanuję i podziwiam - Stefan Grabiński - tym jedynym pozostanie. Tymczasem, zupełnie przez przypadek natknęłam się na twórczość tego młodego człowieka, która sprawiła, że na powrót uwierzyłam w to, że w Polsce ktokolwiek może dobrze pisać książki z pogranicza grozy i horroru. Z "Chorałów..." zionie klasyką w pełnym tego słowa znaczeniu. Widać, że Łuszczyński to zapaleniec na punkcie opowiadań prowadzonych tradycyjnym XIX wiecznym sznytem, co sprawia, że klimat i atmosfera jakie biją z kolejnych historii, stają się elementami kluczowymi. Autor co prawda popada miejscami w zbyt duży patos, jednak jest to jedyny, niewielki minus, jaki można wystawić książce.
Plusem są też dopełniające całości ilustracje autora.

Styczność z polskim horrorem to do tej pory była dla mnie zupełna farsa. Co autor, to gorszy. Każda z kolejnych czytanych przez mnie książek okazywała się potężnym rozczarowaniem i przez długi czas myślałam, że jedyny polski autor grozy którego szanuję i podziwiam - Stefan Grabiński - tym jedynym pozostanie. Tymczasem, zupełnie przez przypadek natknęłam się na twórczość...

więcej Pokaż mimo to

avatar
727
359

Na półkach: , ,

Kiedy ktoś mówi mi o klasycznych literaturze grozy, na myśl przychodzi mi oczywiście Edgar Allan Poe oraz H. P. Lovecraft. Niemalże cała twórczość obu wspomnianych autorów jest jeszcze przede mną, chociaż sam ich dorobek jest doskonale znany chyba większości miłośników literatury. Dominik Łuszczyński w swoim zbiorze opowiadań nawiązuje właśnie do tych klimatycznych dzieł, których atmosferę trzeba po prostu umieć oddać. Nie każdemu się to udaje, i nie każdy jest w stanie napisać coś, co będzie miało podobny wydźwięk. Ciężki, mroczny, ale jednocześnie subtelnie pociągający za najgłębiej osadzone struny ludzkiej psychiki. Czy “Chorały z pogranicza czasu” można uznać za właśnie ten typ literatury? Zdecydowanie tak.

Kiedy groza wypływa z każdego zakątka otaczającego Cię świata, nie myślisz racjonalnie. Kiedy strach zaczyna szarpać Twoją i tak już nadwyrężoną psychikę, starasz się uciec jak najdalej, nie bacząc na przeciwności. Dokładnie do takiego stanu chce Cię, Drogi Czytelniku, doprowadzić autor w swoim zbiorze opowiadań. Każde z nich to kolejna porcja grozy, dawkowana w takiej ilości, aby utrzymać Cię przy życiu, ale zapędzić Cię w róg nie dając ani chwili wytchnienia.

Jeśli ktoś zapytałby mnie o to, jaka jest jedna, charakterystyczna cecha “Chorałów z pogranicza czasu”, to zdecydowanie wskazałby barwny i nieco archaiczny język. Opisy są bardzo barwne i wyraziste, nadając opisywanym miejscom czy wydarzeniom dodatkowej aury tajemniczości. Czytając opowiadania Dominika Łuszczyńskiego można się poczuć, jakby sięgnęło się po pozycję napisaną na długo przed narodzinami autora. Świetnie koresponduje to z nastrojem, który ewidentnie chce zbudować w swojej książce autor. Ciężki, nieco podniosły, rozlewający powoli emocje po umyśle czytelnika.

“Jak można twierdzić, że każdy może być panem swego losu w społeczeństwie, w którym wartość człowieka określa się między innymi poprzez pryzmat jego wyglądu?”

Każde z opowiadań jest zupełnie inne i porusza kompletnie odrębną tematykę. Wszystkie jednak mają jeden wspólny mianownik - granie na emocjach czytelnika. Odwołują się zarówno do uczuć, jak i przywar czy też po prostu cech, które można w łatwy sposób piętnować lub ukazać ich zgubny wpływ. Czasem wręcz przez myśl przechodziło mi porównanie do bajek, ze względu na alegoryczność tych utworów, chociaż oczywistym jest, że z bajkami zdecydowanie nie mają nic wspólnego. Nie wywołały we mnie co prawda przerażenia, jednak atmosfera, którą budują miejscami aż prosi się o pokrojenie rzeźnickim nożem. Tutaj Dominik Łuszczyński wykonał naprawdę kawał dobrej roboty. Można się poczuć jak w samym środku opisywanej historii.

Oprócz barwnego języka, wszystkie opowiadania charakteryzują się bardzo dużą plastycznością. Miejsca wraz z ich opisami można dowolnie kreować w swojej wyobraźni, tworząc byty wprost z naszych najgorszych (lub też najlepszych) koszmarów. Autor pozostawia wiele miejsca na snucie własnych wyobrażeń i unika bezpośrednich porównań. Metafory są raczej ogólnikowe, choć wystarczająco rozbudowane, aby nacieszyć się samym językiem narracji. Odniosłem wrażenie, że taki zabieg był od samego początku stosowany z pełną premedytacją - być może moja niepewność wynika z niezbyt obszernej znajomości klasyki literatury grozy, jednak jeśli jest to standard, to omija mnie zdecydowanie zbyt wiele dobrego.

“Słyszał ich nieskładne szepty, niewyraźne charkoty i buczenia przerywane odgłosem pękających ropni”.

Sama treść historii i ich warstwa fabularna czasem mogłyby jednak być nieco mniej rozwleczone, lub wręcz przeciwnie - rozbudowane. Jest kilka pozycji, które z samego założenia nie powinny być rozszerzane na wiele stron, jednak w pewnym przypadkach czuje się lekki niedosyt. Wśród dłuższych form za to niektóre fragmenty można by pominąć - zwłaszcza kiedy mówimy o opisach. Mimo swego niesamowitego klimatu i niewielkiej liczby stron, bywały momenty, w których musiałem zwyczajnie odpocząć od “Chorałów z pogranicza czasu”. Sam klimat, który utworzył Dominik Łuszczyński jest jednak wart przebrnięcia przez mniej interesujące partie książki, a trud będzie wynagrodzony niecodziennymi przeżyciami związanymi z lekturą grozy.

Ogólnie rzecz biorąc jest to kawał fajnej literatury, która może się spodobać zarówno fanom powieści grozy, jak i osobom, które nie miały jeszcze styczności z tego typu literaturą. Dominik Łuszczyński prowadzi czytelnika przez swoje opowiadania w sposób klimatyczny, omijając szerokim łukiem elementy kojarzone ze współczesnym horrorem (zwłaszcza filmowym), co dla mnie jest przeogromnym plusem. Tego typu zbiory oraz powieści aż chce się czytać. Autorowi co prawda nie zawsze udało się zbudować idealną historię, jednak zapewne wszystko jest kwestią warsztatu - dać szansę jednak warto, choćby za język wykorzystany w “Chorałach na pograniczu czasu” oraz atmosferę, którą udało mu się stworzyć. Za te dwa elementy - chapeau bas!

Kiedy ktoś mówi mi o klasycznych literaturze grozy, na myśl przychodzi mi oczywiście Edgar Allan Poe oraz H. P. Lovecraft. Niemalże cała twórczość obu wspomnianych autorów jest jeszcze przede mną, chociaż sam ich dorobek jest doskonale znany chyba większości miłośników literatury. Dominik Łuszczyński w swoim zbiorze opowiadań nawiązuje właśnie do tych klimatycznych dzieł,...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
684
422

Na półkach: , ,

Uwielbiam momenty w których biorę do rąk nową,piękną wydaną książke co do której nie mam jasnych sprecyzowanych oczekiwań może po za jednym,aby zapewniałą swietną rozrywkę na wieczór.
"Chorały..." to właśnie taki typ literatury.Powyzsza książka to zbiór opowiadań-za którymi nie przepadam tak bardzo jak za pełną powieścią ale w tym przypadku historie rozłożyły mnie na łopatki.Co aż tak zadziałało?Cóz przeważyły umiejętności autora.Dominik (niewiem czy tak wypada mi pisac po imieniu,mam nadzieje ze się nie obrazisz :D)pisze wspaniałym językiem epatującym charakterystycznym dla przełomu XIX i XX wieków.
Moja znajomość klasyki powieści grozy nie jest zbytnio obszerna,znam ledwo kilku autorów ale gdybym nie wiedział że powyższe dzieło powstało niedawno typowałbym Lovecrafta czy też Poego.
Wielki szacunek za opowiadania.Mam również nadzieje ze kiedyś uda mi się zdobyć autograf bo warto.

Uwielbiam momenty w których biorę do rąk nową,piękną wydaną książke co do której nie mam jasnych sprecyzowanych oczekiwań może po za jednym,aby zapewniałą swietną rozrywkę na wieczór.
"Chorały..." to właśnie taki typ literatury.Powyzsza książka to zbiór opowiadań-za którymi nie przepadam tak bardzo jak za pełną powieścią ale w tym przypadku historie rozłożyły mnie na...

więcej Pokaż mimo to

avatar
178
16

Na półkach:

Nie jest to zwykły zbiór opowiadań, albowiem są to historie, które odwołują się do najgłębszych ludzkich tęsknot. Są to historie, które obnażają ludzkie słabości oraz zło, które potrafi drzemać w człowieku.
Książka pełna jest filozoficznych rozważań nad zmiennością i ulotnością ludzkiego życia.
Ponadto autor pisze pięknym językiem i tworzy niezwykle mroczny, gotycki klimat.

Nie jest to zwykły zbiór opowiadań, albowiem są to historie, które odwołują się do najgłębszych ludzkich tęsknot. Są to historie, które obnażają ludzkie słabości oraz zło, które potrafi drzemać w człowieku.
Książka pełna jest filozoficznych rozważań nad zmiennością i ulotnością ludzkiego życia.
Ponadto autor pisze pięknym językiem i tworzy niezwykle mroczny, gotycki klimat.

Pokaż mimo to


Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Chorały z pogranicza czasu


zgłoś błąd