Brygady Duchów

Okładka książki Brygady Duchów
John Scalzi Wydawnictwo: Vesper Cykl: Wojna starego człowieka (tom 2) Seria: Wymiary fantasy, science fiction
360 str. 6 godz. 0 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Cykl:
Wojna starego człowieka (tom 2)
Seria:
Wymiary
Tytuł oryginału:
The Ghost Brigades
Data wydania:
2026-01-28
Data 1. wyd. pol.:
2010-07-23
Data 1. wydania:
2007-04-01
Liczba stron:
360
Czas czytania
6 godz. 0 min.
Język:
polski
ISBN:
9788384081433
Tłumacz:
Krzysztof Mazurek
Średnia ocen

                7,2 7,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Brygady Duchów w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Brygady Duchów

Średnia ocen
7,2 / 10
301 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
153
81

Na półkach: ,

Zauroczony "Wojną starego człowieka" sięgnąłem po "Brygady duchów" z wielką ochotą.
I nie zawiodłem się. Ten sam styl, ten sam humor i ciekawa fabuła sprawiły, że książka została pochłonięta błyskawicznie.

Oczywiście widać w niej, że autor, to tu. to tam inspirował się niektórymi pomysłami od kolegów po piórze, no ale przecież ile razy można odkryć Amerykę.

Gwiazdka mniej za przewidywalność i pewne rozwiązania taktyczne pod koniec książki.

Serio? W świecie gdzie opisywane jest przenoszenie świadomości ludzkiej do innego ciała, gdzie technologia osiąga swoje szczyty możliwości, czytamy jak elitarny żołnierz przelatuje niezauważenie nad śmiercionośnym maszynami przy pomocy drzewa, które wygięte wystrzeliwuje go w górę jak z katapulty? Takie rozwiązania są zarezerwowane jedynie dla Walta Disneya.

Pomimo tej drobnostki John Scalzi wchodzi szturmem do grona moich ulubionych autorów.

Zauroczony "Wojną starego człowieka" sięgnąłem po "Brygady duchów" z wielką ochotą.
I nie zawiodłem się. Ten sam styl, ten sam humor i ciekawa fabuła sprawiły, że książka została pochłonięta błyskawicznie.

Oczywiście widać w niej, że autor, to tu. to tam inspirował się niektórymi pomysłami od kolegów po piórze, no ale przecież ile razy można odkryć Amerykę.

Gwiazdka...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

724 użytkowników ma tytuł Brygady Duchów na półkach głównych
  • 368
  • 348
  • 8
141 użytkowników ma tytuł Brygady Duchów na półkach dodatkowych
  • 105
  • 7
  • 7
  • 6
  • 6
  • 6
  • 4

Tagi i tematy do książki Brygady Duchów

Inne książki autora

John Scalzi
John Scalzi
John Scalzi, urodzony 10 maja 1969 roku, to człowiek, który przez lata wplątywał się w różne miejsca na mapie i kariery zawodowe. Zaczął na Wschodnim Wybrzeżu Doliny San Gabriel, zahaczył o Chicago i Fresno, a w końcu osiedlił się w Bradford, Ohio — gdzie z pewnością lokalne psy i koty mają o nim swoje zdanie. Jego edukacja to solidny miks: Webb Schools of California i University of Chicago, gdzie zgłębiając filozofię, zapewne rozmyślał nad tym, dlaczego ludzie czytają biografie. Ale zamiast zostać myślicielem, wybrał drogę krytyka filmowego, felietonisty i redaktora, zanim rzucił się na pełen etat w pisanie powieści. A skoro już o tym mowa, jego bibliografia to nie byle co — Scalzi jest bestsellerowym autorem New York Timesa, z mnóstwem nagród (Hugo, Locus, Heinlein i wiele innych) i dziełami przetłumaczonymi na ponad 30 języków. W życiu osobistym — żonaty, jedno dziecko, kilka zwierząt, co wskazuje na zdrowy balans między chaosem a porządkiem. A jego talentom nie kończy się na pisaniu. Konsultował przy „Stargate: Universe”, pisał scenariusze do gier wideo (np. *Midnight Star*), a także pełnił funkcję prezesa Science Fiction and Fantasy Writers of America. Jego powieści „Old Man’s War” i „The Collapsing Empire” są obecnie w drodze na ekrany kin i telewizorów, a niektóre z jego opowiadań już można oglądać w formie animacji w serialu Netflixa „Love, Death + Robots”. W skrócie: John Scalzi to człowiek, który wie, jak połączyć kreatywność z pragmatyzmem, a jego życiorys to dowód na to, że można być jednocześnie poważnym twórcą i facetem, który ma w sobie luz. Jeśli ktoś potrzebuje więcej informacji — Wikipedia jest jego przyjaciółką, a on zapewnia, że wszystko, co tam znajdziecie, jest „generalnie dokładne”.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Odyssey One. Rozgrywka w ciemno Evan Currie
Odyssey One. Rozgrywka w ciemno
Evan Currie
Do dziś pamiętam czas, gdy jako nastolatek, z wypiekami na twarzy pochłaniałem trylogię "Ludzie jak bogowie" Sniegowa. Absolutny zachwyt wspaniałymi kosmicznymi bitwami, galaktycznymi przygodami, wspaniałą, doskonałą wręcz ludzkością, która po latach wojen osiągnęła, jak to (o ile mnie pamięć nie myli) zostało ładnie przez autora ujęte: "wyższy etap rozwoju" (a ówczesna cenzura z uznaniem kiwała głową, nie mając wątpliwości, o co chodzi). Trylogię tą przeczytałem ponownie kilka lat temu, już jako pan w średnim wieku, mający synów starszych, niż tamten ja. I choć tym razem nie raz parskałem śmiechem ("zływrogi") i kręciłem głową nad naiwnością tej trylogii, to wciąż mi się podobała, wciąż się "sama czytała". Odyssey One to zdaje się dokładnie taka sama saga, jak tamta trylogia. Przeczytałem właśnie tom pierwszy i komentuję na świeżo, ale widzę duże podobieństwa. W tym to najważniejsze: świetna Space Opera, która też się sama czyta, z wartką akcją, wspaniałymi bohaterami, wielce złymi wrogami i mnóstwem kosmicznej batalistyki. I choćby dla samego tego faktu, z czystym sumieniem książkę polecam każdemu wielbicielowi gatunku. Ale to by było na tyle, jeśli chodzi o pochwały, bo dalej już jest ciężko. Przede wszystkim - naiwniutko, ojjj naiwniutko. I tu uwaga, postaram się nie spilerować, ale minimalnie muszę: podobnie, jak u Sniegowa, ludzkość po latach wojen wreszcie osiągnęła względną stabilizację i dało im to tyle, że byli w stanie wysłać pierwszą ekspedycję międzygwiezdną. Nasi pionierzy po raz pierwszy w dziejach Ziemian przemieszczają się do innego układu i trafiają w sam środek zgliszcz po jakiejś kosmicznej bitwie: mnóstwo obcych artefaktów, widać, że "coś" stało się dopiero co. Co robią? W tył zwrot, spieprzamy i z bezpiecznej odległości patrzymy o co chodzi, jak nakazywałby zdrowy rozsądek, zwłaszcza wobec pierwszego kontaktu z obcą cywilizacją, który delikatnie mówiąc wygląda niepokojąco? Zwłaszcza, że nawet nie wiadomo, co się stało, a widać, że stało się dużo i nieciekawie? Agdzietam, lecimy w sam środek, witaj przygodo! W samym środku a jakże, odnajdujemy Obcego. Pierwszy kontakt Ziemian z obcą cywilizacją, w dodatku na pobojowisku po kosmicznej bitwie. Co powinniśmy zrobić? Aaależ oczywiście, że zaprosić obcego na pokład i ponieważ traf chciał, że obcy całkowitym przypadkiem okazuje się być humanoidem, w dodatku piękną kobietą, którą od Ziemian odróżnia mniej więcej tyle, co Polkę od Japonki (no dogadać się ciężko, ale na migi, a potem z translatorem już da radę no i kultura inna, ale nic strasznego, ot parę potknięć towarzyskich i już jest dobrze), to nie ma co deliberować, że to obcy, że Pierwszy Kontakt, witamy panią na pokładzie, może ciasteczko? A i tu jest łazienka, proszę wziąć prysznic i w ogóle czuć się jak u siebie w domu. Fabuła prosta jak po sznurku, żadnych zwrotów akcji, dobrzy bohaterowie są dobrzy, źli są... bardzo źli (jak pisałem, przeczytałem dopiero pierwszy tom, na końcu jest zasugerowane, że ci źli to jeszcze nie byli ci właściwi źli, więc... będę czytał dalej), akcja dzieje się z finezją tej ze Sniegowa (choć tam zwroty akcji i zaskakujące momenty były, tu niespecjalnie), ale dzieje się wartko i fajnie się to czyta. Dlatego daję siedem gwiazdek i biorę się za tom drugi :)
Jarek P. - awatar Jarek P.
ocenił na 7 1 miesiąc temu
Początek podróży Dariusz Domagalski
Początek podróży
Dariusz Domagalski
Po przeczytaniu całego cyklu stwierdzam, że początki były trudne. W pierwszym tomie raczej drętwe dialogi, ani napięcia, ani poczucia humoru, wszystko od razu bez wątku szczególnie jakiejś zagadki. Całkiem spoko, ale bez rewelki. Mocna 7. Jednak, z każdą kolejną częścią było coraz lepiej, przy 4 już się solidnie wciągnąłem. Czuje niedosyt po 6 tomie, to spokojnie mogło być drugie tyle. Dwie podstawowe kwestie, które zrobiły na mnie wrażenie. Pierwsza to bogactwo pomysłów i opisów gatunków i miejsc, bez przegadania, konkretnie i obrazowo (zresztą wyrażenie konkretnie idealnie pasuje do stylu autora). Druga to profile psychologiczne postaci i przedstawienie różnych typów osobowości. Czuć emocje bohaterów. Ta część stylu nadała fabule autentyczności. Większość pisarzy tworzy papierowe postaci bez wnętrza. Postaci Domagalskiego są żywe i zapadają w pamięć. Wg mnie seria lepsza niż Frontlines M. Kloos, ponieważ bardziej pomysłowa (więcej wyobraźni i więcej naturalności-autentyczności postaci), ale w stylu odrobinę poniżej serii Michała Cholewa. Jednak M. Cholewa włożył w Algorytmy więcej pracy (albo miał lepszą pomoc redakcyjną). Generalnie, gdyby ktoś wsparł stronę dialogową twórczości autora i być może operacyjną (jednak bitwy u Cholewy to profeska) to byłaby szansa na serie której bliżej do 8. Styl robi swoje, np byle jakie opowiadanie o niczym Wegnera, coś o owcach i kozach, byle co a wciąga, ponieważ autor potrafi w dialogi. Nie chodzi o przegadanie, jak to się czasem zdarza u Ziemiańskiego, ale o przyciąganie-zaciekawienie. Serie polecam, j.w. wg mnie tom 1 to mocna 7.
Verik - awatar Verik
ocenił na 8 1 miesiąc temu
Pierścień Larry Niven
Pierścień
Larry Niven
Louis Wu w dniu swoich dwusetnych urodzin dostaje niezwykłą propozycję. Wraz z lalecznikiem, przedstawicielem niewidzianej od dawna rasy, ma wybrać się w odległą podróż, której cel jest nieznany. Wraz z nim ma podróżować również Mówiący-do-zwierząt, przedstawiciel agresywnej rasy kzinów oraz ludzka kobieta, Teela Brown. Gdy słyszę o fantastyce naukowej z lat 70. to zwykle mam chwilę wahania. Polskie dzieła z tamtego okresu często są po prostu przestarzałe i trudne w przyswojeniu. Jednocześnie zdaje sobie sprawę, że dobra powieść próbę czasu powinna bez problemu przetrwać, dlatego i tak, i tak zwykle te książki sprawdzam. Nie zmienia to faktu, że sięgając po „Pierścień” spodziewałam się raczej poważnej, nieco cięższej książki. Zwłaszcza że polska oprawa sugeruje intelektualną klasykę SF. I na Merlina, nie mogłam się bardziej mylić. „Pierścień” Larry’ego Nivena to rozrywkowa i niezbyt militarna space opera, będąca przy okazji powieścią drogi. Napisana w inteligentny i błyskotliwy sposób, ale w żadnym razie nie cieżki i męczący. Autor wyraźnie chciał napisać coś, co będzie po prostu bawić i mimo tego, że od premiery minęło 50 lat, ta książka dalej robi to całkiem nieźle. Grupa bohaterów jest ciekawa, wyrazista i sympatyczna zarazem. Początkowo miałam wrażenie, że znów weszłam do świata „Mass Effecta”, tylko w formie książki, a nie gry. Zbieranie drużyny nie trwa długo, ale już samo to było po prostu wciągające i zabawne, a to nie zdarza się często. Niven tworzy świetne dialogi i ma po prostu dobre pomysły, np. zastanawia się nad tym, czy… szczęście może być przekazywane genetycznie. Znam sporo powieści, i SF, i fantasy, i z czymś takim jeszcze się nie zetknęłam. Nie muszę chyba nawet wspominać, że tytułowy Pierścień wszedł do popkultury na stałe. Ba, ma nawet swoją stronę na Wikipedii w trzech językach. To ciekawy koncept, o którym słyszałam wielokrotnie, ale dopóki nie dostałam na skrzynkę e-mail wiadomości o wydaniu kolejnej części cyklu przez wydawnictwo Zysk, nie miałam pojęcia, że ten pomysł stworzył bądź rozpopularyzował właśnie Larry Niven. Ostatnio narzekałam często na powieści drogi, bo sporo się ich u mnie przewijało. Wydawało mi się, że nie, już nic dobrego w tej kategorii chyba nie znajdę… a tu proszę! Ta space opera dała sobie radę i w tym względzie. Przygody bohaterów wciągają, nie są przedłużane na siłę, a jednocześnie ich droga nie wydaje się być nienaturalnie skrócona. Czyli da się na 420 stronach stworzyć pełną opowieść. Och, współcześni autorzy, uczcie się od takich twórców. Naprawdę, zwykle 800-900 stron nie jest Wam potrzebne. Oczywiście mijające lata trochę wpłynęły na tę powieść. Na przykład, współcześnie Teela Brown niemal na pewno nie zostałaby skonstruowana w taki sposób, w jaki jest (nie chce zdradzać więcej przez wzgląd na spoilery), aczkolwiek jej kreacja pasuje mi do samego tonu książki. Ponadto autor sięga po nieaktualne dziś hipotezy naukowe, np. dotyczące tego, co znajduje się w centrum galaktyki. Ale to akurat naprawdę nie przeszkadza w czytaniu i w gruncie rzeczy nie ma większego wpływu na fabułę. Po prostu czytelnik musi zawiesić trochę niewiarę i uznać, że w galaktyce Nivena obowiązują takie, a nie inne prawa. Lata mijają, a „Pierścień” dalej bawi. Jeśli szukacie dobrej, rozrywkowej fantastyki to jest ta książka, po którą musicie sięgnąć. Nawet gdy nie przepadacie za SF to warto dać tej powieści szansę. Bo opisów technologii raczej zbyt wiele tu nie ma, a nawet jeśli są, to w tej książce chodzi o przygodę i drużynę, a nie o dokładne metody działania wynalazków.
Katrina - awatar Katrina
oceniła na 8 4 lata temu

Cytaty z książki Brygady Duchów

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Brygady Duchów