Blondynka w Indiach

Okładka książki Blondynka w Indiach
Beata Pawlikowska Wydawnictwo: G+J Seria: Dzienniki z podróży literatura podróżnicza
160 str. 2 godz. 40 min.
Kategoria:
literatura podróżnicza
Format:
papier
Seria:
Dzienniki z podróży
Data wydania:
2011-05-04
Data 1. wyd. pol.:
2011-05-04
Liczba stron:
160
Czas czytania
2 godz. 40 min.
Język:
polski
ISBN:
9788375961256
Średnia ocen

                6,1 6,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Blondynka w Indiach w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Blondynka w Indiach



książek na półce przeczytane 6420 napisanych opinii 142

Oceny książki Blondynka w Indiach

Średnia ocen
6,1 / 10
478 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
265
256

Na półkach:

Taj mahal , świątynia szczurów czy tez dziko chodzące po pustyni wielbłądy to jedne z wielu atrakcji Indii. Znajdziemy tam świat pełen kontrastów , najwieksze na swiecie slamsy czy tez bogate przyjecia weselne bogaczy. To od indusow mozna sie bardzo duzo nauczyc.

Taj mahal , świątynia szczurów czy tez dziko chodzące po pustyni wielbłądy to jedne z wielu atrakcji Indii. Znajdziemy tam świat pełen kontrastów , najwieksze na swiecie slamsy czy tez bogate przyjecia weselne bogaczy. To od indusow mozna sie bardzo duzo nauczyc.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

975 użytkowników ma tytuł Blondynka w Indiach na półkach głównych
  • 684
  • 291
306 użytkowników ma tytuł Blondynka w Indiach na półkach dodatkowych
  • 206
  • 27
  • 14
  • 13
  • 13
  • 12
  • 11
  • 10

Tagi i tematy do książki Blondynka w Indiach

Inne książki autora

Beata Pawlikowska
Beata Pawlikowska
Pisarka, podróżniczka, dziennikarka, tłumaczka, fotograf. Autorka wielu książek i audycji "Świat według blondynki" w Radiu ZET. Samotnie podróżuje i odkrywa świat; także organizuje egzotyczne wyprawy dla innych.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Duchy dżungli. Opowieść o Yanomami, ostatnich wolnych Indianach Amazonii Janusz Kasza
Duchy dżungli. Opowieść o Yanomami, ostatnich wolnych Indianach Amazonii
Janusz Kasza
Cały świat chowa się w domach przed jednym wirusem, a autor wychodzi naprzeciw wszystkim chorobom tropikalnym – dyzenterii, żółtej febrze, moczeniu krwawym, dendze, cholerze, tyfusowi, wściekliźnie, żółtaczce, gruźlicy, chorobie Chagasa, malarii, onkocerkozie, leiszmaniozie i wielu innym, również śmiertelnym. Żeby tylko chorobom! Co sprawia, że autor, i jemu podobni, dobrowolnie i świadomie rzuca wyzwanie niebezpiecznym lub jadowitym zwierzętom jak: żmijom, wężom, jaguarowi, skorpionom, elektrycznym węgorzom „plus oczywiście komary, pluskwy, kleszcze, pijawki” i wszelkiego innego rodzaju kłujące, ssące i gryzące owady. Nie wspominając o „zaburzeniach termoregulacji, udarze słonecznym, niedoborze soli mineralnych, chorobach skórnych” i wielu innych, wynikających ze zmiany klimatu i środowiska. Wiem, o czym piszę, bo przeszłam przez to piekło czyhających zewsząd niebezpieczeństw, wcale nie będąc szczęśliwą czekających mnie wrażeń. Jest jednak coś, co mnie różni od autora. To pasja i możliwość dotknięcia białej plamy na mapie świata! Wystarczył jeden telefon do autora z propozycją wyprawy do Wenezueli, której celem było dotarcie do ostatnich wolnych Indian Yanomami. Tajemniczych duchów dżungli żyjących z dala od cywilizacji, „unikających kontaktu nie tylko z białymi, ale również z innymi indiańskimi plemionami”. Ironasi, dzieci jaguara w szabono Ironasiteri – wiosce pod górą jaguara, o których do dzisiaj niewiele wiadomo, a którymi interesują się naukowcy z całego świata. To dlatego kobiety swoje twarze ozdabiają patyczkami na wzór wąsów tego drapieżnika. Szlak wyprawy mogłam śledzić na mapie dołączonej do książki. Samo dotarcie w rejon zamieszkania przez Indian Yanomami było fascynującą przygodą i nauką życia. Trudy zdobycia wszystkich pozwoleń, obozowania wzdłuż Orinoko, pokonywanie rzeki z ekwipunkiem,zdobywanie pożywienia, rozwiązywanie problemów technicznych autor uzupełniał fragmentami wspomnień podróżników podążających tą samą trasą wiele dekad temu. To dowód na to, jak niewiele zmieniło się w krajobrazach przez te lata. Nadal urzekające i czarujące swoim pięknem. Samo spotkanie z Indianami okazało się przypadkowe i trwające za ich zgodą zaledwie kilka dni. Ekipa autora zamieszkała w szabono przypominającym ogrodzony stadion z ogromnym placem pośrodku. Byli więc świadkami codziennego życia, rytmu dnia, zwyczajów codziennych i tradycyjnych obyczajów. Naturalnych, wynikających z potrzeby chwili, a nie inscenizowanych na potrzeby turystów, czego tej formie podglądania innych kultur autor był bardzo przeciwny i wiele razy dawał temu wyraz. Zresztą cała jego relacja miała wydźwięk proekologiczny, zwracający uwagę na rabunkową eksploatację dżungli i jej zasobów naturalnych ukrytych w ziemi, która ostatecznie doprowadzi do wyginięcia ostatniego wolnego plemienia. Według autora to tylko kwestia czasu. Przy okazji dostało się misjonarzom, podróżnikom, poszukiwaczom złota, a przede wszystkim naukowcom i badaczom przeprowadzającym we wcześniejszych latach nieetyczne eksperymenty medyczne. Ten żal, bezsilność, a nawet wściekłą rozpacz czułam podwójnie w kontekście niezwykłości i unikatowości świata Yanomami. Ludzi żyjących szczęśliwie z dala od asfaltu, stali, szkła i „nieznających obłudy, kłamstwa, biurek, krawatów, politycznych podjazdów, wyścigu szczurów, wazeliny, wolnego rynku, plastikowych pieniędzy, wirtualnych prawd, morza idiotycznych przepisów, biurokracji, VAT-ów, PIT-ów, NIP-ów i całej tej pieprzonej cywilizacji zabijającej duszę w człowieku...” Czyniącej z nas ludzi cywilizowanych - wydmuszki z pustką w środku. Do takiego wniosku doszłam, przyglądając się ich życiu, wierzeniom, kodeksowi postępowania, otoczeniu, w którym żyli i stosunku do niego. To piękno życia w zgodzie z naturą i blisko niej psuła mi jedna rzecz. W wyprawie autora brała również udział znana podróżniczka Beata Pawlikowska. Bardzo ucieszyłam się, licząc na spojrzenie z boku na tę niepospolitą kobietę, którą bardzo podziwiam. Na podejrzenie jej „przy pracy” z perspektywy innego podróżnika. Niestety autor bardzo rzadko wspominał o swoich współtowarzyszach. Miało to sens, ponieważ usuwał w cień ekipę, czyniąc głównymi bohaterami relacji Indian. Nie był jednak w tym podejściu konsekwentny, ponieważ, jeśli wspominał o Beacie Pawlikowskiej, to zawsze z ironią w kontekście jej błędów, porażek i ponoszonych konsekwencji, nazywając ją „wielką podróżniczką”. Nie rozumiałam, dlaczego burzył jej autorytet, ukazując ją tylko w negatywnym świetle. Bardzo mi się to nie podobało! Za to bardzo spodobał mi się fragment tekstu opisujący dżunglę, który muszę jego część tutaj przytoczyć. „Dżungla jest jak kapryśna kobieta. Wstaje o świcie ubrana jedynie w opadające mgły, z kroplami rosy we włosach. Przeciągając się leniwie, zastanawia się, w jakim dziś będzie humorze. Wędrowca wabi bogactwem swojego wnętrza. Jeżeli nieszczęśnik ulegnie jej szmaragdowym oczom i choć raz wejdzie w nią choćby na cal, ona wciągnie go głębiej, aż do zatracenia tajemniczym pięknem, kształtami i zapachem najcudowniejszych kwiatów. Będzie rzucać pod nogi nigdy niewidziane rajskie owoce, uwodzić wszystkimi barwami tęczy, wchłonie go w swoje wilgotne i gorące wnętrze. Śmiałkom obiecuje najcudowniejsze ze swoich skarbów – złoto, diamenty i szafiry. Zuchwałym plunie w twarz trądem i malarią, roztrzaska ich łodzie o skały, zatopi w wirach rzek i rzuci w otchłań wodospadów”. Jest tego więcej, ale pozostawiam do odkrycia te cudowne zaskoczenia kolejnym czytelnikom. I do pomyślenia nad światem, który sami niszczymy wraz z sobą. naostrzuksiazki.pl
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na 6 5 lat temu
Japonia w sześciu smakach Anna Świątek
Japonia w sześciu smakach
Anna Świątek
Książka jest bardzo fajna (bez obrazy!) jak na lekturę w pociągu lub poczekalni, dla kogoś, kto chce poznać Kraj Kwitnącej Wiśni przystępnie, szczerze i kolorowo, bez pseudonaukowych analiz, ton bibliografii, "zarysowywania kontekstu historycznego" i dzielenia włosa na czworo. Główną z jej wad jest to, że... została zbyt dobrze wydana. Przez to jest jedna z najcięższych pozycji, jakie zabierałem w podróż (konkuruje z wagą aparatu fotograficznego z krótkim obiektywem). Twarde, solidne wydanie i dobra, uczciwa jakość papieru powodują też powstawanie na kartach odblasków przy czytaniu w mieszanym lub sztucznym oświetleniu. To, czemu służyć miała ta forma - czyli wysmakowany poziom zdjęć - pozostaje, niestety, jakby troszeczkę w tyle (żart autorki o tym, jak znakomitym jest fotografem odbieram jako ciepłą autoironię). Pojawiło się tutaj dużo (krzywdzących, moim zdaniem) opinii, że autorka ma rozbuchane ego. Czy piszą to jednak osoby, które doświadczyły tej głębokiej samotności i bycia zdanym wyłącznie na siebie w obcym kraju... lub mieście? Kiedy tylko to ego i dialog wewnętrzny chronią nas przed szaleństwem (tudzież zamarznięciem). Poza tym, odrobina kręgosłupa jest niezbędna do pisania w tak reportażowym stylu (patrz np. Mark Twain). Zaś reportażysta nie zawsze musi "obiektywnie" i po akademicku "mieć rację". Patrząc z innej strony, autorka, będąc atrakcyjną blondynką (173 cm wzrostu, 110/70/90), pokazuje się nam z twarzą zasłonięta włosami, albo okularami, albo na miniaturze wielkości znaczka pocztowego. Wiele osób uległoby tu tendencji do auto lansu... Czuje ból współpasażerów, gdy jej stopy cuchną tuńczykiem. Staje się żywą atrakcją turystyczną przyparta do muru przez jelonki. Tak chyba nie wygląda "przerośnięte ego"? Z trzeciej strony jednak, nawet tak miłej i uroczej dziewczynie pewnie nie oświadczyłbym się, gdyż w widać w jej postawie jak w lustrze nasze główne wady narodowe - tę subtelną nutkę chrześcijańskiego poczucia najlepszości, skłonność do cwaniactwa (gdy trzeba znaleźć miejsce w autobusie, w którym miejsc nie ma) i targowania się, w końcu nieobliczalność (wbicie się na imprezę pełną obcych mężczyzn?!;-)). Choć jestem w połowie lektury i nie wiem, czym autorka mnie jeszcze zaskoczy, zdecydowanie jednak wolę w tę podróż udać się z panią Anią, niż z jakimkolwiek ględzącym anglosasem lub (uchowaj Boże!) profesorem.
Jacek Z. - awatar Jacek Z.
ocenił na 9 5 dni temu
Raport specjalny: 20 niesamowitych historii praca zbiorowa
Raport specjalny: 20 niesamowitych historii
praca zbiorowa
Szukając w internecie jakiejś książki na temat pilotki - Amelii Earhart, natknęłam się właśnie na tę książkę, która okazała się niesamowicie ciekawa i wręcz porywająca. Z trudem byłam w stanie się od niej oderwać. Opisane tu historie są dosyć krótkie, co jeszcze bardziej rozbudziło mój apetyt na to, aby z kilkoma z nich zapoznać się bardziej szczegółowo, czy to w postaci literatury czy też filmów. Książka opowiada o różnych niezwykłych ludziach, których wspólną cechą było podążanie za marzeniami, zatracenie się w swojej pasji kosztem innych obszarów życia jak rodzina, praca czy dalsze kształcenie, a często na granicy skrajnego ryzyka. Wybór takiego niekonwencjonalnego hobby czy stylu życia jak również przekraczanie granic i możliwości własnego organizmu ktoś może uznać za nieodpowiedzialne ryzykanctwo. Ale czy mamy prawo oceniać wybory innych ludzi? Te osoby to między innymi podróżnicy, wpinacze, himalaiści, pilotka, kapitan statku i poszukiwacze przygód. Niektórzy z nich, prowokując los albo zrządzeniem losu, byli zmuszenie walczyć o przetrwanie, jak na przykład uciekinierzy z sowieckiego łagru. Każda z tych historii jest bardzo ciekawa, niesamowita, ale tak samo jak zapewne innych czytelników, dręczyły mnie pytania o to czy warto dla przygody i adrenaliny podejmować aż tak duże ryzyko i wystawiać się na prawie pewną śmierć? Co innego, gdy kogoś zmusiła do tego sytuacja losowa, jak na przykład katastrofa statku czy samolotu a co innego świadome igranie ze śmiercią. Większość z bohaterów tej książki zapłaciła za swoje hobby najwyższą cenę czyli życie. Ale nie oceniam, a w wielu przypadkach podziwiam i zazdroszczę odwagi, na którą mało kogo byłoby stać. Jest to jakby forma reportaży "National Geographic" o dwudziestu niezwykłych osobach, zebranych w tej jednej książce. Nie tylko treść niesamowita, ale również szata graficzna dopracowana w każdym milimetrze. Piękny, kredowy papier, fantastyczne zdjęcia, rewelacyjna grafika, pasująca do charakteru i tematu książki, od tej strony wszystko dopieszczone na tip-top. Wiele z opisanych tu historii sfilmowano i kilka z nich miałam przyjemność oglądać. Dla mnie osobiście rewelacyjna sprawa. Widać, że ktoś włożył w przygotowanie tej książki wiele serca i postarał się o to żeby była atrakcyjna zarówno w formie jak i w treści. Aczkolwiek historie zamieszczone w pierwszej części książki były znacznie ciekawsze od tych kilku ostatnich, gdzie Słowacki moim zdaniem w ogóle nie pasował i nie wiadomo dlaczego w ogóle się tam znalazł. Nie mniej jednak polecam z całego serca.
Agafitness - awatar Agafitness
ocenił na 7 2 lata temu

Cytaty z książki Blondynka w Indiach

Więcej
Beata Pawlikowska Blondynka w Indiach Zobacz więcej
Więcej