Bitwa o kieł

Okładka książki Bitwa o kieł
Chris Wraight Wydawnictwo: Copernicus Corporation Cykl: Bitwy Kosmicznych Marines (tom 6) Seria: Warhammer 40000 fantasy, science fiction
416 str. 6 godz. 56 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Cykl:
Bitwy Kosmicznych Marines (tom 6)
Seria:
Warhammer 40000
Tytuł oryginału:
Battle of the Fang
Data wydania:
2019-06-21
Data 1. wyd. pol.:
2019-06-21
Data 1. wydania:
2016-11-15
Liczba stron:
416
Czas czytania
6 godz. 56 min.
Język:
polski
ISBN:
9788361656777
Średnia ocen

                6,9 6,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Bitwa o kieł w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Bitwa o kieł

Średnia ocen
6,9 / 10
28 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
174
124

Na półkach: ,

Na początku pomyślałem że pisarz pomylił Kosmicznych Marines z Mitologią Nordycką lecz sam koniec książki wszystko wyjaśnia czemu ci Kosmiczni Marines są tacy ,,dzicy". Pierwsza część książki mi się dłużyła lecz druga część była bardzo fajna ocena 7 na 10.

Na początku pomyślałem że pisarz pomylił Kosmicznych Marines z Mitologią Nordycką lecz sam koniec książki wszystko wyjaśnia czemu ci Kosmiczni Marines są tacy ,,dzicy". Pierwsza część książki mi się dłużyła lecz druga część była bardzo fajna ocena 7 na 10.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

77 użytkowników ma tytuł Bitwa o kieł na półkach głównych
  • 39
  • 36
  • 2
29 użytkowników ma tytuł Bitwa o kieł na półkach dodatkowych
  • 16
  • 4
  • 3
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

I nie poznają, co to strach Dan Abnett
I nie poznają, co to strach
Dan Abnett
Mając z tyłu głowy liczne rankingi czy oceny znajomych liczyłem, że 19 tom spod ręki D.Abnetta będzie pozycją, która wzniesie się na sam szczyt powieści z cyklu Herezji Horusa. Czy zatem kolejna część sprosta oczekiwaniom, które mam wobec niej? A może rozbije się ono o rzeczywistość tak jak legion głosicieli słowa rozbił się o siły Ultramarines oraz armii Imperialnej na Leptius Numinus. Pierwszą rzeczą jaka pozytywnie zaskakuje to sposób jej przedstawienia w formie chronologicznego zapisu tego co działo się przed i po `punkcie zero` (Istotnego wydarzenia, które prymarcha XIII określa jako rozpoczęcie odliczania) Czytając książkę, rozdzieliłem ją na 3 części. Wstęp, zaskoczenie(1 połowa książki) i odpowiedź.(2 połowa książki) Mimo dość standardowej pierwszej części, jaką jest przedstawienie świata, bohaterów wplatane są również wątki, które przedstawiają nam wydarzenia, które zbliżają nas do głównego punktu historii. Sprawia to, że mimo iż wiemy co się stanie jesteśmy zainteresowani tym w jaki sposób do tego dojdzie i co się stanie pomiędzy. Autor dzięki temu buduje pewnego rodzaju napięcie i zachęca czytelnika do dalszego poznawania historii. Najwięcej zastrzeżeń mam do kolejne części, którą określam jako `zaskoczenie`. Mimo, iż mam świadomość tego co autor chciał przekazać, czyli wielkość zdrady, zdziwienie XIII legionu, impakt ataku na Calth i jego dewastującą skalę. Mam wrażenie, że autor poszedł w pewną skrajność, która nie skończyła się dobrze. Przynajmniej dla mnie. W tej części poczułem pewnego rodzaju znużenie i zmęczenie. Ileż razy można czytać o spadających obiektach z x różnych perspektyw. Gdyby odchudzić tą część o jakieś 20%/30% z tego rodzaju opisów uważam, że wyszłoby tej pozycji tylko na plus. Natomiast ostatnia część to już sam `creme de la creme` dla tych, którzy lubią świat warhammera 40k. Czyli bitwy, braterstwo, poświęcenie, pożoga, tytany, demony, krew. Czyta się tą część jednym tchem i chce się tylko więcej i więcej. Abnett potrafi to robić i w tej części pokazuje swoje najlepsze umiejętności. Dosłownie usiadłem i przeczytałem drugą połowę książki na jednym posiedzeniu, tak mi się to podobało. Podsumowując jest to bardzo dobra pozycja z cyklu HH i uważam ją za wartą przeczytania jeśli chodzi o `lore` 30k. Dodatkowo jeśli jesteś fanem XIII legionu to również powinieneś się nią zainteresować, jest w niej sporo ciekawostek odnośnego tego czym kierują się Ultramarines oraz jakie mają podejście do wielu spraw. Gdyby nie nieco rozczarowująca jedna z części powieści bez namysłu wystawiłbym jej ocenę 8/10 jednak z tą niewielką skazą moja ostateczna ocena to 7/10.
Grimek - awatar Grimek
ocenił na 7 6 miesięcy temu
Prymarchowie Graham McNeill
Prymarchowie
Graham McNeill Rob Sanders Nick Kyme Gav Thorpe
Sięgając po antologię Prymarchowie liczyłem głównie na dwa opowiadania Pęknięte odbicie oraz Ukryty wąż. Pierwsze z nich dotyczy losów Prymarchy Fulgrima i legionu Dzieci Imperatora po maskarze na Istvaan V, stanowiące w pewien sposób wstęp do kolejnego tomu Herezji Horusa z udziałem tego legionu, a mianowicie Anioła Exterminatus. Natomiast drugie skupia się na działaniach jednego z moich ulubionych legionów czyli Legionu Alfa. Spodziewałem się tutaj wielu nieszablonowych działań jak i zaskakujących zwrotów akcji. Jak więc wypadła antologia Prymarchowie, czy warto po nią sięgnąć, które opowiadanie wypadło najlepiej? Pierwsze opowiadanie otwierające antologię to Pęknięte odbicie. Napisał je nie kto inny tylko Graham McNeill, czyli osoba, która zna Legion Dzieci Imperatora jak nikt inny, gdyż to właśnie on jest autorem jednych z najlepszych tomów Herezji Horusa czyli Fałszywych bogów, Fulgrima oraz Tysiąca Synów. Wydarzenia w Pękniętym odbiciu obserwujemy z perspektywy najlepszego szermierza w legionie Dzieci Imperatora czyli Lucjusza. Od czasu walk na Istvaan V, widzi, że Fulgrim zachowuje się jakoś inaczej, jakby ktoś obcy zawładnął jego ciałem. Postanawia przeprowadzić śledztwo i dojść prawdy, namawiając także do swoich racji innych wyższych dowódców swojego legionu. Powiem tak spodziewałem się po tym opowiadaniu trochę więcej, jednak wcale nie oznacza to, że jest ono złe. Po po prostu jest moim zdaniem zbyt płytkie, szczególnie widać to po lekturze Fulgrima, brakuje tego czegoś, wygląda to tak jakby autor w tym opowiadaniu zapomniał o tym elemencie, który stanowił o wyjątkowości historii o tym legionie. Do plusów tego opowiadania bez wątpienia należy główny bohater i spojrzenie na jego motywacje jakimi się kieruje oraz na relacje z poszczególnymi dowódcami. Równie ważne jest to, że opowiadanie to stanowi idealne, choć nie pozbawione wad spoiwo pomiędzy powieściami Fulgrim i Anioł Exterminatus. Jeżeli chodzi o ocenę tego opowiadania to dałbym mu 7/10, warto je przeczytać jeżeli czytaliście już Fulgima i przymierzacie się do Anioła Exterminatus. Drugie opowiadanie w antologii autorstwa Nicka Kyme nosi tytuł Próba Żelaza. Śledzimy w niej losy legionu Żelaznych Dłoni i ich Prymarchy Ferrusa Manusa. Dostał on zadanie zajęcia systemu Jeden-Pięć-Cztery-Cztery, jednak to zadanie nie będzie takie łatwe gdyż ich przeciwnikiem będą Eldarowie, a na planecie, na której prowadzą ofensywę panują ekstremalne pustynne warunki. Jednak planeta kryje pewną tajemnicę, z którą Ferrus będzie się musiał zmierzyć samotnie. Rzeczy jakie tam odkryje, mogą doprowadzić do zmiany biegu historii. Pozostaje tylko pytanie czy Prymarcha jest na to gotowy. Próba żelaza była dla mnie dość sporym zaskoczeniem, nie spodziewałem się, że autor ukaże konflikt z Eldarami w ten sposób, i oczywiście miejsce do którego trafia Ferrus, to coś naprawdę klimatycznego, coś co powinno spodobać się fanom uniwersum Warhammera 40 000 jak i Herezji Horusa. Właśnie dla takich opowiadań, które dodają takie smaczki do uniwersum powstają antologie, jak dla mnie 8/10. Trzecie opowiadanie zatytułowane Lew zostało napisane przez Gava Thrope. Jest to specjalista od Mrocznych Aniołów, choć w cyklu Herezja Horusa zadebiutował powieścią Wybawienie utracone, skupujące się na działaniach legionu Kruczej Gwardii po masakrze na Istvaan V. Po kampanii w świecie Tsagualsa, gdzie Władcy Nocy wymknęli się z pułapki Mrocznych Aniołów, Prymarcha Lion El'Jonson postanawia przenieść ciężar działań do systemu Perditus, gdyż znajduje się tam broń o znaczeniu strategicznym. Z informacji jakie otrzymał wie, że w systemie znajdują się wydzielone siły dwóch legionów Gwardii Śmierci oraz Żelaznych Dłoni. Mroczne Anioły nie mogą mieć pewności kto jest lojalistą, a kto zdrajcą czy po prostu działają jako wolna grupa, Lion wie, że jednych jak i drugich trzeba uznać za wrogów i podjąć wszelkie środki, które zagwarantują misji sukces. Jednak aby dotrzeć do układu Perditus, trzeba będzie przedrzeć się przez osnowę, jednak jak się okaże ich statek nie będzie sam. Jest to naprawdę fajne opowiadanie, które tworzy chronologiczną całość z pozostałymi pozycjami z Herezji Horusa opowiadających o Mrocznych Aniołach, zasłużone 8/10. Powiedzenie mówi, że najlepsze zostaje na deser i tak bez wątpienia jest z ostatnim opowiadaniem autorstwa Roba Sandersa czyli Ukrytym wężem. Tajna baza Legionu Alfa została zinfiltrowana. Prymarcha Omegon wie, że nikt nie może dowiedzieć się o jej istnieniu. Postanawia zebrać najlepszy oddział i na jego czele wyruszyć aby przeniknąć do własnej bazy i wytropić szpiega, którym może być nawet ktoś z legionu Alfa. Powiem Wam, że jako fan legionu Alfa po cichu liczyłem na to opowiadanie i nie zawiodłem się, a nawet otrzymałem więcej niż się spodziewałem. Jest tu wszystko czego można oczekiwać od Legionu Alfa, dużo taktyki, nieszablonowe działania (walki z Białymi Szramami na Phemus IV), a także zwroty akcji, tego ostatniego możecie spodziewać się na koniec opowiadania, takiego zagrania można było spodziewać się tylko po legionie Alfa. Jest jedno z lepszych opowiadań jakie pojawiło się w dotychczas przeczytanych przeze mnie antologiach z serii Herezja Horusa, co tu dużo mówić 9/10. Jak widzicie antologie rządzą się swoimi prawami trafiają się w nich słabsze opowiadania jak i takie perełki jak Ukryty wąż. Jeżeli jesteście fanami Herezji Horusa to bez wątpienia musicie sięgnąć po Prymarchów, gdyż ta antologia bardzo dobrze rozbudowuje główne wydarzenia jak i dostarcza wiele nowych informacji.
Sarmata - awatar Sarmata
oceniła na 8 3 lata temu
Krocząc w strachu James Swallow
Krocząc w strachu
James Swallow
`Krocząc w strachu` to pozycja, którą śmiało można umieścić w grupie pozycji które warto przeczytać z tej serii. W żadnym stopniu nie jest niczym odkrywczym, jednak posiada wszystkie cechy tego czego oczekujemy od Warhammera 40k. Są to bitwy, braterstwo, groza, chaos, demony, plugastwo, osnowa. Sam wstęp jest dobitnym przykładem powyższych elementów. Jesteśmy świadkami wielkiej bitwy gdzie IX i XVI legion walczą przeciwko xenos. To właśnie po jej zakończeniu doświadczamy tego z czym muszą mierzyć się krwawe anioły oraz co jest największych zmartwieniem Sanguiniusa. Następnie rozpoczyna się główna opowieść gdzie IX zostaje wydany rozkaz udania się na całkowite rubieże galaktyki w celu pozyskania rzeczy, która może im pomóc rozwiązać ich problem. Wszystko jest odgórnie ukartowane przez zdrajców aby odciągnąć ich siły od głównych wydarzeń. Cała książka ma dość sporo elementów grozy czy thrillera jednak najwięcej jest ich podczas dotarcia do określonego układu gwiezdnego. Autor był w stanie tak budować napięcie, że czasami wręcz miałem wrażenie jakby oglądał pierwszego Obcego. Bohaterowie nie widzieli tego co na nich czyha, jednak każde kolejne wydarzenie pchało ich ku szaleństwu. Dopiero w momencie kiedy każdy domyślał się/wiedział z czym mogą się mierzyć w jakimś stopniu cała ta atmosfera gdzieś prysła. Mimo, że pozycja ma prawie 600 stron nie czułem większych momentów znużenia czy znudzenia. Każdy rozdział był bardziej sinusoidą gdzie było budowane napięcie do tego najważniejszego momentu. Oczywiście jak przystało na wydawcę Copernicus Corporation nie mogło się obejść bez błędów podczas edycji. Także każdy kto będzie uważnie ją czytał spostrzeże je. Jeśli lubisz serie Herezji Horusa i wiesz czego możesz się tutaj spodziewać śmiało sięgaj po tę pozycję. Tak samo jeśli lubisz IX i Sanguiniusa to uważam to za jedną z ciekawszych pozycji do ich poznania. Dodatkowo prymarcha wskakuje u mnie na podium jeśli chodzi o tych, których można polubić spośród pozostałych jego braci.
Grimek - awatar Grimek
ocenił na 7 6 miesięcy temu
Zdrajca Aaron Dembski-Bowden
Zdrajca
Aaron Dembski-Bowden
Tom 24 Herezji Horusa był dla mnie pozycją wzbudzającą mieszane odczucia. W założeniach mamy to co lubimy w tej serii najbardziej, ale wszystko rozbija się o szczegóły. Powieść rozgrywa się na obszarze Ultramaru gdzie XVII i XII legion chcą doprowadzić do upadku systemu, jak i XIII wraz z jego prymarchą, który jest ich domem. Pierwsze co mnie mocno zirytowało to początkowe 100, 150 stron. Miałem wrażenie, że zostały zredagowane po łepka, albo ktoś miał naprawdę zły czas kiedy zajmował się tym fragmentem. Niektóre zdania musiałem czytać po kilka razy aby zrozumieć ich sens. Wiadomo, mamy tutaj do czynienia z wydawnictwem Copernicusa i zawsze znajdują się w ich pozycjach w różnych miejscach jakieś zgrzyty, ale tutaj miałem wrażenie, że było tego ponad miarę. XII legion też nie przypadł mi do gustu i to jak zostali ukazani. Całość ich działania na przestrzeni całej książki można porównać do zasady `iść do przodu, bardziej się wściekać, zatracać się w szaleństwie, zwycięstwo będzie a straty nie są istotne`. Bardzo mi się to kłóci z tym jak działają legiony i co jest dla nich ważne. Samo popadnie w szał w trakcie walki nie jest dla mnie złym pomysłem, bardziej uważam to za stracony potencjał tego jak można by wykreować pożeraczy w tamtym okresie. Z innej strony niezwykle zainteresowałem się ich historią tego kim byli wcześniej jako zakon (ogary wojny), jak wyglądała ich przemiana do obecnej formy. Ponieważ w momentach nie związanych bezpośrednio z działaniami wojennymi sami pożeracze żałują tego kim się stali, jak działają obecnie i do czego doprowadził Angorn wobec nich samych. Sam czerwony anioł również w żadnym stopniu nie jest ciekawy. Jest wręcz dla mnie antytezą prymarchy. Nie interesuje go zakon, nie interesują go jego podwładni, nie chce z nimi walczyć podczas bitew, nie chce za bardzo uczestniczyć w jego życiu a najchętniej to chciałby umrzeć na polu bitwy albo otrzymać to czego chciał zanim został nazwijmy to uratowanym przez Imperatora. Przez cały czas będąc na granicy poczytalności żeby mówić albo robić cokolwiek świadomie. Ponownie jak w przypadku samego legionu byłem ciekawy jego przeszłości, i tym jaką osobą był kiedy wylądował na Nucerii. Innymi ciekawszymi postaciami na tle pożeraczy światów to chociażby dowódca floty, dreadnought Lhorke, oraz psionicy. Odnośnie XVII jestem totalnie obojętny i można ich podsumować jako `fanatyków religijnych` za wyjątkiem jeden postaci, która wyróżnia się na tle całego legionu czyli Argel Tal. O Erebusie nie trzeba się rozpisywać, wiadomo co należy z nim robić. Kolejnym uważam minusem jest to w jaki sposób autor przedstawił XIII. Mimo iż w samej powieści XII jest zazdrosna oto czym stał się Ultramar, jak sprawnie działają Ultramarines i jak dobrym wodzem jest Guilliman. To zostali sprowadzeni do mięsa armatniego, które niezależnie od tego co zrobi i tak jest niszczony przez atakujących. Sama powieść została skonstruowana dobrze, czyta się ją sprawnie(pomijając redakcję polskiego wydania) i nie odczułem w niej zbędnych elementów albo przeciągania czegoś na siłę. Przedstawia ważne i kluczowe elementy dla lore 30 tysiąclecia . Podsumowując, tak jak napisałem na początku pozycja wzbudzające we mnie mieszane odczucia. Z jednej strony całkowicie nie przypadł mi do gustu XII legion jednak byłem bardzo ciekawy historii ich oraz samego Angorna. Pozycja obowiązkowa jeśli chodzi o świat wh40k, napisana sprawnie, bez zbędnego przeciągania. Daje jej 6 ale jeśli lubisz heretyckie legiony albo samą XII dorzuć mojej ocenie punkt w górę.
Grimek - awatar Grimek
ocenił na 6 5 miesięcy temu
Era mroku Dan Abnett
Era mroku
Dan Abnett Graham McNeill John French Christian Dunn James Swallow Aaron Dembski-Bowden Rob Sanders Chris Wraight Nick Kyme Gav Thorpe
Cenię sobie szczególnie te antologie opowiadań, które uzupełniają moją wiedzą na temat uniwersum, o którym traktują. Gdy spojrzałem na listę autorów tworzących Erę Mroku wiedziałem, że będzie dobrze. Graham McNeill, James Swallow, Nick Kyme, John French, Chris Wraight, Gav Thorpe, Dan Abnett, Rob Sanders, Aaron Dembski-Bowden. Dziewięciu autorów i tyle samo świetnych opowiadań. Era Mroku, pod redakcją Christiana Dunn, jest antologią, która zwyczajnie musi pojawić się w Twoim księgozbiorze. Poszczególne opowiadania przedstawiają wydarzenia, które możesz znać z innych książek z uniwersum Warhammer 40 000. Co jednak ważne, autorzy postarali się o wplecenie swoich historii w tak umiejętny sposób, aby stanowiły uzupełnienie tego, co już wiesz o zupełnie nowe fakty. Tym sposobem możesz podziwiać Ultramarines w boju, ale także zrozumieć, jak przemyślane były plany Horusa Luperkala, który wysłał swoich agentów nawet na najmniejsze planety, aby zasiać wśród ich mieszkańców ziarna herezji. Powrócisz też na zrujnowane wojną Prospero oraz poznasz historię Aksymanda, zwanego Małym Horusem. Każde z opowiadań to zupełnie inna historia, ale tworzą one ciekawe połączenie. Szczególnie dobre, w mojej opinii, są opowiadania „Ostatni Upamiętniacz” oraz „Bestialska Broń”, napisane przez, odpowiednio, Johna Frencha oraz Aarona Dembskiego-Bowdena. Pierwsze jest wzruszającą historią Solomona Vossa, wsławionego upamiętniacza, który ostatecznie podzielił tragiczny los skazanych na zagładę przez Horusa ludzi. Drugie opowiadanie przedstawia spotkanie dwóch Prymarchów – Liona El’Jonsona z Konradem Curze – na planecie Tsagualsa. Starcie tytanów i ich najlepszych wojowników, jak na Dambskiego-Bowdena przystało, było epickie. Era Mroku dostarcza niezapomnianych emocji. Znajdziesz tu krwawe batalie, lojalność, zdradę, intrygę. Jest tu więc wszystko to, za co można kochać Warhammer 40 000. Odpowiedzialny za tłumaczenie Krzysztof Kowalczyk stanął na wysokości zadania, zachowując niezwykły klimat Herezji Horusa. Co równie ważne – korekta również poradziła sobie bardzo dobrze, wyłapując niemalże wszystkie błędy. Antologia Era Mroku, dzięki niezwykle mocnemu składowi autorskiemu, wypada wyjątkowo dobrze w porównaniu z pełnowymiarowymi publikacjami. Jeśli jesteś fanem Warhammer 40 000, nie możesz obok niej przejść obojętnie! źródło: https://ustatkowanygracz.pl/recenzja-ksiazki-era-mroku/
Ustatkowany_Gracz - awatar Ustatkowany_Gracz
ocenił na 8 7 lat temu
Pierwszy heretyk Aaron Dembski-Bowden
Pierwszy heretyk
Aaron Dembski-Bowden
,,Pierwszy Heretyk" to książka, którą dość ciężko mi ocenić. Z jednej strony wnosi bardzo dużo do poznania historii, przeszłości, podwalin można powiedzieć genezy całej Herezji Horusa. Widzimy tutaj proces spaczenia chaosem jakiemu poddany został legion Głosicieli Słowa na czele ze swym prymarchą, Lorgarem. Opowieść sięga kilku dekad przed rozpoczęciem właściwej Herezji Mistrza Wojny a kończy się kolejnym opisem bitwy na Isstvanie V tym razem właśnie z perspektywy legionu Lorgara. Jest to na pewno ciekawe uzupełnienie obrazu tego kluczowego momentu i z pewnością najmocniejszy moment książki Aarona- Dembskiego. Z drugiej strony cała podróż Legionu Głosicieli Słowa w przeszłość w poszukiwaniu starych bogów, odkrycie strasznej prawdy na temat imperatora w końcu przyjęcie chaosu, choć ważne fabularnie i całkowicie zmieniające naszą perspektywę na temat stron konfliktu przedstawione zostało w sposób co najwyżej poprawny. Przez pierwszą połowę książki dominuje raczej swojego rodzaju monotonia a chwilami nawet nuda. Sporo dialogów, mało akcji, ważne zwroty fabularne - tak podsumowałbym w skrócie pierwsze 300 stron książki. ,,Pierwszy Heretyk" to jednak bardzo dobra pozycja w szeregu coraz liczniejszych książek serii ,,Herezji Horusa". W pewnym sensie odwróciła ona moje wyobrażenie na temat tego kto jest ,,zły" a kto ,,dobry" w tym głównym konflikcie. Rzucając więcej światła na genezę, przyczyny Herezji i motywy ,,zdrajców" staje się w moim odczuciu jedną z podstawowych pozycji, które trzeba przeczytać po głównej trylogii. Polecam 8/10.
Pawliq88 Pawlica - awatar Pawliq88 Pawlica
oceniła na 8 11 miesięcy temu
Anioł exterminatus Graham McNeill
Anioł exterminatus
Graham McNeill
Anioł exterminatus autorstwa Graham McNeill to 23 tom z cyklu Herezji Horusa. Bawiłem się przy nim dobrze jednak nie jest to pozycja dla każdego. Sama powieść dzieje się nieco później po wydarzeniach z tomu 19 i 28(dzieją się one mniej więcej w tym samym momencie Herezji). Opowiada o losach IV i III legionu, które wybierają się na wspólną misję w celu pozyskania broni, która może odmienić losy wojny toczącej się po zdradzie Horusa Lupercala. Jeśli ktoś czytał już coś od tego twórcy(Fullgrim, Mściwy duch) ten wie, że pan McNeill lubi sobie pewne rzeczy poprzeciągać inne mocno rozwinąć i dorzucić parę mniej znaczących wątków, które w mniejszym lub większym stopniu są istotne dla całości lore czy nawet samej powieści, którą czytamy. Natomiast budują ten klimat warhammera 30k. Gdybym miał strzelić to opis wydarzeń na lexicanum mógłby zająć w okolicach 2 strony a4. Natomiast exterminatus to powieść na 600stron. Gdzie pierwsze ~150 stron to wstęp, kolejne ~250 to lot do miejsca docelowego, następnie przez 100 idą do niego i najbardziej istotne rzeczy dzieją się na ostatnich 100 stronach. Dzięki takiej wielkości autor sporo skupia się na samych prymarchach owych legionów czyli Perturabo i Fullgrima. Pokazuje nam ich sposób myślenia, czym się kierują, co chcą zyskać, do czego są zdolni, jak prowadzą swoje legiony i jakie podejście mają do swoich podkomendnych. Wątek partyzanckich lojalistów próbujących im przeszkodzić na plus. Ukazanie kontrastu między IV a III jak i ich dowodzącymi to kolejny pozytyw. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że końcówka zawiera w sobie niezwykle istotne wydarzenia wpływające nie tylko na sam okres Herezji Horusa, ale też na całościowe uniwersum 40k/41k. Nie jestem jednak przekonany czy dla części osób jak nie większości przebicie się przez 500stron jest tego warte. Pozycja raczej powinna trafić na półkę pt 'Do wzięcia jeśli zostały przeczytane inne ważniejsze części HH.' Co do samego wydania jestem zaskoczony, że w tym tomie chyba nie dopatrzyłem się żadnych błędów w redakcji a Copernicus to wydawnictwo, które ma sporo za uszami, jeśli chodzi o ich wydania pod tym względem.
Grimek - awatar Grimek
ocenił na 7 3 miesiące temu
Szramy Chris Wraight
Szramy
Chris Wraight
28 tom herezji horusa przedstawia nam po raz pierwszy V zakon nazywany białymi szramami. Ich doktryna to szybkość, perfekcyjna współpraca oraz odwrót we właściwym momencie by móc ponownie zaatakować ze zdwojoną siłą. Książka dzieje się kawałek czasu po tomie 12 i 15 obejmującym zdarzenia na Prosperro. A równolegle z tomami 19 oraz 21 obejmującymi działania krwawych aniołów i ultramarines. Szramy wydają mi się mocno wzorowane na nacji Mongołów, Azji i ich kulturze. Ich rdzenna planeta ma bezkresne połacie stepów na których mogą gnać na swoich wierzchowcach z ogromnymi prędkościami, tam specjalizują się w łowiectwie oraz uważają moce osnowy za coś normalnego i korzystnego jednakże mają wobec niej szacunek, obawę, korzystają z niej tylko tyle ile jest to niezbędne nie więcej. Powieść kręci się wokół kilku bohaterów pomijając samego prymarchę Jaghatai Khan, jest tam jego najważniejszy doradca wiesz burzy Targutai Yesuge oraz dwóch legionistów Shiban Khan oraz Targutai Yesugei. Wokół tej dwójki ukazany jest ciekawy konflikt jak i podział jaki może wystąpić w samym legionie. Sam zabieg nie jest niczym odkrywczym jednak w tym cyklu można uznać to za coś niespotykanego. Otóż jeden z nich jest rdzennym mieszkańcem planety skąd wywodzi się prymarcha natomiast drugi jest z samej Terry i zwyczajnie dostał się do tego legionu z przydziału. Mimo, że niespecjalnie chciał tam być. Fabularnie legion został pchnięty przez mistrza wojny na odległe rubieże galaktyki by rozprawić się z tamtejszymi orkami. Będąc tak daleko od centrum informacje spływały do nich z ogromnym opóźnieniem. Pojawiają się pierwsze wątpliwości w legionie oraz u samego Jaghatai. Po której stronie stanąć, kto mówi prawdę, kto jest lojalistą a kto zdrajcą. Czy to sama Nikae był zarzewiem obecnych zdarzeń, te i inne pytania będą z nami towarzyszyć od początku kiedy szramy są na systemie Chondax aż po samo jej zakończenie. Miłym odświeżeniem było to, że sam legion jest dość niezależny, neutralny, chce wpierw poznać prawdę a dopiero po tym decydować co zrobić. Są legionem trzymającym się na uboczu, ignorowanym przez resztę, wręcz zapomnianym co dawało im sporo swobody ale jednocześnie byli wewnętrznie źli na pozostałych, że tak się z nimi obchodzą. Jednak samo to daje ciekawy wgląd na wszystko co robią i co dzieje się wokół nich Oprócz tego jak na powieści ze świata Warhammera 40k mamy potyczki w kosmosie, na ziemi, nieco psionki, a także co nie jest czymś częstym walkę prymarchów. Szramy to dobra pozycja z Herezji Horusa, której na pewno warto dać szanse. Rzuca światło na pewne wydarzenia z tego okresu, które dla części mogą się okazać interesujące lub kluczowe. Czytając nie czułem znużenia, akcja nie zwalniała tempa od początku do końca. Nie wolno za to zapomnieć, że mamy do czynienia z wydawnictwem Copernicus także są błędy w redakcji. Znajdzie się kilka literówek. Czy to zamiast ę jest e, zamiast a, ą. Gdzieś tam została ucięta litera etc. Uważam, że jest to karygodne ale niestety jest czymś normalnym dla tego wydawcy. Niestety
Grimek - awatar Grimek
ocenił na 7 3 miesiące temu
Wojna bez końca praca zbiorowa
Wojna bez końca
praca zbiorowa
„Pojęcie dobrej książki zmienia się w zależności od tego, kto ją czyta”. Czy „Wojna bez końca” jest „dobrą książką” według czytelnika piszącego o sobie w trzeciej osobie? Preferuję powieści ponad antologie opowiadań. Jednak pomimo osobistych sympatii, XXXIII tom Herezji Horusa wyjątkowo przypadł mi do gustu. Zdecydowanie jest to jeden z najlepszych zbiorów w cyklu. Autorzy przedstawiają nam różnorodne jakościowo opowiadania o niemal wszystkich Legionach. Zarówno lojalistów, jak i zdrajców. Poruszane są wątki, które tyczą się minionych, jak i niosą za sobą obietnicę przyszłych wydarzeń. Towarzyszymy Prymarchom, Kosmicznym Marines, Gwardzistom Imperialnym i nie tylko. Obserwujemy zmagania wojenne, operacje na stole chirurgicznym, jak i przejawy matczynej miłości. „Spustoszenie” to jedno z moich trzech faworytów. Zabiera nas w sam środek akcji przeprowadzanej przez Legion Alpha. Jest to najbardziej podstępny ze wszystkich Legionów. Kosmiczni Marines z Legionu Alpha podnieśli do rangi sztuki umiejętność siania dezinformacji. Są skrupulatni i preferują wygrywanie bitew już na etapie planowania. Opowiadanie lepiej ukazuje ich metodologię niż tom „Legion”. „Demonologia” to niekwestionowany zwycięzca antologii. Skupia się na Prymarsze Gwardii Śmierci, Mortarionie. Jak dotąd żadna powieść z „Herezji Horusa” nie przybliżyła nam w połowie tak dobrze portretu owego Prymarchy. Poznajemy jego przeszłość. Obserwujemy motywacje. Odkrywamy lęki. Być może nawet przybliżamy się do zrozumienia go w jakimś stopniu. „Chirurgon” to ostatnie opowiadanie z podium. Koncentruje się na Fabiusie, ikonicznym konsyliarzu serii. Jednocześnie jest on jednym z najciekawszych zdradzieckich Kosmicznych Marines. Nie kieruje nim żądza mordu jak Kharnem. Nie interesuje go bycie najlepszym szermierzem, co jest imperatywem Luciusa. Jest złakniony wiedzy. Życie, cierpienie oraz ideały istot żywych nie mają dla niego znaczenia. Determinuje go wyłącznie rozwój nauki. Zatracił człowieczeństwo w trakcie niezliczonych eksperymentów i operacji. Zakończenie zostawia otwarte niczym niezaszyta rana miejsce dla wszczepienia nowego wątku. Fanom „Mściwego Ducha” polecam opowiadania „Adoratrice Devine” oraz „Wilcza Matka”. Pierwsze jest prequelem, drugie sequelem dla XXIX tomu. Lubiący „Przekleństwo Pythosa”, nie powinni przejść obojętnie obok „Kazania o Exodusie”. „Na celowniku” spodoba się fanom „Nemezisa”. Od długiego czasu żaden tom nie nawiązywał do tamtej książki. „Wojna bez końca” jest wolna od bardzo słabych opowiadań. Jeżeli już musiałbym któreś wskazać, byłyby to „Skowyt Z Domowego Ogniska” oraz „Zalety synów”. Polecam tę antologię opowiadań szczególnym czytelnikom. Tym, którzy sięgają wyłącznie po tomy ze swoimi ulubionymi Legionami, a którzy zapragnęliby poobcować z nowymi doświadczeniami.
Książę_Słowa - awatar Książę_Słowa
oceniła na 6 1 rok temu
Bitwa o Otchłań Ben Counter
Bitwa o Otchłań
Ben Counter
Niosący Słowo planują zaatakować macierzystą planetę Ultramarines - Macragge. Tworzą potężny statek, który ma zniszczyć kluczowy świat w Segmentum Ultima. Przeciwko nim występuje kilku Astartes z Ultramarines, Kosmicznych Wilków, Pożeraczy Światów i jeden z Tysiąca Synów. 🔹Piwo, magia, duma, honor, agresja i wybuchy. Tak w skrócie można opisać ten tom. I mi się to bardzo podobało. Z początku może bywało niemrawo, ale każda kolejna strona to już ciągły rozwój wydarzeń - choć na mniejszą skalę niż poprzednie tomy. Mimo iż Herezja już trwa, to wciąż jest to nowość dla Legionów wiernych Imperatorowi. 🔹Autor sprawnie ukazał dylematy, które targają lojalistami. Po raz pierwszy w życiu muszą zmierzyć się z własnymi braćmi, którzy jeszcze chwilę wcześniej dumnie wypełniali plan Imperatora. Gdyby tego było mało, brat z Tysiąca Synów jest również źródłem konfliktu z powodu swojej magii. Wszystkie te rzeczy, niemal do samego końca, pozwalają skupić się na bardziej osobistych przeżyciach bohaterów, które doprowadzają do kilku ciekawych zwrotów akcji. 🔹Pomimo faktu, że głównymi Legionami w tej książce są Niosący Słowo i Ultramarines, to nie mogę oprzeć się wrażeniu, że dla mnie numerem jeden w tej historii jest Skraal z Pożeraczy Światów. Chłop wytłukł tylu zdrajców, że można by go nazwać jednoosobową armią. I nie dał się skusić, by przejść na stronę Chaosu. Porządny Astartes do samego końca. ig: multiverse_hunter
Multiverse_Hunter - awatar Multiverse_Hunter
ocenił na 9 6 dni temu

Cytaty z książki Bitwa o kieł

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Bitwa o kieł