Jaghatai Khan: Sokół z Chogoris

Okładka książki Jaghatai Khan: Sokół z Chogoris autora Chris Wraight, 9788382320831
Okładka książki Jaghatai Khan: Sokół z Chogoris
Chris Wraight Wydawnictwo: Copernicus Corporation Cykl: Prymarchowie / Primarchs (tom 8) Seria: Warhammer 40000 fantasy, science fiction
224 str. 3 godz. 44 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Cykl:
Prymarchowie / Primarchs (tom 8)
Seria:
Warhammer 40000
Tytuł oryginału:
Jaghatai Khan: Warhawk of Chogoris
Data wydania:
2023-04-19
Data 1. wyd. pol.:
2023-04-19
Data 1. wydania:
2018-07-24
Liczba stron:
224
Czas czytania
3 godz. 44 min.
Język:
polski
ISBN:
9788382320831
Tłumacz:
Adam Czarnecki
Średnia ocen

7,4 7,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Jaghatai Khan: Sokół z Chogoris w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Jaghatai Khan: Sokół z Chogoris

Średnia ocen
7,4 / 10
21 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Jaghatai Khan: Sokół z Chogoris

avatar
81
64

Na półkach: ,

Oceniając książkę na tle innych pozycji z serii Prymarchowie, Jaghatai wypada wręcz świetnie. Brakuje z jednej strony większej informacji na temat jego dorastania i czasów sprzed spotkania z Ojcem, aczkolwiek nadaje to całości nimbu tajemnicy, którym tytułowy bohater się otacza. Problemy związane z zakonem i ich praktykami pokazują również to, że Sokół musi, mimo niechęci, stanąć po którejś ze stron. Pozycja zdecydowanie do polecenia

Oceniając książkę na tle innych pozycji z serii Prymarchowie, Jaghatai wypada wręcz świetnie. Brakuje z jednej strony większej informacji na temat jego dorastania i czasów sprzed spotkania z Ojcem, aczkolwiek nadaje to całości nimbu tajemnicy, którym tytułowy bohater się otacza. Problemy związane z zakonem i ich praktykami pokazują również to, że Sokół musi, mimo niechęci,...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
121
31

Na półkach: , , , ,

"Jaghatai Khan: Sokół z Chogoris" Chrisa Wraighta to książka osadzona w uniwersum Warhammer 40k, która przybliża sylwetkę jednego z Prymarchów - tytułowego Jaghataia Khana, stojącego na czele V Legionu. To solidny wstęp do historii Legionu Białych Szram i gruntowne studium jego Prymarchy - enigmatycznego przywódcy, który stara się ochronić kulturę wojowników z Chogoris w obliczu nacisków Imperium oraz wielkich ideologicznych sporów, zwłaszcza tych dotyczących roli psioników w armiach Legionów. Białe Szramy jawią się tu jako Legion nieujarzmiony, oddany przede wszystkim Khanowi i własnym ideałom, co stanowi główny walor narracyjny powieści.

Książka przedstawia czytelnikowi esencję charakteru Białych Szram - Legionu, który jest szybki jak burza, o silnym poczuciu tożsamości i niezależności, który nie godzi się bezrefleksyjnie z narzucanymi rozwiązaniami technokratycznymi. Khan pozostaje postacią fascynującą, bardziej zaangażowaną w refleksję nad własnym dziedzictwem niż w polityczne przepychanki braci-Prymarchów i Imperatora, co nadaje tej historii bardziej introspekcyjny niż epicki charakter. To właśnie te rozważania filozoficzne oraz decyzje Khana dotyczące lojalności wobec własnego dziedzictwa versus lojalność wobec Imperium nadają książce głębię i sprawiają, że można ją postrzegać jako przemyślane wprowadzenie do mitologii Białych Szram. Miłym elementem jest obecność innych frakcji Kosmicznych Marines - Wilków Luny czy Krwawych Aniołów - które urozmaicają narrację i ilustrują złożoną dynamikę relacji między Zakonami, dodając do świata przedstawionego kolejną warstwę - nie tylko militarnych starć, lecz także sieci napięć, sojuszy i konfrontacji sprzecznych wartości. Dzięki temu książka nie izoluje Białych Szram, lecz umieszcza ich działania i wybory w szerokim spektrum postaw lojalistycznych i separatystycznych; wzbogaca spojrzenie na dynamikę między różnymi Zakonami Kosmicznych Marines i ich wzajemne napięcia w kontekście nadciągającej Herezji Horusa. Dzięki temu zestawieniu Khan jawi się jako dowódca niepokorny, nieujarzmiony, przywiązany do własnych ideałów oraz wierny zarówno tradycji psionicznej, jak i lojalności wobec własnego Legionu.

Choć narracja jest przemyślana i przesycona lore uniwersum, to właśnie wysoki próg wejścia może zniechęcać mniej obeznanych czytelników: mnogość terminów, zakrojonych idei i odwołań sprawia, że powieść najpełniej docenią ci, którzy już znają szerszy kontekst Wielkiej Krucjaty i Herezji Horusa. Jako miłośniczka Legionu Białych Szram mogę powiedzieć tylko jedno: For the Emperor and the Khan!

[01.2026]

"Jaghatai Khan: Sokół z Chogoris" Chrisa Wraighta to książka osadzona w uniwersum Warhammer 40k, która przybliża sylwetkę jednego z Prymarchów - tytułowego Jaghataia Khana, stojącego na czele V Legionu. To solidny wstęp do historii Legionu Białych Szram i gruntowne studium jego Prymarchy - enigmatycznego przywódcy, który stara się ochronić kulturę wojowników z Chogoris w...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
528
112

Na półkach: ,

„Ty wezwiesz, ja odpowiem”. Mam wrażenie, jakby te słowa wypowiedziało do mnie książkowe uniwersum Warhammera 40 000. Wtedy, kiedy po rozczarowaniu, jakim był „Ferrus Manus”, zapragnąłem dobrej książki.

„Jaghatai Khan; Sokół z Chogoris” powstał spod pióra Chrisa Wraighta. Autor napisał „Szramy” z „Herezji Horusa”, które również koncentrowały się na Legionie Białych Szram. Zawdzięczamy temu spójną koncepcję. Wydarzenia fabularne są ze sobą powiązane. Bohaterowie występujący w obu tomach zachowują się konsekwentnie. Znajdujemy kilka nawiązań.
VIII tomu cyklu nie zaniedbuje Jaghataia Khana. Ukazuje jego podejście względem ojca – Imperatora – oraz braci, zwłaszcza Horusa. Poznajemy również jego sceptyczne podejście do Unifikacji. Dostrzegamy pragnienie spokoju, trzymania się na uboczu i nieopowiadania się po żadnej ze stron.
Odwiedzamy planetę, na której się wychował: Chogoris. Prawdopodobnie jako jedyny z Prymarchów ochronił ojczysty świat przed ekspansją Imperium Człowieka, przynajmniej częściowo. Chogoris pozostała dziewicza i obywatele planety nie zdają sobie sprawy z istnienia Imperium. Prowadzą koczowniczy i wolny tryb życia.
Książka nie jest najlepszą z cyklu. Trudno jej coś zarzucić, ponieważ spełnia swoje zadanie. Ukazuje nam tytułowego bohatera, jego Legion oraz relacje z innymi istotnymi postaciami czy frakcjami. Jednak nic więcej. Nie ma w niej niczego przełomowego ani nowatorskiego.
SPOILERY:



Jedną z moich ulubionych scen książki jest rozmowa Jaghataia z Malcadorem. Możemy spojrzeć oczami syna Imperatora na prawą rękę tegoż. Uchyla to kolejny rąbek tajemnicy tej wciąż enigmatycznej postaci. Ich rozmowa na temat Imperatora – prawdopodobnie najciekawszego bohatera uniwersum – to kolejny atut. W trakcie dialogu Jaghatai Khan zarzuca Malcadorowi pogardę dla własnego gatunku. Oskarżenie opiera się na tym, że Malcador oraz Imperator ukrywają przed ludzkością prawdę na temat Długiej Nocy. W kontekście tego ujawnia się hipokryzja Jaghataia, który zataił przed obywatelami własnej planety prawdę o istnieniu Imperium. Co ciekawe, trudno mi stwierdzić, czy ta hipokryzja wyszła przypadkowo, czy zgodnie z zamierzeniami autora.
Podobało mi się również poruszenie wątku Librariusa. Wcześniej śledziliśmy ten aspekt dzielący Prymarchów z perspektywy Magnusa i jego Legionu w tomie „Tysiąc Synów”. Otrzymaliśmy tam fragment, w którym debatowano, czy Legiony powinny zrezygnować z psioników. W VIII tomie „Prymarchów” oczami Jaghataia i Białych Szram mogliśmy obserwować wydarzenia sprzed debaty oscylujące wokół Librariusa. Zakulisowe spotkanie Jaghataia z Sanguiniusem oraz Magnusem. Sceptyczne podejście Synów Horusa. Żal Jaghataia, że nie próbował bardziej stanowczo przekonać Horusa.



KONIEC SPOILERÓW:
Większość tomów „Prymarchów” jest warta polecenia. Ten również. Jego wartość dodatkowo podnosi fakt, że jak dotąd nie otrzymaliśmy wiele informacji o Jaghataiu Khanie oraz jego Legionie. Nie bez znaczenia jest także jego powiązanie ze „Szramami” z „Herezji Horusa”.

„Ty wezwiesz, ja odpowiem”. Mam wrażenie, jakby te słowa wypowiedziało do mnie książkowe uniwersum Warhammera 40 000. Wtedy, kiedy po rozczarowaniu, jakim był „Ferrus Manus”, zapragnąłem dobrej książki.

„Jaghatai Khan; Sokół z Chogoris” powstał spod pióra Chrisa Wraighta. Autor napisał „Szramy” z „Herezji Horusa”, które również koncentrowały się na Legionie Białych Szram....

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

52 użytkowników ma tytuł Jaghatai Khan: Sokół z Chogoris na półkach głównych
  • 28
  • 24
27 użytkowników ma tytuł Jaghatai Khan: Sokół z Chogoris na półkach dodatkowych
  • 16
  • 4
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Jaghatai Khan: Sokół z Chogoris

Inne książki autora

Okładka książki Era of Ruin - Siege of Terra Book 11 Dan Abnett, Aaron Dembski-Bowden, John French, Guy Haley, Nick Kyme, Gav Thorpe, Chris Wraight
Ocena 7,0
Era of Ruin - Siege of Terra Book 11 Dan Abnett, Aaron Dembski-Bowden, John French, Guy Haley, Nick Kyme, Gav Thorpe, Chris Wraight
Okładka książki Lupercals War Dan Abnett, Aaron Dembski-Bowden, Matthew Farrer, John French, Guy Haley, Nick Kyme, Graham McNeill, Rob Sanders, James Swallow, Gav Thorpe, Chris Wraight
Ocena 6,0
Lupercals War Dan Abnett, Aaron Dembski-Bowden, Matthew Farrer, John French, Guy Haley, Nick Kyme, Graham McNeill, Rob Sanders, James Swallow, Gav Thorpe, Chris Wraight

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Pharos. Gasnące światło Guy Haley
Pharos. Gasnące światło
Guy Haley
„Niech seria Warhammera 40 000 przetrwa, nawet jeśli czytelnicy nie zdołają”. Niech przyciąga nowych fanów blaskiem tytułów tak dobrych, jak ten. „Pharos” zostało napisane przez jednego z moich ulubionych autorów uniwersum, Guy’a Haleya. W jego twórczości dostrzegam pasję. Szeroką wiedzę o „Warhammerze 40 000”. Konsekwencję, by splatać ze sobą wątki w tomach z różnych cyklów, z odmiennymi bohaterami i odległych chronologicznie. XXXIV tom koncentruje się na Legionach Ultramarines oraz Władców Nocy. Areną ich zmagań jest Pharos. To pradawny wytwór obcych. Monumentalnością, złożonością i możliwościami przerasta najwybitniejsze technologie rasy ludzkiej. Nawet te osiągnięte w Mrocznej Erze Technologii. Posiada wiele funkcji. Jedną z nich jest odgrywanie roli galaktycznej latarni morskiej. Pozwala okrętom podróżującym przez Osnowę dostrzec światło, a w rezultacie dolecieć w oświetlone miejsce. W galaktyce rozdartej Niszczycielskim Sztormem wywołanym przez zdrajców Pharos stanowi dla lojalistów praktycznie jedyną możliwość dotarcia w konkretne miejsce. Wcześniej Władcy Nocy byli nam przybliżani wyłącznie w opowiadaniach. Guy Haley wypełnił tę lukę. Ukazał nam ich stereotypową stronę. Sadystycznych, okrutnych katów, którzy lubują się w rozlewie krwi. Nie poprzestał na tym. Nadał im głębi. Pokazał, że pod maską potworów kryją się ludzie. Ludzie, którzy okrutne metody niegdyś traktowali jako zło konieczne. Paradoksalnie taką metodologią oszczędzili więcej ofiar niż humanitarne Legiony niewzbudzające postrachu. Niestety idąc drogą, którą wyznaczył im Imperator, zatracili się. Zaczęli wierzyć, że maska potwora noszona przez tak długi czas jest ich prawdziwą twarzą. Pewien fragment lśni blaskiem nie słabszym niż Pharos. Jestem pewien, że dla autora również była to niezwykle istotna część książki. Każdy będzie wiedział, o której scenie mówię, kiedy ją przeczyta. „Pharos” paradoksalnie jest zmierzchem pewnej epoki. To niezaprzeczalnie przełomowa pozycja dla „Herezji Horusa”. Teraz najistotniejsze dla fabuły wydarzenia przyspieszą. To nie wiara, lecz fakt. Nie jest to książka idealna, nawet pod względem kryteriów samej serii. Działania wojenne nie są ukazane tak wiarygodnie, jak zwykł to robić Dan Abnett. Nie otrzymaliśmy szczegółowego, pełnego niuansów portretu Prymarchy, jakie zawdzięczamy Grahamowi McNeill. Jednak fakt, że inni autorzy robili coś lepiej, nie umniejsza książce. Ma zalety, których próżno by szukać w pozycjach pisarzy przeze mnie wymienionych. Jeśli ktoś czyta co dziesiątą książkę „Herezji Horusa”, „Pharos” powinna być jedną z nich.
Książę_Słowa - awatar Książę_Słowa
oceniła na71 rok temu
Corax Gav Thorpe
Corax
Gav Thorpe
Pierwszy aksjomat czytelnictwa. Być z taką książką w dłoni, po której spodziewamy się, że nam się spodoba. Czy „Coraxowi” udało się go spełnić? Wolę powieści od antologii. XL tom „Herezji Horusa” nie jest żadną z nich. To oryginalny eksperyment. Zawiera wyłącznie opowiadania koncentrujące się na Kruczej Gwardii. Wątki z nich przeplatają się i znajdują kulminację w minipowieści zamykającej zbiór. Nie jest to więc typowa antologia. Nie jest również zwykłą powieścią. Rozbicie historii na opowiadania i minipowieści sprawia, że fabuła jest dynamiczniejsza. Książka cieszy się również wolnością od sztywnego podążania za głównym wątkiem. Militarne opisy stoją na wyjątkowo wysokim poziomie. Nie był on osiągnięty od dawna w „Herezji Horusa”. Gav Thorpe prezentuje nam taktykę Kruczej Gwardii w całej okazałości. Bycie niewidocznym dla przeciwnika. Eliminowanie wrogich dowódców. Zakłócanie komunikacji oponenta. Ataki z zaskoczenia. Uderzanie w logistykę. Udawanie słabych tam, gdzie jest się silnym. Ich doktryna militarna kojarzy mi się ze „Sztuką Wojny” Sun Tzu. Nie sposób również oprzeć się podobieństwom z Legionem Alpha, choć autor nie nakierowuje na to. Oba Legiony działają w ukryciu. Nawiązują kontakt z ruchami oporu na planetach. Ujawniają się wrogowi wtedy, kiedy jest już zbyt późno na obronę. Istnieją oczywiście mocne, niepodważalne różnice. Legion Alpha nierzadko działa zakulisowo i wykorzystując różne animozje, sam doprowadza do wybuchu powstań. Wprowadza zamieszanie co do własnych intencji. Z tego powodu wróg gubi się w domysłach i popada w „wyuczoną bezradność”. Umieszcza swoich agentów w szeregach innych Legionów, którzy zastępują nieżyjących Kosmicznych Marines i wcielają się w ich role. Krucza Gwardia skupia się niemal wyłącznie na działaniach militarnych. Na partyzantce. Na odwracaniu uwagi wroga i atakowaniu jego najsłabszych punktów. „Corax” świetnie ukazuje postać tytułowego Prymarchy. Nadaje mu głębi. Czyni podróż przez jego emocje, myśli i wątpliwości bardzo emocjonalną. Im lepiej poznajemy tego półboga, tym bardziej dostrzegamy w nim człowieka. XL tom zamyka wątek Kruczej Gwardii rozpoczęty w „Wybawieniu utraconym”. Dlatego nie można odmówić mu znaczenia. Jednocześnie należy przyznać, że na tle cyklu nie przedstawia niczego nowatorskiego. Nie odkrywa przed czytelnikami kolejnego fragmentu mitologii, który przez długi czas będzie pobudzał rozmyślania. Zbyt mocne skupienie się na Kruczych Gwardzistach niekiedy jest wadą. Gav Thorpe dosłownie nie ukazuje różnic pomiędzy działaniami wojskowymi innych Legionów. Równie dobrze mogłyby być jednolitą masą wojska. Prawdopodobnie taką płacimy cenę za jego zbyt mocne zafascynowanie taktyką Kruczej Gwardii. „Corax” jest lekturą obowiązkową dla fanów Kruczej Gwardii. Fani chcący czytać o ważnych wydarzeniach, mogą przeczytać jedynie „Główszczyznę”.
Książę_Słowa - awatar Książę_Słowa
oceniła na611 miesięcy temu
Oko Terry Graham McNeill
Oko Terry
Graham McNeill Nick Kyme Gav Thorpe
„Jam jest recenzowaniem uniwersum”. I nie zdradzę go, serią inną skuszony. „Oko Terry” to kolejna antologia zawierająca mniej lub bardziej udane opowiadania. Posiada jednak prawdziwy klejnot w koronie. „Aurelian”. Jest to rozszerzenie „Pierwszego Heretyka”; dla mnie jak dotąd najlepszego tomu cyklu. Opowiadanie zabiera nas na pielgrzymkę u boku Lorgara, która ostatecznie doprowadzi do jego apostazji. Historia rozpoczynająca zbiór niewiele ustępuję powyższej pozycji. „Wilk z popiołu i ognia” ukazuje nam świetność Wielkiej Krucjaty. Okres poprzedzający wielką bitwę z orkami na Ullanorze i późniejsze wycofanie się Imperatora z wojny. Pozwala nam cofnąć się w czasie i ujrzeć Władcę Ludzkości oraz Horusa walczących ramię w ramię. Zdecydowanie jednak to sam Imperator w tym krótkim dziele lśni najmocniej, olśniewając nawet Prymarchę Wilków Luny. Te dwa opowiadania postawiły poprzeczkę tak wysoko, że żadne z późniejszych im nie dorównuje. Jednak fani poszczególnych Legionów powinni znaleźć coś dla siebie. Ja rekomenduję kilka historii. „Bractwo Księżyca”, będące ciekawym eksperymentem literackim. Posiada formę przesłuchania. Torghun Khan z Legionu Białych Szram, który poparł Horusa, odpowiada w pierwszej osobie na pytania przesłuchującego. „Żelazny Ogień” jest ciekawym doświadczeniem dla miłośników działań wojennych w realiach science-fiction. Przedstawia Żelaznych Wojowników, którzy organizują grę wojenną. W ich przypadku oznacza to bitwę z prawdziwego zdarzenia. Celem jest zdobycie empirycznych danych z manewrów symulujących szturm na Pałac Imperialny. „Czerwone Hełmy” oraz słabsza i krótsza „Strategia” przedstawiają losy Aeonida Thiel po bitwie o Calth. Jest to jeden z bardziej zapadających w pamięć Kosmicznych Marines z cyklu. Już kilkakrotnie wspominałem o nim podczas wcześniejszych recenzji. „Szpon Orła” został oryginalnie napisany, porównywalnie z „Bractwem Księżyca”. Całość to rozmowy poprzez vox dowódców drużyn Imperialnych Pięści. Zostały przechwycone przez zdrajców. Śledzimy je z perspektywy jednego z nich, który odsłuchuje nagranie. „Masakra”. „Vorax”. „Ostateczne podporządkowanie Sześćdziesiąt Trzy Czternaście”. Spodobały mi się najmniej. Zdecydowanie jestem fanem powieści. Jednak XXXV tom na tle innych antologii wypada korzystnie. Najlepsze opowiadanie jest jednocześnie najdłuższym. W dużej mierze zrekompensowało mi ono podróż przez krótsze i na ogół niepowiązane historie.
Książę_Słowa - awatar Książę_Słowa
oceniła na61 rok temu
Mściwy duch Graham McNeill
Mściwy duch
Graham McNeill
Mściwy duch to 29 tom cyklu Herezji Horusa, który rozgrywa się po wydarzeniach z tomu 24("Zdrajca") i nieco przed albo równo z wydarzeniami tomu 27("Niezapamiętane imperium"). Jak wypada powieść odnośnie samego Luperkala po przejściu na stronę heretyków? Dla mnie niestety przeciętnie, książka ma swoje momenty jednak jest ich stanowczo za mało jak na ponad 600 stronnicową opowieść. Mamy tutaj przykład czegoś czego składowe powinny w teorii dać nam mieszankę wybuchową, a tak się nie dzieje. Twórcą dzieła jest Graham McNeill, więc strukturą bardzo mocno przypomina tom 23 "Anioł exterminatus", który też napisał. Mamy tutaj kilka wątków, które się ze sobą w jakimś stopniu zazębiają. Głównym wątkiem jest podróż Horusa na planetę Molech w celu jej podbicia dzięki czemu będzie on mógł przebyć drogę, którą dawniej przebył sam Imperator w celu pozyskania czegoś niezwykle istotnego. Mamy wątek błędnych rycerzy Malcadora, których celem jest dostanie się na statek flagowy "Mściwego ducha", oraz dwa pomniejsze związane z rodem Devine, oraz perpetuą Alivia Sureka. Uważam, że totalnie zbędnym i nic nie wnoszącym wątkiem jest ten odnośnie rodu. Postacie są tam nijakie a przedstawiona fabuła nudna i zbędna. Śmiało można by się go pozbyć i my jako czytelnicy nic z tego byśmy nie stracili. A książka mogła spokojnie się uszczuplić o kilkadziesiąt stron. Najciekawsze postacie występują w grupie Malcadora, zebrani kosmiczni marines z różnych legionów dają ciekawe spojrzenie na charaktery poszczególnych legionów, tego jakie mają działania i jak potrafią ze sobą współdziałać. Odniosłem wrażenie, że autor wykreował zbiór ciekawych osobistości jednak będąc wątkiem dodatkowym autor nie mógł im poświęcić dostatecznie dużo czasu. Wątek Molechu jest tym w którym dziej się najwięcej mamy przedstawioną pełnoskalową inwazję na świat, który jest jej świadomy i obrona jest dopięta na ostatni guzik. Mamy bitwy w kosmosie, na lądzie, pojedynki ogromnych tytanów, piechoty, ataki na umocnione pozycję i ogromne straty po obu stronach. Jednakże brakował mi tutaj tej magicznej iskry, która będzie mnie zachęcać do dalszego czytania, czegoś co sprawi, że będę chciał tylko więcej i więcej. A niczego takiego nie było. Horus, kwadra i inni przyboczni byli dla mnie przeciętni, nie czułem się z nimi jakkolwiek związany ani nie byłem specjalnie zainteresowany tym jak potoczą się ich losy. Wątki, którymi byłem najbardziej zainteresowany i miały teoretycznie kluczowy wpływ na rozwój wydarzeń kończyły się bardzo szybko i pozostawał jedynie niesmak, że dane elementy zostały potraktowane pobieżnie przez autora. Czy polecam? Nie, to część dla określonej grupy odbiorców i raczej jak w przypadku Anioła do przeczytania kiedy nie będzie nic ciekawszego i chce się poznać wątek Horusa. Ocena końcowa: 6/10
Grimek - awatar Grimek
ocenił na61 miesiąc temu
Przekleństwo Pythosa David Annandale
Przekleństwo Pythosa
David Annandale
Zaprawdę powiadam Wam, Wasza wiara została nagrodzona. Rozpoczęło się Offertorium, w trakcie którego zostanie ofiarowane Wam Przekleństwo Pythosa. XXX tom Herezji Horusa zdecydowanie zwalnia, jeżeli mielibyśmy porównać go z poprzednim: Mściwym Duchem. Jednak nie każda odsłona cyklu może ukazywać epickie i przełomowe wydarzenia. Potrzebujemy również książek, które zatrzymają się i ukażą nam perspektywę relatywnie mniej istotnych bohaterów. Dzięki temu Warhammer 40 000 jest tak rozbudowanym, spójnym i wiarygodnym uniwersum. Towarzyszymy Kosmicznym Marines z trzech Legionów: Żelaznych Dłoni, Salamander i Kruczej Gwardii. Ci pierwsi są najliczniejsi i najdokładniej przedstawieni. Są to resztki Legionów ocalałych z masakry na Isstvanie V. Szukają wendetty na zdradzieckich braciach. Przekleństwo Pythosa jest długie, brak w nim postaci Prymarchów. Stwarzało to świetną okazję, by skupić się na różnicach między trzema Legionami Adeptus Astartes. Nie zmarnowano potencjału, ale też w pełni go nie wykorzystano. Żelazne Dłonie są chłodni i pogardzają ciałem. Salamandry troszczą się o życia śmiertelników, Kruczy Gwardziści ich popierają. Dość stereotypowe i proste przedstawienie trzech odmiennych mentalności nadludzi na łamach czterystu stron. Z faktu przetrzebienia, lojaliści musieli uciekać się do podstępów i partyzantki, by pokonywać liczniejszego wroga. Dawało to możliwość, aby rozbudować wątek Kruczej Gwardii. Legion ów jest znany z infiltracji, sabotaży oraz pozostawania w ukryciu aż do momentu ataku z zaskoczenia. Na korzyść Davida Annandale przemawia to, że dowiadujemy się o wzajemnej niechęci między Legionami. X Legion obwinia Kruczą Gwardię i Salamandry. O to, że na Isstvanie nie udzieliły wsparcia podczas szarży ich Prymarchy, Ferrusa Manusa. Ból i żal po stracie genetycznego ojca są tak silne, że przyćmiewają chłodną ocenę isstvańskiej masakry. Legiony XVIII i XIX wiedzą, że podczas bitwy ze zdrajcami dokonały właściwego wyboru. Jednocześnie odczuwają potrzebę odpokutowania przed braćmi z Żelaznych Dłoni. XXX tom cyklu jest przeciętny, co jest szczególnie odczuwalne przez liczbę stron. To napisawszy, muszę przyznać, że końcówka to definitywnie wynagradza. Jest to zdecydowanie co najmniej jeden z najlepszych finałów w Herezji Horusa. Szokujący. Niepokojący. Trzymający w napięciu. Zatrważający. Rozczarowujący. „Rozczarowujący” w pozytywnym sensie. Jest to uczucie, które odczuwamy wraz z bohaterami, przeżywając ostatni akt dramatu. Przekleństwo Pythosa nie jest lekturą dla tych, którzy pragną poznawać oblicza Prymarchów. Nie zadowoli czytelników lubujących się w zmaganiach militarnych na ogromną skalę. Nie odnajdą się w niej fani pragnący dowiadywać się o zakulisowych intrygach zdrajców. Jednak wszyscy ci, którzy chcą poznawać genezę katastroficznych wydarzeń dla Imperium Człowieka, będą ukontentowani.
Książę_Słowa - awatar Książę_Słowa
oceniła na61 rok temu
Brama z kości Andy Clark
Brama z kości
Andy Clark
Drugi tom cyklu „Ognisty Brzask” o tytule „Brama z kości”. Strony powieści kontynuują przedstawianie nam Krucjaty Indomitus. Największego przedsięwzięcia militarnego w Imperium Człowieka od czasów krucjaty prowadzonej przez Imperatora. Czy wyznawcy Chaosu będą w stanie wykorzystać odnalezione „zło” jako broń? Czy wyeliminuje ona Guillimana? Czy może pozbędzie się jedynej opozycji dla Bogów Chaosu, samego Imperatora Ludzkości? Stawka tej historii jest bardzo wysoka. Miałem obawy, sięgając po ten tom. Napisał go nowy autor. Sposób prowadzenia historii przez Guy Haleya całkowicie mi odpowiadał. Potrafił poruszać się umiejętnie w realiach 41. milenium. Gav Thorpe – autor książki „Indomitus” – nie uczynił tego równie sprawnie. Jednak Andy Clark mnie nie zawiódł. Utrzymał poziom. Pisał w duchu zgodnym z tym, co wykreował Haley, jednocześnie wprowadzając powiew świeżości. Do najciekawszych nowych elementów mógłbym zaliczyć Bitewne Siostry, jak i różnorodne postacie po stronie Chaosu. Reprezentują sobą coś więcej niż bezmyślne, czyste zło. Również Gwardia Imperialna może poszczycić się ciekawym bohaterem. Poznajemy generała Dvorgina. Dowódcę zmęczonego wojną. Troszczącego się o swoich podwładnych. Pełnego wątpliwości. Walczącego o przyszłość, jednocześnie niepotrafiącego uciec od przeszłości. Niewykluczone, że generał Dvorgin jest jednym z najciekawszych Gwardzistów z całej serii „Warhammera 40 000”. Uważam, że „Bramie z kości” wyszło na dobre odsunięcie Kosmicznych Marines na dalszy plan. Wiem, że są oni trzonem uniwersum, ale odpoczęcie od nich jest korzystne. Wszechświat serii zawiera wystarczająco dużo elementów, aby z powodzeniem wykorzystywać je do zwalczania monotonii czytelników. Największą wadą drugiego tomu „Ognistego Brzasku” jest skala zagrożenia. Jest ona wysoka dosłownie w każdej powieści opisującej czasy krucjaty Indomitus. Jeżeli epickości jest zbyt dużo, przestaje być ona epickością, a staje się codziennością. W czwartej książce z rzędu ten proces nie może pozostać niezauważony. SPOILERY: Pierwsze zetknięcie Kosmicznych Marines Chaosu z Primarisami – doskonalszymi Adeptus Astartes – było ekscytujące. Wybrzmiało niestety słabo. Eldarski Arcyprorok przybył na Ognisty Brzask – statek flagowy Roboute’a – zaproszony przez niego samego. Przyniósł ze sobą wieści m.in. na temat knowań popleczników Chaosu. Część świty Guillimana skupiła się nie na wysłuchaniu go, lecz na wytknięciu ataków zaczepnych jego rasy przeciwko ludziom. Fragment ukazuje nam, że Chaos stał się takim zagrożeniem, iż ludzie oraz eldarzy są zmuszeni do współpracy. Jednocześnie możemy dostrzec, że nawet wspólny wróg nie wymaże wzajemnych animozji oraz nieufności gromadzonych przez tysiące lat. Zakończenie tomu przypadło mi do gustu. Imperium odniosło sukces i odbiło Gathalamor z rąk heretyków, unieszkodliwiając straszliwą broń. Mimo tego przetrwanie czarnoksiężnika Tenebrusa kładzie się cieniem na tym niekwestionowanym tryumfie. Uciekając zabrał ze sobą pierścień Bucharisa. Ów symbol zła umożliwi mu stworzenie kolejnej, być może straszliwszej broni. KONIEC SPOILERÓW: Pozycja dobra dla wiernych fanów „Warhammera 40 000”. Wszystkich chcących rozpocząć swoją przygodę w tym uniwersum, odsyłam do cyklu „Herezja Horusa”.
Książę_Słowa - awatar Książę_Słowa
oceniła na83 lata temu

Cytaty z książki Jaghatai Khan: Sokół z Chogoris

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Jaghatai Khan: Sokół z Chogoris