Biała gwardia

Okładka książki Biała gwardia
Michaił Bułhakow Wydawnictwo: Polityka Seria: Współczesna Literatura Rosyjska klasyka
280 str. 4 godz. 40 min.
Kategoria:
klasyka
Format:
papier
Seria:
Współczesna Literatura Rosyjska
Tytuł oryginału:
Бeлaя гвapдия
Data wydania:
2011-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1974-01-01
Liczba stron:
280
Czas czytania
4 godz. 40 min.
Język:
polski
ISBN:
9788362148462
Tłumacz:
Irena Lewandowska, Witold Dąbrowski
Średnia ocen

                6,9 6,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Biała gwardia w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Biała gwardia

Średnia ocen
6,9 / 10
507 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
97
97

Na półkach:

Książka z gatunku " uczy i bawi"
Nie sposób bowiem się nie uśmiechnąć przy panu Bułhakowie. A przy tym powieść jest osadzona na tle wydarzeń historycznych.
Jest coś ciepłego w sposobie pisania Bułhakowa, trochę jakby słuchać opowiadań swojego dziadka czy jakiegoś dalekiego wujka.
Jako ciekawostkę i zarazem zachętę można dodać, że książka ta bardzo podobała się...... Józefowi Stalinowi.
To był mile spędzony czas.
Aha, i jeszcze jedno :
"Przenigdy nie zdejmujcie z lampy abażuru! Abażur to świętość."
Miłej lektury :)

Książka z gatunku " uczy i bawi"
Nie sposób bowiem się nie uśmiechnąć przy panu Bułhakowie. A przy tym powieść jest osadzona na tle wydarzeń historycznych.
Jest coś ciepłego w sposobie pisania Bułhakowa, trochę jakby słuchać opowiadań swojego dziadka czy jakiegoś dalekiego wujka.
Jako ciekawostkę i zarazem zachętę można dodać, że książka ta bardzo podobała się.........

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

1457 użytkowników ma tytuł Biała gwardia na półkach głównych
  • 728
  • 710
  • 19
274 użytkowników ma tytuł Biała gwardia na półkach dodatkowych
  • 203
  • 31
  • 12
  • 8
  • 8
  • 7
  • 5

Inne książki autora

Michaił Bułhakow
Michaił Bułhakow
Michaił Bułhakow urodził się jako najstarsze dziecko historyka religii i profesora Kijowskiej Akademii Duchownej Afanasija Iwanowicza (1859–1907) i prowadzącej stancję w Kijowie (dla dzieci swoich krewnych, które przyjeżdżały na studia do Kijowa) Warwary Michajłowny z domu Pokrowskiej (1869–1922). Pisarz miał sześcioro rodzeństwa: Wierę (1892–1973), Nadieżdę (1893–1971), Warwarę (1898–1957), Mikołaja (1898–1966), Iwana (1900–1969) i Helenę (1902–1954). Afanasij Bułgakow zmarł w 1907 r. na chorobę nerek. Mimo skromnych warunków materialnych rodzina Bułhakowów interesowała się teatrem i muzyką, prowadziła nawet amatorską scenę. Michaił Bułhakow kształcił się w Pierwszym Kijowskim Gimnazjum, a od 1909 roku studiował medycynę na Imperatorskim Kijowskim Uniwersytecie św. Włodzimierza. Pomimo rozpaczy rodzin 26 kwietnia 1913 roku poślubił Tatianę Łappę, poznaną w 1908 r. córkę saratowskiego naczelnika izby skarbowej. W 1916 roku ukończył studia i został zmobilizowany do wojska oraz skierowany do miejscowości Nikolskoje w guberni smoleńskiej. Prowadził tam z małżonką szpital, w którym przez rok przyjął ponad 15 000 pacjentów. 18 września 1917 roku został przeniesiony do Wiaźmy. Hasła rewolucji październikowej sprawiły, że rozważał emigrację, lecz ostatecznie pozostał w kraju. Po demobilizacji wrócił do Kijowa i otworzył prywatną praktykę jako wenerolog. W 1918 jego matka wyszła po raz drugi za mąż za chirurga Iwana Woskresieńskiego i zamieszkała nieopodal domu Michaiła. W tym mniej więcej czasie Bułhakowowi udało się wyjść z uzależnienia od morfiny, na które cierpiał od co najmniej roku. Podczas przechodzenia Kijowa z rąk do rąk – z różnych powodów: jako ochotnik lub zmobilizowany, zbieg lub jeniec – trafiał do oddziałów wojskowych walczących stron: bolszewików, Ukraińskiej Republiki Ludowej, białych. Na przełomie października i listopada 1919 r., pełniąc służbę lekarza wojskowego 3. Tieriekskiego Pułku Kozackiego, ewakuował się na północny Kaukaz i trafił do Władykaukazu. Tam, na początku 1920 roku, rozpoczął pracę dziennikarską i postanowił porzucić praktykę lekarską na rzecz pisarstwa. Z tego, co Bułhakow wówczas pisał, zachowało się niewiele, są to wyłącznie sztuki teatralne: Synowie mułły, Samoobrona, Bracia Turbinowie, Paryscy komunardzi i Wiarołomny tata (Gliniani konkurenci). W tym okresie (w marcu 1920 r.) przebył też nawrót tyfusu. W 1921 zamieszkał w Moskwie – pracował m.in. jako reporter, kronikarz, urzędnik oświatowy. Pisywał korespondencje i felietony do różnych gazet. Debiutem literackim były autobiograficzne Notatki na mankietach (zachowane jedynie we fragmentach). Kolejno powstawały Diaboliada (1924) i Biała gwardia (1924), która po częściowym opublikowaniu na łamach czasopisma Rossija zwróciła uwagę krytyki. Oprócz entuzjastycznych pochwał mnożyły się opinie negatywne. Pierwszym płodem literackim było autobiograficzne opowiadanie Morfina, ukończone w 1927 roku. Rok 1919 to praca nad Zapiskami młodego lekarza, które później w latach 1925–1927 ukazywały się w różnych czasopismach, głównie w „Miedicinskim rabotniku”. Trzydziestoletni Bułhakow, walcząc z ciągłym brakiem pieniędzy, szukał pracy, o którą było niezmiernie trudno. Był konferansjerem w małym teatrzyku, współpracownikiem gazety „Raboczij”, reporterem i kronikarzem „Torgowo-Promyszliennogo Wiestnika”. Kontynuował pisanie Notatek na mankietach. 2 lutego 1922 roku dowiedział się o śmierci matki, co miało decydujące znaczenie dla powieści Biała gwardia, zredagowanej ostatecznie w roku 1923 i pomyślanej przez pisarza jako pomnik pamięci matki. Na bazie tej powieści powstał dramat Dni Turbinów (w latach 1926–1929 grany był w Moskiewskim Teatrze Artystycznym (MChAT), ponownie wrócił na afisze w 1932 roku po osobistej interwencji Stalina). Pisarz był także utalentowanym aktorem. Gdy zachorował aktor grający Sędziego w Klubie Pickwicka – zagrał jego rolę. Siedzący na widowni Stanisławski nie poznał go. Któż to? Co za wspaniały aktor! – krzyknął. Z początkiem lat dwudziestych Bułhakowowie zostali zakwaterowani w lokalu nr 50 w kamienicy przy ul. Bolszaja Sadowaja 10. Mieszkanie to, utożsamiane ze słynnym mieszkaniem nr 50 z Mistrza i Małgorzaty, stało się też inspiracją licznych opowiadań. Wiosną 1922 roku Bułhakow zaczął regularną współpracę z pismem „Nakanunie” (z Osipem Mandelsztamem, Siergiejem Jesieninem, Walentinem Katajewem) wydawanym w Berlinie, gdzie w latach 1922–1924 publikował fragmenty Białej gwardii, Zapisków młodego lekarza, wybór Notatek na mankietach, reportaże. W latach 1924–1925 powstały dwa utwory science-fiction – Fatalne jaja oraz Psie serce. Ten drugi, skonfiskowany podczas rewizji w mieszkaniu autora, został mu za wstawiennictwem Gorkiego zwrócony po dwóch latach – publikacji doczekał się dopiero w 1987 roku. Od 1922 r. Bułhakow był inwigilowany przez tajną policję GPU (później NKWD). Wiosną 1923 Bułhakow otrzymał stałą pracę jako redaktor gazety „Gudok” – organu Związku Kolejarzy – do którego napisał około 100 felietonów. W kwietniu 1924 roku Bułhakow rozstał się z pierwszą żoną, aby związać się z poznaną w okresie pracy w redakcji, Lubow Jewgieniewną Biełoziorską. W 1931 roku zawarł trzecie, w końcu udane małżeństwo z Heleną Siergiejewną Szyłowską, która była pierwowzorem Małgorzaty z Mistrza i Małgorzaty. Szyłowska (z domu Nürenberg) pochodziła z Rygi, z rodziny Niemców bałtyckich, była dobrze wykształcona i władała trzema językami. Dla niej to było również trzecie małżeństwo; decydując się na związek z pisarzem porzuciła wygodne życie u boku gen. Eugeniusza A. Szyłowskiego, naczelnika sztabu okręgu moskiewskiego. Stalin umożliwił Bułhakowowi zatrudnienie się w charakterze asystenta reżysera w Teatrze Artystycznym oraz pracę konsultanta w Teatrze Młodzieży Robotniczej. Równolegle do pracy dla teatru Bułhakow kontynuował pisanie Mistrza i Małgorzaty. W roku 1934, na zamówienie Teatru Satyry powstała sztuka Iwan Wasiliewicz – rzecz o przeniesieniu Iwana Groźnego w czasy współczesne pisarzowi. Rok 1934 przyniósł Bułhakowowi kolejny wielki wstrząs – po złożeniu podania o pozwolenie wyjazdu za granicę 7 czerwca pisarz dostał oficjalną odmowę. Wiosną 1935 roku powstała pierwsza wersja sztuki Aleksander Puszkin, kontynuacja Iwana Wasiliewicza. Po krótkiej podróży do Kijowa wiosną 1936 roku Bułhakowowie wyjechali pod Władykaukaz. Jeszcze jesienią 1936 roku Bułhakow podjął na nowo rozpoczęte w 1929 zapiski zatytułowane „Tajemnemu przyjacielowi”, nadając im nowy tytuł Notatki nieboszczyka, które cenzura dopuściła do druku w latach 60. jako Powieść teatralną. Pod koniec 1937 Bułhakow odłożył na zawsze Notatki nieboszczyka i postanowił ukończyć swoją wielką powieść. Szósta wersja książki miała już ostateczną strukturę i tytuł Mistrz i Małgorzata. 28 maja 1938 roku pisarz postawił ostatnią kropkę w ostatniej wersji rękopisu w sześciu zeszytach. Pozostało jeszcze mozolne przepisywanie tekstu na maszynie, czego pod dyktando autora wprowadzającego jeszcze liczne poprawki podjęła się siostra Heleny Siergiejewny – Olga Bokszanska. Po zakończeniu pracy 24 czerwca Bułhakow wyjechał do żony odpoczywającej od kilku tygodni w Lebiedianie. W ciągu miesiąca ukończył przerwaną Mistrzem i Małgorzatą adaptację Don Kichota dla Teatru Wachtangowa. Jesienią 1939 roku wyjechał z żoną do Leningradu i tam zaczął odczuwać pierwsze oznaki choroby: gwałtowne bóle głowy i półślepotę. Diagnoza była jednoznaczna: nerczyca. W grudniu pojechał do sanatorium do Barwichy, gdzie spędził miesiąc, choć lekarze nalegali na dwa. Jako lekarz i świadek śmierci swojego ojca na tę samą dolegliwość, Bułhakow nie miał wątpliwości co do swojej przyszłości – miał świadomość, że pozostało mu sześć miesięcy życia. Jego stan zdrowia na przemian pogarszał się i poprawiał. Przez cały czas byli przy nim żona i przyjaciele. Do 13 lutego 1940 pisarz dyktował ostatnie poprawki do Mistrza i Małgorzaty. To wówczas powstał początek rozdziału 32. „Przebaczenie i wiekuista przystań”. Michaił Bułhakow zmarł 10 marca 1940 o godzinie 16.39. Następnego dnia odbyły się uroczystości żałobne w gmachu Związku Pisarzy Radzieckich, przemówienia pożegnalne wygłosili: Wsiewołd Iwanow, Aleksiej Fajko, Wasilij Toporkow i Boris Mordwinow. 12 marca urnę z jego prochami złożono na cmentarzu Nowodiewiczym w kwaterze MChAT-u graniczącej z kwaterą Teatru Wielkiego. Zarówno w czasie mszy, jak i podczas kremacji nie było, zgodnie z przedśmiertnym życzeniem pisarza, muzyki. 15 marca „Litieraturnaja Gazieta” pisała w nekrologu o twórcy „bardzo wielkiego talentu i wspaniałego kunsztu”, który „przeszedł trudną i skomplikowaną drogę i wejdzie do historii literatury jako wybitny i oryginalny mistrz”.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Burzliwe życie Lejzorka Rojtszwańca Ilja Erenburg
Burzliwe życie Lejzorka Rojtszwańca
Ilja Erenburg
Czytane wiele lat temu z zachwytem nad nową wersją figury „Żyda wiecznego tułacza”, patrzącego na świat, który wypadł z ram - bez dziwienia się niczemu, a jednocześnie dziwiąc się wszystkiemu. Ot, jeden ze sposobów na przetrwanie w diasporze, opisany z niebywałym dowcipem, choć już w dużej mierze nieczytelnym dla dzisiejszego czytelnika, bo i tej diaspory już nie ma. Kto pojmie dziś w pełni np. tekst, gdy podczas rewolucji do mieszkania wpada typ, który zaczyna od: „Żydzi! Wydali Chrystusa, zdradzili Rosję”, po czym już konkretnie: ”Ta papierośnica jest srebrna?”. Tej diaspory już nie ma. Za to Wieczna Polskość trwa i ma się bardzo dobrze, a nawet z każdym dniem lepiej. Teraz zajrzałem bowiem do tej klasyki, by z oczywistych powodów przypomnieć sobie los Lejzorka, gdy zostaje złapany na nielegalnym przekroczeniu polskiej granicy z sowieckiej Białorusi (brzmi aktualnie?). Co słyszy od przesłuchującego? „Jak ty gadasz do polskiego oficera? To nie twoja Azja. Tu jest Paryż. Mamy Ligę Narodów. Mamy w Wilnie elegancki uniwersytet. Zrodziliśmy Kopernika. W cukierniach mamy wykwintne kokotki. Ja ci rozwalę pysk! (…) Skąd jesteś? Z Homla? Ach tak, czyli żeś Polak. Homelszczyzna to przecież nasze kresy. (…) Jesteś parszywym Żydziakiem, ale i Polakiem wyznania mojżeszowego, ponieważ już niebawem odbierzemy wam tę waszą Homelszczyznę. Wszyscy z Homla w rzeczywistości są Polakami. (…) Wstań i śpiewaj nasz bohaterski hymn….” Inny oficer - bardziej kulturalny, a przede wszystkim bardziej trzeźwy, no i nie leje Lejzorka w twarz – tłumaczy mu, dlaczego Homel jest polski: „Byliśmy tam i z prawa nam się należy. – Pan rotmistrz był w Homlu, To miasto pierwsza klasa, nieprawda? – Pan mnie nie zrozumiał. W Homlu osobiście nigdy nie byłem, ale my Polacy byliśmy, stąd wniosek że moralnie Homel jest nasz”. (…) Niestety, wypuścić pana nie mogę. Pan jest sowieckim szpiegiem i można pana dołączyć do którejkolwiek bądź sprawy: dajmy na to do spisku we Lwowie, do bomb w Wilnie, do sfałszowanych pieczęci w Łodzi, do zamachu na Marszałka w Krakowie, do składu broni w Lublinie….” W końcu dwunasty rotmistrz zawiadomił go uprzejmie: "Wkrótce wyślemy pana z Polski. Lejzorek odetchnął z ulgą. – Chwała Bogu. A jednak nie na próżno zrodziliście Kopernika. (…) Jaką wy macie zdumiewającą wolność. Jak się u was oddycha najpełniejszą piersią. Wystarczy, żeby ostatnie bydlę użyło nie dość dokładnego słówka, to już się je poprawia na koszt państwa. A jakie macie wspaniałe kresy! A w Homlu to sobie macie samych Polaków, którzy wszyscy śpiewają, żeby nie zginąć. Ja rozumiem, że się opłaciło – jak mi mówił siódmy pan rotmistrz – umierać przez 200 lat, żeby uzyskać wreszcie taką niebywałą wolność”. Gdy Lejzorek cieszy się z wydalenia, słyszy w odpowiedzi: „Szalony! O jakiej radości wspominasz. Gdybym miał oschłe serce, mógłbym się cieszyć, że oto jeszcze jeden Azjata opuszcza naszą świętą ziemię! Że oto otrząsamy z siebie jeszcze jednego bolszewika, Tatarzyna, Moskala, gwałciciela, kata, barbarzyńcę. Nie zapominaj, żeście się jeszcze smarkali w dwa palce, kiedy mu już mieliśmy Sienkiewicza”. Tak nas widzieli. Tak nas widzą. Takimi będą nas widzieć
Łukasz Starzewski - awatar Łukasz Starzewski
ocenił na 7 4 lata temu
Opowiadania Mikołaj Gogol
Opowiadania
Mikołaj Gogol
Mikołaj Gogol większość swoich opowiadań poświecił satyrycznemu przedstawieniu sylwetek i opisów żywota pomniejszych carskich urzędników. Przedstawia ich na tle hieratycznej machiny biurokratycznej. Gogol dobrze poznał szczegóły świata który opisywał, zanim został pisarzem pracował w Petersburgu jako urzędnik rangi pośledniej. Administracja państwowa za panowania cara Mikołaja I, zwanego Żandarmem Europy, rozrosła się do monstrualnych rozmiarów, gdzie hierarchia i bezwzględne posłuszeństwo było hasłem przewodnim. Do zadań samego aparatu urzędniczego należało trzymanie w ryzach wiernopoddaństwa narodów wielkiego Imperium Rosyjskiego. Przykładem opowiadań przedstawiających środowisko małych trybików biurokratycznego monstrum jest „Szynel”, opisujący historię pewnego petersburskiego urzędnika niskiej rangi, pana Akakiusza Kamaszkina. Jest to człowiek poczciwy, ale niezbyt uzdolniony, który wiedzie nędzną egzystencję, doświadczając od losu różnych udręk. Kolejnym opowiadaniem będącym ironią na urzędniczą oczywistość jest „Nos” , który charakteryzuje się szczególną dawką surrealizmu w fabuły, który występuje też w innych opowiadaniach, ale w mniejszym natężeniu. We wszystkich opowiadaniach Mikołaja Gogola, fabuła jest tak naprawdę tylko pretekstem, kamuflowanym przesłaniem do krytycznej oceny ówczesnej rzeczywistości. Główne zarzuty koncentrują się na bezdusznej biurokracji, serwilizmie niższych rangą przed wyższymi rangami, gdzie zachowawczość i uniżona postawa przeważa nad inicjatywą i kreatywnością. Gogol musiał uciekać się do literackich paraboli, gdyż przez ówczesnych był atakowany jako zdrajca i wróg Rosji. Talent autora umożliwił przechytrzenie ówczesnej cenzury, a kolejnym pokoleniom dał możliwość obcowania z literaturą najwyższego rzędu.
Paweł - awatar Paweł
ocenił na 7 9 lat temu
Zmartwychwstanie Lew Tołstoj
Zmartwychwstanie
Lew Tołstoj
Książka uczy wrażliwości na krzywdę innych ludzi i o tym jak pokrętnie pojęta moralność jest w stanie wyrządzać więcej krzywdy niż jej zapobiegać. Mówi ponadto o pustce życia próżniaczego, które jednak jest pożądane przez masy, bezrefleksyjnie naśladujące innych. W świecie zmierzającym po równi pochyłej w kierunku hedonizmu i dekadencji, stanowi niemal mentalną szczepionkę na te wirusy społeczne. Antidotum, które powinni aplikować sobie wszyscy, którzy mają ambicję być czymś więcej niż ludzkim zwierzęciem, folgującym swoim ziemskim instynktom i próżnym ambicjom. Może nieco przesadzam z tym opisem powyżej, gdyż większa część opowieści skupia się na niedoli więźniów i niesprawiedliwości jaka ich spotyka i związanej z tym często społecznej znieczulicy. Niemniej, ten wstępny ton, który zarysowałem, pobrzmiewa, niczym echo przez całą powieść. Tołstoj, również jako zapalony naśladowca nauk Jezusa i równie gorliwy wróg kościołów na usługach możnych tego świata, korzysta z okazji i przemyca swoje nauki o miłosierdziu i poszanowaniu drugiego człowieka. I kończy jakże ważnym stwierdzeniem, ktoś nas przecież stworzył i uczynił to w jakimś celu. I tylko nasza głupota, swoista bezmyślność, na poły zwierzęca, sprawia, że uważamy, że tym celem jest nasza, osobista przyjemność. Stąd uważam, że ta pozycja powinna być czytana przez młode, jeszcze nie ukształtowane umysły, na które może wybitnie pozytywnie odcisnąć swoje piętno. W przypadku dorosłych, często jest już za późno. Albo stali się gruboskórnymi cynikami albo przeczytają, zadumają się minutę i zapomną, wracając nazajutrz do swoich wytartych standardów. A w przypadku młodzieży, nie tylko nie jest za późno, ale to najlepszy moment na taką literaturę. Szczególnie, że język w jakim została napisana jest przystępny. Zdecydowanie powinna zostać lekturą w szkołach średnich.
ksiezycowedziecko - awatar ksiezycowedziecko
ocenił na 7 1 miesiąc temu
Biesy (edycja kolekcjonerska) Fiodor Dostojewski
Biesy (edycja kolekcjonerska)
Fiodor Dostojewski
Biesy mogę spokojnie nazwać arcydziełem, a Dostojewskiego już z lekkim zawahaniem najwybitniejszym pisarzem w dziejach. Ale do rzeczy... Z początku książka wydaje się nudna, trochę chaotyczna i przegadana, mnogość postaci i wątków, które nie mają aż tak istotnego przełożenia na główną historię, ale Dostojewski nauczył nas czekać na prawdziwe kino. W Biesach za początek tego kina uznałbym rozdział "przed zabawą" w drugiej części książki, czyli po jakichś 200 stronach. Rosja, rok ok. 1870r. Kraj coraz bardziej pogrążony w utracie wzorców moralnych, budzący się nihilizm w społeczeństwie, utrata wiary w Boga i widoczne rozwarstwienie pomiędzy warstwą szlachecką, a biedotą. Powracający z emigracji bohaterowie próbujący odnaleźć się w ojczyźnie, a wśród nich podżegający do buntu Piotr Wierchowieński. W moim odczuciu to on był główną postacią powieści, i to właśnie jego można nazwać największym Biesem. Wykorzystując swoją pozycję i spryt, używa podstępu, kłamstwa i obłudy do rozniecenia chaosu, a ostatecznie rewolucji. W tamtych czasach Włodzimierz Lenin dopiero się rodził, ale myślę, że to właśnie nihilistyczna filozofia Wierchowieńskiego i jego spiskowców trafnie przepowiada nadejście bolszewików i rewolucji październikowej, a samą postać można by przyrównać właśnie do Lenina. Poza głównym wątkiem wydarzeń, uważam, że bardzo ważną "filozofią" w tle jest wiara. Bóg, własne sumienie oraz moralność prześladuje bohaterów, a Ci którzy nie boją się nawet Jego to właśnie tytułowe Biesy. Dywagacje na ten temat pojawiają się w wielu miejscach fabuły. Dla mnie najciekawsze były rozważania Kiryłowa (kiedy spotkał się on po raz ostatni z Wierchowieńskim), który uważał się za wybawiciela narodu rosyjskiego oraz przeciwstawne Stiepana Trofimowicza na łożu śmierci. Mimo, że myślenie Kiryłowa pod jego tezę było logiczne, a taka postawa wszechobecna w ówczesnej Rosji to ostatecznie został on potępiony przez Dostojewskiego, który jak wiemy był wierzący. Biesy to niejako preludium nadchodzących wydarzeń w Rosji, czyli dwóch rewolucji 1917 roku. Pokazuje to ogromny kunszt Dostojewskiego, który potrafił już wtedy, na około 50 lat przed, wyczuć negatywne nastroje społeczne panujące w kraju i potencjalne (jak się okazało później i realne) tego konsekwencje, czyli obalenie władzy. Jest to oczywiście ta druga warstwa, bo pierwszą stanowi bardzo ciekawa fabuła. I za to chapeau bas!
Mikołaj - awatar Mikołaj
ocenił na 10 4 miesiące temu

Cytaty z książki Biała gwardia

Więcej
Michaił Bułhakow Biała gwardia Zobacz więcej
Michaił Bułhakow Biała gwardia Zobacz więcej
Michaił Bułhakow Biała gwardia Zobacz więcej
Więcej