Bez ryzyka i inne opowiadania

Okładka książki Bez ryzyka i inne opowiadania
Lee Child Wydawnictwo: Albatros kryminał, sensacja, thriller
367 str. 6 godz. 7 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Safe Enough: The new, action-packed collection of short stories from the bestselling crime writer
Data wydania:
2025-07-16
Data 1. wyd. pol.:
2025-07-16
Data 1. wydania:
2024-09-03
Liczba stron:
367
Czas czytania
6 godz. 7 min.
Język:
polski
ISBN:
9788383616674
Tłumacz:
Łukasz Praski
Średnia ocen

                6,2 6,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Bez ryzyka i inne opowiadania w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Bez ryzyka i inne opowiadania

Średnia ocen
6,2 / 10
113 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
1846
1476

Na półkach: , , , ,

Gdy zaczynałem moją przygodę z Lee Child’em czytałem po kilka jego książek w roku i byłem nimi zachwycony. Jack Reacher był takim bohaterem, który od razu podbił moje serce. Ostatnio współpraca z bratem Andrew skutkuje tylko spadkiem atrakcyjności jego książek. Biorąc się za „Bez ryzyka” liczyłem, że będzie to zbiór opowiadań w tonie podobnym do „Adres nieznany”. Efekt lektury to spory zawód.
Plusy:
+ zebranie przez pisarza różnorodnych opowieści w jednym miejscu;
+ pojawiają się mordercy na zlecenie, detektywi, policjanci, oszuści itp.;
+ poruszenie wielu tematów od zdrady, zleceń na zabójstwa, po rozterki moralne podczas podejmowania trudnych decyzji;
+ intrygujące „Rozwiązanie kalibru 50”, „Słyszałem romantyczną historię”, „Co tak naprawdę się stało” oraz „Mokro od deszczu”;
+ moją ogólną ocenę podniosły dwa ostatnie opowiadania „Ściśle według danych”, oraz „Na twardo” (współpraca z Tess Gerritsen), gdzie pojawiają Jack Reacher i była agentka Maggie Bird bohaterka ostatniego cyklu Tess.
Minusy:
- większość opowiadań zbyt krótkich, często jakby urwanych, nie czułem puenty;
- niektóre opowiastki na kilku stronach jak szkice do czegoś dłuższego;
- słabiutkie „Transport publiczny”, „Ja i pan Rafferty”, „Uzależnienie od słodyczy”.
Ogółem książka dobra.

Gdy zaczynałem moją przygodę z Lee Child’em czytałem po kilka jego książek w roku i byłem nimi zachwycony. Jack Reacher był takim bohaterem, który od razu podbił moje serce. Ostatnio współpraca z bratem Andrew skutkuje tylko spadkiem atrakcyjności jego książek. Biorąc się za „Bez ryzyka” liczyłem, że będzie to zbiór opowiadań w tonie podobnym do „Adres nieznany”. Efekt...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

183 użytkowników ma tytuł Bez ryzyka i inne opowiadania na półkach głównych
  • 124
  • 58
  • 1
52 użytkowników ma tytuł Bez ryzyka i inne opowiadania na półkach dodatkowych
  • 30
  • 11
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2
  • 1

Inne książki autora

Lee Child
Lee Child
Brytyjski pisarz, od 1998 roku mieszkający w Nowym Jorku. Autor jednej z najpopularniejszych serii sensacyjnych na świecie. W 2009 roku wybrany na prezesa stowarzyszenia Mystery Writers of America. Studiował prawo, potem pracował w teatrze i telewizji Granada. Zwolniony po osiemnastu latach w wyniku restrukturyzacji, zainwestował w karierę literacką. W 1997 roku ukazała się jego pierwsza powieść – Poziom śmierci. Książka zdobyła Anthony Award za najlepszy debiut kryminalny i zapoczątkowała serię thrillerów ze wspólnym bohaterem, byłym żandarmem wojskowym Jackiem Reacherem, w której ukazały się m.in.: Echo w płomieniach, Siła perswazji, Jednym strzałem (powieść zekranizowana jako Jack Reacher: Jednym strzałem z Tomem Cruise’em w roli tytułowej), Elita zabójców, Jutro możesz zniknąć, 61 godzin, Czasami warto umrzeć, Ostatnia sprawa, Poszukiwany, Nigdy nie wracaj, Sprawa osobista. W 2016 roku Tom Cruise ponownie wcielił się w Reachera w adaptacji Nigdy nie wracaj. Powieści Childa wydawane są w 39 językach w 43 krajach świata. Tylko w Polsce sprzedało się ponad 2 000 000 egzemplarzy jego książek, a na całym świecie już ponad 100 000 000! Do grona największych fanów Lee Childa/Jacka Reachera zaliczają się m.in. Stephen King, Ken Follett, Bill Clinton, Tony Blair i oczywiście… Tom Cruise.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Wspólniczka Steve Cavanagh
Wspólniczka
Steve Cavanagh
Są takie thrillery, które czyta się jednym tchem, a potem jeszcze długo analizuje w głowie każdy szczegół. „Wspólniczka” zdecydowanie do nich należy. Daniel Miller zniknął po serii brutalnych czynów, które wstrząsnęły całym krajem. Teraz to jego żona, Carrie, staje przed sądem jako rzekoma współuczestniczka. Media już wydały wyrok. Opinia publiczna również. Sprawy podejmuje się Eddie Flynn, który nie broni ludzi, jeśli nie wierzy w ich niewinność i właśnie to nadaje tej historii dodatkowej mocy, bo nic tutaj nie jest czarno białe. Kiedy proces nabiera tempa, atmosfera gęstnieje z każdą stroną. Pojawia się pytanie, czy Carrie jest ofiarą manipulacji, czy kimś, kto doskonale odgrywa swoją rolę. Zaczynasz jej współczuć, by chwilę później znów wątpić. Autor prowadzi narrację z kilku perspektyw i mistrzowsko buduje napięcie. Każdy rozdział podsuwa nowe tropy, podważa wcześniejsze przekonania i sprawia, że czujesz się jak na sali sądowej, obserwując starcie dwóch wersji prawdy. Najbardziej podobało mi się to, że nic nie jest oczywiste. Gdy już byłam pewna, że wiem, jak to się skończy, autor bez skrupułów wywrócił wszystko do góry nogami. Finał był dla mnie totalnym zaskoczeniem i właśnie za takie momenty kocham thrillery. „Wspólniczka” to rasowy thriller sądowy. Pełen napięcia, manipulacji, medialnej burzy i pytań o granice lojalności. 8.5/10 ⭐️ ig: swiat_miedzystronami
ŚwiatMiędzyStronami - awatar ŚwiatMiędzyStronami
ocenił na 8 1 miesiąc temu
Nie ma dymu bez morderstwa Jenny Blackhurst
Nie ma dymu bez morderstwa
Jenny Blackhurst
Kryminały retro oraz historie typu cosy mystery przeżywają obecnie swój renesans, a powieść „Nie ma dymu bez morderstwa” stara się wpisać w ten nurt, oferując czytelnikowi bezpieczną, choć nieco przewidywalną rozrywkę. Tytuł obiecuje intrygę gęstą jak tytoniowy dym, jednak w rzeczywistości mamy do czynienia z literacką układanką, która bardziej niż dreszczem emocji, operuje ironicznym dystansem. Moja ocena to 6/10 – to pozycja poprawna, która sprawdzi się jako niezobowiązujący umilacz czasu, ale nie zapadnie na długo w pamięć. Fabuła osadzona jest w dusznej, hermetycznej atmosferze, gdzie pod maską nienagannych manier niemal każdy skrywa mniejsze lub większe grzeszki. Autor sprawnie kreśli galerię postaci: od ekscentrycznych sąsiadów, przez nadgorliwych stróżów prawa, aż po ofiarę, której śmierć staje się katalizatorem dla ujawnienia lokalnych animozji. Głównym atutem książki jest bez wątpienia humor – często czarny i podszyty specyficzną flegmą, co sprawia, że proces odkrywania kolejnych poszlak śledzi się z lekkim uśmiechem. Dialogi są dynamiczne, a autor umiejętnie manipuluje uwagą czytelnika, podrzucając mu fałszywe tropy, co jest esencją klasycznego kryminału. Powieść cierpi na wyraźną wtórność. Podczas lektury trudno oprzeć się wrażeniu, że „już to gdzieś widzieliśmy”. Schematy znane z dzieł Agathy Christie czy współczesnych kontynuatorów gatunku są tu powielane bez większych modyfikacji czy autorskiej świeżości. Brakuje „pazura”, który wyróżniłby tę pozycję na tle setek innych kryminałów o podobnej tematyce. Ponadto, niektórzy bohaterowie bywają zbyt jednowymiarowi, pełniąc jedynie funkcję pionków w grze, co utrudnia pełne zaangażowanie emocjonalne w ich losy. Tempo akcji w środkowej części książki również potrafi nieco zwolnić, grzęznąc w opisach, które nie zawsze wnoszą nową jakość do śledztwa. Podsumowując, „Nie ma dymu bez morderstwa” to idealna lektura na podróż pociągiem lub leniwe popołudnie. Nie znajdziecie tu głębokich analiz psychologicznych ani wstrząsających scen, otrzymacie za to rzetelnie skrojony, tradycyjny kryminał. To uczciwe 6/10 – książka, która spełnia swoją funkcję rozrywkową, ale nie aspiruje do miana literackiego wydarzenia. Jeśli szukasz czegoś lekkiego, co pozwoli Twoim szarym komórkom popracować bez nadmiernego obciążenia, ten tytuł będzie bezpiecznym wyborem.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 6 14 dni temu
Krąg czasu Ken Follett
Krąg czasu
Ken Follett
To książka dla każdego, kto choć raz zastanawiał się, jak powstały wielkie kamienne monumenty, takie jak Stonehenge, i jaką pełniły funkcję. Gdy nastoletnia Joia podglądała tańczące kapłanki, nie przypuszczała, że sama stanie się kiedyś arcykapłanką i poprowadzi swój lud do realizacji wielkiego przedsięwzięcia: sprowadzenia dziesięciu ogromnych głazów i stworzenia kamiennego kręgu. Miejsca, wokół którego podczas przesileń kapłanki tańczyły i śpiewały, a które było w rzeczywistości precyzyjnym kalendarzem i zegarem. Jego tajemnice znały wyłącznie kapłanki, jedyne osoby w społeczności potrafiące liczyć. Autor ukazuje szeroki obraz życia prehistorycznych plemion: rolników, pasterzy, kamieniarzy czy ludzi lasu. Codzienność tych społeczności była nieustanną walką o przetrwanie. Wystarczył jeden rok suszy, by pojawił się głód i widmo śmierci. Brak leków sprawiał, że nawet drobne infekcje mogły okazać się śmiertelne, a jedyną pomocą była znajomość ziół. Ciekawie przedstawiono także relacje społeczne i obyczaje. Spotkania między plemionami, podczas których panowała duża swoboda seksualna, zwane "zabawami", miały swój praktyczny cel: wzmacnianie puli genowej i zwiększenie szans na narodziny zdrowych dzieci. Jednocześnie autor kontrastuje różne modele społeczności: w jednej kobiety traktowane są jak własność mężczyzn, w innej cieszą się pełną niezależnością. Na tym tle pojawia się Joia, charyzmatyczna postać, która potrafi porwać tłumy. Wprowadza do rytuałów coś na kształt „efektów specjalnych” i doskonale rozumie, że aby ludzie podjęli się ogromnego wysiłku transportu kamieni, muszą poczuć sens i wspólnotę działania. Nie brakuje też konfliktów, walk o zasoby, kradzieży i brutalnych mordów, czasem całych plemion. W świecie, gdzie przetrwanie zależy od kilku krzewów owocowych czy stada krów, okrucieństwo staje się narzędziem walki o życie. Autor pokazuje również inne postrzeganie czasu, na przykład tydzień liczący dziesięć dni, co dodatkowo buduje wiarygodność świata przedstawionego. Jedynym zgrzytem była dla mnie wzmianka o mężczyźnie wiążącym starszej kobiecie sznurówki. W realiach neolitu (czyli okresu, do którego nawiązuje budowa Stonehenge, ok. 3000–2000 r. p.n.e.) obuwie istniało, ale najczęściej były to proste skórzane formy wiązane rzemieniami lub paskami, a nie „sznurówki” w dzisiejszym rozumieniu. To drobiazg, ale lekko wybija z klimatu. Akcja rozwija się raczej spokojnie, momentami wręcz leniwie, co nie każdemu przypadnie do gustu. Jednak co jakiś czas pojawiają się bardziej dynamiczne, dramatyczne wydarzenia, które ożywiają narrację. To moje pierwsze spotkanie z twórczością Folletta i bardzo udane. Słuchałam audiobooka w interpretacji Krzysztofa Gosztyły, która nadaje historii niemal teatralny charakter. Jego głos jest jednocześnie pełen emocji i kojący, idealny do słuchania wieczorem, gdy opowieść snuje się spokojnie, aż oczy same się zamykają.
Andarielka - awatar Andarielka
oceniła na 7 4 dni temu
Śmierć Pod Białym Jeleniem Chris Chibnall
Śmierć Pod Białym Jeleniem
Chris Chibnall
Dzień dobry💙 Bo czasem to, co najcichsze, jest najbardziej niepokojące. Ciało do krzesła przywiązane, wszystko z pewnością zostało zaplanowane, i w przemyślany sposób upozorowane. Tyle samo dziwny, co intrygujący przypadek. Naprawdę podejrzany zgon. "Sympatyczny, miał szczery uśmiech, mocny uścisk dłoni, zawsze patrzył w oczy". Komu popatrzył w nie po raz ostatni? Pub Pod Białym Jeleniem uchodził za bezpieczną przystań dla wszystkich, niestety. A jakże, był trop. Niestety, trafiłam kulą w płot. Detektyw Nicola Bridge, nazywana przez niektórych "ludzkim wykrywaczem kłamstw," będzie w śledztwie udział brała, choć to ostatnia rzecz, której teraz potrzebowała. Małe miasteczko. Miejsce, gdzie wszyscy się znają, gdzie pozornie nic się nie dzieje, a jeśli już, to raczej „przy kawie i plotkach”, nie w policyjnych raportach. I właśnie tam pojawia się śmierć. Mamy tu napięcie, które rośnie powoli, jakby coś wisiało w powietrzu. "Diabeł nigdy nie znika, on tylko odpoczywa". Nie ma tu prostego podziału na dobrych i złych. Są decyzje, które ktoś kiedyś podjął. Słowa, których nie powiedział. Sekrety, które miały nigdy nie wyjść na światło dzienne, i nagle wszystko zaczyna wychodzić. Tak dochodzisz do momentu, w którym myślisz: „to nie jest taka prosta historia, jak mi się wydawało"... Bohaterowie, to nie są papierowe postacie. To ludzie z historią. Z błędami. Z przemilczeniami. Z tajemnicami. Relacje między nimi są tu ważniejsze niż sama zbrodnia i właśnie to buduje napięcie: nie wiesz, komu ufać. Pytasz siebie, czy w ogóle komukolwiek powinnaś? Owszem, jest śledztwo. Jest zagadka. Są tropy, ale ta historia nie jest tylko o tym, kto zabił. Ona jest też o tym, co ludzie potrafią ukrywać, nawet przed sobą. To historia o: sekretach, pozorach „normalnego życia” i o tym, że prawda rzadko jest czarno-biała. Ten moment, kiedy czujesz, że coś się zaraz wydarzy, ale jeszcze nie wiesz co. Lubię uczucie to. ✔️Co zostaje po przeczytaniu? Nie szok. Nie jedno wielkie „WOW”. Tylko coś bardziej niepokojącego, refleksja, że każdy człowiek ma swoją wersję prawdy i że czasem to, co widzimy, to tylko fragment większej historii. Ta książka pokazuje, że „porządne życie” często stoi na kruchych fundamentach i że wystarczy jeden impuls, żeby wszystko zaczęło się sypać. ✔️ Dla kogo jest ta książka? Ta historia będzie idealna dla Ciebie, jeśli: • lubisz kryminały z klimatem, a nie tylko akcją • cenisz psychologię postaci bardziej niż pościgi i strzały • lubisz małomiasteczkowy klimat • chcesz czegoś, co wciąga powoli, ale zostaje na dłużej Jeśli jednak szukasz szybkiej, dynamicznej sensacji to może nie być „to”. [Współpraca barterowa@filiamrocznastrona]
Ania Dziubak - awatar Ania Dziubak
ocenił na 6 12 dni temu
Zmorowisko Kamil Piechura
Zmorowisko
Kamil Piechura
Nie znam twórczości autora, ale kojarzę jego powieści z bookstagramów, które w większej mierze polecają jego książki. Ogromnie się cieszę, że dostałam taka możliwość przeczytania "Zmorowiska", od teraz wiem, że nie przejdę obojętnie obok powieści autora. Jeśli każda jest lub będzie napisana w podobnym stylu i na taki poziomie, to ja wróżę Panu Kamilowi wielką przyszłość pisarską. . Nieopodal Krakowa grupa studentów wynajmuje dom na weekend, tam zostają zamordowani i powieszeni. Policja szybko wytypuję sprawcę, jednego z czwórki studentów, który przeżywa i w niewyjaśnionych okolicznościach znika. Mija pół roku od tych strasznych wydarzeń i zostają odnalezione kolejne zwłoki. W tym samym czasie, dwójka przyjaciół prowadząca kanał na YouTube, poświęcony nawiedzonym miejscom, postanawia zbadać historię Czarnego Domu, w którym doszło do bestialskiego mordu studentów. . Nawiedzone domy, zjawiska paranormalne, sama myśl o tym wywołuje już ciarki na ciele, budzi strach, lęk i obawę przed nadchodzącym złem. Właśnie do tych elementów nawiązuje autor w swojej książce. Pokusił się o stworzenie thrillera z małą domieszką horroru. Łącząc oba te gatunki, stworzył historię trzymajacą w napięciu, wręcz niedokładną, z zaskakującym zakończeniem, którego nie sposób było odgadnąć. W tej książce po prostu dużo się dzieje, jest dosyć duże tempo, bez owijania w bawełnę, bez zbędnych opisów i wątków, spowalniających tempo. Wszędzie tylko jakieś tajemnice, na które to właśnie czytelnik musi znaleźć odpowiedź, angażując się tym samym w śledztwo i losy bohaterów. . Jedno jest pewne, że autorowi nie chodziło o stworzeniu historii jedynie o duchach. Chciał on bardziej skupić się na przeszłości bohaterów i traumach, które są konsekwencją ich wybór. Nie przepracowane traumy pozostawiają po sobie ślady psychicznie i fizycznie, które z biegiem lat mogą jedynie narastać. Z takimi problemami borykać się będą bohaterowie, którzy dostarczą Wam wielu emocji.
ksiazka_ukryta_w_ puszczy - awatar ksiazka_ukryta_w_ puszczy
ocenił na 8 2 miesiące temu
O jeden zgon za daleko Iwona Banach
O jeden zgon za daleko
Iwona Banach
„O jeden zgon za daleko” Iwony Banach to pełna lekkości i ciepłego humoru kryminalna komedia pomyłek, która pokazuje, że nawet najbardziej makabryczne odkrycia mogą stać się pretekstem do salwy śmiechu, jeśli tylko trafią w ręce autorki o tak specyficznym, przewrotnym poczuciu humoru. Banach znana jest z lekkiego pióra i zamiłowania do absurdalnych sytuacji, a ta powieść tylko potwierdza jej literacki styl – szalony, zakręcony, czasem wręcz farsowy, ale zawsze niezwykle przyjemny w odbiorze. Fabuła startuje od pomysłu zarówno zabawnego, jak i kryminalnie intrygującego. Podczas bibliotecznej wystawy rzeczy pozostawionych w książkach — skądinąd świetnej i bardzo "banachowej" okazji do żartów — jedna z czytelniczek przynosi kartkę z wyznaniem morderstwa. Policja, zachęcona możliwością rozwiązania zaginionej od miesięcy sprawy, rusza tropem wskazanym w anonimowym „liście-dowodzie”. Na kartce, oprócz nazwiska domniemanej ofiary, znajduje się informacja o miejscu ukrycia zwłok — kompoście. Ten element już na wstępie sygnalizuje, że z konwencjonalnym kryminałem nie mamy do czynienia. I rzeczywiście: poszukiwania prowadzą do zwariowanego, zaskakującego odkrycia związanego z posiadłością bogatej, miejskiej damy mieszkającej w domu „inteligentnym”, naszpikowanym elektroniką. To świetny punkt wyjścia dla żartów z nowoczesnych technologii, ich nadużywania, a czasem groteskowej obecności w życiu codziennym. Banach z wyczuciem kpi z przesadnego luksusu i obsesji na punkcie „smart-rozwiązań”, budując tło zarówno komiczne, jak i krytyczne. Jednym z największych atutów powieści jest jej tempo – krótkie, soczyste sceny następują po sobie w szybkim rytmie, a bohaterowie wciąż wpadają w nowe, bardziej absurdalne tarapaty. Autorka nie pozwala czytelnikowi ani na chwilę się nudzić. Każdy trop okazuje się bardziej zawiły, niż mógłby się wydawać, a kolejne „odkrycia” tylko pogłębiają komediowy chaos. Banach zresztą doskonale wie, jak żonglować napięciem: balansuje między lekką groteską a autentyczną ciekawością, więc czytelnik, śmiejąc się, chce jednocześnie wiedzieć, kto i dlaczego przyznał się do zbrodni. W warstwie bohaterów Banach stawia na różnobarwny kalejdoskop postaci. Każda jest trochę przerysowana, ale nie karykaturalna — to te typy, które każdy gdzieś kiedyś spotkał, tylko przedstawione w wersji „podkręconej”, bardziej filmowej. Policjanci bywają zagubieni, mieszkańcy miasteczka zaskakują ekscentryzmem, a bogata właścicielka elektronicznego domu prezentuje zupełnie inny świat — o krok od obłędu na punkcie automatyzacji. To wszystko składa się na kryminał, który nie tyle straszy czy przyprawia o gęsią skórkę, ile raczej bawi formą i celnie komentuje ludzkie słabostki. Nie jest to powieść dla miłośników mrocznych thrillerów czy krwawych intryg — to pozycja dla tych, którzy chcą kryminału z przymrużeniem oka, z wartką akcją i humorem, który potrafi rozładować napięcie. Podsumowując: „O jeden zgon za daleko” to lekka, pełna zwrotów akcji i świetnie napisana kryminalna komedia pomyłek. Iwona Banach udowadnia, że potrafi bawić się konwencją, nie gubiąc przy tym intrygującego wątku detektywistycznego. To książka idealna dla czytelników poszukujących czegoś pogodnego, oryginalnego i dowcipnego — historii, która zamiast mroku oferuje dużo uśmiechu i inteligentnej zabawy z gatunkiem.
Bettygreen - awatar Bettygreen
ocenił na 8 4 miesiące temu
Wyjaśniamy morderstwa Richard Osman
Wyjaśniamy morderstwa
Richard Osman
Pierwsza część nowego cyklu powieściowego Richarda Osmana, napisana w ramach odpoczynku od Czwartkowego Klubu Morderstw. Jak dla mnie, przerwa została przez autora wykorzystana dobrze, ale ja już chyba nie jestem obiektywna i po prostu bardzo lubię jego książki, które w kategorii „odmóżdżacze” plasują się u mnie na wysokich pozycjach. Tym razem głównych bohaterów jest troje, z czego dwójka w ulubionym przez autora wieku emerytalnym (i bardzo dobrze). Najmłodsza jest Amy – Angielka, lat chyba trzydzieści parę, zatrudniona jako wysoko wykwalifikowana agentka ochrony osobistej, zdolna w zasadzie do wszystkiego. Kolejny jest Steve – teść Amy, również Anglik, emerytowany policjant i wdowiec. Wiedzie spokojne życie w niewielkiej angielskiej miejscowości – Axley, gdzie mieszka razem z kotem przybłędą o wdzięcznym imieniu Pasztet i prowadzi niewielką agencję detektywistyczną. Najstarsza natomiast (choć ona sama nigdy by się do tego nie przyznała) jest Rosie d’Antonio – znana i uwielbiana na całym świecie powieściopisarka, postać niezwykle malownicza. A dalej jest tak jak Osman nas do tego przyzwyczaił: są trupy, zawodowi (choć nie zawsze bardzo profesjonalni) zabójcy, czyhające na bohaterów niebezpieczeństwa, trochę śmieszkowania w dobrym stylu plus garść trafnych psychologicznie obserwacji. Rosie ma wystarczająco dużo lat i pieniędzy, by bawić się znakomicie nawet w najtrudniejszych, wydawałoby się, sytuacjach. Z kolei Steve i Amy mają siebie – nie czytałam zbyt wielu książek, w których ważną rolę odgrywałaby relacja teść – synowa, dlatego przyznaję Osmanowi dodatkowy punkt. A nawet dwa.
momarta - awatar momarta
oceniła na 7 1 miesiąc temu
Niewidzialne Bernard Minier
Niewidzialne
Bernard Minier
Kryminał, który "czyta się sam" - ja przeczytałam go w jedno popołudnie i pozornie nie odbiega jakością od innych kryminałów Miniera. Podobała mi się atmosfera Hiszpanii, z jednej strony Madrytu, z drugiej miasta Cuenca (o którym nie słyszałam do tej pory) oraz Galicji. Jednak gdzieś tam pod powierzchnią widoczne były niedoróbki: schematy z których autor korzysta (głównie w serii z Servazem), męczący już dla mnie prastary motyw nienawiści do kobiet oraz jakieś takie powierzchowne potraktowanie obu spraw kryminalnych, które przeplatają się w książce. Po co w ogóle są te dwie sprawy? Ciekawszą z nich wydawało mi się madryckie śledztwo, dotyczące bogaczy - i też w ciekawe rejony zaprowadziło, acz wyjątkowo mocne otwarcie nie jest nijak potem wykorzystane (same szczegóły tego mordu zostały niewyjaśnione jakby to było zupełnie zwyczajne morderstwo), tak samo jak wątek nierówności społecznych i narastającej nienawiści w stosunku do bogaczy jest bardzo pejoratywny - nie wiadomo co właściwie autor chciał przez nań pokazać. Wiem, że to kryminał, a nie powieść społeczna, ale Minier zawsze plusuje u mnie trafnymi obserwacjami społecznymi, poza tym jak się zaczyna taki nośny temat, to wypadałoby sensownie go poprowadzić. Bo kto w zasadzie nie ma pretensji do bogaczy (poza nimi samymi) i kto tak naprawdę współczuje ofiarom? Jednak to wszystko zawisa gdzieś w próżni, brak tu jakiejś wyraźnej puenty. Drugie śledztwo wydawało mi się tylko na doczepkę, po to, żeby dodać kontrast do ww. śledztwa dotyczącego "śmierci bogaczom" - tu mamy zwykłe kobiety, które znajdują się na dole drabiny społecznej i w związku z tym nikogo nie obchodzą (ale jednak przebieg akcji temu przeczy). Ale to żadne odkrycie, przecież tak było zawsze. Wydawało mi się to napisane na kolanie, bez dbałości o szczegóły, takie jak wytłumaczenie o co chodzi z tym galicyjskim rytualem wypędzania el aire. Za to w 2024 roku bohaterowie nadal żyją pod kamieniem jeśli chodzi o świat internetu i trzeba im wyjaśniać takie pojęcia jak TOR, mem internetowy, czy incel (a ogarnięta i niestara przecież detektywka pierwsze słyszy o tych rzeczach...). Zirytowało mnie to. Na deser mądrość: "informacja mądrego czyni mądrzejszym, a idiotę groźniejszym".
joly_fh - awatar joly_fh
ocenił na 6 3 miesiące temu

Cytaty z książki Bez ryzyka i inne opowiadania

Więcej
Lee Child Bez ryzyka i inne opowiadania Zobacz więcej
Lee Child Bez ryzyka i inne opowiadania Zobacz więcej
Lee Child Bez ryzyka i inne opowiadania Zobacz więcej
Więcej