Autoportret z kanalią

Okładka książki Autoportret z kanalią
Jacek Kaczmarski Wydawnictwo: Oficyna Wydawnicza VOLUMEN literatura piękna
287 str. 4 godz. 47 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Data wydania:
2001-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2001-01-01
Liczba stron:
287
Czas czytania
4 godz. 47 min.
Język:
polski
ISBN:
83-87289-04-3
Średnia ocen

                7,3 7,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Autoportret z kanalią w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Autoportret z kanalią



książek na półce przeczytane 4296 napisanych opinii 1569

Oceny książki Autoportret z kanalią

Średnia ocen
7,3 / 10
100 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
2513
1569

Na półkach: ,

Nie dziwię się, że ta książka odbiła się czkawką co niektórym uczestnikom ruchu Solidarności. Ale żeby uznać ją za jakiś paszkwil albo jawną satyrę? Tak daleko bym nie poszła. Jest to raczej szczere i wartościowe świadectwo kogoś, kto na własnej skórze odczuł tamten czas. I ta szczerość jest niewątpliwie główną zaletą tej książki (choć do tych zalet zaliczyłabym jeszcze specyficzny sposób tkania narracji i sporo świetnych refleksji).

W tej książce nie ma patosu, ani bohaterstwa. Jest młody człowiek, który znalazł się między młotem a kowadłem - z jednej strony wciągnięty w świat solidarnościowych opozycjonistów, z drugiej znajdujący się pod kontrolą komunistów. Żeby wybrnąć z twarzą musi lawirować, uciekać, zdradzać. Oportunista? Jasne, jak każdy młody człowiek, który chciałby normalnie żyć i cieszyć się swoją młodością, talentem i tak dalej, a zmuszony jest do życia w trudnych politycznie czasach. Czy to źle? Niech pierwszy uderzy kamieniem ten, który całe życie honorowo żyje z idei i dla idei...

Nie wnikam, na ile losy Daniela/ Kaczmara bazowały na wątkach autobiograficznych (pewnie dość mocno), ale opowieść można chyba czytać też jako chęć zrzucenia z siebie pewnych wyrzutów sumienia. Jako spowiedź, która ma nie tyle na celu żal za grzechy, ile właśnie wygadanie się i pozbycie z serducha natłoku złych przeżyć. Czytelnik nie ma dać rozgrzeszenia, czy kary - ma wysłuchać, pozwolić autorowi dosnuć swoją historię do końca. A że przy okazji wyszło fajne świadectwo schyłkowego czasu komunizmu, zrywu solidarnościowego, stanu wojennego oraz nastrojów wśród ówczesnej polskiej emigracji - to tylko się cieszyć. Taka opowieść jest znacznie bardziej wartościowa, niż pamflety, przepełnione pięknymi słowami i bohaterstwem. Przede wszystkim: prawdziwsza.

Nie dziwię się, że ta książka odbiła się czkawką co niektórym uczestnikom ruchu Solidarności. Ale żeby uznać ją za jakiś paszkwil albo jawną satyrę? Tak daleko bym nie poszła. Jest to raczej szczere i wartościowe świadectwo kogoś, kto na własnej skórze odczuł tamten czas. I ta szczerość jest niewątpliwie główną zaletą tej książki (choć do tych zalet zaliczyłabym jeszcze...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

229 użytkowników ma tytuł Autoportret z kanalią na półkach głównych
  • 126
  • 103
44 użytkowników ma tytuł Autoportret z kanalią na półkach dodatkowych
  • 28
  • 5
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1

Tagi i tematy do książki Autoportret z kanalią

Inne książki autora

Okładka książki Muzyka płynąca z wierszy Adam Asnyk, Krzysztof Kamil Baczyński, Stanisław Baliński, Helena Bechlerowa, Roman Brandstaetter, Władysław Broniewski, Jan Brzechwa, Wanda Chotomska, Józef Czechowicz, Stanisław Ryszard Dobrowolski, Franciszek Fenikowski, Jerzy Ficowski, Konstanty Ildefons Gałczyński, Wiktor Teofil Gomulicki, Stanisław Grochowiak, Jerzy Harasymowicz, Marian Hemar, Zbigniew Herbert, Jerzy Hordyński, Witold Hulewicz, Kazimiera Iłłakowiczówna, Jarosław Iwaszkiewicz, Czesław Janczarski, Adam Jarzębski, Zbigniew Jerzyna, Jacek Kaczmarski, Anna Kamieńska, Jan Kasprowicz, Ludwik Jerzy Kern, Jan Kochanowski, Wespazjan Kochowski, Jonasz Kofta, Maria Konopnicka, Jan Koprowski, Ignacy Krasicki, Tadeusz Kubiak, Joanna Kulmowa, Jan Lechoń, Teofil Lenartowicz, Bolesław Leśmian, Leopold Lewin, Jerzy Liebert, Kornel Makuszyński, Adam Mickiewicz, Artur Międzyrzecki, Czesław Miłosz, Cyprian Kamil Norwid, Tadeusz Nowak, Janusz Nowosad, Artur Oppman, Maria Pawlikowska-Jasnorzewska, Marian Piechal, Kazimierz Przerwa-Tetmajer, Mikołaj Rej, Tadeusz Różewicz, Aleksander Rymkiewicz, Włodzimierz Słobodnik, Antoni Słonimski, Juliusz Słowacki, Edward Stachura, Leopold Staff, Stanisław Swen-Czachorowski, Artur Maria Swinarski, Edward Szymański, Wisława Szymborska, Julian Tuwim, Jan Twardowski, Kornel Ujejski, Kazimierz Wierzyński, Rafał Wojaczek, Stanisław Wyspiański, Elżbieta Zechenter-Spławińska, Emil Zegadłowicz, Jan Zych
Ocena 8,1
Muzyka płynąca z wierszy Adam Asnyk, Krzysztof Kamil Baczyński, Stanisław Baliński, Helena Bechlerowa, Roman Brandstaetter, Władysław Broniewski, Jan Brzechwa, Wanda Chotomska, Józef Czechowicz, Stanisław Ryszard Dobrowolski, Franciszek Fenikowski, Jerzy Ficowski, Konstanty Ildefons Gałczyński, Wiktor Teofil Gomulicki, Stanisław Grochowiak, Jerzy Harasymowicz, Marian Hemar, Zbigniew Herbert, Jerzy Hordyński, Witold Hulewicz, Kazimiera Iłłakowiczówna, Jarosław Iwaszkiewicz, Czesław Janczarski, Adam Jarzębski, Zbigniew Jerzyna, Jacek Kaczmarski, Anna Kamieńska, Jan Kasprowicz, Ludwik Jerzy Kern, Jan Kochanowski, Wespazjan Kochowski, Jonasz Kofta, Maria Konopnicka, Jan Koprowski, Ignacy Krasicki, Tadeusz Kubiak, Joanna Kulmowa, Jan Lechoń, Teofil Lenartowicz, Bolesław Leśmian, Leopold Lewin, Jerzy Liebert, Kornel Makuszyński, Adam Mickiewicz, Artur Międzyrzecki, Czesław Miłosz, Cyprian Kamil Norwid, Tadeusz Nowak, Janusz Nowosad, Artur Oppman, Maria Pawlikowska-Jasnorzewska, Marian Piechal, Kazimierz Przerwa-Tetmajer, Mikołaj Rej, Tadeusz Różewicz, Aleksander Rymkiewicz, Włodzimierz Słobodnik, Antoni Słonimski, Juliusz Słowacki, Edward Stachura, Leopold Staff, Stanisław Swen-Czachorowski, Artur Maria Swinarski, Edward Szymański, Wisława Szymborska, Julian Tuwim, Jan Twardowski, Kornel Ujejski, Kazimierz Wierzyński, Rafał Wojaczek, Stanisław Wyspiański, Elżbieta Zechenter-Spławińska, Emil Zegadłowicz, Jan Zych
Okładka książki Życie do góry nogami Jacek Kaczmarski, Patrycja Volny
Ocena 6,8
Życie do góry nogami Jacek Kaczmarski, Patrycja Volny
Jacek Kaczmarski
Jacek Kaczmarski
Polski poeta, prozaik, kompozytor, piosenkarz, twórca tekstów piosenek. Znany głównie dzięki piosenkom o tematyce historycznej (Rejtan, czyli raport ambasadora; Sen Katarzyny II, Lekcja historii klasycznej) i społeczno-politycznej (Mury, Nasza klasa, Obława). Postać powszechnie kojarzona z etosem pierwszej Solidarności oraz stanem wojennym – okresem, kiedy jego liryka, rozpowszechniana w nieoficjalnych wydawnictwach, identyfikowana była jako głos antykomunistycznej opozycji. W opinii społecznej utrwalił się wizerunek Kaczmarskiego jako barda z gitarą, śpiewającego protest songi, choć jego twórczość wykraczała daleko poza ten stereotyp.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Bajki różne. Opowieści biblijne. Rozmowy z diabłem Leszek Kołakowski
Bajki różne. Opowieści biblijne. Rozmowy z diabłem
Leszek Kołakowski
(Opinia wystawiona po przeczytaniu całej książki z wyłączeniem "Rozmów z diabłem", tej części przebrnąć nie umiałam) Leszek Kołakowski był filozofem- a więc niemal cała jego twórczość w pewien sposób poświęcona jest tej dziedzinie nauki, bajki zawarte w tym wydaniu również. Książkę kupiłam z myślą o przeczytaniu "13 bajek z Królestwa Lailonii", resztę przeczytałam przy okazji i muszę powiedzieć, że nie żałuję! Wydanie rozpoczynamy od wcześniej wspomnianych bajek, są to niedługie opowiastki idealne do czytania dziecku przed snem. Jednak nie bez powodu w tytule napisane jest "dla dużych i małych", bajki te zawierają również drugie dno, które zrozumieć można po pewnym namyśle uprzedzonym analizą- bardzo podobnie jak w przypadku "Małego Księcia". Muszę przyznać, że czytanie tej części było dla mnie najprzyjemniejsze i bajki okazały się całkiem fajnymi historiami, które rozbawiły nawet mnie. Następnie mamy "Trzy bajki o identyczności", właściwie to po wliczeniu dodatku na końcu wydania, otrzymałam cztery bajki. Są one niezwykle podobne do tych poprzednich, jednak w mojej opinii zawierają mniej elementów humorystycznych. Kolejną częścią wydania jest "Klucz niebieski". Fragmenty te zawierają opowieść wyrwane z biblii przedstawione w nieco bliższy naszej codzienności sposób. Na koniec każdej z nich, umieszczone są krótkie "morały", które morałami tak na prawdę nie są, jednak o tym każdy przekona się czytając samemu. Opowieści te można interpretować na różne sposoby- jak dla mnie (po zaznajomieniu się nieco z osobą Kołakowskiego) są to wskazówki do tego jak opowieści biblijnych rozumieć nie należy. Na końcu mamy nie przeczytane przeze mnie "Rozmowy z diabłem". Ich język jest jak dla mnie zdecydowanie najtrudniejszy do przyswojenia. Jak sam tytuł wskazuje, są to wypowiedzi samego diabła (a właściwie diabłów) na różne tematy w różnych sytuacjach losowych. Wydaje się być to fragment niezwykle interesujący, jednak o niecodziennej formie. Jak zapewne każdy kto przeczytał moją opinię, zauważył że konkretne "części" książki uszeregowane są według pewnego "poziomu zaawansowania". Osobiście uważam, że jest to pozycja, po którą warto sięgnąć kilka razy w swoim życiu.
Foxy - awatar Foxy
ocenił na 9 4 lata temu
Miasto utrapienia Jerzy Pilch
Miasto utrapienia
Jerzy Pilch
To była jeszcze jedna książka "zjedzona" przeze mnie w czasie pobytu w szpitalu. "Zjedzona" ze smakiem! . Najlepszą przyprawą tego literackiego dania był moim zdaniem humor, satyra, ironia z jaką opowiadane są kolejne epizody. Podobnie jak przy lekturze "Pod mocnym aniołem" tego samego autora uśmiechałem się co parę zdań. Zadziwiam się tym jakże swobodnym stylem pisania ś.p. pana Jerzego. Jeśli miałbym spróbować jednym zdaniem oddać wrażenie po przeczytaniu "Miasta utrapienia", to na myśl przychodzą słowa: książka - komedia. Takie stwierdzenie podtrzymuje we mnie także fakt, że w niektórych miejscach książki pan Jerzy niejako naśmiewa się sam z siebie, gdy na przykad po opowiedzeniu (na sporej ilości stron!) wymyślonych wariantów pewnej, dość absurdalnej sytuacji kończy on takim oto podsumowaniem: "...nie poszedłem, jedynie wyobraziłem sobie taki absurd i przedstawiłem krótko absurdalną scenę. Mam nadzieję, że odpowiednio krótko, z całego serca bowiem gardzę teatrem absurdu oraz poetyckimi powabami trybu przypuszczającego." Świetne! . Z drugiej strony uważam, że książka nie jest taką z rzędu głupich, naiwnych podśmichujek dla niekoniecznie inteligentnych ludzi. Patrząc w (krzywe?) zwierciadło sposobów myślenia, wypowiedzi, a wreszcie stylu życia bohaterów "Miasta utrapienia", możnaby jednak dość poważnie zapytać: "Czyż nie ja tak myślę? Czyż nie ja tak mówię? Czyż nie ja tak żyję?" . Przykłady? Czy opis gniewu dziadka Jan Nepomucena (oczywiście "świętego gniewu", oczywiście w jego przekonaniu jak najbardziej słusznego gniewu) oddany przez kapitalne porównanie nie przypomina do złudzenia moich (i twoich?) nerwowych "wzlotów"? Cytat: "...rozgrzewał się jak śmigłowiec przed startem: powoli, ale donośnie. (...) Śmigłowiec jego furii wzbijał się w przestworza, nabierał prędkości i, zanim odleciał, długo, niezmiernie długo krążył nad naszymi głowami." Czy sposoby myślenia, postawy i działania ślicznej (w jedym z rozdziałów dość wyczerpująco dowiadujemy się, jak niepokojąco, niewiarygodnie, powalająco i paraliżująco ślicznej :-)), ale co ważniejsze niezwykle inteligentnej Konstancji nie są naszymi odbiciami? Ciekawe, ilu z nas byłoby w stanie zaskoczyć siebie i innych "rozbłyskami" typu: "Rozumiesz, Patryku, ja wtedy miałam niezwykle rozległe zainteresowania, ponieważ podjęłam decyzję, że mam niezwykle rozległe zainteresowania"? Albo wypowiedzi doktora Swobodziczki. Miodzio! Czy komuś wydaje się naprawdę niemożliwym być tak przesiąknąć systemowym sposobem myślenia i wypowiadania się, że "wszystkim chorobom nadaje się partyjną tytulaturę", w świetle której jedna z diagnoz brzmi następująco: "Oczy zaatakowała towarzyszka jaskra, nieodłączna towarzyszka towarzyszki cukrzycy." Oprócz nich człowieka nawiedzają: "towarzysz zawał, towarzysz wylew, towarzyszka całkowita ślepota, towarzysz rak, towarzyszka zaawansowana miażdżyca i cały szereg innych towarzyszy pośledniejszego szczebla". A wtedy "człowiek powoli zaczyna z nadzieją rozmyślać o wizycie towarzyszki śmierci". Czy uśmiechacie się na taki język pana Jerzego Pilcha i ustawione przez niego krzywe zwierciadło? A co powiedzieć o dynamice plot, obmów i niesprawdzonych wiadomości, które są w stanie tak zawładnąć pustymi, albo przynajmniej dość płytko zapełnionymi mądrością umysłami, że jedno zdanie typu "A słyszeliście, że..." wywołuje swoistą rewolucję w tychże umysłach, od której niekiedy już tylko krok do decyzji. Przekonałem się, że takie bodźce (plotki) naprawdę działają na ludzi i zmieniają ich postawy. A swoista tomografia moralnego poziomu życia rodzin konkretnego miasteczka, którą ujawnia jeden z uczestników zakrapianej procentami biesiady... Czy jest daleka od tego, co może i my widzimy za swoim płotem? . Jakimś minusem tej lektury była dla zbytnia wulgarność i seksualizacja życia bohaterów. Choć i w tym punkcie można (z goryczą) pytać, czy to jest bardzo przesadzone, biorąc pod uwagę styl życia wielu ludzi dziś...? W sumie książkę "Miasto utrapienia" ś.p. Jerzego Pilcha uważam za bardzo dobrą i dla rozrywki i dla małego rachunku sumienia. Sądzę, że sceny z życia bohaterów niosą ciekawe wyzwanie i dla kobiet (o których tu dość dużo) i dla mężczyzn. Oczywiście zdecydowanie nie jest to lektura dla młodzieży i młodszych od niej. . Dobrej lektury! . P.S. Może na koniec coś w stylu "płachty na byka" w odniesieniu do mężczyzn: "Patryku, nie lubię zalatujących feminizmem uogólnień, ale chyba tylko mężczyzna potrafi popełnić samobójstwo i tego nie zauważyć." :-) . ks. Paweł Kamola
xPaavils Kamola - awatar xPaavils Kamola
oceniła na 8 4 miesiące temu
Tango z samym sobą Sławomir Mrożek
Tango z samym sobą
Sławomir Mrożek
Sławomir Mrożek "Tango z samym sobą. Utwory dobrane" Jako dziecko kojarzyłam Mrożka głównie ze śmiesznymi rysunkami z czasopism, które przewalały się u nas po domu. Sporo z tych obrazków do dziś zresztą kołacze mi się w pamięci, choć trudno je znaleźć nawet w erze internetów. W szkole podstawowej z kolei Mrożek kojarzył mi się z opowiadaniami, głównie ze "Słoniem". W liceum odkryłam "Tango", z którym mocno się identyfikowałam jako nastoletnie zbuntowane dziewczę. Wszystko to jednak było bardzo pobieżne i dopiero sięgnięcie po tę opasłą knigę (688 stron!) dało mi lepszy pogląd na twórczość Mrożka, którą jakoś w czasie studiów "przegapiłam" (pan od współczesnej chyba go nie lubił). Nadal cenię Mrożka za jego ironiczny styl, za niewiarygodne poczucie humoru i całkiem cenne obserwacje odnośnie ludzkich relacji. Sporo z tego odkrycia jednak mi nie podchodzi, w wielu kwestiach się nie zgadzamy i nie jestem w stanie pojąć momentów, gdy ironiczne żarty przekształcają się w bardzo złośliwą kpinę zawierającą stereotypy odnośnie Polaków albo bardzo nieprzyjemnie upraszczające wszystko polaryzacje, jak w "Emigrantach". Wspomniałam o Polakach, ponieważ polskość i Polska są jednymi z głównych tematów, jakie Mrożek tu porusza. W pierwszej chwili można uznać, że pisarz po prostu nie lubi swojego kraju, swojej historii, narodowości. Dość szybko sam rozwiewa to wyobrażenie tłumacząc, że nie identyfikuje się z Polską nie dlatego, że to Polska, ale że generalnie nie identyfikuje się z żadnym państwem. Zarówno z deklaracji Mrożka, jak i z jego utworów widać, że to osoba, która po prostu nigdzie nie czuje się u siebie i zawsze ma poczucie obcości, bycia skądś indziej. To wieczny wędrowiec, który nie umie zapuścić korzeni, bo go to zwyczajnie męczy. I gdy traktuje tę Polskę stereotypem, staram się mu darować, zrozumieć, że jego osobowość po prostu nie nadaje się do bycia częścią jakiegoś zbioru. A przecież takie życie z wiecznym poczuciem wyobcowania i niedopasowania jest niesamowicie obciążające, co zresztą widać w postaciach mrożkowskich bohaterów. Warto się z Mrożkiem zapoznać, nawet jeśli się z nim nie dogada i czasami na niego wkurza. Zwłaszcza, ze większość tych tekstów naprawdę prowokuje do myślenia, rozszyfrowywania, odcyfrowywania. Utwory zebrane są chronologicznie, lecz nie jest to chronologia pisania, ale losów bohatera-pisarza. Zaczynamy od czasów powojennych, kończymy na latach 90. Są tam właściwie wszystkie formy, od listu, felietony czy rysunku satyrycznego, przez opowiadania aż do dramatów. Sama książka jest bardzo pięknie wydana: kredowy papier, śliczna szata graficzna (błękitna kolorystyka i obrazki jako numerki stron - bomba!), zdjęcia, twarda oprawa. Jedne, co mi się nie podobało w tej materii, to font wybrany do listów. Zapewne miał imitować pismo maszynowe, ale efekt jest dość rażący.
Renegi Grene - awatar Renegi Grene
ocenił na 9 9 lat temu
Pan Piłsudski i inne opowiadania Michaił Bułhakow
Pan Piłsudski i inne opowiadania
Michaił Bułhakow
Ze zdziwieniem dowiedziałam się, że wokół spuścizny po Michaile Bułhakowie toczą się jakieś zażarte spory, dotyczące kanonicznych tekstów: która wersja jest na pewno autorska, a na którą miały wpływ obce czynniki. Zważywszy, że pisarz tworzył bardzo szybko, a większość do szuflady, i Bóg jeden wie, kto zawiadywał tą szufladą po jego śmierci – sprawa nadaje się do agencji detektywistycznej. Absolutnie nie mam zamiaru zabierać głosu w sprawie, nie mając żadnych kompetencji. Czekam może na jakieś badania, które te kwestie rozstrzygną – i może się nie doczekam. Przecież w Rosji/ZSRR/Rosji pisarz to sprawa polityczna, albo się go da wykorzystać do bieżącej propagandy, albo pogrąży się w zapomnieniu. A rękopisy i notatki też można zaaresztować. Zbiór opowiadań pod tak intrygującym tytułem okazał się być bardzo nierówny. Są w nim świetnie skomponowane teksty najwyraźniej z czasu, gdy pisarz mieszkał w Moskwie i przymierzsl sie do pisania "Mistrza i Malgorzaty", np. „Redakcja, którą wymyśliłem” czy „Czerwony gwizdek”, ale przeważają wyimki z jakichś większych całości, niedokończone i tylko z trudem mieszczące się w kategorii opowiadania. Do takich należy tytułowy „Pan Piłsudski”, fragment niedokończonej powieści „Ałyj mach”, mającej być kontynuacja „Białej gwardii”. Podobno tekst znany i lubiany w Polsce przedwrześniowej, popularyzujący osobę pisarza, wszak objętego zakazem druku. Czy to prawda? Wątpię. Trzy opowiadania dotyczące sytuacji w Kijowie w latach po I wojnie światowej, w latach zamętu, krwawej walki o władzę między rosyjskimi białogwardzistami, Niemcami, powstańcami Petlury, Armią Czerwoną i dodatkowym czynnikiem w postaci żołnierzy polskich w wyprawie na Kijów, są, że tak powiem, poznawczo mało obiektywne. Napisane w poetyce teatru absurdu i groteski, z widoczną pod podszewką autentyczną zgrozą i przerażeniem. Grupa kijowskich inteligentów i okolicznych ziemian, przycupnięta w kijowskim mieszkaniu, obserwuje to, co się dzieje za oknem, widząc wyraźnie, że ich świat rozpadł się w gruzy, a przyszłość jest całkowicie nieprzewidywalna. Toteż Bułhakow, który przeżył to na własnej skórze, broni się przed rzeczywistością złośliwym, prześmiewczym i całkowicie absurdalnym humorem. Czerwonych się boi, Polaków i petlurowców raczej nienawidzi i pogardza nimi, a sympatie, z powodów oczywistych, ulokował w białogwardzistach, przedstawicielach dawnego, ustabilizowanego świata. „Pan oszalał! Budionny nas broni, Petlura nas broni i pan Piłsudski nas broni. A wynika z tego jeszcze większe zamieszanie. Ale czego tu bronić? Wszystko rozbite w proch i pył! Nic nie ma! Niiic! Tylko wojna. To się nigdy nie skończy!” – wykrzykuje Nikołaj, i jest to cytat, który tym razem wprost i dosłownie opisuje stan ducha pisarza. Należy pamiętać, że rzecz dotyczy roku 1918, po czterech latach I wojny światowej, po rewolucji październikowej, w trakcie wojny domowej w Rosji, walk narodowo-wyzwoleńczych Ukraińców, ogólnego rozprzężenia, kiedy nie wiadomo, kto właściwie rządzi i stosuje przemoc, przeciw komu ta przemoc, a kto będzie rządzić i zabijać jutro. Większość opowiadań nie ma datowania i to jest największy problem. Wszystkie zawierają obszerne przypisy opracowane przez tłumaczkę, których celem jest zwłaszcza rozszyfrowanie nazwisk osób występujących czy przywoływanych w tekście. Ponadto mamy wstęp i posłowie. Odnoszę jednak wrażenie, że te posłowia i przypisy również są w duchu bułhakowowskie, tak jakby ich autorka poddała się charakterystycznej poetyce pisarza. I to jest bardzo zabawne. Inne dziwne wrażenie: Jestem po lekturze biografii pisarza, a przed lekturą jeszcze innej jego biografii. Odnoszę wrażenie, że wiedza na temat jego kolejnych wydarzeń życiowych pochodzi wprost z lektury jego utworów. Które przecież unurzane są w poetyce groteski i absurdu. To tak, jakby biografię Witkacego pisać na podstawie jego „Szewców” czy „622 upadków Bunga”. No, jest to raczej ryzykowny zabieg. Nawiasem mówiąc, obaj pisarze, Bułhakow i Witkacy, prawie rówieśnicy, mieli ze sobą dużo więcej wspólnego, zarówno w poetyce, jak i w groteskowej konstrukcji świata przedstawionego i w podejściu do rzeczywistości. Polecam!
Ewa Szulc - awatar Ewa Szulc
ocenił na 6 1 miesiąc temu

Cytaty z książki Autoportret z kanalią

Więcej
Jacek Kaczmarski Autoportret z kanalią Zobacz więcej
Jacek Kaczmarski Autoportret z kanalią Zobacz więcej
Więcej