Dwa miesiące zajęło mi przeczytanie pierwszego rozdziału (około 30 stron), aż w końcu się poddałam. Myślę, że ponowię próbę przeczytania tej książki, ale musi nadejść bardziej odpowiedni czas. Dlatego na razie nie daję żadnych gwiazdek.
Dwa miesiące zajęło mi przeczytanie pierwszego rozdziału (około 30 stron), aż w końcu się poddałam. Myślę, że ponowię próbę przeczytania tej książki, ale musi nadejść bardziej odpowiedni czas. Dlatego na razie nie daję żadnych gwiazdek.
Przed przeczytaniem dochodziły mnie słuchy, że proza to nie to samo co wiersze Kaczmarskiego, ale chciałem sam się o tym przekonać i tak się stało.
Rozumiem idee Kaczmarskiego, chcącego pokazać, że każdy posiada złe oblicze, taki trochę dr Jekyll i mr Hyde, ale w mojej ocenie przegiął w stronę mr Hyde aż za bardzo. Do tego odsłona w postaci ociekających seksem scen jak dla mnie jest niezrozumiała, może zamierzenia były dobre, ale przyjętą konwencję oceniam negatywnie.
Dodatkowo na moją ocenę wpływa to, że nie jestem dzieckiem minionej epoki i może nie wyczuwam klimatu i nie zam realiów starego systemu. Zostanę przy Kaczmarskim jako poecie.
Przed przeczytaniem dochodziły mnie słuchy, że proza to nie to samo co wiersze Kaczmarskiego, ale chciałem sam się o tym przekonać i tak się stało.
Rozumiem idee Kaczmarskiego, chcącego pokazać, że każdy posiada złe oblicze, taki trochę dr Jekyll i mr Hyde, ale w mojej ocenie przegiął w stronę mr Hyde aż za bardzo. Do tego odsłona w postaci ociekających seksem scen jak dla...
Nie dziwię się, że ta książka odbiła się czkawką co niektórym uczestnikom ruchu Solidarności. Ale żeby uznać ją za jakiś paszkwil albo jawną satyrę? Tak daleko bym nie poszła. Jest to raczej szczere i wartościowe świadectwo kogoś, kto na własnej skórze odczuł tamten czas. I ta szczerość jest niewątpliwie główną zaletą tej książki (choć do tych zalet zaliczyłabym jeszcze specyficzny sposób tkania narracji i sporo świetnych refleksji).
W tej książce nie ma patosu, ani bohaterstwa. Jest młody człowiek, który znalazł się między młotem a kowadłem - z jednej strony wciągnięty w świat solidarnościowych opozycjonistów, z drugiej znajdujący się pod kontrolą komunistów. Żeby wybrnąć z twarzą musi lawirować, uciekać, zdradzać. Oportunista? Jasne, jak każdy młody człowiek, który chciałby normalnie żyć i cieszyć się swoją młodością, talentem i tak dalej, a zmuszony jest do życia w trudnych politycznie czasach. Czy to źle? Niech pierwszy uderzy kamieniem ten, który całe życie honorowo żyje z idei i dla idei...
Nie wnikam, na ile losy Daniela/ Kaczmara bazowały na wątkach autobiograficznych (pewnie dość mocno), ale opowieść można chyba czytać też jako chęć zrzucenia z siebie pewnych wyrzutów sumienia. Jako spowiedź, która ma nie tyle na celu żal za grzechy, ile właśnie wygadanie się i pozbycie z serducha natłoku złych przeżyć. Czytelnik nie ma dać rozgrzeszenia, czy kary - ma wysłuchać, pozwolić autorowi dosnuć swoją historię do końca. A że przy okazji wyszło fajne świadectwo schyłkowego czasu komunizmu, zrywu solidarnościowego, stanu wojennego oraz nastrojów wśród ówczesnej polskiej emigracji - to tylko się cieszyć. Taka opowieść jest znacznie bardziej wartościowa, niż pamflety, przepełnione pięknymi słowami i bohaterstwem. Przede wszystkim: prawdziwsza.
Nie dziwię się, że ta książka odbiła się czkawką co niektórym uczestnikom ruchu Solidarności. Ale żeby uznać ją za jakiś paszkwil albo jawną satyrę? Tak daleko bym nie poszła. Jest to raczej szczere i wartościowe świadectwo kogoś, kto na własnej skórze odczuł tamten czas. I ta szczerość jest niewątpliwie główną zaletą tej książki (choć do tych zalet zaliczyłabym jeszcze...
Ironiczna, cyniczna, erotyczna, napisana pięknym, plastycznym językiem powieść. Kaczmarski sam siebie odziera z legendy tym jak siebie przedstawia i tym o czym pisze ;) I dobrze, widać, że chciał tą książką w jakimś stopniu spuścić powietrze z balonika tejże legendy. Trudno rozróżnić co rzeczywiście jest tu fikcją, a co wspomnieniami autora i to również na plus, nadaje to książce zagadkowości. Sam Kaczmarski, wg mnie, obdziela dwie postacie powieści swoimi cechami i przeżyciami co stanowi bardzo ciekawy zabieg. Na olbrzymi plus również język powieści - literacki, bardzo plastyczny, zbliżony do plastyczności poezji Kaczmarskiego. Bardzo dobrze się czyta "Autoportret" choćby ze względu na styl, który moim zdaniem jest nienaganny. Suma sumarum - polecam, warto przeczytać i spróbować prozy jednego z najwybitniejszych, o ile nie najwybitniejszego, polskiego poety XX wieku :)
Ironiczna, cyniczna, erotyczna, napisana pięknym, plastycznym językiem powieść. Kaczmarski sam siebie odziera z legendy tym jak siebie przedstawia i tym o czym pisze ;) I dobrze, widać, że chciał tą książką w jakimś stopniu spuścić powietrze z balonika tejże legendy. Trudno rozróżnić co rzeczywiście jest tu fikcją, a co wspomnieniami autora i to również na plus, nadaje to...
Oczekiwania duże. I zawiedzione. Kaczmarski pozostanie dla mnie przede wszystkim poetą, fantastycznym, mądrym erudutą.
W tej książce brakuje wszystkiego, co u Kaczmarskiego tak lubię. Zostaje gorycz, która poezji dodawała uroku, kontrastując z innymi smakami, ale tu, z powolnej melodii prozy - nie uatrakcyjnia niczego.
Światek emigracji. Stosunki i warunki. I w tym wszystkim on, poeta, kanalia. Może kogoś to ucieszy, ale mnie nie.
Oczekiwania duże. I zawiedzione. Kaczmarski pozostanie dla mnie przede wszystkim poetą, fantastycznym, mądrym erudutą.
W tej książce brakuje wszystkiego, co u Kaczmarskiego tak lubię. Zostaje gorycz, która poezji dodawała uroku, kontrastując z innymi smakami, ale tu, z powolnej melodii prozy - nie uatrakcyjnia niczego.
Jako powieść dzieło to jest przyjemne, czyta się niezwykle szybko, w wielu momentach powoduje uśmiech na twarzy spowodowany związkiem wydarzeń z życiem poety.
I wszystko byłoby na dobrej drodze, aby "Autoportret z kanalią" stał się taką właśnie dobrą powieścią okraszoną specyficznym humorem. Ale epilog, właściwie kilka ostatnich stron powodują u uważniejszego czytelnika i fana twórczości Jacka Kaczmarskiego szybką refleksję i rewizję poglądów. Ta książka to niezwykle gorzka, pozbawiona moralizatorstwa próba rozliczenia się ze swoją przeszłością, alkoholizmem, zmorami życia małżeńskiego, własnym ja.
To, co uderzyło we mnie najmocniej, to pewien bardzo trafny i bolesny cytat:
"Potrafiłem być miły i serdeczny dla ludzi, na których mi zależało, ale jak tylko czułem, że ich mam, że zdobyłem, natychmiast ich odtrącałem pod byle pretekstem. Jakbym ich nienawidził za to, że są dla mnie dobrzy, że mi pomagają. Bo ich przychylność i bezinteresowność tylko uświadamia mi, że jestem skurwiel, który ma szczęście. Szczęście i talent usilnie marnowany"
Jako powieść dzieło to jest przyjemne, czyta się niezwykle szybko, w wielu momentach powoduje uśmiech na twarzy spowodowany związkiem wydarzeń z życiem poety.
I wszystko byłoby na dobrej drodze, aby "Autoportret z kanalią" stał się taką właśnie dobrą powieścią okraszoną specyficznym humorem. Ale epilog, właściwie kilka ostatnich stron powodują u uważniejszego czytelnika i...
Ironiczny opis opozycji i emigracji lat 80-tych i jednoczesna próba obalenia własnego mitu. Książka odebrana jako okrutny paszkwil i zupełnie pominięta przez krytykę literacką. Ukazała się w czasie gdy postkomuniści doszli do władzy, więc na pewno nie był to dobry moment na odbrązawianie pomników i odsłanianie rzeczywistości ukrywanej pod wielką ideą. Dzisiaj przebija się powoli prawda o tej rzeczywistości, na niejednym pomniku ujawniły się olbrzymie rysy. Mirosław Chojecki miał odwagę przyznać, że "jako świadek i uczestnik życia emigracyjnego wcale nie uważam, że on tam napisał jakieś rzeczy nieprawdziwe", chociaż sam też został sportretowany przez Kaczmarskiego. Jako prozaik Kaczmarski nie osiągnął takich samych wyżyn, jak w poezji, ale naprawdę ocena tej powieści jako niezasługującej na uwagę jest bardzo krzywdząca. Ja uważam wręcz przeciwnie.
Ironiczny opis opozycji i emigracji lat 80-tych i jednoczesna próba obalenia własnego mitu. Książka odebrana jako okrutny paszkwil i zupełnie pominięta przez krytykę literacką. Ukazała się w czasie gdy postkomuniści doszli do władzy, więc na pewno nie był to dobry moment na odbrązawianie pomników i odsłanianie rzeczywistości ukrywanej pod wielką ideą. Dzisiaj przebija się...
Dwa miesiące zajęło mi przeczytanie pierwszego rozdziału (około 30 stron), aż w końcu się poddałam. Myślę, że ponowię próbę przeczytania tej książki, ale musi nadejść bardziej odpowiedni czas. Dlatego na razie nie daję żadnych gwiazdek.
Dwa miesiące zajęło mi przeczytanie pierwszego rozdziału (około 30 stron), aż w końcu się poddałam. Myślę, że ponowię próbę przeczytania tej książki, ale musi nadejść bardziej odpowiedni czas. Dlatego na razie nie daję żadnych gwiazdek.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZaskakująco szybko połknąłem. Trochę powieść sensacyjna, trochę biograficzna, trochę paszkwil. Dla ludzi tamtych czasów pewnie obrazoburcza.
Zaskakująco szybko połknąłem. Trochę powieść sensacyjna, trochę biograficzna, trochę paszkwil. Dla ludzi tamtych czasów pewnie obrazoburcza.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDla miłośników Mistrza, śledzących wątki autobiograficzne, pozycja obowiązkowa. Dla pozostałych polecałabym raczej poezję JK.
Dla miłośników Mistrza, śledzących wątki autobiograficzne, pozycja obowiązkowa. Dla pozostałych polecałabym raczej poezję JK.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKaczmarski pisał świetną poezję, ale powieść erotyczna to nie jego klimaty
Kaczmarski pisał świetną poezję, ale powieść erotyczna to nie jego klimaty
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzed przeczytaniem dochodziły mnie słuchy, że proza to nie to samo co wiersze Kaczmarskiego, ale chciałem sam się o tym przekonać i tak się stało.
Rozumiem idee Kaczmarskiego, chcącego pokazać, że każdy posiada złe oblicze, taki trochę dr Jekyll i mr Hyde, ale w mojej ocenie przegiął w stronę mr Hyde aż za bardzo. Do tego odsłona w postaci ociekających seksem scen jak dla mnie jest niezrozumiała, może zamierzenia były dobre, ale przyjętą konwencję oceniam negatywnie.
Dodatkowo na moją ocenę wpływa to, że nie jestem dzieckiem minionej epoki i może nie wyczuwam klimatu i nie zam realiów starego systemu. Zostanę przy Kaczmarskim jako poecie.
Przed przeczytaniem dochodziły mnie słuchy, że proza to nie to samo co wiersze Kaczmarskiego, ale chciałem sam się o tym przekonać i tak się stało.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRozumiem idee Kaczmarskiego, chcącego pokazać, że każdy posiada złe oblicze, taki trochę dr Jekyll i mr Hyde, ale w mojej ocenie przegiął w stronę mr Hyde aż za bardzo. Do tego odsłona w postaci ociekających seksem scen jak dla...
Nie dziwię się, że ta książka odbiła się czkawką co niektórym uczestnikom ruchu Solidarności. Ale żeby uznać ją za jakiś paszkwil albo jawną satyrę? Tak daleko bym nie poszła. Jest to raczej szczere i wartościowe świadectwo kogoś, kto na własnej skórze odczuł tamten czas. I ta szczerość jest niewątpliwie główną zaletą tej książki (choć do tych zalet zaliczyłabym jeszcze specyficzny sposób tkania narracji i sporo świetnych refleksji).
W tej książce nie ma patosu, ani bohaterstwa. Jest młody człowiek, który znalazł się między młotem a kowadłem - z jednej strony wciągnięty w świat solidarnościowych opozycjonistów, z drugiej znajdujący się pod kontrolą komunistów. Żeby wybrnąć z twarzą musi lawirować, uciekać, zdradzać. Oportunista? Jasne, jak każdy młody człowiek, który chciałby normalnie żyć i cieszyć się swoją młodością, talentem i tak dalej, a zmuszony jest do życia w trudnych politycznie czasach. Czy to źle? Niech pierwszy uderzy kamieniem ten, który całe życie honorowo żyje z idei i dla idei...
Nie wnikam, na ile losy Daniela/ Kaczmara bazowały na wątkach autobiograficznych (pewnie dość mocno), ale opowieść można chyba czytać też jako chęć zrzucenia z siebie pewnych wyrzutów sumienia. Jako spowiedź, która ma nie tyle na celu żal za grzechy, ile właśnie wygadanie się i pozbycie z serducha natłoku złych przeżyć. Czytelnik nie ma dać rozgrzeszenia, czy kary - ma wysłuchać, pozwolić autorowi dosnuć swoją historię do końca. A że przy okazji wyszło fajne świadectwo schyłkowego czasu komunizmu, zrywu solidarnościowego, stanu wojennego oraz nastrojów wśród ówczesnej polskiej emigracji - to tylko się cieszyć. Taka opowieść jest znacznie bardziej wartościowa, niż pamflety, przepełnione pięknymi słowami i bohaterstwem. Przede wszystkim: prawdziwsza.
Nie dziwię się, że ta książka odbiła się czkawką co niektórym uczestnikom ruchu Solidarności. Ale żeby uznać ją za jakiś paszkwil albo jawną satyrę? Tak daleko bym nie poszła. Jest to raczej szczere i wartościowe świadectwo kogoś, kto na własnej skórze odczuł tamten czas. I ta szczerość jest niewątpliwie główną zaletą tej książki (choć do tych zalet zaliczyłabym jeszcze...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toIroniczna, cyniczna, erotyczna, napisana pięknym, plastycznym językiem powieść. Kaczmarski sam siebie odziera z legendy tym jak siebie przedstawia i tym o czym pisze ;) I dobrze, widać, że chciał tą książką w jakimś stopniu spuścić powietrze z balonika tejże legendy. Trudno rozróżnić co rzeczywiście jest tu fikcją, a co wspomnieniami autora i to również na plus, nadaje to książce zagadkowości. Sam Kaczmarski, wg mnie, obdziela dwie postacie powieści swoimi cechami i przeżyciami co stanowi bardzo ciekawy zabieg. Na olbrzymi plus również język powieści - literacki, bardzo plastyczny, zbliżony do plastyczności poezji Kaczmarskiego. Bardzo dobrze się czyta "Autoportret" choćby ze względu na styl, który moim zdaniem jest nienaganny. Suma sumarum - polecam, warto przeczytać i spróbować prozy jednego z najwybitniejszych, o ile nie najwybitniejszego, polskiego poety XX wieku :)
Ironiczna, cyniczna, erotyczna, napisana pięknym, plastycznym językiem powieść. Kaczmarski sam siebie odziera z legendy tym jak siebie przedstawia i tym o czym pisze ;) I dobrze, widać, że chciał tą książką w jakimś stopniu spuścić powietrze z balonika tejże legendy. Trudno rozróżnić co rzeczywiście jest tu fikcją, a co wspomnieniami autora i to również na plus, nadaje to...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOczekiwania duże. I zawiedzione. Kaczmarski pozostanie dla mnie przede wszystkim poetą, fantastycznym, mądrym erudutą.
W tej książce brakuje wszystkiego, co u Kaczmarskiego tak lubię. Zostaje gorycz, która poezji dodawała uroku, kontrastując z innymi smakami, ale tu, z powolnej melodii prozy - nie uatrakcyjnia niczego.
Światek emigracji. Stosunki i warunki. I w tym wszystkim on, poeta, kanalia. Może kogoś to ucieszy, ale mnie nie.
Oczekiwania duże. I zawiedzione. Kaczmarski pozostanie dla mnie przede wszystkim poetą, fantastycznym, mądrym erudutą.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW tej książce brakuje wszystkiego, co u Kaczmarskiego tak lubię. Zostaje gorycz, która poezji dodawała uroku, kontrastując z innymi smakami, ale tu, z powolnej melodii prozy - nie uatrakcyjnia niczego.
Światek emigracji. Stosunki i warunki. I w tym...
Przygnębiająca, odsłaniająca prawdziwe, często egoistyczne i podłe oblicze przeciętnego człowieka. Pozbawia złudzeń.
Przygnębiająca, odsłaniająca prawdziwe, często egoistyczne i podłe oblicze przeciętnego człowieka. Pozbawia złudzeń.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo too wiele bardziej wolę Kaczmarskiego jako poetę lub barda...
o wiele bardziej wolę Kaczmarskiego jako poetę lub barda...
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJako powieść dzieło to jest przyjemne, czyta się niezwykle szybko, w wielu momentach powoduje uśmiech na twarzy spowodowany związkiem wydarzeń z życiem poety.
I wszystko byłoby na dobrej drodze, aby "Autoportret z kanalią" stał się taką właśnie dobrą powieścią okraszoną specyficznym humorem. Ale epilog, właściwie kilka ostatnich stron powodują u uważniejszego czytelnika i fana twórczości Jacka Kaczmarskiego szybką refleksję i rewizję poglądów. Ta książka to niezwykle gorzka, pozbawiona moralizatorstwa próba rozliczenia się ze swoją przeszłością, alkoholizmem, zmorami życia małżeńskiego, własnym ja.
To, co uderzyło we mnie najmocniej, to pewien bardzo trafny i bolesny cytat:
"Potrafiłem być miły i serdeczny dla ludzi, na których mi zależało, ale jak tylko czułem, że ich mam, że zdobyłem, natychmiast ich odtrącałem pod byle pretekstem. Jakbym ich nienawidził za to, że są dla mnie dobrzy, że mi pomagają. Bo ich przychylność i bezinteresowność tylko uświadamia mi, że jestem skurwiel, który ma szczęście. Szczęście i talent usilnie marnowany"
Jako powieść dzieło to jest przyjemne, czyta się niezwykle szybko, w wielu momentach powoduje uśmiech na twarzy spowodowany związkiem wydarzeń z życiem poety.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toI wszystko byłoby na dobrej drodze, aby "Autoportret z kanalią" stał się taką właśnie dobrą powieścią okraszoną specyficznym humorem. Ale epilog, właściwie kilka ostatnich stron powodują u uważniejszego czytelnika i...
Ironiczny opis opozycji i emigracji lat 80-tych i jednoczesna próba obalenia własnego mitu. Książka odebrana jako okrutny paszkwil i zupełnie pominięta przez krytykę literacką. Ukazała się w czasie gdy postkomuniści doszli do władzy, więc na pewno nie był to dobry moment na odbrązawianie pomników i odsłanianie rzeczywistości ukrywanej pod wielką ideą. Dzisiaj przebija się powoli prawda o tej rzeczywistości, na niejednym pomniku ujawniły się olbrzymie rysy. Mirosław Chojecki miał odwagę przyznać, że "jako świadek i uczestnik życia emigracyjnego wcale nie uważam, że on tam napisał jakieś rzeczy nieprawdziwe", chociaż sam też został sportretowany przez Kaczmarskiego. Jako prozaik Kaczmarski nie osiągnął takich samych wyżyn, jak w poezji, ale naprawdę ocena tej powieści jako niezasługującej na uwagę jest bardzo krzywdząca. Ja uważam wręcz przeciwnie.
Ironiczny opis opozycji i emigracji lat 80-tych i jednoczesna próba obalenia własnego mitu. Książka odebrana jako okrutny paszkwil i zupełnie pominięta przez krytykę literacką. Ukazała się w czasie gdy postkomuniści doszli do władzy, więc na pewno nie był to dobry moment na odbrązawianie pomników i odsłanianie rzeczywistości ukrywanej pod wielką ideą. Dzisiaj przebija się...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to