Arytmie

Okładka książki Arytmie
Janusz Leon Wiśniewski Wydawnictwo: Elipsa literatura piękna
190 str. 3 godz. 10 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Data wydania:
2009-02-01
Data 1. wyd. pol.:
2009-02-01
Liczba stron:
190
Czas czytania
3 godz. 10 min.
Język:
polski
ISBN:
9788376400297
Średnia ocen

                6,7 6,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Arytmie w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Arytmie



książek na półce przeczytane 1402 napisanych opinii 412

Oceny książki Arytmie

Średnia ocen
6,7 / 10
661 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
37
36

Na półkach: ,

"Arytmie" - pakiecik opowiadań, które pisane językiem ulubionego autora J.L. Wiśniewskiego przyswoiłam szybko.
Każde jest szczególne, wymowne i przemawiające dogłębnie.

"Łóżko" - "Położyła głowę na błękitnej poduszce. Zamknęła oczy i cierpliwie czekała. Na dźwięk dzwonka u drzwi, na sen, a może na miłość..."

"Ranking emocji" - "Najdroższy, to mój pierwszy ze wszystkich ostatnich listów do Ciebie..."
"Listy... Wiesz że uwielbiam listy, chociaż nie napisałeś do mnie żadnego."

"Arytmia" - "Czasami na moment jego oddech przyśpieszał i wargi rozchylały się lekko. I wtedy chciałam być w jego głowie. Wtedy najbardziej..."


"Test" - "Obszary odpowiedzialne za pamięć, przetwarzanie obrazów i dźwięków, za tożsamość, za logiczne myślenie były całkowicie zaciemnione, tak jakby zupełnie wyłączone."

"Niewierność" - "Nie mogła zasnąć. To już kolejna taka noc."


"O kłamstwie" - "To nieprawda, że pierwsza jest najważniejsza. To wymyśliły zazdrosne i zawistne pierwsze miłości. Dla mnie najważniejsza jest zawsze miłość ostatnia."


To tylko (albo nie tylko) fragmenty, które przywołałam. Każde opowiadanie niesie opowieść, którą śmiało nazwę studium ludzkich zachowań.

"Arytmie" - pakiecik opowiadań, które pisane językiem ulubionego autora J.L. Wiśniewskiego przyswoiłam szybko.
Każde jest szczególne, wymowne i przemawiające dogłębnie.

"Łóżko" - "Położyła głowę na błękitnej poduszce. Zamknęła oczy i cierpliwie czekała. Na dźwięk dzwonka u drzwi, na sen, a może na miłość..."

"Ranking emocji" - "Najdroższy, to mój pierwszy ze wszystkich...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

1578 użytkowników ma tytuł Arytmie na półkach głównych
  • 994
  • 565
  • 19
323 użytkowników ma tytuł Arytmie na półkach dodatkowych
  • 244
  • 34
  • 18
  • 9
  • 7
  • 6
  • 5

Inne książki autora

Janusz Leon Wiśniewski
Janusz Leon Wiśniewski
Naukowiec i pisarz polski, magister fizyki (Uniwersytet Mikołaja Kopernika), magister ekonomii (Uniwersytet Mikołaja Kopernika), doktor informatyki (Politechnika Warszawska), doktor habilitowany chemii (Politechnika Łódzka). Rybak dalekomorski, magister fizyki, doktor informatyki i doktor habilitowany chemii (program komputerowy jego autorstwa stosuje większość najważniejszych firm chemicznych w świecie). Naukowiec i pisarz. Debiutancka "Samotność w Sieci" stała się w Polsce i w Rosji kultowym bestsellerem, została sfilmowana i przetłumaczona na wiele języków. Autor zbioru opowiadań "Zespoły napięć", "powieści Los powtórzony", tomików esejów "Intymna teoria względności", "Molekuły emocji", "Sceny z życia za ścianą", "Czy mężczyźni są światu potrzebni?", "Zbliżenia", oraz naukowej bajki dla dzieci "W poszukiwaniu Najważniejszego: bajka trochę naukowa". Z Małgorzatą Domagalik napisał dwie powieści epistolograficzne: "188 dni i nocy" oraz "Między wierszami". Większość jego książek trafiła na listy bestsellerów. Ojciec dwóch córek: Joanny i Adrianny. Obecnie mieszka i pracuje we Frankfurcie nad Menem. Na swojej stronie internetowej pisze: :Panie, pomóż mi być takim człowiekiem, za jakiego bierze mnie mój pies".
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Arytmia uczuć Janusz Leon Wiśniewski
Arytmia uczuć
Janusz Leon Wiśniewski Dorota Wellman
„Arytmia uczuć” jest zapisem wywiadu - rzeki. Pewnego dnia pewna kobieta zadała pewnemu mężczyźnie pytania... A tą kobietą była znana telewizyjna dziennikarka – Dorota Wellman – która przeprowadziła ten wywiad z Januszem Lenom Wiśniewskim. Człowiekiem, jak się okazuje, wszechstronnie wykształconym i uzdolnionym, mającym bogate życie wewnętrzne. Pytania, które Dorota W. zadaje, też do byle jakich nie należą. Są dociekliwe, błyskotliwe i odważne. Raz są aż nazbyt intymne, innymi razy zbyt ogólnikowe, znów raz są poważne, za chwilę - zabawne. Taki sposób prowadzenia rozmowy jest nie tylko ciekawy dla rozmówcy, ale i dla tego, kto się tej rozmowie „przysłuchuje”. Janusz Leon Wiśniewski daje się poznać jako człowiek niezwykle uczuciowy. Jego wypowiedzi – zawsze rozbudowane, szczerze, czasami wręcz nieco wylewne – przepełnione są rozmaitymi emocjami. Smutek miesza się w nich z radością. Duma z ambicją. Humor z cierpieniem. Dar mówienia, opowiadania o sobie i swoich odczuciach jest jedną z najpiękniejszych umiejętności – choć rzadko docenianą, a we współczesnym świecie coraz bardziej zdeformowaną i ułomną. Wielu ludzi nie potrafi już „normalnie” rozmawiać. Książka jest godna polecenia. W ciekawej i lekkiej formie przybliża postać Janusza Leona Wiśniewskiego, jednego z głośniejszych współczesnych pisarzy.
Stefan Horn - awatar Stefan Horn
ocenił na 7 1 rok temu
188 dni i nocy Małgorzata Domagalik
188 dni i nocy
Małgorzata Domagalik Janusz Leon Wiśniewski
Naczelna feministka i autor kultowej „Samotności w sieci” w korespondencji mailowej to przecież murowany bestseller. Książka prowokuje do myślenia, do polemiki z autorami, i jak rzadko która do wyrażenia swojego zdania. Warto o tej książce pisać, warto ja przeczytać. Janusz L. Wiśniewski i Małgorzata Domagalik przez niemal dwa lata prowadzili korespondencję e-mailową. „Opowiadaliśmy sobie w ciągu tych dni i nocy o filozofach, feministkach, starości, młodości, biologii, chemii, matematyce, fizyce, zemście, wolnej woli, rozkoszy, orgazmach (i o ich braku), o mądrości, głupocie, pragnieniach, łzach, uśmiechu, naukowcach, badaczach, żebrakach, pisarzach i dziennikarzach, miłości i nienawiści. O śmierciach, narodzinach i poczęciach. O ustach, piersiach, udach, łechtaczkach i penisach. O prostytutkach i o zakonnicach. O ludziach prawych i o politykach. Kilobajtami tekstu opisywaliśmy sobie siebie”. Ten cytat stanowi w zasadzie streszczenie tej książki. Poza ostatnim zdaniem. To jest też największy zarzut pod jej adresem. Otóż czytając o tym jakie zdanie mają autorzy na dany temat można odnieść, że tak naprawdę chowają się za opiniami, własnymi teoriami i przemyśleniami. Pan Janusz stwierdza, że w tej książce o wiele bardziej niż w „Samotności w sieci” pisał o sobie. Nie podejmuję się oceny na ile Jakub z powieści jest odbiciem autora, wydaje się jednak, że w „188 dniach i nocach” autorzy nie dają się za bardzo poznać. Zanim zacząłem czytać tę książkę wiedziałem, że pretekstem do korespondencji między Małgorzatą Domagalik a Januszem Wiśniewskim było powstanie książki. To zdecydowanie wpływa na odbiór. Odnosi się wrażenie, że zarówno Pan Janusz jak i Pani Małgorzata nie piszą sobie tyle ile by chcieli. Osobiste pytania pojawiają się z rzadka, i z reguły odpowiedzi są zdawkowe (wszyscy czytelnicy chcieliby pewnie wiedzieć dlaczego żona Janusza Wiśniewskiego nie przeczytała „Samotności w sieci” albo czy dla Małgorzaty Domagalik ważniejszy był ten pierwszy czy może ostatni raz). Janusz Wiśniewski udowadnia swojej rozmówczyni, że skłonność mężczyzn do zdrady uwarunkowana jest biologicznie ale nie pisze jej o tym jak sam radzi sobie z tymi biologicznymi uwarunkowaniami. Małgorzaty nie przekonują te argumenty lecz też nie dowiemy się czy w jej życiu pojawiła się zdrada. Takich przykładów jest więcej. Autorzy w dyskusji szukają raczej argumentów w literaturze i nauce niż we własnym życiu. Ten dystans jest szczególnie wyczuwalny u Małgorzaty. Widać, że korespondencję tę traktuje z dziennikarskim podejściem. Jest dyplomatyczna, powściągliwa, raczej pyta niż odpowiada na pytania. Janusz Wiśniewski w swoich listach bardzo przypomina teksty felietonów znanych z „Intymnej teorii względności”. Mimo że autorzy unikają osobistych wątków książka jest ciekawa. Prowokuje do myślenia i do dyskusji, bo też tematy które poruszają autorzy prowokują do tego. Miłość, zdrada, wiara w Boga, śmierć to tematy w których każdy ma swoje zdanie i skłonność do dyskusji. Można polemizować ze zdaniem Janusza Wiśniewskiego, że można zdradzać z klasą i bez niej (tak jakby jedna zdrada mogła być usprawiedliwiona a druga nie). Autorzy piszą ciekawie i potrafią zainteresować tematem czytelnika. Imponuje erudycja i inteligencja autorów chociaż zdarzają im się irytujące błędy. Najprzyjemniejszym zaskoczeniem było dla mnie dowiedzenie się, że Małgorzata Domagalik jest fanką piłki nożnej. Jej opis pierwszych spotkań Mistrzostw Europy w Portugalii robi wrażenie. Blado w tym temacie wypada Janusz Wiśniewski, który w odpowiedzi na stwierdzenie, że chyba nie lubi piłki nożnej przytacza jakąś historię o Olivierze Khanie. Tak jakby bał się, że pisząc wprost, że nie zna się i nie interesuje go piłka pogrąży się w oczach Małgorzaty jako mężczyzna. Wspomnieć wypada jeszcze o bardzo niestarannym wydaniu tej książki, doprawdy rzadko można spotkać wydawnictwa, w których jest tyle literówek. Duży minus. Książka nie spełnia pokładanych w niej nadziei. Lektura listów rodzi nadzieję, na jakiś związek, osobisty ton autorów, niestety autorzy „188 dni i nocy” w pierwszej kolejności swoje listy kierują do czytelników książki a w następnej dopiero do siebie. Mimo wszystko polecam, bo książkę czyta się szybko, prowokuje do myślenia i zachęca do pisania recenzji
morkel - awatar morkel
ocenił na 7 25 dni temu
Intymna teoria względności Janusz Leon Wiśniewski
Intymna teoria względności
Janusz Leon Wiśniewski
Przemówił do mnie króciutki komentarzy do książki zamieszczony na LC: „Smutne, smutne, smutne…” Tak, zgadzam się z tym, ale ze swej strony dodam, nie mówiąc chyba nic nowego, że czytając takie treści, wciąż i na nowo można się zadziwiać, jak daleko jest w stanie zabrnąć człowiek… W jakim sensie? W kontekście przeczytanych / wysłuchanych treści krzyczą we mnie pytania typu: „Jak można wcierać cień w to, co inni zauważają na naszych posiniaczonych twarzach, nogach i sercach nawet po zmroku? Jak to jest, że ktoś tanio sprzedaje na lewo i prawo przekonanie o bezcennych i nienaruszalnych dotąd wartościach? Czyż rozumny człowiek może przez lata poić siebie, swego współmałżonka, dzieci, rodzinę i przyjaciół niezwykle zagęszczoną naiwnością?” Jak sugeruje na końcu książki sam autor, by spróbować odpowiedzieć na te pytania i jakoś sercem przebrnąć przez te naprawdę smutne, a niekiedy wręcz drastyczne sytuacje z życia ludzi (w epilogu pan Janusz podkreślił, że „wszystkie historie opisane w tej książce są prawdziwe”), należałoby podjąć próby zrozumienia konkretnego człowieka, biorąc pod uwagę koleje jego losu, otrzymane brzemię wychowania, a także to, kto i jak oddziaływał i oddziałuje na niego. Precyzyjnie mówi o tym cytat z epilogu: „Prawo do sprawiedliwego sądu nad kimś mamy dopiero wtedy, gdy zechcemy i będziemy starali się zrozumieć. A do tego potrzebne jest przekroczenie pewnej granicy intymności. Dopiero za tą granicą wolno nam zacząć budować własną teorię dobra i zła, ciągle pamiętając, że i tak będzie względna…” oraz „Względność prawdy jest szczególnie widoczna, gdy odnosi się ją do oceny ludzkich zachowań”. Jeśli tak spojrzeć na treść książki, to wydaje się ona być swoistą ilustracją, którą można dołączyć od znanego cytatu biblijnego: „Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni” (Mt 7, 1). . Rozumiejąc, że historie „Intymnej teorii względności” to nie jest jeszcze jeden wymyślony przez pisarza kryminał, jakaś tania sensacja, ale prawda z życia wzięta i prawda o życiu, zastanawiam się, w jakiej mierze dla wielu z nas książka może stać się swoistym ostrzeżeniem, otwarciem oczu, terapią wstrząsową, doprowadzeniem do pionu? . Za bardzo ciekawy, „dolewający oliwy do ognia” uważam fakt, na który autor wskazuje, jakby mimochodem, że (wszystkie?) nasze ludzkie sytuacje ktoś mógłby próbować tłumaczyć oczywiście jak najbardziej prawdziwymi, popartymi solidnymi argumentami i badaniami, teoriami z podwórka biologii, chemii czy fizyki, ale czyż człowiek zadziwiająco szybko nie wymyka się tym teoriom…? . Krótka książka z gęstą treścią — jeśli ktoś tylko zechce się w nią nieco bardziej zagłębić. Według mnie to lektura godna uwagi. . ks. Paweł Kamola
xPaavils Kamola - awatar xPaavils Kamola
oceniła na 7 3 miesiące temu
Miłość oraz inne dysonanse Janusz Leon Wiśniewski
Miłość oraz inne dysonanse
Janusz Leon Wiśniewski Irada Wownenko
Książka zrobiła na mnie duże wrażenie (stąd ocena 8/10) i z całą pewnością zapamiętam ją na długo. Znajdziemy w niej fragmenty poetyckie, piękne, filozoficzne i wzniosłe, ale także brutalne, szorstkie, nieprzyjemne i mocne. Jest to powieść psychologiczno-obyczajowa. Porusza tematy związane z miłością, relacjami międzyludzkimi, muzyką, sztuką... Ale przede wszystkim to powieść o rozmaitych ludzkich, życiowych zmaganiach z samym sobą i wpływającym na jednostkę otoczeniem. Zmaganiach trudnych, często bardzo burzliwych i najczęściej (niestety) skomplikowanych, przez różne piętrzące się problemy zagmatwanych. Książka napisana została przez pisarkę i pisarza. Przez Polaka, który mieszkał w Niemczech i przez Rosjankę. Dwoje głównych bohaterów to także Polak przebywający w Niemczech (Struna) i Rosjanka (Anna). Berlin i Moskwa - w tych miastach głównie rozgrywa się akcja powieści. W ogromnej Moskwie dojdzie do spotkania wymienionych bohaterów. Oboje nie są szczęśliwi, oboje szczęścia pragną. Ich życiowe drogi niespodziewanie się ze sobą skrzyżowały i to zaważyło na ich dalszym życiu. Jak do tego doszło oraz jak wyglądało ich życie przed tym spotkaniem - tego dowiemy się z lektury tej ciekawej i niebanalnej powieści, która na pewno i bez najmniejszych wątpliwości nie należy do takich spod znaku "lekkich, łatwych i przyjemnych". Podchodziłem do tej książki z dużą rezerwą. Opinie ma bardzo zróżnicowane. Niektórym moim znajomym przypadła do gustu, innym zdecydowanie nie. Po jej lekturze wiem jedno, jest to powieść dość specyficzna - na pewno to dzieło nie każdego zainteresuje i wprawi w literackie szybsze bicie serca. Mnie powieść wciągnęła i zainteresowała od pierwszych stron. Myślę, że jest to udany owoc pisarskiej, międzynarodowej współpracy, który warto czytelniczo skosztować, doświadczyć, spróbować.
Jarosław Wiśniewski - awatar Jarosław Wiśniewski
ocenił na 8 6 miesięcy temu
Kruchość porcelany Monika Sawicka
Kruchość porcelany
Monika Sawicka
Bohaterka powieści Zuzanna Maks to mężatka,matka Amelki, kobieta bardzo zaradna i przedsiębiorcza. Jednak za zamkniętymi drzwiami jej domu rozgrywa się prawdziwy dramat. Kobieta opowiada o swoim życiu z mężczyzną, który bije ją, znęca się nad nią psychicznie i fizycznie, a nawet stosuje wobec niej przemoc seksualną. Takich maltretowanych kobiet jak Zuzanna jest mnóstwo. Niestety zamiast wołać o pomoc one milczą.Zuzanna jest chodzącym przykładem na to, że pieniądze nie dają szczęścia. Razem ze swoim mężem tworzą modelowy wzorzec polskiej rodziny. Maltretowana kobieta nie zgłasza tego nigdzie, bo kocha swojego męża. Nie narzeka, bo ma córeczkę Amelkę, która daje jej siłę, aby żyć. Tkwi w toksycznym związku i czeka na cud. Ciągle zastanawia się, co ma zrobić ze swoim życiem i nie jest w stanie nic zrobić. Na dodatek życie brutalnie doświadcza Zuzannę. Kobieta nie dość, że ma męża, który ją maltretuje i zdradza, dowiaduje się, że jest poważnie chora. Ma raka piersi... Autorka poprzez swoją powieść apeluje do ofiar przemocy domowej, aby wołały o pomoc. "Kruchość porcelany" to książka, od której nie mogłam oderwać się. Pełna emocji, wzruszeń oraz humoru, który pozwala przetrwać najgorsze chwile w życiu.  Książka przypomina mi pamiętnik i przeczytałam ją szybko.  Szykujcie chusteczki,  bo to bardzo wzruszająca i przerażająca historia o Zuzannie. Ponadto książka sprawia, że skłaniamy się ku zadumie i refleksji nad życiem.  Historia Zuzanny to dobre przesłanie dla kobiet, które doznają przemocy domowej,  aby walczyły o swoje życie i szczęście.  Dowód na to, że pomimo takiej tragedii można stanąć na nogi. Polecam!
Brunette Books - awatar Brunette Books
ocenił na 9 5 lat temu
Ciało niczyje Krystyna Kofta
Ciało niczyje
Krystyna Kofta
Tematy modernistyczne: proza kobieca / literatura feministyczna / tematy kobiece w literaturze, do których zalicza się „Ciało niczyje”. To pierwsza książka Krystyny Kofty po jaką sięgnęłam. Po przeczytaniu pierwszych stron uznałam, że śmierć na początku historii to nie jest dobry zwiastun. Gdy w życiu głównej bohaterki pojawił się Hiszpan Corrida, na myśl przyszedł mi „Zmierzch”. Sądziłam jednak, że będzie on za główną bohaterkę odpowiedzialny, zadba o nią i wszystko będzie dobrze. „Ciało niczyje” Kofty to dla mnie studnia bez dna. Możemy znaleźć dużo dobrze narysowanych postaci, mocne charaktery i portrety psychologiczne. Do tego, dużo wątków przez co możemy się coraz bardziej zagłębiać w historię. Historię, która jest przesiąknięta ludzkimi dramatami. Hiszpan w pewnym sensie dla Jutty staje się bolesnym wspomnieniem: „Nigdy nie przebaczyła mu, że opisywał ją tak, jakby była wybrykiem natury, cielątkiem o pięciu nogach czy czymś takim”. Oszukał ją podobnie jak hrabia Spondey oszukał jej matkę. „Różnica była taka, że Spondey zabrał klejnoty i uciekł do innej kobiety, Hiszpan natomiast zabrał Juttcie jej wspomnienia i uwolnił się od niej, żeby powrócić do pisania”. Jutta przyjęła jego zniknięcie. Nie szukała go. „Znienawidziła go w ciągu jednej nocy, w czasie której przeczytała posklejane rękopisy. Chciała zapomnieć, że kogoś takiego mogła pokochać”. Trochę brakowało mi jego postaci przez całą książkę – pojawił się tylko na początku i na końcu. Z mężem połączyła ją „przyjaźń i lojalność”, jednak „jej życie przedtem było tabu”. Mimo wszystko „pod pojęciem mężczyzny Jutta wciąż miała na myśli Hiszpana. Był to ideał polegający na syntonii ciał i ducha”. Jutta nie mogła być jednak w pełni szczęśliwa, bo nigdy nie miała matczynej miłości. Jutta przechodzi wielką przemianę. Najpierw liczyła się dla niej miłość, potem pieniądze. Bardziej opłacalne był „wystawianie swojego ciała na lubieżne pieszczoty tych dwóch sentymentalnych i obleśnych jednocześnie, niestarych staruchów, ale to tak się opłacało bardziej niż ślęczenie w biurze projektów za jakąś marną sumę przez cały miesiąc”. Można odnieść wrażenie, że główna bohaterka zapomniała wtedy w ogóle o uczuciach. Pieniądze stały się bezwartościowe, gdy zachowała na raka. Wniosek: priorytety w życiu człowieka się zmieniają. Ciało człowieka przechodzi wielką przemianę. Piękne, sprawne, potem pomarszczone, niedołężne, chorowite. Co więcej, ciało Jutty było niczyje. Ani jej, ani kochanków. Poddane procesom, na które człowiek paradoksalnie wpływu nie ma, obumiera. Na ludzkie ciało i psychikę nieustannie rezonują dobre, złe momenty, radości, traumatyczne wydarzenia. Można powiedzieć, że Kofta nawiązała do motywu traumy transgenetycznej, przekazanej matrylinearnie. Ani babcia Jutty, ani matka nie potrafiły wykrzesać z siebie prawdziwej, czułej miłości do dziecka. Jednak główna bohaterka to przekazywanie traumy przerywa. Paradoksalnie to choroba pozwala jej przerwać błędne koło. Judyth swoimi czarami przywraca zdrowie Jutty i staje się dla niej matką (której nigdy tak naprawdę nie miała). Judyth stworzyła wspólnotę kobiet, która pomaga w cierpieniu. Pozbawia ono płci, więc należy walczyć o kobiecość. Przyznać muszę, że nawiązania do filozofii, religii (o połączeniu wielu religii) i łaciny, według mnie, nic do powieści nie wnosiło. Wprowadzały tylko sztuczną metafizykę, która ostro kontrastowała z pierwotnymi instynktami bohaterów, uwikłanych w mroczne, wręcz surrealistyczne romanse. W tym wszystkim jest jednak trochę wiary w dobre intencje ludzi.
Julia Łoboda - awatar Julia Łoboda
oceniła na 7 2 lata temu

Cytaty z książki Arytmie

Więcej
Janusz Leon Wiśniewski Arytmie Zobacz więcej
Janusz Leon Wiśniewski Arytmie Zobacz więcej
Janusz Leon Wiśniewski Arytmie Zobacz więcej
Więcej