Architekci marzeń

Okładka książki Architekci marzeń
Karolina Młynarczyk Wydawnictwo: Replika literatura obyczajowa, romans
367 str. 6 godz. 7 min.
Kategoria:
literatura obyczajowa, romans
Format:
papier
Data wydania:
2020-11-10
Data 1. wyd. pol.:
2020-11-10
Liczba stron:
367
Czas czytania
6 godz. 7 min.
Język:
polski
ISBN:
9788366481770
Średnia ocen

                6,7 6,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Architekci marzeń w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Architekci marzeń

Średnia ocen
6,7 / 10
54 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
898
871

Na półkach:

Historia bohaterów ze środowiska architektów, które autorka jako architekt dobrze poznała. Losy opisanych postaci wciągają. Nie wszyscy wyglądają na takich, jacy wydają się na początku. Okazuje się, że Ryszard to ciepły człowiek, Zdzisława potrafi przyznać się do błędów, a Tymoteusz, który początkowo wydaje się pozytywnym bohaterem, okazuje swoją druga twarz. Bohaterowie podążają za swoimi marzeniami dokonując czasami błędnych wyborów. Urzekły mnie opisy pobytu Majoliki w Japonii, opis potraw, które jadła, tradycji obowiązujących w Japonii, jej zabytków i urzekających miejsc.

Historia bohaterów ze środowiska architektów, które autorka jako architekt dobrze poznała. Losy opisanych postaci wciągają. Nie wszyscy wyglądają na takich, jacy wydają się na początku. Okazuje się, że Ryszard to ciepły człowiek, Zdzisława potrafi przyznać się do błędów, a Tymoteusz, który początkowo wydaje się pozytywnym bohaterem, okazuje swoją druga twarz. Bohaterowie...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

112 użytkowników ma tytuł Architekci marzeń na półkach głównych
  • 63
  • 48
  • 1
19 użytkowników ma tytuł Architekci marzeń na półkach dodatkowych
  • 6
  • 4
  • 4
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Architekci marzeń

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Dziewczyna z czerwonym warkoczem Krystyna Bartłomiejczyk
Dziewczyna z czerwonym warkoczem
Krystyna Bartłomiejczyk
Współczesna literatura obyczajowa z historią w tle często wpada w pułapkę nadmiernego lukrowania przeszłości. „Dziewczyna z czerwonym warkoczem” autorstwa Krystyny Bartłomiejczyk to jednak pozycja, która stara się wyjść poza ramy klasycznego romansu historycznego, oferując czytelnikowi emocjonalną podróż przez trudne lata II wojny światowej oraz skomplikowane losy powojenne. Zarys fabuły: Życie zaplecione w warkocz Główną bohaterką powieści jest Marysia – tytułowa dziewczyna o charakterystycznych, miedzianych włosach, której beztroską młodość brutalnie przerywa wybuch wojny. Akcja rozpoczyna się w malowniczej, wiejskiej scenerii, która szybko zamienia się w arenę walki o przetrwanie, godność i marzenia. Fabuła koncentruje się na dorastaniu Marysi w cieniu okupacji, jej pierwszej, wielkiej miłości oraz traumatycznych wydarzeniach, które zmuszają ją do przedwczesnej dojrzałości. Autorka prowadzi nas przez labirynt wojennych wyborów – od pracy ponad siły, przez lęk o najbliższych, aż po trudne decyzje sercowe. Jednak książka nie kończy się wraz z nadejściem pokoju. Bartłomiejczyk pokazuje, że „wyzwolenie” dla wielu kobiet było jedynie początkiem nowej, często równie bolesnej walki o odnalezienie się w nowej, powojennej rzeczywistości politycznej i społecznej Polski. Krystyna Bartłomiejczyk posiada rzadką umiejętność pisania o rzeczach tragicznych w sposób niezwykle plastyczny i przystępny. Największą siłą tej powieści jest autentyczność emocjonalna. Marysia nie jest posągową bohaterką bez skazy; to dziewczyna pełna lęków, wątpliwości, ale i niezwykłej, cichej siły, która pozwala jej przetrwać najgorsze momenty. Jej czerwony warkocz staje się tu symbolem tożsamości – czymś, co wyróżnia ją z tłumu i przypomina o tym, kim była, zanim świat stanął w płomieniach. Warsztatowo autorka radzi sobie dobrze, choć momentami stylistyka może wydawać się nieco zbyt sentymentalna dla czytelników przyzwyczajonych do twardego, surowego reportażu wojennego. Bartłomiejczyk stawia na detal obyczajowy – opisy codziennych czynności, zapachów i smaków wiejskiego życia stanowią doskonały kontrast dla brutalności działań wojennych. To właśnie ten kontrast buduje napięcie w pierwszej połowie książki. Należy jednak zauważyć, że powieść miejscami cierpi na pewne fabularne uproszczenia. Niektóre zbiegi okoliczności wydają się nazbyt sprzyjać bohaterce, co osłabia realizm opowieści. Niemniej, dla miłośników sag rodzinnych i historii o silnych kobietach, te mankamenty nie będą przeszkodą. Autorka świetnie oddaje specyfikę polskiej wsi i małomiasteczkowych układów, pokazując, że wojna nie tylko niszczyła budynki, ale przede wszystkim trwale zmieniała relacje międzyludzkie. Podsumowując, „Dziewczyna z czerwonym warkoczem” to wzruszająca i solidnie napisana historia o sile przetrwania. To hołd złożony pokoleniu naszych babć, które mimo dziejowych burz potrafiły zachować w sobie iskrę nadziei. Choć nie jest to lektura przełomowa pod względem formy, to z pewnością jest to książka potrzebna, przypominająca o tym, że historia wielkich bitew składa się z tysięcy małych, intymnych dramatów, takich jak ten Marysi.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 7 2 miesiące temu
Błękitny dom nad jeziorem Katarzyna Janus
Błękitny dom nad jeziorem
Katarzyna Janus
Bohaterką powieści „Błękitny dom nad jeziorem” Katarzyny Janus jest Zuzanna, kobieta sukcesu, która w wyniku splotu niefortunnych zdarzeń traci grunt pod nogami. Fabuła rzuca ją z tętniącej życiem stolicy w malownicze, niemal pocztówkowe okolice Pojezierza Drawskiego. To tutaj, w tytułowym domu, który odziedziczyła po tajemniczej ciotce, Zuzanna ma nadzieję nie tylko odnaleźć spokój, ale i poskładać swoją tożsamość na nowo. Początkowa niechęć do prowincji szybko ustępuje miejsca fascynacji lokalną społecznością i sekretami, które skrywają mury starej posiadłości. Katarzyna Janus po raz kolejny udowadnia, że jest mistrzynią polskiej literatury obyczajowej, która potrafi pisać o emocjach bez zbędnego patosu. „Błękitny dom nad jeziorem” to książka, która działa na czytelnika jak filiżanka gorącej herbaty w deszczowy wieczór – koi, ogrzewa i daje nadzieję. Autorka nie unika trudnych tematów: rozliczenia z przeszłością, zdrady czy strachu przed nowym początkiem, ale podaje je w sposób niezwykle subtelny i pełen empatii. Atmosfera, która leczy Największym atutem powieści jest jej klimat. Janus z niezwykłą plastycznością opisuje przyrodę – szum trzcin, taflę jeziora o świcie i zapach starego drewna. Czytelnik ma wrażenie, że wraz z bohaterką bierze głęboki oddech i ucieka od zgiełku miasta. To „zniknięcie” w sielskim krajobrazie nie jest jednak eskapizmem w czystej formie; to proces rewaloryzacji własnego życia. Autentyczni bohaterowie: Postacie drugoplanowe są krwiste i wyraziste. Mieszkańcy miasteczka nie stanowią jedynie tła, ale wnoszą do historii humor i ciepło, tworząc mikroświat, w którym każdy chciałby się na chwilę znaleźć. Wątek tajemnicy: Historia domu i ciotki Zuzanny dodaje opowieści nieco głębi. Odkrywanie rodzinnych sekretów jest motorem napędowym akcji, sprawiając, że książka nie jest jedynie sielankowym opisem życia na wsi. Przemiana wewnętrzna: Obserwowanie, jak Zuzanna zrzuca „korporacyjną zbroję” i uczy się czerpać radość z prostych czynności, jest niezwykle satysfakcjonujące. Książka Janus to manifest optymizmu. Autorka przekonuje, że niezależnie od tego, jak bardzo życie nas poturbowało, zawsze istnieje miejsce – fizyczne lub mentalne – gdzie możemy zacząć od nowa. „Błękitny dom nad jeziorem” to opowieść o tym, że czasami trzeba wszystko stracić, by odnaleźć to, co naprawdę istotne. Styl autorki jest lekki, ale nie powierzchowny. Sprawnie operuje słowem, tworząc dialogi, które brzmią naturalnie, i opisy, które pobudzają wyobraźnię. To literatura „comfort food” w najlepszym wydaniu – napisana z szacunkiem do czytelnika i dużą znajomością ludzkiej psychiki. Podsumowanie: Katarzyna Janus stworzyła powieść, która jest celebracją życia, natury i kobiecej siły. To idealna lektura dla każdego, kto czuje się przytłoczony codziennością i potrzebuje literackiego azylu
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 7 1 miesiąc temu
Wszystko będzie dobrze Ewa Maja Maćkowiak
Wszystko będzie dobrze
Ewa Maja Maćkowiak
Honorata i Arleta to oddane,serdeczne przyjaciółki poznały się w domu dziecka. Honorata z pełnym oddaniem pracuje w domu opieki społecznej pomaga swym podopiecznych ma wielkie serce,dobroć w sobie,w podopiecznych swoich zyskuje kobieta rodzinę spełnia się przy tym jej marzenie największe. Szczęśliwie wychodzi za mąż,a druga z kobiet Arleta ma wymarzonego męża z bajki,lecz to tylko pozory tą się jej wydaje. Pierwszego dnia w Nowym Roku zostaje skatowana przez własnego męża trafia do szpitala w poważnym stanie,jej mąż jest damskim bokserem stosuje przemoc domową wobec swej żony. Życie w małżeństwie z nim staje się koszmarem dla niej i strasznym piekłem. Historia ciepła,zarazem smutna i wzruszająca pełna bólu,cierpienia oprawcy kata Arlety przeżyła wiele złego nie była szczęśliwa w małżeństwie,natomiast Honorata to szczęście znalazła w swym życiu,powiodło się jej. Obie bohaterki cudowne,urocze były polubiłam w powieści. Nakreślone bohaterki zostały bardzo dobrze,wspaniałe. Pióro autorka ma przyjemne,lekko się czytało. Wzruszyła mnie,urzekła opowieść niesamowicie. Pochłonęłam całkowicie tą książkę z zapartym tchem,wciągnęła mnie mocno lektura do czytania,wiele tu emocji niezwykłych,ciekawych wywołało we mnie. Zaskakujące zwroty akcji w książce,fabuła powieści intrygująca zaintrygowała mnie,ciekawiły mnie losy bardzo dwóch przyjaciółek z zaciekawieniem czytałam tą świetną książkę.
Justyś - awatar Justyś
ocenił na 8 2 lata temu
Szczęście na miarę Agata Kołakowska
Szczęście na miarę
Agata Kołakowska
Książka "Szczęście na miarę" autorstwa Agaty Kołakowskiej zaskoczyła mnie. Sięgając po nią, nie sądziłam, że aż tak mocno dotknie mnie jej fabuła. Żadna recenzja nie odda w pełni magii, jaka płynie z tej powieści. Ale od początku... Leonard Kittay to krawiec, od dziesiątek lat prowadzący swoją firmę. Sukienki, które szyje, wyróżniają się nie tylko tym, że są tworzone z wielką pasją i indywidualnym podejściem do klientek, ale także faktem, iż Leonard wszywa w nie wyhaftowane marzenia kobiet, decydujących się zamówić u niego kreację. Brzmi jak zwykły chwyt marketingowy? Poniekąd tak, gdyby nie to, że wiele z tych marzeń rzeczywiście się spełniło 🥺 Sprawy zaczynają się komplikować, gdy tematem pracowni Kittaya zainteresowała się Dagna – dziennikarka, łaknąca ciekawych tematów, których dotąd jej brakowało. Obiera za cel napisanie artykułu o Leonardzie – w jej mniemaniu oszuście – który zarabia na niewinnych kobietach. Jej przedsięwzięcie jest początkiem tzw. efektu motyla, co przynosi zaskakujący finał. W książce oprócz historii pana Leonarda i Dagny, poznajemy nie mniej ciekawe życie Mireli, Małgorzaty, Bogdana i kilku pobocznych bohaterów, których losy splotły się na kartach tej powieści za sprawą – wymyślonej, a jednak tak bardzo realistycznej, jakby istniała naprawdę – pracowni krawieckiej. Za sprawą lekkiego pióra autorki,  wszystko czytało mi się szybko i płynnie. Wątków jest sporo, ale opisane są zwięźle, przez co nie czuję przesytu, wręcz przeciwnie – chętnie przeczytałabym drugą część z Mirelą i Dagną w roli głównej. Jestem ciekawa ich dalszych losów 😊 Bardzo mocno polecam Wam tę lekturę, jeśli macie ochotę zagłębić się w ciepłą historię, w której głównym motywem jest miłość oraz trudne wybory i przeciwności losu, w tym przypadku rzutujące na dalsze życie bohaterów. Myślę, że możecie odnaleźć w niej pokrzepienie dla swoich zranionych serc, szczególnie gdy – tak jak ja – wierzycie w siłę wyższą, która potrafi urealnić cuda, o jakich nie śmieliście nawet marzyć 🌌🤎
Cytrynowa - awatar Cytrynowa
oceniła na 9 2 lata temu
Więcej niż siostry Mariola Zaczyńska
Więcej niż siostry
Mariola Zaczyńska
Więzi, których nie da się rozerwać, są czasem tymi, które najbardziej nas duszą” – ta myśl mogłaby stanowić motto powieści Marioli Zaczyńskiej „Więcej niż siostry”. Autorka buduje historię wokół niezwykle skomplikowanej, wielowymiarowej relacji głównych bohaterek Wioletty i Darii , które choć połączone więzami krwi i wspólną przeszłością, stanowią swoje całkowite przeciwieństwa. Ich więź to fascynujący koktajl bezwarunkowej miłości, głęboko skrywanych urazów i wzajemnej zależności, która w krytycznych momentach staje się zarówno ich największym ratunkiem, jak i przekleństwem. To właśnie dynamika między siostrami jest sercem tej opowieści, czyniąc ją czymś znacznie głębszym niż tylko zwykłym czytadłem. Książka otrzymuje ode mnie solidne 7/10. Mariola Zaczyńska posiada rzadką umiejętność pisania o sprawach trudnych z ogromną lekkością, nie tracąc przy tym powagi tematu. Największym atutem publikacji jest bez wątpienia psychologiczna wiarygodność postaci. Autorka nie wybiela swoich bohaterek – pozwala im błądzić, być samolubnymi i podejmować błędne decyzje, co sprawia, że czytelnik błyskawicznie nawiązuje z nimi emocjonalną więź. Relacja sióstr jest tu opisana z chirurgiczną precyzją: od dziecięcych rywalizacji, przez dorosłe sekrety, aż po momenty, w których tylko ta druga osoba jest w stanie zrozumieć milczenie bez zbędnych słów. Kolejnym plusem jest warsztat literacki i tempo narracji. Zaczyńska świetnie dawkuje napięcie, umiejętnie przeplatając wątki obyczajowe z elementami, które trzymają w niepewności co do finału. Styl jest płynny, pełen trafnych obserwacji społecznych i subtelnego humoru, który rozładowuje gęstą atmosferę rodzinnych dramatów. „Więcej niż siostry” to także przejmujący obraz polskiej prowincji i małych społeczności, gdzie każdy gest jest bacznie obserwowany, a rodzinne tajemnice mają wyjątkowo długi termin ważności. Momentami niektóre wątki poboczne wydają się zbyt mocno rozbudowane, co odciąga uwagę od głównej osi konfliktu między siostrami. Zakończenie, choć emocjonalnie satysfakcjonujące, dla części czytelników może wydać się nieco zbyt gwałtowne w stosunku do powolnego budowania nastroju w pierwszej połowie książki. Niemniej, to bardzo udana, mięsista proza.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 7 1 miesiąc temu
Po prostu życie Elżbieta Antoniewicz
Po prostu życie
Elżbieta Antoniewicz
Sięgając po debiutancką powieść Elżbiety Antoniewicz, spodziewałam się kolejnego lekkiego romansu. Tymczasem otrzymałam historię, która - choć ubrana w proste słowa - uderza realizmem i bezkompromisowym spojrzeniem na polską obyczajowość. Tytułowe „Po prostu życie” nie jest tu jedynie chwytliwym hasłem, ale precyzyjną zapowiedzią tego, co znajdziemy w środku: słodko-gorzkiej egzystencji, w której namiętność przeplata się z zapachem przypalonego obiadu i ciężarem niewypowiedzianych pretensji. Główna bohaterka, Ula, to postać, która na początku lektury budziła we mnie spore pokłady irytacji. Jej naiwność, bezgraniczne oddanie mężowi i rezygnacja z własnych aspiracji na rzecz „małżeńskiego szczęścia” bywają trudne do zaakceptowania, zwłaszcza z perspektywy współczesnej, świadomej kobiety. Autorka świetnie jednak oddała psychologiczny mechanizm wypierania wad ukochanej osoby i ten swoisty marazm, w którym tkwimy, byle tylko zachować pozory przed światem. Ula to postać, która musi dojrzeć na naszych oczach - od nieśmiałej osiemnastolatki, przez zmęczoną matkę, aż po kobietę, która zaczyna rozumieć, że jej wartość nie kończy się na roli gospodyni domowej. To, co w mojej ocenie ratuje tę historię przed byciem zbyt monotonną, to postacie drugoplanowe. Pojawienie się w życiu Uli doświadczonych kobiet, takich jak Ewa czy Bronka, wprowadza do fabuły niezbędną dynamikę i energię. To dzięki nim powieść nabiera rumieńców, a główna bohaterka zyskuje lustro, w którym może się przejrzeć i dostrzec, że jej poświęcenie wcale nie jest przepustką do świętości, lecz klatką, którą sama sobie zbudowała. Bardzo doceniam autorkę za odwagę w poruszaniu tematów, które wciąż bywają w wielu domach tabu. Alkoholizm, kłopoty finansowe, a także kwestie odmienności światopoglądowej czy orientacji seksualnej są tu zarysowane na tle małej społeczności, która często dusi się w gorsetach własnych uprzedzeń. Elżbieta Antoniewicz celnie punktuje polską mentalność - tę skłonność do życia „pod sąsiada” i oceniania innych przez pryzmat religijności, która bywa jedynie fasadowa. Jeśli chodzi o warsztat, styl autorki jest lekki i bardzo przystępny, co sprawia, że przez kolejne rozdziały dosłownie się płynie. Narracja prowadzona na dwóch płaszczyznach czasowych pozwala namacalnie odczuć upływ lat i zmiany zachodzące w bohaterach. Trzeba jednak uczciwie przyznać, że początek książki bywa nieco nużący. Akcja rozkręca się niespiesznie, a język w pierwszej części wydaje się nieco zbyt uproszczony. Jednak gdy już przejdziemy przez tę początkową bierność bohaterki, zostajemy nagrodzeni autentycznymi emocjami i ciekawymi wątkami z życia jej przyjaciół. Dla mnie „Po prostu życie” to nie tylko opowieść o trudnym małżeństwie, ale przede wszystkim bolesny rachunek sumienia, który powinna zrobić każda z nas. To przestroga przed zatraceniem siebie w miłości, która zamiast dawać skrzydła, staje się niewolą. Mimo trudnego początku, z czasem zaczęłam bohaterce mocno kibicować. To książka prawdziwa do bólu, bez zbędnego lukru, która potrafi wycisnąć łzy, ale ostatecznie zostawia czytelnika z nadzieją, że na zmiany nigdy nie jest za późno. To lektura wartościowa, bo uczy nas, że nie trzeba być idealnym w oczach innych, by zacząć żyć w zgodzie ze sobą.
Marta Bazylczuk - awatar Marta Bazylczuk
ocenił na 8 2 miesiące temu

Cytaty z książki Architekci marzeń

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Architekci marzeń