Nowa Ziemia

Okładka książki Nowa Ziemia
Eckhart Tolle Wydawnictwo: Medium popularnonaukowa
280 str. 4 godz. 40 min.
Kategoria:
popularnonaukowa
Tytuł oryginału:
A New Earth
Wydawnictwo:
Medium
Data wydania:
2005-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2005-01-01
Liczba stron:
280
Czas czytania
4 godz. 40 min.
Język:
polski
ISBN:
9788361987468
Tłumacz:
Wanda Grajkowska
Tagi:
Moc Umysłu. Rozwój duchowy.
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
8,1 / 10
539 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
50
13

Na półkach:

Dobra.

Dobra.

Pokaż mimo to

0
avatar
101
101

Na półkach:

Nowe, wspaniałe czasy, gdy wreszcie zrozumiemy, że wszyscy jesteśmy częścią większej całości - są "tuż za rogiem". A wtedy nastanie tytułowa, "Nowa Ziemia". Lepsza (podobno) od tej dzisiejszej...
Koncepcja, że pochodzimy ze wspólnego źródła, nie jest specjalnie niczym nowym. Bo już "skądinąd znani" - Majowie, wieki temu, twierdzili, że "Ja jestem innym Ty". A było to w czasach, gdy ofiary składane "bogom" z ludzi, przez różne indiańskie plemiona - wcale nie były wydarzeniem niezwykłym. Choć, oczywiście, dla postronnego obserwatora - jakże okrutnym...
Czy rzeczywiście więc jesteśmy "jednością", chwilowo (?) rozdzieloną, by posmakować wszelkie możliwe aspekty życia w materialnym świecie ?
Autor przekonuje też o potędze naszych myśli. Dzięki nim możemy poczuć/zrozumieć (ten właściwy) sens "bycia". Zanurzyć się w nim, radośnie płynąc "z prądem istnienia", (najlepiej też) "nie walcząc" z niczym - bo wszystko, co nas spotyka, ma jakiś sens, i dzieje się we właściwym momencie...
Być może, na jakimś wyższym "poziomie świadomości" - właśnie tak to wygląda. Niestety (lub na szczęście...?) w otaczającej nas codzienności - liczy się konkretne działanie. Zaryzykuję, że nawet to niezwykle dyskretne jest więcej warte, niż choćby najbardziej wzniosłe myśli, nie poparte żadnym czynem ....
Oczywiście niełatwo z całą pewnością założyć, kto i dlaczego stoi za "całym tym bałaganem", zwanym dla niepoznaki po prostu życiem. I jakie cele/idee przyświecały, by to "wszystko zaistniało" . Równie więc dobrze rację może mieć autor niniejszej książki, by "brać życie jakim jest", nie drążąc zbytnio tematu - jak i ci twierdzący nieco inaczej. By działać, zmieniać to, co niespecjalnie "pasuje", bo może właśnie po to ta sławetna "wolna wola", i możliwość czynienia zmian wszelakich ...?
Książkę czyta się w miarę dobrze, sporo w niej cennych, "złotych myśli". A także życiowych przykładów, jak to po przeróżnych zdarzeniach bądź "zwykłych" rozmowach - niektórzy przekonywali się do tez w niej zawartych. Niejednokrotnie przynosiło im to tak zwany "spokój ducha" - kto wie, czy nie równie istotny, jak wszystkie inne "atrybuty", niezbędne do szczęśliwego funkcjonowania. Choć, jak to "ktoś, kiedyś" zauważył - "jeśli jesteś szczęśliwy, to pewnie o czymś (jednak) nie wiesz"...

Nowe, wspaniałe czasy, gdy wreszcie zrozumiemy, że wszyscy jesteśmy częścią większej całości - są "tuż za rogiem". A wtedy nastanie tytułowa, "Nowa Ziemia". Lepsza (podobno) od tej dzisiejszej...
Koncepcja, że pochodzimy ze wspólnego źródła, nie jest specjalnie niczym nowym. Bo już "skądinąd znani" - Majowie, wieki temu, twierdzili, że "Ja jestem innym Ty". A było to w...

więcej Pokaż mimo to

2
avatar
2
2

Na półkach:

Jak to zwykle przy próbie tłumaczenia rzeczy niewypłacalnych potrzebne są setki spojrzeń na problem z różnych perspektyw. Ta książka nie jest tu wyjątkiem. I taka praktyka jest na miejscu. Ale przyznam, że nie wiem czy to kwestia słabego tłumaczenia czy wysiłków autora ... miejscami lektura ta jest niestrawna. Po prostu bełkot. Czytam niektóre zdania po kilka razy i w końcu się poddaję. Nie da się zrozumieć ich sensu.
Książka wartościowa, ale autor raczej bez talentu przekazuje trudne idee. Nie porwała mnie.

Jak to zwykle przy próbie tłumaczenia rzeczy niewypłacalnych potrzebne są setki spojrzeń na problem z różnych perspektyw. Ta książka nie jest tu wyjątkiem. I taka praktyka jest na miejscu. Ale przyznam, że nie wiem czy to kwestia słabego tłumaczenia czy wysiłków autora ... miejscami lektura ta jest niestrawna. Po prostu bełkot. Czytam niektóre zdania po kilka razy i w końcu...

więcej Pokaż mimo to

1
Reklama
avatar
102
101

Na półkach:

Nowa Ziemia i nowy wspaniały świat. Dwie kontrastujące ze sobą wizje, choć wywodzące się z głębi ludzkiej podświadomości i świadomości. Paradoksalnie wizja antyutopijnej przyszłości okazuje się zwierciadłem ludzkości i początkiem dyskusji o jej bycie i przeznaczeniu, bo koncepcja Aldousa Huxleya i jego obawy wywodzą się z naszej prymitywnej natury ukształtowanej nie przez boski pierwiastek, a przez schematy uwarunkowań jątrzących jaźń od wieków i szkalujących rozwój całej cywilizacji. Zaś kojące wsparcie Eckharta Tolle’a rozpuszcza te archaizmy, pozwala im przepłynąć nieuniknioną ścieżką cierpień i doprowadza do ponownych narodzin świadomości, bez snucia utopijnych obietnic i odległych fantazji niepewnego „kiedyś”.

Ostrzeżenie Huxleya niejako spełniło się dzisiaj i wzmocniło w nas, co prawdę powiedziawszy nie do końca uważam we wszystkich aspektach za całkowicie zwyrodniałe. Postęp, niezależnie od tego czy nacechujemy go czysto subiektywnym „dobrem” i „złem” następuje w każdej chwili, choć mogłoby się nieraz wydawać, że na każdy krok w przód przypada dziesięć kroków w tył. Nie ulega wątpliwościom, iż na przestrzeni ostatniego wieku staliśmy się bardziej postępowi, zluzowaliśmy bariery postrzegania, dopuściliśmy do siebie myśli, poglądy i doświadczenia, których tak bardzo wystrzegali się nasi przodkowie i bronili pod płaszczykiem „cnót niewieścich”. Jesteśmy bardziej otwarci na różnorodność i nieszablonowość, takie są fakty. Jednak płomień „grzechu pierworodnego” tli się nieustannie, tak głęboko ukryty, że aż niedostrzegalny, przez to trudny w ugaszeniu. A ogniem tym jest uwarunkowanie.

Świat przedstawiony w prozie Huxleya dzieli społeczeństwo na sztucznie wyhodowane, posegregowane i od dziecka uwarunkowane jednostki, zaprogramowane na konkretny cel w życiu, odpowiednie zachowania i pogardę względem klas niższych. To zaprawdę kolorowa wizja fantastycznonaukowa, ale czyż „nowy wspaniały świat” nie jest prawdziwy dla każdego z nas? Czy i nas od dziecka nie nastawia się przeciw bliźnim? Czy nie nakazuje nam się szablonowych zachowań i nie wpaja myśli, którymi mamy się kierować? Czy nie snuje się za nas przyszłości i celów, do których mamy dążyć? Czy nasze poglądy i odczucia względem materii świata są naszymi własnymi, czy zostały nam po prostu wszczepione wraz z procesem wychowawczym? Ile prawdziwości jest w Tobie, utopijny człowieku pełen wolności i swobody?

Nie zaprzątamy sobie na co dzień głowy takimi dywagacjami, nasza świadomość już tak zatraciła się w formie wyznaczników, iż zapomniała o swoim pochodzeniu, o czystym, nieskazitelnym i wiecznym bycie, którym każdy z nas jest. Ego zespolone z uwarunkowaniami tworzą wydawałoby się nieprzenikniony i twardy stop, przez który światło prawdy nie potrafi się przebić i oświetlić nieskończonej przestrzeni rozpostartej przed nami.

Ale czy i to na pewno jest prawdą, czy to kolejny konstrukt strudzonego myśliciela, następna pułapka wewnętrznego materialisty? Na myśl przychodzi mi scena z Matrixa, kiedy Neo po raz pierwszy odwiedza Wyrocznię i spotyka małego chłopca, który zwraca uwagę na faktyczność otaczającego go świata. „Nie ma łyżki” mówi chłopiec i wygina ją nie używając siły fizycznej.

Eckhart Tolle przypomina o tym w nieco inny sposób, mówiąc „to wszystko przeminie”. Nic nie jest trwałe, ani takie samo. Życie to jeden wielki ruch, choćbyś zacementował się w jednym miejscu, zapieczętował oczy, zatkał uszy i udawał, że życia nie ma, ono wprawione jest w wieczny ruch, drobne impulsy rozprzestrzeniania się i kurczenia, tak jak i Twój oddech. Jak więc skruszyć skorupę i wyzwolić światło świadomości? Ach, to takie proste, powie jeden mędrzec – zakorzenić się w teraźniejszości! Ale cóż oznacza być obecnym? – zapyta inny filozof. Wszak zatopił się w to niejeden umysł, a wydawałoby się, iż ludzkość wciąż goni przed siebie za iluzoryczną marchewką przyszłości. „Bądź obecnym zawsze i wszędzie” może stanowić cudowną sentencję, ale jej kwintesencję wciąż tak bardzo ciężko zespolić z działaniem i wprowadzić, cóż… w stan teraźniejszości.

Część przypominających sobie tę Prawdę odrodzi się w świadomości, inni (w tym niżej podpisany) wciąż na nowo i od nowa toczyć będą jednostronną walkę o spokój i przestrzeń świadomości. Po jednej stronie buńczuczne i roszczeniowe ego, podsycane przekonaniem o własnej wyższości, niesprawiedliwości świata, mentalnością ofiary i wypalającą trzewia koniecznością bycia najlepszym i najważniejszym w każdym aspekcie życia, począwszy od statusu społecznego, atrakcyjności i na majętności kończąc. A po drugiej stronie świadomość, sporadycznie przebudzająca się, nie tyleż odpierająca ataki ego, co oczyszczająca i akceptująca, by ponownie zasnąć i rozświetlić swą mocą za jakiś czas, mocniej i dłużej, niekiedy (i dość rzadko) na stałe.

I jak tu wspomóc Światłość, nie zatapiając się w zlepek liter i sentencjonalnych frazesów, jak przestać utożsamiać się z formą? Każda próba jest dobra, należy na sobie wybadać, co współgra bardziej, a co mniej i w ogóle działa, więc nie przytoczę tu żadnej uniwersalnej mantry czy szamańskiego tańca deszczu, a jedynie podzielić się mogę swoim własnym doświadczeniem zaczerpniętym z nauk Eckharta Tolle’a i podać dalej w obieg, a nuż w kimś zmartwychwstanie dawno zapomniane Istnienie.

Po raz trzeci ponawiając pytanie – jak zerwać niszczącą relację z formą? Pisząc z własnego doświadczenia, na własnej już skórze poznawszy, materię trzeba kontrastować z jej przeciwieństwem. A więc ażeby przestać być formą, potrzeba paradoksalnie i abstrakcyjnie wypełnić ją pustką. Ależ jak można cokolwiek wypełnić pustką? Trzeba stworzyć miejsce przestrzeni, opuścić siebie i współistnieć z otaczającym życiem. Wypełnić pustką oznacza przestać rozdzielać pomiędzy „ja i ty”, „moje życie i tamto życie”. I dalej jeszcze – jak wprawić się w taki stan, jak osiągnąć pustkę? Zacznij słuchać.

Czy naprawdę aby tylko tyle? Czy to takie proste? Tak. I nie. Gdyż słuchać znaczy stopić się z przenikającym cię dźwiękiem. Nie słyszeć, ale słuchać, oto słowo kluczowe! Zatracić się w melodii, zaakceptować gwar ulicy, zauważyć rytm własnego oddechu, delektować się szelestem liści, skupić na stukotach i pobrzękiwaniach dochodzących z sąsiedniego mieszkania, wtopić w jazgot gaworzących ludzi. Zauważ na nowo dźwięki, które kryją się za chaosem Twojego umysłu – tykanie zegara, szum krwi w uszach, jednostajne brzęczenie elektroniki, wszystkie kotwice teraźniejszości, od których odwróciłeś wzrok i zakopałeś w zapomnienie. Nawet monotonne i codziennie dźwięki jak lejąca się woda z prysznica czy szuranie szczoteczki do zębów, przy których jak na autopilocie wyzwalasz umysłowe fantazje i odpływasz w nieświadomy potok uwarunkowanych myśli i marzeń. Przekieruj punkt skupienia na dźwięki, bez oceniania i nacechowania. Wyzbądź się warunkowania czającego się za każdym rogiem podświadomości, czekającym na swoją szansę czmychnięcia przed nos i pokazania wszystkim i każdemu co sądzi o tym i tamtym.

Trzeba baczyć na własne myśli i pozwolić im przepływać, nie skupiając się na porażce odbiegania od dźwięku i ponownie zatapiać się raz za razem, aż stanie się dla ciebie jasne i klarowne, jednocześnie na świadomym jak i podświadomym poziomie, że stałeś się tym dźwiękiem, a wtedy oznaczać to będzie, iż przeistoczyłeś się w pustkę. Myśli wrócą za jakiś czas, wróci też uwarunkowane Ja i ego, walczące o kolejną porcję atencji, ale za każdym razem Światłość stawać się będzie jaśniejsza i zauważysz pozytywną zmianę w swoim zachowaniu. I nie wychodź poza to doświadczenie, nie planuj swojego rozwoju i nie nastawiaj się na cel „oświecenia” czy przebudzenia, nie wychodź poza swoją przestrzeń obecności, na nowo stań się dźwiękiem życia i odetchnij jego energicznym spokojem.

Na tym polega Twój prawdziwy wybór – czy chcesz uczestniczyć w przebudzeniu na nowej Ziemi, czy nadal będziesz uczestnikiem nowego wspaniałego świata napędzanego tymi samymi uwarunkowaniami, które sprawiają, że czujesz w sobie głęboko utajoną niechęć i urazę do własnego jestestwa? Wsłuchaj się i usłysz dźwięk własnej pustki, a znajdziesz odpowiedź.

Nowa Ziemia i nowy wspaniały świat. Dwie kontrastujące ze sobą wizje, choć wywodzące się z głębi ludzkiej podświadomości i świadomości. Paradoksalnie wizja antyutopijnej przyszłości okazuje się zwierciadłem ludzkości i początkiem dyskusji o jej bycie i przeznaczeniu, bo koncepcja Aldousa Huxleya i jego obawy wywodzą się z naszej prymitywnej natury ukształtowanej nie przez...

więcej Pokaż mimo to

4
avatar
162
19

Na półkach:

Z jednej strony uspokajająca książka z wartościowym przesłaniem zwłaszcza w dzisiejszych czasach. Męczący styl życia i pogoń za niczym tylko karmi nasze ego, a problemy dostarczają pożywki, której potrzebuje ciało bolesne. Powinniśmy pozbyć się ego w imię przekazu ,,mieć mniej żeby mieć więcej". Tylko jak?
Z drugiej strony czytając lekturę miałem wrażenie, że gdzieś to już widziałem. Nie wniosła do mojego życia nic więcej, a jedynie przypomniała coś co już wiedziałem. Zdecydowanie brakuje mi narzędzi do walki z ego i propozycji jak można to zrobić. Sam opis nie jest wystarczający, uświadomienie sobie istnienia ego, ciała bolesnego i tego jakie są mechanizmy nie sprawią, że stanę się oazą spokoju.
Nie zgadzam się również z przewidywaniami autora. Mianowicie twierdzi on, że nowym gatunkiem ma być rodząca się chwila teraźniejsza, a raczej ludzie ,,przebudzeni". Nie w tym kierunku zmierza świat.
To sprawia, że mam ambiwalentny stosunek do tego dzieła. Inne książki autora bardziej przypadały mi do gustu.

Z jednej strony uspokajająca książka z wartościowym przesłaniem zwłaszcza w dzisiejszych czasach. Męczący styl życia i pogoń za niczym tylko karmi nasze ego, a problemy dostarczają pożywki, której potrzebuje ciało bolesne. Powinniśmy pozbyć się ego w imię przekazu ,,mieć mniej żeby mieć więcej". Tylko jak?
Z drugiej strony czytając lekturę miałem wrażenie, że gdzieś to już...

więcej Pokaż mimo to

1
avatar
43
7

Na półkach:

Książka która dodaje wiele nowych rzeczy i uzupełnia Potęgę teraźniejszości. Polecam przeczytać ją w drugiej kolejności. Książka którą polecę każdemu bez zastanowienia.

Książka która dodaje wiele nowych rzeczy i uzupełnia Potęgę teraźniejszości. Polecam przeczytać ją w drugiej kolejności. Książka którą polecę każdemu bez zastanowienia.

Pokaż mimo to

2
avatar
579
70

Na półkach:

W pierwszej chwili chciałem napisać, że książka "Nowa Ziemia" daje do myślenia, ale zaraz uświadomiłem sobie, że to oznacza, że nic z niej nie zrozumiałem :)
Książka o drodze do budzenia się świadomości "tu i teraz" na przekór ludzkiemu ego. Polecam, jest to lektura, z którą niekoniecznie trzeba się zgadzać, ale zdecydowanie warto ją przeczytać.

W pierwszej chwili chciałem napisać, że książka "Nowa Ziemia" daje do myślenia, ale zaraz uświadomiłem sobie, że to oznacza, że nic z niej nie zrozumiałem :)
Książka o drodze do budzenia się świadomości "tu i teraz" na przekór ludzkiemu ego. Polecam, jest to lektura, z którą niekoniecznie trzeba się zgadzać, ale zdecydowanie warto ją przeczytać.

Pokaż mimo to

0
avatar
47
2

Na półkach:

"Jeżeli miałbyś/miałabyś przeczytać tylko jedną książkę o tematyce duchowej i samorozwojowej to sięgnij właśnie po TĄ książka" kiedyś usłyszałam te słowa i potwierdzam z całego serca. To pozycja, która zmienia życie jeśli tylko jesteśmy na to gotowi.

"Jeżeli miałbyś/miałabyś przeczytać tylko jedną książkę o tematyce duchowej i samorozwojowej to sięgnij właśnie po TĄ książka" kiedyś usłyszałam te słowa i potwierdzam z całego serca. To pozycja, która zmienia życie jeśli tylko jesteśmy na to gotowi.

Pokaż mimo to

2
avatar
13
7

Na półkach:

Książka, która pozwala zrozumieć człowiekowi wiele rzeczy, a zwłaszcza to, że nie jest on swoim ego, że ego to oddzielna energia i tak naprawdę w niczym nam nie pomaga, a jedynie okropnie utrudnia życie. Tolle jasno daje do zrozumienia, że prawdziwa wolność zaczyna się tam, gdzie kończy się ego.

Książka, która pozwala zrozumieć człowiekowi wiele rzeczy, a zwłaszcza to, że nie jest on swoim ego, że ego to oddzielna energia i tak naprawdę w niczym nam nie pomaga, a jedynie okropnie utrudnia życie. Tolle jasno daje do zrozumienia, że prawdziwa wolność zaczyna się tam, gdzie kończy się ego.

Pokaż mimo to

2
avatar
113
14

Na półkach:

Kult.

Kult.

Pokaż mimo to

0

Cytaty

Więcej
Eckhart Tolle Nowa Ziemia. Przebudzenie świadomości sensu życia Zobacz więcej
Eckhart Tolle Nowa Ziemia. Przebudzenie świadomości sensu życia Zobacz więcej
Eckhart Tolle Nowa Ziemia Zobacz więcej
Więcej
Reklama

Ciekawostki historyczne

Nowożytność | 2022-05-19
Procesy o czary w Polsce
„Procesy o czary to był istotny element codzienności Polaków” – mówi prof. Wijaczka. Właśnie ukazała się jego książka „Czarownicom...
awatar
Anna Baron-Jaworska
Czytaj więcej
Historia najnowsza | 2022-05-18
Kradzież scytyjskiego złota
Rosjanie ukradli przedmioty ze starożytnego scytyjskiego złota i inne artefakty, mające sporą wartość historyczną i kulturową,...
Procesy o czary w Polsce w XVII-XVIII wieku. Wyjątkowa pozycja na temat procesów czarownic w Polsce!
„Obłęd na krańcu świata. Wyprawa statku Belgica w mrok antarktycznej” nocy to w równej mierze marynistyczny thriller, jak i...
| 2022-05-18
Katharsis
Najlepsza książka mistrza powieści sensacyjnych z Wielką Historią w tle!
Zimna wojna | 2022-05-18
Tajna kopalnia uranu w Kletnie
W latach 1949–52 w kopalni rudy uranu w sudeckim Kletnie Sowieci – rękami Polaków – wydobywali surowiec do budowy własnej bomby...
awatar
Maria Procner
Czytaj więcej
XIX wiek | 2022-05-17
Belgijska Wyprawa Antarktyczna
W sierpniu 1897 roku Adrien de Gerlache i Roald Amundsen na pokładzie statku Belgica ruszyli na kraniec Ziemi – pokryty lodem...
awatar
Julian Sancton
Czytaj więcej
Co zabijało na południu Francji w XVIII wieku?
awatar
Paweł Czarnecki
Czytaj więcej
Średniowiecze | 2022-05-16
Jan Hus. Heretyk i bohater
6 lipca 1415 roku w czasie soboru w Konstancji spalono na stosie Jana Husa. Jego śmierć pchnęła Czechów do wzniecenia rewolucji...
awatar
Michał Procner
Czytaj więcej
zgłoś błąd