Dragon Ball: Rozpoczyna się Tenkaichi Budokai czyli Turniej Sztuk Walki o tytuł Najlepszego pod Słońcem!!!

Okładka książki Dragon Ball: Rozpoczyna się Tenkaichi Budokai czyli Turniej Sztuk Walki o tytuł Najlepszego pod Słońcem!!! autora Akira Toriyama, 8388803034
Okładka książki Dragon Ball: Rozpoczyna się Tenkaichi Budokai czyli Turniej Sztuk Walki o tytuł Najlepszego pod Słońcem!!!
Akira Toriyama Wydawnictwo: J.P. Fantastica Cykl: Dragon Ball (tom 3) komiksy
177 str. 2 godz. 57 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Dragon Ball (tom 3)
Tytuł oryginału:
ドラゴンボール, Doragon Bōru
Data wydania:
2001-03-01
Data 1. wyd. pol.:
2001-03-01
Liczba stron:
177
Czas czytania
2 godz. 57 min.
Język:
polski
ISBN:
8388803034
Tłumacz:
Rafał Rzepka
Średnia ocen

8,0 8,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Dragon Ball: Rozpoczyna się Tenkaichi Budokai czyli Turniej Sztuk Walki o tytuł Najlepszego pod Słońcem!!! w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Dragon Ball: Rozpoczyna się Tenkaichi Budokai czyli Turniej Sztuk Walki o tytuł Najlepszego pod Słońcem!!!

Średnia ocen
8,0 / 10
345 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Dragon Ball: Rozpoczyna się Tenkaichi Budokai czyli Turniej Sztuk Walki o tytuł Najlepszego pod Słońcem!!!

avatar
1575
407

Na półkach: ,

Toriyama san, dziękuję!!! Tego potrzebowałem!!!

Toriyama san, dziękuję!!! Tego potrzebowałem!!!

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
810
772

Na półkach: ,

Trzeci tom Dragon Balla przenosi nas w sam środek jednego z najbardziej kultowych wydarzeń tej serii – Turnieju Sztuk Walki Tenkaichi Budokai. To tutaj zobaczymy młodego Goku, który staje do rywalizacji z najlepszymi wojownikami, aby zdobyć tytuł Najlepszego pod Słońcem. Akira Toriyama po raz kolejny pokazuje, że potrafi stworzyć pełną emocji i humoru historię, w której akcji i napięcia nie brakuje. Dynamiczne pojedynki i niesamowite zwroty akcji przyciągają uwagę, a każdy nowy przeciwnik wnosi coś unikalnego do opowieści. Ten tom to prawdziwa gratka dla fanów sztuk walki i czystej przyjemności z rywalizacji!

Trzeci tom Dragon Balla przenosi nas w sam środek jednego z najbardziej kultowych wydarzeń tej serii – Turnieju Sztuk Walki Tenkaichi Budokai. To tutaj zobaczymy młodego Goku, który staje do rywalizacji z najlepszymi wojownikami, aby zdobyć tytuł Najlepszego pod Słońcem. Akira Toriyama po raz kolejny pokazuje, że potrafi stworzyć pełną emocji i humoru historię, w której...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
267
254

Na półkach: , , , , , ,

,,Pierwszych" rzeczy ciąg dalszy, bo oto pierwsze Tenkaichi Budokai! Pierwsze w mandze, bo tak naprawdę to już 21. - ale pomimo epickich momentów w kolejnych odsłonach zawodów, to właśnie te według mnie były najważniejsze. To ich wynik zadecydował o dalszej drodze Goku i spółki.

I była to też swego rodzaju granica, po przekroczeniu której Goku ostatecznie przestał być tylko dziwnym, małym szczylem, a stał się pełnoprawnym wojownikiem. Czy zmieniło to coś w jego postrzeganiu świata? Ni uja! To wciąż ten sam naiwny dzieciak, który wraz z Kuririnem po dziecięcemu są podekscytowani zawodami.

No i to wciąż ten moment, gdzie Kuririn jeszcze dorównuje Goku.

,,Pierwszych" rzeczy ciąg dalszy, bo oto pierwsze Tenkaichi Budokai! Pierwsze w mandze, bo tak naprawdę to już 21. - ale pomimo epickich momentów w kolejnych odsłonach zawodów, to właśnie te według mnie były najważniejsze. To ich wynik zadecydował o dalszej drodze Goku i spółki.

I była to też swego rodzaju granica, po przekroczeniu której Goku ostatecznie przestał być...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

608 użytkowników ma tytuł Dragon Ball: Rozpoczyna się Tenkaichi Budokai czyli Turniej Sztuk Walki o tytuł Najlepszego pod Słońcem!!! na półkach głównych
  • 561
  • 47
381 użytkowników ma tytuł Dragon Ball: Rozpoczyna się Tenkaichi Budokai czyli Turniej Sztuk Walki o tytuł Najlepszego pod Słońcem!!! na półkach dodatkowych
  • 197
  • 87
  • 34
  • 23
  • 19
  • 9
  • 8
  • 4

Tagi i tematy do książki Dragon Ball: Rozpoczyna się Tenkaichi Budokai czyli Turniej Sztuk Walki o tytuł Najlepszego pod Słońcem!!!

Inne książki autora

Akira Toriyama
Akira Toriyama
Akira Toriyama urodził się 5 kwietnia 1955 roku w Kiyosu (prefektura Aichi, Japonia). Jest jednym z najpopularniejszych twórców mangi na świecie. Swoją karierę rozpoczął dzięki filmowi Walta Disneya „101 dalmatyńczyków” . Młody wówczas Toriyama był wręcz zafascynowany kreską i wkrótce potem sam zaczął rysować. Nie myślał jednak, iż stanie się tak popularnym rysownikiem. Rozpoczął naukę w Wyższej Szkole Przemysłowej, po czym podjął pracę w reklamie. Ta jednak nie pozwalała mu na realizację marzeń i w krótkim czasie porzucił ją dla rysowania. Swoje pierwsze dzieło „Wander Island” opublikował w japońskim magazynie „Shūkan Shōnen Janpu”. Sukces odniósł jednak dopiero publikując w 1980 roku mangę Dr. Slump, a wkrótce potem rozpoczął prace nad serią Dragon Ball, której pierwszy tom ukazał się w grudniu 1984 r, a serial na jej podstawie niecałe dwa lata później. Był to wręcz niesamowity sukces. Akira zawarł w nim wszystko to, co charakteryzowało jego dzieła, czyli dynamiczną akcję, zróżnicowanych bohaterów i całą masę humoru. Była to też pierwsza z jego mang, na której wpływ mieli fani, bowiem jak przyznał sam mistrz, niektóre wątki zmieniał, bądź też pisał na nowo właśnie ze względu na listy od fanów, czego przykładem jest Vegeta. (Początkowo miał się pojawić tylko jako czarny charakter, dzięki fanom pozostał jednak w serii).
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Magiczni Wojownicy - Slayers t. 1 Shoko Yoshinaka
Magiczni Wojownicy - Slayers t. 1
Shoko Yoshinaka
Świat magii nie zna granic Mamy ludzi walczących z orkami, szkołę czarodziejów, a gadające przedmioty. Mogłoby się zatem wydawać, że fantastyka to gatunek, w którym nie da się już nic nowego i oryginalnego wymyślić, ale ciągle można odnaleźć książkę, film, czy komiks, który nas oczaruje. W moim przypadku zrobili to „Magiczni Wojownicy”. O „Magicznych Wojownikach”, czyli Slayersach mogliście usłyszeć już pod koniec lat 90. kiedy to w bloku japońskich animacji na RTL 7 można było obejrzeć serial nie gorszy od samego Dragon Balla. Wszystko zaczęło się jednak od opowiadań przygodowo-fantastycznych Hajime Kanzakiego. Po ich sukcesie przyszła pora na mangę. W 2003 r. wydawnictwo J.P.F. uraczyło nas pierwszym tomem tej mangi, na który składa się pięć rozdziałów, w tym kolorowy wstęp. W nim poznajemy główną bohaterkę serii, mistrzynię czarnej magii, Linę Inverse. Jej cel jest prosty. Łupić złoczyńców i poznawać arkana magii. Jak przy okazji dobrze się naje i wyśpi, to też będzie dobrze. Już od samego początku można zorientować się, że będzie to historia pełna przygody, ale także komedii. W pierwszym tomie nie napotkamy poważniejszych wątków, ani nawet motywu przewodniego ośmio-tomowej mangi. Dużo śmiechu i walki, a to przede wszystkim za sprawą niepowtarzalnych głównych bohaterów. O Linie nieco już wspomniałem, ale warto dodać, że to jeszcze nastolatka. Na dodatek wyczulona na punkcie braku rozwiniętych atutów kobiecości. Lepiej nie mówić przy niej, że jest płaska jak deska. Zupełnie przypadkiem dołącza do niej blondwłosy rycerz, Gourry który z początku nie bierze jej na poważnie i cały czas chce ją bronić, co dla Liny jest strasznie upierdliwe. Do tego trzeba dołączyć całe grono postaci epizodycznych. Niech o talencie komediowym autora świadczy fakt, że w pierwszym rozdziale pojawia się jeden złoczyńca za drugim, jeden podobny do drugiego, a wszyscy to chytrzy bracia. Mocnym punktem zaprezentowanych w tomiku przygód jest dopracowanie walk. Ataki miecza i magii zapadają w pamięć, a bohaterowie często muszą posługiwać się swoim sprytem, a nie siłą. Shoko Yoshinaka zdecydowanie poczuł klimat tej baśniowej historii, co zobaczycie na jej kartach. Gdy dodamy do tego żarty z bohaterów, złoczyńców oraz okoliczności w których się znaleźli, powstaje wybuchowa mieszanka! Kolejnym atutem są zwroty akcji, które zdarzają się w każdym opowiadaniu i zaskoczą najbardziej oczytane osoby. Niby jakiś zwykły dziadek twierdzi, że zaprowadzi bohaterów do doliny smoków. Wydaje się, że może to być pułapka, a tu nagle okazuje się, że sam jest jednym z nich! Jeśli jesienny klimat negatywnie wam się udzielił i poszukujecie pozycji, która będzie dla was po prostu dobrym sposobem na ożywienie się i zrelaksowanie, „Magiczni Wojownicy” to tytuł stworzony na wszelaką chandrę, a to dopiero początek!
Marek Wasiński - awatar Marek Wasiński
ocenił na64 lata temu
Magiczni Wojownicy - Slayers t. 2 Shoko Yoshinaka
Magiczni Wojownicy - Slayers t. 2
Shoko Yoshinaka
Pierwszy tom „Magiczny wojowników” był tak naprawdę zbiorem historyjek, które łączyła dwójka głównych bohaterów. Drugi tom prezentuje już pewną większą ciągłość fabularną, która będzie kontynuowana w następnym tomie. Czy potrafi wciągnąć czytelnika? Tom otwiera krótka opowieść o poszukiwaniu ksiąg niedostępnych w bibliotece. Jest to historia o włamaniu z pewnym dosyć oczywistym zwrotem akcji w finale. Warto jednak zapoznać się z tą opowieścią, bo przedstawione tam zostają zasady rządzące światem przedstawionym. Następnie zaczyna się główna fabuła tomu. Lina i Gourry są ścigani przez tajemniczego Zelgadisa, któremu zależy na jednym z przedmiotów, który trafił w ręce bohaterów. Problem w tym, że nie wiedzą o który przedmiot chodzi. Pod względem fabuły jest to głównie seria starć z Zelgadisem i jego podwładnymi. Część walk okazuje się zaskakująco pomysłowa jak chociażby spotkanie z Dilgearem czy z Nunsą. Trochę mniej emocjonujące są pojedynki z Zelgadisem, ale on jest tutaj kreowany bardziej na rozważnego stratega. Mam mieszane uczucia co do postaci wprowadzonej w końcowej części tomu. Stanowi trochę deus ex machinę i wydaje się nie mieć charakteru. Z drugiej jednak strony wiem jak zostanie potem rozwinięta i zdaję sobie sprawę, że celowo jest tak przedstawiana. W dalszym ciągu nie do końca przemawiał do mnie humoru. Na szczęście mniej tu jest dowcipów z biustu Liny. Szkoda, że zostały one zastąpione męczącym przekręcaniem imienia „Zelgadis”. Za to całkiem zabawne są interakcje między dwójką bohaterów. Rysunki są dosyć nierówne. Różne spokojne sceny są narysowane bardzo dokładnie i na twarzach bohaterów dobrze udaje się przedstawić ich uczucia. Niestety sceny akcji są bardzo chaotyczne i ciężko zorientować się co się dzieje. W ramach ciekawostki warto wspomnieć, że pod koniec tego tomu pojawia się oświadczenie wydawnictwa. Dotyczy ono jednego z odcinków programu „Uwaga” dotyczącego „Dragon Balla” i wyemitowanego na kanale TVN. Była to bardzo niesławna sprawa, ale tutaj podoba mi się jak dojrzale wydawnictwo podeszło do sprawy broniąc swojego dobrego imienia. Fabuła tego tomu przypomina już bardziej to co można było znać z serialu animowanego. Przez to mi osobiście czytałem się to z przyjemnością. Dla czytelników jednakże bez sentymentu do kreskówki może to być tylko kolejna historia o pogoni za artefaktem.
Grzegorz_S - awatar Grzegorz_S
ocenił na63 lata temu
Dragon Ball Super #2: Kto zwyciężył w turnieju!? Akira Toriyama
Dragon Ball Super #2: Kto zwyciężył w turnieju!?
Akira Toriyama Toyotarou
TURNIEJ I PRZYSZŁOŚĆ Drugi tom „Dragon Balla Super” to w odróżnieniu od jedynki już rzecz w pełni ukształtowana, czyli lecąca może i dość szybko, skrótowo czasem, ale już bez cięć w fabule. Nie znikają ważne wątki, nie ma tu miejsca na cięcia (nie, nie ma tu znanej z anime „Copy-Vegeta Saga”, ale ona sama w sobie wyglądała jak filler i nie miała znaczenia),jest tylko całkiem sporo frajdy z odtwarzania dawnych motywów, jest finał turnieju, zaraz potem startuje nowa saga, tym razem o Trunksie z przyszłości plus parę krótkich bonusów, z których dowiemy się, jak to w alternatywnym wszechświecie odmłodził się Pilaf. Turniej walki pomiędzy wszechświatem szóstym i siódmym trwa. Stawką jest Ziemia i kosmiczne Super Smocze Kule, z których powstały wszystkie inne, a które potrafią spełnić każde życzenie bez żadnych ograniczeń. To, co działo się do tej pory było jedynie wstępem, teraz wraz z walką Gokū kontra Frost, zaczyna się prawdziwa zabawa. Niestety, Gokū w dziwny sposób przegrywa pojedynek, a po nim odpada też Piccolo. Ziemia, która do zmagań stanęła w niepełnym składzie ma już w swoich szeregach jedynie dwóch wojowników, z czego jedynie Vegeta nadaje się do walki. Ale Jaco dostrzega coś, co może zmienić przebieg całego turnieju. Kto jednak zwycięży? Co jeszcze się wydarzy? I jaką koc skrywa w sobie Hit? Na tym, oczywiście, nie koniec, bo oto na scenę powraca Trunks z przyszłości. Gdy giną wszyscy jego bliscy, a on sam nie ma najmniejszych szans z nowym wrogiem, udaje mu się uciec w przeszłość. Ale czy dla jego rzeczywistości istnieje jeszcze nadzieja? https://ksiazkarniablog.blogspot.com/2025/10/dragon-ball-super-2-kto-zwyciezy-w.html
Wkp - awatar Wkp
ocenił na75 miesięcy temu
Dragon Ball Super #1: Wojownicy z Szóstego Wszechświata Akira Toriyama
Dragon Ball Super #1: Wojownicy z Szóstego Wszechświata
Akira Toriyama Toyotarou
SMOCZE KULE POCIĘTE „Dragon Ball Super” to tytuł, na który powinienem był wyczekiwać swego czasu latami, ale tak nie było. „DB” uwielbiałem od długich lat, jednak nieobecność kolejnych produkcji, a także brak branżowej prasy, którą bym czytywał tak, jak czytywałem na przełomie XX i XXI wieku „Kawaii” sprawiły, że nie śledziłem newsów w temacie. Kiedy więc przypadkiem dowiedziałem się, że powstało „DBS”, byłem zaskoczony. To w sumie był początek przygody z tą serią, na rynku były chyba wtedy ze dwa tomiki, więc pewnie był rok 2016, nawet przez moment wahałem się czy nie inwestować w wydania amerykańskie, ale ograniczyłem się wtedy do dostępnych na stronie amerykańskiego wydawcy rozdziałów (potem przeskoczyło to wszystko do Manga Plus od Shueishy i do dziś to tam można czytać wszystko, jakby ktoś chciał). Czekałem na polskie wydanie i w końcu, w roku 2018 – to już siedem lat… - się doczekałem. Ale nie rzucałem się na nie, czekałem aż pojawi się więcej, żeby nie zamawiać tomik po tomiku (pamiętam czasy, kiedy stare „DB” kupowałem w kiosku i jak wtedy wyczekiwałem, ale nowe do kiosków już nie trafiało, bo i kiosków prawie wtedy już nie było, a i salony prasowe w okolic nie miały serii w ofercie, a wydawać dodatkowo na wysyłkę średnio mi się chciało),a potem, kiedy w końcu w tv pojawiło się anime, oglądając, nie miałem już takiego parcia na mangę. No ale, jak wiadomo, w końcu kupiłem całość i tak, a teraz odświeżam i powiem szczerze, że wchodzi mi lepiej, niż na początku, chociaż ten pierwszy tom przygotowany został trochę bez sensu. Jakiś czas temu Son Gokū pokonał Buu, ocalił świat, ale nikt nawet nie wie, że to on tego dokonał. Nie przeszkadza mu to, nie to się dla niego liczy, żyje dalej, wiedzie spokojne życie, wykonując proste prace (bo zona chce żeby zarabiał) i ćwiczy, ćwiczy i jeszcze raz ćwiczy. Ale chciałby więcej, bardziej, mocniej. Najlepiej u Króla Światów, na co nadarza się okazja dzięki pieniądzom od Mister Satana. Tymczasem gdzieś w kosmosie z długiego snu budzi się Piwus, bóg zniszczenia z Szóstego Wszechświata, który przypomina sobie przepowiednię o Super Saiyaninie Bogu, który ma stać się godnym jego przeciwnikiem. Piwus zaczyna podejrzewać, że będzie nim Son Gokū właśnie, problem w tym, że ten nawet w najsilniejszej przemianie nie ma z nim najmniejszych szans, a co gorsza, gdy bóg zniszczenia dociera w końcu na Ziemię, zagrożone jest istnienie całej planety. Ale skąd w takim razie wziąć Super Saiyanina Boga? Kto nim może być? I kim jest tajemniczym Szampa, który wraz z niejaką Vados, poszukuje Kul Pragnień – kosmicznej wersji Smoczych Kul, które śmiało można nazwać mianem Super Smoczych Kul? https://ksiazkarniablog.blogspot.com/2025/10/dragon-ball-super-1-wojownicy-z.html
Wkp - awatar Wkp
ocenił na75 miesięcy temu
Cowboy Bebop tom 1 Hajime Yatate
Cowboy Bebop tom 1
Hajime Yatate Yutaka Nanten
Ostatnio zastanawiałem się jaki sens ma wydawanie mang opartych na anime. Pierwsza i najtrafniejsza odpowiedź jaka przyszła mi na myśl, to pieniądze. Z jednej strony ucieszą się wszyscy fani, z drugiej strony twórca i wydawca zarobią nieco grosza. Niestety jednak takie adaptacje zazwyczaj nie wnoszą nic nowego do tematu, a przykładów jest sporo. Od każdej reguły są jednak wyjątki, choć i te nie unikną błędów. Doskonałym tego przykładem jest manga „Cowboy Bebop”. Powstała w wyniku popularności kultowego już anime, po tym jak wszystkie 26 odcinków zostało transmitowanych. Nie jest to jednak adaptacja animacji, a jej uzupełnienie, kolejna porcja przygód bohaterów, których wiele z nas zdążyło pokochać. Podobnie jak w anime, śledzimy losy załogi statku kosmicznego o nazwie „Bebop”, a jest to załoga bardzo charakterystyczna. W jej skład wchodzą Spike Spiegel, wiecznie palący papierosa i z głową w chmurach, Jet Black, kapitan statku, głos rozsądku, a często także kucharz, Faye Valentine, przebiegła i często samolubna, ale zawsze wraca na pokład oraz Ed, nastoletnia hackerka, którą najbardziej zdaje się interesować jedzenie i jej kompan, pies Ein, w którego przypadku należy powiedzieć, że pozory mylą. I tom mangi, to 5 historii rozpisanych na ponad 170 stronach. Opowiadania nie wiążą się ze sobą i ciężko umieścić je w jakimś konkretnym przedziale czasowym w odniesieniu do anime, ale najwierniejszym fanom z pewnością się to uda, gdyż nieraz wspominane są pewne fakty znane tylko z serialu. Jeśli nigdy nie mieliście do czynienia z anime, to rozpoczęcie swojej przygody od lektury mangi nie jest najlepszym pomysłem. Co prawda załoga statku Bebop funkcjonuje w zasadzie na tych samych zasadach co w przypadku serialu, to autorowi nie udaje się jednak w pełni oddać jego specyficznego i wciągającego klimatu. Z animacji dowiecie się jak członkowie załogi na nią trafili i jak kształtował się relacje między nimi. W mandze z kolei oglądamy już którąś akcję z rzędu i pewne elementy zostały pominięte jako coś oczywistego dla fanów franchise’u. Na nogi nie powalają także ilustracje i grafika. Pan Yutaka Nanten w zgrabny sposób wyjaśnia na samym końcu jak w ogóle doszło do powstania tego projektu i jak sam zaznacza, był fanem serialu, ale nigdy nie miał talentu do rysowania wszelkiego rodzaju nowych technologii i elementów pochodzących z przyszłości, a takowe się tu pojawiają. Niektóre postacie wydają się być wygładzone i uproszczone, pozbawione charakteru, który w anime wprost bił z ich twarzy. Autor postarał się jednak aby jego słabsze strony mogły schować się za mocniejszymi, a są to przede wszystkim ilustracje skupiające się na pojedynczych postaciach, a nie na skumulowanej masie ludzkiej. Co się tyczy pięciu historii zawartych w tomie, to zawierają one charakterystyczny humor, sceny pościgów i pojedynków, a także zwroty akcji z których zasłynął „Cowboy Bebop”. Spike idzie do więzienia by wyciągnąć stamtąd transwestytę/mężczyznę po operacji zmiany płci, cała trójka łowców nagród zostaje poszukiwana, a Faye rusza na misję przeznaczoną jedynie dla płci pięknej. Na kartach mangi czeka na was jednak o wiele więcej przygód. Podsumowując, pierwszy tom „Cowboy Bebop”, to absolutnie przyzwoity egzemplarz, który ponownie zaprasza nas do świata tak doskonale wykreowanego przez Shin’ichiro Watanabe i Studio Sunrise 2. Jest tu w zasadzie to wszystko co mogliśmy obejrzeć w kultowym anime, jedynie muzykę musicie jakoś odtworzyć we własnej wyobraźni. Nie oczekujcie tu jednak przełomowych historii i niesamowitych odkryć dotyczących naszych bohaterów. Wszystko co najlepsze można zobaczyć w serialu, a swoją drogą nie zawsze należy zaczynać z wysokiego C. Pozycja obowiązkowa dla każdego miłośnika Spike’a i spółki.
Marek Wasiński - awatar Marek Wasiński
ocenił na74 lata temu

Cytaty z książki Dragon Ball: Rozpoczyna się Tenkaichi Budokai czyli Turniej Sztuk Walki o tytuł Najlepszego pod Słońcem!!!