
ArtykułyCzytamy w weekend. 10 kwietnia 2026
LubimyCzytać211
ArtykułyNadciąga Gwiazdozbiór Kryminalny!
LubimyCzytać5
ArtykułyWiosna z książką – kwietniowe premiery, które warto poznać
LubimyCzytać11
Artykuły"Dom bestii" - jak ofiara zamienia się w kata. Akcja recenzencka do nowej książki Katarzyny Bondy!
LubimyCzytać11
Katedra

- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- papier
- Seria:
- Seria Biblioteka
- Tytuł oryginału:
- Cathedral
- Data wydania:
- 2010-01-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 2010-01-01
- Data 1. wydania:
- 2009-11-05
- Liczba stron:
- 208
- Czas czytania
- 3 godz. 28 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788360318911
- Tłumacz:
- Jerzy Jarniewicz
To świat bezimiennych często bohaterów i świat rzeczy, który nie został uczłowieczony. Świat z natury obcy, którego mieszkańcy żyją w cudzych domach, poruszają się pośród cudzych mebli. Zasadnicza obcość świata rzeczy przekłada się tu na losy urzeczowionych postaci, bez względu na ich gotowość...
Kup Katedra w ulubionej księgarnii
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Polecane przez redakcję
Opinia społeczności i
Katedra
Jest wielką sztuką opowiadać o nikim i wytyczać kierunek swoich historii donikąd. Prowadzenie niedopowiedzianych opowieści musi być zrobione nadzwyczaj sprawnie, abym czytając je miał wrażenie, że poruszam się w samym sednie ludzkich problemów. Bo wtedy tylko jestem zafascynowany prozą, gdy temat przez nią poruszany staje mi przed oczami jak żywy i nie pozostawia złudzeń co do jego autentyczności. To ma mnie poruszać a przeczytany tekst napawać nadzieją ciągłego podnoszenia poprzeczki przez jego autora. Jednym zdaniem, muszę odczuwać bliskość drugiego dna zakopanego głębiej, niż sięga mój wzrok śledzący litery. Dlatego właśnie od dzisiaj uważam Raymonda Carvera za geniusza, który potrafi z niczego zrobić coś. Z trywialnych przedmiotów i sytuacji stworzyć krótkie, lecz wielkie opowiadania. Amerykański minimalizm Carvera precyzyjnie trafił w moje oczekiwania. Gdzieś na podupadłych przedmieściach, w wynajmowanych mieszkaniach oraz w postaciach alkoholików i bezrobotnych, wyraził swoją niemożność zmiany czegokolwiek w cokolwiek. Uchwycił zerwane więzi międzyludzkie i otarł się o skraj izolacji. Przedstawił marny świat bez wzbogacania go poetycką otoczką. Pokazał go takim, jakim jest. Czyli zwykłym, wyrwanym z kontekstu i niedokończonym życiem pewnych osób, które przypadkiem stały się bohaterami "Katedry". Ale to wszystko, pomimo swej pospolitości jest opowiedziane z tak wielkim otwarciem do środka ludzkiego wnętrza, że nie sposób uniknąć podejrzenia o istnienie czegoś silniejszego od tego, co widzimy. Że gdzieś w głębi tych kilkunastu opowiadań, płynie podskórny prąd z wyraźnym przesłaniem czegoś przejmującego. Większość opowiadań "Katedry" zaczyna się tak naprawdę w momencie jakby się miały właśnie kończyć. Koniec mógłby zostać zamieniony z początkiem i nie miałoby to większego znaczenia. Ale każda z tych opowieści jest zwiastunem czegoś nowego i trudnego. Czegoś, z czym ich bohaterowie muszą się zmierzyć, uśmierzyć swoje lęki lub nauczyć się żyć w nowej rzeczywistości. Być może byłem świadkiem historii prowadzących donikąd ale poczucie zagubienia, które mi przy tym towarzyszyło, mogłem wyczuć w sylwetkach ludzi wyraźniej niż gdziekolwiek indziej. Raymond Carver ukazał zwykły ból i niemoc. Nie musiał używać w tym celu metafizycznych skojarzeń, jego problemy miały być przyziemne i tak zostały przedstawione. Czytając "Katedrę" miałem żal do pisarza o to, że jego opowiadania są tak bardzo krótkie. Nie potrafiłem się rozpędzić w labiryncie ludzkich problemów a mocno tego potrzebowałem. Dzięki dostępności i łatwej przyswajalności tej prozy mogłem żyć zupełnie czymś innym, niż otaczająca mnie rzeczywistość. Wśród bohaterów, z których każdy chciał mi coś opowiedzieć, znalazłem wiele symboli utwierdzających mnie w wielkości prozy Carvera. Z pewnością powrócę do jego literackiego świata, gdzie wszystko co jest opowiedziane z pozoru prosto, podszyte być musi tajemniczą głębią.
Oceny książki Katedra
Poznaj innych czytelników
530 użytkowników ma tytuł Katedra na półkach głównych- Chcę przeczytać 386
- Przeczytane 142
- Teraz czytam 2
- Posiadam 49
- Ulubione 12
- Literatura amerykańska 8
- USA 3
- Chcę w prezencie 3
- Opowiadania 3
- Chcę kupić 2
Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również
Inne materiały dotyczące książki Katedra












































OPINIE i DYSKUSJE o książce Katedra
Pomnik dla Zygmunta Freuda - taki właśnie tytuł nosiłaby moja recenzja tych opowiadań, gdybym był krytykiem literackim. Wyjaśnienie jest proste – żeby zrozumieć co Carver ma na myśli nie można czytać go dosłownie, trzeba zajrzeć niżej, dostać do ukrytej warstwy. Od razu skojarzyło mi się to z Freudowską analizą snów, która jest przepełniona wyszukiwaniem metafor i symboli.
Przyznam jednak szczerze, że nie wszystkie teksty R.C. były dla mnie zrozumiałe i długo się nad nimi głowiłem, myśląc „Co autor miał na myśli?”, tak jakby to była jakaś zagadka. Po jakimś czasie doszedłem do wniosku, że On przecież nie pisał łamigłówek, tylko chciał wzniecić w czytającym określone emocje – a nic tak nie powoduje emocji, jak dobry, życiowy przykład, a takie są jego opowiadania. Podsumowując, jeśli wydaje się komuś, że nie rozumie Carvera, a jednocześnie jego teksty pozostawiają ślad w postaci określonych emocji, to znak, że autor osiągnął swój cel. Dokładnie tak jak ze snami, bo sny - to emocje, które zakładają maski.
Pomnik dla Zygmunta Freuda - taki właśnie tytuł nosiłaby moja recenzja tych opowiadań, gdybym był krytykiem literackim. Wyjaśnienie jest proste – żeby zrozumieć co Carver ma na myśli nie można czytać go dosłownie, trzeba zajrzeć niżej, dostać do ukrytej warstwy. Od razu skojarzyło mi się to z Freudowską analizą snów, która jest przepełniona wyszukiwaniem metafor i symboli....
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Bardzo dobra" - Specyficzny styl pisania . Opowiadania są chłodne, depresyjne (jak dla mnie),wysublimowane i dotykające głębokich pokładów ludzkiej osobowości.
Jak dla mnie super!
Jest taki film Foxcatcher - w którym jest mnóstwo psychologii, ale nie w słowach, tylko w gestach i zachowaniach. Ludzie porozumiewają się za pomocą tego co robią, a nie tego co mówią.
W tej książce (a to już druga tego autora, którą przeczytałem, więc być może mogę już uogólnić i powiedzieć "w prozie autora") jest podobna właściwość: Treść i głębokie przeżycia, psychologia, przekazywana jest nie w opisach i nie w dialogach, ale w tym co ludzie robią.
I to jest świetne!
Ascetyczna proza. Zrobiła mi wielką przyjemność mimo nieprzyjemnego charakteru samych opowiadań.
I jeszcze jedna uwaga - Opowiadania są o ludziach, którzy jakby sami nie wiedzieli co nimi kieruje, jakby sami byli odcięci od swoich przeżyć, które jednak są wyraźnie widoczne, dzięki kunsztowi Autora.
Zdecydowanie polecam!
"Bardzo dobra" - Specyficzny styl pisania . Opowiadania są chłodne, depresyjne (jak dla mnie),wysublimowane i dotykające głębokich pokładów ludzkiej osobowości.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJak dla mnie super!
Jest taki film Foxcatcher - w którym jest mnóstwo psychologii, ale nie w słowach, tylko w gestach i zachowaniach. Ludzie porozumiewają się za pomocą tego co robią, a nie tego co mówią.
W tej...
Uważam, że autor tych opowiadań świetnie pisze i z racji tego czyta się je wyśmienicie - skondensowane, bez przegadania i wypełnione treścią emocjonalną, która niekoniecznie opiera się głównie na akcji i fabule.
A jednak... jednak są one, w moim odbiorze, dołujące, bo przepełnione są treściami nie budującymi wiary w człowieka i nie niosącymi człowiekowi nadziei - a raczej odwrotnie... (może poza nielicznymi wyjątkami). I to jest fatalna, jak dla mnie, ich cecha... Dlatego nie wiem czy dokończę - pewnie tak, bo świetnie napisane są, jedno po drugim, wciągające, ale mam wrażenie, że nie wnoszą światła do duszy czytelnika i nie karmią jej jakimś zdrowym pożywieniem a raczej czymś, co tej duszy może potem "zalegać na żołądku"...
Uważam, że autor tych opowiadań świetnie pisze i z racji tego czyta się je wyśmienicie - skondensowane, bez przegadania i wypełnione treścią emocjonalną, która niekoniecznie opiera się głównie na akcji i fabule.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toA jednak... jednak są one, w moim odbiorze, dołujące, bo przepełnione są treściami nie budującymi wiary w człowieka i nie niosącymi człowiekowi nadziei - a raczej...
Carver ma niecodzienna umiejętność pisarską: pisząc o zwykłych zdarzeniach, prostych ludziach i typowych czynnościach potrafi jednocześnie stworzyć atmosferę zaciekawienia, oczekiwania , sympatyzowania z bohaterami i podążania za narracją. W trakcie czytania ( tego już trzeciego zbioru opowiadań Carvera) często myślałam sobie ; może już wystarczy czytania o tych niezbyt świadomych siebie i lekko patologicznych ludziach (ładne określenie ludzi głupich życiowo) ? a jednak czytałam dalej i okazywało się , że coś jednak zapada we mnie głębiej : jakieś słowa, skojarzenia , obrazy koincydencje i emocje. No iw tym zbiorze trzeba powiedzieć o opowiadaniu Katedra napisanym po wyjściu z nałogu alkoholowego autora - piękna symbolika .
Carver ma niecodzienna umiejętność pisarską: pisząc o zwykłych zdarzeniach, prostych ludziach i typowych czynnościach potrafi jednocześnie stworzyć atmosferę zaciekawienia, oczekiwania , sympatyzowania z bohaterami i podążania za narracją. W trakcie czytania ( tego już trzeciego zbioru opowiadań Carvera) często myślałam sobie ; może już wystarczy czytania o tych...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiezbyt często sięgam po zbiory opowiadań, zazwyczaj tego typu pozycje są nierówne - świetne utwory przeplatane są ze słabszymi. Nie tym razem. Każda historia umieszczona w "Katedrze" jest ciekawa, dająca do myślenia, zostawiająca refleksję na dłużej. Tak, jestem pod wrażeniem.
Zmiany w życiu, przełomy, nie odbywają się w jednej chwili, są zazwyczaj procesem. Ale proces składa się z wielu momentów, często niezbyt spektakularnych, które nas do przełomu zbliżają bądź przeważają szalę. I o takich chwilach są właśnie te opowiadania.
Nie ma sensu streszczać fabuły każdego z nich, ale każda opowiedziana historia jest wciągająca, pomimo iż z pozoru nic się takiego nie dzieje, ot momenty ze zwykłego życia zwykłych ludzi. Nie ma tu spektakularnych zwrotów akcji, ale te opowiadania dokumentują chwile przełomu, sytuacje zmiany, które są już nieodwracalne, które już na zawsze zmieniają życie bądź jego kierunek; dokumentują momenty, w których dochodzi do pewnego rodzaju kulminacji bądź traumy i następującego po niej uwolnienia, w którym bohaterowie zdają (lub nie!) sobie sprawę, że wszystko się zmieniło i już nic nie będzie takie samo.
Momenty te i kulminacje są tak ciche, tak niepozorne, że jest szansa, że je przeoczymy lub nie zwrócimy na nie uwagi. Uważam, że w tym też tkwi siła tych opowiadań, że często dopiero po przeczytaniu i analizie będziemy mogli stwierdzić co i kiedy się tak naprawdę wydarzyło. A to jest dla mnie jeden z wyznaczników dużej literatury - brak oczywistości, żadnej kawy na ławę.
Carver posiada fantastycznie minimalistyczny styl, który nie pozostawia wiele miejsca do interpretacji, ale pasuje idealnie do tej formy literackiej i spełnia swoje zadanie w stu procentach.
Nie pozostaje mi nic innego jak tylko zarekomendować ten zbiór każdemu, kto ceni sobie oszczędność formy i maksimum przekazu. Bardzo warto.
Niezbyt często sięgam po zbiory opowiadań, zazwyczaj tego typu pozycje są nierówne - świetne utwory przeplatane są ze słabszymi. Nie tym razem. Każda historia umieszczona w "Katedrze" jest ciekawa, dająca do myślenia, zostawiająca refleksję na dłużej. Tak, jestem pod wrażeniem.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZmiany w życiu, przełomy, nie odbywają się w jednej chwili, są zazwyczaj procesem. Ale proces...
Jedną gwiazdkę odejmuję za tłumaczenie, które irytowało mnie niesamowicie pojawiającymi się sporadycznie (i bez związku z oryginałem) potocznymi wrzutkami.
Jedną gwiazdkę odejmuję za tłumaczenie, które irytowało mnie niesamowicie pojawiającymi się sporadycznie (i bez związku z oryginałem) potocznymi wrzutkami.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPiekielny talent.
W ramach własnego niepoukładania czytelniczego narzuciłem sobie konieczność czytania opowiadań. Wzgardzona dotąd przeze mnie forma literacka ma swoje koronowane głowy. Wobec tego w ramach nadrabiania wiedzy sięgnąłem po Raymonda Carvera. Pierwsze wrażenie, oczywiście miarą ekonomiczną wyrażone, że taka ta książeczka (wersja fizyczna, nie żaden e-book lub co) malusieńka to i pewnie nie za wiele w niej znajdę. Otóż byłem idiotą.
Raymond Carver jest mistrzem. Jakiekolwiek inne określenia, wyszukane eufemizmy trzeba sobie darować, bo stanowią stratę czasu. Każde słowo ma w sobie ciężar. Każda z postaci jest zwyczajna do bólu. W tym jest moc jego literatury. On portretuje człowieka zwyczajnego w zwyczajnych sytuacjach, ale czyta się to znakomicie. Proszę również zwrócić uwagę, że mamy do czynienia jedynie z fragmentami.
Krótkimi historiami, które są pozbawione puenty. Czasami wpadamy w sam środek wiru zdarzeń, a czasami „przechodzimy obok” i widzimy tylko to co w zasięgu wzroku. A mimo to tak to jest napisane, że jesteśmy w stanie dostrzec głębię psychologiczną każdej z postaci oraz uzmysłowić sobie to co było przed i co może się stać po opisanej scence. Wspaniała literatura, której nie można przegapić. Za tym musi stać jakiś szatan.
Inne: http://www.nowamuzyka.pl/author/jaroslawszczesny/
Piekielny talent.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW ramach własnego niepoukładania czytelniczego narzuciłem sobie konieczność czytania opowiadań. Wzgardzona dotąd przeze mnie forma literacka ma swoje koronowane głowy. Wobec tego w ramach nadrabiania wiedzy sięgnąłem po Raymonda Carvera. Pierwsze wrażenie, oczywiście miarą ekonomiczną wyrażone, że taka ta książeczka (wersja fizyczna, nie żaden e-book lub...
Chochole tango. Tango ułomne i to nie tylko dlatego, że tancerze są najczęściej pijani swoimi spędzeniami – litrami wódy lub cysternami kawy i dobami ze wzrokiem wbitym w telewizor. Ułomność tanga bohaterów Carvera to brak mocnych akcentów, gracji i i emocji. Tańczą machinalnie – używając półsłówek i równoważników zdań, powtarzając mechanicznie codzienne czynności z piciem i gapieniem się w telewizor na czele. Zdolność akcentowania zatracili już dawno, zagubili się w codzienności. Ich życie to pustka w cudzych domach, na pozbawionych charakteru meblach. Samotność w obcych, zimnych czterech ścianach i atrofia związków, niechęć i mijanie się ludzi, którzy kiedyś wierzyli, że razem zdobędą świat, będą szczęśliwi.
Świat Carvera to świat przegranych nieudaczników, z co najwyżej mgławicowymi wspomnieniami szczęścia, bez żadnej przyszłości. Rzeczywistość tak szara, zatopiona w beznadziei, że wzruszyć ją może tylko prawdziwa tragedia lub nieszczęście – tak jak w „Drobnej przyjemności” i opowiadaniu tytułowym. To zaskakujące opowiadania w tym ponurym tomie. Zaskakujące, bo okazuje się, że chłodne oko Carvera–reportera, relacjonującego nam podróż przez piekło zwane człowieczeństwem, może się ożywić, dostrzec w ludziach ciepło i, przede wszystkim, godność. Tyle, że potrzebny jest prawdziwy wstrząs, oznaka tego, że jeszcze żyjemy, że nie jest tak źle – inni mają trudniej i potrafią żyć z godnością i uśmiechem na twarzy. Bez tego człowiek utknie – tak, jak bohater „Konserwacji” – w piżamie na kanapie przed telewizorem”. Na zawsze.
Dosadna, mroczna. Mroczna, choć w odróżnieniu od „O czym mówimy kiedy mówimy o miłości”, dająca nadzieję.
Zresztą Carvera nie czyta się dla nadziei. Ta proza to przede wszystkim język – mocny i wyrazisty, piękny w swej prostocie. Język opowiadający, obrazujący i oddziałujący jak malarstwo Edwarda Hoopera.
Chochole tango. Tango ułomne i to nie tylko dlatego, że tancerze są najczęściej pijani swoimi spędzeniami – litrami wódy lub cysternami kawy i dobami ze wzrokiem wbitym w telewizor. Ułomność tanga bohaterów Carvera to brak mocnych akcentów, gracji i i emocji. Tańczą machinalnie – używając półsłówek i równoważników zdań, powtarzając mechanicznie codzienne czynności z piciem...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOpowiadania (dość zróżnicowane formalnie i treściowo) ponoć o niczym, które podskórnie są o czymś bardziej nawet niż wielowątkowe, rozbudowane opowieści, bo ich naczelną zasadą konstrukcyjną jest trwanie, w którym nawet jeśli dzieje się mało, to dzieje się sporo w sensie psychologicznym, mentalnościowym, w sensie porozumienia lub jego braku z drugim człowiekiem. Jest w tym pisaniu coś pesymistycznego, jakiegoś rodzaju fatum, jednoczesna pozorność ruchu, zmian i stałości, jakaś pułapka. Bohaterowie Carvera są uwikłani i się wikłają, mają nałogi, konfliktują się, tłumaczą siebie innym i sobie samym. I pozostają gdzieś niezmienni, wracają do punktu wyjścia, lub z niego w ogóle nie ruszają na krok. Najlepsze dla mnie opowiadania z tomu to: Pióra, Drobna przyjemność, Ostrożnie i Gorączka.
Opowiadania (dość zróżnicowane formalnie i treściowo) ponoć o niczym, które podskórnie są o czymś bardziej nawet niż wielowątkowe, rozbudowane opowieści, bo ich naczelną zasadą konstrukcyjną jest trwanie, w którym nawet jeśli dzieje się mało, to dzieje się sporo w sensie psychologicznym, mentalnościowym, w sensie porozumienia lub jego braku z drugim człowiekiem. Jest w tym...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOstatnimi czasy zdarzało się mi przeczytać bądź usłyszeć coś dobrego o "mistrzu krótkiej formy" Raymondzie Carverze, nawiązania do nowych pozycji itd. Jednocześnie ciągle miałem w pamięci przeczytany zbiór opowiadań "Słoń", który niczym mnie nie zachwycił, a raczej mocno zirytował. Wyruszyłem więc po raz kolejny na poszukiwania diabelsko dobrej literatury ze strony Carvera.
I spotkałem się z minimalizmem. Wtłaczał mi się w postaci suchych zdań, ktoś zupełnie zapomniał je nawadniać przysłówkami oraz przymiotnikami, ale rozumiem, taki zamiar i zazwyczaj zaleca się ich pomijanie przy krótszych formach.
Zetknąłem się z bohaterami, którzy najczęściej mieli problem z alkoholem, rozwodami/ rozejściami, chorobami. Zwyczajne amerykańskie rodziny z codziennymi problemami. Gdzie tkwi ich rzekoma genialność? W symbolice, niedopowiedzeniach. Mamy przykładowo mało urocze dziecko oraz domowego pawia, z którym to dziecko lubi się bawić, a więc zostaje zachowana równowaga w przyrodzie. Matka dziecka w przeszłości miała pokrzywione uzębienie, na telewizorze przechowuje pamiątkę w postaci jego gipsowego odlewu, a obecnie ma idealne. Powstają sobie kontrasty i takich smaczków jest wiele, dlatego aby wyciągnąć coś więcej od Carvera, trzeba dogłębnie pojmować te opowiastki, kopać głębiej w swojej głowie, a potem czekać na śnieg, który pokryje usypane góry znaczeń, a wtedy będziemy mogli z satysfakcją zjeżdżać na sankach.
A najlepszym opowiadaniem jest tytułowe - widać w nim pomysł i brawurę, coś naprawdę wyróżniającego się, nawet takie lekkie wow z małych liter.
Jednak nie kupuję takiego stylu pisania. Wedle moich wymagań książka musi posiadać porywisty tekst i nic nie ma do rzeczy fakt, iż zamiarem autora bądź redaktora było celowe skracanie języka. Również stanowczo protestuje przeciwko opinii, że sztuką jest pisać o niczym oraz prowadzić swoje historie donikąd, ależ to jest właśnie najprostsze, a gdy dorzuci się parę uniwersalnej symboliki, wtedy można wyciągnąć setki szalenie ważnych wartości z takich książek. Tylko czy na pewno o to chodzi w tej zmyślnej zabawie wyprodukowanej przez obcych bądź ludzi?
Ostatnimi czasy zdarzało się mi przeczytać bądź usłyszeć coś dobrego o "mistrzu krótkiej formy" Raymondzie Carverze, nawiązania do nowych pozycji itd. Jednocześnie ciągle miałem w pamięci przeczytany zbiór opowiadań "Słoń", który niczym mnie nie zachwycił, a raczej mocno zirytował. Wyruszyłem więc po raz kolejny na poszukiwania diabelsko dobrej literatury ze strony Carvera....
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to