ArtykułyWiosna z książką – kwietniowe premiery, które warto poznać
LubimyCzytać11
Artykuły"Dom bestii" - jak ofiara zamienia się w kata. Akcja recenzencka do nowej książki Katarzyny Bondy!
LubimyCzytać10
ArtykułyUmrę, jeśli tego nie polubisz - weź udział w konkursie i wygraj wspomnienia influencerki
LubimyCzytać35
ArtykułyDlaczego poziom czytelnictwa w Polsce nie rośnie? Raport Biblioteki Narodowej
Iza Sadowska170
Ostatni dzień skazańca

- Kategoria:
- klasyka
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- Le Dernier Jour d'un condamné
- Data wydania:
- 1990-01-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 1990-01-01
- Data 1. wydania:
- 2006-01-24
- Liczba stron:
- 167
- Czas czytania
- 2 godz. 47 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 0674935500
- Tłumacz:
- Maria Leśniewska
Powieść ma formę złożonego z 49 rozdziałów dziennika pisanego przez skazanego na śmierć w ciągu ostatniego dnia jego życia, w którym opisuje swój proces i niektóre epizody ze swojego życia. Czytelnik nie zna ani nazwiska skazańca, ani powodów, dla których został skazany (pada jedynie ogólnikowe stwierdzenie ja, który przelałem krew). Skazany opisuje swoje uczucia, lęk przed śmiercią, przeświadczenie o możliwości ułaskawienia, strach i obrzydzenie na widok zakuwanych w kajdany galerników, kontynuuje opis wydarzeń aż do momentu, gdy zostaje przewieziony do ratusza w celu zweryfikowania tożsamości i oddania w ręce kata.
Kup Ostatni dzień skazańca w ulubionej księgarnii
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Polecane przez redakcję
Oceny książki Ostatni dzień skazańca
Poznaj innych czytelników
528 użytkowników ma tytuł Ostatni dzień skazańca na półkach głównych- Chcę przeczytać 314
- Przeczytane 209
- Teraz czytam 5
- Posiadam 36
- Klasyka 7
- Ulubione 6
- 2018 4
- Literatura francuska 3
- Literatura 2
- 2014 2
Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również
Cytaty z książki Ostatni dzień skazańca
Ludzie nie są źli dla samej przyjemności, aby być źli.
Ludzie nie są źli dla samej przyjemności, aby być źli.
Przygnębienie każe mi kurczyć się i zginać, jakbym nie miał ani kości, ani mięśni.
Przygnębienie każe mi kurczyć się i zginać, jakbym nie miał ani kości, ani mięśni.
Ach, jakąż ohydną rzeczą jest więzienie! Jest w nim trucizna, która wszystko kala. Wszystko w nim więdnie, nawet głos piętnastoletniej dziewczyny! Spotykasz tam ptaka - ma błoto na skrzydłach; zrywasz ładny kwiat, wąchasz go - cuchnie.
Ach, jakąż ohydną rzeczą jest więzienie! Jest w nim trucizna, która wszystko kala. Wszystko w nim więdnie, nawet głos piętnastoletniej dziew...
Rozwiń Zwiń













































OPINIE i DYSKUSJE o książce Ostatni dzień skazańca
W książce znajdują się dwa krótkie opowiadania, ,,Ostatni dzień skazańca" i ,,Kuba Golec". Obydwa są o mężczyznach skazanych na śmierć. W pierwszym główny bohater rozmyśla o swoim losie, raz go przyjmuje z godnością żeby za chwilę błagać o litość. W drugim utworze skazaniec wręcz przeciwnie, godzi się na wszystko, mało tego, wie że tak po prostu musi być. Autor ukazuje jak złym wyjściem jest kara śmierci, zadaje pytania dlaczego skazańcy dopuścili się zbrodni, co ich do tego zmusiło i czy można było tego uniknąć chociażby przez edukację.
W książce znajdują się dwa krótkie opowiadania, ,,Ostatni dzień skazańca" i ,,Kuba Golec". Obydwa są o mężczyznach skazanych na śmierć. W pierwszym główny bohater rozmyśla o swoim losie, raz go przyjmuje z godnością żeby za chwilę błagać o litość. W drugim utworze skazaniec wręcz przeciwnie, godzi się na wszystko, mało tego, wie że tak po prostu musi być. Autor ukazuje jak...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiestety literatura się starzeje. Dzisiaj interesuje mnie opis życia 200 lat temu, obraz obyczajów, prawa, zachowań ludzkich. I to można odnaleźć w tej książce, która zresztą miała ważną rolę polityczno-społeczną do spełnienia, ale nad obrazem świata dominują aspekty psychologiczne bohaterów, a to już jest zupełnie nie kompatybilne z rokiem 2025.
Niestety literatura się starzeje. Dzisiaj interesuje mnie opis życia 200 lat temu, obraz obyczajów, prawa, zachowań ludzkich. I to można odnaleźć w tej książce, która zresztą miała ważną rolę polityczno-społeczną do spełnienia, ale nad obrazem świata dominują aspekty psychologiczne bohaterów, a to już jest zupełnie nie kompatybilne z rokiem 2025.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Ostatni dzień skazańca” Victora Hugo, opublikowany w 1829 roku, to jedno z najbardziej poruszających dzieł literatury francuskiej, będące literackim manifestem przeciwko karze śmierci. Autor, z właściwą sobie pasją i humanizmem, przedstawia historię skazańca, którego ostatnie godziny życia stają się dramatycznym rozrachunkiem z losem i systemem sprawiedliwości.
Narracja prowadzona jest w formie monologu głównego bohatera, bezimiennego skazańca, który opisuje swoje emocje, lęki i myśli w oczekiwaniu na wykonanie wyroku. Jego słowa pełne są bólu, rozpaczy i gniewu, ale także refleksji nad ludzkim losem, naturą sprawiedliwości i okrucieństwem kary śmierci. Hugo nie ocenia przeszłości bohatera ani jego win, skupiając się wyłącznie na cierpieniu psychicznym, jakie niesie ze sobą wyrok.
Styl Hugo jest intensywny, przepełniony emocjami i niezwykle obrazowy. Autor z mistrzowską precyzją oddaje klaustrofobiczną atmosferę więzienia oraz ciężar egzystencjalny, jaki odczuwa bohater. Przywołuje obrazy samotności, zmieniającego się postrzegania świata i nieuchronnego końca, co czyni tę powieść przejmującą i uniwersalną.
„Ostatni dzień skazańca” to nie tylko literacka perła, ale także głos sprzeciwu wobec nieludzkich kar. Hugo, jako aktywny przeciwnik kary śmierci, w subtelny, lecz wstrząsający sposób zmusza czytelnika do refleksji nad moralnością tego rodzaju wymiaru sprawiedliwości. Powieść pozostaje aktualna i poruszająca, będąc zarówno świadectwem epoki, jak i ponadczasowym apelem o humanitaryzm. Dla miłośników literatury klasycznej i zaangażowanej społecznie – lektura obowiązkowa.
„Ostatni dzień skazańca” Victora Hugo, opublikowany w 1829 roku, to jedno z najbardziej poruszających dzieł literatury francuskiej, będące literackim manifestem przeciwko karze śmierci. Autor, z właściwą sobie pasją i humanizmem, przedstawia historię skazańca, którego ostatnie godziny życia stają się dramatycznym rozrachunkiem z losem i systemem sprawiedliwości.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNarracja...
Wygląda to tak, jakby randomowego i całkiem przeciętnego człowieka obsadzić w sytuacji, gdzie ma się zmierzyć z wyrokiem śmierci. Zbrodnia nie jest częścią tej osoby, a jedynie faktem dokonanym i nawet bez znaczenia. Bohater bez autoreflekcji wyraża swój żal związany z zapadnięciem wyroku oraz reakcją otoczenia. Jest niezwykle płytki, a cała opowieść sucha.
Wygląda to tak, jakby randomowego i całkiem przeciętnego człowieka obsadzić w sytuacji, gdzie ma się zmierzyć z wyrokiem śmierci. Zbrodnia nie jest częścią tej osoby, a jedynie faktem dokonanym i nawet bez znaczenia. Bohater bez autoreflekcji wyraża swój żal związany z zapadnięciem wyroku oraz reakcją otoczenia. Jest niezwykle płytki, a cała opowieść sucha.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toArcydzieło zarekomendowane przez Fiodora Dostojewskiego. We wstępie do „Łagodnej” Dostojewski tłumaczy czytelnikom, dlaczego nadał swemu dziełu podtytuł „Opowiadanie fantastyczne”. Wyjaśnia, że fantastyczność dotyczy wyłącznie formy, bo treść jest „jak najbardziej” realna. I tu nawiązuje do Wiktora Hugo, który „pozwolił sobie na jeszcze większe nieprawdopodobieństwo, zakładając, że skazaniec może (i ma czas) kreślić notatki nie tylko w ostatnim dniu, lecz nawet w ostatniej godzinie, dosłownie w ostatniej minucie. Gdyby jednak zaniechał tej fantazji, nie powstałby i sam utwór - najrealniejszy i najprawdziwszy ze wszystkich, jakie napisał”.
„Najrealniejszy i najprawdziwszy” – to wystarczająca zachęta do sięgnięcia po „Ostatni dzień skazańca” – utrzymaną w formie pamiętnika opowieść o mężczyźnie skazanym na śmierć. Niewiele wiemy o tym człowieku, nie znamy nawet jego imienia i nazwiska. Z zapisków wiadomo, że pochodzi z dobrego domu („otrzymałem staranne wychowanie”),że jest młody, zdrowy („jestem stworzony do długiego życia”),wykształcony i dość zamożny. Ma matkę, żonę i 3-letnią córeczkę, którą kocha nad życie. Wiemy, że czeka go gilotyna, bo „popełnił prawdziwą zbrodnię”, „przelał krew!”, jednak nie znamy żadnych szczegółów dotyczących tej zbrodni.
„Ostatni dzień skazańca” to nie tylko zapis skrajnych emocji człowieka, który odlicza dni, godziny, a potem już minuty do egzekucji, ale także bardzo realistyczny i wstrząsający opis przygotowywania transportu więźniów-galerników do portu w Tulonie, czy opowieść rzezimieszka, który zajął celę śmierci narratora po tym, jak ten wyruszył w drogę na szafot.
Tym króciutkim arcydziełem Wiktor Hugo zaprotestował przeciwko karze śmierci i dał wyraz swojej wrażliwości społecznej, pełnej współczucia także dla tych, którym współczuć najtrudniej.
Arcydzieło zarekomendowane przez Fiodora Dostojewskiego. We wstępie do „Łagodnej” Dostojewski tłumaczy czytelnikom, dlaczego nadał swemu dziełu podtytuł „Opowiadanie fantastyczne”. Wyjaśnia, że fantastyczność dotyczy wyłącznie formy, bo treść jest „jak najbardziej” realna. I tu nawiązuje do Wiktora Hugo, który „pozwolił sobie na jeszcze większe nieprawdopodobieństwo,...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPodobnie o ostatnich godzinach traktuje "Mur" Sartre. I trzeba przyznać, że Sartre nieco lepszy. Bardziej porusza.
Podobnie o ostatnich godzinach traktuje "Mur" Sartre. I trzeba przyznać, że Sartre nieco lepszy. Bardziej porusza.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWczujmy się w uczucia kogoś stąpającego po krawędzi śmierci, a poza nią otchłań i odkrycie tej wielkiej tajemnicy naszego przeznaczenia...Postarajmy się utożsamić i poczuć ten strach na kilka, kilkanaście godzin przed śmiercią, gdy wyrok śmierci i kat przy gilotynie już czekają, by spełnić swe zadanie.
Odkryjmy w sobie ten lęk, ten niepokój, to przerażenie, by docenić życie, które otrzymaliśmy, ten dar, który tak bardzo nie dostrzegamy. Opowieść jest krótka, bardziej opowiadanie niż powieść, ale wyciągnijmy z niej tę prawdziwą esencję, to, co najlepsze pochodzące od człowieka, pisarza, prawdziwego arysty, który pisał wprost z własnej duszy. Cieszmy się naszym czasem i przyszłością, która choć pełna niepewności, ale ciągle jest i pozwala nam doświadczać kolejnych chwil i momentów...
To jedna z pierwszych jego książek, ale już wtedy jako młody człowiek sprzeciwiał się karze śmierci, która w jego czasach we Francji była wykonywana i uznana przez prawo.
...
Wielokrotnie sam się zastanawiałem nad tym tematem i wielokrotnie też nie miałem w pełni określonego zdania.
Ale chyba już odnalazłem w sobie stanowisko w tej sprawie. Czy wolno człowiekowi odebrać życie? Czy my jako społeczeństwo mamy do tego prawo?
Nie wolno!!! Takie jest moje stanowisko. Wyrok śmierci z reguły stosowało się wobec największych zwyrodnialców, ludzi, którzy z przyjemnością i wszelką premedytacją odbierają życie. A dla takich ludzi śmierć wydaje się zaledwie nagrodą, bo szybka śmierć nie odkupi ich win. Największą karą jest dożywocie spędzone w więzieniu, by zostali na resztę życia z własnymi myślami, z resztkami sumienia, jeśli im jakiekolwiek zostało, a jeśli mają sumienie, niech ich dręczy póki kres ich żywota dobiegnie końca.
A dla całej reszty, której czyny wypadają o wiele łagodniej, kara śmierci wydaje się niewspółmierna do popełnionych przez nich czynów i nie można brać jej w ogóle pod uwagę.
Po cóż ludzkość i ktokolwiek miałby brać na swoje barki i sumienie odpowiedzialność za czyjąś śmierć. Tylko nasz Stwórca, może zabrać nam, to co nam dał, nikt inny. Jesteśmy zbyt mali, by decydować o czyimś życiu.
Akt zemsty i poczucie wielkiej niesprawiedliwości to normalne uczucia, gdy ktoś krzywdzi bliskie nam osoby, ale dla tych największych zwyrodnialców śmierć, tak jak mówiłem jest nagrodą, a nie karą.
U mnie z klasykami bywa różnie. Raz mi podejdą, a raz nie. Wszyscy zachwycają się "Wojną i pokojem", "Braćmi Karamazow", "Zbrodnią i karą", "Anną Kareniną", a ja nie. Nie wiem czemu. Coś mi tam widocznie nie pasuje. Być może zbyt dużo polityki. Bo sam język, narracja, dialogi i proza za każdym razem stała na bardzo wysokim poziomie. Jedynie w "Braciach Karamazow" wkurzały mnie strasznie dialogi, które wydawały mi się pełne histerii, pisane jakby na jedno kopyto i nie pozwalały wyodrębnić charakteru danej postaci. A przecież każdy człowiek komunikuje się ze światym w zróżnicowany sposób. Każdy ma swój styl, różny poziom i zasób słownictwa, kultury, charakteru. Jedni są oszczędni w słowach, drudzy niczym z kałasznikowa wypluwają z siebie wyrazy, bez porządku, bez zastanowienia.
...
Wojna i pokół...., kurczę, przeczytałem jej jakieś 500 stron, no i stwierdziłem, że nie dla mnie. Szkoda mi było czasu, tym bardziej, że czekało na mnie jeszcze jakieś 1500, więc nie widziałem sensu, aby się męczyć i przeczytać tylko dla tego, że świat uznał tę powieść za arcydzieło literatury. Z czytania trzeba czerpać przyjemność..., to jest cel nadrzędny...:))
Z klasyków uwielbiam za to Dumasa i właśnie Victora Hugo, choć dwutomowe wydanie "Nędzników" w swoim czasie budziło we mnie niewielkie obawy, czy aby podołam tak wielkiej powieści...
Byłem ciekawy tej małej powieści, tym bardziej, że to chyba jego debiut literacki. Nie dowierzałem na początku, gdy zobaczyłem ilość stron, bo zestawiając jego "Nędzników" z tą maleńką powieścią, to wypada ona niczym miniaturka:)
Victor Hugo ma niezwykłą zdolność do pokazywania ludzkich dramatów tak dosadnie, tak autentycznie, tak prawdziwie... Uruchamia w czytelniku silne emocje, co prowadzi do tego, że przywiązuje się do będących tam postaci. Ci bohaterowi stają się bliscy, a przeżywane przez nich dramaty stają się również udziałem czytającego...
Czas spędzony przy tej książce nie będzie zbyt długi, ale warto poświęcić kilka godzin. One wystarczą, by zrozumieć sobie pewne rzeczy, przypomnieć sobie o nich.
Wczujmy się w uczucia kogoś stąpającego po krawędzi śmierci, a poza nią otchłań i odkrycie tej wielkiej tajemnicy naszego przeznaczenia...Postarajmy się utożsamić i poczuć ten strach na kilka, kilkanaście godzin przed śmiercią, gdy wyrok śmierci i kat przy gilotynie już czekają, by spełnić swe zadanie.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOdkryjmy w sobie ten lęk, ten niepokój, to przerażenie, by docenić...
Victor Hugo posługuje się niezwykle pięknym, wręcz poetyckim językiem, przez co jego dzieła czyta się szybko i przyjemnie.
„Ostatni dzień skazańca” zwraca uwagę czytelnika na odczucia człowieka zdającego sobie sprawę z ostatnich chwil życia, jakie mu pozostały.
Myśl o śmierci paraliżuje, ale też skłania do refleksji, zadumy, wspomnień, wyczulenia na wszystko, co dzieje się dookoła.
Emocje i nadzieja na ułaskawienie, towarzyszące skazańcowi do ostatniej chwili życia są jak brzytwa, której chwyta się tonący.
Główny bohater bowiem, ma w sobie tak silną wolę życia, że musi myśleć o jego ocaleniu, żeby mieć odwagę odejść i ponieść karę za swoje czyny z godnością.
Książka krótka, ale warta zapoznania się z zawartym w niej przekazem. Polecam.
Victor Hugo posługuje się niezwykle pięknym, wręcz poetyckim językiem, przez co jego dzieła czyta się szybko i przyjemnie.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Ostatni dzień skazańca” zwraca uwagę czytelnika na odczucia człowieka zdającego sobie sprawę z ostatnich chwil życia, jakie mu pozostały.
Myśl o śmierci paraliżuje, ale też skłania do refleksji, zadumy, wspomnień, wyczulenia na wszystko, co dzieje...
Victor Hugo, to postać, przynajmniej z samego nazwiska, znana chyba każdemu miłośnikowi literatury pięknej. Poeta, prozaik, autor licznych sztuk teatralnych. Człowiek, a przede wszystkim obywatel, czynnie włączający się w dyskusje polityczne gorących, rewolucyjnych czasów XIX- wiecznej Francji. Jak ważne dla Europy oraz całego świata były teksty Hugo, jak wydatnie wpłynął na twórczość innych znakomitości słowa pisanego takich jak chociażby Fiodora Dostojewskiego, Charlesa Dickensa, czy Alberta Camusa, można by pisać całe książki. My idziemy jednak pod prąd i zamiast skupiać się na najbardziej znanych dziełach pisarza, bierzemy na tapetę jeden z najwcześniejszych obrazów francuskiego mistrza, a mianowicie Ostatni dzień skazańca, powieść, którą ze względu na jej gabaryty śmiało można sklasyfikować jako nowelę lub opowiadanie. Czy na zaledwie osiemdziesięciu stronach Ona i On odnaleźli ślady geniuszu jednego z najwybitniejszych autorów w historii literatury? O tym dowiecie się z lektury kolejnej odsłony Między Wenus, a Marsem
ZARYS FABUŁY
Ona: Książka, którą dzisiaj bierzemy pod lupę jest zaledwie kilkudziesięciostronicową nowelką w związku z czym, jej fabuła nie jest zawiła. To jednowątkowa historia bezimiennego skazańca zamkniętego w ponurej celi gdzieś w dziewiętnastowiecznej Francji, oczekującego na egzekucję przez zgilotynowanie. Victor Hugo skoncentrował swoją opowieść głównie wokół odczuć strachu i lęku, jakie trawią więźnia na kilka godzin przed wymierzeniem kary.
On: Właściwie nie ma tutaj czego dodać, jak wspomniała Dominika – to krótka książka, zaledwie 80. stronicowa i odnośnie fabuły temat został już wyczerpany powyżej 😉 .
ODCZUCIA TOWARZYSZĄCE LEKTURZE
Ona: Nie ukrywam, że historia ta odcisnęła na mnie spore piętno. Od dawien dawna nie miałam bowiem w ręku książki, która wywołałaby we mnie aż tak silne emocje. Historię Skazańca czytałam ze ściśniętym sercem i żołądkiem jednocześnie. Bardzo mu współczułam, jeszcze mocniej kibicowałam. Victor Hugo miał osobliwy dar do konstruowania sylwetek swoich bohaterów. Postaci jego książek (jak chociażby Fantyna czy Jean Valjean z głośnych Nędzników) przeżywają prywatne dramaty. Nie inaczej jest w przypadku naszego bezimiennego skazańca. Ostatnie godziny przed karą śmierci przez zgilotynowanie, jaką ma ponieść można porównać do swego rodzaju agonii. Olbrzymi strach, gonitwa myśli, rozpacz i obawa o malutką córeczkę – emocje są tutaj skrajne. Bardzo mocno przeżyłam tę historię i niezmiernie dziwi mnie fakt, że odbiór utworu przez krytyków był zgoła odmienny. Zarzucano mu między innymi, iż nie wzbudza u odbiorcy współczucia, co więcej, doczekał się nawet swojej parodii. Czyż to nie dziwne, Przemku?
On: Hmm, odnośnie parodii i braku współczucia, zdecydowanie nie mogę zgodzić się z takim odbiorem, aczkolwiek daleko mi również do Twoich “zachwytów” (jeśli tak można nazwać Twą reakcję, choć to chyba złe słowo). Co prawda bardziej przychylam się ku Twojemu odbiorowi Dominiko, jednak historia ta nie wzbudziła we mnie aż tak potężnych emocji (z dwoma wyjątkami, o których za chwilę). Nie wyobrażam sobie, by parodiować tę historię, tak jak i nie mieści mi się w głowie, by nie odczuwać choćby odrobiny współczucia względem tytułowego skazańca. Z drugiej zaś strony, mnie nie porwało. Było poprawnie, było solidnie. Ba, jak na tak krótką stronicowo opowieść, autor wykazał się całkiem sporym kunsztem pisarskim, jednak.. czegoś mi zabrakło. Czegoś, co wbiłoby w fotel. Mnie nie wbiło, choć gdybym miał oceniać to dzieło w dziesięciostopniowej skali, przyznałbym siedem i pół, czyli – wbrew pozorom – całkiem sporo.
Ona: Wbijać nie wbiło, ale jakimś cudem ta historia siedzi we mnie głęboko. I szybko nie wyparuje, tego jestem pewna.
On: Ma coś w sobie, to fakt, jednak sam materiał i punkt wyjściowy, można było bardziej rozbudować. Oczywiście zamysł Hugo był tak jaki był i nie mnie z tym dyskutować.
WALORY POWIEŚCI
Ona: Jak już wspominałam wyżej, głównym walorem tej nowelki jest jej pokaźny ładunek emocjonalny. To proza, która porusza. Abstrahując jednak od strony uczuciowej, warto wspomnieć, iż historia ta powstała głównie dlatego, by poruszyć ważny problem etyczny, mianowicie karę śmierci, która figurowała w prawie francuskim za czasów życia Victora Hugo, a z którą autor się nie zgadzał. Francuz w sposób bardzo dobitny i obrazowy maluje emocje, z jakimi borykać musieli się skazańcy mający przed sobą ostatnie godziny życia oraz nieuchronną perspektywę egzekucji na gilotynie.
On: Tutaj po części się z Tobą zgodzę, jednak nie do końca (ah, te różnice pomiędzy Wenus a Marsem, co? 😉 ). Jak już wspomniałem – dla mnie ów ładunek emocjonalny nie był aż tak potężny. Nie sposób jednak nie zgodzić się tak z odbiorem (Twoim/moim/prawdopodobnie większości czytelników) jak i zamysłem samego Hugo odnośnie kary śmierci. Tutaj z moimi odczuciami zaczekam do kategorii “Scena, której nie zapomnę” choć oczywiście, jak wszystko w tej książce, będzie to odczucie względem zasadności kary śmierci właśnie.
Ona: Tak to już bywa, z tymi dwoma odległymi od siebie światami 😉 Wracając jednak do tematu, nie wiem czy też zwróciłeś Przemku na to uwagę, ale Victor Hugo w sposób wybitny potrafił nakreślać klimat mroku, brudu, obskurności. Zjawiskowo odmalował podobną rzeczywistość w Nędznikach. Jego zamiłowanie do przedstawiania szpetoty ówczesnej prozy życia jest niebywałe, a panorama Francji z pierwszej połowy XIX wieku robi spore wrażenie.
On: To fakt, umiejętność koncentrowania się na oraz opisywania brzydoty, wychodzi Hugo niezwykle przekonująco. Właściwie cała ta książka jest “brudna” i na swój sposób odpychająca. I oczywiście wiem, że to zaledwie osiemdziesiąt stron, a i sama historia traktuje o facecie skazanym na ścięcie, więc trudno tu oczekiwać huraoptymizmu, aczkolwiek tak jak mówisz, dawka “brzydoty” jest zauważalna prawdopodobnie w większym stopniu niż można by oczekiwać. Składa się na to wrażenie w zasadzie każdy opis – od galerników (czyli dłuższy) po opis pryczy skazańca i koca, którym jest owinięty (czyli opis krótszy). I to w sumie dobry przykład, bo choć nie odtworzę teraz dokładnie tego zdania, jest ono idealnym odbiciem tego o czym mówimy, mianowicie, że ów “koc” był taki sam w letnie upały jak i zimowy ziąb, czyli nie sprawdzał się ani tu, ani tu. I właśnie takie pojedyncze zdania, takie malutkie cegiełki budowały od początku do końca wrażenie bezsilności, brudu, przerażenia, niesprawiedliwości społecznej itd.
Ona: Typowy Hugo, ten sam, którego pokochałam czytając Nędzników.
On: Wierzę, że i ja pokocham 😉
MANKAMENTY POWIEŚCI
Ona: Powiem krótko: Ostatni dzień skazańca jest zdecydowanie zbyt krótki! Niespełna osiemdziesiąt stron, które przeczytałam na raz.
On: W zasadzie wypada mi się jedynie zgodzić z Tobą, Dominiko. Długość tej… powieści? noweli? opowiadania? jest zdecydowanie niewystarczająca i właśnie to sprawiło, że nie do końca byłem w stanie poczuć te emocje. Pierwsza rzecz jest taka, że zabrakło mi wyjaśnienia dlaczego (z jakiego powodu) nasz skazaniec znajduje się w takiej a nie innej sytuacji. I tak, zdaje sobie sprawę z tego, iż taki (utrzymania tajemnicy) był zamysł autora, jednak ze swojej strony, jeśli mam być oczywiście szczery, muszę wytknąć to jako coś co uznaję za wadę. I właściwie to byłoby wszystko, całość jest bowiem zbyt krótka, nawet by wytknąć jej minusy.
Ona: Przyznaj jednak, tak szczerze, z ręką na sercu. Czy taka informacja miałaby jakiekolwiek znaczenie? W tej nowelce nie chodzi o powody, a o karę śmierci (jak i traktowanie więźniów, galerników) samą w sobie. Powody są tutaj, w moim odczuciu, zupełnie zbędne.
On: Prawdopodobnie odkrycie powodów osadzenia skazańca nie wpłynęłoby na wydźwięk lektury, jednak mnie tego brakowało. Brakowało mi tego jako czytelnikowi z XXI wieku, który być może chciałby się dowiedzieć za co w XIX wiecznej Francji ścinano głowy. Zresztą i nie żebym pouczał pisarza pokroju Hugo, jednak dla dobra tej powieści, a może i nawet dla podkreślenia tego “brudu” i niesprawiedliwości jakie serwuje nam autor, dobrze by zrobiło, gdyby okazało się, że cały ten rozgrywający się na przestrzeni Ostatniego dnia skazańca dramat ma tak naprawdę błahe źródło i można by wtedy dyskutować również z samym wyrokiem.
SCENA, KTÓREJ NIE ZAPOMNĘ
Ona: Scena, która mną wstrząsnęła (choć i tak mam poczucie, że słowo to jest eufemizmem),to ta, gdy Skazańca odwiedza mała córeczka. Jako mama dwójki dzieci w podobnym wieku moment ten przeżyłam w sposób szczególny, na samą myśl mam na ciele dreszcze.
On: No i tutaj dochodzimy do momentu, gdy i ja wreszcie nie będę tym facetem bez serca 😉 Dwie sceny ujęły mnie mocno. Pierwszą jest rzecz jasna ta, o której wspomniałaś przed chwilą, czyli scena wizyty córeczki. Zdecydowanie najbardziej dramatyczny moment całego obrazu, który obdziera tak skazańca jak i samego czytelnika z resztek nadziei i wiary. Bardzo ciężko się to czytało, bez dwóch zdań.
Ona: Nigdy nie posądzałam Cię o brak serca 😉
On: Kamień z serca ;) . Drugim fragmentem, który przykuł moją uwagę były wiersze opisujące rozważania naszego bohatera nad. .. nie pamiętam teraz jak było to ujęte.. “lekkością” czy też “bezbolesnością” ścięcia pod gilotyną. Rozważania dotyczyły tego, czy rzeczywiście jest to kara “łatwiejsza” i mniej bolesna aniżeli – dla przykładu – trwające godzinami tortury. Ciekawy wątek i tu naprawdę jest nad czym myśleć (w naszym przypadku czysto teoretycznie),czy gorszy jest rzeczywiście czas tortur, czy też moment oczekiwania na spadające ostrze; moment kiedy słyszy się, gdy opada ono w dół i ten ułamek sekundy, ułamek świadomości tego co za chwilę się stanie – czy tak naprawdę nie to jest “gorsze”?
Ona: Prawda, choć przyznam szczerze, że dla mnie prawdziwą torturą dla tegoż skazańca był właśnie ten czas oczekiwania na wykonanie kary. Istna psychiczna katorga!
JĘZYK I STYL
Ona: To punkt, przy którym nie możemy się chyba za bardzo popisać. Język i styl są poprawne i przystępne, ale nie przykuły zbytnio mojej uwagi. Ot, niczym niewyróżniająca się niczym szczególnym stylistyka, która obrazowo przedstawia treść książki.
On: Ponownie muszę przyznać Ci rację Dominiko, nie za bardzo jest się tu nad czym rozwodzić, zbyt mała była to próbka, by oceniać język oraz styl. Były poprawne.
WNIOSKI PO LEKTURZE
Ona: W przeciwieństwie do Ciebie, drogi Przemku, jestem z lektury w pełni usatysfakcjonowana. To poprawna formalnie oraz uderzająca emocjonalnie historia, którą przeczytać można “na raz”. Czuć w niej ducha Wiktora Hugo, jego zapędy, by polemizować z ówczesną konstrukcją świata i przedstawiać jej niechlubne strony są tutaj wyraźne. Stanowią wspaniały punkt wyjścia do tego, by poznać jego bardziej szumne dzieła. Czytałam Nędzników oraz Katedrę Marii Panny w Paryżu. Nie wiem jak Ty, ale po tej lekturze pragnę sięgnąć jeszcze po Człowieka śmiechu. Może i przy okazji tego tytułu spotkamy się jeszcze kiedyś gdzieś pomiędzy Marsem i Wenus, by razem podyskutować na temat, nie boję się użyć tych słów, wybitnej twórczości Francuza?
On: To nie jest tak, że czuję się zawiedziony lekturą, w żadnym wypadku! Jak napisałem niemal na samym początku książkę oceniam na siedem i pół więc stosunkowo wysoko. Nie mam też zastrzeżeń do polemiki Hugo z prawami jakimi rządził się świat, w którym przyszło autorowi żyć. Odczuwam jednak pewien niedosyt spowodowany przede wszystkim poczuciem, że można było z tej historii wyciągnąć jeszcze więcej. Kurcze, nawet najprostszym zabiegiem byłoby opisanie ostatniego tygodnia, nie dnia. Znasz mnie zresztą Dominiko i wiesz, że uwielbiam pisanie dla samego pisania i generalnie w powieściach najbardziej rozsmakowuję się w gawędziarstwie. Oczywiście są od tego wyjątki, jednak ja po prostu lubię “lanie wody” 😉 Ostatni dzień skazańca to bardzo poprawna książka pod każdym właściwie względem i Broń Boże nie chcę żebyś Ty, czy czytelnicy naszego tekstu źle mnie zrozumieli – to dobra książka, po którą warto sięgnąć, chociażby po to by poczuć klimat XIX wiecznej Francji (swoją drogą rozsmakowałem się ostatnio w literaturze z tamtych czasów, a Tobie przy okazji mogę polecić nagrodzony niedawno genialny film “Faworyta” – jestem przekonany, że przypadnie Ci do gustu, ja się w nim zakochałem). Co zaś tyczy się kolejnych naszych spotkań przy okazji Między Wenus, a Marsem to wiesz przecież, że zawsze jestem otwarty na propozycje 😉 .
Victor Hugo, to postać, przynajmniej z samego nazwiska, znana chyba każdemu miłośnikowi literatury pięknej. Poeta, prozaik, autor licznych sztuk teatralnych. Człowiek, a przede wszystkim obywatel, czynnie włączający się w dyskusje polityczne gorących, rewolucyjnych czasów XIX- wiecznej Francji. Jak ważne dla Europy oraz całego świata były teksty Hugo, jak wydatnie wpłynął...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZrozpaczony bohater nie może się pogodzić z czekającym go losem.
Zrozpaczony bohater nie może się pogodzić z czekającym go losem.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to