rozwińzwiń

Wielki las

Okładka książki Wielki las autora Zbigniew Nienacki, 8385255001
Okładka książki Wielki las
Zbigniew Nienacki Wydawnictwo: Euro literatura piękna
415 str. 6 godz. 55 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Data wydania:
1990-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1990-01-01
Liczba stron:
415
Czas czytania
6 godz. 55 min.
Język:
polski
ISBN:
8385255001
Średnia ocen

7,3 7,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Wielki las w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Wielki las



książek na półce przeczytane 5883 napisanych opinii 277

Oceny książki Wielki las

Średnia ocen
7,3 / 10
11 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Wielki las

avatar
7672
7649

Na półkach:

Nie zainteresował mnie.

Nie zainteresował mnie.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
11
3

Na półkach:

Moim zdaniem najlepsza książka Nienackiego, a z całą pewnością najlepsza w jego twórczości skierowanej do czytelników pełnoletnich.

Moim zdaniem najlepsza książka Nienackiego, a z całą pewnością najlepsza w jego twórczości skierowanej do czytelników pełnoletnich.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
146
146

Na półkach:

Ta książka towarzyszy mi od wielu lat, jeszcze od studenckich czasów. Chętnie do niej wracam, chociaż znam na pamięć to, co będzie na kolejnych kartkach.
To co mi w tej książce najbardziej bliskie, to myśl, że człowiek tak naprawdę jest zawsze sam ze swoimi problemami, troskami, decyzjami. I może dlatego właśnie tak bardzo pragnie, choćby podświadomie, prawdziwej miłości.
A o to niełatwo, bo często zjawisko, które wydaje nam się miłością, jest tylko pozorem, dekoracją... Kiedy pojawiają się problemy, bańka mydlana pryska i nie zostaje nic.
Autor prezentuje doskonale wszelkie ludzie podłości - interesowność, zawiść, zdradę. Prymitywizm i prostactwo. Wyrachowanie i obłudę.
Są takie książki, które stają się dla czytelnika nie tylko jednorazowym spektaklem, ale wiernym przyjacielem. To książki, do których sięga się zwłaszcza w chwilach smutku, niepewności. "Wielki las" jest dla mnie właśnie taką książką.

Ta książka towarzyszy mi od wielu lat, jeszcze od studenckich czasów. Chętnie do niej wracam, chociaż znam na pamięć to, co będzie na kolejnych kartkach.
To co mi w tej książce najbardziej bliskie, to myśl, że człowiek tak naprawdę jest zawsze sam ze swoimi problemami, troskami, decyzjami. I może dlatego właśnie tak bardzo pragnie, choćby podświadomie, prawdziwej...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

1032 użytkowników ma tytuł Wielki las na półkach głównych
  • 700
  • 317
  • 15
203 użytkowników ma tytuł Wielki las na półkach dodatkowych
  • 157
  • 24
  • 6
  • 6
  • 4
  • 3
  • 3

Tagi i tematy do książki Wielki las

Inne książki autora

Zbigniew Nienacki
Zbigniew Nienacki
Właśc. Zbigniew Tomasz Nowicki, polski pisarz i dziennikarz. Syn Jana i Cecylii z Daneckich. Ojciec był urzędnikiem, a matka nauczycielką. Zadebiutował w wieku 17 lat. Największą sławę przyniosła mu seria powieści dla młodzieży o przygodach Pana Samochodzika, muzealnika-detektywa. Opinię pisarza kontrowersyjnego i niestroniącego od erotyki zawdzięcza powieściom dla dorosłych, między innymi Raz w roku w Skiroławkach, oraz powieści historycznej Dagome iudex. Seria o przygodach Pana Samochodzika była kontynuowana przez innych pisarzy (m.in. przez Jerzego Ignaciuka, Andrzeja Pilipiuka pod pseud. Tomasz Olszakowski, Sebastiana Mierzyńskiego, Arkadiusza Niemirskiego i innych). W sumie wydawnictwo Warmia wydało ponad 100 tomów przygód Pana Samochodzika!
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Najeźdźcy Jan Dobraczyński
Najeźdźcy
Jan Dobraczyński
Autor, uczestnik kampanii wrześniowej i powstania warszawskiego, generał brygady, poseł na Sejm PRL I i IX kadencji, działacz katolicki i narodowy. W okresie międzywojennym o poglądach antysemickich. Podczas okupacji związał się z Żydówką i współpracował z " Żegotą ", otrzymał medal Sprawiedliwego wśród Narodów Świata. Po kapitulacji powstania w obozach jenieckich. Po powrocie do Polski w 1945 r. w Stowarzyszeniu "Pax". Członek prezydium FJN, przewodniczący PRON, członek KR Tow. Przyjaźni Polsko - Radzieckiej. Nominację na gen. bryg. w 1988 otrzymał od W. Jaruzelskiego. Określany mianem pisarza głęboko religijnego (chociaż działał w stowarzyszeniu "Pax" mającym za zadanie rozsądzenie od wewnątrz i podporządkowanie komunistycznemu rządowi Kościoła katolickieg),ale uwikłanego we współpracę z władzą komunistyczną... kolaboranta. Ilu było ludzi z takimi życiorysami ??? Ilu BĘDZIE w przyszłości ludzi z jeszcze podlejszymi życiorysami ??? Ad rem Książka pisana była w czasie okupacji co nadaje jej autentyczny charakter dokumentu tamtych czasów, oparta jest na doświadczeniach autora z konspiracji. Powieść przedstawia losy dwóch młodych Niemców, ich kariery, podboje, moralny upadek i motywacje. Skupiając się na ich chciwości i poczuciu wyższości. Książka nie należy do najlepszych dzieł autora, ale mimo wszystko jest godna przeczytania. Czy ktoś jeszcze pamięta o pisarzu ?
ando - awatar ando
ocenił na718 dni temu
Raz w roku w Skiroławkach Zbigniew Nienacki
Raz w roku w Skiroławkach
Zbigniew Nienacki
„Raz w roku w Skiroławkach” to monumentalne dzieło Zbigniewa Nienackiego, które w polskiej literaturze zajmuje miejsce szczególne – z jednej strony otoczone nimbem skandalu, z drugiej cenione za niespotykany rozmach panoramy społecznej. Tom drugi stanowi kulminację losów mieszkańców tej mazurskiej wsi, gdzie rzeczywistość brutalnie miesza się z ludową magią, a instynkt bierze górę nad cywilizacyjną ogładą. Moja ocena 8/10 wynika z faktu, że autor stworzył hipnotyzującą, gęstą atmosferę, w której czytelnik zanurza się bez reszty, choć niektóre wybory narracyjne bywają kontrowersyjne. Największą siłą drugiego tomu jest mistrzowskie domknięcie wątków psychologicznych. Nienacki nie patrzy na swoich bohaterów z góry; on wchodzi w ich lęki, pożądania i frustracje. Skiroławki stają się mikrofalówką emocji – miejscem odizolowanym od reszty świata, gdzie każda namiętność zostaje zwielokrotniona. Autor z niezwykłą precyzją odmalowuje duszność prowincji, w której brak perspektyw rodzi zarówno apatię, jak i gwałtowne wybuchy przemocy czy namiętności. To nie jest tylko książka o seksie, jak chcieliby niektórzy krytycy; to przede wszystkim studium samotności i poszukiwania sensu w świecie, który wydaje się go pozbawiony. W tej części szczególnie wybrzmiewa wątek metafizyczny. Legenda o Kłobuku, wszechobecna przyroda i aura tajemnicy sprawiają, że powieść nabiera charakteru realizmu magicznego w wydaniu środkowoeuropejskim. Nienacki udowadnia, że jest stylistą wysokiej klasy – jego opisy jezior, lasów i zmieniających się pór roku są sensualne i sugestywne. To właśnie ten klimat, balansujący na granicy jawy i snu, sprawia, że od lektury trudno się oderwać. Mimo niewątpliwego kunsztu, autor wpada momentami w zbyt rozwlekłe dygresje filozoficzne, które wybijają z rytmu opowieści. Niektóre sceny erotyczne, choć istotne dla ukazania pierwotnej natury człowieka, dzisiaj mogą trącić pewną manierą literacką lat 80. Niemniej, w kategorii literatury obyczajowej z zacięciem socjologicznym, „Skiroławki” pozostają dziełem wybitnym. To książka odważna, bezkompromisowa i niezwykle szczera w portretowaniu polskiej wsi. Podsumowując, drugi tom „Raz w roku w Skiroławkach” to fascynująca podróż do jądra ciemności ludzkiej duszy, ukrytej pod płaszczem sielskiej prowincji. Nienacki stworzył świat, o którym nie da się zapomnieć, budząc w czytelniku jednocześnie zachwyt i niepokój. To pozycja obowiązkowa dla tych, którzy w literaturze szukają prawdy o człowieku, nawet jeśli ta prawda bywa bolesna i brudna. Wybitna, choć wymagająca lektura, która wciąż prowokuje do myślenia.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na83 dni temu
Listy z Rabarbaru Edward Redliński
Listy z Rabarbaru
Edward Redliński
Własne dobro czy własna ziemia? Miłość do najbliższych czy miłość do gospodarstwa? Życie na wsi bez perspektyw czy ucieczka do miasta w nadziei, że się uda? Czy którekolwiek z tych pytań brzmi znajomo? A może wydają się realistyczne i niektóre wybory w ogóle nie zaskakują? Ci czytelnicy, którzy mieli już w swoim życiu doświadczenia z literaturą chłopską (że wspomnę tylko głośne w ostatnim czasie “Chłopki” czy “Saga o ludziach ziemi”),to doskonale zdają sobie sprawę, że postawione przeze mnie pytania nie są irracjonalne. “Listy z Rabarbaru” to debiutancki tom opowiadań Edwarda Redlińskiego wydany w 1967 roku, zdecydowanie mniej znany od głośnych powieści autora “Awans” i “Konopielka”. Bardzo ważny jednak w recepcji tamtych dzieł, jak i całej twórczości. Bo właśnie czytając utwory w kolejności wydawania, już w opowiadaniach zobaczymy pomysł pisarza na pierwszą część swojej kariery. Redliński pochodził z niewielkiej wsi niedaleko Białegostoku, ale opuścił ją, aby skończyć studia na Politechnice Warszawskiej i Uniwersytecie Warszawskim. Dlatego głównego bohatera “Listów z Rabarbaru” i narratora możemy utożsamiać z samym autorem (choć pisarz sprawnie uciekł od pisania wątków autobiograficznych 1:1) i jego pierwsze książki wpisują się w nurt chłopski. Niemniej opowiadania w przeciwieństwie do “Konopielki” nie mają stylu ironiczno-groteskowego, a realistyczny (reportażowy). To sprawia, że zderzenie tradycyjnej kultury chłopskiej (zacofania wiejskiego) z nowoczesnością (tu zdecydowanie szerzej przedstawioną) opisane bez ironii, zyskuje na wiarygodności. Dużo daje też to, że sam Redliński był tu bardzo na świeżo z życiem na białostockiej wsi początku lat 60. XX wieku i lepiej “czuł wieś”. Pisarz dostrzegł wady i zalety zarówno prowincji, jak i dużego miasta z tamtego okresu i znakomicie zdiagnozował ich problemy. Dlatego “Listy z Rabarbaru” trzeba traktować w kategoriach pewnej przepowiedni. Redliński pokazuje tu, że tradycyjna wieś nie jest w stanie na żadnym polu rywalizować z nowoczesnym miastem (czas akcji to lata 1955-1966) i ostatecznie czeka ją dramat (obecne masowe opuszczenie). “Listy z Rabarbaru” to również doskonały pejzaż Podlasia. Redliński na tak małej ilości tekstu pokazuje zdecydowanie dużo. Prezentuje realia życia na wsi białostockiej, warunków, w jakich żyło się w połowie XX wieku, relacji między ludźmi w małych społecznościach, ale również wśród członków jednej rodziny (patriarchalnej hierarchii, gdzie dziewczyna lub młodszy syn nie mogli liczyć na więcej). Najważniejsze jednak i najbardziej poruszające dla kogoś, którego więzy rodzinne (tak jak mnie) łączą ze wsią, było ukazanie relacji mieszkańców do ziemi, która była dla nich wszystkim (ona dawała im życie, spajała członków rodziny, porządkowała im świat) i dlatego byli oni gotowi na poświęcenie siebie (dosłownie) dla jej dobra, a odejście do miasta traktowane było jako rozpad najmniejszej cząstki społecznej. I to wszystko w odniesieniu do rzeczywistości w dużym mieście (Warszawa i Białystok). Wbrew pozorom dużo można wyciągnąć z tych kilku opowiadań, momentami napisanych gwarą podlaską, a nawet spróbować zrozumieć pokolenie naszych dziadków, które w zupełnie inny sposób patrzyło na świat. Szkoda, że tak późno wpadła w moje ręce.
Marcin Łopienski - awatar Marcin Łopienski
ocenił na71 rok temu
Kariera Nikodema Dyzmy Tadeusz Dołęga-Mostowicz
Kariera Nikodema Dyzmy
Tadeusz Dołęga-Mostowicz
Genialna. Przeczytałem tę książkę za sprawą wyzwania czytelniczego, czyli książka, która doczekała się ekranizacji. Długo też chodziła za mną ta historia i tak wielu mi ją polecało. Przyszła pora przeczytać. ,,Kariera Nikodema Dyzmy" to jest nic innego, jak historia drobnego cwaniaczka, który myśli sobie: co by tu zrobić, aby się nie narobić i zarobić? Odnoszę wrażenie, jakbym znalazł się w świecie Gombrowicza. Ludzie głupieją, ulegają urokowi człowieka, który ciągle kłamie. Nikoś przez przypadek zwraca na siebie uwagę elity społeczeństwa. Staje się gwiazdą. Dzięki znajomości zyskuje stanowisko. Jestem pod wrażeniem, jak cwaniactwem, sprytem i swoimi sztuczkami manipulacyjnymi oszukuje wszystkich wokół. Kunika, jego żonę Ninę, która jest beznadziejną romantyczką. Pułkownika Waredę i wielu innych. Śmiem twierdzić, że pan Dyzma to współczesny autorytet naszych polityków, ponieważ są do niego bardzo podobni. Polityka to bagno, wszyscy w sejmie kłamią i to sprawia, że śmiało mogę twierdzić: Polska jest kierowana przez grupę Dyzmy. Opinia nieco polityczna, gdyż jestem zdania, że pan Tadeusz skutecznie przewidywał przyszłość. Podoba mi się jego pogląd odnośnie do industrializacji przemysłu i rolnictwa. Świat opanowują maszyny, maszyny wypierają człowieka. Automatyzacja stanowisk to jest niepokojące. To wszystko idzie w złym kierunku. ,,Istne szaleństwo: maszyny nie tylko wulgaryzyją nasze życie, odbierają mu piękno, lecz i samego człowieka wypierają". Sama historia jest mistrzowsko opowiedziana. Najlepsze, że niektórzy zdołali rozgryźć Nikodema, a i tak świat naiwnie wierzy, że Dyzma jest geniuszem. Najsmutniejsze, że takich cwaniaków jest mnóstwo w życiu, nie cierpię takich ludzi, gardzę nimi... A za sprawą tej książki, można jeszcze ciut się poduczyć, jak takich rozpoznawać. Jeszcze powiem, że mądrze było powiedziane: gdzie diabeł nie może, to tam kobietę pośle! Tego Nikodema kobiety zamęczą. Są też komiczne epizody. Nikodem zostaje mistrzem, lecz nie będę zdradzał szczegółów. Jednak przyznaje, że gdyby nie te diabły, to z pewnością nie jeden mężczyzna mógłby mu tej sytuacji pozazdrościć. Ja nie! Bo mnie wyłącznie interesuje monogamia. ,,Baby to mogą świat do góry nogami przewrócić, bo trzymają z diabłami...". Pan Nikodem to zdolna i cwana bestia, nie można z nim zadzierać. Pan prezes Górą. Pan Dyzma na premiera... Myślę sobie w tej książce, jak i w życiu znajdzie się taki cwaniak, co porwie tłum, ale prędzej czy później popełni błąd i spadnie na dno. Tego im życzę. Jeśli ktoś nie czytał ,,Kariery Nikodema Dyzmy" to nalegam, by prędko nadrobić. Rewelacyjna. Muszę jeszcze obejrzeć serial. Roman Wilhelmi to był znakomity aktor.
bARTosz - awatar bARTosz
ocenił na925 dni temu
Cienka czerwona linia James Jones
Cienka czerwona linia
James Jones
Skończyłam tę książkę z poczuciem szczęścia, miałam szczerze dość okropieństw w niej zawartych. Na dodatek to bardzo długa powieść, 500 stron tekstu. Muszę jednak przyznać – jest świetna. Dlaczego się tak umęczyłam? To przez mnóstwo drastycznych scen z okresu walk Amerykanów w kampanii na wyspie Guadalcanal w czasie II wojny światowej w 1942 roku. Czyta się jak reportaż, Autor sam tam walczył, ale zapewnia, że to fikcja literacka. Zaczyna się od desantu wojsk na plaży, potem jest morderczy marsz i trudy życia koszarowego, w ekstremalnych warunkach klimatycznych. Następnie to już walki z Japończykami. Trudno jest znieść opisy śmierci w boju kolejnych żołnierzy, także przeciwników. Szczególnie drastyczne jest umieranie na polu walki oraz zabijanie bezbronnych, poddających się Japończyków, znęcanie się nad rannymi, okradanie ich („zbieranie pamiątek”) i bezczeszczenie zwłok, w tym wyrywanie zabitym złotych zębów. Amerykańscy żołnierze w szale walki traktują życie tak jakby nie było nic warte, a Japończycy byli półludźmi. Autor pokazuje wojnę z bliska, w najdrobniejszych szczegółach. Śledzimy losy kompanii C-jak-Charlie od desantu ze statku poprzez 3 dni bitwy aż do w miarę spokojnego życia jednostki po zakończeniu działań wojennych. Tutaj szczególnie widać różne głupie zachowania żołnierzy, głównie ciągłe picie na umór oraz ambicjonalne awantury i sprzeczki. Większość żołnierzy jest negatywnie nastawiona do wojny, panuje strach, później zobojętnienie i często bezmyślne okrucieństwo wobec Japończyków. Walczący mężczyźni cieszą się z odniesienia małych ran, licząc na odesłanie z frontu gdzieś na tyły lub powrót do kraju. Widzimy rozgoryczenie żołnierzy wobec błędnych decyzji dowódców lub ich jawnej niesprawiedliwości, chore ambicje pułkownika, w tym odesłanie kapitana Steina, trafnie widzącego sytuację, a docenionego dopiero po czasie przez podkomendnych. Szczegóły bitwy, ruchy wojsk i opisy walki były dla mnie zupełnie nieciekawe. Co innego to wnikliwie odmalowane sylwetki żołnierzy i oficerów, ich charaktery i trudne stosunki między nimi. Autor pokazuje mężczyzn na wojnie, ich rywalizację, udawanie, poniżanie a przede wszystkim strach. Niestety, miałam trudności z rozróżnianiem i zapamiętywaniem żołnierzy, ze względu na ich mnogość oraz podobnie brzmiące nazwiska: Bell, Doll, Dale, Bead, Beck, Blane itp. To porywająca, wciągająca a jednocześnie prosta proza, napisana klarownym językiem, bogata w szczegóły, przemyślenia i znaczenia. Pokazuje wojnę bez patosu, z punktu widzenia zwykłych żołnierzy, którzy nie mieli pojęcia w co zostaną wplątani. Porażający i dobitny manifest przeciw wojnie. Chociaż motto książki już nie jest takie jednoznaczne. Korzystałam z audiobooka w świetnej interpretacji Adriana Perdjona. Słuchało się wspaniale. Obejrzałam też film w reżyserii Terrence’a Malicka, z 1998 roku i nie zrobił na mnie takiego wrażenia jak książka. Jest inaczej skonstruowany, mniej realistyczny, bardziej mistyczny. Nie podobało mi się zastąpienie postaci kapitana Steina innym oficerem, a już zupełnie nie pasowały mi przepiękne zdjęcia krajobrazów, chociaż rozumiem, że wojna nie powoduje ich zniknięcia. Po prostu gwiazdorski film wydał mi się mało przekonywujący, wobec wspaniałości powieści. Książka trudna emocjonalnie, ale nie żałuję tej lektury. Tym, którzy jeszcze jej nie znają i nie boją się okropieństw wojny – gorąco polecam. Cytat: „„Własność. Własność. Wszystko dla własności”. Albowiem to było to; o to tylko chodziło. Własność jednego człowieka czy innego człowieka. Jednego narodu czy innego narodu. Wszystko to zrobiono i robiono dalej w imię własności. Jakiś naród pragnął więcej własności, uważał, że jej potrzebuje i pewnie potrzebował, a jedynym sposobem jej uzyskania było odebrać ją innym narodom, które już rościły sobie do niej prawo. Po prostu na planecie nie było już własności niczyjej, to wszystko.” – s. 59
Mikila - awatar Mikila
oceniła na86 miesięcy temu

Cytaty z książki Wielki las

Więcej
Zbigniew Nienacki Wielki las Zobacz więcej
Zbigniew Nienacki Wielki las Zobacz więcej
Więcej