Zagadka trzeciej mili

Okładka książki Zagadka trzeciej mili autora Colin Dexter, 9788374892940
Okładka książki Zagadka trzeciej mili
Colin Dexter Wydawnictwo: Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne (GWP) Cykl: Inspektor Morse (tom 6) kryminał, sensacja, thriller
304 str. 5 godz. 4 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Format:
papier
Cykl:
Inspektor Morse (tom 6)
Tytuł oryginału:
The Riddle of the Third Mile
Data wydania:
2010-09-14
Data 1. wyd. pol.:
2010-09-14
Data 1. wydania:
2011-01-01
Liczba stron:
304
Czas czytania
5 godz. 4 min.
Język:
polski
ISBN:
9788374892940
Tłumacz:
Anna Sawicka-Chrapkowicz
Średnia ocen

6,0 6,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Zagadka trzeciej mili w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Zagadka trzeciej mili

Średnia ocen
6,0 / 10
76 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Zagadka trzeciej mili

avatar
53
49

Na półkach:

Nie zdarza mi się czytać książki tego gatunku zbyt często a kryminał Colina Dextera wpadł mi ręce całkiem przypadkowo. Zaciekawiony opisem zasiadłem do czytania i skończyłem mimo, że nie było to łatwe. Zawiłość historii i łączenie wątków a więc konieczność ciągłego skupienia sugeruje zamknięcie tematu na kilku posiedzeniach, aby nie wypaść z rytmu. Ogólne wrażenia mieszane, z jeden strony należy docenić autora za stworzenie takiego klimatu, z drugiej mam wrażenie, że granica budowania ciągłej niepewności została lekko przekroczona. Polecam sprawdzić i ocenić samemu.

Nie zdarza mi się czytać książki tego gatunku zbyt często a kryminał Colina Dextera wpadł mi ręce całkiem przypadkowo. Zaciekawiony opisem zasiadłem do czytania i skończyłem mimo, że nie było to łatwe. Zawiłość historii i łączenie wątków a więc konieczność ciągłego skupienia sugeruje zamknięcie tematu na kilku posiedzeniach, aby nie wypaść z rytmu. Ogólne wrażenia mieszane,...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
300
86

Na półkach:

Pisząc krótko : klasycznie tradycyjny brytyjski kryminał po wskroś.
Właściwie do końca nie wiadomo kto tak naprawdę zginął i dlaczego. Polecam osobom, które lubią i doceniają specyfikę klimatu takich książek, napisanych kilkadziesiąt lat temu.

Pisząc krótko : klasycznie tradycyjny brytyjski kryminał po wskroś.
Właściwie do końca nie wiadomo kto tak naprawdę zginął i dlaczego. Polecam osobom, które lubią i doceniają specyfikę klimatu takich książek, napisanych kilkadziesiąt lat temu.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
123
95

Na półkach: ,

Taka sobie, nie lubię tego typu kryminału

Taka sobie, nie lubię tego typu kryminału

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

161 użytkowników ma tytuł Zagadka trzeciej mili na półkach głównych
  • 102
  • 59
43 użytkowników ma tytuł Zagadka trzeciej mili na półkach dodatkowych
  • 31
  • 4
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Zagadka trzeciej mili

Inne książki autora

Colin Dexter
Colin Dexter
Colin Dexter urodził się i dorastał w Stamford, po ukończeniu miejscowej szkoły kształcił się dalej na Uniwersytecie Cambridge. Następnie pracował jako nauczyciel. Twórca postaci Inspektora Morse, którego przygody opisał w 14 książkach i kilku opowiadaniach. Jego twórczość trzykrotnie była adaptowana na potrzeby telewizji w serialach: Inspektor Morse, Lewis i Endeavour. Za swoją twórczość został w 2000 odznaczony Orderem Imperium Brytyjskiego. 21 marca 2017 roku wydawca Dextera, Macmillan, oświadczył w komunikacie: „Z ogromnym smutkiem Macmillan ogłasza śmierć Colina Dextera, który dziś rano umarł spokojnie w swoim domu w Oksfordzie”.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Detektyw Diamond i śmierć w jeziorze Peter Lovesey
Detektyw Diamond i śmierć w jeziorze
Peter Lovesey
Książka trafiła do mnie z blogosfery. Sama bym raczej jej nie kupiła, z racji, że kryminały wolę oglądać (a i tu zawsze kieruję się nie tak może nawet fabułą, jak obsadą aktorską),niż czytać. I dlatego ten gatunek literacki czytam bardzo rzadko. Tak mam od początków swego czytelnictwa i raczej się to już nie zmieni. Ale wracając do książki, muszę przyznać, że przyjemnie się ją czytało, może dlatego, że nie tylko wciągnęła mnie intryga kryminalna - chociaż niezbyt skomplikowana, to jednak ciekawie poprowadzona - ale zainteresowało mnie również tło, w jakim się akcja tego kryminału toczy. A jest nim miasteczko Bath, gdzie mieszkała i tworzyła Jane Austen, o której mówi się tu sporo, gdyż pierwszym podejrzanym w kryminalnej intrydze jest mąż ofiary, profesor wykładający na miejscowym uniwersytecie anglistykę, który otrzymał za zadanie zorganizowanie wystawy "Jane Austen w Bath". A ja, choć jej twórczość znam tylko z ekranizacji filmowych, to jednak ostatnio obejrzałam film biograficzny p.t. "Jane Austen żałuje" i dlatego miło mnie ten wątek zaskoczył. A łączy się on ściśle z intrygą kryminalną, gdyż jednym z motywów zbrodni jest kradzież listów Jane Austen, które profesor otrzymał od wdzięcznej mieszkanki Bath za uratowanie syna. Podsumowując tę krótką opinię mogę stwierdzić, że "Detektyw Diamond i śmierć w jeziorze" to wdzięczna lektura, w której mamy jednego trupa (i to pięknej kobiety),zmieniających się podejrzanych oraz mało sympatycznego, ale zdeterminowanego detektywa, który - nawet, gdy przestaje nim być i zostaje odsunięty od prowadzonej sprawy - pomaga ją rozwikłać, tyle, że już nie wydziałowi kryminalnemu, a obrońcy osoby oskarżonej o zbrodnię.
natanna - awatar natanna
oceniła na75 lat temu
Ścięte głowy Reginald Hill
Ścięte głowy
Reginald Hill
Akcja powieści rozgrywa się na początku lat osiemdziesiątych na angielskiej prowincji, w Yorkshire. Dwójka detektywów Pascoe i jego przełożony Dalziel nie prowadzą tej sprawy razem, a raczej wzajemnie się wspierają. Podejmują różne tropy, które nasuwają podejrzenia, a w momencie kiedy jeden zarzut zostaje odparty, wyłania się inne morderstwo z przeszłości, które w jakiś sposób łączy się z podejrzanym. Autor wprowadza wielu bohaterów, oprócz tytułowej dwójki mamy dwóch policjantów, jednego oryginalniejszego od drugiego. Ważną rolę odegra żona Pascoe a także Dick „Dandys” Elgood, prowodyr śledztwa. W tej książce nie znajdziecie hektolitrów krwi, ciągłego strachu przed mordercą, trupów również jest niewiele. Historia toczy się dość leniwie, mam wrażenie, że to klasyczny angielski kryminał, pokazujący pracę wydziału kryminalnego, przedstawiający angielską klasę średnią, z wszystkimi jej grzeszkami, powiązaniami i grą pozorów. Wydaje się trochę nudno prawda? A jednak czytałam tą książkę z zainteresowaniem, co jest wynikiem wciągającego stylu pisarza jak i bardzo ciekawych bohaterów. Są to bardzo realistyczne postacie, z wszelkimi wadami i zaletami, charakterystyczne i dające się lubić. Autor tak poprowadził akcję, żeby stworzyć swego rodzaju dylematy moralne w innym miejscu niż policyjne biuro. Podobało mi się powolne odkrywanie prawdy, łączenie faktów. Bohaterowie o niektórych sytuacjach dowiadywali się równolegle, z różnych źródeł, czasem przypadkiem, a czasami dzięki dociekliwości i dobremu łączeniu elementów układanki. Autor do samego końca zostawił czytelnika w niepewności, czy podejrzany jest winny czy też nie. Zakończenie dało mi do myślenia. Mamy tak naprawę do czynienia z dwiema równoległymi śledztwami - kradzieże w domach bogatych mieszkańców oraz podejrzenie o morderstwo. Więcej na http://ksiazkowewyliczanki.blogspot.com/2015/04/dalziel-sciete-gowy-reginald-hill.html
Książkowe_Wyliczanki - awatar Książkowe_Wyliczanki
ocenił na611 lat temu
Sztuka morderstwa Michael White
Sztuka morderstwa
Michael White
Sztuka przybiera różne formy. Od pięknych, które zapierają nam dech w piersiach, po odrażające lub dziwne. Pomału przestają dziwić nas dzieła typu kupa w słoiku. Wywołują śmiech lub niesmak, ale na dłuższą metę są to ekspozycje niegroźne. Jak daleko ma prawo posunąć się artysta w wyrażaniu siebie? Czy tortury lub morderstwo mogą być usprawiedliwieniem dla sztuki? Fabuła Londyn. Sprzątaczka znajduje trupa w galerii sztuki. Morderstwo jest nietypowe bo przypomina raczej ekspozycję, a nie tradycyjne miejsce zbrodni. Śledczy szybko kojarzą to co widzą z obrazem jednego z surrealistów Rene Magritte'a. Dlaczego ktoś zadał sobie tyle trudu w skomponowanie morderstwa? Czy chodzi o zemstę, czy o jakieś wyższe cele? Śladami mordercy rusza inspektor z iście arturiańskim nazwiskiem, Jack Pendragon. Motyw tzw. artysty zbrodni jest widowiskowy i chętnie wykorzystywany przez autorów kryminałów. Jak uporał się z nim Michael White? Powiedziałbym, że przyzwoicie. Książkę czyta się szybko. Śledztwo sprawnie posuwa się do przodu, a i morderca dba o to, żeby akcja nie straciła tempa. Zbrodnie są świetnie opisane. Kiedy sprawdzałam w Internecie obrazy, do których nawiązano, to były dokładnie takie jak je sobie wyobrażałam podczas czytania. Przyznam, że podkręcało to makabryczność tych scen. Akcja powieści toczy się w czasach współczesnych, ale autor przeplata ją historią z przeszłości, a dokładnie 2 połowy XIX w. Historią godną legendy Kuby Rozpruwacza. Uwielbiam, kiedy zbrodnia kryje jakiś sekret z przeszłości, ale też zwracam uwagę, czy wszystko jest płynnie powiązane. Jeżeli chodzi o "Sztukę morderstwa" mam pewien dylemat. Czułam się tak jakbym czytała dwie różne książki i nie chodzi mi tu o to jak te historie się wiążą, bo wiadomo, że w kryminałach wszystko okazuje się na koniec, ale o to jak są napisane. Nie czułam tego, że oba wątki mogą mieć wspólny mianownik. Czytając jeden z nich zapominałam o drugim, a kiedy kończył się rozdział, czułam dezorientację widząc inne miejsce i bohaterów. Być może to kwestia narracji, bo linia współczesna prowadzona jest trzecioosobowo, a ta z przeszłości pierwszoosobowo (w formie listów),albo faktycznie sposób, w jaki autor je połączył jest zbyt słaby. A teraz pytanie do was. Ilu z was kojarzy kim był Rene Magritte i zna jego obrazy? Ja nie znałam i nie uważam tego za powód do wstydu. Nie posądzam nikogo o niewiedzę, ale przypuszczam, że większość z nas ma podstawową wiedzę z zakresu malarstwa. Jak się okazało londyńscy śledczy z książki Michaela White'a są niezłymi ekspertami w tej dziedzinie. Bez wahania, bez narad, bez poszukiwań w jakichkolwiek źródłach, krótko mówiąc w mgnieniu oka, domyślają się co to za obraz (tytuł, autor, a nawet ciekawostki z życia malarzy). Podsumowanie "Sztuka morderstwa" to książka aż albo po prostu ok. Michael White miał dobry pomysł i poprawnie go zrealizował. Powstał z tego taki urlopowy kryminał. Może niczym się nie wyróżnia, ale dobrze się go czyta.
Asia_czytasia - awatar Asia_czytasia
oceniła na65 lat temu
1974 David Peace
1974
David Peace
Powieść brudna i odrażająca. Powieść wybitna. Chociaż od chwili premiery minęło już ponad dwadzieścia lat wciąż robi piorunujące wrażenie. I wciąż jest zbyt nowatorska, by trafić do masowego czytelnika. Szkoda, bo to jeden z niewielu kawałków sensacyjnych, który nie mieści się w gatunkowym getcie. To Literatura, przez bardzo wielkie L. Powieść Peace’a zapiera dech śmiałością i nowoczesnością, chociaż jej szkielet jest bardzo schematyczny. Na tym poziomie to klasyczny utwór detektywistyczno/policyjny, z fabułą nie aż tak daleką od tego, co robili Arthur Conan Doyle czy Agatha Christie. Oczywiście, jak na brytyjską prozę klas niższych, mamy tu też sporo sarkazmu i cynicznego, chwilami wisielczego, poczucia humoru. Jednak przestawienie kilku akcentów sprawia, że „1974” jest czymś więcej niż historią o zbrodni i śledztwie. To opowieść o źle – piekle, które zgotowaliśmy sobie za życia. Przełożone na litery danse macabre i „Ogród rozkoszy ziemskich” Hieronymusa Bosha jednocześnie. Ale nie widać tu ambicji uszycia wielkiej alegorii z tego, co wydarzyło się w latach 1969-1974 w przemysłowym mieście średniej wielkości na północy Anglii. Po prostu Davide Peace pisze o ludziach; tych stanowiących zło i tych, wobec tego zła stających. Jego książka to opowieść o uczuciach i atrofii uczuć, o samotności, obojętności, rozpaczy, wściekłości i szaleństwie. Mamy tu tych uczuć całą paletę, na dodatek świetnie psychologicznie umotywowaną. Ale „1974” nie bergmanowskim dramatem psychologicznym. Nikt tu nie siedzi – no, może czasem w bardze lub pubie – rozważając dylematy moralne. Peace stworzył potwora, który pędzi z zawrotną prędkością. Tempo w jego powieści jest zawrotne. Ale pisarz znajduje też czas i miejsce na konstrukcję sugestywnych, bardzo filmowych scen. Wszystkie są świetne, ale najlepiej wychodzą mu strzelanki. Są brawurowe, krwawe i dowcipne. Jest w nich coś z wczesnego Quentina Tarantino (od późnego, tego z „ Bękartów wojny”, „Django” i „Pewnego razu… w Hollywood” Peace jest bardziej błyskotliwy, mniej mechaniczny) czy Guya Ritchie. Jednak największym atutem powieści Davida Peace’a są jej naturalizm i język. Przypomina tu nieco Jamesa Ellroya. Jest jednak bardziej dosadny. Dosadny, a jednocześnie bardzo poetycki. Jego zdania mają wyraźną melodię i charakterystyczny rytm. Zresztą poetycki to nie najlepsze określenie. Język Peace’a to tekst piosenki rockowej – naszpikowany wulgaryzmami i często wykorzystujący element powtórzenia, tego charakterystycznego rock’n’rollowego, bardzo punkowego, skandowania. David Peace wydał swoja debiutancką powieść w 1999 roku. Na kilkanaście miesięcy przed ostrym wejściem internetu w świat mediów. Internetu, a co za tym idzie – mechanizmu klikbajtów. A na jednym z poziomów interpretacyjnych „1974” jest opowieścią o dziennikarstwie. Jednak nie tak idealistyczno-romantyczną jak trylogia Stiega Larrssona. Peace jest zdecydowanie bardziej zniuansowany, dwuznaczny, ale dzięki temu prawdziwszy. Dziś, patrząc z perspektywy czasu, mając świadomość jak funkcjonuje królujący obecnie w mediach infotainment, można „1974” uznać za wielki hołd złożony dziennikarstwu. Bo czy są teraz w mediach ludzie, którym chce się taplać w błocie na zadupiu? Zawodnicy ryzykujący dla odkrycia prawdy? Po co? Dziś króluje zasada copy/paste. Byle wierszówka się zgadzała. Myślę, że dla Edwarda Dunforda praca we współczesnej redakcji byłaby większym piekłem niż to, przez które przeszedł w dziesięć grudniowych dni 1974 roku.
Tomek - awatar Tomek
ocenił na104 lata temu
Sherlockista Graham Moore
Sherlockista
Graham Moore
Czy wiecie, kim był Arthur Conan Doyle? A Sherlock Holmes? Założę się, że większości z Was o wiele łatwiej odpowiedzieć na to drugie pytanie. Choć detektyw nigdy nie żył w rzeczywistości, ludzie byli przekonani o jego istnieniu. Postać stworzona przez Doyle’a stała się bardziej realna od niego samego. Z tego właśnie powodu pisarz postanowił zakończyć raz na zawsze żywot swego wroga, bo tym stał się dla niego Holmes. W 1893 Arthura uznano za mordercę. Jednak z nieznanego nikomu powodu, ku radości wszystkich swoich czytelników, mężczyzna postanowił po ośmiu latach wskrzesić słynnego detektywa. Pozostało jednak jedno, nurtujące pytanie: dlaczego? Harold White to badacz literatury i najmłodszy ze stowarzyszenia Sherlockistów. Kiedy jeden z nich pewnego dnia oświadcza, że rozwiązał odwieczną zagadkę fanów Sherlocka i odnalazł zaginiony dziennik Conan Doyle’a, nikt nie może w to uwierzyć. Jednak staje się rzecz straszna- mężczyzna zostaje zamordowany we własnym pokoju hotelowym w noc przed planowanym ujawnieniem dziennika, a po zapiskach nie ma ani śladu. Harold postanawia wziąć przykład ze swojego idola i własnoręcznie, z pomocą pewnej tajemniczej kobiety, rozwiązać tę zagadkę. Gdzie są zapiski Doyle’a? Czy badacz skłamał? Kto zabił? I jaką rolę w tym zamieszaniu odgrywa potomek pisarza? Książka pisana jest z dwóch perspektyw- w jednej możemy poznać przygody White’a na tropie dziennika, a w drugiej samego Doyle’a w czasie jego pisania. Obydwaj panowie mają za zadanie rozwiązać mrożące krew w żyłach zagadki. To naprawdę świetna gratka dla fanów Holmesa. Chociaż książka tylko w niewielkim stopniu oparta jest na faktach, to dzięki niej możemy zapoznać się z paroma teoriami dotyczącymi zaginionego dziennika. Pojawiają się w niej postacie historyczne, jak Bram Stoker, Oscar Wilde (zostaje tylko wspomniany, lecz właśnie dzięki temu zainteresowałam się głębiej pisarzem, który ma tak smutny i przejmujący życiorys),czy właśnie Arthur Conan Doyle. „Sherlockista” to debiut Grahama Moore (twórcy m.in. „Gry tajemnic”, w której główna role zagrał Benedict Cumberbatch, znanego z serialu „Sherlock”) i jak na debiut jest naprawdę dobry. Można znaleźć wprawdzie parę niedociągnięć, ale książkę czyta się bardzo przyjemnie i z zainteresowaniem, szczególnie, jeżeli sami jesteśmy Sherlockistami lub po prostu fanami Arthura Conan Doyle'a.
ola - awatar ola
oceniła na66 lat temu
Zabójczy błękit Jörg Kastner
Zabójczy błękit
Jörg Kastner
Miałem już nadzieję, iż trafiłem wreszcie na autora posiadającego wszystkie atuty, by stworzyć dobrą powieść historyczno-kryminalną. J. Kastner dysponuje sporą wiedza o miejscu i czasie, w których osadził swoją opowieść (XVII-wieczny Amsterdam, środowisko ówczesnych malarzy, osoba i twórczość Rembrandta). Wykazuje się talentem literackim, przedstawia miasto i jego mieszkańców zarówno od jasnej (bogata społeczność mieszczańska, wybitne dzieła sztuki, luksusowe domy publiczne) jak i ciemnej strony (nędza ubogich dzielnic, przestępczość, okropności więzień),możemy poczuć się, jakbyśmy odwiedzili obydwie części metropolii. Potrafi wykreować żywe, spójne postacie bohaterów (przede wszystkim samego Rembrandta – geniusza palety, ale i zdziwaczałego choleryka, chętnie zaglądającego do dzbana z winem),w odpowiednim stopniu stylizuje język dialogów. Sama intryga kryminalno-sensacyjna (seria tajemniczych zabójstw dokonywanych przez sprawców nagle i jak gdyby bez powodu) zapowiada się frapująco, prowadzona jest do pewnego momentu zręcznie, sięga coraz to wyżej postawionych osobistości. Niestety, rozwiązanie wypada wprawdzie bombastycznie, ale niespecjalnie przekonująco ani też niezbyt logicznie. Autor czyni aluzje do działania sił nadprzyrodzonych, bez potrzeby miesza też do fabuły wątki wyznaniowe i to w sposób raczej tendencyjny. Z tego powodu, mało udanego finału intrygi sensacyjnej, daję ostatecznie ósemkę.
Nefer - awatar Nefer
ocenił na82 lata temu

Cytaty z książki Zagadka trzeciej mili

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Zagadka trzeciej mili