Myst. Księga Ti'Any

392 str. 6 godz. 32 min.
- Kategoria:
- fantasy, science fiction
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- Myst. The book of Ti'Ana
- Data wydania:
- 1997-09-02
- Data 1. wyd. pol.:
- 1997-09-02
- Liczba stron:
- 392
- Czas czytania
- 6 godz. 32 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 83-7180-793-7
- Tłumacz:
- Paweł Lipszyc
Myst II. Księga Ti'Any to druga po Księdze Atrusa część cyklu Myst
Jak doszło do zagłady państwa D'ni? Czy nienawiść, wygórowane ambicje, żądza zemsty i władzy mogą dokonać takiego zniszczenia?
Myst, fantastyczna gra multimedialna, odniosła ogromny sukces - jest najlepiej sprzedającym się CD-ROM-em lat dziewięćdziesiątych. Fanów Mysta przyciąga niezwykły, magiczny świat, który mogą dzięki niej odkrywać. Książka nie jest opisem gry, ale powieścią osadzoną w świecie, który możecie oglądać na ekranach komputerów, grając w Myst.
[opis wydawcy]
Dodaj do biblioteczki
Reklama
Szukamy ofert...
Kup Myst. Księga Ti'Any w ulubionej księgarni
Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Myst. Księga Ti'Any
Poznaj innych czytelników
89 użytkowników ma tytuł Myst. Księga Ti'Any na półkach głównych- Przeczytane 69
- Chcę przeczytać 18
- Teraz czytam 2
- Posiadam 26
- Fantastyka/SF 2
- Ulubione 2
- Fantastyka 2
- Literatura piękna 1
- 2017 1
- Wyjątkowe 1


































OPINIE i DYSKUSJE o książce Myst. Księga Ti'Any
Po wielodniowej walce zmęczyłem tę książkę. Niestety nie czyta się zawartej na tych prawie czterystu stronach opowieści z wypiekami na twarzy i zagryzaniem palców ze zniecierpliwienia "co dalej". Urywałem po kilka kartek dziennie. Wytrwałem tylko dlatego, że jestem pod wrażeniem i wpływem gier, do których książka nawiązuje. Inaczej bym nie ścierpiał.
To prequel książkowego prequela ("Myst. Księga Atrusa") do serii gier komputerowych "Myst".
O ile cała seria gier jest absolutnie wspaniałą, wymagającą gimnastyką dla szarych komórek, a także ucztą dla oczu i uszu oraz smaczną pożywką dla wyobraźni, i to mimo upływu lat, tak obie wspomniane książki są zbędnymi dodatkami.
Przy czym "Księga Ti'Any" jest jeszcze bardziej zbędna niż "Księga Atrusa".
Fabuła jest przewidywalna i mdła. Sam upadek kultury D'ni budzi uśmiech politowania, bo dysponując taką wiedzą i możliwościami upadek ten praktycznie nie powinien się wydarzyć. Jeden z głównych antagonistów (a jest dwóch) tak bardzo chce ratować swoją kulturę przed obcymi wpływami, że decyduje się ją... zniszczyć. Nie przypadkiem, nie dlatego, że bardziej skomplikowany plan się nie udał, ale w pełni świadomie zniszczyć. Tak jakby w obecnych czasach jeden ze współcześnie żyjących radnych jakiegoś miasta zdecydował się odpalić bombę atomową w środku tegoż miasta, bo nie spodobał mu się ktoś przyjezdny, chcący się w tym mieście osiedlić. I w ten sposób radny ratuje miasto, wysadzając je w powietrze. Tyle że tutaj do piachu idą tysiące lat rozwoju i cała kultura, razem z mieszkańcami.
Tym wielkim zagrożeniem dla całej wiekowej kultury, dorobku całej cywilizacji dysponującej bardzo rozwiniętą, niemal magiczną technologią ma być jedna kobieta, która nijak do tego zagrożenia nie pasuje. Jest grzeczna, uległa, kulturalna, miła, młoda, ładna, inteligentna, dociekliwa, wrażliwa, pomocna, dobrze wychowana i praktycznie rzecz biorąc tylko do kochania i tulenia. Taka pysia-chomisia z ładnym różowym noskiem i maleńkimi, słodkimi uszkami, że tylko miziać i głaskać, i dać marchewkę do pyszczka.
Oczywiście klasycznie górę nad rozsądkiem biorą zawiedzione ambicje, poczucie niesprawiedliwości, chęć zemsty, zdrada i chyba jednak jakaś głęboko skrywana zazdrość o kobietę, o wpływy i władzę.
Fabuła niestety jest nieco idiotyczna. Wszystko się rozłazi.
Rand Miller nie jest pisarzem, tylko autorem gier komputerowych. Do dziś, od trzydziestu lat. I jest to coś, co wychodzi mu znakomicie, a jego firma Cyan Worlds - w której sami nazywają siebie nie autorami gier, ale stworzycielami światów - wciąż dostarcza interesujących gier przygodowych pełnych wymagających łamigłówek, jak "Obduction" z 2016 roku czy będącą w fazie tworzenia "Firmament". Fabuła w grach opowiadana oszczędnie, co pozostawia olbrzymie pole dla interpretacji i przypuszczeń dla gracza. Rand Miller nie jest pisarzem.
Rolę pisarza miał tu grać David Wingrove, ale nie radzi sobie za dobrze z tym zajęciem.
Książka o niemrawej akcji, opowiadająca historię trudną w odbiorze poprzez swoją naiwność, niewiarygodność i miałkość, z płaskimi, czarno-białymi bohaterami, których trudno obdarzyć jakąś głębszą sympatią. Nie ma ich też za co znienawidzić.
Jedyna postać, którą ewentualnie polubiłem to główny zły - A'Gaeris. Tylko dlatego, że był maksymalnie, obłąkańczo zdeterminowany do samego końca i pozbawiony jakichkolwiek sentymentów. Chyba jedyny wiedział, czego chciał i dążył do tego bezwzględnie. Prawdopodobnie szaleniec. Ale mało go w tej książce. Gdyby nie on to wystawiłbym książce o jedną gwiazdkę mniej, a to już prawie śmietnik.
Gry z serii Myst polecam z całego serca. Książki tylko dla największych, hardkorowych fanów gier, i tylko po ograniu tychże gier, żeby nie osłabiać wyobraźni.
Książki w odbiorze gier nie pomogą, a nawet mogą zaszkodzić.
Po wielodniowej walce zmęczyłem tę książkę. Niestety nie czyta się zawartej na tych prawie czterystu stronach opowieści z wypiekami na twarzy i zagryzaniem palców ze zniecierpliwienia "co dalej". Urywałem po kilka kartek dziennie. Wytrwałem tylko dlatego, że jestem pod wrażeniem i wpływem gier, do których książka nawiązuje. Inaczej bym nie ścierpiał.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo prequel książkowego...
Niepozorna pozycja, którą przez wiele lat omijałam przechodząc obok biblioteczki mojego taty. W wieku nastoletnim sięgnęłam po nią z powodu chwilowego braku czegoś do czytania pod ręką. Okazało się, że zaczęłam od drugiego tomu, ale nie przeszkadzało mi to. Książka idealnie wpisała się w mój gust i wyobraźnię, czego mi w niej zabrakło, to sobie "dopisałam" w głowie i na długo pozostałam myślami w tym świecie. Potem dowiedziałam się o istnieniu gry i dziś z sentymentem powracam do obu części powieści i godzin spędzonych przed komputerem. Pozycja odpowiednia dla osób o bogatej wyobraźni i lubiących fantastykę obyczajową, jeśli można to tak nazwać ;)
Niepozorna pozycja, którą przez wiele lat omijałam przechodząc obok biblioteczki mojego taty. W wieku nastoletnim sięgnęłam po nią z powodu chwilowego braku czegoś do czytania pod ręką. Okazało się, że zaczęłam od drugiego tomu, ale nie przeszkadzało mi to. Książka idealnie wpisała się w mój gust i wyobraźnię, czego mi w niej zabrakło, to sobie "dopisałam" w głowie i...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKolejny prequel cyklu komputerowych gier przygodowych. Przenosimy się tu w jeszcze odleglejszą przeszłość, kiedy to podziemne społeczeństwo D’ni w dalszym ciągu funkcjonowało. Śledzimy tu losy Aitrusa, dziadka głównego bohatera poprzedniej książki i jego zetknięcia się z przybyszem ze świata zewnętrznego.
Dobrym pomysłem powieści było wprowadzenie tytułowej T’iany – bohaterki pochodzącej ze znanego nam świata. Jest ona osobą, z którą czytelnik może się utożsamiać, jeżeli chodzi o uczenie się zasad rządzących D’ni. To właśnie jej wątek stopniowego stawania się członkinią obcego dla niej społeczeństwa jest najciekawszy. Przy tym jednak jej nie uniknięto pewnych schematów i relacja z Aitrusem idzie w dosyć oczywistym kierunku. Szkoda, że niestety wiele z tego, czego się uczy, czytelnik zdążył już w poprzedniej książce. Na szczęście pojawia się też parę elementów rozbudowujących świat przedstawiony i wyjaśniający część jego działań.
Sama fabuła nie wypada niestety tak interesująco, jak sugerowały wzmianki z poprzedniego tomu. W założeniu najbardziej dramatyczne założenia są poprowadzone bardzo szybko i po łebkach, przez co ciężko naprawdę się nimi przejąć. W dodatku główni antagoniści są dosyć przerysowani, a ich motywacja nieciekawa. Brakuje też klimatycznych szkiców, które tak podobały mi się w pierwszej książce – pojawiają się tu wprawdzie co jakiś czas ilustracje, ale jest ich tak niewiele, że nie pozostawiają po sobie żadnego wrażenia.
Powieść mogę polecić głównie fanom gry i osobom, które nie czytały poprzedniego tomu. Dla reszty to będzie trochę odgrzewany kotlet.
Kolejny prequel cyklu komputerowych gier przygodowych. Przenosimy się tu w jeszcze odleglejszą przeszłość, kiedy to podziemne społeczeństwo D’ni w dalszym ciągu funkcjonowało. Śledzimy tu losy Aitrusa, dziadka głównego bohatera poprzedniej książki i jego zetknięcia się z przybyszem ze świata zewnętrznego.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDobrym pomysłem powieści było wprowadzenie tytułowej T’iany –...
Pierwsze 130 stron czytałem dwa miesiące... Chociaż nie - po 130 stronach, nie czytałem przez dwa miesiące... Czy powinienem się chwalić, podejrzewam, że w takim samym natężeniu, jak autorzy, że coś takiego wydali na rynek.
Nawet nie wiem od czego można zacząć. Sama historia jest prequelem tego, co widzieliśmy w pierwszym tomie i grach. Jeśli pamiętamy, że kultura D'ni nie przetrwała do teraźniejszości, w tej części mamy ukazane dlaczego tak się stało. Aitrus (ojciec Gehna, dziadek Atrusa, pradziadek Achenara i Sirrusa) wierci dziury, bo D'ni chcą zobaczyć, co znajduje się na powierzchni i czy ssaki żyjące na niej mają rozum (chodzi o nas). Drugim wątkiem jest badanie przez Annę i jej dziadka pojawiających się kraterów na powierzchni. Gdzieś tam pośrodku się spotkają i spłodzą dziecko, a D'ni upadnie.
Ot i cała fabuła, która nie jest odkrywcza, bo każdy wie od samego początku na czym to się zakończy (osoby, które nie wiedzą prawdopodobnie nie są nawet zainteresowane taką recenzją). Ale, przecież czytelnicy oczekują jakiegoś zaskoczenia, czegoś ciekawego. Skoro wiadomo, jak wygląda końcówka, to co musiało się tam wydarzyć przed tragedią, skoro napisali książkę. Nadążacie?
Tylko jedno zaskoczenie! Zawsze dzieliłem książki na trzy kategorie: bardzo dobre; które po pierwszych stronach zapowiadały się dobrze; które wiedziałem, że są złe, ale nie ma to jak czasem usiąść na kaktusie. "Księga Ti'Any" nie należy do żadnej z tych kategorii. Moje zaskoczenie wyglądało w taki sposób: Zadowolony, że to "Myst", zacząłem czytać pierwszą stronę. Coś nie idzie. Po drugiej widzę, że chyba wpadłem w niezłe szambo i nie będzie lepiej. Zajrzałem na ostatnią: "Fruk mi w rzętak! CZTERYSTA stron. Jestem wielce zaskoczony!".
Nie wiem, jak można tak źle skonstruować książkę. Przez pierwsze 130 stron, kompletnie nic się nie dzieje. Grupa dorosłych facetów wierci dziury. Nastąpiła jakaś katastrofa i się jeden szyb zawalił (nawet nie zauważyłem - tak płynną monotonią zawiało). A Anna (to ta nasza) biadoli nad losem swojego starego dziadunia. I tak przez prawie 200 stron. Dialogi marnie skonstruowane, chociaż znam kilka osób, które właśnie w taki sposób się wysławiają (bo wypada porozmawiać - porozmawiajmy, jak w Myście). Kiedyś ktoś napisał, że stworzenie dobrych dialogów, to najcięższa harówka. Panowie, którzy popisali się tą książką nie zdali egzaminu nawet na dostateczny. Swoją drogą przestrzegam osoby, które czytają tylko dialogi opuszczając opisy, żeby nie wpadły w zachwyt. Jest ich tutaj pełno, ale nic nie wnoszą ciekawego do powieści.
Gdy już odłożyłem gniota książkę na dwa miesiące, stwierdziłem, że już dawno się tak nie wkopałem. Chyba od czasu "Atlasu...". Dopiero, gdy choróbsko mnie powaliło złapałem za dzieło Randa Millera i dokończyłem cholerę. I nie było takie złe! Problem polega na tym, że autorzy nie mieli zielonego pojęcia, jak zacząć pisać książkę. Nie mieli też pojęcia, że zapełnianie w powieściach stron niepotrzebnymi rozdziałami nie zrobi z niej arcydzieła. "Księga Ti'Any" zaczyna się robić interesująca dopiero, gdy Anna spotyka kulturę D'ni. Ale to jest w połowie tekstu i nic już nie uratuje oceny.
Książki źle się sprzedały. Prószyński i S-ka nie pofatygowali się i nie dokończyli trylogii na rynku polskim. Z drugiej strony Rand i David po wydaniu trzeciego tomu "Book of D'ni" też obiecywali czwartą część, ale i tam po czasie nikt o świecie Myst pewnie nie pamiętał, albo i pamiętał, ale płacić nie było komu.
Polecić? Raczej odradzić, ale samą historię warto poczytać w internecie, jeśli ktoś jest zainteresowany, to na stronie Korox Tevar znajdzie streszczenie nawet nie wydanego w Polsce tomu.
http://majinfox.blogspot.com/
Pierwsze 130 stron czytałem dwa miesiące... Chociaż nie - po 130 stronach, nie czytałem przez dwa miesiące... Czy powinienem się chwalić, podejrzewam, że w takim samym natężeniu, jak autorzy, że coś takiego wydali na rynek.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNawet nie wiem od czego można zacząć. Sama historia jest prequelem tego, co widzieliśmy w pierwszym tomie i grach. Jeśli pamiętamy, że kultura D'ni nie...
Im głębiej w historię tym wydaje się ona powszedniejsza i nudniejsza. Mimo niezłych kreacji postacji fabuła nie zachęca do przeczytania książki do końca.
Im głębiej w historię tym wydaje się ona powszedniejsza i nudniejsza. Mimo niezłych kreacji postacji fabuła nie zachęca do przeczytania książki do końca.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPo tym, jak przeczytałam „Księgę Atrusa”, myślałam, że już nie wrócę do serii „Myst”, ale napatoczyła się „Księga Ti’Any”, więc stwierdziłam, że w zasadzie mogę poznać historię zagłady ludu D’ni.
Jak może upaść wielka cywilizacja? Pomijając degenerację genetyczną, klęskę naturalną czy zewnętrznego wroga, są dwie możliwe przyczyny: wiara całego społeczeństwa we własną wielkość, doskonałość i nieomylność lub zawiedzione ambicje jednego psychopaty, który albo wyznawców dla swoich przekonań znajdzie, albo mącić dobrze potrafi i rozsadza od wewnątrz wielką kulturę. Autorzy cyklu wybrali współdziałanie tych dwóch czynników, by przypieczętować los ludu D’ni. Ale zanim doszło do totalnej katastrofy, czytelnik zostaje uraczany przydługą opowieścią o perypetiach Aitrusa, Veovisa i Anny. I gdyby każdy z wątków traktować osobno, to naprawdę nie ma się do czego przyczepić. Ale w momencie, gdy autorzy usiłują w zgrabną całość spleść te trzy historie, wszystko zaczyna rozłazić się w szwach.
Ta niespójność fabuły jest największą słabością powieści. Ale przynajmniej autorzy są w tym konsekwentni – w „Księdze Atrusa” było podobnie. Podczas lektury cały czas miałam wrażenie, że panowie Miller i Wingrove zaledwie przeczuwali, o co może im chodzić i jak świat D’ni powinien wyglądać, co mi się trochę w głowie nie mieści, bo przecież istnieje gra „Myst”. Bardzo żałuję, że autorzy nie zdecydowali się przybliżyć czytelnikowi najniezwyklejszego talentu D’ni – pisania wieków. Bo ja naprawdę nie wiem, czy oni tworzyli nowe światy, czy tylko łączyli się z już istniejącymi i kształtowali je według swoich potrzeb?
A’gaeris, czarny charakter historii, jest dość pobieżnie naszkicowany. Owszem, doskonale ukazana jest w nim żądza władzy, chęć zemsty i powolne popadanie w obłęd, ale tylko w ogólnych zarysach wiemy, co, jak i dlaczego. Choć muszę przyznać, że doceniam momenty, w których A’gaeris staje się władcą marionetek i wykorzystując szlachetne pobudki, skłóca ze sobą dobrych przyjaciół. Z kolei Veovis uosabia wszelkie możliwe uprzedzenia osoby uprzywilejowanej w stosunku do „innych”. Natomiast Aitrus i Anna prezentują wręcz archetypiczne postawy naukowców zafascynowanych poznawaniem, opisywaniem i próbą zrozumienia otaczającego ich świata.
Jak dla mnie to zakrawa wręcz na ironię, że książka o cywilizacji, której istotą był szeroko pojęty porządek, dla której odpowiednie nazwanie rzeczy było priorytetem, po prostu ładu i składu nie ma. Myślę, że jest to lektura z gatunku „z braku laku, dobry kit”, jak już zupełnie nic innego nie ma się do czytania.
Po tym, jak przeczytałam „Księgę Atrusa”, myślałam, że już nie wrócę do serii „Myst”, ale napatoczyła się „Księga Ti’Any”, więc stwierdziłam, że w zasadzie mogę poznać historię zagłady ludu D’ni.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJak może upaść wielka cywilizacja? Pomijając degenerację genetyczną, klęskę naturalną czy zewnętrznego wroga, są dwie możliwe przyczyny: wiara całego społeczeństwa we własną...