rozwińzwiń

Underground. The Tokyo Gas Attack and the Japanese Psyche

Okładka książki Underground. The Tokyo Gas Attack and the Japanese Psyche
Haruki Murakami Wydawnictwo: Vintage reportaż
320 str. 5 godz. 20 min.
Kategoria:
reportaż
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Andagruraundo. Yakusoku sareta basho de
Data wydania:
2003-01-01
Data 1. wydania:
2003-01-01
Liczba stron:
320
Czas czytania
5 godz. 20 min.
Język:
angielski
ISBN:
9780099461098
Tłumacz:
Alfred Birnbaum, Philip Gabriel
Średnia ocen

7,4 7,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Underground. The Tokyo Gas Attack and the Japanese Psyche w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Underground. The Tokyo Gas Attack and the Japanese Psyche



książek na półce przeczytane 578 napisanych opinii 578

Oceny książki Underground. The Tokyo Gas Attack and the Japanese Psyche

Średnia ocen
7,4 / 10
33 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Underground. The Tokyo Gas Attack and the Japanese Psyche

avatar
35
11

Na półkach:

Szkoda, że autor nie poświęcił więcej stron zamachowcom i samej sekcie aby dodać trochę kontekstu. Fajnie się czytało, ale zdecydowanie za mało dramaturgii jak na reportaż

Szkoda, że autor nie poświęcił więcej stron zamachowcom i samej sekcie aby dodać trochę kontekstu. Fajnie się czytało, ale zdecydowanie za mało dramaturgii jak na reportaż

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
25
24

Na półkach:

Znakomita. Polecam!

Znakomita. Polecam!

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
7
5

Na półkach:

Nie jest to porywająca lektura, historie się powtarzają co sprawia wrażenie czytania znów tego samego. Rozumiem zamysł relacji poszczególnych osób, ale taki jest mój odbiór.

Nie jest to porywająca lektura, historie się powtarzają co sprawia wrażenie czytania znów tego samego. Rozumiem zamysł relacji poszczególnych osób, ale taki jest mój odbiór.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

2437 użytkowników ma tytuł Underground. The Tokyo Gas Attack and the Japanese Psyche na półkach głównych
  • 1 587
  • 805
  • 45
326 użytkowników ma tytuł Underground. The Tokyo Gas Attack and the Japanese Psyche na półkach dodatkowych
  • 184
  • 41
  • 27
  • 27
  • 19
  • 15
  • 13

Tagi i tematy do książki Underground. The Tokyo Gas Attack and the Japanese Psyche

Inne książki autora

Haruki Murakami
Haruki Murakami
Japoński pisarz, eseista i tłumacz literatury amerykańskiej. Ukończył dramat klasyczny na Wydziale Literatury Uniwersytetu Waseda w Tokio. W wieku 30 lat wydał swoją pierwszą powieść „Hear the Wind Sing” (1979). Po napisaniu wysłał ją na konkurs literacki, zajmując pierwsze miejsce i zdobywając nagrodę Gunzō. Kolejnymi utworami Murakamiego były: „Pinball, 1973” (1980) i „Przygoda z owcą” (1982). Te trzy utwory nazywane są Trylogią „Szczura”, od przydomka narratora. Następne książki: „Koniec świata i Hard-boiled Wonderland” (1985, nagroda Jun'ichirō Tanizaki),„Tańcz, tańcz, tańcz” (1988) i „Na południe od granicy, na zachód od słońca” (1992) ugruntowały jego pozycję jako pisarza, a także przyniosły mu sławę na Zachodzie, głównie w Stanach Zjednoczonych. Najnowsza, dwutomowa powieść nosi tytuł „Śmierć komandora” (2018). Książka „Mężczyźni bez kobiet” była nominowana w Plebiscycie Książka Roku 2015 lubimyczytać.pl w kategorii Literatura piękna.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Nomadland. W drodze za pracą Jessica Bruder
Nomadland. W drodze za pracą
Jessica Bruder
Książka otworzyła mi oczy na problem, którego wcześniej właściwie nie dostrzegałam: skalę współczesnego nomadyzmu ekonomicznego w Stanach Zjednoczonych oraz fakt, że dla wielu starszych ludzi nie jest on wyborem stylu życia, lecz koniecznością wynikającą z biedy, braku zabezpieczeń społecznych i kryzysu mieszkaniowego. Reporterska praca autorki — jej podróże z bohaterami, rozmowy z pracownikami sezonowymi, opisy życia w vanach i na parkingach — mają dużą wartość poznawczą i uświadamiają realne konsekwencje niewydolności systemu. Jednocześnie książka zawodzi jako próba pełnego ukazania tego doświadczenia. Układ narracji sprawia wrażenie fragmentarycznego, a powracanie do tych samych postaci i motywów nie zawsze pogłębia temat, lecz raczej go zawęża. Zamiast szerokiego spektrum historii dostajemy powtarzalny obraz, który z czasem traci swoją siłę oddziaływania. Brakuje wyraźniejszego zróżnicowania perspektyw — zarówno pod względem wieku, pochodzenia, jak i alternatywnych losów osób, które z tego stylu życia próbowały się wydostać. Autorka z dużą empatią opisuje swoich bohaterów, ale momentami ta empatia zastępuje analizę. Systemowe przyczyny nomadyzmu są sygnalizowane, jednak nie zawsze wystarczająco rozwinięte, przez co książka bardziej dokumentuje skutki problemu niż pozwala w pełni zrozumieć jego złożoność. W efekcie Nomadland pozostawia czytelnika z poczuciem, że poznał ważny i poruszający temat, ale nie otrzymał narzędzi, by zobaczyć go w całej jego skali. To książka potrzebna i momentami przejmująca, lecz niedostatecznie pogłębiona — bardziej wprowadzająca w problem niż rzeczywiście go wyczerpująca. Ale skoro wracam do niej pamięcią oznacza, że stała się dla mnie jakkolwiek cenna, choć wysoce niedoskonała. Doceniam to, iż autorka nie udaje, że w pełni zrozumiała ludzi, którzy prowadzą koczowniczy tryb życia nie z wyboru czy ciekawości, lecz z powodu bycia jedyną lub jedną z najmniej złych dróg, aby przetrwać w życiu oraz nie być ciężarem dla innych.
Tamaryszka - awatar Tamaryszka
oceniła na63 miesiące temu
Kraj niespokojnego poranka. Pamięć i bunt w Korei Południowej Roman Husarski
Kraj niespokojnego poranka. Pamięć i bunt w Korei Południowej
Roman Husarski
Polacy jednak potrafią pisać reportaże. Co i rusz się o tym przekonuję, a zwłaszcza kiedy przeczytam książkę taką jak ta poświęcona życiu w Korei Południowej. Napisał ją młody polski kulturoznawca, który wiele lat jako student spędził w Korei, dzięki czemu mógł dotknąć tego, co zwykle umyka tym, którzy są tam tylko na chwilę, bo zwiedzali albo znają kraj z opowieści innych. Zdecydowanie Roman Husarski dobrze poznał Koreę, bo pisze nie o tym, co ją wyróżnia kiedy o niej mówimy, ale pisze o tym, co zwykle jest ukryte dla oczu zewnętrznej publiczności, a dostrzegane dopiero wtedy, kiedy poznajemy ją mieszkając w tym miejscu. Pisze więc o rzeczach, których trudno szukać w innych reportażach. Mnie w szczególności zadziwił wątek religii i w ogóle religijności Koreańczyków, bo zwykle myśląc o Korei wyobrażamy sobie, że jest to kraj na wskroś przesiąknięty azjatyckimi systemami religijnymi, a jednak to chrześcijanie stanowią tam większość wyznawców. Chrześcijanie, którzy z jednej strony wpisali się w misję prozelityzmu, z drugiej konkurują między sobą o dusze Koreańczyków. Jest sporo o braciach zza północnej granicy, ale z perspektywy uciekinierów, którzy nie zawsze i nie wszędzie są mile witani i szybko adaptują się do życia, jakie zapewnia Korea Południowa. Jest też sporo o kolonializmie i dziedzictwie zniewolenia japońskiego, jakie noszą w sobie Koreańczycy, a także o relacjach między indywidualizmem a duchem wspólnoty, w którym ten pierwszy musi ustąpić pola potrzebom kolektywu. Książkę naprawdę polecam, bo potrafi wniknąć daleko głębiej niż reportaż filmowy dostępny na platformie YouTube. To lektura, która otwiera oczy na mniej znane aspekty życia w Korei Południowej i pozwala zrozumieć tamtejszą codzienność z perspektywy osoby, która rzeczywiście tam mieszkała i odczuła na własnej skórze lokalne realia.
Arek - awatar Arek
ocenił na71 miesiąc temu
Ministerstwo moralnej paniki Amanda Lee Koe
Ministerstwo moralnej paniki
Amanda Lee Koe
"Ministerstwo moralnej paniki" to dzieło osobliwe - i to "na dobre i na złe". Trudno jednoznacznie ocenić ten zbiór jako całość, ponieważ znajdujące się w nim opowiadania stanowią oddzielne, autonomiczne i zupełnie ze sobą niepowiązane historie (z wyjątkiem "Na dwa sposoby", które doczekało się tutaj kontynuacji, więc finalnie składa się z 2 części o tym samym tytule). Są to w dodatku teksty, które nierzadko skrajnie się od siebie różnią - i to zarówno pod względem poruszanej w ich obrębie problematyki, stylu, jak i formy wypowiedzi. Ponadto, jak na zbiór opowiadań, które podobno traktują o miłości, osobiście mam wrażenie, że samej "miłości" - tej prawdziwej i spełniej jest tutaj stosunkowo niewiele. W przypadku wielu tytułów jest to raczej próba bezkompromisowego rozprawienia się ze stereotypami, jakie na przestrzeni dziejów narosły wokół tego pojęcia w przestrzeni publicznej na wskutek funkcjonujących norm społecznych czy istniejących uwarunkowań kulturowych. Ot, wielka demaskacja iluzji miłości... albo też zbiór wielu niespełnionych miłości. Początkowe opowiadania czytało mi się bardzo dobrze, ale w połowie dopadł mnie przedłużający się zastój - w pewnym momencie myślałam nawet, żeby całkowicie przerwać i odpuścić już sobie pozostałe tytuły. Tak się jednak nie stało. W końcu powróciłam do czytania i skończyłam całość. I dobrze, bo część z tych znajdujących się bliżej końca opowiadań również przypadła mi do gustu. Ostatecznie, więc "Ministerstwo moralnej paniki" jako całość oceniam raczej średnio, ponieważ niektóre opowiadania podobały mi się bardziej (a nawet bardziej niż bardziej),niektóre mniej (a inne wcale) - dodatkową gwiazdkę dodaję za te historie, które szczególnie zwróciły moją uwagę i zapadły mi w pamięć. Jak na mój gust za dużo było tutaj scen erotycznych i treści z tym związanych lub do tego nawiązujących. Choć z drugiej strony, zapewne można się było tego spodziewać, bo jakby nie patrzeć ta "moralna panika" w tytule to sugeruje. Z resztą, być może problem dla mnie wcale nie stanowi ilość tych scen, a ich jakość - sposób w jaki zostały przedstawione (w moim odczuciu jednak dość bezpośrednio i dosadnie, by nie powiedzieć "obscenicznie"). Było też kilka momentów, w moim odczuciu, cóż, po prostu obrzydliwych (zwłaszcza te związane z postacią wiedźmy z "Na dwa sposoby")... Podobało mi się natomiast ukazanie lokalnego kolorytu, uchwycenie singapurskiej swoistości i różnorodności - pojawia się tutaj bardzo dużo nazw własnych, zwłaszcza związanych z lokalnymi potrawami, których znaczenie i charakterystyka są szczegółowo objaśnione w przypisach. Zbiór ten jest więc nie tylko "osobliwy", ale dla przeciętnego polskiego czytelnika może wydawać się na swój sposób niemal "egzotyczny". Myślę, że warto sięgnąć po ten tytuł i wyrobić sobie własną opinię na jego temat, a że jest to naprawdę różnorodny zbiór opowiadań, to potencjalnie każdy może znaleźć tutaj coś dla siebie. To również dobra okazja, aby dowiedzieć się czegoś nowego o Singapurze czy poznać różnice kulturowe (a może nawet jakieś podobieństwa). Ja osobiście nie żałuję poświęconego tej książce czasu i uważam, że było warto - szczególnie dla tych kilku opowiadań, które naprawdę mi się spodobały. Myślę nawet, że w przyszłości chętnie wrócę jeszcze do "Ministerstwa moralnej paniki", ale tym razem już tylko po to, żeby przeczytać ponownie moje ulubione tytuły z tego zbioru, czyli: "Król Caldecott Hill", "Miłość to żadna wielka prawda" czy "Alice, to ty musisz być środkiem wszechświata". I może jeszcze dwa opowiadania, które wciąż jawią mi się jako dość enigmatyczne i mam poczucie, że potencjalnie mogą skrywać znacznie więcej znaczeń i ukrytych treści niż te, które dotąd udało mi się odkryć: "Karuzela i fort" i "Pralniomat".
Kasztan_Niepospolity - awatar Kasztan_Niepospolity
ocenił na630 dni temu
Kolekcjoner porzuconych dusz. Reportaże z Brazylii Eliane Brum
Kolekcjoner porzuconych dusz. Reportaże z Brazylii
Eliane Brum
Eliane Brum zanim przechodzi do sedna długo wprowadza czytelnika w założenia i wskazówki jak odbierać jej zbiór o życiu, chcąc go niejako przygotować na to co przeczyta. Opowiada jak przygotowywała się do zebrania materiału, jak rozmawiała i patrzyła na bohaterów, pokazuje swoją drogę do przygotowania tych reportaży. Zapewne słusznie, bo nie są to obrazy karnawału, bujnego i barwnego życia w Amazonii, czy peanów na rzecz brazylijskiej piłki. To opowieści z ciemniejszych zaułków, a nawet zakątków Brazylii, gdzie trud, smutek i niesprawiedliwość trzymają się mocno, mimo zmian zachodzących na szczytach władzy, gdzie pieniądz i chciwość wiodą prym. Reportaże zawarte w "Kolekcjonerze porzuconych dusz" mają charakter społeczny, a choć autorka skupia się na Brazylii to można by je osadzić w innych miejscach, w których niesprawiedliwość kwitnie i dotyka najuboższych. Autorka pokazuje szerokie spektrum niedoli ludzkiej, niesprawiedliwości, zapomnienia, wyrzucenia za nawias, wykorzystywania, odbierania ostatnich skrawków godności. Optymizmu niewiele w tej książce, choć i ono wychyla z tych kart nieśmiałe oblicze, w postaci oddanych kobiet, które "łapią dzieci", aby pomóc sprowadzić je na ten świat, czy pojawiające się iskierki miłości w domach "spokojnej starości", do których "wysyłani" są starzy ludzie i "zasypywani gruzem" niepamięci swoich najbliższych. Pozostałe traktują o realizmie, bynajmniej niemagicznym. Spotkamy więc opowieść mężczyzny, który pracował przy azbeście i umarł z jego powodu. Poczytamy o ludziach których wyrzucono z ich domu, bo stali na drodze wielkich "inwestycji". Usłyszymy opowieści matek, które rodziły synów na śmierć, o mężczyznach, którzy oddają się bardzo dziwnym działaniom, aby przeżyć w tym nieprzyjaznym świecie. Kobietę, która mimo niepełnosprawności, biedy i wielu przeciwności postanowiła udowodnić, że da radę i wydobędzie się z kręgu niemożności. Dowiemy się o szaleństwie złota, o marzeniu biedaka, żeby wznieść się na pokładzie samolotu i o żalu do choroby, która zabrała coś na co czekało się całe życie.. W mojej opinii autorka starała się nie wtrącać w opowieści swoich bohaterów, słuchała i gromadziła je bez oceniania i dopowiadania. Pokazywała szerszy kontekst niektórych historii, drogi niesprawiedliwości i nic nie robienie władz i sądów. Książka napisana eleganckim językiem. Choć nie wszystkie opowieści wciągają, to warto poznać różnorodność Brazylii tej bardziej nieznanej i nieoczywistej.
Agnieszka - awatar Agnieszka
oceniła na78 miesięcy temu
Inne Kioto Alex Kerr
Inne Kioto
Alex Kerr
Kioto jest miastem, które w powszechnej wyobraźni funkcjonuje jako skansen tradycji, pełen złotych pawilonów i gejsz przemykających przez dzielnicę Gion. Jednak Alex Kerr w swojej książce „Inne Kioto” rzuca wyzwanie temu pocztówkowemu wizerunkowi. Na początku warto zaznaczyć, że największym atutem tej publikacji jest jej unikalna perspektywa – autor, będący wybitnym japonistą i wieloletnim mieszkańcem kraju kwitnącej wiśni, nie prowadzi nas utartymi szlakami turystycznymi. Zamiast tego, oferuje on głębokie, niemal kontemplacyjne spojrzenie na detale, które zazwyczaj umykają oku postronnego obserwatora. Kerr uczy nas czytać architekturę, ogrody i wnętrza świątyń jako skomplikowany język symboli, w którym każdy cień, rodzaj dachówki czy sposób ułożenia mat tatami ma swoje głębokie uzasadnienie historyczne i filozoficzne. Książka zasługuje na mocne 7/10. To lektura dla cierpliwych, którzy szukają w literaturze podróżniczej czegoś więcej niż tylko spisu zabytków. Autor z wielką pasją opisuje „ducha miejsc”, analizując m.in. estetykę bram, znaczenie murów oraz unikalną japońską koncepcję przestrzeni. Wielkim plusem jest warsztat Kerra – pisze on z elegancją i erudycją, ale unika przy tym akademickiego zadęcia. Jego narracja jest osobista, pełna anegdot i nostalgii za Japonią, która powoli znika pod naporem modernizacji i masowej turystyki. To właśnie ten krytyczny pazur, momentami gorzka refleksja nad betonowaniem japońskiego krajobrazu, nadaje książce autentyczności i sprawia, że nie jest ona jedynie laurką wystawioną dawnemu cesarskiemu miastu. Momentami „Inne Kioto” staje się pozycją bardzo specyficzną, niemal techniczną. Szczegółowe opisy rodzajów dachówek czy konstrukcji japońskich ekranów mogą okazać się nużące dla czytelnika, który nie jest pasjonatem architektury. Ponadto, Kerr bywa w swoich sądach bezkompromisowy i momentami elitarny, co może budzić opór u osób o bardziej współczesnym podejściu do kultury Japonii. Dlaczego warto sięgnąć po tę książkę? Edukacja estetyczna: Po lekturze zaczniesz dostrzegać piękno w rzeczach dotąd niezauważalnych. Głęboka wiedza: Kerr to autorytet, który o Japonii wie niemal wszystko. Kontemplacja: To książka, która wymusza zwolnienie tempa i skupienie. „Inne Kioto” to pozycja obowiązkowa dla każdego, kto planuje wizytę w tym mieście lub chce zrozumieć, na czym polega fenomen japońskiej estetyki. To zaproszenie do świata ukrytego za parawanem, dostępnego tylko dla tych, którzy potrafią patrzeć uważnie
Muminka - awatar Muminka
oceniła na71 miesiąc temu
Klara i słońce Kazuo Ishiguro
Klara i słońce
Kazuo Ishiguro
Bardzo ciekawy pomysł na książkę, tylko wykonanie mocno średnie. Mam wrażenie, że cała historia została przedstawiona strasznie prosto i płytko, jakbyśmy się tylko ślizgali po jej powierzchni, chociaż ma ogromny potencjał do rozwinięcia. Dużo jest wątków, które zostały tak po prostu rzucone i w żaden sposób nie pociągnięte dalej. Wiem, że książka generalnie nie miała skupiać się na zbudowaniu i przedstawieniu jakiejś antyutopii technologicznej w przyszłości, tylko raczej na przeżyciach i emocjach Klary-robota, tylko że Klara ostatecznie okazała się dosyć nudnym narratorem. Na początku bardzo podobało mi się fragmentaryczne poznawanie rzeczywistości jej oczami i podrzucanie nam wskazówek o opisywanym świecie, bez głębszego ich wyjaśniania jak np. to, że istnieją dzieci skorygowane i nieskorygowane, tak żebyśmy się stopniowo wszystkiego domyślali, ale liczyłam też na to, że na koniec jednak dostaniemy pełne podsumowanie i zostanie odkryta jakaś wielka, ponura tajemnica, a za to skręciliśmy w strasznie dziwnym kierunku - tego kultu Klary do Słońca, który od początku wiadomo, że nie ma do końca sensu, bo jest raczej jakimś errorem w głowie Klary. Rozumiem jakie cechy Klary miał ten wątek podkreślić, ale ostatecznie mam wrażenie, że wyszło to trochę infantylnie. Nie usatysfakcjonowało mnie też zakończenie, które w zasadzie było takie jak cała Klara i cała książka - słodkie i proste. Skończyłam książkę z poczuciem, jakbym przeczytała historię raczej dla dzieci, bezbolesną i pozytywną.
nellie - awatar nellie
ocenił na612 dni temu
Lajla znaczy noc Aleksandra Lipczak
Lajla znaczy noc
Aleksandra Lipczak
„Lajla znaczy noc” Aleksandra Lipiczaka to książka wymagająca, zarówno pod względem językowym, jak i gatunkowym. Autor operuje stylem eseistyczno-reportażowym, który nie należy do najłatwiejszych w odbiorze. Dla osób nieprzyzwyczajonych do tego typu literatury, podobnie jak dla mnie, lektura może okazać się wyjątkowo oporna. Choć wiem, że istnieją twórcy, którzy potrafią pisać eseje w sposób lekki, przystępny i angażujący, w tym przypadku miałam wrażenie, że forma mocno utrudniała mi kontakt z treścią. Książka niewątpliwie jest skierowana do czytelników zainteresowanych Hiszpanią, a zwłaszcza Andaluzją , jej historią, kulturą i kontekstami społecznymi. Dla fanów tego regionu może być wartościowym pogłębieniem wiedzy i inspirującym spojrzeniem na mniej oczywiste wątki. Jednak dla kogoś, kto nie ma już wcześniej zbudowanej ciekawości wobec tego tematu, lektura może być męcząca i trudna do przebrnięcia. Momentami odnosiłam wrażenie, że książka bardziej wymaga skupienia niż daje przyjemność czytania. Nie można jej jednak odmówić merytorycznej wartości. Pojawiają się ciekawe przykłady, interesujące obserwacje i wnikliwe refleksje, które pokazują duże zaangażowanie autora oraz jego wiedzę. Niestety, w moim przypadku te zalety nie zrekompensowały trudności w odbiorze. Największym problemem „Lajla znaczy noc” było dla mnie to, że bardzo źle mi się ją czytało, a to sprawiło, że nawet wartościowe fragmenty nie wybrzmiały tak mocno, jak mogłyby. To książka, która z pewnością znajdzie swoich odbiorców, ale raczej w wąskim, konkretnie zainteresowanym gronie.
Claudin Genowefa - awatar Claudin Genowefa
oceniła na63 miesiące temu

Cytaty z książki Underground. The Tokyo Gas Attack and the Japanese Psyche

Więcej
Haruki Murakami Podziemie. Największy zamach w Tokio Zobacz więcej
Haruki Murakami Podziemie. Największy zamach w Tokio Zobacz więcej
Haruki Murakami Podziemie. Największy zamach w Tokio Zobacz więcej
Więcej