Opowieść o Heraklesie

Okładka książki Opowieść o Heraklesie autora Jadwiga Żylińska,
Okładka książki Opowieść o Heraklesie
Jadwiga Żylińska Wydawnictwo: Krajowa Agencja Wydawnicza literatura dziecięca
88 str. 1 godz. 28 min.
Kategoria:
literatura dziecięca
Format:
papier
Data wydania:
1973-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1973-01-01
Liczba stron:
88
Czas czytania
1 godz. 28 min.
Język:
polski
Średnia ocen

6,6 6,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Opowieść o Heraklesie w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Opowieść o Heraklesie

Średnia ocen
6,6 / 10
27 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Opowieść o Heraklesie

Sortuj:
avatar
195
195

Na półkach:

Któż z nas nie słyszał o tytułowym bohaterze, najpotężniejszym z legendarnych, greckich herosów ?
Jego historia to doskonały przykład na to, że (wszech) potężny ojciec nie zawsze jest gwarantem bezpiecznego i dostatniego życia. Zaś największe niebezpieczeństwa mogą sprowadzać na nas nasi najbliżsi ...
Herakles był synem samego Zeusa- króla wśród bogów, lecz z tzw. "nieprawego łoża". Jego matką była bowiem śmiertelniczka, a nie bogini- małżonka Zeusa, czyli Hera. Nic więc dziwnego, że ta ostatnia co i rusz "rzucała kłody pod nogi" nieślubnego syna swego wszechmocnego, lecz zdradzieckiego- męża...
Zaczęło się już od kołyski i dwóch jadowitych węży, które miały śmiertelnie ukąsić malucha. Przyszły heros udusił je jednak jeszcze małymi, lecz już mocarnymi rączkami...
Później Hera zesłała na Heraklesa szaleństwo, pod wpływem którego dokonał on strasznych czynów. I aby zmyć z siebie popełnione zbrodnie - musiał wykonać sławetne 12 prac ...
Niektóre z nich wymagały wielkiej siły i odwagi. Bo nasz bohater musiał mierzyć się z przerażającymi potworami tamtych czasów, takimi jak Lew nemejski, Hydra lernejska czy piekielny pies Cerber...
W innych pracach (stajnie Augiasza) ważniejszy był pomyślunek i koncept, a także (pas królowej Amazonek) - właściwa strategia. Choć w tym ostatnim przypadku nie na wiele się ona zdała...
Herakles chciał bowiem zdobyć symbol władzy nad Amazonkami podstępem. Porwał wracającą z modłów siostrę królowej, po czym zażądał za nią okupu w postaci złotego pasa. Chciał w ten sposób zdobyć to cenne trofeum bez "zbędnych" ofiar. Władczyni Amazonek przystała na to, jednak mówiąc : "Nie oddaję pasa dobrowolnie, lecz za uwolnienie mojej siostry. Drogo musiałbyś za niego zapłacić, gdyby przyszło ci zdobywać go w boju, herosie..." - podpaliła ambicję Heraklesa, i rozpętało się bitewne piekło. Pas ostatecznie i tak trafił do syna Zeusa, a królestwo Amazonek już nigdy nie odzyskało dawnej świetności...
Książka bardzo ciekawie opisuje kolejne zadania i ogólnie losy legendarnego bohatera. Aż po jego tragiczną, "spowodowaną" przez żonę Dejanirę - śmierć. Jakże właściwe w tym miejscu (i całym życiu Heraklesa) zdają się zatem być słowa - "Panie, chroń mnie przed przyjaciółmi. Bo z wrogami sam sobie poradzę..."...

Któż z nas nie słyszał o tytułowym bohaterze, najpotężniejszym z legendarnych, greckich herosów ?
Jego historia to doskonały przykład na to, że (wszech) potężny ojciec nie zawsze jest gwarantem bezpiecznego i dostatniego życia. Zaś największe niebezpieczeństwa mogą sprowadzać na nas nasi najbliżsi ...
Herakles był synem samego Zeusa- króla wśród bogów, lecz z tzw....

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

54 użytkowników ma tytuł Opowieść o Heraklesie na półkach głównych
  • 42
  • 11
  • 1
29 użytkowników ma tytuł Opowieść o Heraklesie na półkach dodatkowych
  • 21
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Opowieść o Heraklesie

Inne książki autora

Jadwiga Żylińska
Jadwiga Żylińska
Pisarka, eseistka, felietonistka, publicystka. Autorka powieści historycznych (Złota włócznia, Gwiazda spadająca),opowiadań historycznych (Hervör i jej bracia),fantastycznych (Wyspa dziwnego żartu) i współczesnych (Gospoda samobójców, Dzikie ptaki). W jej literackim dorobku ważne miejsce zajmują także słuchowiska radiowe (ponad 30 tytułów),scenariusze filmowe (Rozstania w reż. W.J. Hasa),twórczość dla dzieci i młodzieży (zróżnicowana pod względem gatunkowym),a nade wszystko szkice historyczne (Piastówny i żony Piastów, Do kogo należy świat?, Spotkania po drugiej stronie lustra) i mitograficzne (Kapłanki, amazonki i czarownice). Wśród rozlicznych tekstów autobiograficznych można wyróżnić tomy wspomnieniowe (stanowiące całość: Dom, którego nie ma oraz Drogi, które prowadzą dalej, a także późniejsze: Podróż w głąb czasu),obok których, na takich samych warunkach, funkcjonują teksty apokryficzne, łączące historię Europy, historię rodziny pisarki, mity i fantastykę naukową: np. Podróż brekiem, niepublikowane w całości Opowiadania greckie (Lament Demeter) oraz rozproszone w czasopismach i dziennikach mikroformy: Rzeczy prawdziwe i fantasmagorie.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Powstanie człowieka. Stanisław Supłatowicz
Powstanie człowieka.
Stanisław Supłatowicz
"Powstanie człowieka" Sat-Okh to legenda indiańska wyjaśniająca pochodzenie ras człowieka. O czym opowiada? Zaczyna się, gdy Gichy Manitou (najwyższy bóg Indian) siedział na skale, palił fajkę i oglądał piękny świat. Był pełen zwierząt, które sprzeczały się między sobą o to, które z nich jest najpotężniejsze. Bóg posłuchał tego i postanowił stworzyć istotę, która będzie potężniejsza od wszystkich zwierząt i będzie budzić strach w nich wszystkich. Zapowiedział to zwierzętom, po czym skończył palić fajkę i przystąpił do pracy. Zbudował z kamieni wielki piec, po czym cztery dni zbierał opał – suche gałązki i nawóz bizonów. Gdy zebrał wystarczająco, zmęczony położył się spać, a wtedy podpełzł grzechotnik, spryskał chrust swoim jadem i zostawił w nim swoją starą skórę. Wielki duch obudził się, ulepił z gliny figurkę człowieka i włożył ją do pieca. Jednak gdy wyjął człowieka, okazało się, że piekł go za krótko, bo człowiek był blady, słaby i mało wytrzymały, a jad grzechotnika sprawił, że do tego także zły, podły i kłamliwy. Gichy Manitou nie chciał takiego człowieka, więc wyrzucił go za Wielką Wodę i zabrał się ponownie do pracy. Tego człowieka piekł na opale wyłącznie z gałęzi sosnowych, który zbierał kolejne cztery dni. Piekł go jednak za długo i człowiek wyszedł całkiem czarny. Miał mocne mięśnie, ale był lękliwy i niezdecydowany. Takiego człowieka Manitou również nie chciał, więc i jego wyrzucił za wielką wodę. Potem przystąpił do trzeciej próby. Opałem były tym razem brzoza (by człowiek szybko i lekko biegał),dąb (by był silny),modrzew (by miał silne mięśnie),a smoła i żywica miały zapewnić człowiekowi odporność na warunki atmosferyczne i poczucie jedności z naturą. Ten człowiek udał się doskonale – miał brązową skórę, był piękny, silny i mądry. Zadowolony bóg darował mu cały stworzony przez siebie świat, ale ostrzegł, by żył w zgodzie z naturą i swoimi braćmi, gdyż jeśli tak się nie stanie, powrócą biali ludzie, których wyrzucił za Wielką Wodę, i zniszczą prerie i puszcze, razem z którymi zginą także wszyscy Indianie. Legenda opowiada o stworzeniu przez Wielkiego Ducha ludzi trzech ras. Każdy z nich zostaje upieczony na innym opale i piecze się przez inny czas. Biały człowiek piekł się za krótko, więc jest słaby i mało wytrzymały, a jad grzechotnika sprawił, że stał się fałszywy i kłamliwy – Manitou nie chciał takiego człowieka i wyrzucił go za Wielką Wodę. Czarny człowiek piekł się za długo, wyszedł silny, ale tchórzliwy. Takiego człowieka Wielki Duch również nie chciał i też go wyrzucił. Dopiero czerwony człowiek piekł się odpowiednio długo i okazał się być mądry i silny. Legenda zawiera nakaz dla Indian, by żyli w zgodzie z naturą i szanowali ją, a także nie walczyli między sobą, ponieważ mogą trwać tylko tak długo, jak trwa przyroda wokół nich, prerie i puszcze pełne wilków i bizonów. Manitou ostrzegł, że jeśli złamią nakaz, zza Wielkiej Wody powrócą biali ludzie i zniszczą świat Indian, a samych Indian razem z nim. Dałem 10 gwiazdek, gdyż spodobała mi się oryginalność tej legendy. Gorąco polecam wszystkim miłośnikom legend indiańskich. Dla nich jest to pozycja obowiązkowa. Książkoholicy szukający urozmaicenia, czegoś nowego w literaturze i chcący uzupełnić swoją wiedzę o wierzeniach Indian również znajdą w niniejszej książce coś dla siebie. Miłej lektury! :) :) :)
Sensej - awatar Sensej
ocenił na108 lat temu
Wyprawa po złote runo Jadwiga Żylińska
Wyprawa po złote runo
Jadwiga Żylińska
Matactwa i inne "kombinacje" osób będących u władzy wcale nie są wymysłem czy domeną naszych czasów. Już bowiem w starożytności król Pelias obiecał Jazonowi zwrot podstępnie odebranej jego rodzicom korony - jeśli tylko ten ostatni wykaże się jakimś znamienitym czynem. Np. przywiezie z odległej Kolchidy mityczne "Złote Runo". Jednak nikczemny monarcha wcale nie zamierzał spełnić danego słowa... Niczego nie podejrzewający Jazon ogłosił tymczasem nabór ochotników na tę niebezpieczną wyprawę. Z całego kraju nadciągali wszelkiego rodzaju "nieustraszeni", by przeżyć "przygodę życia", a może i dokonać bohaterskich czynów. Ze wszystkich chętnych wybrano najlepszych, prawdziwą elitę. Takich "starożytnych komandosów". Wśród nich był Polideukes... Wraz z bratem bliźniakiem - Kastorem pochodzili z królewskiego domu w Sparcie. Jest "nieco" wątpliwości, co do ich narodzin, jedna z wersji mówi nawet o tym, że wykluli się z...jaja. To mogłoby w jakimś sensie potwierdzać, że kiedyś Ziemię zamieszkiwały różne "inteligentne rasy" - nie tylko ta obecnie dominująca ... W każdym razie bracia, zwani Dioskurami, uważani byli za "dzieci Zeusa", zaś w Sparcie otrzymali twarde, "żołnierskie" wychowanie... Niestraszne im były później żadne niebezpieczeństwa, a wyprawa po "Złote Runo" pełna była takowych... Przykładowo król jednej z mijanych wysp -  Bebrycji, słynny siłacz Amikos- zażądał, by jeden z Argonautów stanął z nim do walki na pięści. Dopiero wtedy miał "przepuścić" przyjezdnych, uzupełniając niejako "przy okazji" ich zapasy żywnościowe. Ale tylko w przypadku własnej porażki... Do pojedynku zgłosił się Polideukes. Odważny młodzian prócz "spartańskiego chowu" miał za sobą także zwycięstwo w igrzyskach olimpijskich. Był więc "zaprawiony w bojach". Po kilku rundach bezpardonowej wymiany ciosów, górę wzięła strategia oraz technika walki. Polideukes w końcu powalił większego i silniejszego oponenta, "umożliwiając" tym samym kompanom dalszą podróż do wymarzonego celu... "Po wszystkim" zaś nie wrócił z innymi do Grecji. Wraz z bratem popłynął tratwą na północ Morza Czarnego. W jednej z małych zatoczek Dioskurowie rozbili obóz, i żywili się tym, co upolowali bądź złowili. A gdy jeszcze paru co bardziej napastliwych tubylców "nauczyli moresu" i zdyscyplinowali - miejscowi uznali ich za swoich przywódców. Podróżując wcześniej po świecie i widząc, co się na nim "wyprawia" bracia zdali sobie sprawę, że nie zmienią "wszystkiego". Ale na niektóre pomniejsze sprawy, jak własne losy - mieli wpływ. Więc założyli osadę, Dioskurię, która z czasem stała się jednym z ważniejszych portów ówczesnego świata...
Robwier - awatar Robwier
ocenił na63 lata temu
Tajemnica wzgórza 117 Janusz Przymanowski
Tajemnica wzgórza 117
Janusz Przymanowski
Książka Tajemnice wzgórza 117 przez przypadek trafiła w moje ręce i nie wiedziałem czego mogę spodziewać się po niej. Miałem nadzieje na przyjemną i ciekawą tematycznie pozycje, przy której miło spędzę czas. Książka Tajemnice wzgórza 117 jest opowieścią dotyczącą końca drugiej wojny światowej, gdzie lotnicy walczyli z okupantem nie tylko na ziemi, ale również w powietrzu. Dotyczy wydarzeń z marca 1945 roku opowiadając o lotnictwie Wojska Polskiego na Wschodzie walczącym z przeciwnikami próbując zestrzelić wrogie samoloty. Na bazie tamtych wydarzeń autor przedstawia nam historie o przygodach pilota Jana Łubina i Janka, którzy zaintrygowani wzgórzem próbują odkryć jego tajemnice. Nie brakuje tutaj walk powietrznych, zasadzek nieprzyjaciela i próby powstrzymania wroga. Poruszając tematykę odwagi, poświęcenia i walki za ojczyznę z przeważającymi siłami okupanta. Jednocześnie autor postanowił wprowadzić motywy współpracy polsko – radzieckiej, czyli żołnierza z żołnierzem co widać podczas czytania. Mogli różnić się od siebie swoimi poglądami lub nawet nie trafiać z nimi, ale dogadywali się ze sobą walcząc razem przeciwko niemieckim wrogom. Inaczej sprawa miała się z relacjami polsko-radzieckimi, które nie zawsze były na dobrej drodze w swoich relacjach. Przygody dwójki bohaterów odkrywających tajemnice wzgórza były ciekawe i wciągające. Wprowadzając motyw przyjaźni między Jankiem i zwierzątkiem prowadziło do miłych i zabawnych sytuacji. Przyjemna opowieść od autora ukazująca nie tylko walkę, ale też przyjaźń, odwagę i poświęcenie. Odkrywanie niemieckiego sekretu wzgórza ze wszystkim było ciekawym pomysłem i intrygującym. Książka Tajemnice wzgórza 117 jest pozycją przygodową o tematyce wojennej dotyczącej lotnictwa Wojska Polskiego, którą skierowano bardziej do młodego czytelnika. Bohaterowie występujący tutaj w głównych rolach zostali zarysowani dobrze. Pilot Jan Łubin jest doświadczonym pilotem, który nie jedną wyprawę w przestworzach ma za sobą. Z kolei Janek jest osobą młodą, garnącą się do walki, odważną i mający swojego pupilka. Tworzący z nim ciekawy duet wzbudzający wiele miłych i zabawnych momentów. Oprócz nich spotykamy postacie na drugim i dalszym planie dobrze wykreowanych mających do odegrania rolę w fabule przewidzianą przez autora. Nie uświadczymy papierowych bohaterów, lecz mają w sobie głębie mimo długości opowieści. Wzbudzają sympatie i dają się polubić od samego początku. Sama fabuła jest poprowadzona szybko i akcja leci do przodu bez zatrzymywania się wraz z postępującymi wydarzeniami. Napisana przystępnie, przyjemnie, lekko i wciągająco przez autora. Tajemnice wzgórza 117 jest propozycją dla młodego czytelnika, lecz także ktoś starszy może przeczytać przeżywając przygodę z bohaterami książki. Nie wiedziałem się co mogę dostać, lecz mimo krótkości i prostoty bawiłem się przy niej bardzo dobrze. Miło spędziłem czas i szybko przeczytałem. Książka dobra i przygody bohaterów wciągają od początku do samego końca. Finał do przewidzenia jeśli chodzi o zakończenie, lecz nie przeszkadzało mi to wcale. Może jeszcze wrócę do niej jak będę miał ochotę, a jak będę miał okazje to na pewno po jakieś książki autora jeszcze sięgnę w przyszłości.
Magnis - awatar Magnis
ocenił na62 miesiące temu
Baśnie nad baśniami Jacob Grimm
Baśnie nad baśniami
Jacob Grimm Wilhelm Grimm
27 baśni braci Grimm w jednej książce. Niektóre z nich znałam już wcześniej, inne miałam dopiero przyjemność poznać. Najlepiej pewnie będzie, gdy o każdej z nich napiszę słów kilka. Lecz zanim to zrobię, kilka uwag. :) Zauważyłam wspólne motywy wśród niektórych baśni: na przykład by królewna odczarowała kogoś dla siebie ważnego (zamienionego w zwierzaka) musi milczeć przez x lat, nie śmiać się i szyć. Albo zawsze jest zła macocha. Wilka też najlepiej zawsze nakarmić kamieniami. Czy inne niuanse, które sprawiają, iż można powiedzieć, że choć każda historia jest inna, to rozgrywa się w tym samym uniwersum. I. Kopciuszek. Bajka, którą znałam i kochałam. Przyznam, iż znałam i tą wersję, gdzie dochodziło do krwawych czynów i tą łagodną. Zresztą, jeśli chodzi o Kopciuszka, to ma on tak wiele różnych wersji, które kończą się tak samo, że chyba każdy zna choć dwie różne. Przyznam, iż brakowało mi Dobrej Wróżki znanej choćby z wersji disneyowskiej. Choć trudno powiedzieć, by Kopciuszek braci Grimm nie miał w sobie magii. Może była inna, ale tak samo piękna. II. Śnieżka. Ją chyba też zna każdy. I też można znać różne wersje. Ja zdecydowanie kupuję tą pierwotną, w której nie było cudownego pocałunku. Ale to ja (zawsze mi coś w tym całusie nie pasowało). III. O rybaku i złotej rybce. Znana baśń, która uczy. Przynajmniej ja w niej zobaczyłam, że nie należy być chciwym. Należy cieszyć się z tego, co się ma. Zresztą w baśniach każdy znajdzie uniwersalne wartości. Kopciuszek był skromny, dobry, co mu się opłaciło. Śnieżka piękna, lecz nie zapatrzona w swą urodę jak Zła Królowa. I można przy każdej baśni coś powiedzieć o pozytywnych bohaterach. Zastanawiające, że to kobiety w baśniach Grimma były władcze, złe. Mężczyźni zaś potulni jak baranki. Takie dziwne. :D IV. Białośnieżka i Różyczka. Piękna historia o siostrzanej miłości. Ale też o tym, że warto być dobrym. Polubiłam obie siostrzyczki i mam nadzieję, że jeszcze kiedyś do nich powrócę. V. Czerwony Kapturek. Też znana i lubiana baśń. Kapturek tu był zbyt uległy, nie słuchał rodzica, przez co ucierpiał wraz z babcią. Ale też otrzymał ważną lekcję życia... VI. Ptaszynka. Tej baśni nie znałam wcześniej. Dopiero ją poznałam przy lekturze "Baśni nad baśniami". Przyznam, że mam z nią kłopot, bo były sobie dwie dziewczynki, których jedną ojciec znalazł w lesie i zabrał ze sobą. Kochały się jak rodzone siostry. Tutaj jest wszystko super. Późniejsze zamiany też. Tylko w ogóle nie potrafię zrozumieć, dlaczego kucharka była złą osobą. Wcześniej i później wszystko rozumiałam. Albo była zła królowa, która musi być najpiękniejsza, albo siostry nie pokochały przyrodniej siostry i były dla niej wredne, czy po prostu wilk był zły, bo wilk jest zły. Ale motywów tej kucharki nie rozumiem. VII. Jaś i Małgosia. No właśnie na przykład tu motywy są znane. Rodzice głodują --> macocha jest zła, wiedźma jest zła, więc automatycznie Jaś i Małgosia są opałach. Tą baśń też już znałam i lubiłam. VIII. Gęsiareczka Ma w sobie coś ta baśń. Nie znałam jej wcześniej. Szkoda, bo naprawdę przypadła mi do gustu. IX. Złota gęś Ta bajka była naprawdę zabawna. Ale też i mądra. Bo uczy, by się dzielić z innymi oraz by nie sądzić innych po pozorach. X. Żabi król Zawsze dotrzymuj obietnic - to sobie zapamiętam z tej baśni. Oraz uważaj, co komu obiecujesz. XI. Jeż i zając. Ja wiem, jeż chciał utrzeć nosa zajączkowi. Ale... ale czy ta baśń czasem nie uczy, że warto kombinować? Oszukiwać? Choć autorzy piszą o innym morale: by nie wyśmiewać się z innych (co jest naprawdę ważne) i by brać sobie za żonę kogoś podobnego do nas .:D XII. O Jasiu mocarzu Ta baśń mi się podobała. Też dopiero poznałam ją przy lekturze tej książki. Jednak miała w sobie coś wspaniałego. Pokazywało, że nie warto się poddawać, trzeba pracować nad sobą. Ale również, że nie zawsze warto ufać swoich towarzyszom. I pewnie jeszcze coś by się znalazło... XIII. Król Drozdobrody. Niby tej baśnie nie znałam, ale bardzo szybko domyśliłam się kto jest kim, i dlaczego. Zakończenie również bez jakiegoś wielkiego wow. Choć lekcja dla królewny była dobra. Jej zmiana zaś sprawiła, że baśń tą jednak mogę polecić. XIV. Krasnoludki. Tego się nie spodziewałam. Trzy historyjki o krasnoludkach. Rożne, z różnymi bohaterami. Zabawne, ale też i ciekawe. Bardzo fajne. XV. Dwunastu braci. Chyba mój ulubieniec, bo tu król okazał się tym złym (buhahahaha). Ale fakt faktem, że jest to fajna, ciekawa bajka, która wciąga. :) XVI. O dzielnym krawczyku. Tutaj nikt mi nie wmówi, że ta baśń nie jest o kombinowaniu. Albo jak to niektórzy ładnie nazywanie "koloryzowaniu" pewnych faktów. Wiecie jak na przykład napiszę, że umiem jakiś program na poziomie zaawansowanym, a tak naprawdę widziałam go tylko raz w życiu. Bohaterowi takie koloryzowanie wyszło na plus, lecz ja w życiu wolę być uczciwa i szczęśliwa. XVII. Kryształowa kula. Krótka i przyjemna. XVIII. Paluszek. Czy to też nie była historia o oszukiwaniu? Nie powiem, by Paluszek był zły. Ale jednak "weź za mnie pieniądze, a ja i tak ucieknę i wrócę" nie podobało mi się. Nie żebym pochwalała sprzedaż ludźmi, jednak ojciec nie powinien zgadzać się na coś takiego. XIX. Pani Zima. Tą baśń poznałam już wcześniej. Na Pulsie był taki cykl filmów z baśniami. Były to filmy niemieckie. Jedną z nich była "Pani Zima". I zapamiętałam ją dokładnie tak jak była opisana w książce. XX. Roszpunka. Również tą baśń znałam. Choćby wersję z Disney'a. Ale też i tą z niemieckiego filmu o tym samym tytule, gdzie fabuła była identyczna z tą baśniową wersją. Więc mamy trochę krwawych momentów, ale opowieść jest nadal dobra... i nie cukrowa. XXI. O biednym młynarzu i kotce. Ta baśń bardzo, ale to bardzo mi się podobała. Cała. Od początku do końca. Wszystko w niej było cudowne. XXII. Wilk i siedem koźląt. Gdzieś widziałam bajkę o tym tytule. Albo może miałam taką książeczkę dziecięcą, gdzie była ta baśń... Sama nie wiem. Wiem tylko, że ją znałam już wcześniej. I tak ja wtedy, tak i teraz przypadła mi do gustu. XXIII. Stoliczku, nakryj się! Znałam, lubiłam. I tak chyba pozostanie. XXIV. Jednooczka, Dwuoczka i Trójoczka Ta baśń również jest w moim guście. To nierówne traktowanie (jak na przykład Kopciuszka). Ale i dobroć, którą ktoś Dwuoczce okazał. Tutaj najlepiej widać, że wszystkie dzieci powinno się traktować jednako, a nie, że jedna jest gorsza bo różni się od reszty. XXV. Siedem kruków. Siedem kruków było podobne do dwunastu braci. Bardzo, bardzo podobna. Są w niej małe różnice. Ale już na samym początku widać podobieństwa. I wiadomo też jak się skończy ta baśń. XXVI. Mysikrólik i niedźwiedź. Bajka nie w moim guście. No jakoś nie. XXVII Sześć łabędzi. Też podobna do Dwunastu braci. Milczenie i tak dalej. Choć inny jest jej początek. Bo zamianę spowodowało coś innego. Podsumowując. Większość baśni znałam i kochałam. Jednak są tu też takie, które dla mnie były nowe i nawet jeśli niektóre z nich nie przypadły mi do gustu, to warto było poznać wszystkie. :)
Magdalena - awatar Magdalena
oceniła na78 lat temu

Cytaty z książki Opowieść o Heraklesie

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Opowieść o Heraklesie