Seks w kulturach świata

Okładka książki Seks w kulturach świata autora Zbigniew Lew-Starowicz, 8304021994
Okładka książki Seks w kulturach świata
Zbigniew Lew-Starowicz Wydawnictwo: Ossolineum nauki społeczne (psychologia, socjologia, itd.)
211 str. 3 godz. 31 min.
Kategoria:
nauki społeczne (psychologia, socjologia, itd.)
Format:
papier
Data wydania:
1988-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1988-01-01
Liczba stron:
211
Czas czytania
3 godz. 31 min.
Język:
polski
ISBN:
83-04-02199-4
Średnia ocen

6,3 6,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Seks w kulturach świata w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Seks w kulturach świata

Średnia ocen
6,3 / 10
103 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Seks w kulturach świata

avatar
3190
3175

Na półkach: , , ,

Szału nie ma. Wprowadzenie, do tematyki, czyli rzecz dla kompletnie nieoświeconych.

Ogólnikowa i w znacznym stopniu nieaktualna praca.
Kultura i seks.
Seks w różnych kulturach.
Typy kultur seksualnych.
Niektóre kulturowe fenomeny seksu. Patologia seksualna i leczenie w różnych kulturach świata.
Sztuka erotyczna w kulturach świata.

W I części omówione są powiązania między kulturą a seksem.
W części II ukazana jest panorama postaw i zachowań seksualnych w różnych starych i współczesnych kulturach na świecie.
W części III przedstawione są wyniki różnych badań antropologicznych, a także typy zachowań seksualnych.
W IV części zawarte są niektóre fenomeny kulturowe seksu jako przykład zróżnicowania form i tradycji kulturowych.
Część V poświęcona jest patologii oraz leczeniu zachowań seksualnych w kulturach świata. Ostatnia część pracy jest poświęcona sztuce erotycznej w kulturach świata (na konkretnych przykładach).

Pisać nudnie o seksie - kuriozalne.

Szału nie ma. Wprowadzenie, do tematyki, czyli rzecz dla kompletnie nieoświeconych.

Ogólnikowa i w znacznym stopniu nieaktualna praca.
Kultura i seks.
Seks w różnych kulturach.
Typy kultur seksualnych.
Niektóre kulturowe fenomeny seksu. Patologia seksualna i leczenie w różnych kulturach świata.
Sztuka erotyczna w kulturach świata.

W I części omówione są powiązania między...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
70
30

Na półkach:

Dobre (utrzymane w popularnonaukowym tonie) wprowadzenie do zarysowanego w tytule książki zagadnienia.

Dobre (utrzymane w popularnonaukowym tonie) wprowadzenie do zarysowanego w tytule książki zagadnienia.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
42
16

Na półkach:

książka dobra dla osoby, która nie ma pojęcia o zagadnieniach poruszanych w książce, zwłaszcza tych, które zajmują się / chcą dowiedzieć o konkretnej kulturze. jak każda książka "o wszystkim": wyszło trochę nijako. zapewne w roku, w którym wyszła była to bardzo dobra pozycja, otwierająca umysły na "inność", jednak dziś jest zdecydowanie przestarzała. informacje baaardzo ogólne, zdawkowe, słownictwo przestarzałe, czasem dosłownie po kilka zdań na wybrany krąg kulturowy. mam ogromny niedosyt i wiele zastrzeżeń. uproszczenia, tendencje, czasem popadanie w stereotypy (mimo wszystko). jeśli ktoś zna daną kulturę - książka ta to dla niego za mało, jeśli nie zna - książka i tak mu za wiele nie pomoże..

książka dobra dla osoby, która nie ma pojęcia o zagadnieniach poruszanych w książce, zwłaszcza tych, które zajmują się / chcą dowiedzieć o konkretnej kulturze. jak każda książka "o wszystkim": wyszło trochę nijako. zapewne w roku, w którym wyszła była to bardzo dobra pozycja, otwierająca umysły na "inność", jednak dziś jest zdecydowanie przestarzała. informacje baaardzo...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

331 użytkowników ma tytuł Seks w kulturach świata na półkach głównych
  • 176
  • 151
  • 4
64 użytkowników ma tytuł Seks w kulturach świata na półkach dodatkowych
  • 53
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Seks w kulturach świata

Inne książki autora

Okładka książki Psychiatrzy twórcy. Wywiady Marcin Jabłoński, Hanna Jurczak, Marek Krzystanek, Zbigniew Lew-Starowicz, Sławomir Murawiec, Katarzyna Szaulińska, Maciej Żerdziński
Ocena 0,0
Psychiatrzy twórcy. Wywiady Marcin Jabłoński, Hanna Jurczak, Marek Krzystanek, Zbigniew Lew-Starowicz, Sławomir Murawiec, Katarzyna Szaulińska, Maciej Żerdziński
Okładka książki Jak nie zostać moim pacjentem Zbigniew Lew-Starowicz, Krystyna Romanowska
Ocena 7,0
Jak nie zostać moim pacjentem Zbigniew Lew-Starowicz, Krystyna Romanowska
Okładka książki On. Pytania intymne / Ona. Pytania intymne Zbigniew Lew-Starowicz, Krystyna Romanowska
Ocena 6,7
On. Pytania intymne / Ona. Pytania intymne Zbigniew Lew-Starowicz, Krystyna Romanowska
Okładka książki Ona. Pytania intymne Zbigniew Lew-Starowicz, Krystyna Romanowska
Ocena 6,9
Ona. Pytania intymne Zbigniew Lew-Starowicz, Krystyna Romanowska
Zbigniew Lew-Starowicz
Zbigniew Lew-Starowicz
Seksuolog, psychiatra, terapeuta. Największy polski autorytet w delikatnej dziedzinie, która dotyka jednocześnie kilku obszarów nauki. Wykładowca na wydziałach psychologicznych wielu uczelni, krajowy konsultant seksuologii. Prezes Polskiego Towarzystwa Psychologicznego i Polskiego Towarzystwa Medycyny Sądowej. Lider programu edukacji seksualnej ONZ w latach 1996 – 1998. Autor prawie pięćdziesięciu publikacji naukowych i popularnonaukowych, w tym kilku podręczników akademickich. Zdarzało się, że występował w roli DJ-a. Słynna stała się jego wypowiedź: „W każdym domu powinny być książki o seksie. Albo płyty DVD. W moim są. Jeśli uczymy się gotowania, kupujemy książkę kucharską. Dlaczego nie kupimy podręcznika kochania, jeśli chcemy być doskonałymi kochankami?”.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Wojny plemników. Niewierność, konflikt płci oraz inne batalie łóżkowe Robin Baker
Wojny plemników. Niewierność, konflikt płci oraz inne batalie łóżkowe
Robin Baker
Książka w momencie wydania musiała być niemałą kontrowersją, gdyż nawet po dwudziestu latach liczne jej fragmenty szokują, choć da się odczuć upływ czasu czytając ją. Każdy rozdział rozpoczynają scenki obszernie opisujące rozmaite drogi w jaki sposób ludzie obojga płci mniej lub bardziej skutecznie dążą do sukcesu reprodukcyjnego, czyli spłodzenia dzieci. Przytaczane anegdoty są obrazowo opisane - odbiorca ma wgląd nie tylko w wydarzenia, ale też motywy i emocje, przemyślenia postaci ze scenek, które nie są niczym odrealnionym i równie dobrze to mogą być autentyczne przykłady z życia. Po każdej scence autor poddaje gruntownej analizie jak postaci z opisu realizują własne cele, w jaki sposób są popychane przez własne organizmy w kierunku prokreacji oraz jak radzą sobie z konsekwencjami, a także jak reagują na zaistniałe warunki ich ciała. Co należy podkreślić jasno: autor zarówno w opisach scenek jak i późniejszych analizach nigdy nie bierze pod uwagę, że człowiek może mieć inne cele w dążeniu do seksu niż prokreacja. Osoby o romantycznej wizji świata, relacji, interakcji i dynamik zachodzących między płciami mogą odbić się od tego tytułu jak od ściany, gdyż cała treść przedstawiona jest z czysto utylitarnej perspektywy, a jednostka jako zwierzę kalkulujące bardziej instynktami niż świadomością. Na pewno warto przeczytać, bo książka potrafi odpowiadać na pytania, które inne pozycje (także te nowsze) pomijały lub deklarowały, że odpowiedzieć się nie da.
ray - awatar ray
ocenił na73 lata temu
Przetrwają najpiękniejsi Nancy Etcoff
Przetrwają najpiękniejsi
Nancy Etcoff
Powstało już sporo książek krytykujących współczesny kult urody i presję wywieraną przede wszystkim na kobiety. Ta książka sięga jednak przyczyn tego wszystkiego, pokazując wyraźnie, że ww. kult urody nie jest zjawiskiem stworzonym współcześnie przez agencje marketingowe - gdyż istniał on od zawsze, we wszystkich kulturach. Nie da się od tego uciec, choćbyśmy nie wiem jak się zarzekali, że "wygląd nie jest dla nas ważny" (i niezależnie jak bardzo niesprawiedliwe się nam to wydaje). Wrażliwość na piękno, w tym urodę innych ludzi jest wrodzona, już niemowlęta wydają się odróżniać ludzi ładnych od brzydkich. Etcoff dokumentuje też fakt, iż teza "piękno tkwi w oku patrzącego" jest prawdziwa tylko w niewielkim stopniu. Gusta gustami, ale istnieje coś takiego jak uniwersalne kryteria piękna, co więcej są to kryteria, z których nie zdajemy sobie nawet sprawy. Przecież każdy z nas instynktownie, w ułamku sekundy potrafi ocenić, czy dana osoba jest piękna/ładna, czy nie. Teoretycznie wydaje się, że piękno jest bezużyteczne z punktu widzenia naszego funkcjonowania (jak też twierdził pan Freud, który to wymyślił bardzo wiele bezsensownych tez),co jest ewidentną nieprawdą, jako że uroda służy doborowi naturalnemu. (Jest to ciekawe, że nasza ewolucja robi tak mało kroków do przodu i cały czas odwołujemy się do człowieka jaskiniowego, a przecież znamy przykłady ze świata zwierząt dowodzące, że ewolucja może posuwać się znacznie szybciej). Wśród ludzi uroda to waluta i narzędzie władzy. Patrzenie na kogoś lub coś pięknego sprawia nam po prostu przyjemność i to jest podstawowa przyczyna, dla której wolimy ludzi atrakcyjnych od nieatrakcyjnych. Jest to także momentem zawieszenia naszego racjonalizmu. "Sposób, w jakim reagujemy na piękno, to sztuczka naszego mózgu, a nie efekt głębokiej refleksji." Dość długo polowałam na tę książkę i kiedy w końcu udało mi się ją przeczytać, nie do końca jestem przekonana, czy gra była warta świeczki. Nie ma co się oszukiwać, autorka Ameryki nie odkrywa, pisząc rzeczy, które każdy z nas instynktownie wie. Poza tym jednak książki popularnonaukowe też się starzeją i powinno się je czytać kiedy są stosunkowo nowe. Ta pozycja została napisana ponad 20 lat temu, co może nie wydaje się aż tak wiele (zwłaszcza, że wiele wątków jest raczej prostych i oczywistych),ale w dzisiejszym pędzącym świecie wydaje się to być epoką. Zwłaszcza, że autorka powołuje się na badania jeszcze z lat 70-tych! Nie możemy mieć w tej sytuacji pewności, że od tego czasu nie odkryto nowych rzeczy, podważających przedstawiane twierdzenia. Do tego w książce brak bibliografii, co jest już poważnym mankamentem. Wreszcie pozycja nieładnie się też zestarzała w kontekście pewnych standardów i używanego języka - razi zwłaszcza użycie słowa "Murzyn". Co nie zmienia faktu, że na podstawowym poziomie książka jest aktualna, bo porusza kwestie dość uniwersalne. W drugiej dekadzie XXI wieku kult urody jakby jeszcze nabrał mocy i wszedł na nowy poziom. Jeszcze więcej wypełniaczy, więcej operacji plastycznych, moda zmieniająca się jak w kalejdoskopie. Kilku ciekawych faktów się dowiedziałam (wiem już np. czemu w kolejce sklepowej ludzie notorycznie "wchodzą mi na plecy"),a całość napisana jest w bardzo przystępny, eseistyczny sposób. Mimo wszystko - puentuje autorka - powinniśmy starać się odłączać zwierzęcy instynkt i kierować rozsądkiem. Cieszyć się fizycznym pięknem, ale pamiętać, że nie jest ono równoznaczne z dobrem, i dostrzegać także piękno wewnętrzne.
joly_fh - awatar joly_fh
ocenił na62 lata temu
100 postaci, które miały największy wpływ na dzieje ludzkości Michael H. Hart
100 postaci, które miały największy wpływ na dzieje ludzkości
Michael H. Hart
Jedna z moich ulubionych książek. Już sam pomysł na taki ranking jest świetny (mimo pewnej absurdalności, bo zawsze można powiedzieć, że rodzice danej osoby mieli większy wpływ niż ona sama),bardzo pobudza wyobraźnię, dziwne, że nie powstało więcej takich list, a przynajmniej o tym nie słyszałem (poza analogiczną książką o 100 kobietach autorstwa Deborah G. Felder, która jednak niestety nie dorasta do pięt tej pozycji, oraz "kontynuacją” od tego samego autora, w której tworzy on taki ranking z perspektywy... roku 3000, a ponad połowę listy zajmują fikcyjne postaci “z przyszłości” – szkoda, że nie została ona wydana po polsku, a i po angielsku trudno ją znaleźć, pomysł jest tak szalony, że z wielką chęcią sprawdziłbym, jak to wyszło). Wykonanie jest może dość dalekie od ideału, lecz wciąż naprawdę dobre. Książka jest przede wszystkim napisana znakomitym językiem - opisy poszczególnych postaci to nie są jakieś suche notki biograficzne, lecz są wzbogacone przez autora różnymi ciekawostkami oraz jego rozważaniami i wtrąceniami w taki sposób, że nawet o tak nieciekawych z perspektywy współczesnego Europejczyka osobach, jak Asioka albo Zaratustra chce się czytać. Niektóre fragmenty mocno zapadają w pamięć, jak choćby zakończenie tekstu o Lavoisierze: “Podczas rozprawy do sądu został przesłany apel wzywający do oszczędzenia Lavoisiera z uwagi na liczne usługi, jakie oddał on krajowi i nauce. Sędzia odrzucił prośbę z krótką uwagą: “Rewolucja nie potrzebuje geniuszy”. Nieco bliższa prawdy była uwaga kolegi Lavoisiera, wielkiego matematyka Lagrange’a: “Potrzeba jedynie chwili, by ściąć tę głowę, ale żeby pojawiła się taka druga, może nie starczyć i stu lat“.” Można nie zgadzać się z opiniami autora, ale nie można mu odmówić merytorycznego podejścia do tematu (tak przynajmniej twierdziłem, zanim trafiłem na tutejsze, pożal się Boże, recenzje...). Należy mu się również szacunek za to, że nie zrobił z tego jakiegoś rankingu popularności i nie zamieścił osobistości pokroju The Beatles czy Billa Gatesa, o których obecnie jest głośno, ale za kilka(naście) wieków zapewne mało kto będzie o nich pamiętał. Mimo wszystko, miałbym autorowi trochę do zarzucenia, jeśli chodzi o skład i kolejność rankingu: 1. Co prawda już po lekturze dowiedziałem się, że autor jest Amerykaninem, ale gdybym tego nie wiedział, to zarzuciłbym mu anglocentryzm. O ile 2. miejsce Newtona jest jak najbardziej zasłużone (chociaż autor trochę poszedł na łatwiznę, przypisując odkrycie rachunku całkowego wyłącznie Newtonowi i pomijając osobę Gottfrieda Wilhelma Leibniza, jest jedynie wspomniane, że Newton “wdał się z Leibnizem w zaciekły spór”),o tyle już 31. pozycja Szekspira wzbudza pewien sprzeciw (bardzo ciekawe są natomiast dywagacje autora nad tym, komu powinno być przypisywane autorstwo jego dzieł, przedstawiona argumentacja na korzyść osoby Edwarda de Vere’a jest dość przekonująca - mimo że jest to teoria odrzucana przez większość badaczy - ale też zachęca do zagłębienia się w temat). Jak sam autor słusznie zauważa, sztuka ma stosunkowo niewielki wpływ na nasze życie i nawet biorąc pod uwagę trwałość jego dzieł, nie sądzę, by wywarł on większy wpływ od Hitlera, Napoleona lub Aleksandra Wielkiego. Znalezienie miejsca w głównej części rankingu dla Francisa Bacona to dość kontrowersyjny wybór, biorąc pod uwagę, że spośród filozofów autor nie umieścił w pierwszej setce choćby Kanta. Najbardziej dyskusyjnym wyborem tego rodzaju jest jednak umieszczenie Johna Locke’a i Olivera Cromwella w górnej połowie listy - osobiście wątpię, czy w ogóle powinni się oni na niej znaleźć. 2. W niektórych miejscach autor nie uzasadnia wystarczająco swoich twierdzeń np. stwierdza bez podania dodatkowych argumentów, że więcej książek powstałoby przy użyciu papieru i druku blokowego niż przy użyciu papirusu i ruchomej czcionki Gutenberga, a ja bym się z tym raczej nie zgodził. 3. Pominięcie wynalazku filmu. Wiadomo, że w dużej mierze było to po prostu rozwinięcie wynalazku fotografii i tak jak w większości przypadków nie dokonała tego jedna osoba, ale wciąż było na tyle przełomowe, że powinno zostać w jakiś sposób uwzględnione. 4. Stawianie wpływu świętego Piotra niemal na równi z Jezusem. Zgadzam się, że gdyby Jezus nie pozostawił po sobie naśladowców, to chrześcijaństwo nie stałoby się z pewnością największą religią w historii, ale zasługę jego rozkrzewienia należałoby raczej przypisać wszystkim apostołom (chociaż nie po równi, oczywiście),a tymczasem autor pisze niemal tak, jakby św. Paweł był jedynym uczniem Chrystusa. 5. W paru miejscach osoby porównywane przez autora są rozdzielone o jedną pozycję, co sprawia nieco sztuczne wrażenie. Jeśli autor stwierdza (jak najbardziej słusznie),że “Cortés przyspieszył bieg historii, Pizarro, być może, zmienił jej bieg”, to różnica między nimi w rankingu powinna być zdecydowanie większa. Podobnie z Shi Huangdi i Oktawianem Augustem oraz Cai Lunem i Gutenbergiem. 6. Pominięcie osoby Nikoli Tesli. Daleko mi do popularnego obecnie punktu widzenia, według którego to „największy geniusz w historii”, ale z pewnością zasłużył na wspomnienie w tekście o Edisonie i/lub Marconim. Jak widać, mam sporo uwag, pewnie mógłbym coś jeszcze dorzucić, ale są to głównie zarzuty dotyczące pojedynczych pozycji, wciąż jako całość oceniam tę książkę zdecydowanie pozytywnie. Zarzuty z recenzji użytkownika Piratka (i innych recenzji cytowanych w tej recenzji) są na tyle żenujące i ignoranckie, że stwierdziłem, iż muszę na nie odpowiedzieć. Dobrze, że chociaż na stronie Goodreads użytkownicy potrafili docenić tę książkę i średnia ocen wynosi tam prawie 4/5. “„krytycy zarzucali Autorowi, że ośmielił się nie tylko rozstrzygać które osobistości wywarły największy wpływ na dzieje świata, lecz i subiektywnie je klasyfikować. Wbrew zastrzeżeniom krytyków książka odniosła ogromny sukces; sprzedano dziesiątki tysięcy egzemplarzy.” To o wartości książki nie musi świadczyć. Po za tym książka kupiona nie musiała zostać przeczytana, a przeczytana nie musiała się spodobać.” I nigdzie nie jest to stwierdzone, nie musisz sobie dopowiadać, zresztą wystarczy poczytać w Internecie, żeby zobaczyć, że recenzje czytelników w zdecydowanej większości są pozytywne. “Obawiam się, że jest to wiedza z gatunku SF.” Bez komentarza, dużo więcej wspólnego z SF ma większość twoich zarzutów. Od siebie mogę co najwyżej dodać, że wiedza pozyskana dzięki przeczytaniu tej książki pozwoliła mi kilkukrotnie zabłysnąć w różnych sytuacjach odpowiedziami na takie pytania, jak “który papież zapoczątkował krucjaty?” albo “kto wynalazł papier?”. “Do tego Hart wyliczył postacie nie alfabetycznie, chronologicznie czy rzeczowo, lecz tak, jak sobie uważa.” I bardzo dobrze, gdyby nie to, to książka byłaby tylko nudną stertą biografii, bo przynajmniej połowa osób jest dość oczywistym wyborem. Dzięki uszeregowaniu postaci i wzbogaceniu całości o uzasadnienie dokonanych wyborów jest ona zdecydowanie ciekawsza. „Mimo swojej obszerności traktuje tematykę bardzo powierzchownie. Merytorycznie słabo, brak źródeł, autorów ilustracji, zawiera wiele błędów gramatycznych.” Wręcz przeciwnie, analizuje skrupulatnie życiorysy i dokonania poszczególnych osób, rozważa ich wpływ nie tylko do dnia dzisiejszego, ale stara się też spojrzeć w przyszłość. Co do źródeł, to chciałbym tylko zauważyć, że to literatura popularnonaukowa, a nie praca naukowa. Błędów gramatycznych nie dostrzegłem, nawet jeśli jakieś występują, to nie uważam, żeby znacząco wpływały na przyjemność z czytania. “We wstępie autor napomina, że stara się pomijać osoby, co do których nie ma pewności, że kiedykolwiek żyły, po czym czytamy o wielu wątpliwych "osobistościach".” Przy każdej takiej osobie, autor tłumaczy swój punkt widzenia oraz podaje niezbędne argumenty. No, może zabrakło mi tego trochę przy kilku postaciach religijnych (na czele z wiadomymi postaciami z miejsc pierwszego i trzeciego),ale mogłoby to wywołać zbędne kontrowersje, więc może i dobrze, że zostały one dołączone “z automatu”. “Najczęściej pojawia się słowo "prawdopodobnie".“ Trudno, żeby się nie pojawiało, skoro są rozważane hipotetyczne skutki. Autor miał przenieść się do alternatywnego wszechświata, żeby sprawdzić, co by się wydarzyło, gdyby nie narodziły się dane osoby? Naprawdę wyssane z palca te zarzuty. “Jest wiele ciekawszych i poważniej traktujących czytelnika cegiełek.” Szkoda, że nie podałaś żadnych przykładów, chętnie poczytam, mam nadzieję, że nie masz na myśli wspomnianej książki o 100 kobietach, której rzeczywiście można zarzucić powierzchowność i kiepski poziom merytoryczny. “Najważniejszą postacią jest tu Mahomet, drugą Newton.” I słusznie, można z tym polemizować, ale główne argumenty o wyższości Mahometa nad Chrystusem (po pierwsze Mahomet odegrał dużo większą rolę w rozwoju islamu niż Jezus w rozwoju chrześcijaństwa, a po drugie Mahomet był także przywódcą wojskowym, a nie tylko religijnym) są jak najbardziej przekonujące. Dodatkowo można stwierdzić, że wpływ Mahometa będzie prawdopodobnie trwalszy od wpływu twórców pozostałych religii: https://www.pewresearch.org/religion/2015/04/02/religious-projections-2010-2050/ A co do Newtona, to już w ogóle nie wiem, co masz przeciwko, jest bezkonkurencyjnie najbardziej wpływową postacią w historii nauki, popchnął ją swymi dokonaniami do przodu o co najmniej kilka wieków. “znaczenie tego dzieła dla rozwoju ludzkości przewyższa rolę wszystkich innych - może z wyjątkiem Biblii” Czyli niby kodeks Justyniana jest najbardziej znaczącym dziełem w historii? Bardziej niż wszystkie księgi religijne, wszystkie przełomowe prace naukowe i wszystkie traktaty filozoficzne? Mocno powątpiewam w to, raczej dużo bardziej prawdopodobne wydaje mi się, że mediewista może przeceniać znaczenie dzieł wydanych w okresie, w którym się specjalizuje. “Bez urazy, jakiż wywarł on wpływ na dzieje świata ?” Gdybyś przeczytała uważnie tekst o Mahawirze, to wiedziałabyś. Dżinizm wyróżnia się spośród innych religii tym, że “jest doskonałym przykładem tego, w jak drastyczny sposób doktryny religijne mogą oddziaływać na sposób życia całej społeczności”. Jako przykład podano stosunek wierzących do zwierząt: “Bardzo ważną cechą dżinizmu jest przywiązywanie wagi do zasady ahimsy, czyli niestosowania przemocy, niewyrządzania krzywdy. Dżiniści uważają, że zasada ahimsy dotyczy nie tylko ludzi, lecz obowiązuje również w stosunku do zwierząt. Jednym z następstw tej zasady jest zakaz spożywania mięsa. Głęboko wierzący dżinista rozciąga zasadę ahimsy znacznie dalej; na przykłada nie zabija much i nie je po ciemku, bo mógłby przypadkowo połknąć jakiegoś owada, a więc spowodować jego śmierć. Zdarza się, że naprawdę pobożny, a przy tym wystarczająco zamożny dżinista wynajmuje kogoś do zamiatania przed nim ulicy, ponieważ idąc mógłby przypadkowo nastąpić na jakiegoś owada czy robaka i go zabić”. Poza tym autor wspomina też, że “dżiniści stanowią zamożną grupę społeczną, a w proporcji do liczebności ich udział w życiu intelektualnym i artystycznym Indii jest bardzo duży”. Do tego dochodzi wpływ filozofii Mahawiry na praktyki religijne hinduizmu: “Obowiązujący w dżinizmie zakaz składania ofiar ze zwierząt i spożywania mięsa w znaczący sposób wpłynął na praktyki religijne hinduizmu. Zasada niekrzywdzenia i niestosowania przemocy wywiera stały wpływ na filozofię hinduską, nawet obecnie.” Moim zdaniem Mahawira powinien nawet być w rankingu wyżej od Justyniana. Ten drugi nie ma już od wieków żadnego realnego wpływu na obecne prawodawstwo, a Mahawira wciąż wywiera znaczący wpływ na życie około 5 milionów ludzi. “Lord D’Abernon uznał pokonanie Czerwonej Armii nad Wisłą w 1920 r. za 18 decydującą bitwę świata” Żaden z wodzów z tej listy nie znalazł się na liście (nie licząc ludzi pokroju Napoleona, których wpływ sięga dużo dalej niż tej jednej potyczki),bo jedna bitwa to po prostu za mało. Zresztą nawet gdyby Polacy ją przegrali, to prawdopodobnie zaważyłoby to jedynie na niepodległości Polski (określanie tego wydarzenia mianem “bitwy, która odmieniła losy świata” na podstawie książki jednej osoby, która też nie była jakimś wielkim autorytetem i mogła mieć swój interes w wyolbrzymieniu jej znaczenia, jest strasznie naciągane, Armia Czerwona była zbyt słabo zaopatrzona, żeby kontynuować ofensywę na zachód, poleciłbym ci przeczytanie książki “Polska bez cudów. Historia dla dorosłych”, jednak widzę, że już to zrobiłaś i niestety nie wyciągnęłaś z tego żadnej refleksji, twoja recenzja tej książki to taki bezsensowny słowotok, że trudno to nawet sensownie skomentować),no, ale widzę, że u niektórych zaślepienie patriotyzmem wywołuje dość skrajny polonocentryzm. Stalin i Lenin “załapali się” dopiero na 66. i 84. miejsce, a Piłsudski miałby zmieścić się w setce? Już prędzej przyczepiłbym się o pominięcie Karola Młota, który mógłby znaleźć się chociażby na liście honorowej za powstrzymanie podboju Europy przez Arabów, choć to też można łatwo uzasadnić - tym, że obrona Konstantynopola miała zapewne większe znaczenie w tej kwestii od bitwy pod Poitiers. “Abraham Lincoln trzeci od końca w liście dodatkowej” Nie żeby to miało jakieś wielkie znaczenie, ale jeśli ktoś nawet nie zauważył, że wymienione na końcu osoby są podane w kolejności alfabetycznej (zresztą autor wprost pisze, że “nie oznacza to, że gdyby wydłużyć listę zasadniczą, to te dziesięć osób (w nieokreślonej jeszcze kolejności) zajmowałoby pozycje 101-110, ani też, że wymienione niżej osoby znalazłyby się na liście z numerami 101-200"),to chyba sporo mówi to o jego skupieniu podczas czytania tudzież inteligencji. “Jak napisał ktoś na forum historycy.org” Po pierwsze, fajne źródło xD Nie wiem, gdzie tu dostrzegasz lekceważący ton, zresztą trzeba być zaiste bezczelnym, żeby zarzucać lekceważący ton autorowi na koniec recenzji, którą samemu napisało się bardzo lekceważącym tonem. Autor wyraźnie pisze, że to przecież wybór Lincolna na prezydenta wywołał secesję Południa, więc trudno mu przypisać dodatkowy wpływ za powstrzymanie czegoś, co w gruncie rzeczy sam spowodował. Poza tym Południe nie miało praktycznie szans wygrać wojny secesyjnej i utrzymać niezależności, bo zdecydowanie ustępowało Północy pod względem przemysłowym i demograficznym. Pewności oczywiście nie ma, ale trudno mi sobie wyobrazić, żeby Stany Zjednoczone pozostały rozbite na dłuższą metę, kiedy Północ i Południe były ze sobą tak mocno związane językowo, kulturowo, religijnie i handlowo. Może jedynie z zarzutami dotyczącymi części o Konstantynie Wielkim bym się zgodził. Swoją drogą, jestem ciekaw, jak wyglądałby twój ranking.
Janusz Luczak - awatar Janusz Luczak
ocenił na89 miesięcy temu
Etyka praktyczna Peter Singer
Etyka praktyczna
Peter Singer
W "Etyce praktycznej" autor wychodzi od podstawowej moralnej zasady równego rozważenia interesów, którą później stosuje do tematów takich jak równość społeczna, hodowla i zabijanie zwierząt, aborcja, eutanazja, pomoc potrzebującym, emigracja z krajów dotkniętych działaniami wojennymi i prześladowaniami, a także do tematu środowiska. Oczywiście wiele osób może nie zgodzić się z takim stanowiskiem. Mogą twierdzić, że interesy ich oraz grup do których należą (naród, rasa, gatunek) są ważniejsze od interesów innych. Byłoby to stanowisko jak najdalsze od tego zaprezentowanego przez Petera Singera, czyli wczuwania się w położenie drugiej świadomej istoty, bez względu do jakiej grupy należy, i takiego działania, które będzie minimalizować jej cierpienie oraz - w miarę możliwości - maksymalizować jej szczęście, o ile nie będziemy musieli tym samym poświęcić czegoś o podobnym moralnym znaczeniu. Z takim obiektywnym, bezstronnym podejściem "z punktu widzenia Wszechświata" nie zgodzą się również takie osoby, które wyznają dogmat o świętości ludzkiego życia (ponad inne),przekonani o ludzkiej wyjątkowości, czy wręcz byciem wybranym gatunkiem. To, co autor wielokrotnie wyjaśnia, to opieranie się systemu moralnego nie na etykietkach i dogmatach, tylko faktycznej zdolności odczuwania przez świadome stworzenia. "... do tematów tych [aborcja, euntanazja, środowisko itp - przypis mój] podchodzi się, świadomie porzucając założenie, że wszyscy przedstawiciele naszego gatunku mają, tylko dlatego, że są przedstawicielami naszego gatunku, jakąś wyróżniającą czy wrodzoną wartość, która lokuje ich ponad członkami innych gatunków. Przekonanie o ludzkiej wyższości jest fundamentalne i leży u podstaw naszego myślenia w wielu czułych strefach. Jego zakwestionowanie nie jest trywialną sprawą, a to, że może sprowokować silną reakcję, nie powinno nas dziwić". To zdolność od odczuwania cierpienia - do odczuwania czegokolwiek - w związku z posiadaniem rozwiniętego układu nerwowego jest elementem, na którym można oprzeć zasadę równego rozważenia interesów, ponieważ tylko czujące stworzenia mają jakiekolwiek interesy. "Zdolność cierpienia i odczuwania przyjemności jest warunkiem wstępnym posiadania jakichkolwiek interesów, warunkiem, który musi być spełniony, zanim zaczniemy mówić o interesach w jakikolwiek sensowny sposób (...) Jeśli istota cierpi, nie może być moralnego usprawiedliwienia dla odmowy wzięcia tego cierpienia pod uwagę (...) Ból i cierpienie są złe, bez względu na rasę, płeć czy gatunek istoty, która cierpi." Książkę polecam jako niesamowicie prowokującą myślenie i wyjście poza schematy. Jest napisana przejrzyście, posiada mocne argumentach i zabiera nas w intelektualną podróż. Nawet, jeśli nie każdy zgodzi się z każdym kolejnym argumentem postawionym przez autora, będzie mieć po jej lekturze solidne podstawy, aby racjonalnie podejść do wielu moralnych kwestii. Czy ludzie będą potrafić przyjąć punkt widzenia bezstronnego obserwatora, wyjść poza własną naturę i oprzeć swoją moralność na interesach wszystkich odczuwających istot? Tego nie odgadnę, ale mogę tylko powtórzyć za autorem, że "Etyczny punkt widzenia oferuje sens i cel w życiu, z którego się nie wyrasta."
Regis - awatar Regis
ocenił na98 lat temu

Cytaty z książki Seks w kulturach świata

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Seks w kulturach świata