Traktat o zasadach ludzkiego poznania, w którym poddano badaniu główne przyczyny błędów i trudności w różnych dziedzinach wiedzy oraz podstawy sceptycyzmu, ateizmu i niewiary

- Kategoria:
- filozofia, etyka
- Format:
- papier
- Seria:
- Wielkie dzieła filozoficzne
- Tytuł oryginału:
- A treatise concerning the principles of human knowledge
- Data wydania:
- 2004-01-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 2003-01-01
- Liczba stron:
- 112
- Czas czytania
- 1 godz. 52 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 8373898077
- Tłumacz:
- Janusz Salamon
George Berkeley (1685-1753) - wielki filozof angielski, biskup Kościoła anglikańskiego, przedstawiciel kierunku filozoficznego zwanego idealizmem subiektywnym. Swe zasadnicze poglądy zawarł w "Traktacie o zasadach ludzkiego poznania", jednym z najważniejszych i najbardziej kontrowersyjnych dzieł brytyjskiego empiryzmu i filozofii w ogóle. Berkeley, wbrew zdrowemu rozsądkowi, utrzymuje w Traktacie, że nie istnieje żaden świat zewnętrzny, a właściwym przedmiotem naszego poznania są wyłącznie nasze idee. Istnieje tylko to, co jest przedmiotem poznania, a więc istnieć to być postrzeganym, esse = percipi. Czy zatem świat przestaje istnieć, za każdym razem, kiedy przestajemy go postrzegać? Na to pytanie Berkeley ma dobrze przygotowaną i klarowną odpowiedź... Moim celem jest zatem próba odkrycia tych zasad, które są przyczyną pojawienia się w kilku dziedzinach filozofii tych wszystkich wątpliwości i niepewności, tych niedorzeczności i sprzeczności i to w takim natężeniu, że nawet najwięksi mędrcy uznali naszą ignorancję za nieuleczalną, przekonani, że jest ona konsekwencją naturalnej tępoty i ograniczoności naszych władz umysłowych. (...) Zwłaszcza że istnieją powody, aby podejrzewać, że owe przeszkody i trudności, które wprowadzają umysł w zakłopotanie, zagradzając mu drogę w jego dążeniu do prawdy, są nie tyle konsekwencją rzekomej tajemniczości i zawiłości przedmiotów poznania czy też naturalnej ułomności naszego rozumu, ale raczej rezultatem uporczywego trzymania się fałszywych zasad, czego można było uniknąć.
Kup Traktat o zasadach ludzkiego poznania, w którym poddano badaniu główne przyczyny błędów i trudności w różnych dziedzinach wiedzy oraz podstawy sceptycyzmu, ateizmu i niewiary w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Traktat o zasadach ludzkiego poznania, w którym poddano badaniu główne przyczyny błędów i trudności w różnych dziedzinach wiedzy oraz podstawy sceptycyzmu, ateizmu i niewiary
Poznaj innych czytelników
211 użytkowników ma tytuł Traktat o zasadach ludzkiego poznania, w którym poddano badaniu główne przyczyny błędów i trudności w różnych dziedzinach wiedzy oraz podstawy sceptycyzmu, ateizmu i niewiary na półkach głównych- Chcę przeczytać 126
- Przeczytane 81
- Teraz czytam 4
- Posiadam 30
- Filozofia 15
- Szukam 2
- Filozofia 2
- Na półkę 1
- Czarny 1
- Czysta filozofia 1
Tagi i tematy do książki Traktat o zasadach ludzkiego poznania, w którym poddano badaniu główne przyczyny błędów i trudności w różnych dziedzinach wiedzy oraz podstawy sceptycyzmu, ateizmu i niewiary
Czytelnicy tej książki przeczytali również
Cytaty z książki Traktat o zasadach ludzkiego poznania, w którym poddano badaniu główne przyczyny błędów i trudności w różnych dziedzinach wiedzy oraz podstawy sceptycyzmu, ateizmu i niewiary
Wszystko to, co tylko widzimy, słyszymy lub w jakikolwiek inny sposób postrzegamy lub pojmujemy, pozostaje tak pewnem, jak było zawsze i tak realnem, jak było zawsze. Istnieje "natura rerum" (świat rzeczy) i różnica pomiędzy rzeczywistościami a urojeniami pozostaje w całej swej mocy. Widać to jasno w rozdz. 29, 30 i 33, gdzie wskazaliśmy, co rozumieć mamy przez "przedmioty real...
Rozwiń

















































OPINIE i DYSKUSJE o książce Traktat o zasadach ludzkiego poznania, w którym poddano badaniu główne przyczyny błędów i trudności w różnych dziedzinach wiedzy oraz podstawy sceptycyzmu, ateizmu i niewiary
Antyabstrakcjonim.
Epistemiczny dualizm antysceptyczny.
Berkeley spiera się tu między innymi z Locke’m. (Odnoszę wrażenie, że Hume oprócz Locke’a zainspirował się również Berkeleyem)
Właściwie w traktacie przedstawia myśli zawarte w „Trzech dialogach”.
Berkeley’owi chodzi o to, by z jednej strony nie być naiwnym realistą, ale z drugiej, sprzeciwia się traktowaniu intelektualnych abstrakcji jako rzeczy istniejących na równi z ideami, które mają ugruntowanie w postrzeganiu zmysłowym (tzn by nie popaść w jakiś subiektywny solipsyzm). Celem traktatu jest "uproszczenie" nauki (dość karkołomne) i uchronienie jej przed ateizacją i sceptycyzmem, w czym miało by pomóc wyrzucenie z niej abstrakcyjnych pojęć, z materią na czele - co czyni traktat bardziej apologetycznym, niż dociekającym prawdy.
Krótko ujmując, istniejące umysły/duchy są w stanie „postrzegać” dwa rodzaje „idei”:
a) mające źródło we wrażeniach zmysłowych (np. rzeczy istniejące, wywołujące wrażenia)
b) niemające takiego źródła, a będące tylko konstruktami umysłu (np. „materia” czy „substancja cielesna”).
Duch nie jest ideą, jest substancjalnie inny od idei i właściwie ducha nie da się poznać (postrzegać) – coś jak: widzimy oczami, ale nie da się zobaczyć widzenia oczu.
Dużą część traktatu stanowią odpowiedzi na krytyki i nieporozumienia, które – co zdumiewające – powtarzane są do dziś!
Berkeley podobnie jak w „Trzech dialogach” wyjaśnia, iż nie postuluje istnienia jakiegoś „Matrixa” i nie twierdzi, że rzeczy doświadczane zmysłami nie istnieją, ani tego, w myśl sentencji „istnieć to znaczy być postrzeganym”, że rzeczy te znikają, gdy zamykamy oczy.
Sprzeciwia się traktowaniu abstrakcji (filozoficznych i naukowych konstruktów pomagających w wyjaśnianiu realnych zjawisk) jako rzeczy istniejących. Ujmując to bardziej współcześnie: walczył z rosnącą tendencją ludzi do przyjmowania naukizmu (bezmyślnej wiary w „światoobraz” tworzony przez środowiska naukowe).
Próbując to zobrazować w skrócie jego własnym przykładem:
Zakładanie istnienia rzeczy, których nie miałby kto postrzegać jest pozbawione sensu. O ile jesteśmy w stanie wyobrazić sobie pusty las, bez oglądającego go człowieka w środku – zapominamy, że jest ktoś, kto taki pusty las sobie wyobraża. I to ma też doprowadzić nas do myśli o Bogu, który jest gwarantem istnienia wszystkiego, bo inaczej po cóż miało by to wszystko istnieć, kiedy nikt nie mógłby tego postrzegać? I w ogóle jak mógłby pojawić się postrzegający podmiot, wśród przedmiotów niezdolnych do postrzegania? (argument przeciw „odwiecznej materii”).
Nie mogę się zgodzić, jakoby przekonywająco udowodnił swoje racje, a nawet bywa niekonsekwentny, ale samym racjom warto się przyjrzeć i rozważyć, bo cel jest zbożny.
Przyglądając się współczesnym tendencjom, Berkeley ma nam do przekazania coś wciąż aktualnego – wystarczy tylko nie ulegać zwulgaryzowanym groteskowym interpretacjom jego pism. Trudność mogą sprawiać takie sformułowania jak: „idee” oraz „istnieć w umyśle”. Ich znaczenie trzeba niejako samemu wyjąć z całości treści, i tak: idee są czymś w rodzaju qualiów (wrażeń które czujemy wewnętrznie dzięki zmysłom)[te drugie „idee” wytwarzane przez wyobraźnię są iluzją]; natomiast „istnieć w umyśle” to tyle, co być możliwym do postrzeżenia przez umysł (bo nie da się postrzegać czegoś, co nie wywołuje żadnych wrażeń/qualiów [duh!]). (Po lekturze poszperałem, i proponuje się „w umyśle” czytać jako „dla umysłu”, a „poza umysłem” jako „nie dla umysłu” – ponownie: w myśl zasady, że istnienie rzeczy „dla nikogo” jest bezsensem).
Może Berkeley intuicją wyprzedziły swoje czasy?
Tak czy siak jest trochę intelektualnej igraszki, zatem polecić mogę jedynie szczerze zainteresowanym – zwłaszcza antyoświeceniowym chrześcijanom. Możne nawet bardziej jako ciekawostka z historii filozofii. Przeciętnemu czytelnikowi na niewiele się zda. Z resztą sam Berkeley kierował swój traktat do żaczków, a nie do szaraczków.
-----------------------
„Wydaje się nie mniejszą niedorzecznością przyjąć istnienie substancji bez przypadłości, niż przyjąć istnienie przypadłości bez substancji”.
„Choć bym jednak nie wiem jak był gotów uznać ograniczoność mojego pojmowania, gdy chodzi o nieskończoną różnorodność duchów i idei, które mogą istnieć, to przecież nawet gdyby któryś z tych duchów utrzymywał, że posiada pojęcie istoty czy istnienia w oderwaniu od ducha i idei, od postrzegania i bycia postrzeganym, głosiłby jawną sprzeczność, bawiąc się słowami”.
„Ci zaś, którzy twierdzą, że dusza człowieka jest jedynie nikłym płomykiem życia albo zasadą życia organizmów zwierzęcych, czynią ją zniszczalną i podlegającą rozpadowi tak samo jak ciało, gdyż nie ma niczego, co byłoby bardziej podatne na unicestwienie niż taki byt, który ze swej natury niezdolny jest przetrwać zniszczenia tego przybytku, który zamieszkuje. Ten właśnie pogląd upodobała sobie i skwapliwie zaadaptowała najgorsza część rodzaju ludzkiego, upatrując w nim najskuteczniejszego środka przeciwko wszelkim wpływom moralności i religii”.
Antyabstrakcjonim.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toEpistemiczny dualizm antysceptyczny.
Berkeley spiera się tu między innymi z Locke’m. (Odnoszę wrażenie, że Hume oprócz Locke’a zainspirował się również Berkeleyem)
Właściwie w traktacie przedstawia myśli zawarte w „Trzech dialogach”.
Berkeley’owi chodzi o to, by z jednej strony nie być naiwnym realistą, ale z drugiej, sprzeciwia się traktowaniu...
Oj Berkley, bez szału, meh, meh, meh.
Studiowało się tą filozofię w sumie bodajże 6 lat, więc i troszkę filozoficznych książek się przeczytało. To książka z mojej półki "różności", wrzucam tu te setki książek które przeczytałem w życiu w latach 2000-2019.
Oj Berkley, bez szału, meh, meh, meh.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toStudiowało się tą filozofię w sumie bodajże 6 lat, więc i troszkę filozoficznych książek się przeczytało. To książka z mojej półki "różności", wrzucam tu te setki książek które przeczytałem w życiu w latach 2000-2019.
Książka wydaje się być napisana prostym językiem. Nie ma w niej podwójnych znaczeń i metafor. Poglądy zawarte w książce, nie są jakoś strasznie ambitne - można je streścić w 15 min. Lektura tej książki nabiera sensu gdyż przeczytam do niej opracowania - najlepiej z klasycznych podręczników filozofii - "Historia filozofii" Tatarkiewicza Część 2 i "Historia filozofii" Coplestona część 5.
Książka wydaje się być napisana prostym językiem. Nie ma w niej podwójnych znaczeń i metafor. Poglądy zawarte w książce, nie są jakoś strasznie ambitne - można je streścić w 15 min. Lektura tej książki nabiera sensu gdyż przeczytam do niej opracowania - najlepiej z klasycznych podręczników filozofii - "Historia filozofii" Tatarkiewicza Część 2 i "Historia filozofii"...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCiężka ale warto. Tak samo jak i u Kartezjusza, tu Bóg jest gwarantem świata. B pięknie dopiekł swego czasu matematykom.
Tłumaczenie darmowe z repozytorium, warto zwrócić uwagę.
Berkeley pisał głównie pisma przeciw ateistą, to można wnioskować po tytule. Jego pism jest wiele i niektóre nie są nawet chyba przetłumaczone na język polski.
Mała wskazówka, idea to po angielsku odpowiednik niemieckiego Vorstellung a nie Platońskiej ideii, u Berkeleya sam termin idea jest często używany w różnych kontekstach i dla baczniejszego rozumienia należy sięgnąć po opracowanie... a najlepiej to przeczytać posiadając już jakąś wiedze, będąc dojrzałym. Nie zawsze "ajdia" u autorów późniejszych istnieje tylko w umyśle: Platon mówił, że idee są niezmienne, wieczne oraz istnieją wyłącznie poza umysłem. Nie wiem czy jest to porównywalne z wyobrażeniem, przedstawieniem. Wydaje mi się, że przenoszenie tej budowy na inny grunt filozoficzny będzie czymś lekkomyślnym; skąpym w rozumie.
Z tego co rozumiem to dzieło w zamyśle miało mieć dwa tomy, drugi tom zaginął jeszcze za życia samego autora. Jest to pismo ciężkie, solidnej próby, sam autor był też i matematykiem, fizykiem, ekonomistą a jego warsztat prawdopodobnie wybiega nawet nadto. Filozofia służyła mu tylko do tworzenia argumentów na korzyść istnienia Boga.
Utrwaliło się, że idealizm Berkeleyowski utoższamia się z solipsyzmem: chyba niejako w odwecie, aby ostatecznie zbić argument Berkeleya na istnienie Boga. Chodzi jednak o słowo solipsyzm, rozumienie jest toższame z idealizmem Berkeleyowskim chociażby u Diderota, Kanta, gdzie tam nie było ukutego jeszcze terminu solipsyzm.
Ciężka ale warto. Tak samo jak i u Kartezjusza, tu Bóg jest gwarantem świata. B pięknie dopiekł swego czasu matematykom.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTłumaczenie darmowe z repozytorium, warto zwrócić uwagę.
Berkeley pisał głównie pisma przeciw ateistą, to można wnioskować po tytule. Jego pism jest wiele i niektóre nie są nawet chyba przetłumaczone na język polski.
Mała wskazówka, idea to po...
Wszystko cacy do momentu pojawienia się boga.
Wszystko cacy do momentu pojawienia się boga.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to