rozwińzwiń

Widmo

Okładka książki Widmo autorstwa Robert McCammon
Okładka książki Widmo autorstwa Robert McCammon
Robert McCammon Wydawnictwo: Amber horror
224 str. 3 godz. 44 min.
Kategoria:
horror
Format:
papier
Tytuł oryginału:
The Night Boat
Data wydania:
1995-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1995-01-01
Liczba stron:
224
Czas czytania
3 godz. 44 min.
Język:
polski
ISBN:
9788370827762
Tłumacz:
Zenon Wiśniewski
Moore nurkując w ciepłych wodach Zatoki Karaibskiej napotyka zagrzebaną w piasku łódź podwodną; myśli, że to cenne znalezisko, zabytek muzealny. Ale mieszkańcy wyspy znają prawdę... W tej krainie wierzeń voodoo od lat krążyły legendy i wspomnienia wojennego koszmaru, który wkrótce miał się rozpocząć na nowo.
Średnia ocen
4,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Widmo w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Widmo

Średnia ocen
4,9 / 10
56 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Widmo

avatar
478
433

Na półkach:

No cóż... Jak mawia staropolskie powiedzenie: Nie wszystko złoto, co się święci garnki lepią, czyli nie wszystko co napisał McCammon nadaje się do czytania. Po „Widmie” widać, jak daleką i krętą miał drogę do „Zewu nocnego ptaka”. Już chyba po okładkach – i polskiej, i zagranicznych – widać z czym mamy do czynienia: horrorem klasy, którą oznacza się odległymi literami alfabetu.

WIĘCEJ:
https://seczytam.blogspot.com/2022/10/robert-r-mccammon-widmo.html

No cóż... Jak mawia staropolskie powiedzenie: Nie wszystko złoto, co się święci garnki lepią, czyli nie wszystko co napisał McCammon nadaje się do czytania. Po „Widmie” widać, jak daleką i krętą miał drogę do „Zewu nocnego ptaka”. Już chyba po okładkach – i polskiej, i zagranicznych – widać z czym mamy do czynienia: horrorem klasy, którą oznacza się odległymi literami...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
213
15

Na półkach:

Takie moje guilty pleasure. Kiepska książka ale zabawa przednia. uczciwie jednak mówiąc nie można jej dać więcej niż 3/4 punkty. Ja lubię McCammona i literaturę klasy C, więc niech będzie cztery. Nie zmienia to jednak faktu, że pierwsze powieści McCammona najlepiej uzmysławiają, jak daleką drogę przeszedł ten autor na przestrzeni lat.

Takie moje guilty pleasure. Kiepska książka ale zabawa przednia. uczciwie jednak mówiąc nie można jej dać więcej niż 3/4 punkty. Ja lubię McCammona i literaturę klasy C, więc niech będzie cztery. Nie zmienia to jednak faktu, że pierwsze powieści McCammona najlepiej uzmysławiają, jak daleką drogę przeszedł ten autor na przestrzeni lat.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
684
422

Na półkach: , ,

szału może i nie ma ale z nudów można przeczytać

szału może i nie ma ale z nudów można przeczytać

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

148 użytkowników ma tytuł Widmo na półkach głównych
  • 77
  • 71
31 użytkowników ma tytuł Widmo na półkach dodatkowych
  • 22
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Widmo

Inne książki autora

Robert McCammon
Robert McCammon
Amerykański powieściopisarz z Birmingham w Alabamie. Jego rodzice to Jack - muzyk i Barbara Bundy Mccammon. Po rozwodzie rodziców, Mccammon mieszkał u dziadków w Birmingham. Otrzymał licencjat z dziennikarstwa na University of Alabama w 1974 roku. Mccammon obecnie mieszka w Birmingham i jest żonaty z Sally Sanders. Mają córkę Skye. Mccammon zrezygnował z publikowania pod koniec lat 1990, ale wrócił do publikowania serią Matthew Corbett.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Zaułek zła Barry Graham
Zaułek zła
Barry Graham
Z książką Barry Grahama miałem przyjemność spotkać się już wcześniej i mimo tego nie byłem za bardzo zawiedziony tym co otrzymałem. Nieduża powieść jaka została w Polsce wydana i po którą sięgnąłem kolejny raz, aby przypomnieć sobie o czym była. Po takich horrorach nie spodziewam się większych cudów, bo zazwyczaj dostarczają niezłej rozrywki i są miłą odskocznią od czegoś ambitnego. Redaktor jednego z gazet jest świadkiem makabrycznego znaleziska, które podsuwa mu gotowy temat. Zaintrygowany postanawia dociec prawdy i niestety jest to dopiero początek koszmaru. W mrocznej dzielnicy Glasgow czai się coś złego. Książka Zaułek zła w początkowych rozdziałach przypomina bardziej powieść obyczajową. Sam bohater przypomina bohatera romansu, który nie przepuści okazji względem podrywu dziewczyn, choć ma swoją narzeczoną. Decyzje jakie podejmuje mają swoje konsekwencje. Później wkrada się w to wszystko pomału coś dziwnego i przerażającego. Pojawiają się tajemnicze i makabryczne zbrodnie, atmosfera czasami się zagęszcza i tak jakoś od połowy historia skręca w stronę horroru, gdzie wszystko może się zdarzyć. Autor początkowo serwuje czytającemu nie wymagającą powieść obyczajową połączoną z romansem. Ten wątek może nie zaskakuje czymś odkrywczym, ale został poprowadzony dobrze i tylko na początku czasami pojawiały się pewne niedociągnięcia. Później zaczyna robić się ciekawie. Relacje poszczególnych bohaterów wypadły poprawnie i nawet dialogi nie przeszkadzały. Same postacie stworzone przez autora są nieźle nakreślone, ale nie spodziewałem się jakiegoś szału jeśli wziąć pod uwagę długość powieści. Nie brakuje w historii dawki makabry i krwawych szczegółów na początku, bo później różnie z tym bywało. Trzeba jednak przyznać, że Barry Graham nie żałuje czytelnika i opisuje nieraz w obrazowy sposób sceny pełne makabry, które pojawiają się czasami. Jeśli chodzi o mroczny klimat to w pierwszej części książki pojawia się sporadycznie. Najlepiej wypada druga część książki, gdzie pomału dzięki dziwnym wydarzeniom atmosfera zaczyna się zagęszczać i cały czas towarzyszy czytającemu dreszczyk niepokoju. Sam finał powieści spodobał mi się. Autor w tym przypadku miesza konwencje krwawego horroru z takim nastawionym na gęstniejący klimat i okrasza to wszystko dawką obyczajowości. Książka Zaułek zła posiada akcje lecącą do przodu i wydarzenia toczą się błyskawicznie. Nie ma jakiś zastojów i dlatego nie nudziłem się. Kiedyś już czytałem jak wspominałem, ale po powtórnym przeczytaniu nadal uważam ją za niezły rozrywkowy horror przypominający takie klasy b i pulpowe, gdzie najważniejsze było dostarczenie rozrywki i dawki makabry niż bycie ambitniejszą lekturą. W tym przypadku sprawdza się dobrze i nie zmarnowałem czasu pomimo sięgnięcia po niego. Oczekiwania wobec Zaułka zła miałem nie duże, ale otrzymałem całkiem dobry horror nie pozbawiony pewnych wad, ale jednak w swojej klasie jaką jest przeczytanie czegoś niezobowiązującego wypadł ciekawie. Zawiązanie historii, sam środek i zakończenie przypadły mi do gustu. Połączenie obyczajówki, krwawego horroru i takiego klasycznego bardziej klimatycznego sprawiło, że jestem zadowolony z sięgnięcia po nią. Książka nie jest długa i to jej zaleta ze względu na możliwość przeczytania w jeden wieczór. Na pewno kiedyś po nią ponownie sięgnę, bo mam po pierwsze sentyment do niej i takich książek, a po drugie lubię nieraz przeczytać horrory klasy b nastawione na rozrywkę. Książkę mogę polecić miłośnikom horroru i niezłej lektury, która ma być odskocznią po czymś ambitniejszym lub jako umilająca lektura do podróży.
Magnis - awatar Magnis
ocenił na68 lat temu
Świat mroku F. Paul Wilson
Świat mroku
F. Paul Wilson
Kolejna część cyklu i kolejny powód do zachwytów. W przeciwieństwie do poprzednich dwóch odsłon ("Odrodzony" i "Odwet"),które były o wiele bardziej stonowane, "Świat mroku" bucha prawdziwym rozmachem. Rasalom przypuścił zmasowany atak na ludzkość, dni stają się coraz krótsze, pokraczne stworki wszelakiej maści wypełzają spod ziemi i pożerają bogu ducha winnych obywateli, grawitacja odmawia posłuszeństwa, zaś biedny Glaeken, który powinien już od dawna rozkoszować się emeryturą, po raz kolejny musi stawić czoło złu. Tym razem jednak nie w pojedynkę a za sprawą dobrze dobranej ekipy, wśród której znalazł się niejaki Jack Czyściciel, któremu - z tego co mi wiadomo - Wilson poświęcił oddzielny cykl. Ot, taki mały crossoverek. "Świat mroku" to powieść apokaliptyczna pełną gębą. Twardogłowych miłośników "Twierdzy", którzy narzekali na "Odrodzonego" i "Odwet", z pewnością ucieszył fakt, że "Światowi mroku" bliżej do pierwszej części cyklu a to z uwagi na przyśpieszone tempo akcji i więcej elementów dark fantasy. Dwie poprzednie odsłony cyklu sprawiały wrażenie, jakby Wilson chciał dopiero zbudować napięcie przed daniem głównym - w "Świecie mroku" w końcu popuścił lejce i ruszył z kopyta. Poprzez dodanie wielu ciekawych elementów (Kolabati i jej naszyjniki wiecznej młodości, obdarzony tajemniczą mocą dat-tay-vao mały chłopiec Jeffy),universum Wilsona zyskało na rumieńcach. Facet naprawdę potrafi pisać i ciężko cokolwiek mu zarzucić. Świetny klimat, przekonywający i zapadający w pamięć bohaterowie, fabuła, która zasysa jak odkurzacz. I tylko żal ściska wiadomo co na myśl, że nikt nie kwapi się podjąć wydawniczego wznowienia tego imponującego cyklu. Taki w sumie przeciętny rzemieślnik jak Masterton okupuje półki polskich księgarni od dekad a taki Wilson dostał swoje pięć minut 25 lat temu i tyle. To se ne vrati, najwidoczniej. A szkoda, dawno nie czytałem tak wciągającej i oryginalnej serii i czuję podskórnie, że tym czytelnikom, którzy przyjemności obcowania z twórczością Wilsona nie mieli, również udzieliłby się ów zachwyt. Biały kruk ale jeśli ktoś ma ochotę poszperać tu i ówdzie, jest szansa, że upoluje swój własny egzemplarz a wierzcie mi, że warto.
Barcki - awatar Barcki
ocenił na99 lat temu
Księżyc na wodzie Mort Castle
Księżyc na wodzie
Mort Castle
7/10 – BARDZO DOBRY Mort Castle to jeden z najbardziej uznanych amerykańskich pisarzy zajmujących się szeroko pojmowanym gatunkiem horroru. Nominowany do prestiżowych nagród Pulitzera oraz Brama Stokera (wielokrotnie) cieszy się sławą mistrza krótkich form prozatorskich. Zawierający dwadzieścia dwa krótkie teksty zbiór opowiadań pt. „Księżyc na wodzie” jest jednym z najsłynniejszych dzieł jego autorstwa. Mort Castle jest jednym z tych pisarzy parających się gatunkiem horroru, który zamiast epatować brutalną przemocą i dosłownością krwawych opisów, w swoich utworach przemyca grozę zdecydowanie mniej oczywistą, taką, która objawia się najczęściej w niezwykle celnej puencie lub niespodziewanym zwrocie akcji. Jest to ten rodzaj subtelnej grozy, która przeszywa na wskroś, wślizguje się gdzieś pod skórę, osadza z tyłu głowy i zostaje tam na długo, nie dając o sobie łatwo zapomnieć. Dzieje się tak nie tylko ze względu na treść zawartych w tym zbiorze tekstów, ale także na ich często wręcz poetycką formę oraz szczególny rodzaj narracji. Inaugurujące ten tomik opowiadanie „Jeśli weźmiesz mnie za rękę, mój synu” to w moim przekonaniu prawdopodobnie najlepszy krótki tekst z gatunku horroru jaki kiedykolwiek powstał. Absolutne arcydzieło, którego prawdziwą wielkość oraz głębokie znaczenie oddaje mocny i wstrząsający finał. Być może nie każdemu ten niełatwy w odbiorze utwór będzie się podobał, ale na mnie zrobił piorunujące wrażenie. Ogólnie rzecz biorąc „Księżyc na wodzie” oferuje sporo naprawdę dobrych opowiadań, że też wspomnę tylko o wzruszającym „Altenmoor, gdzie tańczą psy”, przewrotnym „Uzdrawiacze” lub mocno dającym do myślenia „Pewnego dnia zrobię film”. W swoich tekstach autor nie stroni od poruszania delikatnych tematów natury społeczno-obyczajowej (m.in. rasizmu),niestety spora część zawartych w nich nawiązań może być niezrozumiała dla czytelnika, który nie jest obeznany z historią oraz podłożem kulturowym Stanów Zjednoczonych. Mort Castle jest wielkim fanem klasycznego jazzu, dlatego też często wprowadza do swoich opowiadań (nadając im przy tym niepowtarzalnego klimatu) sporo elementów (miejsc, postaci) kojarzonych głównie z tym właśnie rodzajem muzyki. Prawdopodobnie Mort Castle nie zyska fanów wśród czytelników lubujących się w pełnej przemocy, krwawej odmianie horroru. „Księżyc na wodzie” to książka, która nie jest ani oczywista, ani łatwa w odbiorze, niemniej moim zdaniem na pewno godna uwagi. Myślę, że warto po nią sięgnąć, chociażby po to, by przeczytać pierwsze opowiadanie z tego zbioru… i kilka kolejnych też. Polecam! OCENY POSZCZEGÓLNYCH UTWORÓW: „Jeśli weźmiesz mnie za rękę, mój synu” – 10/10 (arcydzieło) „Dziecięce lęki” – 6/10 (dobry) „Miejsce Hendersona / Dziewczyna o oczach w kolorze lata” – 7/10 (bardzo dobry) „Pistolet z drugiej wojny” – 6/10 (dobry) „Tato jest naprawdę bystry” – 7/10 (bardzo dobry) „Uzdrawiacze” – 8/10 (rewelacyjny) „Z ojcem w zoo, a potem do domu” – 5/10 (przeciętny) „Kasztanowy Jim w Egipcie” – 7/10 (bardzo dobry) „Bird nie żyje” – 5/10 (przeciętny) „Pędzący koń, wysoki biały dźwięk” – 7/10 (bardzo dobry) „Pewnego dnia zrobię film” – 8/10 (rewelacyjny) „Pora przyjęcia” – 7/10 (bardzo dobry) „Miłość, nienawiść i piękne morze złomu” – 7/10 (bardzo dobry) „FDR: Historia miłości” – 4/10 (nijaki) „Księżyc na wodzie” – 6/10 (dobry) „Wiadomość” – 7/10 (bardzo dobry) „Jaś, Małgosia i Baba Jaga: Listy do artystki” – 4/10 (nijaki) „Dodatkowe korzyści” – 7/10 (bardzo dobry) „Duży brat Mullbray i książka” – 4/10 (nijaki) „Altenmoor, gdzie tańczą psy” – 8/10 (rewelacyjny) „Historia Dani” – 5/10 (przeciętny) „Stary człowiek i zmarli” – 7/10 (bardzo dobry)
Bastard - awatar Bastard
ocenił na711 lat temu
Odwet F. Paul Wilson
Odwet
F. Paul Wilson
“Odwet” to kolejna część cyklu powieści o Adwersarzu - mrocznym bycie Rasalomie, którego fani grozy poznali w znakomitej “Twierdzy”. O ile jednak “Twierdza” to trochę komiksowy horror przygodowy, a sam Rasalom ucharakteryzowany tam był na “wampira”, o tyle “Odwet” przypomina raczej serię “Omen” (a najbardziej “Omen III),z vibem nowoczesnego psycho-horroru spod znaku dzisiejszego studia A 24. + Na Uniwersytecie Darnella w Północnej Karolinie pracuje pani doktor Lisl Whitman. Samotna, po rozwodzie (nieprzyjemnym),trochę zaniedbana. Aż tu nagle na jakimś uczelnianym raucie poznaje młodego, szalenie atrakcyjnego doktoranta, Rafa Losmarę (“losmara”, hehe, nie z nami takie numery Brunner). Ku sporemu zaskoczeniu nieco zakompleksionej pani doktor między parą z miejsca zaczyna iskrzyć; krok po kroku wybucha płomienny romans. Przygoda miłosna oddala kobietę uczelnianego ogrodnika, z którym łączyło ją koleżeństwo i intelektualne pokrewieństwo; ogrodnik to człowiek “ z przeszłością”, znacznie mądrzejszy i lepiej wykształcony, niżby się można było spodziewać po człowieku jego profesji. Co ciekawe, w związku Losmary z panią doktor to nie starsza, bardziej doświadczona kobieta a młodzian dominuje emocjonalnie i intelektualnie. Raf snuje nietzcheańskie wywody o “nadludziach” którzy nie podlegają zwykłej moralności a chcąc teorię poprzeć praktyką namawia swą kochankę do łamania “banalnych” norm społecznych. Zaczyna się dość drobnymi kradzieżami w sklepach, potem pora na różne, coraz bardziej moralnie wątpliwe zachowania i działania; i ile jeszcze złośliwy prank pod adresem byłem męża jest zabawny, o tyle okrutny żart, jakiemu poddany zostaje kolega z katedry budzi gigantyczne, wciąż rosnące w Lisl wyrzuty sumienia. Kobieta zdaje sobie ze zgrozą sprawę, że młody kochanek nihilista doprowadził ją do prawdziwego upadku moralnego…. Tymczasem przeszłość upomina się o ogrodnika. To były ksiądz, który ścigany koszmarną traumą porzucił święcenia i zmienił otoczenie. Lata temu, jako opiekun kościelnego sierocińca doprowadził do adopcji jednego z podopiecznych przez - wydawałoby się - wzorową parę małżeńską. Sprawa zakończyła się monstrualną tragedią; chłopiec został zamęczony przez zwyrodnialców, a jakby tego było mało, policja podejrzewała księdza o udział w zbrodniczym spisku. Pewien zażarty śledczy, który nie daje sprawie spokoju mimo upływu lat w końcu ustala, że szemrany klecha przyczaił się w stanowym uniwersytecie na etacie ogrodnika… + Kurde, naprawdę bardzo dobra powieść, doskonale wymyślona i świetnie napisana. Wilson to nie jest zwykły hack “złotej ery”, to bardzo porządny warsztatowo autor, i to się czuje w trakcie lektury. Co ciekawe, niewiele w “Odwecie” scen nadnaturalnej grozy, pojawia się ona tylko w środkowym flashbacku dotyczącym makabrycznej sytuacji, która doprowadziła do załamania ojca Ryana; reszta fabuły to, wyłączając krzykliwy, filmowy finał, raczej mroczny dramat psychologiczny, duszna wiwisekcja duszy ludzkiej, niczym w filmach wspomnianego studia A 24. Niemniej jak już się robi gatunkowo, to jest Naprawdę Grubo, nie ma to tamto. Doskonałe, przejmujące są postaci tego dramatu, Samotna, nieco zaniedbana kobieta pod Złym Wpływem, poraniony życiem mężczyzna kryjący przed sobą samym traumę, bodaj czy nie najbardziej przejmujący “suchy” alkoholik, skrywający swój nałóg przed otoczeniem i jeszcze użarty, zafiksowany na “złapaniu obrzydliwca” policjant, no i stojący obok (a może nawet ponad) tą grupki uwodzicielski Demon, paragon Zła. Konstrukcja powieści jest sprawna, przejrzysta konstrukcja - takie muzyczne A-B-A, gdzie środek to makabryczne wspomnienie ojca Ryana a “zewnętrzne” części to dzisiejsza akcja - uwiedzenie i upadek pani doktor oraz finałowa walka ze Złem. Jako że czeka na nas jeszcze ostatni tom cyklu - “Świat Mroku”, łatwo się domyślić, że walka nie zakończy się powodzeniem. Bardzo dobra, mimo braku jump scare’ów książka, owszem przeznaczona głównie dla znających cykl o Adwersarzu, ale w sumie, ja wiem?…Może nawet byłoby ciekawiej nie zaśmiać się od razu na tego “Losmarę” tylko dać sobie nieco niepewności?W sumie odwołania do poprzednich części cyklu są na tyle delikatne, że nie trzeba bardzo ich pamiętać, żeby ogarnąć temat.
Galfryd - awatar Galfryd
ocenił na71 rok temu
Ślimaki Shaun Hutson
Ślimaki
Shaun Hutson
Powiem wprost, aktualnie nadszedł ten moment, że potrzebowałem wrzucić na warsztat coś kompletnie odmóżdżającego. Wybór padł na wydaną w Polsce na początku lat dziewięćdziesiątych powieść "Ślimaki", autorstwa Shauna Hutsona. Książka ukazała się w serii "Mistrzowie Grozy", obok takich tytułów jak "Jestem Legendą" Mathesona, "Inwazja Porywaczy Ciał" Finney'a czy "Widmowi Piraci" Hodgsona. Ogólnie cała seria liczyła tylko te cztery pozycje, a "Ślimaki" były do tej pory jedyną, której nie przeczytałem. Wcześniej z autorem miałem styczność raz, przy lekturze powieści "Renegaci". Wspominam ją dobrze, mimo, iż była to bardziej historia sensacyjna niż typowa groza (aczkolwiek muszę ją sobie koniecznie przypomnieć). Jak więc wypadło moje drugie spotkanie z twórczością Shauna Hutsona?? Zapraszam zatem do świata oślizgłych, śmiercionośnych i spragnionych ludzkiej krwi bezkręgowców... Inspektor sanitarny Mike Brady, podczas próby przeprowadzenia eksmisji zalegającego z opłatami mieszkańca miasteczka Merton, trafia na jego zmasakrowane, wręcz ogołocone z żywej tkanki, zwłoki. W domu denata natrafia również na dziwne ślady śluzopodobnej substancji. Tymczasem w mieście zaczyna dochodzić do coraz dziwniejszych śmiertelnych wypadków. Brady postanawia rozwiązać zagadkę zgonów, tylko czy wystarczy mu czasu??... Ok, lubię animal horrory i nie kryję się z tym, aczkolwiek czasami mi się za to obrywa. Głównie jest z tego powodu ze mnie beka... Powieść "Ślimaki" jest typowym przedstawicielem tego gatunku literackiego. Co zatem dostajemy w tej niedużych rozmiarów historii?? Na początek na pewno sporo scen gore. Całkiem dobrze napisanych, potrafiących wywołać lekki odruch zniesmaczenia podczas czytania. Wystarczy wspomnieć tu chociażby scenę rozpoczynającą książkę, pechową wizytę w przydomowej szklarni czy nie do końca udany służbowy obiad. Ogólnie fabuła, no nie ukrywajmy, niczym specjalnie nie zaskakuje. Mam wrażenie, że autor nawet nie chciał jej za bardzo gmatwać. Postawił na sprawdzony schemat, próbując zaskoczyć czytelnika wspomnianymi wcześniej mocno krwawymi scenami. Tytułowe ślimaki wypadają całkiem przyzwoicie, jak na takie niepozorne stworzenia. Jak to się mówi - "w kupie siła" - i one tej zasadzie bardzo mocno hołdują. Aczkolwiek wielokrotnie pojawiał mi się banan na facjacie, szczególnie w momentach, gdy autor trochę na siłę starał się przekonać czytelnika, jakie to mordercze bestie. Chociaż, jakby nie patrzeć, to po lekturze zacząłem trochę bardziej podejrzliwie patrzeć na muszle klozetową... Bohaterowie, cóż... Jest ich sporo, większość kończy jako karma dla ślizgaczy, ale główny protagonista, czyli Brady daje radę i w sumie jest to całkiem fajnie napisana postać. Podobnie jak jego towarzysze w walce z obśluzowanym wrogiem, Palmer i Foley. "Ślimaki" zostały przeniesione na ekran w 1988 roku. Widziałem tą ekranizację, była całkiem dobra, mocno wierna książce. Powstała również druga część powieści, pod tytułem "Breeding Ground". Niestety, nigdy nie została przetłumaczona na język polski. Podsumowując, szybka historia, idealna żeby całkowicie zresetować mózg. Nie zachwyciła mnie jakoś szczególnie, ale i też nie było aż tak bardzo tragicznie. Ot taki typowy średniak. Jednak warto ją przeczytać, chociażby ze względu na tytułowych antagonistów, żeby samemu się przekonać, co te małe bestyjki potrafią zrobić dużo większym człowiekom...
Kilka_Zdań_O - awatar Kilka_Zdań_O
ocenił na64 lata temu
Przeklęte bądź dziecię Mort Castle
Przeklęte bądź dziecię
Mort Castle
Trzyosobowa rodzina wprowadza się do starego domu. Domu, w którym za czasów pandemii grypy hiszpanki doszło do okrutnych czynów... Początek lat XX, piwnica majestatycznego domostwa. Cierpienie obezwładniające molestowaną seksualnie przez swojego wuja dziewczynkę już od pierwszych stron daje w kość czytelnikowi. Prolog, po którym musiałam otrząsnąć się i odłożyć książkę na jeden dzień jest niezwykle dobitny. Słowa obelgi skierowane ku malutkiej i niewinnej istocie, ból, ciosy, a w następstwie śmierć, która przyszła zbyt wcześnie. Niespokojna dusza nie potrafi pogodzić się z odejściem, błądzi i szuka ukojenia. Motyw nawiedzonego domu idealnie trafi do osób, które odnajdują się w historiach małżeństwa Warren - owianych sławą w świecie zjawisk paranormalnych demonologów. "Przeklęte bądź, dziecię" to historia, którą z przyjemnością zobaczyłabym na wielkim ekranie. Swoją klimatyczną historią, przerażającymi scenami nie odstawałaby od takich produkcji jak "Amityville horror", czy "Obecność". Okraszona wątkiem cygańskich wierzeń, pozwala nam spojrzeć na tematykę w których zły omen wychodzi na światło dzienne z innej perspektywy. Mroczne przypowieści romskiego pochodzenia stanowią wstęp do każdego rozdziału. Opowieść owiana mgiełką tajemniczości, przepełniona smutkiem, poruszająca dogłębnie. Atmosfera jest ciężka i przytłacza, wykręca nas jak gąbkę pozostawiając wewnątrz same negatywne odczucia. ale również czytelnika, który już od pierwszych stron zostaje postawiony przed niewyobrażalną sceną
suspense_books - awatar suspense_books
ocenił na84 lata temu
Zaginiony, zaginiona Peter Straub
Zaginiony, zaginiona
Peter Straub
„Zaginiony, zaginiona” nie jest wielkim osiągnięciem artystycznym autora, ale widać , że warsztat pisarski ma opanowany rzetelnie. Z samej okładki dowiedziałem się, że jest to bodaj szesnasta książka w dorobku, a bohaterowie pojawiają się we wcześniejszych powieściach tego autora. W każdym bądź razie, dla mnie osobiście książka i bohaterowie byli ze wszech miar nieznani. Prawdopodobnie z tego powodu, pochłonąłem tą lekturę jak kanapkę po kolonoskopii ;) A o czym jest ta powieść grozy? Do rodzinnego miasta, na pogrzeb bratowej, przyjeżdża z Nowego Jorku pisarz Tim Underhill. Tam nawiązuje bliższy kontakt ze swoim bratankiem, który nie znajdując oparcia we własnym ojcu, zwraca się do pisarza o radę. Już po powrocie na Wschodnie Wybrzeże, dowiaduje się od brata, że jego syn zaginął. W tym czasie w mieście, w którym rozgrywa się akcja, grasuje seryjny morderca, który porywa nastolatków. Obaj bracia mają więc pewność, że to samo stało się z Markiem Underhillem. Tknięty przeczuciem Tim Underhill postanawia ponownie wrócić i z pomocą znajomego detektywa podjąć próbę wyjaśnienia zagadki. Dalej wszystko dzieje się według znanej fanom Kinga reguły. Jest zagadka i tajemnica, które dzięki wyjątkowym zdolnościom głównego bohatera, powoli odkrywają swoje karty. Jest także nawiedzony dom, który skrywa makabryczną tajemnicę oraz przerażający rodzinny sekret. Wszystko to czyta się szybko i płynnie. Narracja prowadzona jest w ciekawy sposób, dzięki któremu można obserwować akcję z kilku perspektyw. Nie bez powodu wspomniałem powyżej o Kingu. Ci dwaj autorzy napisali razem kilka książek i widać, że odcisnęło to na Peterze Straub`ie duży wpływ. Ale nie jest to wada. Sprawia to tylko, że książka jest napisana poprawnie i czyta się ją przyjemnie. Dla osoby, która często obcuje z fantastyką Kinga i Straub`a, książka może wydawać się bardziej kryminałem, ale to także nie zmienia ogólnej pozytywnej oceny samej powieści. Powtórzę to co napisałem na początku. Książkę osobiście polecam, jako dobry przerywnik w czytaniu książek historycznych ;)
grzech-pierworodny - awatar grzech-pierworodny
ocenił na714 lat temu

Cytaty z książki Widmo

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Widmo