rozwińzwiń

Łowca / Ofiara

Okładka książki Łowca / Ofiara autora Robert Sheckley, 8372450951
Okładka książki Łowca / Ofiara
Robert Sheckley Wydawnictwo: Amber Seria: Wielkie Serie SF fantasy, science fiction
175 str. 2 godz. 55 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Seria:
Wielkie Serie SF
Tytuł oryginału:
Hunter / Victim
Data wydania:
2002-07-30
Data 1. wyd. pol.:
1999-01-01
Liczba stron:
175
Czas czytania
2 godz. 55 min.
Język:
polski
ISBN:
8372450951
Tłumacz:
Piotr Taranczewski
Średnia ocen

5,7 5,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Łowca / Ofiara w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Łowca / Ofiara

Średnia ocen
5,7 / 10
20 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Łowca / Ofiara

Sortuj:
avatar
840
273

Na półkach: ,

Zupełnie nie jest to moja tematyka, ale jak już zaczęłam czytać tę książkę to musiałam skończyć. Jest to powieść, którą na chwilę porzuciłam, żeby przeczytać, inną, długo wyczekiwaną przeze mnie książkę, a kiedy do niej wróciłam, już nie pamiętałam o czym wcześniej czytałam.. Nie polecam tej książki.

Zupełnie nie jest to moja tematyka, ale jak już zaczęłam czytać tę książkę to musiałam skończyć. Jest to powieść, którą na chwilę porzuciłam, żeby przeczytać, inną, długo wyczekiwaną przeze mnie książkę, a kiedy do niej wróciłam, już nie pamiętałam o czym wcześniej czytałam.. Nie polecam tej książki.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

45 użytkowników ma tytuł Łowca / Ofiara na półkach głównych
  • 28
  • 17
28 użytkowników ma tytuł Łowca / Ofiara na półkach dodatkowych
  • 20
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Łowca / Ofiara

Inne książki autora

Okładka książki Złoty wiek SF 8 Algis Budrys, R.A. Lafferty, C. C. MacApp, Alan E. Nourse, James H. Schmitz, Robert Sheckley, John Sladek, F. L. Wallace, Miriam Allen deFord
Ocena 6,3
Złoty wiek SF 8 Algis Budrys, R.A. Lafferty, C. C. MacApp, Alan E. Nourse, James H. Schmitz, Robert Sheckley, John Sladek, F. L. Wallace, Miriam Allen deFord
Okładka książki Złoty Wiek SF 6 Jerome Bixby, Algis Budrys, Mark Clifton, Joe L. Hensley, Henry Kuttner, Fritz Leiber, Mack Reynolds, James H. Schmitz, Robert Sheckley
Ocena 5,5
Złoty Wiek SF 6 Jerome Bixby, Algis Budrys, Mark Clifton, Joe L. Hensley, Henry Kuttner, Fritz Leiber, Mack Reynolds, James H. Schmitz, Robert Sheckley
Okładka książki Złoty Wiek SF 3 H. B. Fyfe, Raymond Z. Gallun, Edmond Hamilton, Cyril M. Kornbluth, Murray Leinster, Judith Merril, H. Beam Piper, Robert Sheckley, Jack Williamson
Ocena 6,5
Złoty Wiek SF 3 H. B. Fyfe, Raymond Z. Gallun, Edmond Hamilton, Cyril M. Kornbluth, Murray Leinster, Judith Merril, H. Beam Piper, Robert Sheckley, Jack Williamson
Okładka książki Złoty Wiek SF 4 Isaac Asimov, Stephen Barr, Leigh Brackett, Edmond Hamilton, Cyril M. Kornbluth, Keith Laumer, Murray Leinster, C. L. Moore, Robert Sheckley, Stanley G. Weinbaum
Ocena 6,7
Złoty Wiek SF 4 Isaac Asimov, Stephen Barr, Leigh Brackett, Edmond Hamilton, Cyril M. Kornbluth, Keith Laumer, Murray Leinster, C. L. Moore, Robert Sheckley, Stanley G. Weinbaum
Robert Sheckley
Robert Sheckley
Robert Sheckley (ur. 16 lipca 1928, zm. 9 grudnia 2005),amerykański pisarz science-fiction. Używał pseudonimów Phillips Barbee oraz Finn O'Donnevan. Urodził się w żydowskiej rodzinie w Brooklynie w Nowym Jorku, ale dorastał w New Jersey. W latach 1946-1948 służył w amerykańskim kontyngencie sił pokojowych ONZ podczas konfliktu w Korei. Następnie studiował na Uniwersytecie Stanowym w Nowym Jorku. Od 1951 roku zaczął publikować swoje opowiadania fantastyczne w różnych magazynach, głównie w Galaxy, zdobywając szybko popularność i uznanie czytelników oraz krytyki. W latach siedemdziesiątych Sheckley przeniósł się na hiszpańską wyspę Ibizę. Powrócił potem do Nowego Jorku jako redaktor magazynu Omni. Później kilkakrotnie zmieniał miejsce zamieszkanie (m.in. Paryż, Portland, Floryda),aż ostatecznie osiadł w Red Hook w stanie Nowy Jork. Zachorował poważnie w kwietniu 2005 r., podczas pobytu na Ukrainie w czasie Komputerowego Tygodnia Sci-Fi i był hospitalizowany w Kijowie. Koszty leczenia i powrotu do USA pokrył ukraiński businessman. Po powrocie, w Nowym Jorku, przeszedł operację na otwartym sercu. Pół roku później przeszedł operację tętniaka. Zmarł 3 tygodnie po zabiegu. Był pięciokrotnie żonaty i miał czworo dzieci. W 1983 roku Robert Sheckley otrzymał za opowiadanie Suplikant w kosmosie (Suppliant in Space) nagrodę Jupitera. Opowiadanie Siódma ofiara (Seventh Victim) stało się kanwą filmu Dziesiąta ofiara, znanego również pod oryginalnym włoskim tytułem La Decima Vittima. W filmie występowali Marcello Mastroianni oraz Ursula Andress. Powstała również powieść pod tytułem (The Tenth Victim - 1966. Film z 1992 Freejack z udziałem Micka Jaggera, Emilio Esteveza, Rene Russo, oraz Anthony Hopkinsa inspirowany był powieścią Korporacja "Nieśmiertelność" (Immortality Inc.). W 1983 roku Robert Sheckley otrzymał za opowiadanie Suplikant w kosmosie (Suppliant in Space) nagrodę Jupitera. Opowiadanie Siódma ofiara (Seventh Victim) stało się kanwą filmu Dziesiąta ofiara, znanego również pod oryginalnym włoskim tytułem La Decima Vittima. W filmie występowali Marcello Mastroianni oraz Ursula Andress. Powstała również powieść pod tytułem (The Tenth Victim - 1966). Film z 1992 Freejack z udziałem Micka Jaggera, Emilio Esteveza, Rene Russo, oraz Anthony Hopkinsa inspirowany był powieścią Korporacja "Nieśmiertelność" (Immortality Inc.). Sfilmowano także opowiadanie Cena ryzyka (pod tytułem A stawką jest śmierć). Sfilmowano także opowiadanie Cena ryzyka (pod tytułem A stawką jest śmierć).
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Gwiazda Imperium Samuel R. Delany
Gwiazda Imperium
Samuel R. Delany
Muszę się wam przyznać, że Samuel Delany jest prawdopodobnie moim ulubionym autorem z tych, których od dawna się już w Polsce nie wydaje. W dodatku jego najsłynniejsze dzieła (Nova oraz Babel-17) zostały przetłumaczone bardzo kiepsko, co odbiło się na negatywnym odbiorze jego twórczości w naszym kraju. Moja ostatnia do nadrobienia powieść Delany’ego wydana u nas pod tytułem “Gwiazda Imperium” okazała się w pełni satysfakcjonującym przeżyciem. Nie dość, że jest szalenie oryginalna, to jeszcze bardzo umiejętnie przetłumaczona i jeśli nie zaspoilerujesz jej sobie opiniami, które w pierwszym zdaniu postanowiły - z nieznanych mi przyczyn - wyjawić końcowy twist fabularny, to również wyjdziesz z tej przygody przyjemnie zaskoczony. “Gwiazda Imperium” opowiada historię 18-letniego chłopaka, Komety Jo. Mieszka on na księżycu gazowego olbrzyma w układzie Tau Ceti i pewnego dnia napotyka obcych, którzy rozbili się nieopodal swoim statkiem kosmicznym. Jeden z nich prosi Jo, aby przekazał on pilną wiadomość do tytułowej Gwiazdy Imperium. Chłopak jest prostaczkiem i nie ma najmniejszego pojęcia, jak się tam dostać, gdzie to w ogóle jest, nie wie nawet co ma dokładnie przekazać. Całe swoje życie spędził w tym samym miejscu pomagając przy rafinowaniu pewnego rzadkiego minerału, nie ma pojęcia, co kryje przed nim wszechświat, ale postanawia ruszyć w podróż. Po drodze napotyka przychylnych mu ludzi i nieludzi, którzy przybliżą go do poznania odpowiedzi na nurtujące go pytania i skierują jego umysł w stronę postrzegania wielodrożnego. Najbardziej podobał mi się język powieści oraz jak tłumacz oddał te niuanse nietypowej wymowy oraz słownictwa, z jakiego korzystają postacie. Była to dla mnie czysta przyjemność. Delany ma do tego naprawdę fajne, niebanalne pióro, które pochłania się wzrokiem. Weźmy taki przykład z rozdziału drugiego: “Ostrzegałem ich, i owszem, kiedy nasz pierwszy statek się zepsuł i odlatywaliśmy z Pd. Doradus na tym organoformowym jachcie. Wszystko wyglądało różowo, dopóki pozostawaliśmy w stosunkowo zapylonym rejonie Obłoku Magellana, ale gdy weszliśmy w opustoszałą przestrzeń Spirali Ojczystej, mechanizm otorbiający nie miał już czego poddać katalizie”. Podoba mi się, jak Delany dobiera słowa. Organoformowy brzmi jak coś prosto ze świata Instrumentalności Cordwainera Smitha, “zapylony” zamiast “zatłoczony” czy “zaśmiecony”, mechanizm otorbiający - to są takie detale, które wyróżniają wtórną pozycję od tych napisanych ciekawym językiem. Przynajmniej gdy podświadomie czujesz, że zostały napisane po angielsku. Delany bawi się słowem, wymyślając fajne neologizmy, a tłumacz dobrze oddał subtelności języka pod kątem poziomu wykształcenia jego użytkownika. Bardzo lubię, jak Delany łamie czwartą ścianę - robił to również w “Einstein Intersection”, i robi to też tutaj. Z łatwością wchodzi również na metapoziom literatury, frywolnie w środku opowieści podejmując temat literackiej oryginalności oraz tworzenia z elementów ukształtowanych przez poprzedników. Jedna postać radzi Komecie Jo, aby nauczyła się doskonalszego mówienia w interlingu, ponieważ jeśli ktoś będzie chciał kiedyś przeczytać o jego losach (tak, to o nas) to odpadnie po 50 stronach, a tego by Jo przecież nie chciał. Na początku książki wszechwiedzący narrator sam się wyznacza na to stanowisko, pod koniec wprost się do nas zwraca, byśmy podeszli do wydarzeń wielodrożnie (holistycznie, z wielu punktów widzenia, analitycznie),abyśmy samodzielnie wypełnili niektóre luki, które w narracji są pominięte, bo narrator zakłada, że to przecież oczywiste, że jeśli A zmierza do C, to po drodze napotka przecież B i nie wymaga to dodatkowego komentarza. O fabule nie mogę napisać nic konkretnego, ponieważ moim zdaniem zepsułoby to odbiór, odebrało ten cudowny element zaskoczenia. Mogę tylko powiedzieć, że postacie są bardzo intrygujące i w wieloraki sposób ich losy wpłyną na misję Komety Jo. Fabuła wartko pędzi do przodu, pełna ciekawych kosmicznych lokacji, wszędzie zatrzymujemy się tylko na chwilkę, aby poszybować dalej w nieznane. Pozbieranie wszystkich elementów do jednego koszyczka daje satysfakcje, a po samym zakończeniu lektury miałem ochotę przeczytać ją jeszcze raz i wyłapywać z pozoru nieistotne wzmianki w kontekście wiedzy, którą czytelnik uzyskuje wraz z przewróceniem ostatniej kartki. A że książkę czyta się bardzo szybko (3-4h) to można to bez problemu zrobić i czerpać zupełnie innego rodzaju przyjemność niż za pierwszym razem. Jedno czy dwa pytania pozostały mi po lekturze, ale czuję, że szerszy zarys już ogarnąłem, a tam gdzie trzeba łączyć kropki miło jest pofantazjować. Rozdrożność, parodrożność, wielodrożność - innymi słowy poziomy “mądrości”, tak bardzo różne od inteligencji. W jaki sposób osiągnąć mądrość? Co nam ona daje, przed czym chroni? Czy da się zrezygnować z nabytej mądrości? Cudzysłów za pierwszym razem nie był przypadkowy - w tych pojęciach chodzi również o pewien sposób postrzegania świata i zależności w nim występujących. W książce Delany’ego podkreśliłem sobie kilka ciekawych sentencji na podobne tematy. Są one napisane metaforycznie, nie-wprost, zaskakująco niebanalnie. Trzeba się trochę wysilić, aby przełożyć je na naszą codzienność. Jest tu dużo nawiązań osobistych od autora, kilka ciekawych poglądów na poezję i literaturę per se, przekazywanych ustami jednej z postaci, której imię i nazwisko to anagram do Samuela Delany’ego. I szczerze mówiąc mam pewną teorię, której prawdopodobieństwo słuszności oceniam na jakieś 5%, że cała ta przygoda i świat przedstawiony jest jedną wielką metafikcją na temat literatury - na temat oryginalności, odtwarzania, novum w fikcji. Skakanie z tematu na temat (w poezji i beletrystyce) jest jedyną formą zaspokojenia pisarskiej ciekawości, bo pisarz (Delany) pozbawiony nowych bodźców czułby się wypalony, albo w kontekście powieści - jak ktoś, kto wpadł w słońce, kończąc tym samym swój artystyczny żywot. To pewnie moje brednie, ale podoba mi się ta interpretacja. Tak samo trzymane w niewoli Lll używane do tworzenia światów odbieram jako schematy światotwórcze i fabularne, które należy uwolnić w powodzi kreatywnej twórczości. Okej, może za mocno popłynąłem. Nieważne, to jest Delany - to proza eksperymentalna, więc pospekulować można, a nawet trzeba. Jeśli nie metafikcja, to z pewnością motyw niewolnictwa pod postacią Lll, istot zdolnych odbudowywać całe planety i społeczeństwa (jak?). Stworzenia tak potężne, że ceną ich posiadania jest bezbrzeżny smutek… Jest to bardzo ważny i świetnie poprowadzony wątek - bo nie ma w jego wykonaniu żadnych schematów. Pewnie można odnieść wrażenie, że czyta się to trochę jak młodzieżówkę, ale poza rozrywką autor daje nam popis wyobraźni i trzeba się trochę nagłówkować, aby ogarnąć fabułę w całości i dokopać się do drugiego dna tej opowieści, aby skłoniła Cię ona do kilku przemyśleń. Polecam wyłącznie osobom mającym już jakieś doświadczenie w nowofalowej fantastyce. Tylko w takim przypadku dostrzeżecie, jak bardzo Delany się wyróżnia na tle swoich kolegów po piórze - a przynajmniej mi, gdy czytam jego książki towarzyszy takie poczucie doświadczania novum, zmiany paradygmatu. Delany nie stosuje się do żadnych reguł, nie bierze jeńców, nie podsuwa prostych rozwiązań - daje ci wytwór nieokiełznanej wyobraźni i woła do Ciebie “ugryź to”. Dla mnie pychota, ale musicie spróbować sami. Entuzjastyczne 8/10. Jeśli mi nie wierzycie, że warto, zerknijcie na goodreadsa, gdzie książka ma niesamowicie pozytywne opinie (ale spoilery z końcówki pojawiają się i tam). Z pewnością sięgnę po krótsze formy tego autora w języku angielskim, na pierwszy ogień - The ballad of beta-2.
Jacob94 - awatar Jacob94
ocenił na81 rok temu
Rezerwat goblinów Clifford D. Simak
Rezerwat goblinów
Clifford D. Simak
Doskonałe streszczenie początku fabuły znajduje się w opisie okładkowym, dlatego zaniechałem powtarzania się (tylko własnymi słowami),nie ma to większego sensu. Wolę opowiedzieć o tym, jaka ta książka jest w ogólnym zarysie. Klimatem oraz zręcznością, z jaką Simak posługuje się językiem, powieść przypominała mi połączenie "Trzy serca i trzy lwy" Poula Andersona oraz "Pierścień" Nivena. Czyta się to bardzo przyjemnie, jest to udane połączenie soft SF i fantasy, pełne delikatnie zarysowanych krajobrazów i oszczędnie lecz skrupulatnie przedstawionych postaci obcych ras. Jest baśniowo, jest urokliwie, jest magicznie na tyle, że nad wydarzeniami wisi widmo tajemnicy pod postacią wielkiej wiedzy skrywanej na Kryształowej Planecie i historii mitycznych stworzeń sięgających epoki jurajskiej. Grupka bohaterów stanowi udany mix osobowości, z lekkością i prostotą Simak nadaje swoim postaciom indywidualne cechy i odcienie. Najmocniej mnie denerwowało ciągłe powtarzanie ustalonych już wcześniej faktów i tak co każdy rozdział, co 10-15 stron. Gdyby nie ten zabieg, książka byłaby krótsza o połowę, a ocena odrobinę wyższa. Ogólnie udana przygoda na dwa wieczory, z ciekawymi motywami, zgrają obcych gatunków i jesiennym klimatem. Ponad przeciętność wynosi tą książkę styl autora, który jest na prawdę przyjemny, jednocześnie prosty ale nie prostacki, potrafiący odmalować każdą scenę czy dialog w sugestywny sposób. Polecam miłośnikom klasycznych fantasy. Współczesny czytelnik nie znajdzie tu wiele dla siebie.
Jacob94 - awatar Jacob94
ocenił na62 lata temu
Podróż Czechowa Ian Watson
Podróż Czechowa
Ian Watson
Dziabnąłem w ramach przygotowań przednidzicowych, żona wyciągnęła z półki, że niby po autograf, pomyślałem, że trochę obciach tak bez czytania. Mamy trzy plany fabularne, najbardziej klasyczny to właściwa wyprawa Czechowa na Sachalin/Tunguzkę w XIXw., drugi to dwudziestowieczne planowanie filmu o Czechowie, bardziej przypomina teatralny panel dyskusyjny, i ostatni, najuboższy, lot statku kosmicznego. Wszystkie te plany się zazębiają i przenikaja tworząc logiczną acz skomplikowaną fabułę. W tym wszystkim mamy magię plemienną, hipnozę, mesmeryzm, podróże w kosmosie, podróże w czasie, światy równoległe, alternatywne rzeczywistości schrodingerowsko niezdecydowane, która jest aktualną a która tylko potencjalną, katastrofę tunguską, i na koniec Konstantina Ciołkowskiego wchodzącego w buty Einsteina. Czysty postmodernizm, momentami dickowsko nieoznaczony. Napisane płynnie, zgrabnie, dialogi naturalne, humor rześki i inteligentny. W sumie powieść to nietypowa, bliższa jakiej akademickiej dyspucie intelektualnej, niż opowieści przygodowej. I kapitan Anton Astrow poradził sobie z chyba pirxowską muchą, acz tego pirxowskiego nawiązania nie jestem pewien na sto procent. Zapytam w Nidzicy, choć nie wiem czy po trzydziestu z hakiem latach autor będzie jeszcze pamiętał taki drobiazg. I to wszystko na mniej niż stu osiemdziesięciu stronach. Przyjemna lektura. 7/10 Edyta: Watson nie potwierdza dialogu z pirxowską muchą.
Fidel-F2 - awatar Fidel-F2
ocenił na78 lat temu
Cmentarna planeta Clifford D. Simak
Cmentarna planeta
Clifford D. Simak
"Nie rozumiesz jednak, co dzieje się z ludźmi w czasie wojny. Pojawia się jakieś wysublimowane szaleństwo, jakaś wściekła nienawiść, którą nazywa się słuszną sprawą" Dawno, dawno temu (tak kiedyś będą mówić nasi następcy) kiedy ludzkość już tak zniszczyła swoją planetę, że życie na niej stało się niemal niemożliwe, rasa ta zaczęła kolonizować inne miejsca w kosmosie. Ziemia zaś stała się wielkim cmentarzyskiem zarządzanym przez korporację o nazwie "Matka Ziemia". Jej zarządca mówi tak: "Przestańmy owijać w bawełnę — powiedział nieco niezręcznie. — Wyłóżmy kawę na ławę. Powiedzmy sobie otwarcie, że Korporacja „Matka Ziemia” to instytucja pogrzebowa, a Ziemia to Cmentarz. "; "Cmentarz jest jedyną częścią Ziemi, która ma jakieś znaczenie." Dostać się na Ziemię nie jest łatwo, nawet pogrzeby odbywają się z mocno okrojoną liczbą żałobników. Ponieważ na statkach pielgrzymów, które mogą tam przybywać, jest bardzo mało miejsca, a i te, co są, są baaardzo drogie, nie każdego więc stać, nawet, by towarzyszyć swoim zmarłym w ich ostatniej drodze. Korporacja zazdrośnie strzeże swojego terytorium... Jednak któregoś dnia przybywa na Ziemię pewien człowiek, pojawia się też piękna i zaradna kobieta i dzieje się 👍. Czego szuka w tym wielkim Mauzoleum Fletcher Carson?, po co zjawiła się tam też Cynthia? Clifford D Simak to moje odkrycie, z każdą jego przeczytaną książką, zastanawiam się, jak to się stało, że odkryłam go tak późno. A człowiek ten pisał dokładnie taką fantastykę, jaka mi odpowiada w 100%. A ja przecież za tym gatunkiem w ogóle nie przepadam 😉. Szkoda, że autor ten jest już tak bardzo zapomniany, wyszukuję jego książki na wciśniętych w kąt bibliotecznych regałach. "Cmentarna planeta" jest bardzo dobrą książką, nie ma tu może jakiejś zawrotnej akcji, ale są metalowe wilki i Władca Duchów. Teleportacje i pościgi, nawet strzelanie i zabawa taneczna. Jest też taka ciekawa myśl: "Bez Matki Ziemi człowiek stałby się bezdomnym włóczęgą. Zniknęłyby korzenie. Nie pozostałoby nic, co wiązałoby nas z tym niewielkim przecież okruchem materii wirującym wokół bardzo przeciętnej gwiazdy."
Żona_Pigmaliona - awatar Żona_Pigmaliona
oceniła na711 miesięcy temu

Cytaty z książki Łowca / Ofiara

Więcej
Robert Sheckley Łowca / Ofiara Zobacz więcej
Więcej