Cudowni chłopcy

Okładka książki Cudowni chłopcy autora Michael Chabon, 8373013563
Okładka książki Cudowni chłopcy
Michael Chabon Wydawnictwo: Rebis Ekranizacje: Cudowni chłopcy (2001) literatura piękna
327 str. 5 godz. 27 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Wonder Boys
Data wydania:
2003-08-28
Data 1. wyd. pol.:
2003-08-28
Liczba stron:
327
Czas czytania
5 godz. 27 min.
Język:
polski
ISBN:
83-7301-356-3
Tłumacz:
Andrzej Jankowski
Ekranizacje:
Cudowni chłopcy (2001)
Średnia ocen

6,7 6,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Cudowni chłopcy w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Cudowni chłopcy



książek na półce przeczytane 1037 napisanych opinii 293

Oceny książki Cudowni chłopcy

Średnia ocen
6,7 / 10
107 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Cudowni chłopcy

avatar
180
70

Na półkach:

Męcząca książka o niczym. Męcząca, bo autor sili się na przesadnie długie i złożone zdania, a mógłby opowiedzieć tę historię znacznie prościej i ciekawiej.

Treść nie broni się wcale, bo to chaotyczny zbiór różnych wydarzeń, z których praktycznie nic nie wynika.

Interesujące były jedynie pojedyncze przemyślenia głównego bohatera, choć koniec końców i tak żadne nie zostało ze mną na dłużej.

Męcząca książka o niczym. Męcząca, bo autor sili się na przesadnie długie i złożone zdania, a mógłby opowiedzieć tę historię znacznie prościej i ciekawiej.

Treść nie broni się wcale, bo to chaotyczny zbiór różnych wydarzeń, z których praktycznie nic nie wynika.

Interesujące były jedynie pojedyncze przemyślenia głównego bohatera, choć koniec końców i tak żadne nie zostało...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1578
505

Na półkach: ,

No niestety mimo mej wielkiej miłości do Chabona ta jego wczesna powieść nie jest udana. Męki twórcze pisarza, rozterki, skomplikowane relacje z kobietami, znietrzezwianie się, wykłady nagrody akademickiego środowiska pisarskiego - tak jakby autor uczył się pisać na przykładzie swojego życia, nie potrafiąc jeszcze stworzyć krwistych bohaterów, dążących do celu i porządnej fabuły

No niestety mimo mej wielkiej miłości do Chabona ta jego wczesna powieść nie jest udana. Męki twórcze pisarza, rozterki, skomplikowane relacje z kobietami, znietrzezwianie się, wykłady nagrody akademickiego środowiska pisarskiego - tak jakby autor uczył się pisać na przykładzie swojego życia, nie potrafiąc jeszcze stworzyć krwistych bohaterów, dążących do celu i porządnej...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
211
67

Na półkach: , ,

Wszystkie złe decyzje życiowe i przyzwyczajenia Grady'ego Trippa dopadają go i osiągają kulminacyjny punkt podczas weekendu Turnieju Słowa. Chabon w swój mistrzowski sposób zagęszcza akcję do ekstremalnego poziomu w tej opowieści o szalonym świecie szalonych pisarzy i niedojrzałych akademików. Przepełnioną czarnym humorem powieść czyta się z zapartym tchem, co chwila napotykając absurdalne ale też inteligentne zwroty akcji. To także opowieść o twórcach i artystach, oraz o trudnych relacjach które wiążą się z tą profesją.

Wszystkie złe decyzje życiowe i przyzwyczajenia Grady'ego Trippa dopadają go i osiągają kulminacyjny punkt podczas weekendu Turnieju Słowa. Chabon w swój mistrzowski sposób zagęszcza akcję do ekstremalnego poziomu w tej opowieści o szalonym świecie szalonych pisarzy i niedojrzałych akademików. Przepełnioną czarnym humorem powieść czyta się z zapartym tchem, co chwila...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

445 użytkowników ma tytuł Cudowni chłopcy na półkach głównych
  • 307
  • 135
  • 3
53 użytkowników ma tytuł Cudowni chłopcy na półkach dodatkowych
  • 31
  • 8
  • 4
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Cudowni chłopcy

Inne książki autora

Okładka książki El gran libro de Satán: Los mejores relatos, ensayos y poemas de la literatura maligna universal Joan Aiken, Dante Alighieri, Azahara Alonso, Clive Barker, Jazmina Barrera, Charles Baudelaire, Max Beerbohm, Noah Benalal, Rosa Berbel, Emily Berry, Holly Black, María Bonete Escoto, Ray Bradbury, Michaił Bułhakow, Michael Chabon, Liliana Colanzi, Meryem El Mehdati, Laura Fernández, Ana Flecha Marco, Neil Gaiman, Beatriz García Guirado, Rebeca González Izquierdo, Belén Gopegui, Camilla Grudova, Constanza Gutiérrez, Nathaniel Hawthorne, Shirley Jackson, Kelly Link, Sara Mesa, John Milton, Grace Morales, Sharon Olds, Verónica Pazos, Sofía Rhei, Camino Román, Tamara Romero, Karen Russell, Samanta Schweblin, Irene Solà, Laura Tejada, Fernanda Trías, Mark Twain, Elisa Victoria
Ocena 9,0
El gran libro de Satán: Los mejores relatos, ensayos y poemas de la literatura maligna universal Joan Aiken, Dante Alighieri, Azahara Alonso, Clive Barker, Jazmina Barrera, Charles Baudelaire, Max Beerbohm, Noah Benalal, Rosa Berbel, Emily Berry, Holly Black, María Bonete Escoto, Ray Bradbury, Michaił Bułhakow, Michael Chabon, Liliana Colanzi, Meryem El Mehdati, Laura Fernández, Ana Flecha Marco, Neil Gaiman, Beatriz García Guirado, Rebeca González Izquierdo, Belén Gopegui, Camilla Grudova, Constanza Gutiérrez, Nathaniel Hawthorne, Shirley Jackson, Kelly Link, Sara Mesa, John Milton, Grace Morales, Sharon Olds, Verónica Pazos, Sofía Rhei, Camino Román, Tamara Romero, Karen Russell, Samanta Schweblin, Irene Solà, Laura Tejada, Fernanda Trías, Mark Twain, Elisa Victoria
Okładka książki Kingdom of olives and ash. Writers confront the occupation Michael Chabon, Ayelet Waldman
Ocena 0,0
Kingdom of olives and ash. Writers confront the occupation Michael Chabon, Ayelet Waldman
Michael Chabon
Michael Chabon
Michael Chabon (ur. 24 maja 1963 r. w Waszyngtonie) – amerykański pisarz, laureat Nagrody Pulitzera w dziedzinie literatury oraz nagród Nebula i Hugo. Urodził się w inteligenckiej rodzinie żydowskiej. W wieku dziesięciu lat postanowił zostać pisarzem. Po rozwodzie rodziców mieszkał w Pittsburghu i Columbii. Rozpoczął studia na Carnegie Mellon University, ale po roku przeniósł się na Uniwersytet w Pittsburghu, który ukończył w 1984, otrzymując licencjat z literatury. Naukę kontynuował na Uniwersytecie Kalifornijskim w Irvine, otrzymując stopień Master of Fine Arts. Swoją pierwszą powieść, The Mysteries of Pittsburgh, wydał w 1988 r. Książka stała się bestsellerem i przyniosła autorowi nieoczekiwaną popularność. W 1991 Chabon wydał zbiór opowiadań A Model World and Other Stories. Przez pięć lat po debiucie usiłował napisać drugą powieść o roboczym tytule Fountain City. Męki twórcze zbiegły się z problemami w życiu osobistym, zakończonymi rozwodem z, poślubioną w 1987 r., poetką Lollie Groth. Ostatecznie autor porzucił nieudaną powieść, a świeżo nabyte doświadczenia zawarł w swym następnym dziele, powieści Wonder Boys, wydanej ostatecznie w 1995 r. Książka odniosła sukces i została zekranizowana w 2000 r., z Michaelem Douglasem i Tobeyem Maguire w rolach głównych. Czwartą książką Chabona był drugi zbiór opowiadań Werewolves in their Youth (1999),gdzie po raz pierwszy autor spróbował swych sił na polu fantastyki. W 2000 r. wydał swoją trzecią powieść The Amazing Adventures of Kavalier & Clay, która stała się jego największym sukcesem i za którą otrzymał Nagrodę Pulitzera. Następna powieść, Summerland (2002),pierwsza powieść stricte fantastyczna w twórczości Chabona, przyniosła mu z kolei nagrodę Mythopoeic. W latach 2004-2006 Chabon spróbował swych sił na polu komiksu, pisząc scenariusz do cyklu The Amazing Adventures of the Escapist, z bohaterami swojej powieści The Amazing Adventures of Kavalier & Clay. Cykl zaowocował nagrodą Eisnera w 2005r. W 2007 r. ukazała się powieść Związek żydowskich policjantów, owoc pięciu lat pracy. Powieść okazała się następnych wielkim sukcesem pisarza, przynosząc mu nagrody Nebula, Hugo i Locus oraz nominacje do nagród Sidewise, nagrody im. Edgara Allana Poe oraz nagrody BSFA. Media wspominają o niedługiej ekranizacji powieści, której mają dokonać Bracia Cohen. W 1993 r. Michael Chabon poślubił pisarkę Ayelet Waldman. Mają czworo dzieci i mieszkają w Berkeley.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Kroniki portowe Annie Proulx
Kroniki portowe
Annie Proulx
Kroniki Portowe to opowieść o paraliżującej przemocy okresu dzieciństwa i adolescencji, która znajduje swój dalszy ciąg w dorosłości… chyba, że zaczerpniemy wiatru w żagle znad oceanu. Bohaterem jest trzydziestoparoletni Quoyle - samotny mężczyzna o gołębim sercu i podciętych skrzydłach. Nie bez powodu naiwnie zakochuje się w pozbawionej empatii uwodzicielce, która kompulsywnie uprawia miłość z różnymi panami. Konieczna żałoba po szkodliwej miłości prowokuje go do walki o siebie i dwie córki, skończenia z idealizacją partnerki, a zwłaszcza wyruszenia w drogę ku odbudowie zachwianej tożsamości. Zaczyna ją od przeprowadzki na Nową Fundlandię, skąd wyrastają rodzinne korzenie. Tam razem z ciotką i dziewczynkami próbuje budować nową codzienność. Życie na kanadyjskiej wyspie wymaga aktywności i zaangażowania w życie społeczne oraz nauki nowego zawodu dziennikarza lokalnej gazety. A co najważniejsze, opieki nad córkami. Trudno nie ulec kojącej aurze ojcowskiej bliskości, która sprawia, że całość narracji nabiera wyjątkowo przejmującego oblicza. Annie Proulx snuje stosunkowo sugestywną, a zarazem estetycznie i narracyjnie precyzyjną historię mężczyzny wyplątującego się z opresyjnych sieci rodzinno-romantycznej przeszłości. Prowadzi nas przez uwewnętrznione węzły w głębinach męskiej psychiki, które bohater mniej lub bardziej świadomie próbuje rozplątywać - drobiazgowo piękny, także w tym ujęciu, jest projekt graficzny książki.
Michał_10 - awatar Michał_10
ocenił na82 miesiące temu
Ragtime E. L. Doctorow
Ragtime
E. L. Doctorow
Ameryka na początku XX, okres szalonego rozwoju i zmian społecznych. Napływ emigrantów, slumsy, praca dzieci, ludzie umierający na ulicach, wielomilionowa armia bezrobotnych. Strajki w fabrykach, związki zawodowe, emancypacja, rasizm i walka z nim. Z drugiej strony początek wielkich fortun, wynalazków, pojawiających się okazji i szybkich awansów społecznych, czas, gdy powiedzenie „od pucybuta do milionera” miało sens i było możliwe. Wiek rozumu i ucieczki od niego. „Ameryka stała na progu dwudziestego wieku, była krajem parowych kopaczek i lokomotyw, statków powietrznych, motorów spalinowych, telefonów i dwudziestopięciopiętrowych gmachów. Ale, rzecz ciekawa, nawet najwięksi pragmatyści mieli skłonność do okultyzmu.” Na tym tle historia jednej zamożnej rodziny, czarnego pianisty i owdowiałego emigranta z Europy, których losy przeplatają się z realnymi postaciami tej epoki - tancerki Eweliny Nesbit i jej, skazanego za zabójstwo architekta Stanforda White’a, męża Harry’ego K.Thaw, iluzjonisty Harry’ego Houdini , czy anarchistki i aktywistki Emmy Goldman. Narracja skacze pomiędzy tymi bohaterami i wątkami, sprawiając, że ma się wrażenie, iż bohaterowie tej książki są jedynie pretekstem dla pokazania losów prawdziwej bohaterki jaką jest Ameryka- kraj możliwości, ale też upadku dla niektórych. To powieść pędząca w rytmie tytułowego ragtime’u, wielowątkowa i bardzo filmowa. Przeniesiona na ekran w 1981 roku przez Milosa Formana. Miałam wrażenie zbytniej „powierzchowności” i skakania po wątkach ale warto sięgnąć dla klimatu, wskroś amerykańskiego, przesiąkniętego nostalgią za czasami możliwości i formowania, które już się nie powtórzą i dla obrazów, które jak film przewijają się w głowie podczas lektury.
uczta_babette - awatar uczta_babette
ocenił na63 miesiące temu
Koniec Empire Falls Richard Russo
Koniec Empire Falls
Richard Russo
ŁODZIE POD PRĄD Richard Russo to pisarz wyspecjalizowany w portretowaniu małomiasteczkowej Ameryki, położonej z dala od wielkich metropolii, słynnej Drogi 66 i szlaków turystycznych. Że amerykańska prowincja jest interesująca literacko, wiadomo nie od dziś - w tym przypadku urodzony na wschodnim wybrzeżu Russo zaprasza do stanu Maine, nad rzekę Knox. Trzeba odnotować także jego związki z filmem - zwłaszcza, że telewizyjna ekranizacja "Empire Falls" odniosła spory sukces (2 nagrody Emmy i tyleż Złotych Globów w samych kluczowych kategoriach),a ekranizacja jego wcześniejszej powieści "Naiwniak" przyniosła nominację do Oscara Paulowi Newmanowi. Newman zresztą zagrał i współprodukował "Empire Falls". To pozornie nieatrakcyjny portret zbiorowości mieszkańców podupadłego miasteczka, którego byt jest uzależniony od miejscowej potentatki, a ta właśnie rozważa sprzedaż największego zakładu produkcyjnego w okolicy, od lat nieczynnego. Zbiorowość stopniowo odsłania swoją złożoną strukturę. W centrum opowieści pozostaje Miles Roby, wrażliwiec - nieudacznik, aktualnie w trakcie rozwodu, od lat prowadzący - nie całkiem z własnej woli - podupadający grill-bar. Wokół Milesa i jego baru orbituje kilkanaście postaci, tworzących zasadniczy zrąb małomiasteczkowej społeczności. Osobowości każdej z nich określone są wyrazistą kreską, na mocnych charakterystycznych cechach, ale nie tłumi to subtelności, bo wszystkie portrety są ciepło zniuansowane, nierzadko na drodze retrospekcji sięgających kilkadziesiąt lat wstecz. Wzajemne sympatie i antypatie wywodzą się bowiem z głębokiej przeszłości, a dawne wydarzenia zaskakująco dla samych bohaterów rzutują na obecną sieć wzajemnych powiązań. Dotyczy to zwłaszcza Milesa, dla którego wspomnienie tajemniczego romansu matki z czasów, gdy był dziewięcioletnim dzieckiem, okaże się kluczem do całego życia (odkrytym dzięki starej fotografii). Miles, z natury skłonny do dzielenia włosa na czworo, kompulsywnie rozpamiętuje własną i cudzą przeszłość, w myśl unoszącego się nad Empire Falls słynnego cytatu z Fitzgeralda: "Tak oto dążymy naprzód, kierując łodzie pod prąd, który nieustannie znosi nas w przeszłość". Dopiero zrozumienie tamtej historii pozwoli mu zrozumieć siebie. I jakkolwiek z daleka śmierdzi to banałem, w prozie Russo wypada autentycznie i nienaiwnie. Dzięki meandrom fabuły i licznym dygresjom mamy okazję przyjrzeć się ciepło sportretowanym mieszkańcom Empire Falls. O dziwo niejeden z nich może budzić mniejszą lub większą irytację, ale serdeczność autora pozwala zrozumieć nawet postać tak pogubioną jak prawie-była żona Milesa - Janice, jak skrajnie nieodpowiedzialny ojciec głównego bohatera - Max, wreszcie - jak makiaweliczna właścicielka większości miasteczka, pani Francine Withing. Szczególne miejsc zajmuje też 16-letnia córka Milesa, Trick, której przenikliwe spojrzenie na dorosłych ujawnia więcej, niżby sobie życzyli. Russo jest bacznym obserwatorem, i w wielu z dziesiątek scen i scenek jego powieści, w emocjach i przeżyciach gromadki jego bohaterów, można się przejrzeć jak w lustrze. Być może nie wszystkie te historie są równie istotne dla fabuły i pisarz ostatecznie nie uniknął pewnego przeładowania, ale przecież niemal każdy detal w tej układance ludzkich osobowości ma swój ciężar. Pod serdeczną, miejscami trochę ironiczną wizją Richarda Russo kryje się wiele melancholii i cierpienia. Jest to w końcu historia niewybaczonej krzywdy, nieodwzajemnionych uczuć, niezrealizowanych marzeń, zawiedzionych nadziei. Bohaterowie czują się wolni jedynie poza Empire Falls, a konkretnie w pewnym letniskowym ośrodku nad oceanem (z wyjątkiem Maxa - ten wyjeżdża jak najdalej się da). To tam przeżywa najszczęśliwsze chwile Grace Roby, i to tam jej syn Miles będzie po latach odbudowywał zdruzgotaną osobowość swojej córki. Bo też i on sam tylko poza Empire Falls jest czuje się szczęśliwy, choć nie potrafi zeń wyjechać na stałe. Russo swoją zniuansowaną powieścią złożył hołd nieco zapomnianej małomiasteczkowej Ameryce, ale też udało mu się spleść go z opowieścią o akceptacji życia - nie w żadnym hurraoptymistycznym ujęciu, ale raczej pomimo wszystko. Idealne wyważenie melancholii i humoru - trochę w stylu obyczajowych powieści Larry'ego McMurtry'ego - sprawiło, że uniknął pułapki przesłodzenia tematu i ostatecznie przyniosło mu nagrodę Pulitzera (na pobitym polu zostawił wówczas Jonathana Franzena i jego "Korekty", co z perspektywy czasu i świadomości znaczenia tej ostatniej powieści wydaje się, przy całej sympatii dla bohaterów Russo, werdyktem dyskusyjnym). ___ www.ZaOkladkiPlotem.pl | Rzetelne recenzje od 2011 r.
Michał Stanek - awatar Michał Stanek
ocenił na79 miesięcy temu
Arthur & George Julian Barnes
Arthur & George
Julian Barnes
To powieść, która wciąga już od pierwszych stron, budując atmosferę tajemnicy i stopniowo odsłaniając losy dwóch bardzo różnych bohaterów. Początek jest szczególnie udany – poznajemy Arthura i George’a, ich odmienne pochodzenie, charaktery oraz życiowe doświadczenia. Na tym tle autor z dużą precyzją wprowadza wątek kryminalny oraz szczegółowo pokazuje mechanizmy działania wymiaru sprawiedliwości. Sprawa niesłusznego skazania George’a porusza i skłania do refleksji nad uprzedzeniami, błędami systemu oraz ceną, jaką płaci jednostka za zbiorową niechęć i strach. Dużym atutem książki jest również postać Arthura – niezwykłego twórcy Sherlock Holmes. Jego nietuzinkowy charakter, poczucie misji i wewnętrzna siła zostały ukazane w sposób przekonujący i wielowymiarowy. Barnes nie tworzy pomnika, lecz portret człowieka z krwi i kości: pełnego pasji, ale też sprzeczności, co tylko dodaje tej postaci autentyczności. Powieść czyta się dobrze, język jest klarowny, a narracja prowadzona z wyczuciem epoki. Choć całość sprawia satysfakcję, można odczuć pewną nierówność konstrukcyjną – po znakomitym początku i solidnym, interesującym środku, końcówka wydaje się zbyt oględna i nieco przegadana. Zamiast mocnego finału pojawia się wrażenie rozwleczenia i nadmiernych komentarzy, które spowalniają tempo. Mimo tych zastrzeżeń to lektura zdecydowanie warta uwagi. Arthur & George Juliana Barnesa to inteligentna, poruszająca opowieść o niesprawiedliwości, prawdzie i odpowiedzialności, która zostaje w pamięci na długo po odłożeniu książki. Nawet jeśli nie wszystko wybrzmiewa z równą siłą, całościowe wrażenie pozostaje bardzo pozytywne.
Sylwia - awatar Sylwia
oceniła na72 miesiące temu
Fajna robota David Lodge
Fajna robota
David Lodge
Trzecia część trylogii kampusowej. Tym razem są to lata 80., era Margaret Thatcher i ostrych cięć w budżetach. Z powodu redukcji etatów nie jest łatwo uzyskać stałą posadę uniwersytecką. Ale też i w przemyśle nie jest lepiej, bo rządzi profit i prawo wolnego rynku i pracownicy muszą dostosować się do nowych warunków. Te dwa światy - intelektualny i przemysłowy - zderzają się w powieści Lodge’a, zmuszając bohaterów do rewizji poglądów. Robyn Penrose, profesorka literatury wiktoriańskiej, feministka o silnych poglądach lewicowych, doznaje szoku zwiedzając fabrykę i przyglądając się z bliska pracy robotników. Z mety chciałaby poprawić ich warunki, nie zastanawiając się skąd brać na to pieniądze. Z kolei Vic Wilcox, dyrektor tej fabryki, który dwoi się i troi, by jego zakład był profitowy i przetrwał okres ekonomicznego przewrotu, przeżywa podobny szok, dowiadując się, że praca na uniwersytecie jest zagwarantowana do emerytury. Oczywiście, trzeba tylko uzyskać stałą posadę, co w okresie thatcherowskim do łatwych nie należy. W tej powieści świat akademicki dzieli przestrzeń ze światem przemysłowym i jest to raczej trzeźwe, realistyczne spojrzenie na problemy tego okresu. Znając jednak styl tego autora można oczekiwać nieco prześmieszków i satyrycznych wtrąceń. Powieść jest spójna fabularnie - w przeciwieństwie do dwóch poprzednich części - a jej bohaterowie są wierną reprezentacją środowisk, z których pochodzą. Choć od napisania tej powieści minęło prawie 40 lat, niewiele zmieniło się od tamtego czasu. Powiedziałabym nawet, że różnice ideologiczne obu tych światów rysują się dziś jeszcze mocniej.
yyc_wanda - awatar yyc_wanda
oceniła na72 miesiące temu
Jim Szczęściarz Kingsley Amis
Jim Szczęściarz
Kingsley Amis
Ach studia, pod wpływem Jima zacząłem wspominać; imprezy, miłostki, referaty. O tak to było, że się rano wstało, wczesne śniadanie, nie mogę na nie patrzeć, nudności brutalne. Poprzedniego wieczora z paczką w knajpie i niby tylko trzy kufle, ale poprzez zaśmiecony zaułek czasoprzestrzennego kontinuum, zmieszały się z butelką bułgarskiej brandy i paroma filiżankami płynu po goleniu. A dziś wygłaszam referat, pędzę sprintem na autobus. Zdążyłem cudem na przystanek, płuca mam w gardle i czasu niewiele na ten kampus. I oczywiście korki, w dodatku kierowca typ taki co w życiu najbardziej się boi jakiejkolwiek prędkości. Żołądek jak zaciśnięta pięść i nerwy tłuką się o kości. Co jeszcze się wydarzy; napad zamaskowanych bandytów, czołowe zderzenie, powódź, pęknięta dętka, wyrywająca drzewa burza z deszczem meteorytów, nurkowy nalot ruskich bombowców. Dobra zatrzymał się ten alternatywny Ayrton Senna, wpadam jak wicher do auli i co? Oczywiście wypadłem słabo, bo przede mną wygłaszał gość tak przejęty, jakby rozbrajał atom. W ogóle na tych studiach trudno było kogoś wyluzowanego znaleźć, jak dobrą progresywną kapelę, no chyba że się lubi to patetyczne wycie, elitarne takie, leciało w trójce, ale to nie mój problem. a już w tej całej kadrze, mój Boże jeden doktor może, świetny facet, rozumiał, że istnieje życie poza uniwerkiem, a i ta ładna asystentka, wesoła dziewczyna, paliliśmy czasem, lubiła Jarmuscha. Ale wracając do książki; pan Amis w Jimie Szczęściarzu bierze na warsztat świat brytyjskiej akademii — a potem bez litości rozjeżdża go walcem ironii. Dodajmy w sposób mistrzowski. Kogo tam mamy; profesor Welch, który uważa się za kapłana kultury wysokiej, ale jego największym osiągnięciem artystycznym jest torturowanie ludzi fletem, a jakim zgadnijcie, bo prosty bynajmniej nie przypomina poprzecznego, mimo że jest oczywiście jego poprzednikiem. Ja prdl, nieważne, bo ten jego instrument brzmi jak czajnik z gwizdkiem. Pani profesorowa, żona, zapatrzona we Francję jak w ten telefon na komodzie i jest jego więźniem — obdarza synów francuskimi imionami i manierami, jakby próbowała wychować małych Rousseau w prowincjonalnej Anglii. Efekt? Trochę jak croissant z margaryną. Krótko o synu Bertrandzie, malarzu mającym się za artystę - jest szarlatanem, snobem, sadystą i durniem. A żeby nie było za lekko, mamy też koleżankę z kadry, Margaret – emocjonalny granat z wyrwaną zawleczką, już w drugim rozdziale, Live and let die Margaret. I w tym wszystkim biedny Jim Dixon, te jego wewnętrzne monologi to czyste złoto. Dorosły, wolny facet, drżący o posadę, pragnący te monologi wykrzyczeć prosto w gębę tym fałszywym elitom. Lecz tak ja w tytule; gdyby istniał ranking ludzi, którym wychodzi mimo że wszystko idzie źle – Jim byłby jego królem.
Yulquen - awatar Yulquen
ocenił na105 miesięcy temu
Z ciała i z duszy Michael Cunningham
Z ciała i z duszy
Michael Cunningham
O planach awaryjnych i drugich szansach. Historia rodziny dwójki biednych emigrantów, chcących spełnić swój amerykański sen, oraz trojga ich dzieci. Autor chyba miał listę wątków i motywów, których najbardziej nie lubię w książkach i je odhaczał po kolei. Ale o dziwo, nawet mi to jakoś bardzo nie przeszkadzało, pewnie w dużej mierze dlatego, że całość po mnie bardzo emocjonalnie spłynęła. Duży wpływ na to miał sposób, w jaki Cunningham konstruuje fabułę. Całość obejmuje mniej więcej pół wieku, w każdym rozdziale mamy przeskok czasowy, często o kilka lat. To sprawia, że w fabule jest mnóstwo dziur, które nie są niczym wypełniane i nieraz gubi się przez to motywacja bohaterów. W pewnym momencie relacje w rodzinie ewidentnie rozłażą się w szwach i każdy sobie rzepkę skrobie, ale zaraz w następnym rozdziale widzimy wszystkich w doskonałej komitywie na drugim ślubie ojca, a syn, który był z nim na otwartej wojennej ścieżce z uśmiechem na ustach mu świadkuje. Nie wiem jak miałabym się nie czuć tym zdezorientowana. Zwłaszcza, że jednocześnie są w tej książce fragmenty, które można by bez problemu wyciąć, bo niczego nie wnoszą (szczególnie początek obfituje w takie zupełnie nie powiązane ze sobą sceny, które nie mają potem konsekwencji) - jak choćby cały rozdział, który służy tylko temu, żeby opisywać seksualne podboje trzynastolatka (swoją drogą, ja nie wierzę w świat, w którym trzynastolatkowie uprawiają dzikie seksy gdzie popadnie i proszę mnie nie wyprowadzać z błędu). Jest tak prawdopodobnie dlatego, że autor bardzo lubi sceny erotyczne - to są w większości całkiem dobre sceny erotyczne, więc się nie czepiam, ale nie zmienia to faktu, że istotność tego konkretnego rozdziału jest kwestionowalna. Nawet nie najgorsza książka, ale nie nadajemy z autorem na tych samych falach.
niedź - awatar niedź
ocenił na78 miesięcy temu
Dzwon Iris Murdoch
Dzwon
Iris Murdoch
„Nie ma jednego dzwonu, który mówi prawdę. Każdy z nas niesie swój własny – zatopiony lub fałszywy.” (moja myśl z lektury "Dzwon" I. Murdoch) . „Dzwon” Iris Murdoch, opublikowany w 1958 roku, jest czymś w rodzaju kapsuły czasu. Trudno wyobrazić sobie, aby dziś powstała taka powieść. Bo tematem Murdoch jest świętość i grzech. Podejrzewam, że żaden współczesny powieściopisarz nie mógłby podjąć takiego materiału bez nuty ironii lub ram sceptycyzmu. W dzisiejszym intelektualnym świecie wiara, zwłaszcza religijna, nie jest traktowana poważnie. Ale widziałabym taką fabułę dziś w jakiejś eko wiosce 😜 czemu nie. To jest bardzo bogata powieść - bogata fabularnie, tematycznie, opisowo, symbolicznie. Mocno złożoną i wielowarstwowa. Wymaga od czytelnika większego zaangażowania intelektualnego aby uchwycić niuanse i relacje międzyludzkie... „Dzwon” opowiada historię kilku tygodni z życia Imber Court, małej angielskiej wspólnoty świeckiej mieszkającej w starym dworze w południowo-zachodniej Anglii, sąsiadującej z Imber Abbey, klasztorem klauzurowych benedyktynek. Siostry oczekują nowego dzwonu do swojej wieży, która zgodnie z lokalną legendą pozostaje pusta od czasu, gdy w XII wieku dzwon wyleciał z wieży i wpadł do pobliskiego jeziora po tym, jak jedna z zakonnic złamała śluby z kochankiem. Zakonnice pojawiają się w powieści rzadko, ale gdy już się pojawiają, wydają się szczere, przyjazne, jakby odwiedzały odmienny świat, co zresztą jest prawdą. Wcale nie anioły. W pełni ludzkie, nawet w swoim odosobnieniu. Jedna z nich nawet wskakuje do jeziora, widząc tonące dwie kobiety. Wspólnota świecka pod przewodnictwem Michaela Meade'a liczy siedem osób: pięciu mężczyzn i dwie kobiety, z których jedna, młoda Catherine Frawley, przygotowuje się do wstąpienia do zakonu i opisywana jest z czułością jako „nasza mała święta”. Członkowie wspólnoty próbują wieść życie duchowe z dala od rozproszeń i pokus współczesnego świata. W Imber Court goszczą również inni: brat Catherine, Nick, nałogowo pijak; Toby Gashe, 18-letni przyszły student inżynierii w Oksfordzie; historyk sztuki Paul Greenfield, łatwo wpadający w złość; oraz powracająca po sześciu miesiącach własnych romansów jego żona, Dora. Cudownie rozkojarzona, zagubiona i łatwo dająca się zastraszyć przez męża. Zresztą ona pojawia się w powieści jako pierwsza. Narracja Murdoch prowadzona jest z perspektywy Michaela, Toby’ego i Dory. Michael jest homoseksualistą, którego kariera nauczyciela została zniszczona przez Nicka po wzajemnych zalotach; Michael nieustannie zmaga się z doktryną swojej wiary chrześcijańskiej wobec własnych uczuć i czynów homoseksualnych oraz rozkoszy, jaką mu przynoszą. Te pragnienia sprawiają mu przyjemność. Ale nauka jego kościoła określa je jako zło. Toby i Dora są niewinni, choć na różne sposoby. Toby cieszy się beztroskim chłopięcym życiem, dopóki nie odkrywa, że pozory mylą. Dora wiecznie błądzi emocjonalnie, słownie poszturchiwana przez Paula, niepewna siebie i swoich pragnień – ale po serii nieszczęść we wspólnocie odnajduje sens i cel w życiu. Tak więc, Iris Murdoch w "Dzwonie" nie tylko opowiada historię – ona stawia nas w samym środku konfliktu duszy. To powieść pełna napięcia między duchowością a ciałem, między pragnieniem dobra a nieumiejętnością bycia dobrym. A tytułowy dzwon? Symbolika dzwonu w powieści jest ogromna. Stary, zatopiony dzwon, z imieniem Gabriel, zostaje wyłowiony jak duch przeszłości. Gabriel, jak archanioł z Biblii, to posłaniec, ale czego? Prawdy o sobie? Ujawnienia grzechu? Katastrofy albo zmiany, która musi nadejść? I tu u Murdoch odzywa się filozofką życia. Pokazuje czytelnikowi, że czasem dzwonem nie jest głos sumienia, ale samo życie, które domaga się odpowiedzi. Gabriel nie zwiastuje zbawienia, lecz konieczność konfrontacji. Bo każda z postaci powieści niesie swój własny „dzwon” – ciężki, głuchy, czasem zatopiony w milczeniu. Dlaczego warto przeczytać „Dzwon”? Bo nie ma wątpliwości, że to literatura przez duże L. To książka o nas, o tym, co robimy z winą, pragnieniem, miłością i odpowiedzialnością. To powieść o duchowości po religii, o miłości bez romantyzmu, o prawdzie, która nie wybiela, tylko rani, ale też uwalnia. „Dzwon” nie jest tylko dźwiękiem z wieży czy jeziora (jak to ma miejsce w powieści). To echo tego, co nosimy w sobie, nawet jeśli staramy się to zamilczeć/przemilczeć. I Murdoch każe nam tego dźwięku posłuchać, do końca.
Leliwaj - awatar Leliwaj
ocenił na108 miesięcy temu
Morze, morze Iris Murdoch
Morze, morze
Iris Murdoch
Bardzo długo, w miarę czytania, nie wiedziałam, co mam o tej książce powiedzieć i tez nadal nie do końca wiem, choć parę kwestii się we mnie już uleżało. Przede wszystkim jest to książka idealna dla Kin, bo to jest tytuł „nudne, nic się nie dzieje”. Tu naprawdę się dzieje bardzo niewiele, dni się ciągną, a przemyślenia bohatera zajmują całe stronice. W ebooku ta książka miała 850 stron, w papierze to wydanie ma 600. A jest to historia znanego w całej Anglii reżysera teatralnego, Charles’a Arrowby, którzy decyduje się przejść na emeryturę i przeprowadza się do domku nad morzem w malutkiej wsi. I decyduje się spisać swoje dzieje, które to dzieje głównie składają się na opis jego relacji z kobietami w jego życiu, które to kobiety za sprawą wydarzeń z książki, pojawiają się teraz w tym jego spokojnym, sielankowym życiu. Pięknie ktoś na anglojęzycznym youtube określił te książkę mianem „Ex on the beach”. I to się właściwie zgadza, choć wypada dużo mnie wyskokowo niż brzmi. Książka zajęła mi bardzo dużo czasu, żeby ją skończyć, do której jednak najtrudniej było usiąść, a jak już zaczęłam, to te strony leciały. Książka idealna do analiz przez studentów na filologii, bo jest tutaj sporo motywów do takiej typowej, uniwersyteckiej analizy. W oczy rzuca się motyw jedzenia, który się zmienia na przestrzeni tych kilku tygodni. Inne jedzenie Charles je, kiedy jest sam, i mimo prostoty tego jedzenia parę razy ślina mi się w ustach zebrała, inaczej, kiedy u niego w domu mieszka kilka osób, nie je wcale, kiedy problemy są już zbyt duże. Nastawienia czytelnika do głównego bohatera też się może wahać – nieraz nazywałam go w myślach pierwszym stalkerem, kiedy wydawało mi się, że jego wyobrażenia o ratowaniu swojej miłości życia są już odjechane kompletnie i facet stracił grunt pod nogami, a potem wydarza się coś, co jednak każe się zastanowić, czy on nie ma jednak racji w tym, co planuje albo co sobie wyobraża. Jednocześnie na jedno wydarzenie, które popycha fabułę do przodu, przypada ze 30 stron rozmyślań bohatera o tym, co zrobić, czy zrobić, jak zrobić. Jednocześnie zawsze towarzyszy mu święte przekonanie o tym, że on ma rację, że to, co robi to jest najlepsze dla świata, że on to jest zbawcą w ogóle, no tyle że… potem potrafi to przekonanie stracić, wziąć pod uwagę inna perspektywę… Tak więc naprawdę ciężko tę książkę zrecenzować. Czy jest to coś, co odmieniło moje życie? Nie. Ale czy jest to coś, co może w miarę spokojnego czytania, dać zauważyć w sobie te dobre strony, tę pogłębioną analizę bohatera, tę jego niejednoznaczność? Tak i myślę, że jeszcze długo ta książka będzie we mnie dojrzewać, układać się w głowie. I sama jestem ciekawa, co będę o niej sądziła za pół roku czy za rok. Nie mogę określić, czy ją polecam jednoznacznie, bo to bardzo specyficzna powieść, którą albo trzeba po prostu lubić albo dać się wczuć w klimat tego morza, które też jest bardzo ważnym bohaterem, a jakże, w tą powolność, wejść trochę w buty tego bohatera, a jednocześnie negować wszystko co robi i znaleźć w tym jakąś przyjemność. Na pewno masa ludzi się tez od tego odbije, ja wielokrotnie się męczyłam i odliczałam te strony. Tak więc sami musicie zdecydować.
Gadamoksiążkach - awatar Gadamoksiążkach
ocenił na61 rok temu

Cytaty z książki Cudowni chłopcy

Więcej
Michael Chabon Cudowni chłopcy Zobacz więcej
Więcej