Ostatnie drzwi przed niebem

Okładka książki Ostatnie drzwi przed niebem autora Dean Koontz, 8373379266
Okładka książki Ostatnie drzwi przed niebem
Dean Koontz Wydawnictwo: Prószyński i S-ka kryminał, sensacja, thriller
728 str. 12 godz. 8 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Format:
papier
Tytuł oryginału:
One Door Away from Heaven
Data wydania:
2005-01-17
Data 1. wyd. pol.:
2002-11-01
Liczba stron:
728
Czas czytania
12 godz. 8 min.
Język:
polski
ISBN:
83-7337-926-6
Średnia ocen

6,6 6,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Ostatnie drzwi przed niebem w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Ostatnie drzwi przed niebem



książek na półce przeczytane 2014 napisanych opinii 2014

Oceny książki Ostatnie drzwi przed niebem

Średnia ocen
6,6 / 10
427 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Ostatnie drzwi przed niebem

avatar
7668
7646

Na półkach:

Nie wciągnęła mnie.

Nie wciągnęła mnie.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
35
2

Na półkach:

Momentami zabawna i mam wrażenie, że Dean Koontz zawarł w niej więcej filozoficznych przemyśleń-drogowskazów. Trochę męcząca przez długie opisy, ale warto je przegryźć, bo na pewno wzbogacą słownictwo. Osobiście niestety gubię się w opisach pomieszczeń i przestrzeni, co gdzie jest, co stoi za czym, a co jest po lewej, co nad tym wszystkim figuruje. Czarne charaktery jak zwykle ciekawe.

Momentami zabawna i mam wrażenie, że Dean Koontz zawarł w niej więcej filozoficznych przemyśleń-drogowskazów. Trochę męcząca przez długie opisy, ale warto je przegryźć, bo na pewno wzbogacą słownictwo. Osobiście niestety gubię się w opisach pomieszczeń i przestrzeni, co gdzie jest, co stoi za czym, a co jest po lewej, co nad tym wszystkim figuruje. Czarne charaktery jak...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
290
19

Na półkach:

Niestety nie przeczytałam całej. Bo nic się nie działo. Jakieś smuty.

Niestety nie przeczytałam całej. Bo nic się nie działo. Jakieś smuty.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

905 użytkowników ma tytuł Ostatnie drzwi przed niebem na półkach głównych
  • 611
  • 289
  • 5
182 użytkowników ma tytuł Ostatnie drzwi przed niebem na półkach dodatkowych
  • 127
  • 24
  • 16
  • 5
  • 4
  • 3
  • 3

Tagi i tematy do książki Ostatnie drzwi przed niebem

Inne książki autora

Dean Koontz
Dean Koontz
Pisarz amerykański, autor licznych thrillerów i horrorów. Zaczął pisać pod koniec lat lat 60 skupiając się początkowo na powieściach science fiction. Później porzucił ten gatunek i częściowo pod prawdziwym imieniem, częściowo pod pseudonimami zajął się pisaniem thrillerów i horrorów. Przełomowym okazał się rok 1980, kiedy to ukazała się powieść "Szepty" (Whispers). Kolejne stawały się również wielkimi bestsellerami. Obecnie mieszka z żoną Gerdą w Kalifornii.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Fałszywa pamięć Dean Koontz
Fałszywa pamięć
Dean Koontz
Bez pamięci Będąc młodym czytelnikiem, zapytałam starszego, co to jest „dreszczowiec”. „Nastrój horroru, ale duchów nie ma” – usłyszałam w odpowiedzi. Ta zaspokoiła moją ciekawość. Potem pojawiło się słowo „thriller”. Było takie zachodnie, a wszystko, co zachodnie kiedyś było fajniejsze od tego, co polskie. To słowo zastąpiło nasz rodzimy „dreszczowiec”. W każdym razie znaczą chyba to samo. Chociaż językoznawcy mogą się o to sprzeczać. Ja polskiego słowa używam dość często i uznaję to za objaw patriotyzmu słownego. Dlatego, kiedy na tylnej okładce książki Deana Koontza „Fałszywa pamięć” przeczytałam, że jest on autorem dreszczowców, od razu wiedziałam, że dobrze będzie. I uprzedzam wszystkie domysły – było. W pierwszej części powieści panował nastrój jak z horroru. Stworzyły go dwie bohaterki, które nie wiedziały, co się z nimi dzieje. Koszmar gonił koszmar. Równolegle trafiamy na remont domu, gdzie być może koszmarnie w stylu horroru nie jest, ale atmosfera też jest napięta. Wiedząc, że czytamy dreszczowiec, nie czekamy na pojawienie się demonów w stylu manitou (Masterton) czy Frankensteina (Shelley). Co prawda jedna z pań zaczyna przypominać pisarza z hotelu w górach (King),ale to przecież dreszczowiec! Książkę zaczęłam czytać wieczorem, sorry, już nocą, po dwudziestej drugiej to było. Zaczęłam mieć wątpliwości co do jej gatunku, wszak Koontz pisał również horrory… Kto zaraz wejdzie przez zamknięte okno? Dlaczego mój pies śpi tak spokojnie? Na szczęście nikt nie wszedł, bo sprawa się wyjaśniła. Z nastroju koszmaru przeszła w nastrój wątku sensacyjnego. Czytelnik poznaje sprawcę. Narrator stopniowo, powoli odsłania jego tajemnice. Natomiast bohaterowie książki wiedzą, że coś jest nie tak, ale nie wiedzą kto owe „nie tak” robi. Zaczynają poszukiwania. Ta część powieści zbudowana jest na zasadzie „ w jaki sposób”. Mądrzejszy o wiedzę narratora czytelnik bardzo chciałby bohaterom pomóc. Niestety, nie może przeniknąć na karty utworu, to nie horror ani powieść fantasy. Bezsilnie musi patrzeć na to, co się dzieje. A dzieje się sporo i kończy się po ponad pięciuset stronach. Nie jest źle. Ba, powiedziałabym jest bardzo dobrze. Ale nie powiem, bo zawsze jakieś „ale” być musi. Kiedy właściwa akcja się kończy, dostajemy epilog. Umieszczanie dodatkowych stron na temat, co było dalej, uważam w książkach sensacyjnych za zbędny balast. Ot takie niedocenienie czytelnika. Trzeba mu coś dopowiedzieć, wyjaśnić, bo może nie zrozumiał do końca. Zwłaszcza, że taki końcowy tekst pisany jest zwykłym, przeciętnym językiem i praktycznie nic nowego do powieści nie wnosi. Po co panie Koontz było to pisać? Taka fajna książka, a na końcu taka szmira? A może wiąże się to z drukiem? Kiedyś ktoś powiedział mi, że książka musi mieć określoną ilość stron, dzieloną przez jakąś liczbę, żeby się arkusze wydawnicze zgadzały. Czekam na potwierdzenie. Bo jedynie takim zabiegiem technicznym mogę wytłumaczyć zakończenie fajnego dreszczowca amerykańskiego pisarza.
gks - awatar gks
ocenił na810 miesięcy temu
Impuls Michael Weaver
Impuls
Michael Weaver
Czy warto wracać do książek? Kilka lat temu zachwyciłam się książką – tak to pamiętam- byłam urzeczona, oczarowana, zakochana. Uważałam że jest to najlepszy thriller jaki udało mi się w życiu przeczytać, że watka akcja, niesamowite zwroty akcji, postacie takie nieszablonowe, a psychopatyczny morderca erotoman to przecież ,to słodziak do przytulania, pogłaskać go trzeba, a gdzie tam go karać! No i postanowiłam książkę odświeżyć po kilku dobrych latach (czas, inne lektury robią swoje) no i tak. No tak. Nie wiem. Niby fajna, niby się coś dzieje, a może za dużo od niej jednak wymagałam? Może podświadomie wiedziałam, a przynajmniej wmawiałam sobie, że pamiętam co się stanie, dlatego też nie cieszyła mnie w pełni jej lektura? Oczywiście czas, inne lektury, filmy sprawiły, że ewoluowałam. Sama z siebie jakoś podrosłam i chyba zaczęłam wymagać więcej. Niemniej wydaje mi się, że jeśli ktoś po nią sięgnie to całkiem rozczarowany, czy niezadowolony nie będzie, a wręcz wydaje mi się, że się spodoba. W książce mamy wszystko co w dobrym thrillerze być powinno, psychopatyczny morderca, ofiarę-bohatera, dobrego glinę, piękną panią kurator i zagęszczającą się atmosferę w miarę czytania. Czego chcieć więcej? Książka wydaje mi się być mało znana, nie wiem co jest tego przyczyną. Na pewno różni się od modnych i poczytnych dziś skandynawskich kryminałów/thrillerów, więc jeśli ktoś chciałby odpocząć od deszczowego i nostalgicznego klimatu Szwecji, zachęcam do sięgnięcia po tą pozycję.
Litsa - awatar Litsa
oceniła na610 lat temu
Nemesis Shaun Hutson
Nemesis
Shaun Hutson
Jedna wielka orgia makabry, przemocy i seksu. Ale co tam. Lubię takie książki. Świetna jest fabuła. Mroczne, nieetyczne eksperymenty, dzieci o morderczych skłonnościach to jest coś co w takich książkach zawsze cenie. Książka opowiada o małżeństwie któremu dwójka zwyrodnialców zamordowała córkę. Na małżeństwo spadają też inne kłopoty natury małżeńskiej. Ostatecznie wyprowadzają się oni do miejscowości Hinkston. Tam dzieją się dziwne rzeczy z dziećmi. Dzieciaki w miejscowości wykazują sadystyczne skłonności, malują makabryczne rysunki, torturują zwierzęta (sic!) itp. Jednak prawdziwy koszmar zaczyna się gdy Sue decyduje się podać dziwnemu zabiegowi sztucznego zapłodnienia. Akcja książki jest prowadzona w ciekawy sposób. Już na samym początku mamy pokazane jak wyglądały eksperymenty z przyśpieszaniem rozwoju embrionów, w latach 40 XX wieku. Sceny eksperymentów przeplatają się z czasami współczesnymi pokazującymi perypetie małżeństwa i scenami krwawych morderstw w Hinkston. Wszystkie wątki są prowadzone ciekawie, a zakończenia historii nie sposób przewidzieć. A końcówka, dynamiczna i pełna ciągłego napięcia jest genialna. Książka zawiera na prawdę dużą dawkę wszelkiej makabry, przemocy, wyuzdanego seksu. Czasami czułem się tym nieco przytłoczony, niemalże tak jak czytając twórczość Edwarda Lee. Nie jest to typowa B klasowa pulpa, gdzie choć pojawia się, przemoc i golizna to nawet jak się człowiek skrzywi, przy jakiejś scenie to i tak ma się banana na ustach. Całości bliżej do prozy ekstremalnej, niż do radosnej twórczości Smitha, czy innych mu podobnych. Żeby nie było tak różowo, a raczej czerwono :)Książka ma też wady. Czasem denerwują zachowania bohaterów. Ich działania bywają często głupie i podejmowane od czapy. Np. gdy mąż Susan próbuje dopaść na własną rękę mordercę ich dziecka. Rozumiem że gość nie jest żadnym detektywem, ani policjantem, ale do zlinczowania morderców i gwałcicieli swojej córki powinien się konkretnie przygotować. Zwłaszcza że gość wie że bandytów było dwóch. Logiczne zatem jest że wiedząc jak wygląda jeden z nich, to powinien próbować od razu wyśledzić tego drugiego psychopatę, a następnie przystąpić do działania. Zamiast tego facet gania po mieście, za niebezpiecznym zwyrodnialcem, aż ten wyląduje na torach. Genialna robota, nie? Ten wątek jest w całości durny i jak dla mnie można by go zastąpić go kolejnymi eksperymentami na Embrionach, lub scenami morderstw dokonywanymi przez dzieciaki w Hinkston. Ogólnie postać męża Susan jest maksymalnie durna i odpychająca. I to nie jest głupota która jest bynajmniej zabawna, jak w twórczości Smitha. Gdzie gburowaci, przerysowani, nierzadko durni bohaterowie byli fajni i pocieszni w tych swoich wyskokach. Tej postaci nie da się lubić za nic w świecie. O ile Susan da się jeszcze po ludzku zrozumieć, że po śmierci dziecka obsesyjnie pragnie mieć drugie. To jego zachowania nikt nie zrozumie nigdy i niech tak zostanie. Ogólnie świetna powieść grozy, z pogranicza horrory ekstremalnego i literatury klasy B. Kto lubi takie klimaty i ma silny żołądek będzie w niebo wzięty. Inni cóż... To książka nie dla nich. :)
Marcin Fryncko - awatar Marcin Fryncko
ocenił na86 lat temu
18 sekund George D. Shuman
18 sekund
George D. Shuman
Po tej książce spodziewałam się jednak trochę czegoś innego . Myślałam że słynna Sherry Moore będzie kimś kto pomaga policji w rozwiązaniu spraw wobec których wszystkie inne dostępne środki okazały się niewystarczające . Jednym zdaniem mówiąc , spraw beznadziejnych . Rzeczywiście tak się dzieje , z tym że Sherry pomaga przy jednej sprawie za to dość rozległej , obejmującej wiele osób i wiele lat . Natomiast inne sprawy z jej udziałem są tylko wzmiankowane . Wracając do powieści '' 18 sekund '' George'a D. Shumana należało by przybliżyć postać Sherry , mimo że wbrew opisowi , nie jest to postać główna , to jednak jej dokonania na potrzeby śledztwa są specyficzne i nad wyraz przydatne . Panna Moore jest osobą niewidomą . Nie urodziła się taka , jej ślepota została spowodowana pewnego rodzaju wypadkiem który miał miejsce kiedy dziewczynka miała kilka lat . Jednak , jak można mniemać w zamian utraty wzroku Sherry zyskała pewien niewiarygodny wprost dar . Potrafi , wziąwszy nieboszczyka za dłoń , '' zobaczyć '' to co on widział przez ostatnie osiemnaście sekund swego życia . Dokładnie tak jak by patrzyła jego oczami . W książce precyzyjnie jest opisane jak to się stało że kobieta zyskała po wypadku takie '' umiejętności '' oraz to w jaki sposób się w ogóle o nich dowiedziała , w końcu nie codziennie trzyma się za dłoń trupa . Sherry jest sierotą , wychowała się w sierocińcu . Nie zna swojej rodziny i w życiu dorosłym też rodziny nie założyła . Mieszka sama i żyje sama , posiadając jedynie kilku za to bardzo wiernych przyjaciół . Sprawa przy której niewidoma obecnie pomaga jest mocno zagmatwana . Oto z premedytacją zabita strzałami z pistoletu zostaje kierowniczka luksusowego butiku z ciuchami . Przykładna pracownica , wspaniała żona i kochająca matka swoim dzieciom . Zdająca się nie mieć żadnych wrogów . Kto więc i dlaczego coś takiego zrobił ? W miarę postępowania śledztwa okazuje się że kilka dni wcześniej zginął ojciec owej kierowniczki . Ot , zwykły wypadek , staruszek spadł ze schodów w domu opieki . Ale czy rzeczywiście był to wypadek . Czy może planowane działanie jakiegoś psychola ? Okazuje się że jednak psychol i to taki który nie ma już nic do stracenia , gdyż ma raka z przerzutami i długo nie pożyje . Ale dlaczego zabija właśnie te osoby ? Czy coś mu zawiniły ? czy w ogóle się znają ? Pytań jest bardzo wiele , śledztwo rozciągnięte na kilka miejsc i wiele ludzi . Książka bardzo mi się podobała mimo że to nie do końca było to czego się spodziewałam , a jeszcze większe mam uznanie , gdyż jak czytam , jest to debiut . Moim zdaniem , bardzo dobry . Niczego tu nie ma ani za mało ani za dużo . Wątki obyczajowe dotyczące na przykład śledczych , czy panny Sherry Moore ciekawe i wciągające , lecz nienachalne i w odpowiedniej ilości . Książka wydana w 2008 roku , szkoda że w Polsce niczego więcej po polsku przeczytać nie można , z tego co piszą na innych stronach w serii z Sherry Moore powstały jeszcze trzy powieści . Ogólnie książkę polecam , jeden z lepszych thrillerów jakie czytałam .
Żona_Pigmaliona - awatar Żona_Pigmaliona
oceniła na78 lat temu
Infekcja Scott Sigler
Infekcja
Scott Sigler
Niezbyt długi ebook bo tylko trochę ponad 200 stron. Sam pomysł dość mało realny ale to fantastyka i jest w miarę interesujący choć nie wiem czy idzie jak dla mnie w dobrym kierunku. Jednego jestem pewna- idzie w kierunku kontynuacji pod postacią tomu drugiego którego jestem ciekawa i na pewno się zabiorę do czytania. Trójkąty wrośnięte w ciało i uczące się nowych słów od swojego żywiciela jak również szepczące mu do ucha.... dość ciekawe, ale to że wylęgają się aby żyć i mają swój cel, który jeszcze nie został odkryty przez ludzi... trochę przesada. Samo wylęganie opisane jest potwornie a właściwie poprzedza je potwornie podany przykład z naturalnego świata. Nie opiszę tego żeby nie psuć lektury. Najbardziej zaciekawiły mnie momenty, w których jedna z zarażonych osób próbuje się pozbyć.. z powodzeniem trójkątów. Dla niektórych osób te opisy mogą być rażące i wstrętne ale dla mnie to były najciekawsze punkty w książce. Badania epidemiolog dr Monto'ya też były niezłe... spostrzeżenia i opisy tego co dzieje się z ciałem ofiary opanowanej przez zarazę. Oczywiście nie było zbyt wielu opisów i ogólnie książkę tą traktuję jako wprowadzenie do bardziej rozwiniętej powieści... w tomie drugim. Może warto przetrwać przez tom 1 jako że czytałam ze w drugim tomie jest więcej opisów i więcej ofiar infekcji a to powinno być dużo ciekawsze w czytaniu. Były również mniej ciekawe opisy... np walki z trójkątami... które chyba bardziej zainteresują męską część czytelników, albo po prostu osoby które lubią czytać o wojskowych strategiach. Nie było dużo tych opisów, ale czytałam je tylko dla formalności, żeby przejść do dalszych etapów książki. Ogólnie książka przyjemna w czytaniu choć nie jest to jakiś wielki hit. A mimo to sięgnęłam właśnie do tomu drugiego, więc sami zdecydujcie czy jest tak kiepsko, czy jednak ciekawie skoro czytam dalej :) Ps. Postanowiłam dopisać, że książka pomimo pewnych wad, wciąga i niekiedy na prawdę czekałam tylko na moment aby sięgnąć i czytać dalej :) Może powinnam ją trochę lepiej ocenić? Nie brakuje tu humoru, nawiązań do detektywa Columbo no i super twardy koleś, który prawie się wykrwawia na śmierć żeby pozbyć się infekcji..... to jednak trzeba przeczytać ;)
Lethin - awatar Lethin
ocenił na66 lat temu

Cytaty z książki Ostatnie drzwi przed niebem

Więcej
Dean Koontz Ostatnie drzwi przed niebem Zobacz więcej
Dean Koontz Ostatnie drzwi przed niebem Zobacz więcej
Dean Koontz Ostatnie drzwi przed niebem Zobacz więcej
Więcej