Przed zstąpieniem do piekieł

Okładka książki Przed zstąpieniem do piekieł autora Doris Lessing, 9788374145077
Okładka książki Przed zstąpieniem do piekieł
Doris Lessing Wydawnictwo: W.A.B. Seria: Don Kichot i Sancho Pansa literatura piękna
330 str. 5 godz. 30 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Seria:
Don Kichot i Sancho Pansa
Tytuł oryginału:
Briefing for a Descent into Hell
Data wydania:
2008-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2008-01-01
Liczba stron:
330
Czas czytania
5 godz. 30 min.
Język:
polski
ISBN:
9788374145077
Tłumacz:
Anna Przedpełska-Trzeciakowska
Średnia ocen

6,3 6,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Przed zstąpieniem do piekieł w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Przed zstąpieniem do piekieł



książek na półce przeczytane 8235 napisanych opinii 3785

Oceny książki Przed zstąpieniem do piekieł

Średnia ocen
6,3 / 10
119 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Przed zstąpieniem do piekieł

avatar
177
5

Na półkach:

początek mnie totalnie nudził ale później trochę lepiej

początek mnie totalnie nudził ale później trochę lepiej

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
829
783

Na półkach: ,

To chyba ta chwila, kiedy przebudziwszy się z intensywnie barwnego snu, nadal pozostaję pod przemożnym wpływem jego subtelnie przepływających prądów. Lektura powieści zakończona ale jej czar nie prysł. Z nabytą wiedzą stoję niczym współczesny Odyseusz po wędrówce w głębiny swojej jaźni. Próbuję zrozumieć coś istniejącego, niedostrzegalnego jednak wcześniej dla moich zmysłów sprzed emocjonalnych wypraw z Doris Lessing. Gdybym chciał spojrzeć zgodnie z chłodną percepcją naszych czasów, to zapewne dostrzegłbym paranoidalny przypadek, wciśnięty w ramy ścisłych rubryk nauki o ludzkiej psychice. Jednak wszystko co przeżyłem, znajduje się poza Czasem współczesnego świata. Ta mozaika ogromnych i ciągle zabudowywanych przestrzeni staje się dopełnieniem moich snów, bo przyznam się do tego, że część z nich już kiedyś wyśniłem. To nauka dla mnie, jak przestać definiować zdarzenia według utartych wzorców.

"Przed zstąpieniem do piekieł" trzeba zdobywać dryfując, wykorzystując odpływy światła i przypływy cienia. Należy przyjąć, że nic nie jest tym, czym się wydaje. To szczególny stan wyobraźni, uruchamiany wtedy, kiedy twórczyni lub twórca literackiego dzieła nakłada warstwami swoje bogactwo, zdając sobie sprawę z pulsacji tej całej nowej materii, często wręcz czytelnika oślepiającej. Jednak chociaż w tym wypadku stajemy przed problemem lub dobrodziejstwem istnienia wielu form, to można się tu czuć rześko. W każdym razie przed moimi oczami rozpościerała się jedynie jasna przestrzeń. Oczywiście aby wysiłki zostały ukoronowane, to trzeba spojrzeć na to wszystko pod pewnym specyficznym kątem. Tak wspaniałych widoków nie wolno przecież wystawiać na łut szczęścia, wskazane jest wtedy chociaż minimalne wyostrzenie zmysłów.

Bohater angielskiej pisarki znajduje się wciąż w drodze, spełnieniu jego największych oczekiwań towarzyszy ogromne uczucie napięcia. Nie spodziewałem się wielu wskazówek dotyczących sposobu, w jaki obydwaj mamy uniknąć niewyobrażalnie groźnego nurtu. Poszukujący celu Charles Watkins tęsknił za przyjaznym lądem a ja za jednocześnie kreślonymi przez Doris Lessing kilkoma liniami, kiedy to rozciągnięty na wszystkie strony Czas wymaga tworzenia pomostów, rozpiętych w sieci wymagających ogromnego zaangażowania zależności. Mam wrażenie, jakby antybohaterowie tej powieści karali za nadmierną wrażliwość i zabraniali dopatrywania się w każdym zdaniu innego znaczenia. A przecież w "Przed wstąpieniem do piekieł" wyraźnie wyczuwa się obecność czegoś, co kiedyś istniało a obecnie jest nie do odnalezienia.

Tło dla mojego niezwykłego poruszenia stanowi przyroda i muszę przyznać, że nawet kiedy w powieści noblistki zapada mrok, to niezwykłe widoki nie giną. Jest w tym jakaś ożywcza substancja, napierająca na potrzebę dopasowania rytmu życia do odmiennych wzorców. Kiedy przez uchylone wrota tej powieści widzi się zawarte jeden w drugim odległe światy w skali mikro i makro, to aż nie chce się zamykać na te wszystkie wspaniałości oczu. Gdyby część akcji książki nie działa się w szpitalu, to pewnie miałbym wrażenie, że przez cały czas mam do czynienia z nieziemskimi istotami. A jednak w tej osadzonej w klimacie psychologicznego fantasy akcji powieści czai się jak najbardziej ludzka groźba, nieobliczalny wir wszelkiego stworzenia z konsekwencjami podyktowanymi przez błędy ludzkości. Przekonajcie się sami, jak płynny jest ten sen, z którym przyszło mi się zmierzyć.

To chyba ta chwila, kiedy przebudziwszy się z intensywnie barwnego snu, nadal pozostaję pod przemożnym wpływem jego subtelnie przepływających prądów. Lektura powieści zakończona ale jej czar nie prysł. Z nabytą wiedzą stoję niczym współczesny Odyseusz po wędrówce w głębiny swojej jaźni. Próbuję zrozumieć coś istniejącego, niedostrzegalnego jednak wcześniej dla moich zmysłów...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
2446
2372

Na półkach:

UWAGA! WYBITNA POZYCJA, TYLKO DLA MYŚLĄCYCH!!
Fajny podtytuł:
„Kategoria: Beletrystyka przestrzeni wewnętrznej. Nie ma bowiem żadnej innej drogi niż w głąb.”
Aby nie było przerażająco poważnie zacznę od prawdy życiowej (s.390,8 z 503 ebooka):
„…Ktoś, kto wierzy w słowa wypowiadane w łóżku, słusznie dostaje za swoje”.
Na: http://www.dorislessing.org/briefing.html
„..Doris Lessing's new novel - which she defines as inner space fiction - is an incomparably exciting voyage into the marvellous, terrifying, unexplored, yet sometimes glimpsed territory of the inner man. Professor Charles Watkins (Classics),doomed to spin endlessly in the currents of the Atlantic, makes a landfall at last on a tropical shore. He discovers a reined stone city, participates - moon-dazed - in bloody rituals in the paradisiacal forest, witnesses the savage war of the Rat-dogs and is borne on the back of the lordly White Bird across the sea of the dead. Finally, the Crystal claims him, whirling him out into space on a breathtaking cosmic journey…”

Doris Lessing (1919 -2013),którą od lat cenię, o czym świadczą 10/10 oraz 3x8/10 zaskoczyła mnie ostatnio debiutem z 1950 r. „Trawa śpiewa” (8/10),a teraz powaliła tymi mądrościami filozoficznymi z 1971 roku. Po tylu latach, po tylu jej książkach… to chyba miałem pecha, że wcześniej tego nie czytałem, bo wrażenie niesamowite. Na LC 6,21 (99 ocen i 12 opinii),lecz co istotne 1x9/10 i 3x8/10.
Nie widzę potrzeby wymądrzać się, jeśli ktoś już wyraził moje odczucia, a szczególnie gdy jest to Jarosław Czechowicz. Uzupełniam jego wypowiedź własną oceną – 8/10, uwagą, że ja bym był jeszcze bardziej entuzjastyczny i kopiuję zakończenie jego recenzji, a Państwa gorąco zapraszam na:
https://krytycznymokiem.blogspot.com/2008/12/przed-zstpieniem-do-piekie-doris.html
„……„Przed zstąpieniem do piekieł” jest bolesną wyprawą w głąb poszukującej odpowiednich słów do opisu swego stanu jednostki. Analiza zaburzeń osobowości i ustawiczne przenikanie świata realnego z fantazmatami skażonej przemijaniem psyche profesora łączy się u Lessing z wielką delikatnością opowiadania o kryzysie wartości i upadku cywilizacji, która nie rozumie, że upada. Wielkość tej prozy polega na budowaniu ustawicznego napięcia i niepewności, jakie wyzwalają się w czytającym, do końca pozostawiając go nieświadomym wykładni filozoficznej tej opowieści. Jeśli po lekturze pojawi się więcej pytań niż odpowiedzi na nie, wydaje mi się, że wówczas książka została odczytana właściwie. Ta egzystencjalna wędrówka do piekieł ma być wędrówką pełną wątpliwości. Ta recenzja jedynie sygnałem, że aby zmierzyć się z opowieścią Lessing, należy być przygotowanym na wysublimowaną i intelektualną grę z czytelnikiem….”
PS Należy podkreślić AKTUALNOŚĆ KSIĄŻKI, szczególnie w Polsce a.d. 2019: https://merlin.pl/przed-zstapieniem-do-piekiel-lessing-doris/2573203/: „.. A zwykły czytelnik z pewnością doceni odważny, dobitny głos autorki, mierzącej się z restrykcyjnym społeczeństwem i jego niechętnym podejściem do inności. Pasjonująca, wciąż aktualna powieść….”
To istotne: „…RESTRYKCYJNYM SPOŁECZEŃSTWEM I JEGO NIECHĘTNYM PODEJŚCIEM DO INNOŚCI..”
PS2 Poważnym czytelnikom polecam “Between Transcendence and Fall”: A Study of the Inner Space Fiction of Doris Lessing by Mr. Rakes Sarkar na http://www.worldlitonline.net/jan_2018_vol_14/article_10.pdf

UWAGA! WYBITNA POZYCJA, TYLKO DLA MYŚLĄCYCH!!
Fajny podtytuł:
„Kategoria: Beletrystyka przestrzeni wewnętrznej. Nie ma bowiem żadnej innej drogi niż w głąb.”
Aby nie było przerażająco poważnie zacznę od prawdy życiowej (s.390,8 z 503 ebooka):
„…Ktoś, kto wierzy w słowa wypowiadane w łóżku, słusznie dostaje za swoje”.
Na: ...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

398 użytkowników ma tytuł Przed zstąpieniem do piekieł na półkach głównych
  • 223
  • 164
  • 11
84 użytkowników ma tytuł Przed zstąpieniem do piekieł na półkach dodatkowych
  • 68
  • 4
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Przed zstąpieniem do piekieł

Inne książki autora

Okładka książki Short Stories The Thoroughly Modern Collection William Boyd, George Mackay Brown, A.S. Byatt, Doris Lessing, Penelope Mortimer, Haruki Murakami, Patrick O'Brian, Ruth Rendell, Alan Sillitoe, Helen Simpson, Rosie Thomas, Joanna Trollope, Barry Unsworth, Fay Weldon
Ocena 8,7
Short Stories The Thoroughly Modern Collection William Boyd, George Mackay Brown, A.S. Byatt, Doris Lessing, Penelope Mortimer, Haruki Murakami, Patrick O'Brian, Ruth Rendell, Alan Sillitoe, Helen Simpson, Rosie Thomas, Joanna Trollope, Barry Unsworth, Fay Weldon
Doris Lessing
Doris Lessing
Brytyjska pisarka, najstarsza laureatka Nagrody Nobla – w momencie jej otrzymania miała osiemdziesiąt osiem lat. Jury nazwało Lessing „epicką wyrazicielką kobiecych doświadczeń, która ze sceptycyzmem, żarem i wizjonerską siłą zgłębiła podzieloną cywilizację”. W Rodezji Południowej, dzisiejszym Zimbabwe, Lessing spędziła dzieciństwo i młodość. Jej proza jest głęboko autobiograficzna, a duża część powieści i opowiadań rozgrywa się w Afryce. Autorka poruszała tematy konfliktów kulturowych, rasizmu, nieustannej walki między indywidualnymi pragnieniami a obowiązkiem społecznym oraz sprzeczności między dobrem jednostki a dobrem ogółu. W 1956 roku przez swoje poglądy Lessing otrzymała zakaz wjazdu do Rodezji Południowej i RPA. Jej twórczość obejmuje kilkadziesiąt powieści, esejów i opowiadań, głównie o tematyce psychologiczno-obyczajowej. Dwie z nich sfilmowano. Lessing uchodziła za żywą ikonę marksizmu, feminizmu, antykolonializmu i walki z apartheidem.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Dojrzewanie Błazna Jonas Gardell
Dojrzewanie Błazna
Jonas Gardell
Autorowi nie udało powiedzieć niczego nowego o trudnym czasie dojrzewania i patologicznych rodzinach - czy to w ogóle możliwe, skoro dla wielu upokarzanie innych jawi się odwieczną potrzebą... Niemniej jednak to gorzki, wręcz brutalistyczny, rozrachunek z niższą klasą średnią, pozornie dobrze wyglądającą, gdy się patrzy z zewnątrz jej grodzonych osiedli. Chore relacje między członkami rodzin (wertykalne i horyzontalne) przekładają się w na odnoszenie się chłopców i dziewcząt do siebie, zgodnie z odwiecznymi mechanizmami hierarchii i wykluczania w ramach grupy. W równie przerażającym stopniu, jak mocno są tu ukazane postacie rodziców, tak samo, może i jeszcze dramatyczniej, zarysowane są, raczej nieprzerysowane, sylwetki dzieci. To po prostu mali dorośli z tymi samymi wadami, które czas przejścia z dzieciństwa do dojrzałości jeszcze potęguje. Zwłaszcza, że rodzice nie przepuszczą żadnej okazji, żeby swe dzieci upokarzać, obniżać wartość a raczej jej ich pozbawiać. A nikt nie może dać innemu tego, czego sam nie posiada…. Nie wiadomo tylko, komu bardziej współczuć: dziewczynom czy chłopakom. W każdym razie i tu, i tam są tacy którzy prześladując innych, wywyższają siebie - jako było na początku, teraz i na wieki wieków… Najgorzej mają nieszczęśni inni, brzydsi, słabsi, gorsi - Tomas, Jenny, także główny bohater Juha (ma matkę Finkę, co dla Szweda oznacza oczywistą niższość). To lata 70. - wszyscy dopingują Bjoerna Borga i Ingemara Stenmarka i słuchają “Sweet” i Donny Summer. Można i należy odczytywać tę książkę jako dość uniwersalną niezależnie od miejsca, czasu, wieku czy charakteru relacji. Ot, takie “zwyczajne” rodzinne, szkolne, środowiskowe piekiełko. W sumie niemal nic tu oryginalnego, acz takie postawy zawsze przerażają swą uporczywą powtarzalnością. I trochę to inna Szwecja niż ten kraj który pamiętamy jako jeden najbogatszych i progresywnych krajów świata. Cytaty tylko najmocniejsze: “Bengt krzyczy, że jedyne, czego pragnie, to w spokoju poczytać gazetę. Ritva krzyczy, że jeśli chodzi o nią, to może robić co mu się podoba, byleby tylko schował w kalesonach swoje ohydne owłosione jaja”. “Awantura przy śniadaniu - to najzupełniej zwyczajny ranek w rodzinie Lindströmów. (...) Rodzinę Lindström najlepiej opisać, opowiadając o jej drzwiach. W rodzinie Lindström panuje zwyczaj trzaskania drzwiami, kiedy się jest zdenerwowanym. Drzwi są dobre. Trzaskają z dystynkcją. Jedyną wadą jest to, że drzwi nie są w stanie długo znosić takiego obchodzenia się z nimi. Wcześniej czy później rozpadną się”. “W rodzinie Lindströmów drzwi padały jedne po drugich – jak drzewo pada pod naporem topora. A kiedy drzwi się rozpadną, znosi się je do garażu i zastępuje kwiecistymi kotarami. Niestety kotary nie trzaskają”. "W korytarzu są szklane drzwi, a mówiąc dokładniej, były”. “Bycie zabawnym to jego jedyny sposób na znalezienie sobie przyjaciół, na niczym innym się nie zna”. “Wszyscy śmieją się, że Tomas się jeszcze nie pieprzył.(...) Tomas nie odpowiada Próbuję być pusty żeby nic nie czuć. Chce być niemy i głuchy”.. “Tomas jest chłopcem, który się boi, który ma powody, żeby się bać, który setki razy Przekonał się, że ma powody żeby się bać”.. “Nareszcie się odważyła. Odważyła się i straciła. I upewniła się, że nikt nie może jej kochać. Nie dziwnego, jest przecież taka brzydka i okropna. (...) Jest lalką z mrugającymi oczami i zawsze tym samym uśmiechem, niewzruszoną i obojętną”.. “Próbuje być kimś, kim nie jest. Kimś, kogo zaprasza się na prywatki”. “Z dezaprobatą spogląda na córkę. – Wystroiłaś się jak jak czupiradło! A ona stoi z wymalowanymi na niebiesko rzęsami i w długiej do ziemi i spódniczce, ze swoją wystawioną na widok publiczny tęsknotą, a wstyd, który czuje, przytłacza ją”. “Musi być teraz sama, żeby nikt jej nie widział, bo jest brzydka, brzydsza niż kiedykolwiek przedtem”. “Ojciec woła ją: – Jeśli ci się wydaje, że jak się wystroisz, będziesz ładniejsza, to się mylisz! Jego głos rozbrzmiewa echem jak głos księdza w kościele: nie myśl sobie, że jesteś kimś nadzwyczajnym!”. “Dzieciństwo jest bez dna, a ona nieustannie traci grunt pod nogami”. “Wychowawczyni Juhy i Jenny zawsze jest zadowolona. Nawet wtedy, gdy próbuje wyglądać na zadowoloną. Ich wychowawczyni to osoba, która głównie czeka, aż minie czas. Tak jakby była nie na swoim miejscu i czekała, aż zostanie przemieszczona”. “Uśmiechać się, według niej, to z trudem zmuszać kąciki ust, aby podniosły się w górę”. “Najbardziej wspaniałomyślna rzecz, jaką kiedykolwiek powiedziała w życiu o drugim człowieku, to: nie robi z siebie nikogo szczególnego!”. “Każda rodzina siedzi przed telewizorem, każda w swoim własnym domu na ulicy żywej duszy ani jednego samochodu. W każdym domu w Sävbyholm jest telewizor, a w bladym snopie tego światła siedzą mama i tata razem ze swoimi dziećmi”. W supermarkecie. “Ritva próbuje wyminąć umierającą kobietę. – Przepraszam – mówi tak miło, jak tylko potrafi – przepraszam, chciałabym przejść ale pani ręka przeszkadza. Kiedy kobieta się nie rusza, Ritva mamrocze, że to bezwstydne i przechodzi, odpychając rękę kobiety swoją lewą stopą. Po chwili pyta, jakby nigdy nic: - Słuchajcie, kto chce serek cytrynowy na deser?”. Katastrofalne przyjęcie u Tomasa. “- Ale O co chodzi? Dlaczego nie tańczycie? - krzyczy mama Tomasa. Wtedy goście odwracają się do niej plecami. A jej Tomas siedzi sam w kącie. Nikt z nim nie rozmawia”. “Żeby nie oberwać, zamknął się w toalecie. Robi tak teraz na każdej przerwie”. “Tomas nie miał siły dłużej czekać. Nie chciał dłużej tęsknić. Już teraz nigdy nie będzie się bał”. PS Kolejna tu odsłona zasady, że błazen jest postacią tragiczną....
Łukasz Starzewski - awatar Łukasz Starzewski
ocenił na73 miesiące temu
Powracający głód Jean-Marie Gustave Le Clézio
Powracający głód
Jean-Marie Gustave Le Clézio
Powieść „Powracający głód” wydał Jean-Marie Gustave Le Clézio J.-M.G Le Clézio (ze względu na trzy imiona pisarza – taki skrót) w 2008 roku, czyli w tym samym, w którym otrzymał literacką Nagrodę Nobla. To uwaga porządkująca bowiem w jakiejś polskiej krytyce wyczytałem, że „Powracający głów” jest słabą powieścią, co dowodzi, że wszystkie książki noblistów, które piszą zaraz po otrzymaniu najważniejszego wyróżnienia literackiego, są słabe. Zdaję sobie sprawę, że portal lubimyczytac.pl, gdzie najwyższe oceny zdobywają nędznej jakości kryminały, może nie jest najlepszym miejscem, aby zachwalać wysoką literaturę, lecz nie rezygnuję z żadnej szansy, aby pokazać, że poza romansidłami i kryminało-horrorkami istnieje także prawdziwa Literatura, prawdziwa Proza. I taką prozę J.-M.G Le Clézio (ze względu na trzy imiona pisarza – taki skrót) pisze. „Powracający głód” to historia w Historii, historia kilkunastoletniej dziewczynki Ethel w latach tuż poprzedzających II wojnę światową, która zmieniła świat. Jest wiele elementów osobistych, intymnych w tej opowieści. Historia Ethel pokrywa się z historią matki autora, pochodzącej – jak bohaterka jego powieści – z Mauritiusu. W „Powracającym głodzie” czytamy o ojcu Ethel, który przenosi się do Paryża, gdzie liczy na karierę i rozwój biznesu. Po początkowych sukcesach, doznaje dotkliwej porażki. Ale nie jest to saga rodzinna, chociaż wykreowana przez Le Clézio postać Ethel jest jednym z najpiękniejszych portretów literackich, jakie noblista stworzył – krucha, ulotna, niczym wrażenie z wystawy obrazów wielkich mistrzów. A scena, w której dziesięcioletnia Ethel wchodzi na wystawę w Bois de Vincennes, trzymając swoją dłon w reku pradziadka, jest przepyszna. Jest rok 1931. Trzy lata później pradziadek umiera. Świat bankrutujących rodziców wywraca się do góry nogami. Podczas jednej z rozmów w salonie Ethel po raz pierwszy słyszy nazwisko Hitler. Le Clézio pisze o człowieku w żarnach Historii, lecz nie w tonach tragicznych, a bardziej nostalgicznych. Portretuje świat (druga część powieści, o życiu w Nicei – nędza, głód, rozpad więzi społecznych),bolejąc nad przemijaniem, utratą przyjaciół, młodości i nadziei. To naprawdę piękna powieść. Wprawdzie nieco statyczna, ale czuje się w niej, że ma się do czynienia z klasyką, która powstaje na naszych oczach.
Jacek Jarosz - awatar Jacek Jarosz
ocenił na83 lata temu
Mądre dzieci Angela Carter
Mądre dzieci
Angela Carter
„Mądry ojciec, który zna własne dzieci” – to z Szekspira. Ale może to dzieci są mądre, gdy znają własnego ojca? Dora i Nora, 75-letnie tancerki rewiowe, zostają zaproszone na ojcowskie urodziny – tatusiowi ma stuknąć setka. Wydarzenie to nie byle jakie także dlatego, że jubilat dotychczas ledwie uznawał przynależność swoich dwóch latorośli do znakomitego rodu Hazardów (mówiąc wprost – zmył się tuż po chwili miłosnej nierozwagi i zostawił dzieciaki same na trzy ćwierćwiecza). Zaproszone towarzystwo też ma być ciekawe – stadko dziwaków z show-biznesowego światka, w którym Hazardowie obracają się od pokoleń. Na co dzień ekscentryczne siostry swój czas spędzają na doglądaniu kotów, piciu herbaty (lub czegoś mocniejszego, a jakże) i strojeniu się w kreacje duszące naftalinowym smrodkiem. Przede wszystkim jednak na wspominkach – i to jakich! Dziecięce marzenia o karierze, Hollywoodzki blichtr, skomplikowane miłosne roszady członków rodziny. Wszystkie role obsadzone prawdziwymi oryginałami, scenarzysta nie szczędzi żarcików, a każde ze wspomnień prowadzi nas ku spektakularnemu urodzinowemu finałowi. Carter ma wyjątkowy talent do wtłaczania smutnych ludzkich losów w przezabawną scenografię. Jest bezpruderyjna, czasem kokieteryjnie wulgarna, a przy tym szalenie sprytna. Tworząc kronikę Hazardów, magluje Szekspira na wszelkie możliwe sposoby – pożycza bliźnięta z „Komedii omyłek”, rękami pradziadka popełnia otellowską zbrodnię, na głowę papy nakłada koronę Króla Leara. Jednocześnie prowadzi nas przez przełom XIX i XX wieku, od desek teatru aż po tandetne teleturnieje i robi to z takim urokiem, że nie sposób się oderwać.
Histeria Oka - awatar Histeria Oka
oceniła na79 miesięcy temu
Brzemię rzeczy utraconych Kiran Desai
Brzemię rzeczy utraconych
Kiran Desai
Czytam tę książkę po raz kolejny i ponownie jestem pod wrażeniem talentu autorki, z jakim opisuje ona skomplikowaną sytuację Nepalczyków w latach 80-tych, ale też wraca do wcześniejszych wydarzeń z życia bohaterów. Tak że mamy przed oczami pewien okres w historii Indii, który ma kluczowe znaczenie dla stabilizowania się państwa po odzyskaniu niepodległości. Nie jest to jednak reportaż, jak można sądzić z mojego opisu, a wręcz powieść jako się zowie przez duże P. Poznajemy tu kilku bohaterów, których życiowe perypetie, pozornie bez znaczenia, dają nam obraz społeczeństwa i warunków, w jakich się kształtuje nowe państwo. Z wydarzeń na plan pierwszy wysuwa się powstanie Nepalczyków dążących do niezależności i suwerenności. Sprawa jest jednak bardziej skomplikowana, a to z powodu tego, że tę piękną ideę realizują ludzie tacy, jakimi ich Pan Bóg stworzył i... system (niewolniczy),który ich ukształtował. Jednych wykreował, czasem dziwnym zrządzeniem losu, na panów, a innych na... kucharzy. Jeden się na manifestację nie wybiera, a drugi z nakazu musi pójść. Nie tylko oni zresztą są tu obnażeni i pozbawiają czytelnika złudzeń. Podobnie się dzieje z innymi bohaterami. Każdy z nich dźwiga brzemię: rodziny, systemu, emigracji, a nawet miłości. Książka wnikliwa, przejmująca, napisana świetnym stylem. Nie daje poczucia komfortu. Na każdym z nas ciąży odpowiedzialność za rzeczy, które się dzieją i musimy czuć się odpowiedzialni. Tak zdaje się mówić do nas Kiran Desai i nie pozwala spokojnie zasnąć.
Marzena - awatar Marzena
oceniła na102 lata temu
Kraina wódki Mo Yan
Kraina wódki
Mo Yan
„Literackie delirium”. Tę zwięzłą, ale treściwą opinię przeczytałam na stronie tytułowej książki, pod wymowną i charakterystyczną butelką, w której Chińczycy przechowują alkohol. Jakby mówiącej przed wejściem w opowieść – napij się, zanim zaczniesz czytać. Wchodzisz do Alkoholandii ze stolicą Alkoholowa, w której trunki spotkasz w całej swojej różnorodności i postaci, bo „alkohol to słońce, powietrze, krew. Alkohol to muzyka, malarstwo, balet, poezja”, a „człowiek, który wytwarza napoje alkoholowe, jest mistrzem wielu sztuk, jednoczy w sobie wszystkie umiejętności”. Od przewodnika po Alkoholandii można usłyszeć - alkohol jest również „niezbędnym smarem dla trybików naszego państwa, bez niego cała ta machina nigdy nie kręciłaby się tak gładko i sprawnie!” Jego konsumpcji towarzyszą motywujące hasła – „Gdy coś bardzo wzruszy nas, to najlepszy picia czas!” Piją go wszyscy, bo nie piją tylko zdrajcy i sprzedawczyki. Chociaż „pijany bywa tylko niewykształcony, ciemny lud, najniższe warstwy społeczeństwa. Elita, czysta jak wiosenny śnieg, nie upija się nigdy”. W takim kraju wprowadzenie delegalizacji lub prohibicji alkoholu to jak „zabronić ludziom uprawiania seksu i jednocześnie popierać rozwój przyszłych pokoleń”. Do takiej krainy wódki przyjechał Ding Gouer. Czterdziestoośmioletni śledczy do zadań specjalnych, któremu najwyższą satysfakcję sprawiało rozwiązywanie kryminalnych zagadek. Doświadczony fachowiec i wysłannik prokuratury, do której dotarły informacje, że w kopalni Luo Shan uprawia się dzieciożerstwo. Śledczy Ding Gouer miał przeprowadzić dochodzenie i znaleźć odpowiedź na pytanie – kto smaży i zjada niemowlęta? Jego wędrówka po Alkoholandii w docieraniu do prawdy przypominała ciąg alkoholowy, w którego trakcie poznawał zasady funkcjonowania krainy oraz żyjących w niej obywateli. Alkoholandia była metaforą albo, jak kto woli, parabolą Chin. Alkohol symbolizował ideologię komunizmu, która, niczym psychodeliczne opary, otumaniała umysły Chińczyków, zastępując im krytyczne myślenie, autorytety, Boga, Buddę oraz przenicowując wartości moralne, sankcjonując absurd, bogactwem czyniąc komunizm, a jednostkę bezwolnym trybikiem jej mechanizmów. Obrazem tego były losy tych, którzy próbowali jej się przeciwstawić – śledczy Ding Gouer, opozycjonista z łuskowatą skórą i doktorant alkohologii. Wszyscy bez powodzenia w swoim oporze, by ostatecznie potwierdzić, że „wszystkie największe świętości – ideały, sprawiedliwość, szacunek, honor i miłość – podążały” za udręczonymi bohaterami „na samo dno kloacznego dołu”. Autor, Chińczyk żyjący w swojej ojczyźnie, by tę krytykę Chin lat dziewięćdziesiątych poprzedniego milenium, pełną czarnego humoru, ironii, surrealizmu, ukazać pośrednio, stworzył powieść, której dla jednych bliżej do postmodernizmu, a dla innych do realizmu magicznego. Ja przychylam się do pierwszej. Ma ona wszystkie cechy ją charakteryzujące – wątek kryminalny prowadzony przez śledczego, jego droga dochodzenia przypominająca błądzenie w labiryncie, intertekstualność ujmująca myśli i dorobek innych twórców, łączenie gatunków – prozy, listy w korespondencji między doktorem alkohologii a pisarzem Mo Yanem reprezentującym alter ego autora oraz opowiadań pisanych przez doktoranta, a ocenianych przez pisarza, a także przenikanie się realiów z fikcją wizji w stanie upojenia alkoholowego bohaterów, wykluczające ustalenie ostatecznej prawdy, co jest rzeczywiste, a co zmyślone – „małpy robiące wino i kradnące księżyc, śledczy siłujący się z karłem, złotopióre salangany, budujące gniazda ze śliny, karzeł tańczący na brzuchu pięknej kobiety, doktor alkohologii romansujący potajemnie z teściową, dziennikarka fotografująca niemowlę duszone w sosie sojowym”, demon w ciele łuskowatego chłopca i wiele, wiele innych nieweryfikowalnych zdarzeń i obrazów. Pozornie totalny chaos. Służący jednemu celowi – ukazaniu obrazu chińskiego społeczeństwa. Pełnego charakterystycznych cech dla „krajów demoludu”. Z jednej strony przenikliwie naturalistycznego w swojej brzydocie dzięki wykorzystaniu wielu środków stylistycznych, a z drugiej strony niezwykle poetyckiego. W efekcie smutnego, bo na wskroś prawdziwego. To właśnie jest prawda w całej swojej odsłonie, którą ma ujrzeć czytelnik. I o ile, nie udało się oszukać formą opowieści chińskiej cenzury, odrzucającej wydanie powieści, o tyle udało się tym krytycznym obrazem dotrzeć do odbiorców na całym świecie, ponieważ książka została wydana w Tajwanie i przetłumaczona na języki obce. Na pewno pomogła w tym Nagroda Nobla w 2012 roku za „Obfite piersi, pełne biodra”, która jest zupełnie odmienną gatunkowo powieścią, a która wpisałam na mój top książek czytanych w 2013 roku i od której polecam zacząć znajomość z twórczością autora. Być może dlatego „Kraina wódki” tak bardzo zaskoczyła mnie swoją innością, po lekturze tej pierwszej. naostrzuksiazki.pl
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na82 lata temu
Nie mów noc Amos Oz
Nie mów noc
Amos Oz
„Nieważne, ile wysiłku włożysz w to, żeby kogoś poznać, poświęcisz na to sto lat, dzień i noc na okrągło, będziesz z nim spać w jednym łóżku, nic to nie da, i tak nie będziesz nic o nim wiedzieć”.W „Nie mów noc” Amos Oz snuje opowieść, która nie tylko relacjonuje historię, ale przede wszystkim odsłania emocjonalny krajobraz dwóch dusz, które pragną się do siebie zbliżyć, a jednocześnie nieustannie się rozmijają. To powieść o miłości, która nie wystarcza, o czułości, która nie koi, oraz o dwojgu ludziach dzielących przestrzeń, lecz nie potrafiących się naprawdę usłyszeć. Główni bohaterowie, Teo i Noa, żyją razem w pustynnym izraelskim miasteczku. Choć są w związku, ich relacja przypomina współdzielenie przestrzeni dwóch odrębnych planet.Teo pragnie spokoju, prostoty, ciszy i symbolicznego „niewywoływania nocy”. Noa natomiast chce działać, zmieniać świat i angażuje się w projekt ośrodka resocjalizacyjnego. Ich spojrzenia na życie są różne, ale w centrum pozostaje pytanie: czy miłość może wystarczyć, gdy wartości i potrzeby są tak odmienne?Oz znakomicie uchwycił paradoks relacji: można być blisko fizycznie, a jednocześnie głęboko i chronicznie samotnym. Noa i Teo często rozmawiają, ale niemal nigdy naprawdę się nie słuchają. Ich myśli krążą wokół siebie jak ćmy, ale na różnych orbitach. Każde z nich próbuje kochać na swój sposób, lecz miłość, która nie spotyka się z odbiciem, zaczyna ciążyć. Znamy to i z własnego jestestwa. Nie ma tu dramatycznych wybuchów ani ostrych konfliktów. To raczej powolne, ciche przesuwanie się dwóch serc na granicy znużenia, troski i niezrozumienia. Oz pokazuje relację, która nie umiera gwałtownie, lecz rozmywa się, zasypując piaskiem pustyni, w której toczy się ich życie. Świetnym zabiegiem literackim jest naprzemienna narracja: raz widzimy świat oczami Teo, raz przez pryzmat myśli Noa. Ta konstrukcja uwypukla, jak subiektywne, nieprzenikalne i czasem tragicznie rozbieżne są nasze interpretacje rzeczywistości oraz intencji drugiego człowieka. Co ważne: każde z nich nosi w sobie swoją wersję tej relacji. Każda jest prawdziwa, choć żadna niepełna. „Nie mów noc” to dla mnie przede wszystkim powieść o trudzie bycia razem. Nie chodzi tu o zdradę czy wielką tragedię, ale o coś znacznie trudniejszego: o codzienne poczucie, że kochamy kogoś, a mimo to nie umiemy dotrzeć do jego wnętrza. Każde „dobranoc” niesie w sobie cień pytania: czy na pewno się rozumiemy? Czy jeszcze jesteśmy razem, czy już obok siebie? To także historia o tym, jak miłość bez rozmowy zamienia się w milczenie, a troska w znużenie. Oz jak zwykle nie potępia swoich bohaterów; pokazuje ich z empatią i liryzmem jako ludzi, którzy próbują, choć nie zawsze potrafią. Autor stworzył intymny portret relacji, która rozgrywa się w ciszy, w gestach i w niedopowiedzeniach. Ta konstrukcja pozwala dojrzeć, jak subiektywne, nieprzenikalne i czasem tragicznie rozbieżne są nasze interpretacje rzeczywistości oraz intencji drugiego człowieka.Lektura głęboka, dojrzała, poruszająca, pozostająca na długo w pamięci, jak wszystkie tego autora.
Efemerycznoscchwil - awatar Efemerycznoscchwil
ocenił na89 miesięcy temu
Zadyma w dzikim sadzie Kiran Desai
Zadyma w dzikim sadzie
Kiran Desai
Wszystkiemu winne pijane małpy. Pomimo że książka została napisana w latach siedemdziesiątych, jest zaliczana przez hindusów i nie tylko do klasyki powieści hinduskiej. Może dlatego, że świetnie oddaje klimat i ducha Indii, ducha pełnego wewnętrznych sprzeczności, mieszanki tradycji i nowoczesności. Indie, najludniejszy kraj na świecie, gdzie trudno jest o intymność i samotność, a domy są wielopokoleniowe. Nie inaczej jest w maleńkim górskim indyjskim miasteczku, z ciasnymi, brudnymi uliczkami, gdzie każdy o każdym wie wszystko, a życie jest nudne i jednostajne. W takim miasteczku, w dziwnych okolicznościach przychodzi na świat Sampath. Jego ojciec jest urzędnikiem państwowym i pragnie dla swego pierworodnego syna tego samego, a nawet żeby osiągnął więcej niż on. Sampath jednak uczyć się nie chce. Sfrustrowany ojciec załatwia mu pracę na poczcie, zajęcie nudne, a jedyna rozrywka to czytanie cudzych listów. Ta nuda go przytłacza i po wywołanej na ślubie szefa zadymie ucieka. Nie ucieka jednak daleko, a zostaje w pobliżu miasteczka, wdrapuje się na drzewo i tam mieszka. On ucieka od świata, ale czy świat go nie dogoni? W świecie zachodnim można by traktować Sampatha jako nieudacznika, ale w Indiach, gdzie tylu dziwnych świętych mężów, on staje się kolejnym z nich. Sampath staje się lokalną atrakcją. Nie może narzekać, karmią go, siedząc na drzewie, może się umyć i załatwiać inne potrzeby, otoczony opieką rodziny. Przybywają do niego tłumy po poradę i błogosławieństwo. Sampathowi przydało się czytanie cudzych listów. Jego ojciec, który kiedyś go tak ganił, teraz dzięki niemu zarabia ogromne pieniądze i ciągle rozwija rodzinny biznes. Niestety sielankę przerywają małpy, święte zwierzęta w Indiach, które wprowadzają chaos. Sampathowi pozostaje zejście z drzewa lub ucieczka jeszcze dalej. Kiran Desai z przymrużeniem oka wspaniale oddaje świat hinduski i mentalność jego mieszkańców. Poznajemy plejadę barwnych postaci, których zachowanie nas zaskakuje. W barwny sposób opisuje świat mnie obcy, pełen zachwycających zapachów i smaków, ale też smrodu, kurzu i upału. Można podejść do tej powieści filozoficznie, czyli poszukiwanie swojego miejsca na świecie i sensu życia. Tyle tylko, że taka historia mogła się wydarzyć tylko w Indiach. Jednak jest to powieść iskrząca się od humoru, który czasami dla europejczyków jest absurdalny. Czytając ją, bawiłam się znakomicie, ten rodzaj humoru mnie odpowiada. Recenzja w serwisie "Na kanapie"
jatymyoni - awatar jatymyoni
ocenił na71 rok temu
Fabryka muchołapek Andrzej Bart
Fabryka muchołapek
Andrzej Bart
Błyskotliwa i oryginalna powieść. Tematem jej jest sąd nad Chaimem Rumkowskim, prezesem łódzkiego getta. Oniryczny charakter fabuły, wyrafinowana kompozycja, przeplatanie się czasu teraźniejszego i przeszłego, monolog, proces sądowy, zaskakująca forma tragedii szekspirowskiej, a oprócz tego ironia, a zarazem melancholia narratora - to wszystko nadaje książce postmodernistyczny charakter. Forma powieści co raz się zmienia, jej bohaterowie - duchy ofiar z getta, osoby, które znały Chaima, jak np. Korczak, ale są też Niemcy jak np. zbrodniarz wojenny Biebow odpowiedzialny za administrację w getcie - wszyscy oni pojawiają się i znikają, aby bronić lub oskarżać "króla getta". Na sali sądowej jest prokurator i obrońca. Zjawia się również Hannah Arendt oceniająca negatywnie judenraty. Te partie procesowe uważam za najbardziej udane, najciekawsze, mogłyby zostać sfilmowane. Głównym tematem podjętym w książce jest pytanie - czy w czasach niegodziwych można pozostać godziwym człowiekiem; czy władza absolutna zawsze deprawuje; czym jest odpowiedzialność w takich warunkach. O samym bohaterze czyli Rumkowskim wielu nowych faktów się nie dowiadujemy. Jest postacią kontrowersyjną, złożoną, niejednoznaczną, tragiczną. Nie ma tu łatwych ocen. Z jednej strony mamy nawiązanie do szekspirowskich bohaterów - autokratycznego Koriolana, chciwego władzy króla Leara czy destrukcyjnego Ryszarda III, a z drugiej pytanie, "czy Rumkowski chciał ratować Żydów?" oraz pomimo oskarżeń, odpowiedź twierdzącą. Książkę polecam, ale z zastrzeżeniem, że dla niektórych czytelników może być trudna w odbiorze. Próg wejscia w tę historię jest wysoki, ale warto wytrwać.
Luna - awatar Luna
oceniła na71 rok temu
Harfa traw, Drzewo nocy i inne opowiadania Truman Capote
Harfa traw, Drzewo nocy i inne opowiadania
Truman Capote
Wspaniała antologia... aczkolwiek nierówna. Oceniając po najlepszych tekstach spokojnie dałbym 9, ale tylko dlatego, że nie lubię stawiać 10. Te słabsze nadal są dobre, a nawet bardzo dobre... naprawdę chciałbym umieć tak pisać jak Truman Capote w dołku swojej formy, bo tenże dołek to nadal dla wielu twórców niedosiężne szczyty. Wspaniała antologia, ale i wspaniała literatura. To jest przykład literatury pięknej, która jest nie tylko piękna, ale i ciekawa. I ma wspaniałe serce. Nie chcę pisać więcej. Dla mnie Capote to jeden z topowych prozaików amerykańskich dwudziestego wieku... Warto nadmienić, że Capote nie był klasycznym prozaikiem - w zasadzie oczekiwalibyśmy, że jako prozaik powinien po prostu opisywać rzeczywistość w jej normalnej, prozaicznej postaci. Capote - i to widać szczególnie w tej antologii - pisał o znanej sobie rzeczywistości, ale pod jego piórem ta realna rzeczywistość nabiera kolorów i kształtów realizmu magicznego czy wręcz baśni. Postaci o których pisze są zawsze dość... unikalne. Chętnie pisze o wagabundach, ludziach egzystujących na granicy cywilizacji, nawet jeśli ta granica ma lokalny charakter i znajduje się w centrum Stanów Zjednoczonych. Czytelnicy znający Capote od strony Śniadania u Tiffaniego mogliby oczekiwać Nowych Jorków i innych wielkich metropolii, ale Capote bardzo lubi pisać o miejscach utkanych z błota i mgły. Ameryka Trumana Capote to trochę taka Ameryka Tomka Sawyera czy Huckelberego Finna, ale w wersji bardziej dorosłej, zużytej, poprzecieranej.
failsafedb - awatar failsafedb
ocenił na82 lata temu

Cytaty z książki Przed zstąpieniem do piekieł

Więcej
Doris Lessing Przed zstąpieniem do piekieł Zobacz więcej
Doris Lessing Przed zstąpieniem do piekieł Zobacz więcej
Więcej