rozwińzwiń

Król złodziei

Okładka książki Król złodziei autorstwa Cornelia Funke
Okładka książki Król złodziei autorstwa Cornelia Funke
Cornelia Funke Wydawnictwo: Kropka literatura młodzieżowa
Kategoria:
literatura młodzieżowa
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Herr der Diebe
Data wydania:
2026-05-13
Data 1. wyd. pol.:
2026-05-13
Język:
polski
ISBN:
9788368382365
Tłumacz:
Joanna Urban
Pełna przygód i subtelnej magii opowieść o braterskiej miłości, przyjaźni i tęsknocie za wolnością. Po śmierci matki dwaj bracia, Prosper i mały Bo, uciekają do Wenecji, by uniknąć rozdzielenia przez krewnych. W mieście kanałów i tajemnic trafiają pod opiekę charyzmatycznego Scipia – legendarnego Króla Złodziei – i dołączają do grupy dzieci żyjących na własnych zasadach.

Wkrótce zwykłe kradzieże prowadzą ich ku niezwykłej zagadce związanej z tajemniczą karuzelą, która może odmienić ludzkie życie. Nastrojowa sceneria Wenecji, wyraziste postaci i poruszająca historia o dorastaniu sprawiają, że to powieść, która zachwyca zarówno młodszych, jak i starszych czytelników.
Średnia ocen
0,0 / 10
Ta książka nie została jeszcze oceniona NIE MA JESZCZE DYSKUSJI

Bądź pierwszy - oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Król złodziei w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Król złodziei

Średnia ocen
0,0 / 10
0 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Król złodziei


Tagi i tematy do książki Król złodziei

Inne książki autora

Cornelia Funke
Cornelia Funke
Autorka książek dla dzieci i młodzieży, nazywana "niemiecką Rowling". Z wykształcenia pedagog oraz ilustratorka książek, pracowała jako przedszkolanka. Ilustrowanie książek zainspirowało ją do pisania własnych tekstów. Międzynarodową sławę w 2002 roku przyniósł jej Król Złodziei, którego pierwsze brytyjskie wydanie zostało wykupione w ciągu jednego dnia. W USA "Król Złodziei" przez 20 tygodni zajmował czołowe miejsca w rankingach bestsellerów (m.in. The New York Times). Książka została przetłumaczona na 23 języki. Światowym bestsellerem stała się pierwsza część "Atramentowej trylogii", Atramentowe serce (2003),której ekranizacją w Hollywood dla New Line Cinema zajął się producent "Władcy pierścieni" Mark Odresky. Film wyreżyserował Iain Softley ("K-PAX", "Miłość i śmierć w Wenecji"),w roli głównej wystąpił Brendan Fraser. Premiera odbyła się wiosną 2007 roku. W kwietniu 2005 roku Cornelia Funke znalazła się na liście 100 najbardziej wpływowych osób amerykańskiego "Time’a", m.in. obok Clinta Eastwooda i Johnny'ego Deppa.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Endymion Spring Matthew Skelton
Endymion Spring
Matthew Skelton
Oryginalna, pełna opinia tutaj: https://www.instagram.com/p/DCDtM9hNKFg/?img_index=1 Zdjęcie profilowe peggy_brown72 "Chłopiec poczuł się rozczarowany, ale zarazem dziwnie przejęty, jakby podjął właśnie misję odnalezienia czegoś. Tylko czego? I po czym pozna, że to jest właśnie to, kiedy już znajdzie? Miał dopiero dwanaście lat i nie przepadał za czytaniem. Czuł jednak, że im pilniej będzie badał, im głębiej będzie drążył, tym pewnie na coś w końcu natrafi - może na jakiś sekret zakodowany na tych pustych stronicach? Sekret, który doprowadzi do jeszcze większego odkrycia? Tylko jak, zastanawiał się, można czytać pustą książkę? W końcu zamknął tomik i odstawił go na półkę, nieświadom, że opowieść właśnie zaczynała się pisać..." Puk puk. Dzisiaj mam dla Was wpis, poświęcony kolejnej z zapomnianych książek, tym razem *ponownie* z gatunku literatury młodzieżowej - oczywiście, fantastyki. Zostałam poniekąd przymuszona do jej przeczytania przez bliską mi osobę, która generalnie nie czyta - choć kiedyś od czasu do czasu się zdarzyło, teraz już niestety wcale - ale do dzisiaj "Endymion Spring" pozostaje jedną z jej ulubionych pozycji. Nie mogłam przejść obojętnie obok takiej rekomendacji i przełykając gorycz związaną z lekturą kolejnej młodzieżówki, wgłębiłam się w fabułę... I nawet nie wiem kiedy znalazłam się na ostatniej stronie powieści. Niesamowicie wciągająca historia, która zaciekawia już od samego początku, sprawiając, że nie można się od niej oderwać. Czyta się ją naprawdę szybko, ma dość duży druk - pewnie z uwagi na to, że ukierunkowana jest na tych młodszych czytelników. Nie jest to typowe ya, gdzie z dzieciaków w wieku ledwie nastoletnim robi się dorosłych. Historia rozgrywa się równolegle w dwóch płaszczyznach czasowych - w Oxfordzie, w czasach współczesnych, oraz w piętnastowiecznych Niemczech, tuż przed wynalezieniem druku przez Gutenberga. Jeden z głównych bohaterów to zwykły, przeciętny chłopiec, nieszczególnie wyróżniający się na tle swoich rówieśników - Blake. Choć wrażliwy, nie jest on jakoś przesadnie dojrzały, acz, nie należy też do grona dziecinnych podlotków - ot, normalne dziecko. Na jednym z zakurzonych regałów biblioteki natrafia na tajemniczą księgę, należącą do niejakiego Endymiona Springa. I w ten sposób zaplątuje się w wir nieprawdopodobnych zdarzeń. Wszystko dopełniają wrzucane równolegle przez autora retrospekcyjne wstawki, o których wspomniałam w ramach drugiej linii czasowej akcji. Umieszczono je na specjalnym, szarawym papierze, co nadaje całkiem efektownego klimatu. Przykład macie na drugim kafelku. I ten właśnie wątek zdecydowanie bardziej mnie ekscytował. Nie chcę zbytnio wdawać się w szczegóły, żeby uniknąć spojlerów (a tutaj praktycznie każda dodatkowa informacja takowy stanowi),ale wierzcie mi - dzieje się. A wykreowana intryga nie stanowi stuprocentowej fikcji, o czym świadczy notka na końcu. Gdybym przeczytała dzieło Matthew Skeltona dwadzieścia lat temu, prawdopodobnie byłabym nim oczarowana. Dawno już dorosłą mnie, szczerze połechtało. 😉 Zabawnym jest dla mnie fakt, że nigdy nie widziałam żadnego postu o niej - recenzji, zdjęcia bez opisu, czegokolwiek - a jednocześnie, każdorazowo widuję ją w antykwariacie, który raz na jakiś czas odwiedzam. I wcale nie jest to ten sam egzemplarz, zalegający na półce od niepamiętnych czasów.
Szejdi007 - awatar Szejdi007
ocenił na71 rok temu
A więc tak to się kończy Tui T. Sutherland
A więc tak to się kończy
Tui T. Sutherland
Po opisie widać, że jest to coś w stylu "Kruczych wrót" przy czym "Krucze wrota" są lepsze. Może dlatego, że to je czytałam pierwsze ;) Niemniej, pomysł jest ciekawy i fajnie napisany. Tutaj piątka młodych ludzi ma boskie moce, gdyż... Nie, nie będę zdradzać. Powiem tylko tyle, że jest to oryginalny pomysł. To co jednak trochę może zirytować to to, że wszystko w zasadzie jest powiedziane dopiero na końcu. A jeśli komuś się spodoba i chce wiedzieć co dalej (jak ja) to się nie dowie, bo drugiego tomu po polsku jeszcze nie raczyli wydać. Autorka tworzy przyszłość, w której ludzie muszą się ukrywać. I w której... nie ma dzieci. Koniec świata nastąpił (a jakże) w grudniu 2012. Piątka nastolatków przeniesiona w przyszłość ma dwie opcje - przy czym obie są nienajlepsze. Jak postąpią? Spodobał mi się z bohaterów Tigre - może dlatego, że jest podobny do mnie, i Gus. Bo Kali mnie irytowała z Dianą, o Amonie już nie wspomnę. Bycie przystojnym to jego jedyna zaleta, ale to nie wystarczy bym takiego bohatera polubiła. Co jakiś czas pojawiają się komentarze nieznanego pochodzenia, komentując sytuację. Są zagadkowe, a ich znaczenie poznajemy znów dopiero na końcu. Tą książkę fajnie sobie raz czy dwa przeczytać, ale głupio poznawać historię i nie wiedzieć co dalej. Polecam w zamian "Księgi Pięciorga", bo teraz czekamy przynajmniej dopiero na czwarty, a nie drugi tom.
Justilla - awatar Justilla
oceniła na715 lat temu
Lodowy ogień Kai Meyer
Lodowy ogień
Kai Meyer
Powieść niemieckiego pisarza Kaia Meyera Lodowy Ogień opowiada o Myszy – osieroconej dziewczynce żyjącej w Sankt Petersburgu pod koniec XIX wieku. Mysz pracuje jako czyścicielka butów w luksusowym Hotelu Aurora. Dziewczynka urodziła się w nim i nigdy z niego nie wychodziła. Aurora to nie tylko jej dom, ale też cały znany świat. Życie Myszy zostaje wywrócone do góry nogami, kiedy w hotelu zjawia się niemy chłopiec wraz z dwiema czarodziejkami. Jedna z nich to, znana z baśni, Królowa Śniegu, a druga to tajemnicza Angielka. Kobieta wyróżnia się z tłumu z powodu swoich niebieskich włosów, pogiętego cylindra, tęczowej parasolki i walizki pełnej słów. Chyba się ze mną zgodzicie, że to dość niezwykła charakterystyka. Tamsin, bo tak ma na imię, przypomina skrzyżowanie Mary Poppins z bajkową Matką Chrzestną, z tą tylko różnicą, iż nie jest cukierkowo dobra. Świat, jaki przedstawia nam autor, to połączenie rosyjskiej rzeczywistości z baśnią. Mamy tu zarówno czary i bohaterów z innego świata, jak i walkę o przeżycie w zimnym i nieprzyjemnym świecie. Mysz pokazuje mam pokoje i korytarze całe w złocie i drogich bibelotach, które mają uprzyjemnić pobyt znakomitym gościom. Zarazem odkrywa przed nami, co się kryje za tą piękną fasadą – brud, kurz i przenikliwe zimno. Świat, w jakim żyje Mysz, nie jest ani czarny, ani biały tylko szary i trzeba nauczyć się w nim przetrwać. Bohaterowie również nie są podzieleni na „tych dobrych” i „tych złych”. Dziewczynka jest z natury dobrą osobą, ale nie słodką panienką. Umie się ustawić i zawsze stara się dokonać najlepszego wyboru, zdając sobie sprawę, że nie każdy jej postępek jest szlachetny. Także Tamsin i Królowa Śniegu mają swojej gorsze i lepsze momenty. Kai Meyer napisał bardzo dobrą i niezwykle wciągającą książkę. Ciężko mi było oderwać się od lektury, ponieważ cały czas byłam ciekawa, co zrobi bohaterka. Opisy są krótkie i wyraziste. Nie musiałam się przedzierać przez trzystronicową relację na temat jakiegoś pokoju czy osoby, a mimo to widziałam dokładnie, jak kto wygląda. Język powieści jest dosyć prosty, ale nie prostacki, fabuła wykracza poza schematy, a przecież we współczesnej literaturze zdarza się to niezwykle rzadko. Lodowy Ogień pozwala wierzyć nam, że nawet w szarym i brudnym świecie zdarzają się czarodziejki. Pokazuje nam również, że można sprostać każdemu, nawet najtrudniejszemu zadaniu, trzeba tylko bardzo chcieć. https://alicjaszalska.pl/kai-meyer-lodowy-ogien/
Alicja - awatar Alicja
oceniła na74 lata temu
Kiki Strike. Miasto cieni Kirsten Miller
Kiki Strike. Miasto cieni
Kirsten Miller
Pora na kolejny przystanek w Książkowej Agencji Podróżniczej – zatrzymujemy się na Manhattanie. Być może tego nie wiecie, ale pewnej nocy pojawiła się tam wyjątkowo głęboka wyrwa w ziemi. Jedna z mieszkających w pobliżu nastolatek postanowiła ją zbadać. Jeszcze wtedy nie wiedziała, że ten krok zaprowadzi ją do tajemniczego Miasta Cieni. Kiedy byłam nastolatką, bardzo podobała mi się ta książka. Zrobiła wtedy na mnie tak ogromne wrażenie, że do tej pory pamiętałam jedną ze scen, które były w niej opisane. Natomiast gdy przeczytałam ją już jako osoba dorosła, to muszę przyznać, że podobała mi się dokładnie tak samo, jak za pierwszym razem. Nie ma tu wątku romantycznego, jest za to dużo akcji, planowania, wędrówek po kanałach, tworzenia i testowania nowych wynalazków… ale jest też antagonista, którego należy pokonać. Na dziewczyny czekają też liczne niebezpieczeństwa. Ciągle się coś dzieje, nie jest nudno, a sama fabuła nie zwalnia aż do samego końca. Na uwagę zasługuje też fakt, że każda z bohaterek ma specjalne niemagiczne umiejętności, dzięki którym są w stanie posuwać śledztwo naprzód. Czasem coś idzie nie tak, ale króluje u nich zasada: jeden za wszystkich, wszyscy za jednego. Z ciekawostek – czytałam tę książkę przed erą komórek. Kiedy więc chciałam mieć pod ręką wskazówki na temat tego, jak być dobrym szpiegiem, przepisywałam je do notesu. Niedawno nawet ten notes znalazłam. Co prawda ze wskazówek nigdy nie skorzystałam, ale jakaś nostalgia mnie chwyciła. Bardzo się cieszę, że po tylu latach mogłam wrócić do przygód Ananki i jej przyjaciółek. Wam też bardzo polecam przeczytać „Kiki Strike. Miasto Cieni” – dużo akcji, zero nudy.
KsiążkiOczamiAMN - awatar KsiążkiOczamiAMN
ocenił na61 miesiąc temu
Stravaganza. Miasto Masek Mary Hoffman
Stravaganza. Miasto Masek
Mary Hoffman
"Miasto masek" to książka kompletna.Przepiękny świat, barwni bohaterowie i niebanalna, nieprzewidywalna fabuła. Choć jest to jedynie pierwszy (a dla Polaków jedyny) tom cyklu "Stravaganza" mimo braku możliwości przeczytania kolejnych części w naszym ojczystym języku, można poprzestać na "Mieście masek", ponieważ stanowi dość spójną i w miarę zamkniętą całość. Na uwagę zasługuje przede wszystkim wspaniale opisane przez autorkę miejsce akcji. Pełne niezwykłych budowli, roześmianych mieszkańców. Niejeden czytelnik zapragnie odwiedzić Wenecję, by na własne oczy przekonać się, czy rzeczywiście jest tak piękna, jak to opisuje pani Hoffman. Bohaterowie są nietuzinkowi, ciekawie, choć w niektórych przypadkach dość powierzchownie przedstawieni. Główny bohater, Lucien, momentami zachowuje się przewidywalny i niestety dość irytujący sposób, jednak te niedoskonałości rekompensują pozostałe postacie, wśród których wyróżnić trzeba Diuszessę i Rodofa. Ona, na pierwszy rzut oka wyniosła i arogancka, odkryje przed czytelnikiem swoje prawdziwe oblicze, skrywane pod jakże piękną wenecką maską. On, co tu dużo mówić? Po prostu najwspanialszy. Natchniony twórca, wierny przyjaciel, a prócz tego... Sami musicie się przekonać :) Autorka miała ciekawy pomysł na fabułę. Podróże między światami, tajemnicze grono wybranych, którzy opanowali tę sztukę i oczywiście kilka czarnych charakterów. Ci ostatni zasługują na niewielki minus, ponieważ pani Hoffman chciała ich chyba na siłę upchnąć w głównym wątku, przez co brakuje im wyrazistości. Rzutuje to niestety na zakończenie, które mocno kuleje pod względem dramaturgii, a kluczowa scena walki dobra ze złem kończy się zanim czytelnik na dobre się w nią zaangażuje. Mimo to jestem w stanie wybaczyć autorce pewne niedociągnięcia. Ogromnie żałuję, że kolejne części nie zostały wydane w Polsce, chociaż może to i lepiej, jeśli nie są tak dobre, jak "Miasto masek". Gorąco polecam lekturę każdemu, bez względu na wiek czy zainteresowania. Czas, by więcej ludzi odkryło, jak wielki skarb kryje się na kartach tej mało znanej i niedocenianej opowieści.
MsFairylight - awatar MsFairylight
ocenił na1010 lat temu
Atramentowa krew Cornelia Funke
Atramentowa krew
Cornelia Funke
Ostatnio w końcu miałam możliwość przeczytać kontynuację „Atramentowego serca”. Po wielu latach odkąd poznałam tę historię mogłam do niej wrócić. Powrót do tej historii jako osoba dorosła, był dla mnie cudownym pełnym nostalgii przeżyciem. Przypomniałam sobie nie tylko, dlaczego jako dziecko, a później nastolatka tak bardzo rozkochałam się w książkach. Po pierwsze na rynku było zdecydowanie mniej tytułów, więc mogliśmy się bardziej rozkoszować kupioną, bądź pożyczoną książką, dzięki czemu każda była wyjątkowa. A po drugie, opowieść, którą snuje Cornelia Funke w tamtym czasie była niezwykle wyjątkowa, jedyna w swoim rodzaju. Meggie, Mo, Resa, Fenoglio w wyniku pewnych wydarzeń przenieśli się do świata książki, o czym po cichu zawsze marzyli. Tam okazuje się, że będą musieli mierzyć się ze złem, które rozlewa się coraz szerzej i szerzej. Cała historia zmierza w stronę zakończenia, którego Fenoglio nie planował. I zdecydowanie mu się to nie podoba. Czy przy pomocy czarodziejskiego języka, kilku zapisanych stroń na papierze, zbójców i księcia, będą w stanie to wszystko odkręcić? „Atramentowa krew”, to książka, która jest mroczniejsza i bardziej poważna od pierwszego tomu. Nie tylko przenosi czytelnika do innego, fantastycznego świata, ale również pokazuje każdy jego aspekt, od jego piękna po jego brutalność. Doświadczamy nie tylko wpływu jaki wywiera Atramentowy Świat na bohaterów, ale również dociera do nas wiele odpowiedzi na pytania zadawane po cichu, podczas zanurzania się w kolejne książki, gdy marzyliśmy, aby móc choć na chwilę się do nich przenieść. Jest to kontynuacja, która jest jeszcze lepsza od poprzedniego tomu. Akcja powoli dojrzewa wraz z bohaterami, a czytelnik odkrywa wszystko, co do tej pory było ukryte. Tym razem wraz z postaciami w wyniku splotu różnych wydarzeń przenosimy się do samego Atramentowego Świata, by tam przeżyć wiele przygód, jak i mrożących krew w żyłach chwil. Nasi bohaterowie nie mają łatwo. Z jednej strony zakochani w barwnym świecie, w którym się znaleźli, co krok odnajdują kolejne dziwy i cudowności, z drugiej strony, z każdym kolejnym krokiem poczynionym w Atramentowym Świecie, przekonują się, że skrywa on również mroczną stronę, która nie daje im spokoju. Choć doświadczają dobrych chwil, to te złe coraz mocniej dają o sobie znać. Przed nimi jeszcze długa droga, zanim uda się przechylić szalę na ich stronę. Dowiadujemy się więcej o postaciach, które wcześniej były tylko tuszem na papierze, o tych, którzy do niego powrócili, jak również i o tych, którzy tam pozostali. Obserwujemy jak doświadczają nowych jak i dawno zapomnianych wrażeń, jak powoli przemieniają się, rozkwitając niczym kwiaty. Sama postać Meggie bardzo się rozwija. Dojrzewa, poważnieje, zaczyna rozumieć, że jej działania niosą ze sobą konsekwencje. Dodatkowo w samej książce jest jej więcej, dostajemy możliwość bardziej zagłębić się w jej myśli i emocje, nie jest tylko poboczną postacią, jak to było w przypadku pierwszego tomu. Nabiera charakteru i nie boi się walczyć ze wszystkich sił o swoje. Ale oczywiście wszyscy inni również błyszczą coraz mocniej. Już w przypadku pierwszego tomu zachwyciło mnie, jak cudownie została ukazana relacja ojca i córki, tutaj jest jej trochę mniej, ale jest jeszcze głębsza, pełna miłości. To relacja, dla której oboje są w stanie zrobić wszystko. Nawet zmierzyć się z najgorszym złem. Nie jest to jednak jedyna para bohaterów, której wzajemne uczucia przyciągnęły moją uwagę. Z drugiej strony mamy Smolipalucha i Farida, a także to, co ich łączy. Chłopak się do niego dokleił, a mężczyzna nie był tym zachwycony. Tak przynajmniej myślał. Powoli jednak jego mur opadał, a do niego docierała pewna myśl, która przebiła się do jego serca niczym taran. Z tą relacją wiąże się pewna scena, która łamie serce i to na wiele sposobów. Poruszyła mnie do tego stopnia, że do teraz ciągle o niej myślę. Świat stworzony przez Cornelię jest niezwykły i bardzo trudno jest się z niego wyrwać. To, co w "Atramentowym Sercu" zostało jedynie lekko zarysowane, tutaj rozrasta się i zachwyca mnogością barw i odcieni. Tutaj możemy go doświadczyć w pełnej jego okazałości, poznać wiele jego zakątków, od Nieprzebytego Lasu, przez Ombrę, Obóz Wagantów, Mysi Młyn, Twierdzę Koziorożca do Mrocznego Zamku. Ogniste elfy, błękitne wróżki, Białe Damy, rusałki, Kryształowe Ludziki, to zaledwie mały ułamek całości. Akcja jest w miarę spokojna, na początku doświadczamy przerażających wydarzeń, z czasem jednak płynie wolniej dokładnie ukazując każdą stronę konfliktu. Z czasem jednak misternie budowane napięcie wybucha, pozostawiając czytelnika w oszołomieniu. Wiele tutaj jest scen, które szczególnie młodszego czytelnika schwycą za serce i będą trzymać w ścisku aż do ostatniego słowa. Szczególnie zakończenie wiedzie prym w tej kwestii. Te ostatnie rozdziały, gdy cały misterny plan ułożony przez Meggie i Fenoglia rozpada się niczym domek z kart, a historia zaczyna żyć swoim własnym życiem, całkiem zbaczając ze ścieżki wyznaczonej przez jej twórcę. To była niezwykle emocjonalna przygoda, która dostarczył mi wielu silnych emocji. Początkowy pozorny spokój momentami może delikatnie irytować, ale gdy już każdy wątek mocno się ze sobą splecie, a przed czytelnikiem zostanie zaledwie kilkanaście rozdziałów do końca, całość solidnie zaskoczy i zszokuje. Pierwszy tom przeżywałam całym sercem, ale to właśnie ten drugi wzbudził we mnie całą gamę silnych uczuć. Poczułam, jakby atrament z kart wsiąknął przez opuszki moich palców i wymieszał się z krwią płynącą w żyłach. Mimo ponad 600 stron lektura całkowicie mnie pochłonęła. Zazwyczaj staram się unikać takich grubych książek, po prostu po czasie zaczynają mnie męczyć, jednak tutaj było inaczej. Delektowałam się każdą stroną, powoli dawkując sobie kolejne rozdziały. Całość przeczytałam w 3 tygodnie, nie chciałam zbyt szybko opuścić ukochanych bohaterów i świata, który poznawałam razem z nimi. Bardzo lubię pióro Cornelii, jest coś magicznego w sposobie, w jaki układa słowa. Nie tylko jest lekkie i przyjemne, ale również świetnie oddaje klimat historii. Każde wydarzenie, każdy dialog mają w sobie to coś. Spoziera spośród nich cudowny klimat, ale również doskonale oddane są emocje, konflikty, wewnętrzne zmagania, a bohaterowie są pełni charakteru i okraszeni rozbudowaną historią, która czyni ich w oczach czytelnika bardziej realnymi. Nie brakuje tutaj także życiowych przemyśleń, a cała powieść pełna jest pięknych cytatów, które wzbudzają w sercu ciepło. Nie tylko przekazuje miłość do drugiego człowieka, tą nową i starą, ale również tę do książek i światów, do których pozwalają się nam przenieść. W tym tomie autorka zdaje inne pytanie, niż w przypadku "Atramentowego Serca". Czy jako miłośnicy książek, naprawdę bylibyśmy szczęśliwi, gdybyśmy dostali się do wnętrza książki, którą najbardziej uwielbiamy? Czy wręcz przeciwnie, mimo dobrych chwil, brutalność świata bardzo szybko odbiłaby na nas swoje piętno, które zmieni nas na zawsze? Warto wspomnieć, że język dopasowany jest oczywiście do młodszego odbiorcy, więc nie ma tutaj opisów, które byłyby dla takiego 13-latka nieodpowiednie. Jest brutalnie, a bohaterowie doświadczają wielu krzywd, ale nie jest to przedstawione w dosadny sposób, tylko bardziej subtelnie z wyczuciem. Nie zabraknie tutaj oczywiście magii i niesamowitego piękna. To historia o pełnej miłości rodzinie, która książki kocha ponad wszystko. O ich wzajemnym przywiązaniu i trosce, a także odkrywaniu prawd, o których nie mieli pojęcia. To wyjątkowa podróż nie tylko do fantastycznego świata, ale również w głąb czytelniczego serca. To opowieść, która pochłania czytelnika bez reszty, nie pozwalając mu choćby na chwilę zapomnieć o świecie, do którego go zabrała. Nastoletnia ja pokochała tę książkę, a dorosła ja tylko utwierdziła się w przekonaniu, że warto było do tej historii wrócić. Myślę, że obecni nastolatkowie również świetnie się w niej odnajdą. Ale i tych starszych zachęcam do zapoznania się z nią. Jestem pewna, że pozytywnie was zaskoczy. Już nie mogę się doczekać, aż będę mogła sięgnąć po trzeci tom, na szczęście, nie musimy długo czekać. Premiera "Atramentowej Śmierci" i pierwszy raz!!! wydawanej w Polsce czwartej części "Koloru zemsty" już 15 października!
spiritus_libri - awatar spiritus_libri
ocenił na96 miesięcy temu
Wiejemy do lasu Lyn Gardner
Wiejemy do lasu
Lyn Gardner
Czuję, że będzie to jedyna książka, której kiedykolwiek przyznam tak wysoką ocenę, a otrzymuje ją, ponieważ, jeśli dobrze kojarzę, to przeczytałam ją w czwartej klasie podstawówki. Nigdy nie byłam zapalonym molem książkowym, to była pierwsza dłuższa książka, po którą sama z siebie sięgnęłam i pożarłam ją okropnie szybko. Urzekająca historia, wszystkie obrazy w niej malowane po prawie dziesięciu latach dalej istnieją i żyją w mojej głowie, pamiętam przejęcie, grozę, płacz, kibicowanie Storm (jeśli dobrze pamiętam),podziwianie jej charakteru, zachwycanie się jej relacjami z rodziną, każdym nowym bohaterem. Wywarła na mnie ogromne wrażenie i wpływ, nawet jako tak mała dziewczynka podczas poznawania jej świata i światopoglądu skłaniała mnie do ogromnych refleksji, cierpienia, współczucia, empatii. Pięknie oddane wartości, uczucia, zróżnicowane kobiece postaci, mimo tego, że można było odczytywać ją bawiąc się w znajdywanie nawiązań do ukochanych bajek, to najważniejszym powiązaniem z nimi było przedstawienie ich w prawdziwym świecie dziewczynki, która nie przeżyje tylko jednej z tych historii, to nie jest jej cały świat, ona ma misję, musi znaleźć rozwiązania na prawdziwe problemy dotykające ją i jej rodzinę. Ta książka pięknie pokazuje jak nawet najmniejsze dzieci muszą zmagać się z trudnościami, mają w sobie poczucie walki, empatię, nie są tak beztroskie jak dorośli próbują je przedstawić. Staczają własne bitwy i są w pełni świadome własnego istnienia, świata, który je otacza i okrutności z jakimi muszą się zmierzyć. Nie wiem czy zdołam powrócić do niej, spróbować zinterpretować jeszcze raz świat, w którym się kiedyś zakochałam, zostałam, w pewnym sensie mnie ukształtował. Nie wiem czy te kolejne dziesięć lat życiowego doświadczenia nie przeszkodzą mi w ponownym spojrzeniu na wszystko oczami dziecka. Ale jestem ogromnie wdzięczna tej książce za pokazanie mi świata niejednoznacznego, skomplikowanego, w końcu opisanego. Pomogło mi to zrozumieć mój własny.
Oliwia - awatar Oliwia
oceniła na104 lata temu

Cytaty z książki Król złodziei

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Król złodziei