Dzisiaj przychodzę z kolejną książką, którą miałam przyjemność czytać i opiniować, zanim została wydana, ba, autorka nawet napisała do mnie wcześniej, co sądzę o takim pomyśle (to nie jest współpraca). Bardzo się cieszę, że wydawnictwo Mięta ,,przygarnęło” tę opowieść i dziś z radością ją Wam polecam.
Karhu jest centaurem, który jako dziecko zostaje uprowadzony i trafia do rezydencji hrabiego Valerisa. Jego dalsze życie jest pełne przemocy i poniżeń, ale radością staje się w nim przyjaźń z Edlynne, delikatną i nieśmiałą córką hrabiego. Gdy okazuje się, że Edlynne ma zostać wydana za mąż za kogoś dorównującego brutalnością jej ojcu, Karhu ryzykuje wszystko, by ją ocalić.
Na rynku nie brakuje romantycznej fantastyki z elfami, wampirami czy wilkołakami, ale tutaj mamy do czynienia z czymś dużo bardziej oryginalnym, czyli centaurem. Jest to coś oryginalnego i świeżego, choć biorąc pod uwagę wątek miłosny, może wydawać się nieco dziwne. Jednak Angelika Grajek unika wszelkich kontrowersji czy fetyszyzacji tematu, opisuje relację Karhu i Edlynne bardzo subtelnie i delikatnie. Jest to mocny slowburn, oboje bardzo powoli dochodzą do tego, że łączy ich coś więcej niż przyjaźń, co pasuje do ich sytuacji i charakterów. Przyjemnie jest też czytać o relacji, gdzie na pierwszym miejscu jest porozumienie i wzajemne wsparcie, a nie pociąg fizyczny i flirty. Podobnym odświeżeniem jest postać Edlynne, która nie jest typową wojowniczką, a bardzo nieśmiałą, zakompleksioną dziewczyną, która od dziecka jest ignorowana i przekonywana, że jest gorsza i powinna być wdzięczna za cokolwiek. Na tym etapie nie widzimy jeszcze jej pełnej drogi, Edlynne zaczyna działać, ale bardziej z desperacji, a potem ideałów, które odkrywa. Bardzo mocno wybrzmiewają jej traumy, ciekawy jest też wątek jej relacji z matką – relacji bardzo nieidealnej, pełnej urazów i popełnionych błędów, ale ostatecznie to Eleanor ratuje córkę. Z kolei hrabia Valeris to postać wręcz piekielnie zła, co mogłoby wypaść sztucznie, ale autorce udało się utworzyć wokół niego aurę mroku i strachu, a ostatnia scena wbiła mnie w podłogę.
Na uwagę zasługuje piękny, poetycki styl autorki oraz umiejętność tworzenia baśniowego świata, tym razem dość mocno nawiązującego do mitologii Celtów. Jednak w ,,Stalowych skrzydłach” urzeka mnie przede wszystkim przesłanie i to, jak pod maską magii ukryty jest ważny temat, co trochę przypominało mi ,,Dom Starlingów” (który czytałam praktycznie równolegle). Angelika nie szczędzi nam brutalności, wzmianek o przemocy i dyskryminacji, co budzi współczucie wobec bohaterów, ale jednocześnie bunt na przedstawiony system. Wątek dyskryminacji centaurów, przedstawiania ich jako istot gorszego rzędu, wspomnienia o powolnym pozbawianiu ich praw i wypychaniu ze swoich ziem jest bardzo wyrazisty, emocjonalny i budzi dość jednoznaczne skojarzenia z kolonializmem. Jednocześnie widzimy, jak przeżycia sprawiają, że centaury zaczynają widzieć w ludziach czyste zło, zatracają się w gniewie i żądzy zemsty, a ukazanie tego nie jest proste i cukierkowe, a raczej zmusza do myślenia, czy można oceniać osoby w granicznych sytuacjach. Pod tym względem to naprawdę mocna i mądra pozycja, nie mogę się doczekać dalszego ciągu, żeby zobaczyć, jak ten wątek się rozwinie.
Może nie jest to powieść z wartką, pędzącą akcją, należy raczej do nurtu dosyć spokojnej fantastyki, skupionej na budowaniu klimatów, ale jeśli zależy Wam właśnie na atmosferze, lubicie delikatne wątki miłosne i chcecie zarazem pomyśleć przy lekturze, to zachęcam gorąco.
,, Miłości, zwłaszcza tej, która wynika z więzów krwi, daleko do logiki. Nie istnieją prawa, którym mogłaby podlegać. Jest bezwarunkowa i dlatego tak bolesna. Jest w niej zakodowana ufność, która nie ma końca, jak ocean bez dna i bezkresne nocne niebo. I choć bywa trująca i wyniszczająca, nie istnieje nikt, kto zdołałby ją przerwać.”
Opinie i dyskusje o książce Agnes. Bobki i inne świętości
Agnes to młoda dziewczyna, która musi odpracować swój dług w hotelu Limbo. Robi to, sprzątając po różnych dziwnych bogach. Jakkolwiek by to nie brzmiało, dziewczyna nawet się odnajduje w tej pracy. Wszystko jednak wywraca się do góry nogami, gdy zjada urocze zielone owocki wyciągające ku niej łapki. Okazuje się, że to chomicze bobki. ale nie zwykłe chomicze bobki, a takie wydalone przez chomiczego boga wojny Philipa. W ten sposób Agnes stała się jego pierwszą kapłanką.
W drugiej linii fabularnej mamy opowieść o tym, jak Philip stał się bogiem wojny. Oraz o chłopcu imieniem Peter, któremu z powodu boga zabito całą rodzinę. Zdarza się, ale Peter jest ostatnim wiernym, więc wyrusza na poszukiwanie swojego boga. Tyle że niekoniecznie chce mu oddać cześć.
"Agnes" podobała mi się bardziej niż "Sally". Mam wrażenie, że jest lepiej napisana i jest w niej więcej humoru. Niestety książka zawiera też przepolitykowane fragmenty, ale cóż, taki wybór autora. Na pewno całość jest przyjemna i warta poznania.
Agnes to młoda dziewczyna, która musi odpracować swój dług w hotelu Limbo. Robi to, sprzątając po różnych dziwnych bogach. Jakkolwiek by to nie brzmiało, dziewczyna nawet się odnajduje w tej pracy. Wszystko jednak wywraca się do góry nogami, gdy zjada urocze zielone owocki wyciągające ku niej łapki. Okazuje się, że to chomicze bobki. ale nie zwykłe chomicze bobki, a takie...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŚwietnie bawiłam się podczas czytania tej opowieści. Towarzysząc Agnes i Philipowi w ich niezwykłych przygodach można się zarówno pośmiać jak i wzruszyć. Chomik jest bogiem wojny, niestety jego wyznawcy giną niemal do ostatniego członka, a jemu samemu udaje się cudem ujść z życiem i odnaleźć chwilę spokoju w dziwnym hotelu. Tam spotyka Agnes, która przez przypadek zostaje jego kapłankom i musi jakoś zorganizować swemu bogowi nowych wyznawców. Jednak mściwy Kapitan chce wybić bogów co do nogi, a jedyny ocalały z wioski chłopiec i zarazem ostatni wyznawca Philipa pała chęcią zemsty na swym bogu, który pozwolił na śmierć jego bliskich. Co wyniknie z tych konfliktów i jaką prawdę o swej przeszłości odkryje Agnes? Przekonajcie się sami!
Świetnie bawiłam się podczas czytania tej opowieści. Towarzysząc Agnes i Philipowi w ich niezwykłych przygodach można się zarówno pośmiać jak i wzruszyć. Chomik jest bogiem wojny, niestety jego wyznawcy giną niemal do ostatniego członka, a jemu samemu udaje się cudem ujść z życiem i odnaleźć chwilę spokoju w dziwnym hotelu. Tam spotyka Agnes, która przez przypadek zostaje...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPo „Bestialskiej historii świata” zdecydowanie potrzebowałam czegoś lekkiego. „Agnes” jest wręcz stworzona do „czyszczenia głowy”. Moim zdaniem jest nawet lepsza niż „Sally”. (Chociaż jak wynika z treści dziewczyny prędzej czy później powinny połączyć siły.)
Po „Bestialskiej historii świata” zdecydowanie potrzebowałam czegoś lekkiego. „Agnes” jest wręcz stworzona do „czyszczenia głowy”. Moim zdaniem jest nawet lepsza niż „Sally”. (Chociaż jak wynika z treści dziewczyny prędzej czy później powinny połączyć siły.)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to✨️Kto i za co pokocha?
Nie wyobrażam sobie, jak można nie pokochać tych książek. To magia w czystej postaci i cozy fantasy w jednym. Pokochają ci, którzy lubią się śmiać, a szczególnie jeżeli lubią sarkastyczny i abstrakcyjny humor, bo tego jest tu na pęczki. Wyobraźnia autora nie zna granic, bo światy przedstawione, które wykreował, są niesamowite, absurdalne, a przy tym tak cudownie uroczo magiczne, że aż chciałoby się w nich żyć (chyba że akurat coś nie dzieje się po Twojej myśli, to wtedy lepiej zmykać najdalej jak się da)!
Pokochasz za odjechaną magię, która daje się wyczuć niemal w każdym słowie, pokochasz za kreatywność, z jaką powołane do życia zostały nawet najmniejsze elementy przyrody, pokochasz za bóstwa i demony, za barwny, dynamiczny świat i oczywiście za Sally oraz Agnes i ich determinacje, pomysłowość i energię. To, co Marek Maruszczak zrobił w tych powieściach, to ja nie mam pytań. Jestem po prostu oczarowana.
✨️Czy ja pokochałam?
Pewnie, że tak! Bawiłam się doskonale i z każdą kolejną stroną, z każdym kolejnym rozdziałem odkrywałam coś nowego. Podobało mi się podejście do opisów przyrody. W tych historiach wszystko żyje, bez względu na to, czy jest to roślina, czy zwierzę, czy co najlepsze — hybryda. Humor, absurdy, abstrakcje, magia i przygodyyyyyy! Te wszystkie elementy dają mieszankę wybuchową, stworzoną z szaleństwa, ironii i totalnie dziwacznych zasad, które obowiązują w tym pokręconym, magicznym świecie. Nie potrafię wskazać, która z części podobała mi się bardziej, bo obie są rewelacyjne (możesz je czytać niezależnie, jeśli już o to pytasz),a ich humor rozłożył mnie na łopatki.
✨️Czy polecam?
O raju, no jasne, że polecam. To powieści, które jak otwarcie zapraszają w swoje skromne progi, tak nie chce później z nich wypuszczać (a i Ty możesz nawet nie mieć na to ochoty, bo w ich wnętrzu mimo wielu niebezpieczeństw, jest też bardzo komfortowo). To lekkie, zabawne i bardzo oryginalne historie, w których roi się od niespotykanych stworzeń i jeszcze bardziej niespotykanych zwrotów akcji.
__
✨️O czym jest?
__
Sally jest młodą wiedźmą, która dziwnym zrządzeniem losu zostaje oskarżona o magiczny terroryzm i trafia w sam środek niebezpiecznej, a jednocześnie absurdalnej przygody. Czy przeklęta puszcza Charmwood, to odpowiednie miejsce dla młodej czarownicy?
_
Agnes pracuje w Hotelu Limbo, uzdrowisku dla bóstw i demonów. Przypadkowo zostaje kapłanką upadłego boga wojny, który to jest małym, irytującym chomikiem. Czy uda jej się wykaraskać z zaistniałej sytuacji?
✨️Kto i za co pokocha?
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie wyobrażam sobie, jak można nie pokochać tych książek. To magia w czystej postaci i cozy fantasy w jednym. Pokochają ci, którzy lubią się śmiać, a szczególnie jeżeli lubią sarkastyczny i abstrakcyjny humor, bo tego jest tu na pęczki. Wyobraźnia autora nie zna granic, bo światy przedstawione, które wykreował, są niesamowite, absurdalne, a przy tym...
AGNES MARKA MARUSZCZAKA
• to kolejna historia z serii Kroniki Atlasu (a jednak możemy ją czytać nie znając pierwszego tomu - jupi!),
• jest jeszcze bardziej zabawna niż Sally - w stylu Terry’ego Pratchetta i moich ulubionych animacji jak Shrek, Hotel Transylwania czy Madagaskar,
• styl autora uznaję za idealnie lekki i bardzo uniwersalny - zachwyci się zarówno dorosły, jak i młodszy czytelnik.
Tym bardziej przeczytaj, jeśli:
• kochasz chomiki (i ogólnie bohaterów o silnym harcie ducha),
• masz słabość do pięknych ilustracji, które idealnie współgrają z fabułą,
• lubisz czytać historie opowiedziane z różnych perspektyw (również zwierzęcych - uważam, że jest ich w książkach zdecydowanie za mało),
• ciekawią cię nawiązania do religii (i leśne bóstwa).
Porównując „Agnes” do „Sally” muszę przyznać, że chociaż jest w nie więcej inteligentnego humoru i sprytnych dialogów, zdecydowanie mniej wciągnęła mnie ta historia, a przynajmniej mniej zaprzyjaźniłam się z bohaterami tej książki. Jest to jednak zupełnie subiektywna opinia - komuś może bardziej odpowiadać ta historia. Jestem o tym przekonana. Na plus: mniej przypisów, więc łatwiej się czytało.
AGNES MARKA MARUSZCZAKA
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to• to kolejna historia z serii Kroniki Atlasu (a jednak możemy ją czytać nie znając pierwszego tomu - jupi!),
• jest jeszcze bardziej zabawna niż Sally - w stylu Terry’ego Pratchetta i moich ulubionych animacji jak Shrek, Hotel Transylwania czy Madagaskar,
• styl autora uznaję za idealnie lekki i bardzo uniwersalny - zachwyci się zarówno dorosły,...
bardzo cozy pozycja, okładka przepiękna, wciągający świat i niecodzienna tematyka. Zdecydowanie polecam zagłębić się w świat Atlasu.
bardzo cozy pozycja, okładka przepiękna, wciągający świat i niecodzienna tematyka. Zdecydowanie polecam zagłębić się w świat Atlasu.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAbsolutnie fantastyczna - pod względem treści i ogólnego wrażenia. Co prawda trochę nie mój gatunek, ale jakże się cieszę, że oderwałem się od moich starych dobrych sci-fi.
Ciekawie jest w końcu czytać książkę, której fabuła nie została skonstruowana wg schematów z weekendowych kursów pt. "Pisanie dla dzbanów". Moja ulubiona część - przypisy.
Poczułam się trochę jakbym znalazła się w innym świecie - trochę jak przy Lemie czy Strugackich.
Cieszę się, że ta książka trafiła w moje ręce. Polecam serdecznie ze względu na nietuzinkowy humor, słodko-gorzką satyrę i przypisy ;)
A wspomniałam o ilustracjach?
Absolutnie fantastyczna - pod względem treści i ogólnego wrażenia. Co prawda trochę nie mój gatunek, ale jakże się cieszę, że oderwałem się od moich starych dobrych sci-fi.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCiekawie jest w końcu czytać książkę, której fabuła nie została skonstruowana wg schematów z weekendowych kursów pt. "Pisanie dla dzbanów". Moja ulubiona część - przypisy.
Poczułam się trochę jakbym...
No nie powiem, naprawdę miło jest ponownie wkroczyć do Kronik Atlasu i zanurzyć się w fantastyce, która jest tak niecodzienna i tak wyjątkowa. Bo powiedzmy sobie szczerze, ile jest historii, w których najgorsze, co może cię spotkać, to zjedzenie tytułowych bobków, a konsekwencją jest zostanie pierwszą kapłanką boga wojny uwięzionego w ciele… chomika? No właśnie.
Już sam ten punkt wyjścia pokazuje, z czym mamy do czynienia. To nie jest zwykła książka fantasy. To fantastyka absurdalna, pełna humoru, dystansu i kreatywności, która momentami totalnie wymyka się schematom. I to jest dokładnie to, co mnie w tej historii kupiło.
Ta książka ma w sobie coś, co uwielbiam najbardziej w książkach fantasy: nieprzewidywalność. Tu naprawdę nie wiesz, co wydarzy się na kolejnej stronie. Każdy rozdział potrafi zaskoczyć czymś nowym, czymś dziwnym, czymś, co na pierwszy rzut oka nie ma prawa działać, a jednak działa i wciąga jeszcze bardziej. Im bardziej absurdalnie, tym lepiej. I złapałam się na tym, że właśnie na takie momenty czekałam najbardziej.
Ogromnym plusem jest to, że to polska fantastyka i to na naprawdę wysokim poziomie. Widać tu dopracowanie w każdym detalu. Sama książka przyciąga uwagę już na pierwszy rzut oka, okładka jest świetnie zaprojektowana, a jej faktura sprawia, że ma się ochotę ją ciągle trzymać w rękach. Do tego ilustracje, które są fantastycznym uzupełnieniem historii. Serio uważam, że więcej książek fantasy powinno z tego korzystać, bo to tylko wzmacnia odbiór całej opowieści.
Autor bardzo szybko zdobył moje zaufanie. Lubię, kiedy widać, że ktoś bawi się historią, że ma wyobraźnię i poczucie humoru, które trafia do czytelnika. Tutaj to wszystko jest. Kreatywność, lekkość i pomysłowość, które sprawiają, że ta seria wyróżnia się na tle innych.
Spędziłam przy tej książce naprawdę przyjemne wieczory. Były momenty, kiedy się uśmiechałam, były takie, kiedy parskałam śmiechem. I to jest dla mnie ogromna wartość, bo nie każda książka fantasy potrafi wywołać takie emocje.
Mam też wrażenie, że to jedna z tych historii, których nie da się do końca opisać. Można mówić o absurdzie, humorze i pomyśle, ale to trzeba po prostu przeczytać samemu. Bo ten rodzaj fantastyki przyciąga czymś trudnym do uchwycenia, czymś, co sprawia, że chcesz więcej i więcej.
Jeśli szukacie książki fantasy, która jest inna niż wszystkie, pełna humoru, absurdu i świeżości, Agnes. Bobki i inne świętości to zdecydowanie coś, na co warto zwrócić uwagę.
No nie powiem, naprawdę miło jest ponownie wkroczyć do Kronik Atlasu i zanurzyć się w fantastyce, która jest tak niecodzienna i tak wyjątkowa. Bo powiedzmy sobie szczerze, ile jest historii, w których najgorsze, co może cię spotkać, to zjedzenie tytułowych bobków, a konsekwencją jest zostanie pierwszą kapłanką boga wojny uwięzionego w ciele… chomika? No właśnie.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJuż sam...
Cosy fantasy to gatunek, który ma szczególne miejsce w moim sercu. Naprawdę nie wiem, jak słaba musiałaby być książka z tego nurtu, żebym jej nie polubiła. Charakteryzuje się on lekkością, ciepłem i subtelnym wątkiem fantastycznym. „Agnes Bobki i inne świętości” to właśnie kwintesencja cosy fantasy.
Agnes odpracowuje dług w hotelu Limbo, który jest najlepszym uzdrowiskiem dla bóstw i demonów. Jej praca polega na rozwiązywaniu problemów gości. Jej życie komplikuje się jednak jeszcze bardziej, gdy przez przypadek zjada święte bobki i zostaje pierwszą kapłanką Philipa. Problem polega na tym, że Philip jest upadłym bogiem wojny uwięzionym w ciele bardzo poirytowanego chomika. Teraz, oprócz codziennych obowiązków, Agnes musi pomóc mu odzyskać wyznawców. A wszystko to zanim dopadnie ich mściwy chłopiec z żarłocznym mieczem oraz zakon, który próbuje zmonopolizować rynek życia pośmiertnego.
To już druga książka z tej serii i w mojej głowie pojawia się tylko jedna myśl: chcę więcej. Jeśli jesteście ze mną od dłuższego czasu, wiecie, że uwielbiam cosy fantasy. Niestety na polskim rynku wciąż jest go zdecydowanie za mało, dlatego doceniam każdą taką historię.
Życie Agnes jest pełne chaosu, a jej codzienne obowiązki zdecydowanie odbiegają od standardowych. Gdy do tego dochodzi jeszcze rola kapłanki Philipa, wszystko staje się jeszcze bardziej nieprzewidywalne. Ta dwójka wyrusza w przygodę, która jest nie tylko zabawna, ale momentami również niebezpieczna.
Ogromnym atutem książki jest kreacja bohaterów, szczególnie tych zwierzęcych. Autor świetnie połączył ich naturalne cechy z ludzkimi zachowaniami, tworząc niezwykle barwne i zapadające w pamięć postacie. Moją ulubioną postacią zdecydowanie był Philip. Jego osobowość jest po prostu genialna, a fragmenty z jego perspektywy czytałam z największą przyjemnością.
Na uwagę zasługują również ilustracje, które pojawiają się w książce. Doskonale oddają klimat historii i pobudzają wyobraźnię, stanowiąc świetne uzupełnienie fabuły.
Styl autora jest lekki, bardzo przyjemny i momentami niezwykle zabawny. Nie jestem w stanie zliczyć, ile razy wybuchnęłam śmiechem podczas czytania dialogów i opisów sytuacji. Wątek fantastyczny jest subtelny, ale jednocześnie odgrywa kluczową rolę, nadając całości wyjątkowy klimat.
Dodatkowym smaczkiem są przypisy autora, które pokazują jego ogromną kreatywność i poczucie humoru.
Ta seria jest naprawdę wyjątkowa i zdecydowanie potrzebuję kolejnych tomów. Uwielbiam wykreowany świat i ten niesamowicie komfortowy klimat, który wypełnia tę historię. Jeśli tak jak ja kochacie cosy fantasy, koniecznie sięgnijcie po tę serię.
Cosy fantasy to gatunek, który ma szczególne miejsce w moim sercu. Naprawdę nie wiem, jak słaba musiałaby być książka z tego nurtu, żebym jej nie polubiła. Charakteryzuje się on lekkością, ciepłem i subtelnym wątkiem fantastycznym. „Agnes Bobki i inne świętości” to właśnie kwintesencja cosy fantasy.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAgnes odpracowuje dług w hotelu Limbo, który jest najlepszym uzdrowiskiem...
Limbo jest hotelem dla bogów, demonów, wampirów i wszystkich pomiędzy. Usługuje im tam między innymi Agnes, która musi jakoś spłacić zapożyczony dług (niemożliwe do osiągnięcia). Spotyka jednak boga wojny (chomika Philipa),który dodaje jej kolejnych zmartwień (błogosławieństwo pierwszej kapłanki). Potrzebują dla niego znaleźć nowych wiernych (najlepiej takich, którzy nie pragną jego zniszczenia, ewaporacji, etc) oraz zdążyć przed zmonopolizowaniem rynku życia pośmiertnego (RAJ-ów, tj. Rejestru Aktywnych Jaźni). Problem w tym, że jeśli Peter, chłopiec i ostatni wierny Philipa, zginie, boga czeka to samo. Na niego natomiast poluje Zakon Kościoła…
A wszystko zaczęło się od czyszczenia zębów krokodylego boga rzeki! Potem duch lasu, Leszek, zapomniał zamknąć drzwi do skrzydła kąpielowego… i wtedy wchodzi on, bóg wojny, cały na puchato - chomik Philip (nie mówić Pip!). Co Agnes musi robić w Limbo? Czasami pomagać w piekielnej kuchni biesa, sprzątać pokoje bogów, czasami z krwi (i wtedy trzeba wzywa wampira Włodka),ach, jeszcze przeżyć i pomagać znaleźć wiernych. Z drugiej strony mamy problemy Petera, dziecka wojny, można by rzec, który musi znaleźć “swojego” boga wojny (gdyż mają pewne porachunki do rozliczenia) i Zakonu Kościoła, który nie da spokoju dzieciakowi, dopóki nie zabiorą i raju jego boga.
Przyznaję, że ciężko mi się pisze ocenę tej książki, bo okazuje się, że mam zbyt ubogie słownictwo, aby przekazać wszystkie moje ochy, achy i inne westchnienia zadowolenia nad tą książką. Wszystko było w niej tak fajnie powiązane, tak przyjemne do śledzenia, że nie chciałem kończyć czytać, a wolałem raczej zatrzymywać się z dobrą herbatą na stacjach na środku jeziora bez widocznej ścieżki czy szyn i siorbać, obserwując rozwój wydarzeń z uśmiechem pod nosem. Absolutnie mogło się tu wydarzyć wszystko - wyobraźnia autora nie zna granic (zresztą udowodnił już to w Sally!) - dlatego do wyboru jest albo przeczytanie wszystkiego na raz, albo rozkoszowanie się chwilą i pozostanie w niej dla rozmyślania oraz zadumy nad tą małą Agnes w hotelu pełnym bóstw i bogiem wojny na ramieniu. Humor autora jest świetny - lawirujący idealnie między polityką, religią a czystą przyjemnością z czytania. Bardzo polubiłem także samą Agnes. Była urzekająca i zaradna (w końcu takie błogosławieństwo). Co chwila sprawdzała, czy chustka dobrze jej się trzyma na ognistych włosach, była pomocna, ale potrafiła zadrzeć nosa (jeśli chodziło o jej współlokatorkę),no i świetnie sprawdzała się w roli pierwszej kapłanki. Wybranie chomika na boga wojny mogłoby się zdawać niecodziennym wyborem, ale sprawdził się idealnie (zresztą jak wszystko tutaj co było niespodziewane, wyszło świetnie). To jest nareszcie coś świeżego i przyjemnego zarazem na tyle, że trzeba samemu się przekonać o baśniowym, a jednocześnie cichym (a może i nie?) klimacie Kronik Atlasu, bo musiałbym długo opowiadać o tym, co tutaj się dzieje… (no wiecie… chomiki-bogowie, bóg mleka, pijące krew miecze; dalej uważam, że to jest świetna pozycja dla fanów Studia Ghibli). Najbardziej jednak podoba mi się, że autor wykorzystuje całą książkę do opowieści - przez odpowiedni sposób pisania, po tytuły rozdziałów, ilustracje, a nawet przypisy! Jeśli potrzebujecie czegoś przyjemnego, ale nie infantylnego(!),możecie opuścić Narnię na rzecz Atlasu.
Limbo jest hotelem dla bogów, demonów, wampirów i wszystkich pomiędzy. Usługuje im tam między innymi Agnes, która musi jakoś spłacić zapożyczony dług (niemożliwe do osiągnięcia). Spotyka jednak boga wojny (chomika Philipa),który dodaje jej kolejnych zmartwień (błogosławieństwo pierwszej kapłanki). Potrzebują dla niego znaleźć nowych wiernych (najlepiej takich, którzy nie...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to