Lotniczka. Opowieść o Janinie Lewandowskiej

Okładka książki Lotniczka. Opowieść o Janinie Lewandowskiej autora Agata Puścikowska, 9788384270622
Okładka książki Lotniczka. Opowieść o Janinie Lewandowskiej
Agata Puścikowska Wydawnictwo: Znak biografia, autobiografia, pamiętnik
400 str. 6 godz. 40 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Format:
papier
Data wydania:
2026-02-25
Data 1. wyd. pol.:
2026-02-25
Liczba stron:
400
Czas czytania
6 godz. 40 min.
Język:
polski
ISBN:
9788384270622
Średnia ocen

8,8 8,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Lotniczka. Opowieść o Janinie Lewandowskiej w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Lotniczka. Opowieść o Janinie Lewandowskiej



książek na półce przeczytane 1363 napisanych opinii 917

Oceny książki Lotniczka. Opowieść o Janinie Lewandowskiej

Średnia ocen
8,8 / 10
22 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Lotniczka. Opowieść o Janinie Lewandowskiej

avatar
326
326

Na półkach:

„Lotniczka” to opowieść o córce generała Józefa Dowbór-Muśnickiego, Janinie Lewandowskiej. Podporucznik, pilot szybowcowa, spadochroniarka, zam0rd0wana w Katyniu. W dzień swoich urodzin, w wieku zaledwie trzydziestu dwóch lat…

Do tej pory czytelnicy nie mieli wielkiego wyboru i mogli zapoznać się z postacią Janiny za sprawą beletryzowanej biografii „Spotkania z Janką”. Tutaj Autorka zaproponowała nieco inne, bardziej faktograficzne, choć również zbeletryzowane, rozwiązanie. W oparciu o szereg źródeł stworzyła opowieść o niezwykłej kobiecie, kreśląc portret postaci nie tylko znaczącej dla naszej historii, ale pokazując też „zwyczajną” stronę Janiny. To złożona, w dobrym stylu napisana opowieść, w której czytelnik otrzymuje jak najpełniejszy obraz życia lotniczki, począwszy od czasów jej dzieciństwa. Rodzina, z której pochodziła znacząco wpłynęła na jej losy, szczególnie fakt wychowywania przez ojca-generała. Widzimy jak Janina stara się znaleźć własne miejsce, poszukuje swojej tożsamości i niezależności, aż wreszcie pasja do lotnictwa zdobywa jej serce. Kobieta jest szczęśliwie zakochana, wychodzi za mąż. I wtedy wybucha w0jna…

Takich książek nie da się czytać bez emocji oraz wdzięczności dla wszystkich tych, którzy wówczas oddali życie za przyszłość Polski, za nas. Lektura tej książki zostawiła mnie z poczuciem wdzięczności i smutku i wzbudziła we mnie refleksje na temat tego, jak wiele takich historii może przejść bez echa, o ilu bohaterach być może nigdy nie usłyszymy. Władze sowieckie skutecznie starały się zatuszować prawdę o Katyniu, miejmy jednak nadzieję, że kiedyś w całości ujrzy ona światło dzienne, a my będziemy mogli podziękować wszystkim bohaterom choćby pamięcią o nich. Cieszę się, że za sprawą tej książki mogłam poznać postać Janiny. Bardzo Wam ten tytuł polecam

„Lotniczka” to opowieść o córce generała Józefa Dowbór-Muśnickiego, Janinie Lewandowskiej. Podporucznik, pilot szybowcowa, spadochroniarka, zam0rd0wana w Katyniu. W dzień swoich urodzin, w wieku zaledwie trzydziestu dwóch lat…

Do tej pory czytelnicy nie mieli wielkiego wyboru i mogli zapoznać się z postacią Janiny za sprawą beletryzowanej biografii „Spotkania z Janką”....

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
503
503

Na półkach:

Bardzo, bardzo rzadko sięgam po wielkie określenia. Życie i wiek nauczyły mnie bowiem, że to, co staje się „najlepsze” w danym momencie, za chwilę może przykryć blask innego „naj”. Ale tutaj z pełną odpowiedzialnością odpowiem: jest to jedna z najlepszych książek poświęconych Katyniowi i II wojnie światowej, jedna z najlepszych biografii i w ogóle książek, jakie przeczytałem, a na pewno najlepsza w dorobku Agaty Puścikowskiej. Zastanawiacie się, co mnie tak zachwyciło? Beletryzowana biografia Janiny Lewandowskiej – córki wielkiego generała Józefa Dowbór-Muśnickiego, bohatera niezwykle ważnego dla mnie jako Wielkopolanina i Poznaniaka.
W swoim życiu naczytałem się wielu biografii, choćby z racji mojego wykształcenia historycznego. Wiele lektur na studiach to właśnie biografie, a późniejsza chęć poznawcza skłaniała mnie do dalszego zgłębiania tego typu literatury. Potem przyszedł przesyt. W ostatnim okresie trafiłem jednak na trzy, może cztery pozycje, które ponownie mnie zainteresowały, ponieważ autorzy podeszli do pokazywania życia swojego bohatera nieco inaczej – mniej chronologicznie i mniej sztywnym językiem. Taką książką, podobnie jak „Lotniczka” wydaną przez Znak, była biografia Agnieszki Holland pióra Karoliny Pasternak. Ale to nie był jedyny powód, dla którego sięgnąłem po nowość Agaty Puścikowskiej…
Zdecydowałem się na lekturę, ponieważ Janina Lewandowska to postać niezwykle ciekawa. Tak mocno, poprzez ojca – wybitnego generała – związana z Poznaniem, Lusowem i Batorowem, podpoznańską miejscowością, ale także z wieloma tajemniczymi momentami ze swojego życia i okolicznościami śmierci w Katyniu. To postać niezwykle barwna: śpiewaczka, pianistka, ale też lotniczka, juzistka i gorąca patriotka, która już w drugim dniu wojny postanowiła dołączyć do obrońców kraju. Okoliczności jej pojmania, "kariery" wojskowej i śmierci są równie tajemnicze, co sensacyjne – przypominają opowieści z wojennych bestsellerów filmowych.
Autorka z drobiazgową szczegółowością, przyglądając się źródłom, odtwarza losy nie tylko Janiny Lewandowskiej, ale całej jej rodziny i najbliższych. Odkrywa tragiczne losy jej rodzeństwa. Dość powiedzieć, że dwie siostry giną z rąk oprawców: Agnieszka z rąk sowieckich w lasku katyńskim, a Agnieszka (Gusia) zostaje zamordowana przez hitlerowców w „niemieckim Katyniu”, jak o masowej egzekucji mówi się, opowiadając o Palmirach pod Warszawą. Losy dzieci Józefa Dowbór-Muśnickiego są nie mniej sensacyjne niż życie samej Janiny.
Jestem pod olbrzymim wrażeniem znakomitej opowieści, którą Agata Puścikowska stworzyła – momentami niemal ze strzępków źródeł. Dialogi, opisy miejsc i sytuacji tworzą klimat dobrej powieści, ale szybko, poprzez fakty, a nawet specjalne podrozdziały nazwane „Okiem dokumentalisty”, autorka sprowadza nas na ziemię. Przypomina, że cały czas poruszamy się w realnym, historycznym świecie. Wielkie uznanie i podziękowania dla autorki.
Nasza poplątana historia i wieloletni zakaz mówienia o Katyniu sprawiają, że tragizm tych wydarzeń odkrywamy cały czas. Jako student historii dowiadywałem się o nich z solidarnościowej „bibuły” i słynnej „Historii Polski” Włądysłąwa Poboga-Malinowskiego wydanej na emigracji. Mam ją na półce i „Lotniczka” na pewno stanie obok tego pomnikowego dzieła.
Mógłbym pisać jeszcze dużo, bardzo dużo, bo wciąż mam tę opowieść w głowie. Odniosę się jeszcze do wątków poznańskich. Autorka opisuje miejsca, które są mi bliskie i doskonale znane. Czy wyobrażacie sobie, że nie wiedziałem o jednym fakcie? Janina Lewandowska swoje pierwsze samodzielne mieszkanko, z którego ruszyła na wojnę, miała na ulicy Niecałej, na starym Grunwaldzie. To ledwie pięć minut od domu, w którym mieszkam…
Kłaniam się i dziękuję Wydawnictwu Znak oraz Agacie Puścikowskiej za odkrycie przede mną tej niezwykłej historii, która pozostanie w moim sercu i głowie na zawsze. Już teraz cieszę się na spotkanie autorskie, które ma się odbyć w Lusowie, w Muzeum Powstańców Wielkopolskich w Lusowie, tuż obok majątku generała w Batorowie.

Bardzo, bardzo rzadko sięgam po wielkie określenia. Życie i wiek nauczyły mnie bowiem, że to, co staje się „najlepsze” w danym momencie, za chwilę może przykryć blask innego „naj”. Ale tutaj z pełną odpowiedzialnością odpowiem: jest to jedna z najlepszych książek poświęconych Katyniowi i II wojnie światowej, jedna z najlepszych biografii i w ogóle książek, jakie...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
497
41

Na półkach:

Historia Janiny Lewandowskiej jest poruszająca i bardzo ciekawa, świetnie wydobywa jej silny charakter i ambicję, ale podkreśla też jej kobiecą stronę.

W książce poznajemy nie tylko historię Janiny, ale mamy też dobrze przedstawione losy jej rodziny. Autorka zgrabnie nakreśla tło historyczne, nie zasypuje nas znanymi nam w większości już faktami, a konsekwentnie skupia się na głównej postaci.

Bardzo żałuję, że nie zachowało się więcej materiałów czy korespondencji, które mogłyby powiedzieć o Janinie jeszcze więcej, bo z pewnością jest to postać inspirująca. 💪

Książkę oceniam bardzo dobrze. Jedyna rzecz, która trochę mi przeszkadzała, to forma beletrystyki. Nie jestem jej zwolenniczką w biografiach – daje mi to poczucie, jakby autor coś zmyślał i nie pozwala mi to w pełni wczuć się w historię. Ale to tylko takie moje prywatne animozje. Nie ma w niej wielu dialogów, więc nie było to też bardzo odczuwalne.

Nie zmienia to faktu, że książka jest dobrze napisana i warta przeczytania. Sądząc po popularności beletryzowanych biografii, myślę, że wiele osób będzie nią zachwyconych, więc z czystym sercem mogę ją polecić.

Historia Janiny Lewandowskiej jest poruszająca i bardzo ciekawa, świetnie wydobywa jej silny charakter i ambicję, ale podkreśla też jej kobiecą stronę.

W książce poznajemy nie tylko historię Janiny, ale mamy też dobrze przedstawione losy jej rodziny. Autorka zgrabnie nakreśla tło historyczne, nie zasypuje nas znanymi nam w większości już faktami, a konsekwentnie skupia się...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

68 użytkowników ma tytuł Lotniczka. Opowieść o Janinie Lewandowskiej na półkach głównych
  • 44
  • 22
  • 2
12 użytkowników ma tytuł Lotniczka. Opowieść o Janinie Lewandowskiej na półkach dodatkowych
  • 3
  • 3
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Agata Puścikowska
Agata Puścikowska
Agata Puścikowska (ur. 1979) - absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Warszawskim. Od 2006 redaktor warszawskiej edycji Gościa Niedzielnego, od 2011 dziennikarz działu „Polska” w GN. Współpracuje z mediami elektronicznymi, m.in z Religia.TV (Piąta strona nieba, Cotygodnik),Radiem Plus. Społecznie zajmuje działalnością pro-life, pracuje z kobietami przed decyzją o aborcji oraz żałujących dokonanej aborcji. Interesuje się muzyką Chopina, książkami i podróżami. Potrafi być żoną Piotra i mamą czwórki dzieci jednocześnie.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Przeżyłam Auschwitz, oszukałam śmierć Joanne Jowell
Przeżyłam Auschwitz, oszukałam śmierć
Joanne Jowell
Zawsze, gdy mam możliwość sięgnięcia po tego typu książkę to to robię. Robię to, ponieważ nie mogę zapomnieć. Nie mogę pozwolić, żeby przeżycia tych ludzi zostały puszczone w niepamięć. Za każdym razem po przeczytaniu takiego świadectwa polecam je dalej. Rozmawiam z najbliższymi, opowiadam im o danym bohaterze. I tak samo było w przypadku Elli. Nie znałam jej przed tą książką, ale po jej przeczytaniu zmieniło się to w jakimś niewielkim stopniu. Autorka świetnie przedstawiła nam historię tej kobiety, ale i jej rodziny. Poznajemy Ellę od samego początku. Od dzieciństwa, poprzez przesiedlenie do getta, obozy, aż po wyzwolenie i jej późniejsze życie. Każda z tych części była tak ciekawa, że nie mogłam się od niej oderwać. Nawet po raz pierwszy włączyłam sobie audiobooka i śledziłam tekst w książce. To było coś niesamowitego, bo wyobrażałam sobie, że to właśnie Ella opowiada mi swoją historię. Ale tutaj nie poznajemy tylko losów Elli. Pojawiają się w niej jej rodzice, siostry, szwagrowie, siostrzeńcy i siostrzenice. Ella tłumaczy nam co się z nimi stało, w jakiej kolejności. Przybliża nam również historię swojej siostrzenicy, która również ocalała z Holokaustu. Dowiadujemy się co kobieta robiła w obozach, jak poznawała innych ludzi, jak próbowałam przetrwać. To było niesamowite przeżycie. Czytać, słuchać opowieści tej dzielnej kobiety. Bardzo spodobało mi się to, że książka nie kończy się w momencie wyzwolenia obozu. Autorka pokazuje nam co było dalej. Dowiadujemy się również jak stworzyła ciepły i kochający dom. Jak mimo tego, że straciła wielu członków swojej rodziny to zyskała nowych. To było fascynujące widzieć jak z jednej ocalałej narodziły się całe rodziny, całe pokolenia. Książkę czyta się bardzo szybko. Mi zajęła ona jeden dzień. Nawet w pewnym momencie mój brat odsłuchał kilku rozdziałów audiobooka, a to w jego przypadku nie lada wyczyn. Nawet kiedy go wyłączyłam na chwilę to od razu kazał mi go uruchomić od razu. To o czymś świadczy. Zdecydowanie warto przeczytać tą książkę i przede wszystkim mówić, polecać ją dalej.
kadynkaczyta - awatar kadynkaczyta
oceniła na1012 godzin temu
Andy Warhol. Srebrny lis Jean-Noël Liaut
Andy Warhol. Srebrny lis
Jean-Noël Liaut
Czy można kochać sztukę, nie lubiąc artysty? Takie pytanie kołacze mi się po głowie po skończeniu tej książki. Przeczytałam „Srebrnego Lisa” i mam w głowie totalny mętlik. Z jednej strony – Andy Warhol, bóg pop-artu, który z puszki zupy zrobił ikonę wartą miliony. Z drugiej – człowiek, który po tej lekturze wydaje mi się po prostu… toksyczny. Liaut w swojej biografii nie bawi się w laurki. Zamiast tego serwuje nam portret człowieka, który był emocjonalną pustynią. Czytałam tę książkę i momentami miałam ciarki – nie z zachwytu, a z niedowierzania, jak bardzo można być niedostosowanym do świata, a jednocześnie tak genialnie nim manipulować. Warhol zbierał wokół siebie pięknych ludzi jak trofea, a potem obserwował ich z boku, samemu pozostając za bezpieczną szybą swojej słynnej peruki. To, co mnie uderzyło najbardziej, to ta jego „inność”. On niczego nie udawał. On po prostu był efektem swoich trudnych początków i lęków, które przekuł w najpotężniejszą markę osobistą XX wieku. Factory, te wszystkie muzy, skandale – to nie był tylko show, to była jego tlen. Książka jest napisana fenomenalnie (ukłony dla tłumaczki, bo to się po prostu „chłonie”!),ale zostawiła mnie z gorzkim wnioskiem, że ludzie nie zawsze są tacy, jakimi nam się wydają. Ta biografia to brutalna lekcja o tym, że za wielkim geniuszem często stoi wielka samotność i charakter, który trudno polubić. Jeśli chcecie dowiedzieć się, jak to jest być „pępkiem świata”, nie dając światu od siebie prawie nic poza obrazami – czytajcie Liauta. Ale ostrzegam: Wasze spojrzenie na kolorowe sitodruki zmieni się na zawsze.
Czytadła_Czekadełka - awatar Czytadła_Czekadełka
oceniła na922 dni temu
Miyazaki. Świat w animacji Susan J. Napier
Miyazaki. Świat w animacji
Susan J. Napier
„Miyazaki. Świat w animacji” to książka, po którą sięgnęłam z dużej ciekawości, bo filmy studia Ghibli zawsze miały w sobie coś wyjątkowego, ale nie wiedziałam, czego dokładnie spodziewać się po samej książce. Już po kilku rozdziałach poczułam, że to nie jest zwykła biografia ani typowa książka o filmach. To raczej spokojna, bardzo szczegółowa opowieść o twórczości, wyobraźni i o tym, jak wiele znaczeń może kryć się w animacji, którą często oglądamy tylko dla przyjemności. Najbardziej podobało mi się to, że książka nie skupia się wyłącznie na faktach z życia Miyazakiego, ale przede wszystkim na jego sposobie myślenia i na tym, skąd biorą się pomysły na jego historie. Czytając, miałam wrażenie, że zaczynam patrzeć na znane animacje zupełnie inaczej. Nagle widać w nich więcej symboli, więcej emocji i więcej ukrytych znaczeń, na które wcześniej w ogóle nie zwracałam uwagi. Dużym plusem tej książki jest to, że jest napisana w sposób bardzo spokojny i momentami wręcz refleksyjny. To nie jest lektura, którą czyta się szybko, bo co chwilę pojawiają się fragmenty, przy których chce się na chwilę zatrzymać i pomyśleć. Podobało mi się, że autorka pokazuje animację jako coś więcej niż rozrywkę. Widać, ile pracy, wrażliwości i przemyśleń stoi za każdą historią, nawet jeśli na pierwszy rzut oka wydaje się ona prosta. Czytając tę książkę, kilka razy miałam ochotę wrócić do filmów, które już kiedyś widziałam, żeby sprawdzić, czy teraz odbiorę je inaczej. I to chyba najlepszy dowód na to, że ta książka naprawdę działa na wyobraźnię. Pokazuje, że animacja może być pełnoprawną sztuką, a nie tylko czymś dla dzieci albo czymś lekkim do obejrzenia wieczorem. Podobało mi się też to, że w książce dużo miejsca poświęcone jest emocjom i temu, jak twórczość Miyazakiego wpływa na ludzi. Nie ma tu przesadnego zachwytu, tylko spokojna analiza, dzięki której można samemu wyciągnąć wnioski. Dzięki temu czyta się to jak rozmowę o filmach, a nie jak suchą analizę. Jestem ciekawa, czy ktoś z Was czytał tę książkę albo oglądał filmy Miyazakiego i miał podobne wrażenie, że im bardziej się w nie zagłębia, tym więcej można w nich zobaczyć. Dla mnie to jedna z tych książek, które nie tylko opowiadają o twórcy, ale też zmieniają sposób patrzenia na jego dzieła. #ksiazka #czytam #recenzjaksiazki #miyazaki #susanapier #studioghibli #animacja #lubieczytac #bookstagram
Notatnik_Recenzentki - awatar Notatnik_Recenzentki
ocenił na1016 dni temu
Kochając Sylvię Plath Emily Van Duyne
Kochając Sylvię Plath
Emily Van Duyne
Chciałoby się napisać, taka młoda, taka ładna, taka zdolna… tylko zbyt wrażliwa na świat pełen narcystycznych mizoginów, który pożarł ją w wieku 30 lat. Emily Van Duyne podjęła się napisania biografii poetki na nowo, kładąc nacisk na kobiece pisanie, szaleństwo i inność. Biografia obejmuje także to, czego oficjalna historia nie chciała przekazywać światu. Mam mieszane odczucia względem tego projektu. Przejmująca jest historia Sylvii i jej związku z Tedem Hughesem. Ogólnie ten facet jest przerażający. Swoje przemocowe związki opierał głównie na s3 ksie, eksploatując kobiety do ostatniej zdrowej tkanki, po czym zupełnie wydrenowane z życia popełniały samobójstwa, w tym rozszerzone, bo Assia, kolejna po Plath partnerka Hughesa, uśmierciła także ich wspólne dziecko. Jakby tego było mało, spadek po Sylvii bezczelnie wykorzystywał pod siebie, promując własną twórczość, a unicestwiając to, co niewygodne. Sam przyznał, że dwa ostatnie dzienniki żony zostały zniszczone. Również ówczesny świat unieważniał dorobek autorki „Szklanego klosza”. NOWA KRYTYKA deprecjonowała wartość poezji Plath, mówiąc o „zepsuciu estetycznego doświadczenia lektury” tylko dlatego, że wiersze odwoływały się do faktów biograficznych, którym autorka dawała upust w literaturze, a czytelnicy odnajdowali w tym także i swoje doświadczenia. Męczącym minusem tej książki jest bezustanna analiza tekstów, szczególnie w dalszych rozdziałach. Co, jak interpretować, jak rozumieć dany zwrot, wytłumaczenie i cytat dla poparcia. Kolejny i kolejny. To najbardziej analityczna biografia, jaką dane mi było przeczytać i nie jestem tym zachwycona. Nie mniej zachęcam do lektury, bo jest tu sporo faktów, które mogą zaskoczyć. IG @angelkubrick
Angel KubRick - awatar Angel KubRick
ocenił na75 dni temu
Dziewczyna niczyja. Historia przetrwania i walki ofiary Epsteina Virginia Roberts Giuffre
Dziewczyna niczyja. Historia przetrwania i walki ofiary Epsteina
Virginia Roberts Giuffre
Bardzo cenię reportaże oraz książki oparte na prawdziwych wydarzeniach — szczególnie te, które poruszają trudne, często bolesne historie i ukazują siłę człowieka w obliczu traumatycznych doświadczeń. Dlatego tak chętnie sięgam po tego rodzaju literaturę. Jedną z takich spraw, która w ostatnich latach wstrząsnęła opinią publiczną na całym świecie, był skandal związany z Jeffreyem Epsteinem, ujawniający mroczne mechanizmy władzy, wykorzystywania i milczenia. Z dużym zainteresowaniem sięgnęłam więc po książkę „Dziewczyna niczyja. Historia przetrwania i walki ofiary Epsteina” — wstrząsającą autobiograficzną opowieść Virginii Roberts Giuffre. Autorka odsłania w niej kulisy jednego z najbardziej kontrowersyjnych skandali naszych czasów, dzieląc się osobistym świadectwem bólu, walki i niezwykłej determinacji. Virginia Roberts Giuffre prowadzi czytelnika przez własne życie – od dramatycznego dzieciństwa, naznaczonego przemocą i zaniedbaniem, aż po moment, który na zawsze zmienił jej los. Już jako młoda dziewczyna była szczególnie narażona na wykorzystanie – brak wsparcia, poczucia bezpieczeństwa i stabilizacji sprawił, że stała się łatwym celem dla ludzi o złych intencjach. Kluczowym momentem w jej historii jest spotkanie z Ghislaine Maxwell, która wprowadza ją w świat Epsteina. To właśnie wtedy Virginia trafia do „pokoju masażu” – miejsca, które okazuje się początkiem wieloletniego koszmaru. Autorka szczegółowo opisuje, co działo się za zamkniętymi drzwiami luksusowej posiadłości Epsteina na Manhattanie. To miejsce, które z zewnątrz wyglądało jak rezydencja bogatego finansisty, w rzeczywistości było sceną systematycznego wykorzystywania młodych dziewcząt. Virginia opowiada o przemocy fizycznej i psychicznej, o manipulacji oraz całkowitym odebraniu jej poczucia własnej wartości. Jeszcze bardziej szokujące są fragmenty dotyczące wyspy Little Saint James. Autorka sugeruje, że była ona miejscem spotkań wpływowych osób – ludzi z elit politycznych, biznesowych i towarzyskich. Choć nie wszystkie nazwiska padają wprost, atmosfera tajemnicy i bezkarności jest wyraźnie odczuwalna. Jednym z najbardziej poruszających wątków jest pytanie: dlaczego przez tyle lat nikt nie reagował? Virginia wielokrotnie próbowała szukać pomocy – jednak jej głos był ignorowany. W książce wybrzmiewa gorzka prawda o zmowie milczenia, o systemie, który chronił sprawców zamiast ofiar. Mimo ogromu cierpienia autorka nie pozostaje jedynie bierną narratorką własnej tragedii. Jej zeznania przyczyniły się do ujawnienia przestępstw i postawienia części winnych przed sądem. Jednak cena, jaką za to zapłaciła – psychiczna i emocjonalna – jest ogromna. „Dziewczyna niczyja” to nie jest reportaż, który „czyta się lekko” – momentami wręcz przytłacza brutalnością i bezsilnością, jaką odczuwa autorka. To historia, która wstrząsa czytelnikiem, porusza do głębi I wzbudza silne emocje. Najbardziej uderzyło mnie to, jak systemowo zawiodło wszystko, co powinno chronić człowieka – rodzina, instytucje, społeczeństwo. Historia Virginii pokazuje, jak łatwo można zostać „niewidzialnym”, gdy nie ma się zaplecza, pieniędzy ani wpływów. Jednocześnie ogromne wrażenie zrobiła na mnie jej siła. Pomimo wszystko, co przeszła, zdecydowała się mówić. Ta książka nie jest tylko zapisem traumy – to także akt odwagi i próba odzyskania kontroli nad własną historią. Styl narracji jest prosty, momentami surowy, co tylko potęguje autentyczność przekazu. Nie ma tu miejsca na upiększenia – jest prawda, często bolesna, brutalna i niewygodna. Historia Virginii pozostawia czytelnika z wieloma pytaniami – o sprawiedliwość, o władzę, o to, jak często ignorujemy sygnały krzywdy. Uważam, że to pozycja niezwykle ważna – trudna, ale potrzebna. Nie tylko jako świadectwo jednej osoby, ale jako głos w sprawie, o której przez lata zbyt wielu ludzi wolało milczeć.
ksiazka_w_kwiatach - awatar ksiazka_w_kwiatach
ocenił na71 dzień temu
Bracia Grimm. Biografia Ann Schmiesing
Bracia Grimm. Biografia
Ann Schmiesing
Jestem przekonana, że każdy zna Baśnie Braci Grimm. Ale wiecie, kim byli Jakub i Wilhelm? Ann Schmiesing przybliża losy jednych z najpopularniejszych braci w historii literatury. ,,Bracia Grimm. Biografia” to fascynująca lektura o ludziach, którym przyszło żyć w czasach przemian i rewolucji. Zostali poddani niejednej próbie, przeżyli i doświadczyli wiele trudnych chwil. Wnieśli wiele do niemieckiej kultury, nauki i języka. Zyskali popularność jako autorzy opublikowanych po raz pierwszy w 1812 i 1815 roku w dwóch tomach ,,Baśni dla dzieci i dla domu”. To opowieść o Grimmach: ich rodzinie i przyjaciołach, czasach szkolnych i studenckich, pracy zawodowej i dorobku literackim, badaniach naukowych i analizie lokalnej kultury, podejściu do życia i międzyludzkich relacji. Ukazuje szerokie zainteresowanie legendami, wierzeniami, obyczajami i zwyczajami, a także bogactwem języka, pojęć i definicji. To lektura, która przybliża czytelnikom autorów, ukazując tym samym ich utwory w całkiem nowej perspektywie. ,,Bracia Grimm. Biografia” to obszerna i szczegółowa biografia autorów baśni czytanych przez pokolenia. Historia ich życia ukazana została w perspektywie czasów, w których żyli: czasów reform i przemian, miejsc, w których dorastali i się wychowali. To wielowymiarowa lektura odnosząca się do norm społeczno-kulturowych, przemian politycznych, rozwoju nauki i techniki, ale i poszukiwań odpowiedzi na pytania w legendach, miejscowych opowieściach i wierzeniach. Autorka w najdrobniejszym szczególe przybliża życie Braci Grimm, opierając się na faktach potwierdzonych naukowo i ciekawostkach z ich życia. Książka napisana jest przystępnym językiem, choć wymaga skupienia w związku z wieloma opisywanymi szczegółami i naukowymi przemyśleniami, a załączone zdjęcia i grafiki umilają czytelnikowi niesamowitą podróż w czasie – do czasów życia i twórczości Braci Grimm. umożliwia spojrzenia na braci z całkiem innej perspektywy, nie tylko jako autorów, ale także ludzi. Autentycznych, zwyczajnych, pełnych pasji i doświadczeń. Tak od siebie różnych, ale połączonych braterską więzi.
Joanna - awatar Joanna
oceniła na63 dni temu
BAL trwa teraz Riya Sokół
BAL trwa teraz
Riya Sokół
„Bal trwa teraz” to poruszająca, szczera do bólu autobiografia Riya Sokół. Artystka odsłania w niej nie tylko kulisy kariery, lecz przede wszystkim swoją drogę przez depresję, która stała się początkiem leczenia, pracy nad sobą i duchowego przebudzenia. To opowieść o upadaniu i wstawaniu. O momentach, w których na koncie hulał wiatr, a codzienność sprowadzała się do dramatycznych wyborów między kompletem nowych opon a świątecznymi prezentami dla bliskich. O dylematach, które rachunki opłacić, gdy środków brakuje na wszystko. O bezradności po ataku hakerskim na konta w mediach społecznościowych. A jednak przez cały ten czas towarzyszyło jej przekonanie, że pieniądze są, tylko trzeba im zaufać i rzeczywiście, jak pisze, pojawiały się w najmniej spodziewanych momentach. Mimo wielkiej miłości do sceny i śpiewania Riya przeszła poważny kryzys psychiczny i chwile zwątpienia w swoją misję. W książce zwraca się do Boga słowami: użyj mnie, użyj mojego talentu dla dobra ludzi. Ta deklaracja nie brzmi jak slogan, lecz jak osobiste zobowiązanie. Autorka chce zmieniać podejście Polaków do życia, inspirować do odwagi i życia w zgodzie ze sobą. Dużą część książki zajmuje jej rozwój duchowy. Riya opisuje spotkania z różnymi przewodnikami, próby zrozumienia mechanizmów rządzących emocjami i przekonaniami. Nie jest to jednak opowieść o czarach, lecz o świadomej pracy nad sobą, osadzonej także w psychologii. Mantrę „wdycham ból, wydycham miłość” znałam wcześniej z książki Sheryl Paul „Mądrość lęku” i już wtedy zrobiła na mnie ogromne wrażenie. To działanie wbrew intuicji, bo naturalnym odruchem jest ucieczka od bólu, a nie przyjęcie go i przemiana. Autorka pisze również o życiu prywatnym: zawodach miłosnych, rozwodzie, patchworkowej rodzinie i ogromnej miłości do córek. To właśnie rozmowy z nimi stały się dla niej impulsem do powrotu do dawnych marzeń. Wspomina także czas pandemii, który zatrzymał ją na Kostaryce, z dala od zgiełku wielkich miast. Ten okres wyciszenia i odrodzenia był dla niej tak przełomowy, że z czasem inni zaczęli przypisywać sobie autorstwo projektu, który powstał z jej potrzeby serca. „Bal trwa teraz” szczególnie poruszy osoby, które cenią pracę nad sobą i poszukują własnej prawdy oraz życiowej misji. Doceniam tę książkę za szczerość, odwagę i gotowość do dzielenia się doświadczeniem, choć mam świadomość, że nie każdy czytelnik będzie gotów przyjąć jej przekaz. Styl Riyi Sokół cechuje autentyzm i intymność. Pisze językiem prostym, potoczystym, pozbawionym patosu. Lektura przypomina rozmowę z kimś bliskim, kto bez upiększeń opowiada o swoich lękach, słabościach i nadziejach. Narracja jest obrazowa i dynamiczna. Autorka swobodnie przechodzi od codziennych scen, takich jak wizyta w urzędzie czy rozmowy w szpitalu, do głębokich refleksji nad duchowością i przeznaczeniem. Całość przenika ciepło i lekka melancholia, ale jednocześnie silna determinacja w poszukiwaniu własnej drogi. To pisanie z serca, nastawione na emocjonalny rezonans, a nie literackie fajerwerki. Osobiście bardzo cenię głos artystki i z przyjemnością słucham jej utworów. Jej interpretacja piosenki „Bal”, najbardziej znanej z wykonania Maryla Rodowicz, ma w sobie niezwykły rozmach i energię. I właśnie tak, z odwagą i pełnią zaangażowania, jak śpiewa Riya, warto żyć i spełniać swoje marzenia. Bo bal naprawdę trwa teraz.
Andarielka - awatar Andarielka
oceniła na81 miesiąc temu
Łzy Sybiru Dorota Pietruszka
Łzy Sybiru
Dorota Pietruszka
"Łzy Sybiru" to debiutancka i jakże poruszająca powieść autorstwa Doroty Pietruszki, która zabiera nas w podróż po jednym z najtrudniejszych i jakże bolesnych fragmentach historii. Autorka z ogromną delikatnością i autentycznością opisuje zmagania dzieci i ludzi dorosłych, którym z dnia na dzień odebrano poczucie bezpieczeństwa, beztroskę, zdrowie i dom... Ten ukochany dom, który dawał tak wiele radości i chwil, które na długo pozostaną w pamięci. "Łzy Sybiru" to zdecydowanie mocna pozycja skupiająca się na człowieku i jego emocjach, sile i lęku, który jest jego nieodłącznym towarzyszem w miejscu, gdzie każdy modli się, aby przeżyć kolejny dzień. Pisarka pokazuje również jaką ludzie mają wolę walki o życie swoje i swoich bliskich, kiedy w grę wchodzą ekstremalne warunki i czające się na każdym progu niebezpieczeństwo. Jest to historia przedstawiona z dziecięcej perspektywy pełnej prostoty i wrażliwości, która poruszy serce czytelników. Styl jakim posługuje się autorka, mimo trudnego tematu, jest lekki i bardzo obrazowy dzięki temu snuta przez nią opowieść nabiera prawdziwych barw. Tempo w jakim porusza się pióro autorki jest spokojne co idealnie oddaje monotonię i ciężar życia na zesłaniu. "Odczuwalnie bolesna... Przepełniona tęsknotą, smutkiem i ciężarem otaczającego klimatu, który odbija się na ciele wyniszczając go dzień po dniu pozostawiając po sobie rany, które są trudne do zagojenia. Ale niestrudzona walka o przetrwanie i życie daje maleńką nadzieję na powrót do rodzinnego domu i próbę zapomnienia o najgorszym koszmarze." Tak właśnie podsumowałabym książkę, która zrobiła na mnie ogromne wrażenie pozostawiając na moim sercu ogrom smutku i pewności, że zawsze będę pamiętać o ludziach, którzy przeszli tak wiele 🥺
mum_booklover - awatar mum_booklover
ocenił na101 dzień temu
Śnieżne bractwo. Brutalne świadectwo przetrwania Pablo Vierci
Śnieżne bractwo. Brutalne świadectwo przetrwania
Pablo Vierci
Mam nadzieję, że siedzicie wygodnie. „Nie umiem sobie wyobrazić większego niedostatku i straszniejszego upodlenia niż te, jakich zaznaliśmy w Andach.” „Na wysokości czterech tysięcy metrów wieją potężne wiatry, powietrze jest zbyt rozrzedzone i trudno się oddycha, a ciało nigdy nie może się wystarczająco rozgrzać. Chcą zrozumieć, jak zdołaliśmy przeżyć.” „Postanowiłem, że umrę w wigilię Bożego Narodzenia, dwudziestego czwartego grudnia. Wypadał wtedy siedemdziesiąty trzeci dzień naszej gehenny.” Ta historia zostanie w mojej głowie na bardzo długo. Niektóre sceny będą śnić mi się po nocach. Moja wyobraźnia nie jest w stanie ogarnąć tego bezmiaru cierpienia, jakiego doświadczyli ci ludzie. I do jakich decyzji byli zmuszeni. Przerażająca, poruszająca i tak boleśnie szczera historia przetrwania... Czytałam kolejne strony i czułam dreszcze... Ale nie mogłam przestać! Aż ściskało mnie w środku, dusza krwawiła... Mimo to, czytałam dalej i dalej. Drużyna młodych rugbustów wraz z rodzinami i przyjaciółmi, wsiadła do samolotu. To było 13 października 1972. Samolot był wyposażony w nowoczesną technologię, która... zawiodła. Autopilot zawiódł, a samolot runął. Ci, którzy przeżyli, zostali uwięzieni na lodowcu. Większość spisała ich na straty, bo przecież tam nikt by nie przeżył. To niemożliwe. Tylko najbliższa rodzina nadal wierzyła. Gdy jednak stało się to, co nie możliwe, wszyscy zastanawiali się, jak im się to udało. W takich warunkach? Bez odpowiedniej odzieży i sprzętu? No i... bez pożywienia? Ta, ostatnia kwestia okazała się najbardziej mroczną i bolesną częścią tej opowieści. Jak wrócić do codziennego życia, niosąc na barkach taki bagaż doświadczeń? Niesamowicie poruszająca historia! Myślę, że będą ją pamiętać do końca życia.
MałeKsiążkoweMole - awatar MałeKsiążkoweMole
ocenił na91 miesiąc temu
Humorystki. Kobiety, które uczyły nas śmiechu Violetta Ozminkowski
Humorystki. Kobiety, które uczyły nas śmiechu
Violetta Ozminkowski
Co to były za czasy, chwile, wydarzenia…! Czas, który przeminął, a jakby wciąż żyje w pamięci całego pokolenia. Trzy kobiety, tak różne, tak odmienne w swoich życiowych przejściach, pasjach, podejściu do mężczyzn będących tuż obok nich…Trzy wielkie, którym dane było żyć w dobrych czasach, pomimo wojny, biedy, niepewności i często ogromnego indywidualizmu. Czy z takiej pięknej mieszanki wybuchowej można utkać jedną opowieść? Okazuje się, że tak. Można napisać niezwykłą biografię, nie jakiś nadęty, nudny pean, nie historię już znaną, ale stworzyć coś szalenie nowatorskiego, oryginalnego, pięknego w ciszy "malowanej słowem", która z kart książki krzyczy tak dobitnie i mocno, że trudno nam nie pozazdrościć: mądrości, miłości, a przede wszystkim wolności, które były udziałem trzech pań. Tak ukazać kobiety „z krwi i kości” potrafiła tylko ona: autorka delikatna, uważna i prawdziwa, Violetta Ozminkowski. W książce „Humorystki. Kobiety, które uczyły nas śmiechu” pisarka prezentuje zbeletryzowane fragmenty losów trzech wybitnych i znanych artystek polskiej sceny kulturalno-literackiej: Stefanii Grodzieńskiej, Magdaleny Samozwaniec i Marii Czubaszek. Grodzieńska (po mężu Jurandot) – ulotna drobinka, cudna aktorka estradowa i satyryczna, urocza „paplaja”, admiratorka miłości, pląsająca do końca pomiędzy dwoma mężczyznami, Jerzym Jurandotem a Fryderykiem Járosym, o swojej działalności na deskach scenicznych i świetnych skeczach mawiała „"tfurczość" przez małe "tfu", chociaż bardzo się myliła… Pomimo wojny i ciężkich czasów, unosiła się nad sceną egzystencjalną z wielką gracją uroczej girlsy, wierząc słowom męża, by żyć z podniesioną głową i honorem, jakby nigdy nic strasznego się nie działo… „Wolelibyście kochać i nie wiedzieć o tym czy nie kochać wcale? Co za pytanie. Jak można kochać i nie wiedzieć? A jednak można. Czasem tak jest łatwiej. Inaczej każda nowa miłość będzie tylko marną próbą odtworzenia tamtej”. Samozwaniec, córka Wojciecha Kossaka, nie miała już tyle szczęścia co Grodzieńska, może dlatego że zabrakło wokół niej „wybawicieli dnia codziennego”, ale nosiła się zawsze na bogato, żyjąc jednak stale w przeszłości, pełnej miłości najukochańszego ojca. Z nieodłącznym futrem i dobranymi na każdą okazję nakryciami głowy, ostrą satyrą na ustach i pudełkami z cukierni, pełnymi rozpływających się w ustach tartaletek i torcików, zawsze zwiewna, ruchliwa, wesoła, jak nikt znała się na mężczyznach, "tnąc" ich nie tylko mocnym piórem. Po upadku słynnej krakowskiej Kossakówki jej świat się jakby zatrzymał; szukała sensu w każdym dniu, podtrzymując wokół siebie mit ważnej i szalenie światowej rodziny. Czas mijał jednak nieubłaganie… „Nikt nie nauczył jej, jak cieszyć się nowym dniem, gdy nie można z nikim dzielić smaku opowieści […] Ile można żyć bez braw? Trzeba wstać codziennie rano i za wszelką cenę unikać lustra, bo tam, we własnym odbiciu, przy odrobinie nieuwagi można zobaczyć twarz matki albo ojca. Twarze Wielkich Nieobecnych”. Czubaszek – ta to dopiero…Osobna, bezwzględna wobec głupoty i miernoty słownej, a przecież tak drobna, krucha, może też psychicznie. Nie tylko papieros i parówka…Obok ukochany „kochany zając” – wybitny jazzman Wojciech Karolak i ona - pisarka i satyryczka, autorka tekstów znanych piosenek, świetna felietonistka oraz dziennikarka, a przy tym świetna komentatorka codziennego życia społecznego. Trafił mu się ktoś wyjątkowy. Dla niej, ot związek zwykłych ludzi, bez patosu, z pilotem od telewizora w dłoni, gazetą na kolanie i fotelem, w który zapadała się codzienna miłość, utkana z inteligentnych rozmów i człowieczych wad… „Większości par przez lata udaje się stworzyć coś w rodzaju mitu założycielskiego. Każda porządna firma wie, że dobra opowieść ma szansę przerodzić się w legendę, a wtedy klękajcie narody. Produkt opakowany w serce sprzedaje się na pniu […] Ale – żeby oni byli tylko zwykli. Na ogół są jacy tacy pokraczni: za chudzi, za grubi, za brzydcy, za głupi, za bardzo wykształceni. A wiadomo, nie ma nic gorszego od człowieka wykształconego ponad swoją inteligencję. Ale każdy jest pokręcony na swój wadliwy sposób. I to akurat dobrze, bo czy właśnie nie te usterki czynią ich związek unikatowym?”. Jest jeszcze coś. Bohaterki książki miały szansę porozmawiać tylko u Ozminkowskiej: Magdalena z Marią o mężczyznach („Myślałam, że mam depresję, a ja miałam męża”),o nietrwałym życiu, o dawnym świecie pełnym wielu odcieni i tęsknot i Maria z wybitnym kardiochirurgiem, Marianem Zembalą – o sercu, lekarskim ryzyku, o trwaniu chociaż jest żal do życia, o Bogu i o tym, jak w sumie krótki jest ten ziemski czas („Życie jest takie krótkie, krótkie i cenne, pani Mario. Dlatego nie wolno życia marnować, bo każdy człowiek zostawia po sobie ślad”). Te spotkania, gdzie żaden dialog nie jest zbyteczny, chwytają za serce, tłumaczą życie, ukazując niespotykane osobowości rozmówców. To one poruszyły mnie podczas lektury najbardziej. Autorka z niesamowitym wyczuciem prowadzi czytelnika przez świat kobiet, które nauczyły się żartować nie pomimo życia, lecz z powodu jego trudów. Humorystki u Ozminkowski są ironiczne, bystre, momentami bezlitośnie szczere — wobec świata, wobec innych, wobec siebie. Ich dowcip z zasady powinien bawić, ale nie zawsze bawi i to jest bardzo w porządku, bo życie to nie tylko sama lekkość i uroki, a częściej rozczarowania, dyskomfort, czerstwy chleb i skwaśniałe wino. A jednak na koniec zawsze żal, że to już, że tyle… Zajrzyj do mnie: https://www.facebook.com/TatraLang
Mona - awatar Mona
oceniła na92 miesiące temu
Wpół do starości. Refleksje o drugiej połowie życia Marzena Rudnicka
Wpół do starości. Refleksje o drugiej połowie życia
Marzena Rudnicka
Sięgając po książkę „Wpół do starości. Refleksje o drugiej połowie życia” Marzeny Rudnickiej, trochę obawiałam się, że będzie przygnębiająca – w końcu starość rzadko kojarzy się z radością. Z drugiej strony byłam ciekawa, co autorka ma do powiedzenia na ten temat. Muszę przyznać, że Rudnicka dzieli się wieloma słusznymi przemyśleniami, a książka jest zdecydowanie warta polecenia. Nasze społeczeństwo się starzeje, a kraje powinny pomyśleć o bardziej rozwiniętym systemie opieki nad osobami starszymi. Obecnie wiele osób w średnim wieku musi rezygnować z pracy, aby zaopiekować się schorowanymi rodzicami. Rzadziej niż kiedyś spotyka się wielopokoleniowe rodziny mieszkające pod jednym dachem, choć znane są eksperymenty łączące domy opieki dla seniorów z obecnością dzieci – co korzystnie wpływa na wszystkie pokolenia. Autorka słusznie zauważa, że połowa życia to moment, w którym warto zaplanować przyszłość: zarówno spisać testament i uporządkować swoje rzeczy, jak i pomyśleć o opiece nad starzejącymi się rodzicami czy zwierzętami. Nie raz zdarza się, że zwierzaki zostają same po śmierci właściciela, czego same nie rozumieją – ktoś musi o nie zadbać. Z mniej przygnębiających refleksji warto wymienić akceptację czasu i przemijania. Rudnicka przypomina, że nasze postrzeganie upływającego czasu ma duże znaczenie dla psychiki i zdrowia. Jest w tym trochę prawdy, że „masz tyle lat, na ile się czujesz”. Szczególnie podobał mi się rozdział „Ósmy dzień tygodnia”, w którym autorka pyta: „Jak schudnę, jak skończę projekt, kiedyś… A co jeśli to kiedyś nie nadejdzie?” Nic nie jest nam dane na pewno, a przyszłość jest nieznana. Warto realizować marzenia tu i teraz. Można zacząć tańczyć tango po pięćdziesiątce, a w wieku dziewięćdziesięciu lat mieć czterdzieści lat pięknych wspomnień z milong. Żyjemy coraz dłużej, więc warto zadbać o zdrowie, finanse i relacje już teraz. Zaskoczyło mnie, jak duży wpływ na nasz dobrostan mają relacje międzyludzkie – utrzymywanie dobrych kontaktów rodzinnych i przyjacielskich poprawia stan zdrowia, nawet jeśli nasze nawyki nie zawsze są korzystne. Jednym z poruszonych tematów jest także hejt na wiek. Starzy często nie rozumieją młodych, a młodzi – starych, choć wszystkich nas czeka to samo. Autorka podkreśla, jak ważne jest traktowanie osób starszych z godnością – nie zmieniając „Pani Heleny” w „babcię Helenkę” – oraz pozwalanie im decydować o swoim życiu. Decyzje dotyczące przyszłości i opieki powinny być podejmowane wspólnie. Starość nie jest atrakcyjna ani pożądana, ale możemy się do niej przygotować. Rudnicka pokazuje, że planowanie, akceptacja i dbanie o relacje pozwalają tę drugą połowę życia przeżyć w sposób wartościowy i świadomy.
Andarielka - awatar Andarielka
oceniła na81 miesiąc temu
Niebo. Pięć lat w sekcie Sebastian Keller
Niebo. Pięć lat w sekcie
Sebastian Keller
Książka „Niebo. Pięć lat w sekcie” to przejmujący zapis losów Sebastiana Kellera, który jako dwudziestolatek dał się wciągnąć w orbitę wpływów Bogdana Kacmajora. Moja ocena 7/10 wynika z faktu, że autorowi udało się przelać na papier coś niezwykle trudnego: ewolucję od całkowitego zaślepienia do bolesnego przebudzenia, w którym głównym katalizatorem zmian nie była logika, lecz miłość. Najmocniejszym punktem tej relacji jest wątek relacji Sebastiana z Anetą. W hermetycznym świecie sekty, gdzie każde uczucie musiało być filtrowane przez wolę „apostoła”, ich miłość stała się aktem najwyższego buntu. Keller pokazuje, że to właśnie więź z żoną – paradoksalnie poznaną wewnątrz grupy – stała się bezpieczną kotwicą, która pozwoliła mu nie oszaleć. To fascynujące studium psychologiczne: w miejscu zaprojektowanym do łamania charakterów, autentyczne uczucie dwojga ludzi stało się siłą, której guru nie był w stanie w pełni kontrolować. Miłość do Anety dała Sebastianowi odwagę, by zakwestionować boskość Kacmajora i ostatecznie zerwać z fałszywym prorokiem. Keller z dużą wnikliwością opisuje również mroczną stronę duchowości lidera. Dostrzega w nim demoniczne emocje – specyficzny rodzaj destrukcyjnej energii, która zasilała autorytet „apostoła”. Autor nie zatrzymuje się na powierzchownej ocenie; analizuje, jak gniew, pycha i manipulacja lidera rezonowały z lękami członków grupy, tworząc toksyczne sprzężenie zwrotne. To spojrzenie na sektę jako na byt niemal metafizycznie zły dodaje książce ciężaru i sprawia, że czyta się ją z dreszczem niepokoju. Literacko książka bywa surowa, niemal reportażowa, co momentami odbiera jej głębię, na jaką zasługuje tak dramatyczna historia. Niektóre opisy codziennej egzystencji w komunie są powtarzalne a wydarzenia czasami opisywane są asynchronicznie, co może nużyć czytelnika szukającego szybszego tempa akcji. Niemniej jednak, jako dokumentacja wychodzenia z „piekła na ziemi”, jest to pozycja bezcenna. Podsumowując, „Niebo” to nie tylko ostrzeżenie przed sektami, ale przede wszystkim opowieść o triumfie ludzkiej podmiotowości. Sebastian Keller udowadnia, że nawet w najbardziej opresyjnym systemie, gdzie pranie mózgu jest codziennością, głos serca i lojalność wobec drugiej osoby mogą stać się najskuteczniejszą bronią przeciwko manipulacji. To solidne 7/10 za szczerość w opisie walki o prawo do bycia mężem, ojcem i po prostu wolnym człowiekiem, z dala od cienia fałszywego mesjasza.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na75 dni temu

Cytaty z książki Lotniczka. Opowieść o Janinie Lewandowskiej

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Lotniczka. Opowieść o Janinie Lewandowskiej