Wollodrïn

Okładka książki Wollodrïn autora David Chauvel, Jérôme Lereculey, 9788368346473
Okładka książki Wollodrïn
David ChauvelJérôme Lereculey Wydawnictwo: Lost In Time Cykl: Wollodrïn (tom 1) komiksy
284 str. 4 godz. 44 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Wollodrïn (tom 1)
Data wydania:
2025-11-28
Data 1. wyd. pol.:
2025-11-28
Liczba stron:
284
Czas czytania
4 godz. 44 min.
Język:
polski
ISBN:
9788368346473
Tłumacz:
Jakub Syty
Średnia ocen

8,3 8,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Wollodrïn w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Wollodrïn

Średnia ocen
8,3 / 10
12 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Wollodrïn

avatar
101
96

Na półkach:

Mam w kolekcji trochę komiksów fantasy, ale do tej pory jeśli chodzi konkretnie, o takie typowe high fantasy z elfami, orkami i krasnoludami itd., absolutnie najlepsze były dla mnie powieści graficzne ze Świata Akwilonu. I po kilku fenomenalnych tomach wydanych w tym roku z tego cyklu, absolutnie nie byłem przygotowany na to, że cokolwiek przebije to uniwersum. A jednak przyszedł Wollodrïn od Lost in Time i pozamiatał. Pierwszy tom tej epickiej przygody składa się z pięciu rozdziałów, które z kolei przekładają się na trzy główne wątki. Zatem omówię je teraz po kolei:

Poranek popiołów – fenomenalny początek, spotykamy naszych bohaterów w lochu, gdzie czekają na egzekucje. Jednakże okazuje się, że są w czepku urodzeniu, ponieważ niejaki Gast z księstwa Regonem postanawia ich wynająć do brudnej roboty. Przy okazji organizuje też epicką ucieczkę z więzienia. Zadanie jest proste w założeniach. Trzeba udać się na ziemię orków i uratować dziedziczkę jednego z rodów. Jednakże, jak to w życiu bywa, wszystko po drodze się komplikuje. Na przykład nasi biedni bohaterowie, kompletnie przypadkiem lądują w samym środku bitwy!

Konwój – w tej opowieści doszło do rozdzielenia bohaterów z Poranka popiołów i obserwujemy dalsze losy jednej z głównych postaci oraz nowego protagonisty, który przewinął się we wcześniejszym rozdziale. Opowieść koncentruje się na ochronie konwoju grupy wyznawców Ernöna (co ciekawe, to tacy ichniejsi Amisze!). Niestety nasza dwójka bohaterów podejmuje fatalną w skutkach decyzję i po zapasy zachodzi do Ergon Hel, miasta, w którym rozpęta się piekło…

Ten, który śpi – dla odmiany ta opowieść nie łączy się nijak z poprzednimi historiami. Koncentrujemy się tu na postaci młodego krasnoluda, który postanawia się udać do podziemnej zakazanej krainy, aby zdobyć kwiat dla uroczej dziewczyny…

Cała recenzja:
https://ostatniatawerna.pl/mission-impossible-w-wersji-fantasy-recenzja-komiksu-wollodrin-t-1/

Mam w kolekcji trochę komiksów fantasy, ale do tej pory jeśli chodzi konkretnie, o takie typowe high fantasy z elfami, orkami i krasnoludami itd., absolutnie najlepsze były dla mnie powieści graficzne ze Świata Akwilonu. I po kilku fenomenalnych tomach wydanych w tym roku z tego cyklu, absolutnie nie byłem przygotowany na to, że cokolwiek przebije to uniwersum. A jednak...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
10
10

Na półkach:

Ach, jak ja kocham fantastykę! Uwielbiam elfów o ich dumnych, pełnych tajemnic spojrzeniach, krasnoludów z ich upartą odwagą, orków, którzy okazują się czymś więcej niż bezmyślnymi hordami, i ludzi - różnorodnych, pełnych słabości i niespodziewanej szlachetności. Kiedy trafiam na komiks, który oddaje ten klimat z prawdziwą pasją, czuję się jak w domu. I właśnie tak jest z „Wollodrïn”.

Ten pierwszy tom zbiorczy to czysta, nieskrępowana, epicka frajda z fantasy w najczystszej postaci! Jest przygoda, jest magia, krew, wielkie emocje i piękne krajobrazy. Od pierwszych stron czuć, że to opowieść tworzona z rozmachem i serduchem a świat jest tak barwny i żywy, że człowiek ma ochotę spakować plecak i do niego wskoczyć.

Fabuła prowadzona jest trzema wątkami i każdy z nich ma w sobie coś absolutnie wciągającego. Pierwszy to drużyna skazańców wysłanych na samobójczą (no dobra, „prawie” samobójczą) misję na terytorium orków. Wolność i złoto w zamian za odnalezienie porwanej spadkobierczyni? Brzmi jak układ z diabłem i dokładnie taki klimat tu czuć! Drugi wątek śledzi losy dwóch twardych jak skała najemników eskortujących pobożnych osadników przez dzikie ziemie, gdzie niebezpieczeństwo czai się dosłownie wszędzie. A trzeci? Młody krasnolud zakochany po uszy schodzi w zakazane podziemia po rzadki kwiat dla ukochanej. Romantycznie? Owszem. Ale też niebezpiecznie! I właśnie w tym tkwi siła – w bohaterach, ich relacjach i emocjach, które są w centrum historii, nawet przy potworach i magii.

A rysunki? błagam. To jest wizualna uczta. Piękne krajobrazy, dynamiczne sceny walki, wszystko dopracowane, szczegółowe, soczyste. To jeden z tych komiksów, przy których regularnie zatrzymujesz się, żeby po prostu popatrzeć. I zachwycić się. I jeszcze raz popatrzeć. I znów zachwycić się. I tak w kółko!
I wiecie co? Czytałam to jednym tchem. Ani przez sekundę się nie nudziłam, a 282-stronicowy komiks zniknął szybciej, niż się spodziewałam.

Dlatego z czystym, rozemocjonowanym sercem polecam „Wollodrïn”. Bo to piękny, epicki, pełen pasji powrót do korzeni gatunku!

Ach, jak ja kocham fantastykę! Uwielbiam elfów o ich dumnych, pełnych tajemnic spojrzeniach, krasnoludów z ich upartą odwagą, orków, którzy okazują się czymś więcej niż bezmyślnymi hordami, i ludzi - różnorodnych, pełnych słabości i niespodziewanej szlachetności. Kiedy trafiam na komiks, który oddaje ten klimat z prawdziwą pasją, czuję się jak w domu. I właśnie tak jest z...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
213
213

Na półkach:

To jest ten przypadek gdy liczysz na porządne fantasy, a dostajesz porządne fantasy i dużo więcej. Mogę się mylić, ale chyba nikt nie reklamuje albumu "Wollodrïn" jako doskonałej hybrydy gatunkowej? Zacznę natomiast od tego. ze to najlepsza niespodzianka na koniec roku.

Fantasy? Tak, ale fantasy jako ubranie wierzchnie. Tutaj wszystko jest oczywiście podyktowane pod ten znany anturaż. Od bestiariusza, przez ciąg archetypicznych charakterów, po znajome scenerie. Elfy, orki, gobliny, krasnoludy, są wszyscy.

Czytelnik wertuje "Wollodrïn", widzi kadry z "Wollodrïn", zna zarys opowieści z wydawniczej notki, a w trakcie lektury? To przecież western, horror i co tam jeszcze najlepszego znajdziesz ze swoich ulubionych gatunków.

To również opowieść epizodyczna, świetny serial rozpisany na wiele ról. A zaczyna się od "Poranka popiołów", pierwszej części i podjęcia misji przez grupę desperatów osadzonych w jednym lochu. Tak, w tym jednym dusznym miejscu znalazła się niezła grupa zabijaków, każdy z innej parafii, każdy osadzony za inne przewinienia. Ale mają szansę uniknąć stryczka. Muszą tylko odnaleźć porwaną dziewczynkę. Za kidnaping odpowiedzialne są orki, a orki w tym świecie grasują na rubieżach. Ich klany z reguły trzymają się z dala od ludzkich osad, pomimo tego że ludzie zapuszczają się coraz głębiej i coraz dalej zakładają swoje farmy i budują miasta. Rozpoznajesz już pewien schemat?

Zatem są osadnicy, są konwoje zaprzężone w woły. To pionierzy tych ziem. Jest cały ten znajomy krajobraz. Czy orkowie, ich społeczność, kultura (wioski, tryb życia, rytuały, hierarchia, w końcu podział na różne plemiona) są zbudowane na obrazie rdzennych mieszkańców Ameryki? Może brzmi to osobliwie, ale trudno uciec od tego przeświadczenia. I cała reszta też się zgadza. Zatem western i Dziki Zachód to podłoże "Poranka popiołów". I gdy szybko przestawiłem się na te tryby, komiks okazał się tą wspaniałą (a już na starcie było dobrze) niespodzianką.

Jednak autorzy idą dalej, nie zatrzymują się na westernie. Skoro bowiem zaprzęgli ten podstawowy gatunek pod swoją opowieść fantasy, można brnąć dalej, prawda? Prawda. Nie będę już więcej odkrywać, ale im dalej, tym lepiej. Horror i znowu western (tutaj gwarantowany zawrót głowy w "Konwoju"),przygoda, wspaniale nakreślone postaci i relacje. A finałowy odcinek to "Ten, który śpi" i wyraźny vibe od tandemu Rosiński & Van Hamme. I są tu prawdziwe emocje (w całym albumie) wynikające z tego, że zaczynasz lubić bohatera, ale nie powinieneś się do niego przyzwyczajać. Dlaczego? Bo "Wollodrïn" to brutalny świat, a David Chauvel (scenariusz) i Jérôme Lereculey (rysunki) potwierdzają to na każdym kroku. Ta Twoja ulubiona postać z pierwszych stron, kilkanaście plansz później może już być skrócona o głowę. Brutalne, ale w treści bardzo wiarygodne i uczciwe.

Album narysowany przez Jérôma Lereculey'a prezentuje się cudnie i jest w swojej estetyce inspirowany średniowieczem. Do tego dochodzi pełna paleta barw, dynamiczne sceny, artysta nie ucieka a wręcz rozsmakowuje się w brutalnych aktach. Odcięte głowy, przebite ciała, sekwencje są pełne przemocy, warto przy tej okazji przypatrzeć się szczegółom. Lereculey potrafi zadbać o to, by wypełnić ciasne kadry po brzegi. Rysunek to też trochę nordycki klimat, a ze względu na swoją atmosferę rzeczywiście niekiedy bliski "Thorgalowi". Warto też docenić szczegóły, które wychodzą z kreski Lereculey'a - ornamenty na zbrojach, struktury drewna, faktury tkanin. Artysta często daje wgląd w szersze panoramy, to bardzo dobrze podkreśla pewien charakter epickiej przygody.

"Wollodrïn" jako seria fantasy nie skupia się na jednej misji. To seria przygód w brutalnym świecie, w którym egzystują różne rasy. Zaznaczone są napięcia między nimi. Ludzie, jak zwykle, szufladkują innych. Trudno nam wyjść z tych uproszczeń. Orki na przykład są według ludzi zawsze okrutne, ale akcja w komiksie nie raz zweryfikuje te poglądy. To opowieść o wyrzutkach, o moralnych wyborach, przyjaźni i trudnych uczuciach w świecie pełnym przemocy. David Chauve w świecie heroicznego fantasy pokazuje zatem cały szereg dramatów. Pełna satysfakcja.

To jest ten przypadek gdy liczysz na porządne fantasy, a dostajesz porządne fantasy i dużo więcej. Mogę się mylić, ale chyba nikt nie reklamuje albumu "Wollodrïn" jako doskonałej hybrydy gatunkowej? Zacznę natomiast od tego. ze to najlepsza niespodzianka na koniec roku.

Fantasy? Tak, ale fantasy jako ubranie wierzchnie. Tutaj wszystko jest oczywiście podyktowane pod ten...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

29 użytkowników ma tytuł Wollodrïn na półkach głównych
  • 16
  • 13
16 użytkowników ma tytuł Wollodrïn na półkach dodatkowych
  • 5
  • 4
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Pięć Krain. Znów muszą się bać David Chauvel, Mélanie Guyard, Jérôme Lereculey, Patrick Wong
Ocena 7,3
Pięć Krain. Znów muszą się bać David Chauvel, Mélanie Guyard, Jérôme Lereculey, Patrick Wong
Okładka książki Pięć Krain. Słyszę, jak śmiejesz się w duchu David Chauvel, Mélanie Guyard, Jérôme Lereculey, Patrick Wong
Ocena 6,9
Pięć Krain. Słyszę, jak śmiejesz się w duchu David Chauvel, Mélanie Guyard, Jérôme Lereculey, Patrick Wong
Okładka książki Pięć Krain. Bardziej niż martwa David Chauvel, Mélanie Guyard, Jérôme Lereculey, Patrick Wong
Ocena 7,1
Pięć Krain. Bardziej niż martwa David Chauvel, Mélanie Guyard, Jérôme Lereculey, Patrick Wong
Okładka książki Pięć krain. Czas na prezent David Chauvel, Mélanie Guyard, Jérôme Lereculey, Patrick Wong
Ocena 6,9
Pięć krain. Czas na prezent David Chauvel, Mélanie Guyard, Jérôme Lereculey, Patrick Wong
Okładka książki Pięć krain. Bez ciebie nie dam rady David Chauvel, Mélanie Guyard, Jérôme Lereculey, Patrick Wong
Ocena 8,0
Pięć krain. Bez ciebie nie dam rady David Chauvel, Mélanie Guyard, Jérôme Lereculey, Patrick Wong
Okładka książki Pięć Krain. Obiekt twojej nienawiści. David Chauvel, Mélanie Guyard, Jérôme Lereculey, Patrick Wong
Ocena 7,7
Pięć Krain. Obiekt twojej nienawiści. David Chauvel, Mélanie Guyard, Jérôme Lereculey, Patrick Wong
Okładka książki Pięć Krain. Taka sama drapieżność David Chauvel, Mélanie Guyard, Jérôme Lereculey, Patrick Wong
Ocena 7,6
Pięć Krain. Taka sama drapieżność David Chauvel, Mélanie Guyard, Jérôme Lereculey, Patrick Wong

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Okładka książki Eternum Christophe Bec, Jaouen Salaün
Ocena 7,0
Eternum Christophe Bec, Jaouen Salaün
Okładka książki Weekly Juan Díaz Canales, Giovanni Rigano
Ocena 7,6
Weekly Juan Díaz Canales, Giovanni Rigano
Okładka książki Stróże prawa z Dzikiego Zachodu Hervé Richez, Oger Tiburce
Ocena 7,5
Stróże prawa z Dzikiego Zachodu Hervé Richez, Oger Tiburce
Okładka książki Jeronimus Christophe Dabitch, Jean-Denis Pendanx
Ocena 7,6
Jeronimus Christophe Dabitch, Jean-Denis Pendanx
Okładka książki Żółtodzioby Brett Parson, Brian Posehn, Rick Remender
Ocena 8,3
Żółtodzioby Brett Parson, Brian Posehn, Rick Remender
Okładka książki Mroczni Rycerze ze Stali. Wojna Trzech Królestw Yasmine Putri, Tom Taylor
Ocena 7,8
Mroczni Rycerze ze Stali. Wojna Trzech Królestw Yasmine Putri, Tom Taylor

Cytaty z książki Wollodrïn

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Wollodrïn