
Najlepsi. Kowboje, którzy polecieli w kosmos

- Kategoria:
- reportaż
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- The Right Stuff
- Data wydania:
- 2025-10-21
- Data 1. wyd. pol.:
- 1993-01-01
- Liczba stron:
- 512
- Czas czytania
- 8 godz. 32 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788383357010
- Tłumacz:
- Jan Kraśko
Słynna książka Toma Wolfe’a opowiada o wyścigu kosmicznym dwóch wielkich mocarstw i ludziach, którzy znaleźli się w samym jego centrum. O pionierach, których codzienność balansowała na granicy odwagi i szaleństwa, o eksperymentach mogących skończyć się katastrofą i tajemnicach NASA ukrywanych przed światem. Życie astronautów toczyło się równie intensywnie na Ziemi, jak i wysoko ponad nią – pełne ekstremalnych treningów, aspiracji większych niż życie, ale też miłości, rozczarowań, dumy i samotności.
Oto historia tych, którzy mieli odwagę uwierzyć w marzenia i sięgnąć gwiazd
Kup Najlepsi. Kowboje, którzy polecieli w kosmos w ulubionej księgarniPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oficjalne recenzje książki Najlepsi. Kowboje, którzy polecieli w kosmos
Kosmos, ostatnia granica
Do roku przełomu, który odesłał do historii jedynie słuszny ustrój, poza sowiecką propagandą, do Polski docierało niewiele informacji o amerykańskim programie kosmicznym. O programie amerykańskim dowiadywaliśmy się tylko tyle, ile sprzyjało to propagandzie radzieckiego sukcesu. Program radziecki był natomiast tajny jak prawie wszystko w państwie sowieckim.
„Najlepsi” Toma Wolfe’a to książka, której legendę ugruntowała oscarowa ekranizacja „Pierwszy krok w Kosmos”. Pierwszym planem w relacji Wolfe’a są oczywiście przygotowanie do pierwszych załogowych lotów ponad atmosferą Ziemi. Wyjątkowość „Najlepszych” tworzy jednak drugi plan dziennikarskiej opowieści, który w niektórych jej fragmentach przyćmiewa wątek kształtowania się programu Mercury. Upodobanie do imprezowania w knajpach i zamiłowanie do szybkich wozów. Poznajemy ich rodziny i strach przed najgorszym, co może spotkać pilotów-oblatywaczy, przyszłych astronautów. Wolfe dokłada do tego i pieczołowicie relacjonuje jeszcze inny wątek, ambicjonalny. Taka mieszanka planów i wątków w książce Wolfe’a, to smakowity kąsek Ameryki pierwszych lat ery kosmicznej.
Książka Tima Wolfe’a to solidna, drobiazgowa i pełna szczegółów reporterska opowieść o pionierskim okresie dojrzewania Ameryki do Kosmosu po szoku, którym było w październiku roku 1957 wprowadzenie na orbitę Ziemi pierwszego w historii sztucznego satelity przez Związek Radziecki. Książka miejscami irytująca stylem wtrącania i komentowania przedstawianej relacji, chwilami nudząca powtórzeniami, ale dostarczająca mnóstwa ciekawych szczegółów technicznych, proceduralnych i życiowych. To także soczysta kulturowo i osobowościowa relacja o motywacjach i słabościach, zwątpieniach i determinacji, o reakcjach „właściwej ekipy” na pomysły NASA.
Tomasz Kokowski
Opinia społeczności książki Najlepsi. Kowboje, którzy polecieli w kosmos
Książka która jak film Hitchcocka zaczyna się od przysłowiowego trzęsienia ziemi, a dalej jest tylko mocniej. Reportaż poświęcony początkom amerykańskiego programu kosmicznego. Ale zaczyna się nie od zacisza politycznych gabinetów, czy laboratoriów badawczych, ale od życiorysów tych, którzy ten program będą realizowali; tylko widziany z perspektywy ich pasji, dążeń i marzeń. W tym chyba tkwi niezwykłość tego reportażu i świadczy o jego przełomowości, autor bowiem przytacza i opisuje nie same fakty ale dusze i ducha głównych bohaterów. Chuck Yeager, Alan Shepard, Virgil Grissom, John Glenn, Malcolm Scott Carpenter, Walter Schirra, Leroy Gordon Cooper i Donald Slayton, wszyscy oni mieli niesamowite doświadczenie jako piloci wojskowi i doświadczalni, a podjęli się czegoś z jednej strony prostszego (niż praca testera oblatywacza),a jednocześnie niesamowicie wciągającego i przełomowego. Choć autor (jako gorący amerykański patriota) opisywał ich doświadczenia z perspektywy szczęśliwego finału to w książce najlepsze są opisy porażek i nieudanych prób jakie musiały nastąpić aby przyszedł sukces. I to chyba jest największa wartość tej wciągającej opowieści.
Oceny książki Najlepsi. Kowboje, którzy polecieli w kosmos
Poznaj innych czytelników
1151 użytkowników ma tytuł Najlepsi. Kowboje, którzy polecieli w kosmos na półkach głównych- Chcę przeczytać 767
- Przeczytane 372
- Teraz czytam 12
- Posiadam 128
- Kosmos 11
- Reportaż 11
- 2019 10
- 2018 10
- Ulubione 8
- Do kupienia 4
Tagi i tematy do książki Najlepsi. Kowboje, którzy polecieli w kosmos
Czytelnicy Najlepsi. Kowboje, którzy polecieli w kosmos przeczytali również
Cytaty z książki Najlepsi. Kowboje, którzy polecieli w kosmos
Przyjechali tutaj, do miasta, w którym zawsze działy się najważniejsze rzeczy, i przywieźli ze sobą to nienazwane i nienazywalne coś. Może właśnie po to Nowy Jork istnieje? Może istnieje po to, żeby wysławiać tych, którzy coś w sobie mają, bez względu na to, czym to coś jest? A to, co tkwiło w nich, biło na łeb wszystko inne, bo wszyscy na to reagowali, bo chcieli się o to otrz...
Rozwiń





















































Opinie i dyskusje o książce Najlepsi. Kowboje, którzy polecieli w kosmos
Temat bardzo ciekawy,ale język ktorym jest napisana jest strasznie drażniący. Zbyt wiele razy przewija sie wykrzyknik "brachu" i "zuchaśka" (czymkolwiek jest),żeby można bylo to zdzierżyć...
Temat bardzo ciekawy,ale język ktorym jest napisana jest strasznie drażniący. Zbyt wiele razy przewija sie wykrzyknik "brachu" i "zuchaśka" (czymkolwiek jest),żeby można bylo to zdzierżyć...
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toReportaż o kowbojach, którzy polecieli w kosmos, to historia w której człowiekowi nie wystarczyła ziemia i woda. To opowieść o ludziach, którzy chcieli wzbić się w przestworza, być pierwszymi ludźmi, którzy dotrą poza granicę możliwości i ją przesuną - tym samym torując drogę dla przyszłych powietrznych wędrowców.
Książka skupia się na pierwszym amerykańskim programie kosmicznym Mercury, której celem było umieszczenie człowieka na orbicie okołoziemskiej i sprowadzenie go bez szwanku z powrotem na Ziemię.
Zanim jednak dochodzi do samych misji poznajemy ludzi, którzy mają w nich uczestniczyć. Poznajemy też ich rodziny, codzienność, emocje towarzyszące im podczas kolejnych zmagań, gorycz porażki i błędy, które niektórych kosztowały życie.
🌍 Nie można zarzucić książce, że jest nudna. Choć momentami się dłuży i wydawałoby się, że niektóre fragmenty można byłoby pominąć, nie wytracając jednocześnie przyjemności z historii.
🌍 Styl pisania autora bardziej przypomina prelekcje na które ktoś się załapał i postanowił spisać wszystko, co usłyszał. Nie ma tutaj suchego języka faktów, a pełną emocji przygodę.
☁ Przez tak emocjonalny język, trudno dopatrzeć się tutaj literatury faktu/reportażu. Czy można powiedzieć, że autor delikatnie odleciał?
☁ Brak jakiejkolwiek bibliografii utrudnia spojrzenie na tytuł jako coś rzetelnego.
Najlepiej by było, gdyby potraktować całość jak temat, którym Tom Wolfe jest na tyle zainteresowany, że potrafił z uzyskanych informacji i wtrąceń emocjonalnych, stworzyć zgrabną powieść.
Nasi kowboje ukazani są jak ludzie z krwi i kości, którym nie brak ambicji do tego aby sięgać po to, co na pierwszy rzut oka wydaje się nieosiągalne. Z drugiej strony pojawiają się obawy rodziny i strachem przed nieznanym, co jest zdecydowanie bliższe czytelnikowi.
Jest to też niecodzienna lekcja w czasach, gdzie świat wstawał z kolan po drugiej wojnie światowej. Z jednej strony zupełnie nowa rzeczywistość, z drugiej Zimna Wojna, które cechowały się przede wszystkim wyścigiem zbrojeń, ale również o palmę pierwszeństwa w dominacji eksplorowania kosmosu.
Mimo początkowych obaw, tytuł okazał się wciągający. Natomiast momentami materiał mógłby zostać ucięty dla dobra czytelników, którzy bawiliby się równie dobrze (a nawet lepiej!) gdyby podarowano sobie przynajmniej pięćdziesiąt niewiele wnoszących stron.
Reportaż o kowbojach, którzy polecieli w kosmos, to historia w której człowiekowi nie wystarczyła ziemia i woda. To opowieść o ludziach, którzy chcieli wzbić się w przestworza, być pierwszymi ludźmi, którzy dotrą poza granicę możliwości i ją przesuną - tym samym torując drogę dla przyszłych powietrznych wędrowców.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka skupia się na pierwszym amerykańskim programie...
Oficjalna recenzja: https://lubimyczytac.pl/oficjalne-recenzje-ksiazek/22640/kosmos-ostatnia-gr....
[Uwaga] Redakcja tekstu recenzji dokonana przez LC usunęła około ponad 50% (!!!) tekstu. Tekst został w ten sposób tępo, barbarzyńsko i skandalicznie okaleczony, a pozostały jego kikut nie jest recenzją, którą przygotował i co chciał przekazać recenzent.
Pełna treść recenzji poniżej.
---------------------------------------------
Kosmos, ostatnia granica
_________________
Do roku przełomu, który odesłał do historii jedynie słuszny ustrój, poza sowiecką propagandą, do Polski docierało niewiele informacji o amerykańskim programie kosmicznym. W roku 1969 towarzysz Wiesław załatwił Polakom co prawda, dając swoje przyzwolenie, emisję w telewizji polskiej transmisji na żywo z lądowania Orła na Księżycu, ale dopiero w roku 1973 do polskich entuzjastów podboju Kosmosu trafił przewodnik encyklopedyczny „Kopernik, Astronomia, Astronautyka” (https://lubimyczytac.pl/ksiazka/95072/kopernik-astronomia-astronautyka-przewodnik-encyklopedyczny),który natychmiast stał bezcennym źródłem - wręcz kopalnią wiedzy naukowej, opisów technicznych, informacji o programach badawczych i wyprawach poza Ziemię. Pięć lat później, mieliśmy także swoje przysłowiowe pięć minut na orbicie Ziemi słuchając tego, co stamtąd mówił pierwszy polski kosmonauta. W następnej dekadzie naszą uwagę przyciągała technologia promów kosmicznych, wyrosła z koncepcji samolotów orbitalnych, których pierwsze modele na podstawie niemieckich koncepcji z okresu II Wojny Światowej powstawały po obu stronach żelaznej kurtyny już od końca lat 50-tych i w latach 60-tych XX. wieku. Ponad oficjalne telewizyjne „setki” TVP i „Sondę” nie mieliśmy jednak szans na obszerniejsze informacje o podboju Kosmosu i przyjrzenie się jak powstawały, i jak realizowano programy kosmiczne na świecie. O programie amerykańskim dowiadywaliśmy się tylko tyle, ile sprzyjało to propagandzie radzieckiego sukcesu (z kulminacją w czasie Sojuz-Apollo w roku 1975). Program radziecki był natomiast tajny jak wszystko w państwie sowieckim, a o tym, kto i jak długo będzie albo już jest poza Ziemią informowano w najlepszym wypadku w dniu startu kolejnej misji. Informacje o kosmicznych dokonaniach innych państw, jeśli się pojawiały, to z częstotliwością odwiedzin sąsiedztwa Ziemi przez komety długookresowe.
„Najlepsi” Toma Wolfe’a to wielokrotnie wznawiana książkowa opowieść o amerykańskim programie kosmicznym Mercury z plejady relacji i reportaży i amerykańskich programach kosmicznych, na których przeczytanie historia dała nam szansę dopiero po roku 1989. Nie była jednak pierwszą w Polsce, bo przed nią pojawiła się mocno eksponująca amerykański kontekst kulturowy, kronika programu księżycowego Apollo „Na podbój Księżyca” Normana Mailera (1971, polskie wydanie 1978 nakładem Wydawnictwa Książka i Wiedza).
Pierwszym planem w relacji Wolfe’a są oczywiście przygotowania do pierwszych załogowych lotów ponad atmosferą Ziemi. Wyjątkowość „Najlepszych” tworzy jednak drugi plan dziennikarskiej opowieści, który w niektórych jej fragmentach przyćmiewa wątek kształtowania się programu Mercury. Tym planem są ludzie wybrani jako najlepsi z najlepszych i tło kulturowe Stanów Zjednoczonych końca lat 40-tych i 50-tych XX wieku, podczas najzimniejszego okresu Zimnej wojny. To charaktery i odwaga tej pierwszej siódemki wspaniałych, ale też brawura, nonszalancja i ułańska niemal fantazja niektórych. Upodobanie do imprezowania w knajpach i zamiłowanie do szybkich wozów. Poznajemy ich rodziny i strach przed najgorszym, co może spotkać pilotów-oblatywaczy, przyszłych astronautów. Wolfe dokłada do tego i pieczołowicie relacjonuje jeszcze inny wątek, ambicjonalny.
Oblatywacze wybrani na pierwszych astronautów mierzyli się z kpiącym lekceważeniem swoich kolegów z samozwańczego Błękitnego Bractwa, poskramiających coraz to nowsze i szybsze konstrukcje latające. Pokonanie bariery dźwięku na samolocie rakietowym X-1, start i lądowanie, rekordy prędkości i wysokości, pilot kierujący latadłem. Tym w oczach doświadczonych poskramiaczy nieznanego różnił się prawdziwy kowboj latających cacek od żywego obiektu doświadczalnego wciśniętego do niesterowalnej metalowej puszki i osadzonego na czubku rakiety balistycznej zamiast głowicy bojowej.
Planem tła opowieści o programie Mercury jest skromna i niepewna wiedza o tym, co może spotkać w Kosmosie ludzi, których tam dostarczy rakieta. Odkrywanie tej wiedzy i zdobywanie potrzebnych kompetencji było jak chodzenie po cienkim i pękającym co kawałek lodzie, bo coraz większe doświadczenie i sukcesy w budowaniu coraz szybszych i coraz wyżej latających odrzutowców miały się jednak nijak do lotów za granicą Kosmosu. Decyzje szczebla politycznego (trzeba tam posłać Amerykanina) grzęzły jednak w ruchomych piaskach decyzji wykonawczych i przepychanek Lotnictwa (samoloty orbitalne) z NASA (rakiety kosmiczne). Program Mercury musiał więc nie tylko dać odpór radzieckim sukcesom kosmicznym. To była walka o pieniądze (duże),infrastrukturę (były bazy lotnicze i lotniska, ale nie kosmodromy) i specjalistów (doświadczeni piloci i oblatywacze). O ile pieniądze i infrastruktura były po stronie Lotnictwa, to specjaliści już niekoniecznie. Pierwsza siódemka dla Mercurego została szybko i sprawnie skaperowana z Lotnictwa, co przez długi czas było właściwie jedynym sukcesem programu kosmicznego. Wybrano „najlepszych” ponadprzeciętnie sprawnych fizycznie, kompetentnych i otwartych na kosmiczne nieznane. Ugruntowało to z resztą dogmat procedur i oceny kandydatów na amerykańskich astronautów, kontynuowany w programach kosmicznych Gemini i Apollo. Bariera wykluczająca cywilnych członków misji kosmicznych w amerykańskich programach kosmicznych została przełamana dopiero w załodze szóstej, ostatniej misji księżycowej Apollo 17 . Kolejni cywilni członkowie załóg misji załogowych NASA zaczęli się pojawiać jednak dopiero w programie STS (loty promów kosmicznych).
W starciu z ostentacją i pogardą malkontentów z Błękitnego Bractwa oblatujących krnąbrne myśliwce, górą okazują się jednak ci „Najlepsi”. Nie dość, że cierpliwie i z uporem zmusili inżynierów programu Mercury do wyposażenia kapsuł w porządny bulaj dający widok „prawie” taki jak z kokpitu myśliwca, to jeszcze wywalczyli drążek sterowniczy i niewielki, ale zawsze jakiś, zakres sterowania położeniem ich „Latających konserw”. Elitarną gwardię oblatywaczy pokonało jednak coś innego niż „Najlepsi”. To napędzane wizjami kosmicznej przyszłości rozgłos i sława pierwszych ludzi w Kosmosie – astronautów, popkulturowych celebrytów, medialna i publiczna rozpoznawalność. Na domiar złego, sukces NASA w przeprowadzeniu serii lotów w programie Mercury skasował oblatywaczom konkurencyjny program Lotnictwa budowy i okiełzania „prawdziwego” samolotu kosmicznego Boeing X-20 Dyna-Soar.
Książka Tima Wolfe’a to solidna, drobiazgowa i pełna szczegółów reporterska opowieść o pionierskim okresie dojrzewania Ameryki do Kosmosu po szoku, którym było w październiku roku 1957 wprowadzenie na orbitę Ziemi pierwszego w historii sztucznego satelity przez Związek Radziecki. Książka miejscami irytująca stylem wtrącania i komentowania przedstawianej relacji, chwilami nudząca powtórzeniami, ale dostarczająca mnóstwa ciekawych szczegółów technicznych, proceduralnych i życiowych. Na przykład takich jak te o badaniach medycznych kandydatów na przyszłych kowbojów przestrzeni, czy te o wymyślaniu przez NASA jacy ci kandydaci powinni być i jak ich szukać, albo o tym jak żyło się w Ameryce’40/50. To także soczysta kulturowo i osobowościowa relacja o motywacjach i słabościach, zwątpieniach i determinacji, o reakcjach „właściwej ekipy” na pomysły NASA. Taka mieszanka planów i wątków w książce Wolfe’a, to smakowity kąsek Ameryki pierwszych lat ery kosmicznej.
Program Mecury wykonał pierwszy krok Ameryki w Kosmos. Ostatnia granica została pokonana. Zaledwie siedem lat później ziemianie wykonali pierwszy krok na powierzchni naturalnego księżyca obiegającego ich macierzysty świat, ale to już materiał na inną recenzję.
Oficjalna recenzja: https://lubimyczytac.pl/oficjalne-recenzje-ksiazek/22640/kosmos-ostatnia-gr....
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to[Uwaga] Redakcja tekstu recenzji dokonana przez LC usunęła około ponad 50% (!!!) tekstu. Tekst został w ten sposób tępo, barbarzyńsko i skandalicznie okaleczony, a pozostały jego kikut nie jest recenzją, którą przygotował i co chciał przekazać recenzent.
Pełna treść...
Wciągnęła mnie od samego początku. Lubię taki klimat!
Wciągnęła mnie od samego początku. Lubię taki klimat!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to📚NAJLEPSI. KOWBOJE, KTÓRZY POLECIELI W KOSMOS 🖋Tom Wolfe @zysk_wydawnictwo
🔹🔸🔹🔸🔹🔸
Czy można opowiedzieć historię podboju kosmosu tak, żeby czytelnik czuł wiatr pędzący po kabinie odrzutowca, zapach paliwa rakietowego i gęste jak dym napięcie w starciu dwóch mocarstw? Tom Wolfe udowadnia, że można i robi to w sposób absolutnie oszałamiający. „Najlepsi. Kowboje, którzy polecieli w kosmos” to książka, która nie tylko przedstawia fakty, ale wciąga jak najlepsza powieść przygodowa. Z tą różnicą, że wszystko wydarzyło się naprawdę.
Autor przenosi nas do czasów, gdy świat po raz pierwszy usłyszał piknięcie Sputnika, a Ameryka poczuła na plecach zimny oddech radzieckiej przewagi. To moment narodzin gorączkowego kosmicznego wyścigu, pełnego ambicji, ryzyka i marzeń tak wielkich, że aż niebezpiecznych. Autor maluje obraz ludzi z krwi i kości, którzy z jednej strony balansowali na granicy życia i śmierci, a z drugiej… bawili się jak kowboje, którym dano skrzydła i powiedziono: „Lecicie pierwsi”.
Największą siłą tej książki jest to, że Wolfe nie wygładza rzeczywistości. Pokazuje astronautów bez patosu jako facetów, którzy mieli swoje słabości, konflikty, ambicje i lęki. Jedni byli wzorem cnót, inni wrzodem na szyi kolegów. Rywalizowali, sprzeczali się, walczyli o uznanie… a jednocześnie stawali się ikonami narodu, niemal bogami amerykańskiej wyobraźni. Wolfe odsłania kulisy NASA, eksperymenty balansujące na granicy absurdu i codzienność, w której bycie astronautą oznaczało nie tylko sławę, ale i samotność, presję oraz nieustanne życie na krawędzi.
Język Wolfe’a jest żywy, wyrazisty, miejscami wręcz szalony i dlatego tak genialny. Autor pisze tak, jakby trzymał nas za kołnierz i krzyczał: „Patrz! To wszystko jest prawdziwe!”. Jego styl dodaje tej historii odwagi, humoru i gigantycznej energii. Tu nie ma nudnego technicznego bełkotu, są za to opowieści o przełamywaniu granic - tych fizycznych, tych społecznych i tych ludzkich.
To książka o pionierach, marzycielach i o ludziach, którzy musieli udowodnić, że są najlepsi. O odwadze podszytej szaleństwem. O wyścigu, który odmienił świat. I o tym, że w cieniu rakiet, błysków fleszy i narodowego zachwytu zawsze stoi człowiek z jego dumą, strachem, słabościami i niesamowitą siłą.
Jeśli interesuje Was kosmos, NASA, historia, wielkie osobowości lub po prostu dobrze napisane reportaże to sięgnijcie po tę książkę bez wahania. To jedna z tych książek, które zostają w głowie długo po tym, gdy zamknie się ostatnią stronę. Wolfe napisał coś więcej niż reportaż. Napisał legendę. Za egzemplarz oraz możliwość współpracy reklamowej dziękujemy wydawnictwu @zysk_wydawnictwo
#Najlepsi #TomWolfe #KowbojeKtórzyPolecieliWKosmos #TheRightStuff #NASA #Kosmos #Astronauci #Reportaż #NonFiction #KsiążkowyPolecajnik #CzytamBoLubię #BookstagramPL #KosmicznaLektura #LiteraturaFaktu
📚NAJLEPSI. KOWBOJE, KTÓRZY POLECIELI W KOSMOS 🖋Tom Wolfe @zysk_wydawnictwo
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to🔹🔸🔹🔸🔹🔸
Czy można opowiedzieć historię podboju kosmosu tak, żeby czytelnik czuł wiatr pędzący po kabinie odrzutowca, zapach paliwa rakietowego i gęste jak dym napięcie w starciu dwóch mocarstw? Tom Wolfe udowadnia, że można i robi to w sposób absolutnie oszałamiający. „Najlepsi. Kowboje, którzy...
Tom Wolfe zabrał mnie w czasy, gdy niebo było polem bitwy o prestiż, ludzkie marzenia i w dużej mierze dominację technologiczną. Ta książka to wspomnienia narodzin ery kosmicznej, gdzie ludzie musieli wykazywać się równie wielkim szaleństwem, co odwagą.
Autor ukazuje spektakularny moment, gdzie podbój kosmosu przestaje być czystą fantazją i science-fiction, a staje się celem możliwym do realizacji. Wolfe przedstawia wizerunki pilotów zarówno tych testowych jak i astronautów programu Mercury, którzy mówią kolokwialnie, mieli wycięte układy nerwowe, a adrenalina była dla nich najlepszym paliwem. Co ważne dostałam ich autentyczny obraz a nie wyidealizowana laurkę, ponieważ to było ludzie mające swoje słabości jak pycha, przerost ambicji i potrzeba uwielbienia.
Wolfe ma w sobie umiejętność tworzenia reportażu z takim sznytem literackiej opowieści, bo oprócz takich czysto technicznych szczegółów ukazany jest też wpływ wydarzeń na kulturę amerykańską, która w ciągu kilku dni z bohatera może zrobić kogoś zupełnie innego. To z pozoru może wydawać się detal, ale dzięki temu stylowi bardzo mocno „byłam” w tej historii i to do tego stopnia, że niemal czułam to paliwo rakietowe i ryk rakietowych silników.
Książka może też być ciekawym wskaźnikiem drogi życiowej i bodźcem, by pokonywać własne granice fizyczne i ogólnie ludzkie, bo wszystkie bariery są tylko umowne. Jest też naturalnie druga strona medalu, która pokazuje o kosztach, jakie trzeba ponieść za realizację marzeń, a często to tych „kosztach” się w euforii sukcesu nie mówi, czy nawet nie myśli. Wolfe pokazała bardzo szczery obraz kowbojskich herosów, którzy pomimo wyniesienia się bardzo wysoko w niebo, nie zawsze byli w stanie unieść ciężar własnej legendy.
Bardzo ciekawa kronika narodzin epoki kosmicznej, która pokazuje także bardziej ludzki wymiar tych wydarzeń, pełen słabości, pragnień i odwagi co stanowi bardziej pełny i rzetelny obraz tamtych wydarzeń.
Tom Wolfe zabrał mnie w czasy, gdy niebo było polem bitwy o prestiż, ludzkie marzenia i w dużej mierze dominację technologiczną. Ta książka to wspomnienia narodzin ery kosmicznej, gdzie ludzie musieli wykazywać się równie wielkim szaleństwem, co odwagą.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutor ukazuje spektakularny moment, gdzie podbój kosmosu przestaje być czystą fantazją i science-fiction, a staje się...
Jak to jest, że niemal zawsze, gdy czytam nonfiction o lotach w kosmos, o ludziach, którzy zapisali się brawurą, odwagą, czasem wręcz szaleństwem w podążaniu do celu - w oku kręci mi się łza (a nawet parę łez). Normalnie nie wzruszam się zbyt często nad książką, ale bywa - tak jak w tym przypadku - że biografie niektórych postaci trafiają do serca i pojawia się w nim nie tylko wyżej wspomniane wzruszenie, ale także ucisk... coś na kształt żalu, bo przecież też chciałoby się zobaczyć świat z góry.
Dzieło Toma Wolfe NAJLEPSI - kowboje, którzy polecieli w kosmos, to opowieść żywa, pulsująca entuzjazmem i uporem... jak również budzącą strach brawurą. Można rzec, że jest to klasyk (pierwsze wydanie, to rok 1979) i każda następna pozycja traktująca o kosmicznym wyścigu powstała jakoby w cieniu NAJLEPSZYCH. I nic dziwnego, że w cieniu, ponieważ Wolfe wykonał niesamowitą pracę i oddał w znakomitym stylu atmosferę "wojny o kosmos".
Pierwsze strony NAJLEPSZYCH zapowiadają z czym będziemy mieć do czynienia. Od samego początku autor uderza nas ryzykiem, tragedią, nadzieją, dziwną rutyną, nietypową codziennością, obawą o bliskich, którzy postanowili latać nam nad głową... a jak wiemy, im wyżej się wzbijemy, tym boleśniejszy będzie upadek - zatem lepiej nie spadać. Jedno jest pewne - ta pozycja została napisana w spektakularnie wciągającym sposób i każdy z bohaterów szybko staje się czytelnikowi bliski, dzięki czemu łatwo się im kibicuje i boli, gdy coś nie wychodzi. mamy tu także dużo napięcia, emocje kotłują się zarówno w postaciach, jak i w czytających to obserwatorach.
Tom Wolfe zdradza kulisy misji kosmicznych, proces dojścia do gwiazd, który został okupiony krwią a sekrety NASA, skrzętnie skrywane, wreszcie ujrzały światło dnia. To nie był łatwy wyścig i to nie byli prości ludzie. Podczas lektury zaczyna się rozumieć, że do pewnych rzeczy trzeba się urodzić... do kosmosu w tamtych czasach pilot musiał być nie tylko świetny, ale i trochę szalony... lecz to, co pewnie decydowało o sukcesie bądź porażce (kwestia życia i śmierci) to INTUICJA, czyli wiedza ukryta, którą osoba wyciąga, jak magik królika z kapelusza i dzieje się historia.
NAJLEPSI jest doskonałym reportażem o KOWBOJACH KOSMOSU. Rewelacyjnie napisana, bogata w emocje i przede wszystkim przekazująca masę informacji - dla wszystkich zainteresowanych tematem pozycja obowiązkowa. Czyta się super, wzrusza się gęsto, lata się wysoko. Książka o wyjątkowych ludziach i ich bliskich - o życiach, które nie zdarzają się często i o szczęściu, które (okazuje się) jest potrzebne nawet NAJLEPSZYM.
w górę
Wydawnictwo Zysk i S-ka
egzemplarz recenzencki
Jak to jest, że niemal zawsze, gdy czytam nonfiction o lotach w kosmos, o ludziach, którzy zapisali się brawurą, odwagą, czasem wręcz szaleństwem w podążaniu do celu - w oku kręci mi się łza (a nawet parę łez). Normalnie nie wzruszam się zbyt często nad książką, ale bywa - tak jak w tym przypadku - że biografie niektórych postaci trafiają do serca i pojawia się w nim nie...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTa książka jest naprawdę fatalna na tak wielu płaszczyznach, że nie wiem, od czego zacząć. Przede wszystkim język i styl - na wskroś „wujaszkowy”, na siłę gawędziarski, pretensjonalny i momentami niepotrzebnie wulgarny. Za tym idzie mój najważniejszy zarzut - ja po prostu nie wierzę autorowi. Nie ma tu przypisów, nie ma żadnych źródeł, a autor co chwilę opisuje skomplikowane emocje i myśli bohaterów lub dramatyzuje opisywane wydarzenia. Ewidentnie dodanie dramatyzmu było dla autora ważniejsze niż opisywanie faktów zgodnie z prawdą. Czytało się to koszmarnie, nawet jeśli sama historia mogłaby być ciekawa, to tego po prostu nie dało się zaakceptować, nie wierzę w większość tego, co autor nam tu opisywał. Jestem zszokowana, widząc tak wysoką średnią ocen na Goodreads. Dla mnie ogromne rozczarowanie - czytanie o jędrnych biustach kobiet, które tylko czekają, żeby oddać się astronautom lub obszerny opis tego, jak jeden z nich z „rurką w tyłku” (sic!!!) przemierzał korytarze podczas badań naprawdę nie sprawiało mi żadnej radości. Kto w ogóle traktuje tę książkę poważnie???
Ta książka jest naprawdę fatalna na tak wielu płaszczyznach, że nie wiem, od czego zacząć. Przede wszystkim język i styl - na wskroś „wujaszkowy”, na siłę gawędziarski, pretensjonalny i momentami niepotrzebnie wulgarny. Za tym idzie mój najważniejszy zarzut - ja po prostu nie wierzę autorowi. Nie ma tu przypisów, nie ma żadnych źródeł, a autor co chwilę opisuje...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzytając ma się wrażenie, że jest to powieść niż klasyczny reportaż, a autor nie boi się bawić językiem.
Czytając ma się wrażenie, że jest to powieść niż klasyczny reportaż, a autor nie boi się bawić językiem.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTa książka według mnie jest tak słaba, że powinienem zażądać zwrotu pieniędzy. Jeżeli chcesz dowiedzieć się czegoś o pierwszych astronautach w Stanach Zjednoczonych, to raczej nie tutaj. Tom Wolfe serwuje 500 stron bełkotu stylizowanego na podchmielonego "bracha" z baru. Może w trzech rozdziałach znajdziesz kilka ciekawych informacji, ale reszta nie ma nic wspólnego z dokumentem, który, cytując stwierdzenie na okładce, "zrewolucjonizowal amerykański reportaż".
Ta książka według mnie jest tak słaba, że powinienem zażądać zwrotu pieniędzy. Jeżeli chcesz dowiedzieć się czegoś o pierwszych astronautach w Stanach Zjednoczonych, to raczej nie tutaj. Tom Wolfe serwuje 500 stron bełkotu stylizowanego na podchmielonego "bracha" z baru. Może w trzech rozdziałach znajdziesz kilka ciekawych informacji, ale reszta nie ma nic wspólnego z...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to