ArtykułyCzytamy w weekend. 1 maja 2026
LubimyCzytać425
ArtykułyLiteracki fenomen z Zurychu. „Lázár” hitem roku i międzynarodowym sukcesem!
LubimyCzytać1
ArtykułyNajpierw książka, później film - nadchodzące ekranizacje (30.04)
LubimyCzytać3
ArtykułyPrzeczytaj fragment nowej powieści szpiegowskiej Roberta Michniewicza!
LubimyCzytać2
Szykuj sanie latem. Syberyjski mesjasz i podróż do kresu rosyjskiego snu o zbawieniu

- Kategoria:
- reportaż
- Format:
- papier
- Seria:
- Znaki na ziemi
- Data wydania:
- 2025-09-24
- Data 1. wyd. pol.:
- 2025-09-24
- Liczba stron:
- 320
- Czas czytania
- 5 godz. 20 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788383676142
Co łączy syberyjskiego Chrystusa, a zarazem byłego milicjanta, który doznał objawienia w trolejbusie, z reżimem Władimira Putina? Jak to możliwe, że sekta głosząca pokój i miłość przekształciła się w strukturę przypominającą autorytarne państwo? I dlaczego Rosjanie, szukając alternatywy dla opresyjnego systemu, dali się pochłonąć innemu – równie bezwzględnemu?
Jędrzej Morawiecki – reporter, rusycysta i znawca Rosji – przez ponad dwie dekady śledził losy Wissariona i jego wyznawców. Autor z niezwykłą wrażliwością rekonstruuje losy ludzi zagubionych w czasie i przestrzeni – byłych funkcjonariuszy, artystów, idealistów i uciekinierów od codzienności – którzy podążając za wizją lepszego świata, stali się częścią niepokojącego eksperymentu. Ich historie splatają się z dziejami upadku nadziei na odnowę Rosji i pokazują, jak cienka jest granica między wiarą a uleganiem manipulacji, wspólnotą a systemem opresji.
Szykuj sanie latem to opowieść o wspólnocie, która miała być duchową alternatywą dla putinowskiej Rosji, a stała się jej lustrzanym odbiciem. To również wnikliwy portret kraju, w którym nadzieja na zmianę jest brutalnie tłumiona zniewoleniem.
Szykuj sanie latem to reportaż totalny – gęsty od emocji, przejmujący i boleśnie aktualny. To także poruszająca refleksja nad tym, co dzieje się z człowiekiem, gdy rozpada się jego świat. I nad tym, czy z ruin może powstać coś nowego.
Kup Szykuj sanie latem. Syberyjski mesjasz i podróż do kresu rosyjskiego snu o zbawieniu w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Polecane przez redakcję
Opinia społeczności i
Szykuj sanie latem. Syberyjski mesjasz i podróż do kresu rosyjskiego snu o zbawieniu
Nie należę do osób nadmiernie cierpliwych, ale w przypadku tej książki cieszę się, że nie poddałam się po zbyt chaotycznym, nadmiernie ekspresyjnym i literacko poszarpanym początku. Ciało, sedno, esencja relacji warta jest bowiem przedarcia się przez dość ekscentryczną i przydługą prezentację sekty. To, jak autor ściera ze sobą obecne realia i głoszone przez lata tezy, 'oświecone słowa' i działania państwa, wydarzenia w*ojenne i transformację zgromadzenia, zasługuje na najwyższe pochwały. Co do stylu, przyjęcie reportażu podanego w bardzo niekonwencjonalny sposób, zależeć będzie od indywidualnych preferencji. Autor poznał "ruskiego Chrystusa" i jego wyznawców osobiście ale też poprzez rozmowy i obserwacje, czytając, sprawdzając, odwiedzając. Dzięki nim poznajemy euforyczne podążanie za nowym głosem, ideologię, głoszone ideały, ich komercjalizację i upadek. Ale przede wszystkim, autor zderza hasła piękna, dobroci i edukacji bez złego słowa i nienawiści z tym, jak zmieniają się działania Rosji od roku 1999. Syberyjskie życie w zgodzie z bajką i naturą przeciwstawia relacjom ukraińskich uchodźców, propagandzie i ogłupianiu narodu, namiętnie powtarzającego za prezydentem bzdury o wyzwalaniu atakowanych miejsc. Niezwykle ciekawie prezentują się części słusznie kojarzące się z komputerową grą. Wykreowana Nadieżda jest naszymi trzeźwymi oczami, reagującymi na absurdy rządzące krajem, nazwanym SimRus. Wszystko się tutaj zgadza, łącznie z prześladowaniami dziennikarzy i przeciwników politycznych, z dzieleniem rodzin wedle ich podatności na propagandę, epatowaniem wielkiemi hasłami, w tym mesjanistycznymi, dla uzależnienia obywateli od poczucia obowiązku wobec Matki. Tło bazujące na obserwacji i lęku, na rozmowach z żołnierzami i relacjach pozostających w opozycji intelektualistów, idealnie komponuje się z sekciarskim językiem wolności i zbawienia. I tak, jak ewoluuje rosyjska bezczelność polityczna, tak piękne, religijne hasła zmieniają się Strefę w obszar zacofania, uprzedmiotowienia kobiet, ograniczania wolności i apodyktycznych rządów. U władzy kraju i sekty spotykamy ludzi, którzy wszystko oddali dla 'najwyższego dobra'. Mam wrażenie, że jedni i drudzy w jednakowym stopniu ulegli chorobie, głupocie lub mrzonkom. Książka Morawieckiego nie jest precyzyjnie skoncentrowana na tytułowym temacie. Jest on raczej wypadkową do rozszerzenia dyskusji na każdy możliwy obszar. Podróżując zderzamy się z rosyjską sprawą w Bułgarii, Łotwie, nawet w wagonach kolei transsyberyjskiej. Przerzuca się ona na biednego, białoruskiego gazeciarza, na złodziei z różnych zakątków byłego ZSSR, na uciekinierów spod ostrzału pozostających w nieustannej traumie, na tych, którzy muszą być uważni w odróżnieniu potrzebującego uchodźcy od oszusta, na ludzi, którzy czytając cytowane tutaj nagłówki rosyjskiej prasy, będą umieli zobaczyć w tym pozornym ziarnie same plewy. Ci, którzy przejrzeli na oczy, wyszli z sekty i wiodą inne życie. Na zawsze spaczone, uboższe o stracone zdrowie i złudzenia. Wierzyć się nie chce, że po aresztowaniach i wyjaśnionej prawdzie są ludzie, którzy nadal budują odosobnione ośrodki wiary w Chrystusa, będącego równie destrukcyjną jednostką jak były kagiebista władający całym krajem. Jest w tej książce chaos, niespójność tematyczna i stylistyczna. Ale są też wybitne fragmenty, otwierające oczy i jest prawda, niemożliwa do zaakceptowania przez ludzi kierujących się logiką. Jest Rosja spaczona, histeryczna i spolegliwa, są głosy sprzeciwu i reporterskie przerażenie zastanymi sytuacjami. Uważam, że to bardzo dobra praca, zbudowana na genialnym temacie, podana w sposób, który czasem wybija z rytmu. Zdecydowanie warta przeczytania, choć wymagająca cierpliwości. Katarzyna dziękuję Wydawnictwu Znak Literanova
Oceny książki Szykuj sanie latem. Syberyjski mesjasz i podróż do kresu rosyjskiego snu o zbawieniu
Poznaj innych czytelników
231 użytkowników ma tytuł Szykuj sanie latem. Syberyjski mesjasz i podróż do kresu rosyjskiego snu o zbawieniu na półkach głównych- Chcę przeczytać 188
- Przeczytane 40
- Teraz czytam 3
- Posiadam 10
- 2025 3
- Do kupienia 2
- Literatura faktu 2
- Historia 1
- Rosja, Ukraina, Białoruś i szerokie okolice 1
- Chcę przeczytać: jednotomówki 1
Inne książki autora

Czytelnicy Szykuj sanie latem. Syberyjski mesjasz i podróż do kresu rosyjskiego snu o zbawieniu przeczytali również
Cytaty z książki Szykuj sanie latem. Syberyjski mesjasz i podróż do kresu rosyjskiego snu o zbawieniu
Bądź pierwszy
Dodaj cytat z książki Szykuj sanie latem. Syberyjski mesjasz i podróż do kresu rosyjskiego snu o zbawieniu
Dodaj cytat













































Opinie i dyskusje o książce Szykuj sanie latem. Syberyjski mesjasz i podróż do kresu rosyjskiego snu o zbawieniu
Niestety, ale tytuł nie ma wiele wspólnego z treścią. Nie kupiłem tej książki z myślą o opisach podróży po wybrzeżu Bułgarii i Sofii.
Niestety, ale tytuł nie ma wiele wspólnego z treścią. Nie kupiłem tej książki z myślą o opisach podróży po wybrzeżu Bułgarii i Sofii.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSzkoda, że o samej sekcie informacji to stosunkowo niewiele, bo to interesowało mnie najbardziej.
Szkoda, że o samej sekcie informacji to stosunkowo niewiele, bo to interesowało mnie najbardziej.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie należę do osób nadmiernie cierpliwych, ale w przypadku tej książki cieszę się, że nie poddałam się po zbyt chaotycznym, nadmiernie ekspresyjnym i literacko poszarpanym początku. Ciało, sedno, esencja relacji warta jest bowiem przedarcia się przez dość ekscentryczną i przydługą prezentację sekty. To, jak autor ściera ze sobą obecne realia i głoszone przez lata tezy, 'oświecone słowa' i działania państwa, wydarzenia w*ojenne i transformację zgromadzenia, zasługuje na najwyższe pochwały. Co do stylu, przyjęcie reportażu podanego w bardzo niekonwencjonalny sposób, zależeć będzie od indywidualnych preferencji.
Autor poznał "ruskiego Chrystusa" i jego wyznawców osobiście ale też poprzez rozmowy i obserwacje, czytając, sprawdzając, odwiedzając. Dzięki nim poznajemy euforyczne podążanie za nowym głosem, ideologię, głoszone ideały, ich komercjalizację i upadek. Ale przede wszystkim, autor zderza hasła piękna, dobroci i edukacji bez złego słowa i nienawiści z tym, jak zmieniają się działania Rosji od roku 1999. Syberyjskie życie w zgodzie z bajką i naturą przeciwstawia relacjom ukraińskich uchodźców, propagandzie i ogłupianiu narodu, namiętnie powtarzającego za prezydentem bzdury o wyzwalaniu atakowanych miejsc.
Niezwykle ciekawie prezentują się części słusznie kojarzące się z komputerową grą. Wykreowana Nadieżda jest naszymi trzeźwymi oczami, reagującymi na absurdy rządzące krajem, nazwanym SimRus. Wszystko się tutaj zgadza, łącznie z prześladowaniami dziennikarzy i przeciwników politycznych, z dzieleniem rodzin wedle ich podatności na propagandę, epatowaniem wielkiemi hasłami, w tym mesjanistycznymi, dla uzależnienia obywateli od poczucia obowiązku wobec Matki.
Tło bazujące na obserwacji i lęku, na rozmowach z żołnierzami i relacjach pozostających w opozycji intelektualistów, idealnie komponuje się z sekciarskim językiem wolności i zbawienia. I tak, jak ewoluuje rosyjska bezczelność polityczna, tak piękne, religijne hasła zmieniają się Strefę w obszar zacofania, uprzedmiotowienia kobiet, ograniczania wolności i apodyktycznych rządów. U władzy kraju i sekty spotykamy ludzi, którzy wszystko oddali dla 'najwyższego dobra'. Mam wrażenie, że jedni i drudzy w jednakowym stopniu ulegli chorobie, głupocie lub mrzonkom.
Książka Morawieckiego nie jest precyzyjnie skoncentrowana na tytułowym temacie. Jest on raczej wypadkową do rozszerzenia dyskusji na każdy możliwy obszar. Podróżując zderzamy się z rosyjską sprawą w Bułgarii, Łotwie, nawet w wagonach kolei transsyberyjskiej. Przerzuca się ona na biednego, białoruskiego gazeciarza, na złodziei z różnych zakątków byłego ZSSR, na uciekinierów spod ostrzału pozostających w nieustannej traumie, na tych, którzy muszą być uważni w odróżnieniu potrzebującego uchodźcy od oszusta, na ludzi, którzy czytając cytowane tutaj nagłówki rosyjskiej prasy, będą umieli zobaczyć w tym pozornym ziarnie same plewy.
Ci, którzy przejrzeli na oczy, wyszli z sekty i wiodą inne życie. Na zawsze spaczone, uboższe o stracone zdrowie i złudzenia. Wierzyć się nie chce, że po aresztowaniach i wyjaśnionej prawdzie są ludzie, którzy nadal budują odosobnione ośrodki wiary w Chrystusa, będącego równie destrukcyjną jednostką jak były kagiebista władający całym krajem.
Jest w tej książce chaos, niespójność tematyczna i stylistyczna. Ale są też wybitne fragmenty, otwierające oczy i jest prawda, niemożliwa do zaakceptowania przez ludzi kierujących się logiką. Jest Rosja spaczona, histeryczna i spolegliwa, są głosy sprzeciwu i reporterskie przerażenie zastanymi sytuacjami. Uważam, że to bardzo dobra praca, zbudowana na genialnym temacie, podana w sposób, który czasem wybija z rytmu. Zdecydowanie warta przeczytania, choć wymagająca cierpliwości.
Katarzyna
dziękuję Wydawnictwu Znak Literanova
Nie należę do osób nadmiernie cierpliwych, ale w przypadku tej książki cieszę się, że nie poddałam się po zbyt chaotycznym, nadmiernie ekspresyjnym i literacko poszarpanym początku. Ciało, sedno, esencja relacji warta jest bowiem przedarcia się przez dość ekscentryczną i przydługą prezentację sekty. To, jak autor ściera ze sobą obecne realia i głoszone przez lata tezy,...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTemat arcyciekawy, niestety zmarnowany. Chaos, zła konstrukcja, wiele wątków niedokończonych. Czytając, ciągle się zastanawiałam jak napisałby to Ziemowit Szczerek, jeden z moich ulubionych reportażystów (?) zajmujących się podobną tematyką. Duże rozczarowanie
Temat arcyciekawy, niestety zmarnowany. Chaos, zła konstrukcja, wiele wątków niedokończonych. Czytając, ciągle się zastanawiałam jak napisałby to Ziemowit Szczerek, jeden z moich ulubionych reportażystów (?) zajmujących się podobną tematyką. Duże rozczarowanie
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSzykuj sanie latem to wyjątkowy tytuł, pozwalający spojrzeć nie tylko na Syberię i rozkwitającą tam „Nową Jerozolimę”, tworzoną przez Wissariona – byłego milicjanta, który pod wpływem przeżytego objawienia stworzył sektę, bo trudno inaczej nazwać wspólnotę ludzi widzących w nim Chrystusa, ponownie pojawiającego się na Ziemi. To takze przejmujące spojrzenie autora na obraz wciąż jeszcze trwającego okresu w historii Rosji, gdy przy władzy jest Władimir Putin.
Jędrzej Morawiecki zabiera nas w podróż przez współczesną Rosję, a w postaci stworzonej przez siebie Nadieżdy Achmatowej przedstawia mentalność dzisiejszych Rosjan. Ten zabieg służy w pewnym stopniu przeciwstawieniu pozornie zunifikowanego sposobu myślenia rosyjskiego społeczeństwa jednostkowym wyjątkowym postawom. Szczególnie trafnie autor określa współczesna rosyjską rzeczywistość, która nazywa symulacją „SimRus”. Dobrze wyczuwacie tutaj nawiązanie do popularnej gry. To zderzenie normalności z absurdem, codzienności z oderwaniem od rzeczywistości, odnajdujemy w miniaturze we wspólnocie Wissariona, stworzonej na syberyjskich pustkowiach.
Nie sposób odmówić Morawieckiemu zarówno głębi jego przesłania, jak i reporterskiej zaciętości w poszukiwaniu źródeł tych przemian. Nie mówi o tych poszukiwaniach wprost, doświadcza i zbiera świadectwa opisując je w sposób brawurowy - świadomie naginając reguły języka, a także bezpardonowo kopiując kalki językowe swoich rozmówców. Nie tylko oddaje to głębię ich uczuć, ale przede wszystkim pozostawia klarowny obraz pracy reportera i celu jakiemu ma służyć ten tekst - pokazaniu prawdy.
Paradoksalnie, najbardziej nie dotknęła mnie w tej książce postać Wissariona, człowieka, którego widzimy na okładce i który pozornie ma stać się centrum opowieści, a właśnie wewnętrzne przeżycia samego autora. To ono, częściowo wyrażone w postaci refleksji narratora o swoich kontaktach, a częściowo wprost poprzez uwagi Achmatowej, pokazuje nam proces odgradzania się Rosji od świata.
Na początku książki jawi się Rosja inna – jeszcze zakorzeniona w swoich komunistycznych przyzwyczajeniach i patologiach politycznych, które autor przedstawia z lekkim przymrużeniem oka. To kraj wciąż otwarty, przyjazny, dający się odkrywać. Jednak z każdym kolejnym rozdziałem, z każdym doświadczeniem autora i Achmatowej, obserwujemy, jak taka Rosja odchodzi. Coraz trudniej ją doświadczyć, coraz rzadziej można ją spotkać, a także zobaczyć prawdziwą twarz jej mieszkańców. Wraz z tymi przemianami ludzie stają się bardziej obcy. Ci, którzy są wyjątkiem, milkną, znikają, tak jak znikają wiadomości, głosy i kontakty z rosyjskimi przyjaciółmi autora.
To przejmujący reportaż, który w sposób subtelny, niemal podprogowy, pokazuje, że to, co było pierwotnym impulsem dla zwolenników Wissariona, a więc zmęczenie cywilizacją, rozczarowanie polityką, poczucie bezsensu czy pragnienie doświadczenia absolutnej prawdy, jest w istocie miniaturowym obrazem całej Rosji. Rosji, która tę swobodę w podejmowaniu decyzji utraciła i stała się, w ramach aparatu państwowego, wielkim kotłem emocji ukrywanych pod przykrywką poparcia dla władzy, deklarowanego w imię zachowania pozorów bezpieczeństwa i normalności.
W tym reportażu nie ma obojętności ani udawanej uniwersalności przekazu. Nie ma też chłodnych, obiektywnych ocen. Autor wypowiada swoje zdanie jasno, choć nie zawsze wprost, jednak jego stanowczość ujawnia się poprzez przykłady, rozmowy i analizy ludzkich doświadczeń. Morawiecki posługuje się mocnymi określeniami: „ludojady”, „złoczyńcy”, „mordercy” – to słowa, które padają, gdy ustami Achmatowej komentuje napaść na Ukrainę, tę tak zwaną „specoperację”. Jednak najważniejsze w tej książce są emocje: te buzujące w ludziach, którzy nie rozumieją, nie godzą się i nie widzą sensu w przemocy, której doświadczają oni lub której doświadczają inni.
To tytuł niezwykle ważny i potrzebny. Wydany z pieczołowitością, jeśli chodzi o jakość przekazu, a przede wszystkim z poczuciem misji. Książka, która przypomina, że pomoc ludziom doświadczającym przemocy nie jest kwestią wyboru, lecz obowiązku. Obowiązku, który często nas przytłacza, ale którego nie możemy porzucić, nawet jeśli odpowiedzią na pomoc nie zawsze jest wdzięczność.
Moja osobista refleksja po lekturze jest taka, że świadectwo zebrane przez Jędrzeja Morawieckiego staje się swoistą reminiscencją doświadczeń naszych przodków – tych, którzy przeżyli zabory, wojnę i okupację. Bo nie ma znaczenia, czy rozmawiamy z Białorusinami, Rumunami, Rosjanami czy Ukraińcami. Znaczenie ma to, że rozmawiamy z ludźmi, którzy doświadczają wszechobecnej, niezrozumiałej przemocy. Wielopłaszczyznowo takiej przemocy doświadczał również nasz naród.
Na koniec warto wspomnieć o samym tytule. Szykuj sanie latem to rosyjskie przysłowie, które przypomina, by niczego nie odkładać na później i zachować świadomość tego, co przychodzi. Gdyż świadomość, zdaje się mówić Morawiecki, jest dziś najcenniejszą formą odwagi.
Szykuj sanie latem to wyjątkowy tytuł, pozwalający spojrzeć nie tylko na Syberię i rozkwitającą tam „Nową Jerozolimę”, tworzoną przez Wissariona – byłego milicjanta, który pod wpływem przeżytego objawienia stworzył sektę, bo trudno inaczej nazwać wspólnotę ludzi widzących w nim Chrystusa, ponownie pojawiającego się na Ziemi. To takze przejmujące spojrzenie autora na obraz...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toStrasznie chaotyczna jest ta książka. Nie sposób wciągnąć się w nią na dłuższą chwilę. O samej sekcie też tu nie za wiele… mocno przeciętna pozycja.
Strasznie chaotyczna jest ta książka. Nie sposób wciągnąć się w nią na dłuższą chwilę. O samej sekcie też tu nie za wiele… mocno przeciętna pozycja.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toReportaż, trochę zagadka, gdyż na początku ciężko jest ogarnąć ideę autora, z jaką próbuje wyjść do czytelnika. Jednak po przeczytaniu całej książki i spojrzenia na ten tekst w kontekście kulturowo-historycznym wizja stanowi się bardziej klarowna.
Autor oparł reportaż na swoich wizytach w sekcie utworzonej przez Wissariona, byłego milicjanta, który stworzył własną kolonię i ochrzcił nowym Mesjaszem, mającym za zadanie zbawić naród rosyjski. Jednocześnie otrzymujemy paralelny opis wydarzeń z wojny w Ukrainie, imigrantów żyjących w Chorwacji czy innych krańcach Europy, i bardzo ciekawą symulację paranoicznego doświadczenia życia w propagandowej Rosji czasów Putina.
Z samego opisu wynika, że koncept niezwykle frapujący, a także dający nadzieję, na fascynujący reportaż. Tylko jak to z Rosją bywa ciężko jest ją ogarnąć rozumem, i trochę gdzieś ten koncept został niedomknięty, wyślizgując się z ram reportażu, który momentami traci formę. To czytelnik musi połączyć przysłowiowe kropki, a bez znajomości kultury rosyjskiej może być ciężko, gdyż opowiadane historie są w niej mocno osadzone. Przez co otrzymujemy wycinki z życia, z widoczną fragmentaryzacją wydarzeń.
Przy czym poszczególne jego części są bardzo ciekawe. Najbardziej wyróżniają się fragmenty wizyt i rozmów z samozwańczym Mesjaszem i wizja świata, do którego dążą jego wyznawcy i on sam. Przeciwstawiony współczesnej Rosji pokazuje jak wielowarstwowy jest to kraj, i jak łatwo zgubić swoją drogę w chaosie pojęć i wschodniego mistycyzmu. Zaproponowana symulacja oparta na prawdziwych wydarzeniach i ludziach także wnosi niepokój i prezentuje klaustrofobiczny charakter kraju kontrolowanego przez paranoję systemu.
Polecam, gdyż nie jest to standardowy reportaż, a raczej coś w rodzaju reporterskiego eksperymentu, który stawia wiele pytań i pozostawia ślad w postaci egzystencjalnego niepokoju.
Współpraca barterowa z Wydawnictwem Znak Literanova
Reportaż, trochę zagadka, gdyż na początku ciężko jest ogarnąć ideę autora, z jaką próbuje wyjść do czytelnika. Jednak po przeczytaniu całej książki i spojrzenia na ten tekst w kontekście kulturowo-historycznym wizja stanowi się bardziej klarowna.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutor oparł reportaż na swoich wizytach w sekcie utworzonej przez Wissariona, byłego milicjanta, który stworzył własną kolonię...
Książka “Szykuj sanie latem” Jędrzeja Morawieckiego - od chwili gdy zobaczyłam ją w zapowiedziach wydawnictwa Znak wiedziałam, że chcę ją przeczytać. Czego się spodziewałam? Chyba reportażu o zaszytej w najodleglejszym zakątku przepastnego kraju sekcie, która żyje w przekonaniu o nadejściu końca świata; o organizacji zrzeszającej ludzi o kompletnie oderwanych od rzeczywistości wizjach i praktykach o jakich do tej pory mogłam nie słyszeć. Co dostałam? Kubeł zimnej wody na głowę. Lektura okazała się trudną do przebrnięcia, ale nie z tych powodów, o których zapewne myślicie.
Motywem przewodnim książki Jędrzeja Morawieckiego “Szykuj sanie latem” jest sprawozdanie z jego wypraw do Rosji w poszukiwaniu wyznawców Wissariona. W Rosji, na początku lat 90. niejaki Siergiej Torop, policjant drogówki, podczas jazdy trolejbusem doznał objawienia. Objawiła mu się wizja ponownego przyjścia na świat Chrystusa, który uleczy ludzkości wybawi ją od wojen, cierpienia i ogólnego społecznego zepsucia. Zrozumiał też, że tym nowym Zbawicielem jest on sam. Wkrótce po objawieniu przybrał imię Wissarion i w syberyjskim oddaleniu zaczął gromadzić wokół siebie wyznawców. Byli to ludzie zafascynowani jego naukami lub zmęczeni otaczającą ich rzeczywistością. Tak czy inaczej silnie przekonani, że wraz z nim zbudują nowy wspaniały świat. By dołączyć do nauczyciela wyruszali w daleką podróż, często zostawiali rodziny, sprzedawali dobytek. Jeden z wierniejszych wyznawców zaczął nawet spisywać Najnowszy Testament, czyli kronikę żywota Wissariona i jego wiernych.
Brzmi kuriozalnie, ale bardziej zaskakujące jest to, że Wissarion nie jest jedynym takim przypadkiem, nie jest jedynym odrodzonym Chrystusem. W tamtym czasie, gdy Torop gromadził wokół siebie zwolenników, było głośno o wielu innych ścigających się ze sobą o miano tego najwłaściwszego. Jeden z sympatyków Wissariona sam kiedyś doznał podobnego objawienia. Z czasem doszedł do wniosku, że jednak nie jest nowym Zbawicielem i przyłączył się do Wissariona. Pytanie zatem brzmi: skąd w ludziach bierze się ta tęsknota za świętością i zbawieniem? Co sprawia, że tak wielu gotowych jest podążać za samozwańczym Chrystusem? Może wcale nie chodzi o świętość i dusze głodne wiary.
Swoje doświadczenia z podróży do tak zwanej Strefy, czyli do Nowego Jeruzalem (miejsca stworzonego przez i dla wissarionowców) Morawiecki zestawia z rosyjską codziennością oraz wydarzeniami związanymi z napaścią Rosji na Ukrainę. Czytając rozdziały opisujące postsowiecką rzeczywistość oraz tą po 24 lutego 2022 jasne staje się, że w przypadku wielu wyznawców Wissariona lub jemu podobnych nie chodzi o tęsknotę za świętością jako taką, ale za czasami pokoju, wolnością od wszechobecnej inwigilacji (w pracy, w sąsiedztwie, w rodzinie),o tęsknotę za nowym porządkiem lepszego świata, w którym nie będzie rządził strach ani terror. Żyjąc w kraju, w którym nie można nikomu ufać ani na nikogo liczyć, szukają ratunku w siłach wyższych; odwracają się od zakłamania wpajanego przez propagandę.
I to jest właśnie to, czego się nie spodziewałam. Nie przypuszczałam, że zderzenie z absurdami rosyjskiej propagandy i świadectwem niebezpieczeństwa, jakie realnie grozi tym, którzy się jej nie poddają będzie dla mnie tak trudne do przebrnięcia. Jak nie zwariować w świecie, w którym żona donosi władzy na męża lub dzieci na rodziców, że nie popierają władzy? Jak uleczyć umysły z trucizny propagandy?
Książka okazała się więc zaskoczeniem. Nie spodziewałam się, że wywoła we mnie taki czytelniczy dyskomfort, poczucie beznadziejności; że zwątpię, czy to w ogóle lektura dla mnie. Nie spodziewałam się, że skłoni mnie do poważnych refleksji o życiu, przyszłości świata. Na szczęście wytrwałam. Niestety nie dowiedziałam się zbyt wiele ani o naukach Wissariona, ani o życiu w Strefie, na pewno nie w takim stopniu o jakim myślałam. A szkoda. Ostatni zarzut jaki mogę mieć względem książki to to, że autor często prowadzi “narrację negatywną” - opisuje rzeczywistość poprzez podkreślenie tego, co już przeminęło, co nie wróci, co już się nie powtórzy. Jest to ciekawy zabieg, który w skondensowany sposób opisuje doświadczenia autora, jednocześnie też przemyca do opowieści elementy nostalgii, które pomagają uchwycić jego osobisty stosunek do poznanych ludzi, do zastanej sytuacji. Niestety nadużywany męczy.
Książka “Szykuj sanie latem” jest naprawdę godna polecenia. Warta przeczytania.
mealibri.blogspot.com
Książka “Szykuj sanie latem” Jędrzeja Morawieckiego - od chwili gdy zobaczyłam ją w zapowiedziach wydawnictwa Znak wiedziałam, że chcę ją przeczytać. Czego się spodziewałam? Chyba reportażu o zaszytej w najodleglejszym zakątku przepastnego kraju sekcie, która żyje w przekonaniu o nadejściu końca świata; o organizacji zrzeszającej ludzi o kompletnie oderwanych od...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Reportaż- gra" (jak twierdzi autor- podróżnik, reporter, eseista, Profesor Uniwersytetu Wrocławskiego, doktor literaturoznawstwa i socjologii),który pozwala przenieść się nam "na drugą stronę lustra" - do Rosji - "polifonicznej odwilżowej" lat 90-tych XX w. oraz tej współczesnej- gdzie rzeczywistość przypomina funkcjonowanie w "Symulatorze Ruskiego Miru". Przewodnikiem tutaj jest zarówno sam autor (na podstawie zapisu wspomnień z kilku wypraw do Rosji),jak i fikcyjna Nadieżdża Achmatowa - borykająca się z codziennością w państwie, gdzie propaganda szczęścia i pokoju to nie "lekki masaż" na umyśle obywateli, ale długotrwały proces "przekonstruowywania psychiki". Otrzymujemy dwie równoległe rzeczywistości - a raczej egzystencje "bycia w bajce". Jedna to obraz Rosji za czasów Putina, druga - obraz sekty Wissarionowców, która miała "podźwignąć" Rosję i wyzwolić cały świat- od wojen, "gwałtu i śmierci, od cywilizacji przemocy, od Carstwa Gwałtu". Z pięknej idei pozostało jednak w obu przypadkach jedynie "widmo, powidok", "fantomowy ból" oraz "wstydliwie skrywana przeszłość".
.
Ten reportaż to także głos oddany tym, którzy uwierzyli w charyzmę Wissariona- syberyjskiego Chrystusa, a sekcie oddali serce i duszę. Zastanawiające może wydawać się to, dlaczego wśród nich tak duży procent stanowi inteligencja techniczna (inżynierowie, wojskowi, milicjanci). Wydaje się, że nie są to osoby skłonne do "romantyzmu i fantazji", a jednak Strefa okazała się czymś, w co zainwestowali całe swoje życie, całkowicie rezygnując z dotychczasowego. Jak się ma do tego rosyjska duchowość- "szeroka dusza, wylewność, trochę nienormalni, otwarci"? Być może "to mogło się stać tylko tu, tylko w Rosji". W takich, nie innych warunkach. Idee "ulepione z nostalgii za komunizmem".
.
To obraz zarówno samej sekty, jak i dzisiejszej Rosji. Otwierający oczy, poszukujący odpowiedzi na pytania o ewolucję systemu, mentalności, o zakłamanie, propagandę, manipulację, opresyjność władzy i niemoc Rosjan. Całość napisana z literackim sznytem, refleksyjnym stylem, pozostawiając przestrzeń na własne wnioski. Polecam.
"Reportaż- gra" (jak twierdzi autor- podróżnik, reporter, eseista, Profesor Uniwersytetu Wrocławskiego, doktor literaturoznawstwa i socjologii),który pozwala przenieść się nam "na drugą stronę lustra" - do Rosji - "polifonicznej odwilżowej" lat 90-tych XX w. oraz tej współczesnej- gdzie rzeczywistość przypomina funkcjonowanie w "Symulatorze Ruskiego Miru". Przewodnikiem...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Szykuj sanie latem” to reportaż Jędrzeja Morawieckiego, który zabiera czytelnika w podróż po współczesnej Rosji – tej prowincjonalnej, zapomnianej, z dala od wielkomiejskich metropolii i politycznych salonów. Autor przygląda się ludziom żyjącym na marginesie oficjalnej narracji, pokazując codzienność przesyconą absurdem, rezygnacją, ale i cichą godnością.
Morawiecki nie narzuca się ze swoją obecnością – daje głos bohaterom, starając się pokazać świat takim, jakim go zastaje. Jego język jest oszczędny, refleksyjny, niepozbawiony literackich walorów, choć momentami styl bywa nieco hermetyczny, co może utrudniać odbiór mniej doświadczonym czytelnikom reportażu.
„Szykuj sanie latem” to reportaż Jędrzeja Morawieckiego, który zabiera czytelnika w podróż po współczesnej Rosji – tej prowincjonalnej, zapomnianej, z dala od wielkomiejskich metropolii i politycznych salonów. Autor przygląda się ludziom żyjącym na marginesie oficjalnej narracji, pokazując codzienność przesyconą absurdem, rezygnacją, ale i cichą godnością.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMorawiecki nie...