Strange Houses

Okładka książki Strange Houses autorstwa Uketsu
Okładka książki Strange Houses autorstwa Uketsu
Uketsu Wydawnictwo: HarperVia Cykl: Strange Houses (tom 1) horror
208 str. 3 godz. 28 min.
Kategoria:
horror
Format:
papier
Cykl:
Strange Houses (tom 1)
Tytuł oryginału:
変な家
Data wydania:
2025-06-03
Data 1. wydania:
2025-06-03
Liczba stron:
208
Czas czytania
3 godz. 28 min.
Język:
angielski
ISBN:
9780063433151
Tłumacz:
Jim Rion
A spiritual companion to Strange Pictures and a bestselling horror phenomenon in Japan —mysterious spaces, trap doors, windowless children's rooms . . . something is wrong with this house. Can you solve the "mystery" of its floor plan?

A writer fascinated by the macabre is approached by an acquaintance who is considering purchasing a second-hand house in Tokyo. With its bright and spacious interior, the home seems perfect. But looking closer, the building’s floor plan reveals a mysterious "dead space” hidden between the walls. Seeking a second opinion, the writer shares the floor plan with an architect friend only to discover more “strange spaces” dotted across the house.

What are these mysterious “strange spaces” and why do they exist—are they really there, or is there something off with the floor plan? Who is the home’s former resident who suddenly disappeared?

The freelance writer and his architect friend can’t resist the challenge of solving the riddle of these puzzling floor plans . . . and the terrifying plot behind it all.
Średnia ocen
6,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Strange Houses w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Strange Houses

Średnia ocen
6,8 / 10
41 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Strange Houses

avatar
505
500

Na półkach:

"Dziwne obrazki" czytałem pierwsze, i choć jest to książka pod wieloma względami lepiej przemyślana, to "Strange Houses" broni się moim zdaniem samym pomysłem. Początek i rozwinięcie są może lepsze od zakończenia, które wymaga bardzo, bardzo dużo zawiaszenia niewiary; ale nie mam Uketsu do zarzucenia wiele więcej. To kryminał z elementem grozy, w tradycji Edogawy Ranpo, i to całkiem dobry.

"Dziwne obrazki" czytałem pierwsze, i choć jest to książka pod wieloma względami lepiej przemyślana, to "Strange Houses" broni się moim zdaniem samym pomysłem. Początek i rozwinięcie są może lepsze od zakończenia, które wymaga bardzo, bardzo dużo zawiaszenia niewiary; ale nie mam Uketsu do zarzucenia wiele więcej. To kryminał z elementem grozy, w tradycji Edogawy Ranpo, i...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
212
145

Na półkach:

To była, nomen-omen, dziwna książka. W strukturze przypominająca bardziej notatki dziennikarskie niż typową powieść. Dialogi zapisane niczym stenogramy, przeplatane krótką narracją stanowią tu jeden z dwóch głównych elementów. Drugim są ilustracje - tym razem plany domów.

Zagadka, choć intrygująca nie wzbudziła równie silnych emocji jak w “Dziwnych obrazkach”. Choć czytało się dobrze, to zabrakło mi aury tajemniczości, która tak mnie urzekła w poprzedniej książce. Sugerowane rozwiązanie pojawia się zbyt szybko (niemal od pierwszych stron),a ostateczne wyjaśnienia, lub jak kto woli zwroty akcji, nie do końca wynagrodziły mi ten nadmiar wiedzy...

To była, nomen-omen, dziwna książka. W strukturze przypominająca bardziej notatki dziennikarskie niż typową powieść. Dialogi zapisane niczym stenogramy, przeplatane krótką narracją stanowią tu jeden z dwóch głównych elementów. Drugim są ilustracje - tym razem plany domów.

Zagadka, choć intrygująca nie wzbudziła równie silnych emocji jak w “Dziwnych obrazkach”. Choć czytało...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
148
25

Na półkach: , ,

Po Dziwnych obrazkach, które mnie zachwyciły, sięgnęłam po Strange Houses z ogromnymi oczekiwaniami - i niestety trochę się rozczarowałam. To wciąż ta sama charakterystyczna kreska, równie przemyślany układ stron, równie niepokojąca forma… ale zabrakło mi tego, co wcześniej trzymało mnie w napięciu. Historii, które zostają w głowie.

W Strange Houses obraz wciąż dominuje nad słowem, ale tym razem miałam wrażenie, że treść jest jedynie pretekstem do formy. Domy są dziwne, pomysły oryginalne, ale opowieści wokół nich - zbyt płaskie, zbyt krótkie, zbyt jednowymiarowe. Brakowało mi tego powolnego narastania niepokoju, które tak dobrze działało wcześniej.

Nie mogę jednak nie docenić samego projektu - wizualnie to nadal mistrzostwo. Uketsu ma wyczucie przestrzeni, rytmu, pustki. Niektóre domy naprawdę robiły wrażenie - estetycznie, koncepcyjnie, ilustracyjnie.

To nie była zła książka - ale nie poruszyła mnie tak, jak Dziwne obrazki. Przeczytałam z przyjemnością, ale bez emocjonalnego zaangażowania. Raczej jak dobrze zaprojektowany katalog sztuki niż opowieść, która chce coś zostawić.

Chętnie sięgnę po nią drugi raz jeśli pojawi się polskie wydanie.

Po Dziwnych obrazkach, które mnie zachwyciły, sięgnęłam po Strange Houses z ogromnymi oczekiwaniami - i niestety trochę się rozczarowałam. To wciąż ta sama charakterystyczna kreska, równie przemyślany układ stron, równie niepokojąca forma… ale zabrakło mi tego, co wcześniej trzymało mnie w napięciu. Historii, które zostają w głowie.

W Strange Houses obraz wciąż dominuje...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

161 użytkowników ma tytuł Strange Houses na półkach głównych
  • 84
  • 74
  • 3
21 użytkowników ma tytuł Strange Houses na półkach dodatkowych
  • 4
  • 4
  • 3
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2

Inne książki autora

 Uketsu
Uketsu
Uketsu – Jego dane biograficzne są skąpe. Wiemy, że jest mężczyzną. Mówi, że mieszka w prefekturze Kanagawa, w południowo-zachodnim Tokio. Kiedy zaczął publikować filmy na YouTube, pracował w supermarkecie. Przez krótki czas w dzieciństwie mieszkał w Wielkiej Brytanii. Jego rodzice rozwiedli się, gdy był młody. Ale jeśli chodzi o jego wiek, „zostawię to twojej wyobraźni”. (Z jego głosu zgaduję, że jest dość młody, może ma około 30 lat.) Ukryty za białą maską z papier-mâché, ubrany w czarny kombinezon i z głosem modulowanym tak, by brzmiał jak głos małej dziewczynki, jest najnowszą japońską supergwiazdą literacką. Prawie nic nie wiadomo o Uketsu – wymyślonym imieniu oznaczającym „rain hole” – który zyskał sławę, publikując surrealistyczne filmy na YouTube: klipy ze szparagami, które po pokrojeniu zamieniają się w palce; paski mięsa zawieszone na sznurku do prania; osiem uszu wirujących na kole. Ujawnienie twarzy nie nastąpi w najbliższym czasie. „Myślałem o tym, żeby może przemycić gigantyczne sztuczne oko pod maską, a potem zdjąć ją, żeby pokazać, że przez cały czas byłem okropnym cyklopowym potworem” – żartuje. Ile osób wie, że jest Uketsu? Około 30, mówi, wliczając w to jego rodzinę, wydawców i grupę osób, z którymi współpracował od początku projektu.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Co żeruje nocą T. Kingfisher
Co żeruje nocą
T. Kingfisher
Kingfisher nie zawodzi i drugi tom ,,Sworn solider" jest dla mnie jeszcze lepszy niż poprzedni, zostając pierwszą 5* w tym roku. Naprawdę, bardzo liczę, że inne horrory autorki pojawią się na naszym rynku, znacznie lepiej mi się ich słucha niż tych bardziej baśniowych wersji jej twórczości. Alex mierzy się ze skutkami swojej ,,grzybowej przygody" w rezydencji Usherów, którą znamy z pierwszego tomu. PTSD w jenu wypadku jest absolutnie zrozumiałe, zwłaszcza, że psychika Alex już wcześniej była nadszarpnięta przez wojnę w jakiej przyszło jenu uczestniczyć, czego dowiadujemy się w tej części. Ogromnym plusem dla mnie było wplecenie wątków ze słowiańskiego folkloru bowiem Moroj z jaką przyjdzie nam się mierzyć brzmi bardzo jak słowiańska Zmora lub Północnica, demon żywiący się oddechem lub duszą, przysiadający na klatce piersiowej śpiącego. Czy mówiłam już jak uwielbiam klimat przedstawiany przez Kingfisher? Nie? Autorka tak opisuje zapuszczoną, zawilgoconą wille w lesie, że prawie można poczuć zawilgocone drewno i kurz. Historia jest krótka, co dla jednych będzie minusem, ale uważam, że krótka, konkretna forma znacznie lepiej sprawdza się w takich wypadkach niż rozwlekanie historii i przedłużanie jej na siłę. Nie ma zbędnych stron czy wstawek mających zwiększyć objętość, wszystko co jest nam zaserwowane jest w pewien sposób potrzebne, nie krążymy dookoła tematu, który jest oczywisty dla czytelnika, ale z jakiegoś powodu nie dla postaci.
dylogy_of_the_dark - awatar dylogy_of_the_dark
ocenił na107 dni temu
Jagnię Lucy Rose
Jagnię
Lucy Rose
Chyba mam najlepszą książkę przeczytaną w tym roku! „Jagnię” Lucy Rose to rasowy horror, w którym sceny przemocy splatają się z wizją nieuchronnego losu, wpisanego w symbolikę tytułu. To historia grozy widziana oczami dziecka. Margot wychowuje się w domku pośrodku lasu, pod opieką niestabilnej emocjonalnie matki, która przyciąga „zbłąkanych” wędrowców obietnicą schronienia lub bliskości, by wykorzysťać ich do własnych celów 🍽 Najbardziej poruszające jest jednak to, że dla Margot wszystko to wydaje się normalne, ona nie zna innego świata. Dziewczynka chodzi do szkoły, więc styka się z codziennością rówieśników, ale jej własna rzeczywistość pozostaje zupełnie odmienna. Jest u progu dorastania, ma 11–12 lat, i zaczyna wykraczać poza rolę „małej dziewczynki” swojej matki. A przecież nic nie wzbudza większego zaufania niż samotna kobieta z dzieckiem… Z czasem Margot zaczyna dostrzegać, że dorastanie zmienia jej miejsce w tej relacji. Staje się niewygodna. W tym samym czasie jedna ze „zbłąkanych”, Eden, przyciąga uwagę Ruth. Ta rozpoznaje w niej podobne mroczne skłonności i zamiast uczynić ją ofìaŕą, wciąga do swojego świata. Uczucia Ruth przesuwają się z córki na nową partnerkę. Jak zauważa Margot, jej matka potrafi kochać tylko jedną osobę naraz. To, co szczególnie wyróżnia tę książkę, to poetycki sposób opisywania zbŕodni. Nie odbiera im to siły, wręcz przeciwnie, tworzy niepokojący kontrast między formą a treścią. Wraz z pogłębiającą się relacją między kobietami rośnie napięcie i przeczucie nadchodzącej tragedii… i to przeczucie okazuje się w pełni uzasadnione. Finał jest jednocześnie tak strasznie zły i tak dobry! 🤯 Ta książka od pierwszych stron mocno działa na wyobraźnię. Okrucieństwo zestawione jest z pozorami troski. "Zbłąkani" początkowo traktowani są jak mile widziani goście, co tylko potęguje niepokój, bo wiemy jak to się skończy 🍖 Narracja prowadzona z perspektywy dziecka, które nie kwestionuje tego, co dla czytelnika jest nie do przyjęcia, dodatkowo wzmacnia efekt. To znakomity debiut, choć zdecydowanie nie dla osób szczególnie wrażliwych.
Andarielka - awatar Andarielka
oceniła na102 dni temu
Diavola Jennifer Thorne
Diavola
Jennifer Thorne
Czasami instynkt krzyczy "Biegnij, Forest!" Właśnie tak było w tym przypadku i może dobrze było tego instynktu posłuchać? Jednak rodzina Pace'ów, przyjechała do Villa Taccola z nastawieniem "jesteśmy na wakacjach i choćby skały srały, to będą udane wakacje". Dlatego właśnie, postanowili ignorować wszystkie znaki na niebie i ziemi. Villa Taccola nie jest normalna. Lepi się od paskudnego poczucia grozy. Dzieją się tu dziwne, nieprzewidywalne rzeczy. No i te drzwi za gobelinem. Te same, do których Pace'owie dostali klucz i zakaz zbliżania się do nich... Czasami zastanawiałam się, na ile absurdalnych zdarzeń przymkną oko i za każdym razem okazywało się, że jednak się da! Wystarczy mieć kozła ofiarnego. Anno, a pamiętasz? Anno... Anno... Na każdym kroku. Rodzina bohaterki, przez całą książkę, prosiła się o gorący i serdeczny pocałunek łopaty. Nie żeby Anna była święta, nie, nie! Szczerze, to kawał z niej suczy, ale ile można? Ojciec Anny, jest wiecznie obrażony i trzeba się z nim we wszystkim zgadzać. Matka, faworyzuje jej starsza siostrę Nicole, ale to tak, że mało jej w tyłek nie wejdzie. I tu pytanie, ile zostało tam miejsca, bo sama Nicole ma takiego kija w dupie, że się już nim dławi (jednocześnie tupiąc, jak małe dziecko, bo jej harmonogram). Jej mąż kręci się, jak pijane dziecko we mgle i tylko na zmianę z córkami i Anną zbiera opierdziel, za chęć do życia i miłość do ojczyzny. Benny tak bardzo chce sie wszystkim przypodobać, że chyba już sam nie wie kim jest. A jego chłopak? Irytujący farfocel, który rozgląda się za dramą, jak dziecko za zabawkami w sklepie. I w tym doborowym towarzystwie, cała na biało, ona! Villa Taccola - koszmar, który nie opuszcza cię, po zamknięciu drzwi. Zło, które miesza ci w głowie i stara się pochłonąć cię w całości.
madnessofabookwitch - awatar madnessofabookwitch
ocenił na713 dni temu
Coś się dzieje w naszym domu Josh Malerman
Coś się dzieje w naszym domu
Josh Malerman
Witajcie moi kochani Czytaliście już tę historię? Jeżeli takie jakie wywarła na Was wrażenie? Dziś chciałabym Wam nieco o niej opowiedzieć. Tytuł: Coś się dzieje w naszym domu Autor: Josh Malerman Wydawnictwo: Muza Bella to ośmioletnia dziewczynka, która mieszka ze swymi rodzicami. Jednakże ma ona swój mały sekret. Mianowicie w jej szafie mieszka jej Druga Mamusia. I to właśnie ona bardzo chcę, aby Bella wpuściła ją do swego serduszka. Dziewczynka wielokrotnie już odmawia, ale cierpliwość Drugiej Mamusi się kończy. W związku z tym rodzina małej Belli znajduje się w wielkim niebezpieczeństwie. Uwielbiam horrory więc w końcu przyszedł czas i na taki, który został przedstawiony oczami ośmioletniej dziewczynki. Tyle dobrego słyszałam o tej powieści, że chyba zbyt wiele oczekiwałam. I niestety nie rozumiem zachwytów nad tą powieścią. Owszem przeczytałam, ponieważ chciałam dowiedzieć się jak potoczą się losy bohaterów. I naturalnie jak rozwinie się relacja Belli z Drugą Mamusią. Jednakże największym horrorem były tu dla mnie same relacje rodzinne, aniżeli widmo Drugiej Mamusi. I może wstyd się przyznać, ale dalej nie rozumiem skąd ona się wzięła i czemu nawiedzała dziewczynkę. Może było to wyjaśnione w lekturze, a ja zaabsorbowana skomplikowanymi relacjami rodzinnymi, tego nie zauważyłam. Jeżeli tak to będę wdzięczna o wyjaśnienie mi o co tam chodziło. Ogólne przedstawienie historii przez ośmioletnie dziecko było ciekawym zabiegiem. Warto czasem zastanowić się nad tym jak dzieci postrzegają otaczający ich świat oraz samych członków rodziny. Akcja powieści była dynamiczna. Bardzo wiele się działo i to akurat mnie cieszyło. Szkoda tylko, iż moment seansu spirytystycznego był taki krótki. Nad tym akurat ubolewam, ponieważ dzięki temu historia mogłaby stać się jeszcze ciekawsza. Jednakże, mimo wszystko, były ciekawe momenty. Ogólnie rzecz ujmując powieść nie przypadła mi do gustu tak jak tego chciałam. Znów popełniłam błąd przed lekturą i narobiłam sobie wielkich oczekiwań. A miałam więcej tego nie robić. Jednakże słysząc tak wiele pochlebnych opinii ciężko było mi się powstrzymać. Mimo tego dostrzegam w niej pewne elementy, które przypadły mi do gustu. Szkoda tylko, iż nie odczułam poczucia strachu, czy samej grozy. Także będąc już po lekturze mam wobec niej bardzo mieszane odczucia. Z jednej strony była to dobra powieść, ponieważ ogólnie dostarczyła mi ciekawej rozrywki, ale z drugiej nie spełniła moich oczekiwań. Więc następnym razem muszę pamiętać, aby ich nie mieć. Życzę zaczytanej nocy, strona.394
strona-394 - awatar strona-394
ocenił na69 dni temu
Czarownictwo dla zbłąkanych dziewcząt Grady Hendrix
Czarownictwo dla zbłąkanych dziewcząt
Grady Hendrix
Co to była za książka… Słyszałam o niej wcześniej sporo dobrego, ale totalnie nie byłam gotowa na to, jak bardzo mnie pozamiata. Pierwszy raz mam wrażenie, że to nie ja skończyłam książkę - tylko ona skończyła mnie. I najgorsze (albo najlepsze) jest to, że bardzo trudno powiedzieć, o czym ona właściwie jest. Bo niby o czarownictwie - ale wcale nie do końca. O dziewczynach - zdecydowanie. O samotności, strachu, niesprawiedliwości, gniewie… o rzeczach, które bolą głęboko, pod skórą. To jedna z tych historii, które nie tyle się czyta, co przeżywa. Akcja dzieje się w latach 70., w przytułku dla nieletnich dziewcząt w ciąży. Takim miejscu, do którego trafia się nie dlatego, że się chce - tylko dlatego, że “tak trzeba”. Bo wstyd. Bo hańba. Bo sąsiedzi. Dziewczyny rodzą dzieci, które są im odbierane, a one same nie mają nic do powiedzenia. Zero kontroli, zero wsparcia, zero człowieczeństwa. Poznajemy nastoletnią Nevę. I razem z nią trafiamy do świata, w którym dorosłym wolno wszystko, a dziewczynom… właściwie nic. I wtedy pojawia się czarownictwo. Nie jako jakiś bajkowy dodatek, tylko jako coś, co daje im namiastkę sprawczości. W końcu mogą coś zrobić. W końcu mogą oddać. W końcu mogą przestać być tylko ofiarami. Tylko że - jak to zwykle bywa - wszystko ma swoją cenę. Ta książka jest bolesna. Naprawdę bolesna. Kibicowałam tym dziewczynom przez cały czas, rozumiałam ich wściekłość i razem z nimi nienawidziłam świata, który je w to wszystko wepchnął. I to jest chyba jej największa siła - ona sprawia, że czujesz. Nawet jeśli nie do końca chcesz. Grady Hendrix stworzył historię, która jest jednocześnie mroczna i… w dziwny sposób pokrzepiająca. O kobiecej wściekłości, traumie i tej pierwotnej potrzebie bliskości i miłości, która potrafi być silniejsza niż wszystko inne. I naprawdę chciałabym móc dać jej więcej niż 5/5. Ale niestety - skala nie przewidziała takiej opcji. Ocena: 5/5 ⭐️
agatkarecenzuje - awatar agatkarecenzuje
ocenił na109 dni temu
Nasze podmorskie żony Julia Armfield
Nasze podmorskie żony
Julia Armfield
„Nasze podmorskie żony” autorstwa Julii Armfield to opowieść o biolożce morskiej Leah i jej żonie Miri, która została na lądzie. Narracja prowadzona jest naprzemiennie: jedne rozdziały pokazują, jak Leah zmienia się po powrocie z ostatniej ekspedycji badawczej, widziana oczami Miri, w innych zaś śledzimy wydarzenia z samej wyprawy. Zaawansowany okręt podwodny, którym płynęła Leah wraz z zespołem, utknął na dnie oceanu. W ciemności głębin badaczy obserwowała tajemnicza istota. Po powrocie na powierzchnię ciało Leah zaczyna się zmieniać, jakby ewolucja popychała ją w stronę morskiego stworzenia. Coraz częściej pragnie słonej wody, a wannę opuszcza coraz rzadziej. Miri widzi, że powoli traci żonę. Choć traktuje Leah z czułością i szacunkiem, w jej wnętrzu szaleje huragan emocji i żalu po utraconym życiu, które miały razem prowadzić. Leah wróciła z ekspedycji, ale coś w niej uległo nieodwracalnej przemianie. W tym aspekcie książka przywodzi na myśl cykl Southern Reach Jeffa VanderMeera. Pojawia się tu podobny motyw wyprawy w nieznane obszary świata oraz tajemniczej zmiany zachodzącej w jej uczestnikach. Jest też ktoś pozostający na zewnątrz tej przemiany. W tym przypadku Miri, która przeżywa stratę jeszcze zanim naprawdę do niej dojdzie. Czuje, że nadciąga coś nieuniknionego. Ocean już zabrał jej żonę. Wiele wątków w powieści pozostaje bez wyjaśnienia, jednak sam pomysł jest intrygujący, a wizja powolnej, nieuchronnej utraty Leah przez Miri potrafi poruszyć emocjonalnie. To taki literacki głębinowy organizm: piękny, dziwny, fascynujący… lecz gdy próbujesz go dokładnie obejrzeć, znika w mętnej wodzie.
Andarielka - awatar Andarielka
oceniła na71 miesiąc temu
Hasi Beata Skrzypczak
Hasi
Beata Skrzypczak
Corocznie na Targach Książki kupuję coś Vespera, bo wciąż nie wydają elektronicznie - bandyci jedne! Tym razem wiedziałem, że idę po “Hasi” i jakież było moje (miłe) zaskoczenie, gdy okazało się, że w wigilię mojej targowej wizyty książka zdobyła roczny laur dla horroru za 2025 w plebiscycie LC. A jakież zaskoczenie, gdy okazało się, że na targowym stoisku Vespera książkę sprzedaje… sama jej Autorka. Bezpośrednim impulsem do lektury stało się zaś marne Wyzwanie LC (“książka z Top100”) i… dobrze się stało. Śląsk. Małe osiedle kilku kamienic i familoków, nieco oddalone od miasta a skupione wokół małego placu w pobliżu opuszczonej kopalni, do tego otoczonej złą sławą jakichś dawnych zdarzeń. To nie tylko miejsce beznadziei i marazmu, ale i epicentrum jakiejś dojrzewającej współcześnie grozy. Z początku nie wiemy, czy jest to zapowiedź jakichś ponadrzeczywistych wydarzeń, czy jednak może coś na kształt zbiorowego szaleństwa i rodzaj zbiorowej psychozy? Młodzi ludzie zawieszeni w dziedzictwie beznadziei wegetacyjnej egzystencji pokolenia rodziców i dziadków, próbujący wyrwać się z lokalnego marazmu i znaleźć pomysł na siebie. Może niektórym z nich mogłoby się udać, gdyby nie to, w co się mimochodem wplątują… Na plus należy młodej Autorce zapisać z pewnością sięgnięcie po lokalne śląskie bajania oraz opowieści do straszenia dzieci i na ich kanwie osnucie śląskiego horroru (może bardziej powieści grozy). Mroczny klimat i ciężkawy nastrój to, czy raczej ciężkość stylu Pisarki? Tempo niespieszne, co nie musi być przecież wadą, ale niech ono coś buduje, niech coś tworzy, a nie przewleka się dla samej budowy objętości. No i właśnie się tu zastanawiam, czy ta powolność tu do czegoś prowadzi? Bo ostatecznie wsiadamy w rollercoaster, ale czy nie za późno? Trochę za to momentami naiwny i nieporadny styl literacki, ale nie razi to jakoś szczególnie; z pewnością nie odstręcza od dalszego poznawania losów bohaterów. Ale redaktorki i korektorka książki, to powinni kilka razy więcej sięgnąć po korektor… Trochę też - jak trzeba - nieporadni i naiwni młodzi bohaterowie opowieści; niby wydaje się to urocze, ale finalnie trupów sporo, więc mamy i klasykę slashera… Zresztą spoko: nie wszyscy umierają tak do końca… Tylko w jakimż to podręczniku medycznym wyczytała Alicja o tych słynnych “stanach przedzawałowych”?.. A jeszcze jej - po jej własnym zawale - stenta zapakowali! W tym wieku, to może jakaś takotsubo, a nie miażdżyca… Znawcą Śląska zdecydowanie nie jestem, ale czuję jakoś (po klimacie, pojawiającym się śląskim języku, nawiązaniach do mitologii i przesądów),że to bardziej wariacja na temat (po)górniczej krainy, niż krew z krwi i duch z ducha na miarę Rokity czy Twardocha. Zresztą i sama Autorka przyznaje to w posłowiu. Mam też wrażenie, że dokonuje się tu jakaś polska kolonizacja śląskości z lekko nachalnym zawłaszczeniem tej skomplikowanej materii; chyba dziś już inaczej pozwala się wybrzmiewać tej pamięci? Piękne wydanie i to zdecydowanie na plus: stylowa okładka w tonacji czerni i srebra, barwione boki bloku kartek. Dla miłośników ładnych wydań. W sumie na małe "tak". Dam jeszcze Autorce szansę: chyba wrócę do przyszłej kontynuacji…
MarWinc - awatar MarWinc
ocenił na64 dni temu
Klaun w polu kukurydzy Adam Cesare
Klaun w polu kukurydzy
Adam Cesare
Długo czekałam i w końcu nastał ten wielki dzień, że się doczekałam i do moich drzwi kurier dostarczył powieść grozy. Czyli rasowy horror, który ma mnie dobrze wystraszyć, wytarmosić, zmielić od środka i wypluć. Ten rasowy horror, na który napaliłam się jak szczerbaty na suchary, okazała się młodzieżówką, ale nadal pozostającą w klimacie grozy. Żeby wystraszyć dzieci, wystarczy postać szalonego klauna, mordującego znienawidzoną przez niego młodzież. Klaun morderca, czy to nie brzmi groteskowo strasznie🤡 Przecież ten przebieraniec ma na celu zabawiać i rozmieszać dzieci, ale widocznie ma dwie twarze, a ta druga skrywa złe oblicze, celem jest śmierć. . Ta książka z pewnością dostarczy Wam dreszczyku emocji, bo nie zabraknie w niej krwawych zwrotów akcji i opisów mordowanych dzieci. Strach bezbronnych ofiar przed wiszącym nad nimi zagrożeniem i śmiercią, szaleńca próba ratowania się z pewnością udzieli również czytelnikowi. Za wszelką cenę, będzie próbował wraz bohaterami szukać drogi ucieczki z płonącej stodoły, lub wyjścia z pola kukurydzy, które jest jednym wielkim labiryntem bez wyjścia. . Z pewnością nie jest to książka przez którą nie zmrużycie oka, bo nie przeraża ona aż do takiego stopnia, na jaki oczekiwałam, a oczekiwania wobec niej miałam naprawdę dosyć spore. Jednakże podobała mi się na tyle, że mogę ją Wam polecić, jeśli szukacie czegoś z tego gatunku. Po tej książce inaczej teraz spojrzycie na postać klauna, a przejeżdżać obok pola kukurydzy bądźcie czujnik i miejcie się na baczności, bo nie wiecie, jakie zło się tam czai i na Was patrzy. Niech moc będzie z Wami💪
ksiazka_ukryta_w_ puszczy - awatar ksiazka_ukryta_w_ puszczy
ocenił na72 miesiące temu

Cytaty z książki Strange Houses

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Strange Houses