Diavola

Okładka książki Diavola
Jennifer Thorne Wydawnictwo: Muza horror
352 str. 5 godz. 52 min.
Kategoria:
horror
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Diavola
Data wydania:
2025-02-26
Data 1. wyd. pol.:
2025-02-26
Data 1. wydania:
2024-03-26
Liczba stron:
352
Czas czytania
5 godz. 52 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328734265
Tłumacz:
Ewa Ziembińska
Średnia ocen

                6,8 6,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Diavola w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki Diavola i

Włoskie wakacje z duchami



2214 467 5

Oceny książki Diavola

Średnia ocen
6,8 / 10
293 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
9
7

Na półkach: ,

Czasami instynkt krzyczy "Biegnij, Forest!" Właśnie tak było w tym przypadku i może dobrze było tego instynktu posłuchać? Jednak rodzina Pace'ów, przyjechała do Villa Taccola z nastawieniem "jesteśmy na wakacjach i choćby skały srały, to będą udane wakacje". Dlatego właśnie, postanowili ignorować wszystkie znaki na niebie i ziemi.

Villa Taccola nie jest normalna. Lepi się od paskudnego poczucia grozy. Dzieją się tu dziwne, nieprzewidywalne rzeczy. No i te drzwi za gobelinem. Te same, do których Pace'owie dostali klucz i zakaz zbliżania się do nich... Czasami zastanawiałam się, na ile absurdalnych zdarzeń przymkną oko i za każdym razem okazywało się, że jednak się da! Wystarczy mieć kozła ofiarnego. Anno, a pamiętasz? Anno... Anno... Na każdym kroku. Rodzina bohaterki, przez całą książkę, prosiła się o gorący i serdeczny pocałunek łopaty.
Nie żeby Anna była święta, nie, nie! Szczerze, to kawał z niej suczy, ale ile można?

Ojciec Anny, jest wiecznie obrażony i trzeba się z nim we wszystkim zgadzać. Matka, faworyzuje jej starsza siostrę Nicole, ale to tak, że mało jej w tyłek nie wejdzie. I tu pytanie, ile zostało tam miejsca, bo sama Nicole ma takiego kija w dupie, że się już nim dławi (jednocześnie tupiąc, jak małe dziecko, bo jej harmonogram). Jej mąż kręci się, jak pijane dziecko we mgle i tylko na zmianę z córkami i Anną zbiera opierdziel, za chęć do życia i miłość do ojczyzny. Benny tak bardzo chce sie wszystkim przypodobać, że chyba już sam nie wie kim jest. A jego chłopak? Irytujący farfocel, który rozgląda się za dramą, jak dziecko za zabawkami w sklepie.

I w tym doborowym towarzystwie, cała na biało, ona! Villa Taccola - koszmar, który nie opuszcza cię, po zamknięciu drzwi. Zło, które miesza ci w głowie i stara się pochłonąć cię w całości.

Czasami instynkt krzyczy "Biegnij, Forest!" Właśnie tak było w tym przypadku i może dobrze było tego instynktu posłuchać? Jednak rodzina Pace'ów, przyjechała do Villa Taccola z nastawieniem "jesteśmy na wakacjach i choćby skały srały, to będą udane wakacje". Dlatego właśnie, postanowili ignorować wszystkie znaki na niebie i ziemi.

Villa Taccola nie jest normalna. Lepi się...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

857 użytkowników ma tytuł Diavola na półkach głównych
  • 522
  • 325
  • 10
173 użytkowników ma tytuł Diavola na półkach dodatkowych
  • 86
  • 45
  • 15
  • 9
  • 7
  • 6
  • 5

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Zostawcie nas w spokoju Jimmy Juliano
Zostawcie nas w spokoju
Jimmy Juliano
Witajcie moi kochani Lubicie historię, w której występuje wątek zamkniętej społeczności? Ja stwierdzam, że coraz bardziej mi się to podoba. I dziś chciałabym przedstawić Wam taką historię. Tytuł: Zostawcie nas w spokoju Autor: Jimmy Juliano Wydawnictwo: Muza Po tragicznej śmierci syna Willow przeprowadza się na wyspę Clifford. Pragnie rozpocząć życie od nowa. Podejmuje więc pracę i stara przyzwyczaić się do nowej społeczności. Po pewnym czasie odkrywa, iż mieszkańcy wyspy mają obsesję na punkcie 1994 roku, i zachowują się oraz wyglądają tak, jakby nadal ten rok trwał. Mimo wszystko akceptuje zastaną rzeczywistość i dalej czynnie uczestniczy w życiu społecznym. Niestety po kilku tygodniach znika bez śladu, a na wyspę przybywa jej brat Harper w celu jej odnalezienia. Nie przypuszcza on jednak, iż odkryje przerażającą tajemnicę, którą mieszkańcy strzegli od lat. To była bardzo dobra lektura. Choć początkowo obawiałam się wątku utraty dziecka. Na szczęście był on na tyle skromny, iż nie zakłócił mi odbioru całej powieści. Fabuła zaciekawiła mnie już od pierwszych stron. Kobieta wyrusza samotnie na małą wyspę, aby rozpocząć tam nowe życie oraz rozwiązać pewna kwestię. Gdy tylko zorientowałam się w jakim kierunki zmierza historia, to już wiedziałam, że przypadnie mi do gustu. Dodatkowo motyw hermetycznie zamkniętej społeczności wraz z tajemniczym sekretem sprawił, że przepadłam. Dosłownie nie mogłam oderwać się od lektury, tak bardzo chciałam wiedzieć jak potoczą się losy bohaterów. Co również mi się podobało to przedstawienie historii z różnych perspektyw oraz zamieszczenie listów, artykułów z gazet, czy rozmów sms, które bardzo urozmaiciły lekturę. Pod względem akcji rozwijała się ona powoli, co uznałam za pozytywny aspekt powieści. Ponieważ informacje były dawkowane stopniowo, dzięki czemu mogłam poczuć mroczny i niepokojący klimat. W aspekcie bohaterów byli oni bardzo różnorodni. Nie analizowałam ich jednostkowo. Wolałam postrzegać ich jako wspólnotę. Choć nie ukrywam, iż strata Willow oraz cała jej sytuacja bardzo mnie dotknęła. I jeżeli chodzi o relacje rodzinne, w obliczu tragedii, to zostały one bardzo dobrze ukazane. Zakończenie historii było dla mnie bardzo satysfakcjonujące. Ponieważ wszystkie interesujące mnie kwestie zostały szczegółowo wyjaśnione. Także nie ukończyłam powieści z jakimiś niedopowiedzeniami, czy domysłami. I to bardzo mnie ucieszyło. Reasumując „Zostawcie nas w spokoju” to powieść bardzo klimatyczna. Czytało mi się ją bardzo przyjemnie. Zachwyciła mnie swym mrocznym i niepokojącym klimatem oraz strzeżoną tajemnicą. Napisana została bardzo lekko, dzięki czemu czytało się ją bardzo szybko i przyjemnie. Serdecznie polecam, strona.394
strona-394 - awatar strona-394
ocenił na 7 2 miesiące temu
Rouge Mona Awad
Rouge
Mona Awad
"Stać się najwspanialszą wersją siebie. Pozbyć się mrocznych pajęczyn umysłu. Pudeł z piwnicy, pełnych zapleśniałych wspomnień. Skrzyń zamkniętych na cztery spusty." Kuszące? Owszem. Bo cała idea tej historii oparta jest na pokusie. I podróży do wnętrza swojwj duszy. Poprzez lustra. A kto nie lubi powieści o lustrach? Tym bardziej o lustrach, w których nie kryje nic dobrego? A są inne w horrorach? Bo to jest akurat właśnie oniryczny horror, który uniósł mnie na "falach szaleństwa." I do samego końca nie wiadomo, o jaki rodzaj horroru chodzi. ... Wyjątkowa powieść w wyjątkowo moich klimatach, które bardzo rzadko zdarzają się w opowieściach. Ta autorka to kolejne odkrycie, po Marie Vareille, którym jestem zachwycona. Urzekło mnie jej pióro, realizm magiczny, schizofreniczna groza ukryta pod pozorem prostych wydarzeń, skrywających uwialbiane przeze mnie drugie dno. Kunsztowne dialogi: "- No to sobie popływałaś. - Nie umiem pływać. - Skoro nie umiesz pływać, dlaczego weszłaś do wody, Bell? - Zapomniałam że nie umiem. - Zabawne to zapominanie. Nie uważasz że dość ważne jest, aby pamiętać?" 😍💪Przepiękna świadomość i cudowna zabawa słowem. Troszeczkę jak klimaty powieści Marty Bijan - na granicy snu i jawy. Osobliwość i surrealizm hipnotyzuje atmosferą, którą można interpretować dowolnie, przynajmniej na pozór, bo tu naprawdę nie wiadomo długo, o co chodzi? To tak jakby oglądało się /beznadziejny/ film Substancja, ale w mroczny WTF -owskim wydaniu Lyncha! To rewelacyjny literacki doppellganger Oczy szeroko zamknięte, /który notabene jest tu wspomniany/. To odjechana wersja Czarnoksiężnika z Oz - w tym przypadku czerwonej krainy. Pięknie, cudnie, magicznie stworzony klimat tej historii: tajemniczo i stuprocentowo w każdym szczególe, w każdym francuskim czerwonym detalu! Rouge. "Bardzo jesteś przywiązana do swoich wspomnień?" Brzydka dziewczynka, która niewiele pamięta ze swojego dzieciństwa. "Potworną prawdę o mnie, o moim dzieciństwie, którego nie pamiętam? Mimo że nadal tkwi głęboko we mnie. Wypuszcza fragmenty wspomnień na powierzchnię. Czuję je złożone w moim sercu, w moim mózgu, jak Mroczne brzemię. Czarne pudło z mnóstwem lśniących kłódek." Piękna Matka, która jest wzorem i tyranem/?/. I oni. Ci piękni. Kim są? Czego pragną? Jaka jest cena za piękno? ... Rozmazana rzeczywistość, jak za deszczową szybą, atmosfera ciężka jak smoła, jak wosk z czerwonej świecy. Senna rzeczywistość i nierzeczywiste pragnienia. Obsesja, kompleksy, nienawiść i miłość. Zazdrość i pożądanie. I tajemnica. "Mój koszmar związany z wiekiem i śmiercią w jednej osobie." Oniryczna podróż w głąb ludzkiej natury: jej pragnień oraz lęków. "Teraz czuję coś innego, kiedy na nią patrzę. Kiedy patrzę na siebie, jak odchodzę. Zostawiając mnie tutaj samą." To jest tego rodzaju opowieść, którą widzisz kątem oka nawet wtedy, kiedy ją odkładazz, na granicy percepcji, która nie pozwala o sobie zapomnieć. Choć czasami... ..."warto puścić wszystko w niepamięć." MEGA POLECAM!
Matylda Saresta - awatar Matylda Saresta
oceniła na 8 1 miesiąc temu
Słuchajcie, jak kłamią Amy Tintera
Słuchajcie, jak kłamią
Amy Tintera
Świetna i oryginalna powieść kryminalna trzymająca w napięciu, miejscami odważna, czasem zabawna i z humorem, osadzona w małym teksańskim miasteczku Plumpton. Jednym z istotnych problemów powieści jest fenomen programów true crime w dzisiejszych czasach. Czy to jedynie przeciętna rozrywka, o której szybko zapominamy czy autentyczne dążenie do prawdy? Globalny charakter tego gatunku ujawnia fascynację społeczeństwa przestępczością, czasem jest to próba zrozumienia mechanizmów zła, poznanie psychiki sprawców i ofiar. Powieść przedstawia historię losów Lucy Chase podejrzaną o morderstwo swojej najlepszej przyjaciółki Savvy. Od wydarzeń minęło kilka lat, Lucy nie została osądzona przez władze sądownicze i nie pamięta co wydarzyło się tamtej nocy. Ten czas pokryła amnezja. Z chwilą, kiedy znany podcaster Ben Owens zaczyna nadawać swoją cykliczną audycję o tych wydarzeniach Lucy postanawia wrócić z Los Angeles w rodzinne strony. Niestety wśród większości znajomych spotyka się z ostracyzmem społecznym. Osądzają Lucy, twierdzą, że to było morderstwo lecz brak dowodów na jego udowodnienie, a tym samym skazanie winnej. Kolejne odcinki podcastu „ Słuchajcie, jak kłamią” to rozmowy z przyjaciółmi i znajomymi, którzy brali udział w weselu tamtej nocy. Powracając do tych wydarzeń Lucy odtwarza w pamięci minione wydarzenia dochodząc do przerażających odkryć. Książkę czyta się szybko, krótkie rozdziały przeplatane są kolejnymi odcinkami podcastów. To kryminał, który ukazuje, że nie zawsze prawda jest najważniejsza. Często kłamstwo, emocje i podszepty tuszują prawdę ukazując inne oblicze realiów.
Joanna - awatar Joanna
oceniła na 7 1 miesiąc temu
Martwe zwierzęta Marie Tierney
Martwe zwierzęta
Marie Tierney
„Martwe zwierzęta” to z pewnością książka dla osób o silnych nerwach. Najlepiej trzymać ją z dala od dzieci, jednakże dorosłym bardzo polecam zapoznać się z tą pozycją. Trzynastoletnia Ava wykazuje dziwne jak na jej wiek zainteresowanie anatomią zwierząt. W tym celu przeprowadza przeróżnie doświadczenia związane z wpływem różnych czynników na szybkość rozkładu ciał zwierząt. Pewnej nocy podczas odwiedzin jednego z okazów znajduje zwłoki swojego kolegi Mickey’a Granta. W obawie o swoją tajemnicę wykonuje anonimowy telefon do odpowiednim służb. Wraz z trwającym dochodzeniem znajdowane są ciała kolejnych chłopców, a sama Ava staje się bardzo ważnym ogniwem toczącego się śledztwa. Ava, jak na tak młodą dziewczynkę wykazała się nie lada inteligencją. Mało jakie dziecko w tym wieku wykazuje aż tak wielkie skłonności badawcze. Na dodatek w trwającym śledztwie odgrywa niebagatelną rolę w rozwikłaniu zagadki, która nie jest zbyt oczywista. Należy mieć na uwadze, że akcja rozgrywa się w czasach, gdzie komputery nie były rzeczą codzienną, a wiedzę czerpano tylko i wyłącznie z książek. Właśnie tym Ava najbardziej zaskarbiła sobie moją sympatię. Bardzo ważnym aspektem w książce jest zwrócenie uwagi na zdrowie psychiczne. To, co nas kształtuje od najmłodszych lat ma odzwierciedlenie w następnych latach. Jak niewiele trzeba żeby raz na zawsze zniszczyć człowieka. Książka należy do jednych z bardziej brutalnych jakie czytałam w życiu. Autorka nie omieszkała się zawrzeć bardzo szczegółowych opisów, które bardzo dosadnie opisują zdarzenia doprowadzające do śmierci chłopców. W niektórych przypadkach było to tak drastycznie, że ciężko było wyobrazić sobie, że człowiek jest w stanie tak bardzo skrzywdzić drugą osobę. Ponadto można dowiedzieć się wielu ciekawych informacji związanych z anatomią różnych zwierząt, o których nie miałam zielonego pojęcia. Nie byłabym sobą gdybym nie zwróciła uwagi na bardzo interesującą ciekawostkę, albowiem jeden z piesków ma tak samo na imię jak mój: Asta. Jest to bardzo rzadkie imię nadawane pupilom, a jednak znalazło się w książce. Uwierzcie mi, gdy tylko to zobaczyłam byłam wniebowzięta! Podsumowując „Martwe zwierzęta” to bardzo interesująca powieść, która na pewno zostanie w Waszej głowie na długo. Na dodatek jestem pewna, że u niejednego włosy zjeżą się na karku, dlatego też polecam czytać książkę w dzień.
Paulina_z_Feniksa - awatar Paulina_z_Feniksa
oceniła na 7 1 miesiąc temu
Haar David Sodergren
Haar
David Sodergren
"Haar" to horror, który wymyka się wszystkim standardom, jakie do tej pory znałam w tym gatunku. Choć na pierwszy rzut oka wygląda jak klasyczna powieść grozy, mamy tu: małą, nadmorską miejscowość, gęstą mgłę, lokalne problemy i potwora, to nic w tej historii nie jest tak naprawdę klasyczne. Im dalej wchodzisz w tę opowieść, tym wyraźniej widzisz, że nie chodzi tu wyłącznie o strach i rozlew krwi. Odkryjesz starość, żałobę, gniew, tęsknotę i to, jak bardzo człowiek potrafi uczepić się przeszłości, nawet wtedy, gdy ta go pochłania i niszczy. "Haar" przeniesie Cię do szkockiej wioski Witchaven, na którą zwrócił uwagę bogaty inwestor. Człowiek pozbawiony współczucia i obojętny na los innych. W jednym z nadmorskich domów mieszka Muriel Margaret McAuley - 84‑letnia buntowniczka. Muriel jest wdową po mężu, który zaginął na morzu, a jej codzienność to rutyna, samotność i ból stawów. Wszystko zmienia się wraz z nadejściem gęstej mgły, a razem z nią ISTOTY, której wygląd trudno opisać i jeszcze trudniej sobie wyobrazić… chyba że akurat zdecyduje się przybrać formę... CZŁOWIEKA. I to nie byle jakiego człowieka, lecz samego męża Muriel - Billy’ego. Od tego momentu powieść grozy zaczyna splatać się z wątkiem romantycznym, który przybiera formę spełnionej tęsknoty. To, co dla innych staje się koszmarem i rzezią w najokrutniejszej postaci… dla Muriel jest powrotem ukochanego, poczuciem ciepła i bliskości. Jest spełnieniem i drugą szansą, której nigdy nie spodziewała się otrzymać. Tu groza ma wiele twarzy. Przybiera maskę starości, w której każdy dzień staje się horrorem codzienności. Muriel jest odbiciem człowieka zmęczonego, kruchego, czasem zgorzkniałego, czasem czułego, który nie może już ufać własnemu ciału. Schody zamieniają się w przeszkodę, upadek może oznaczać koniec, a najprostsze czynności wymagają wysiłku i planowania. Kolejną maską jest żałoba, w której Muriel niemal się zabetonowała. To ona sprawia, że gdy morze odpowiada na jej pragnienia i przynosi jej namiastkę męża, Muriel ulega złudzeniu i obłędowi. Chcesz odzyskać ukochanego? Proszę bardzo! Ale cena będzie zupełnie inna, niż myślisz. A na koniec przyjmuje postać potwora i relacji, jakie łączą go z Muriel. To żądny krwi, brutalny stwór, który dostrzega w Muriel sojuszniczkę. Ona pomaga mu przetrwać, a on w zamian spełnia jej najskrytsze pragnienia. W tym wszystkim Muriel jest jednocześnie ofiarą i katem. Każdego dnia podejmuje decyzje napędzane tęsknotą, samotnością i determinacją. Decyzje, które prowadzą ją coraz głębiej w mrok, z którego nie ma już powrotu. TEMPO - powolne, oparte na narastającym niepokoju, by na końcu porwać czytelnika niczym wysoka fala. GORE - nie jest tu tanim chwytem. Wynika z decyzji bohaterów i z ich emocji. A moje ulubione momenty? Sceny Muriel i „Billy’ego”. To właśnie tam groza miesza się z czułością, a nawet subtelną erotyką, tworząc atmosferę, która chwilami staje się... niekomfortowa. Podobało mi się: Opowieść pokazana z perspektywy Muriel. Połączenie horroru z psychologią. Atmosfera: mgła, morze, wilgoć, zniszczenie, las. Niejednoznaczność - książka zostawia przestrzeń na własną interpretację tego szaleństwa. Czego mi zabrakło? Historii samej istoty morskiej. Wiem, że mogłoby to być zbyt wiele jak na tę książkę, bo „Haar” jest przede wszystkim historią Muriel, ale gdybym miała wyobrazić sobie kolejną powieść autora... byłaby to właśnie opowieść o potworze poznanym w „Haar”. Czy polecam? Tak. Nie nazwałabym jej dziełem wybitnym, ale spędziłam z nią naprawdę przyjemny, intensywny wieczór. „Haar” to horror, w którym straszy nie tylko potwór, lecz także ludzkie słabości. To opowieść pokazująca, że największy koszmar może wyrosnąć z miłości... tej ślepej, rozpaczliwej, nieumiejącej odpuścić. Jeśli lubisz powolne, krwawe i klimatyczne historie, w których nie dostajesz prostych odpowiedzi, tylko przestrzeń do własnej interpretacji, sięgaj po nią śmiało.
TropemCiszy - awatar TropemCiszy
ocenił na 8 21 dni temu
Snowglobe  Soyoung Park
Snowglobe
Soyoung Park
„Snowglobe” Park So Yong to młodzieżowa dystopia osadzona w świecie po katastrofie klimatycznej. Ziemia została skute lodem, a temperatura spada nawet do –45°C. Większość ludzi żyje w trudnych warunkach, w małych osadach, pracując w elektrowniach napędzanych siłą ludzkich mięśni. Jedyną ucieczką od tej surowej rzeczywistości jest oglądanie reality show. Wszystkie transmitowaną są ze Snowglobe (miasta ukrytego pod ogromną kopułą, gdzie panuje ciepło, dostatek i pozornie idealne życie). Luksus ma jednak swoją cenę, bo mieszkańcy Snowglobe żyją nieustannie pod okiem kamer, a ich codzienność jest częścią spektaklu oglądanego przez miliony widzów. Czytając tę książkę, miałam wrażenie, że patrzę na dwa zupełnie różne światy oddzielone nie tylko lodem, ale też marzeniami. Z jednej strony surowa rzeczywistość - zimno, ciężka praca i walka o przetrwanie. Z drugiej błyszcząca kopuła, która z daleka wygląda jak obietnica lepszego życia. A jednak im dłużej o tym myślę, tym bardziej czuję, że ta historia mówi o czymś znacznie głębszym niż tylko dystopijna wizja przyszłości. Najbardziej poruszył mnie sam pomysł na ten świat. Kontrast między lodową pustką a ciepłym, perfekcyjnie wykreowanym Snowglobe działa na wyobraźnię, ale też skłania do refleksji. Bo tak naprawdę to nie tylko opowieść o przyszłości. To trochę historia o nas - o tym, jak bardzo potrafimy wierzyć w obrazy, które ktoś dla nas stworzył. O tym, jak łatwo zachwycić się idealnym światem, nie widząc ceny, którą ktoś za niego płaci. Wątek życia pod ciągłą obserwacją kamer wydał mi się szczególnie niepokojący. W Snowglobe prywatność właściwie nie istnieje, a życie staje się spektaklem dla milionów widzów. Zaczęłam się zastanawiać, gdzie właściwie kończy się prawdziwe „ja”, a zaczyna rola, którą gramy dla innych. I czy człowiek może naprawdę być sobą, kiedy wie, że ktoś patrzy na każdy jego ruch. Bohaterka, Chobahm, też bardzo mnie zainteresowała. Na początku jej marzenie wydaje się tak ludzkie i zrozumiałe – kto z nas nie chciałby wyrwać się z trudnej rzeczywistości i dostać szansę na coś lepszego? Jednak im dalej w historię, tym bardziej widać, że spełnienie marzeń bywa skomplikowane. Czasem okazuje się, że to, czego tak bardzo pragnęliśmy, wcale nie daje nam wolności. Mam jednak wrażenie, że świat przedstawiony mógłby być pokazany jeszcze głębiej. Chciałabym dowiedzieć się więcej o tym, jak dokładnie funkcjonuje Snowglobe i co doprowadziło do tak drastycznej zmiany klimatu. W drugiej połowie książki akcja momentami przyspiesza i niektóre wątki wydają się tylko lekko zarysowane, choć aż prosiły się o rozwinięcie. Warto też zaznaczyć, że choć książka bywa reklamowana jako historia dla fanów „Squid Game” czy „Igrzysk śmierci”, w praktyce trudno znaleźć tu podobny klimat czy bezpośrednie nawiązania. „Snowglobe” nie skupia się na brutalnej rywalizacji ani widowiskowej walce o przetrwanie, lecz raczej na refleksji nad światem mediów, iluzją idealnego życia i ceną, jaką płaci się za bycie nieustannie obserwowanym. Mimo to książkę czytało mi się bardzo dobrze. Ta historia ma w sobie coś wciągającego, ale też trochę melancholijnego. Co więcej, zostawiła mnie z myślą, że czasem to, co wygląda jak raj, może być tylko pięknie oświetloną sceną. Myślę, że mimo pewnych niedociągnięć to naprawdę ciekawa dystopia. A ja z czystej ciekawości chętnie sięgnę po drugi tom, żeby zobaczyć, dokąd on zaprowadzi.
obszyte_slowami - awatar obszyte_slowami
ocenił na 8 1 miesiąc temu
Zrzutka Haywardów Janice Hallett
Zrzutka Haywardów
Janice Hallett
Femi i Charlotte, stażyści w kancelarii adwokackiej, otrzymują nietypowe zadanie – a wraz z nim ogromną stertę dokumentów do przejrzenia. Są to głównie maile oraz wiadomości SMS wymieniane pomiędzy członkami amatorskiego zespołu teatralnego. Początkowo młodzi ludzie nie wiedzą, czego właściwie mają szukać między wierszami. „Rozmowy” dotyczą bowiem dwóch kluczowych spraw: przygotowań do wystawienia sztuki oraz choroby dwuletniej Poppy i zbiórki funduszy na jej leczenie. Dopiero w połowie książki (liczącej ponad 500 stron) dowiadujemy się, kto zginął, a jeszcze później – komu przypisano winę. Zadaniem stażystów jest odnalezienie prawdziwego sprawcy. To była dobra książka. Czyta się ją szybko dzięki nietypowej formie – całość składa się z maili, SMS-ów oraz krótkich rozmów prowadzonych przez stażystów na WhatsAppie. Po raz pierwszy spotkałam się z taką konstrukcją powieści, w której czytelnik może sam próbować rozwikłać zagadkę śmierci jednej z postaci. Fakty poznajemy dokładnie w takim samym tempie jak Femi i Charlotte, co sprawia, że czujemy się częścią śledztwa. Uważam, że fabuła została przedstawiona bardzo realistycznie. Jednocześnie trudno tu złożyć wszystkie elementy w spójną całość. Nie wiemy, kto kłamie, nie mamy też dostępu do pełnej korespondencji. Wiele kwestii pozostaje w sferze domysłów. Nie znajdziemy tu płynnego przebiegu wydarzeń ani jasno uporządkowanych wątków. Jednak zakończenie w dużej mierze to rekompensuje – otrzymujemy rozwiązanie głównej sprawy, a nawet kilku pobocznych. Choć wątek afrykański, moim zdaniem, nie został w pełni wyjaśniony. Konstrukcja bohaterów jest wiarygodna i różnorodna. Jedna z postaci bywa wyjątkowo irytująca, ale właśnie jej osobowość podtrzymuje zainteresowanie całą historią. Przy tej książce trudno się nudzić. Jeśli nie przeraża cię nietypowa forma i lubisz zagadki – sięgnij po tę powieść bez wahania. Jeśli jednak cenisz płynność narracji i jasno prowadzone wątki, w "Zrzutce Haywardów" autorstwa Janice Hallett nie znajdziesz prostych rozwiązań ani klasycznej struktury fabularnej.
joanna_czyta - awatar joanna_czyta
oceniła na 8 1 miesiąc temu

Cytaty z książki Diavola

Więcej
Jennifer Thorne Diavola Zobacz więcej
Jennifer Thorne Diavola Zobacz więcej
Jennifer Thorne Diavola Zobacz więcej
Więcej