Koniec historii

Okładka książki Koniec historii autorstwa Francis Fukuyama
Okładka książki Koniec historii autorstwa Francis Fukuyama
Francis Fukuyama Wydawnictwo: Znak popularnonaukowa
320 str. 5 godz. 20 min.
Kategoria:
popularnonaukowa
Format:
papier
Tytuł oryginału:
The end of history and the last man
Data wydania:
2009-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1996-01-01
Liczba stron:
320
Czas czytania
5 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324012183
Tłumacz:
Tomasz Bieroń, Marek Wichrowski
Książka, która wywołała jeden z najgłośniejszych sporów intelektualnych końca XX wieku. Kiedy w 1989 roku wraz z murem berlińskim legł w gruzach komunizm, Francis Fukuyama ogłosił w swym słynnym eseju Koniec historii. Odwołując się do nauk przyrodniczych oraz do filozofii Hegla i Nietzschego, stworzył on niezwykle ciekawą koncepcję, wedle której nastąpił kres konfliktów między wielkimi systemami politycznymi, zaś wszystkie społeczeństwa będą od tej pory dążyć do modelu liberalnej demokracji - wprawdzie nie wolnego od wad, ale najlepszego z możliwych. Amerykański myśliciel stawia w swej książce bardzo istotne pytania: Czy celowe jest dociekanie historii ludzkości? Czy zmierza ona w jakimś wyraźnym kierunku? W jakim punkcie względem "końca historii" się znaleźliśmy? I kim jest ów "ostatni człowiek" zamieszkujący świat krańca dziejów? To niezwykle inspirująca i prowokująca lektura, która przysporzyła Fukuyamie zarówno wielu wrogów i krytyków, jak i zagorzałych wielbicieli uważających go za proroka nowego porządku. Czy jej główne tezy w świecie po 11 września są nadal aktualne?
Średnia ocen
6,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Koniec historii w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Koniec historii



4319 1155

Oceny książki Koniec historii

Średnia ocen
6,2 / 10
209 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Koniec historii

avatar
9
9

Na półkach:

Nieszczęściem dla tak fajnego tytułu, jaki ma ta książka jest to, że niestety zupełnie i dość bezrefleksyjnie przytaczany jest jako "literalnie" rozumiany koniec historii.
Tymczasem w gruncie rzeczy nie o koniec dziejów chodzi. Autor omawia granice ewolucji ustrojów społeczno-politycznych w odniesieniu do kluczowych wartości. I tutaj jest tzw. pies pogrzebany. Jeżeli dla odbiorcy/czytelnika, wartości takie jak: wolność, prawo wyboru, równość wobec prawa, kadencyjność władz, poszanowanie życia, czyli sumarycznie: demokracja liberalna, są zupełnie inaczej rozumiane, to też przekaz tej książki będzie rozmijał się z oczekiwaniami.

Moim zdaniem, biorąc pod uwagę ewolucje systemów społeczno-politycznych od zarania oraz to, jakie reprezentują wartości, demokracja liberalna jest finałem. Historia się nie skończy, ale nic nie wymyślono lepszego w zakresie systemów politycznych dla "dobra człowieka".

Żadne despotie, tyranie, autokratyzmy, teokratyzmy, fundamentalizmy, konserwatyzmy długo się nie utrzymały chyba, że ich agonie wymagają kroplówki przemocy.
Wolności nie da się niczym lepszym zastąpić i to jest granica końca. Za nią niekoniecznie będzie lepiej, ale nie gorzej niż w cytowanych wcześniej "...izmach".

Pytanie jest zasadnicze, którym pasowało by w tej książce się zaopiekować: co uczynić, aby demokracja liberalna nie zdryfowała w owe "izmy" i związane z nimi: populizmy, szowinizmy, fundamentalizmy.

Nieszczęściem dla tak fajnego tytułu, jaki ma ta książka jest to, że niestety zupełnie i dość bezrefleksyjnie przytaczany jest jako "literalnie" rozumiany koniec historii.
Tymczasem w gruncie rzeczy nie o koniec dziejów chodzi. Autor omawia granice ewolucji ustrojów społeczno-politycznych w odniesieniu do kluczowych wartości. I tutaj jest tzw. pies pogrzebany. Jeżeli dla...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
50
10

Na półkach:

Daje do myślenia. Na pewno warto.

Daje do myślenia. Na pewno warto.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
475
229

Na półkach: , , , , ,

Nie jest to zły esej, ale bardzo subiektywny, żeby nie powiedzieć ograniczony. Dobrze jednak sięgnąć po niego w niespokojnych czasach, które zwiastują zmiany ustrojowe.

Nie wierzę w utopię czy koniec historii. Trudno mi nawet uwierzyć w sprawiedliwość, koniec wyzysku i nierówności (choć bardzo bym chciała),ale wierzę, że ustroje powinny ulegać zmianie (regularnie),gdy są już przedawnione i nie służą człowiekowi.

Liberalny ustrój gospodarczy przedstawiany przez Fukuyamę jako kraina mlekiem i miodem płynąca, bez poważnych konfliktów i wydzierająca człowieka ze szponów zniewolenia komunizmu, działał przez pewien czas, był dobrą alternatywą po ograniczeniach komunizmu, ale nie tylko nie przyczynił się do końca historii, a wręcz doprowadził do innych napięć, problemów, dewaluacji wartości.

Czy czeka nas wkrótce kolejny 'koniec historii'? Oby nie była to technokracja czy technofeudalizm, a system, który da wytchnienie zarówno człowiekowi, jak i planecie.

Nie jest to zły esej, ale bardzo subiektywny, żeby nie powiedzieć ograniczony. Dobrze jednak sięgnąć po niego w niespokojnych czasach, które zwiastują zmiany ustrojowe.

Nie wierzę w utopię czy koniec historii. Trudno mi nawet uwierzyć w sprawiedliwość, koniec wyzysku i nierówności (choć bardzo bym chciała),ale wierzę, że ustroje powinny ulegać zmianie (regularnie),gdy są...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

905 użytkowników ma tytuł Koniec historii na półkach głównych
  • 604
  • 285
  • 16
93 użytkowników ma tytuł Koniec historii na półkach dodatkowych
  • 53
  • 10
  • 10
  • 7
  • 5
  • 4
  • 4

Tagi i tematy do książki Koniec historii

Inne książki autora

Francis Fukuyama
Francis Fukuyama
Francis Fukuyama jest politologiem, filozofem polityki oraz ekonomistą, profesorem ekonomii politycznej w Stanford University. Wcześniej wykładał m.in. w Johns Hopkins University. Fukuyama był analitykiem w RAND Corporation i pełnił funkcję zastępcy dyrektora zespołu planowania politycznego Departamentu Stanu.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Koniec historii przeczytali również

Zderzenie cywilizacji Samuel P. Huntington
Zderzenie cywilizacji
Samuel P. Huntington
Książka swego czasu (ukazała się pod koniec XX w.) bardzo wpływowa, ale też bardzo kontrowersyjna - dzisiaj chyba już tylko krytykowana i to nie tylko z perspektywy politologicznej. Huntington proponuje w niej tezę, że przyszłe konflikty międzynarodowe będą wynikały nie z różnic ideologicznych czy ekonomicznych, lecz z głębokich podziałów kulturowych i cywilizacyjnych. Zgodnie z tym założeniem Huntington dzieli świat na osiem głównych cywilizacji: zachodnią, islamską, hinduską, chińską, japońską, prawosławną, latynoamerykańską i afrykańską. Twierdzi, że od zakończenia zimnej wojny linie podziału nie przebiegają już między blokami ideologicznymi, lecz w obrębie kultur i religii. Centralnym punktem jego analizy jest przekonanie, że różnice cywilizacyjne stanowią główną przyczynę napięć i konfliktów na świecie. Głowną osią krytyki tego podejścia jest etnocentryzm i liczne uproszczenia. Autor schematyzuje różnorodność kultur, traktując je jako monolityczne bloki cywilizacyjne. Ignoruje dynamiczne interakcje i wzajemne wpływy między kulturami, co prowadzi do fałszywego obrazu świata. Ignoruje wewnętrzne różnice w obrębie poszczególnych cywilizacji. Na przykład, w obrębie cywilizacji zachodniej istnieją liczne podziały (np. między katolicką a protestancką Europą). Podobnie, w cywilizacji islamskiej istnieje duża różnorodność tradycji i interpretacji religijnych, co czyni ją bardziej złożoną niż przedstawia to Huntington. Huntington niesłusznie też przewiduje, iż konflikty między cywilizacjami będą dominować w przyszłości. Jednak wiele z tych przewidywań nie sprawdziło się. Na przykład, stosunki między krajami zachodnimi a krajami islamskimi, takie jak współpraca z Arabią Saudyjską czy Turcją, nie pasują do schematu „zderzenia cywilizacji”. Autor nie uwzględnia współczesnych trendów, takich jak globalizacja, migracje czy rozwój technologii, które prowadzą do większej integracji i współpracy między różnymi kulturami. Pomija też fakt, że współczesne społeczeństwa są coraz bardziej zróżnicowane i wielokulturowe, co stoi w sprzeczności z tezą o nieuchronnym zderzeniu cywilizacji. Chociaż teza Huntingtona była wpływowa i wywołała szeroką dyskusję, jej uproszczenia i etnocentryzm sprawiły, że okazałą się nieadekwatna do opisu współczesnych stosunków międzynarodowych. Konflikty nie wynikają jedynie z różnic cywilizacyjnych, ale są wynikiem złożonych interakcji politycznych, ekonomicznych i społecznych.
Telksinoe - awatar Telksinoe
ocenił na66 miesięcy temu
Trzecia Fala Alvin Toffler
Trzecia Fala
Alvin Toffler
Już z przedmowy książki wyłania się obraz człowieka, który mógłby być moim autorytetem - kieruje nim niezaspokojona ciekawość, jest otwarty na różne koncepcje i gotowy zmienić swoje poglądy, jeśli ktoś go przekona. Już za to bardzo go respektuję, a nie dodałam jeszcze, że jest geniuszem i wizjonerem. Spisałam sobie z trzy strony notatek z tej książki ciasnym pismem, ale nie będę przytaczać zagadnień naukowych. To, co najważniejsze, to to, że gość umiał popatrzeć na ludzkość całkowicie z boku. Potrafił zobaczyć obraz całości, z poszczególnych obserwacji złożyć spójną syntetyczną teorię. Teorię wszystko, powiedziałabym, bo rzeczywiście - rozwój naszej cywilizacji wyjaśnia wszystko. Poza tym, czyta się po prostu dobrze, jak science-fiction. Być może w latach 80. byłabym w szoku, ale z mojej perspektywy robi on ostrożne i wyważone założenia na temat przyszłości na podstawie ówczesnego stanu techniki. Jednocześnie mam wrażenie, że przecenił szybkość trzeciej fali - ja wciąż widzę niedobitki drugiej fali, przemysłowej, wokół nas - trzecia fala dopiero się rozwija. Niektóre jego przypuszczenia się nie sprawdziły, inne trafił tak dobrze, że aż ciężko w to uwierzyć. Tak czy inaczej udało mu się trafnie zidentyfikować wiodące tendencje. Dokładnie w tym kierunku zmierzamy, w dobrym kierunku, ale wciąż jeszcze dużo pracy przed nami.
panna_lovegood - awatar panna_lovegood
ocenił na87 lat temu
Krowy, świnie, wojny i czarownice: zagadki kultury Marvin Harris
Krowy, świnie, wojny i czarownice: zagadki kultury
Marvin Harris
Znakomita książka amerykańskiego antropologa kultury. W popularnonaukowy sposób autor de-konstruuje powszechne mity świadczące o zacofaniu, duchowości, sacrum, misterium, tajemnicy, prymitywizmie. Dodatkowo w dużym stopniu pokazuje styk idei „duchowych” (religia, mitologia) z polityką. Niby nic nowego, ale ciekawie i przekonywająco oraz w oparciu o dyskusyjne i budzące emocje przykłady. Podtytuł zagadki kultury jest całkowicie trafny. Marvin Harris udowadnia, że kult świętych krów, wstręt lub afirmacja wieprzowiny w różnych kulturach czy ostentacyjna konsumpcja (u ludów pierwotnych potlacz) są logicznie wytłumaczalne. Co więcej, były uzasadnione w momencie ukształtowania się tych instytucji, w historii jaki nierzadko obecnie, ale tu już z innych przyczyn. Odrębna historia to racjonalizacja (aczkolwiek budząca oczywisty sprzeciw) polowań na czarownice w końcu średniowiecza i w pierwszej połowie okresu nowożytnego. Tym bardziej, że w środkowym okresie średniowiecza (ok. 1000 roku) kościół odżegnywał się od takich praktyk. Sprzeciw wynika a faktu, że inne było uzasadnienie oficjalne tworzenia histerii dotyczącej owych kobiet, a inne faktyczne, ujawnione przez autora. Ciekawa jest także interpretacja wydarzeń biblijnych i około-biblijnych w rozdziałach poświęconych prorokom i mesjanizmowi religijno - ... militarnemu. Daleki o oficjalnych wykładni kościelnych, marksistowskich i innych, motywowanych religijnie bądź światopoglądowo. Oczywiście są to konstatacje autora, z którymi inni mogą polemizować (tak jak on sam z Ruth Benedict). Tym niemniej nie sposób zapomnieć jego argumentów i wyjaśnień oraz przykładów. Szkoda tylko, że niewielkiej bibliografii nie uzupełniono o pozycje wydane po polsku lub chociażby przetłumaczone na nasz język. Tym niemniej książka do polecenia wszystkim zainteresowanym szeroko rozumianą kulturą, w tym społeczną i historią, a przede wszystkim antropologią kulturową.
Aguirre - awatar Aguirre
ocenił na83 miesiące temu
Dżihad kontra McŚwiat Benjamin Barber
Dżihad kontra McŚwiat
Benjamin Barber
Napisana z pasją książka, która w momencie jej wydania musiała przyciągnąć naprawdę sporo uwagi. Dlaczego? Ano dlatego, że jej autor, Benjamin Barber, amerykański politolog i doradca m.in. Billa Clintona, stworzył naprawdę ciekawą analizę, w której odsłania dwie fundamentalne zasady współczesnego świata - McŚwiat oraz Dżihad. Warto jednak wziąć poprawkę na fakt, iż autor nadaje tym terminom własny wymiar, co szczególnie w przypadku słowa „dżihad” może być bardzo mylące. „Dżihad kontra McŚwiat” nie jest książką poświęconą terroryzmowi, więc jeśli ktoś jest zainteresowany tym zagadnieniem, musi poszukać szerszej wiedzy gdzieś indziej. W terminologii Barbera Dżihad to wszelkie siły i tendencje separatystyczne rozbijające i niszczące związki międzyludzkie na poziomie politycznym i społecznym. I choć terroryzm zalicza się do takich sił, to jest on tylko jednym z przejawów świata Dżihadu. Sam autor zaznacza, że nie przywiązywał większego znaczenia do wyboru akurat tego terminu do swojej analizy współczesności, ani nie chciał nadawać mu jakiegoś wybitnie negatywnego znaczenia. Książka powstała jeszcze przed atakiem z 11 września 2001 roku, a więc przed momentem przełomowym, jeśli chodzi o zagrożenie islamskim terroryzmem. Mimowolnie zatem autor wybrał nazwę zjawiska, którego niszczycielską moc świat tak naprawdę miał dopiero poznać. A czym jest McŚwiat? To galopująca w niesamowitym tempie globalizacja i wszechwładza rynków. McŚwiat w ujęciu Barbera jest tak naprawdę krytyką liberalizmu oraz nieskrępowanej działalności gospodarczej, zdawałoby się dwóch filarów współczesnych demokracji. Autor w swoich analizach pokazuje jednak, że oba te elementy mogą prowadzić do dominacji rynku nad jednostką, społecznością, a nawet nad całymi państwami. Potęga rynku jest bowiem ogromna, a odkąd świat wkroczył na drogę konsolidacji korporacyjnej, bezosobowe siły rynku wykroczyły poza granice rodzimych państw i oplotły swoimi wpływami praktycznie cały świat, wszędzie szukając okazji do zrobienia dobrego interesu. Dobrego dla nich, ale niekoniecznie dobrego dla zwykłych ludzi. Na potwierdzenie swoich tez autor przywołuje mnóstwo analiz i danych statycznych, które z dzisiejszego punktu widzenia mają już chyba znaczenie wyłącznie historyczne (kto pamięta o takiej marce jak GoldStar i złotej erze kaset video i magnetowidów?). Dla starszych czytelników lektura tej książki będzie na pewno nieco nostalgiczną podróżą w przeszłość do lat 90, gdy dopiero ruszała lawina cyfrowego postępu. Już wtedy autor dostrzegł zagrożenia płynące z rozwoju rynku medialnego na świecie oraz ze wzrastającej roli Internetu i komputerów. Roli, która współcześnie zdaje się przewyższać wszystkie inne środki przekazu. Książka Barbera jest zatem ukazaniem przed czytelnikiem wszystkich tych problemów, z którymi boryka się współczesny świat. O ile w kwestii faktów, po ćwierćwieczu od momentu jej napisania, książka jest już nieaktualna (dane statystyczne, które przywołuje autor, pewnie wzrosły kilkukrotnie),o tyle w zakresie przedstawianych teorii oraz procesów ma nadal dużą moc wyjaśniającą rzeczywistość. Pokazuje bowiem przełomowy moment narodzin McŚwiata, z którego dotarliśmy aż do dnia dzisiejszego. Wiele uwag autora jest bardzo trafnych i wartych zapamiętania, gdyż pozwalają one o wiele lepiej spojrzeć na własne miejsce we współczesności (parę umieszczam w cytatach z książki). McŚwiat i Dżihad to nie tylko walka przeciwieństw - to dwie siły, które wzajemnie siebie potrzebują. Karmią się wzajemnie swoimi słabościami i tym samym tworzą historię. Jeśli się jednak dobrze zastanowić, dwie opisane przez autora tendencje tak naprawdę przeplatają się przez całą historię ludzkości. Nigdy jednak nie miały one aż tak wielkiego wpływu na dzieje całej ludzkości. Do czasu aż postęp technologiczny oraz procesy globalizacji nie doprowadziły do przemiany świata w „globalną wioskę”. „Dżihad kontra McŚwiat” to książka którą zdecydowanie warto przeczytać. Może momentami tonąca w natłoku danych statystycznych oraz nieistotnych już z dzisiejszego punktu widzenia faktów z lat 90., ale oferująca wiele trafnych obserwacji i analiz, które bez trudu czytelnik powiąże z obrazem dzisiejszego świata. Oczywiście, z perspektywy czasu nie wszystkie z prognoz autora się sprawdziły (np. wielkie korporacje zdają się być powiązane z rodzimymi państwami o wiele mocniej, niż prognozował to autor),jednak to kolejny smaczek tej książki, aby porównać głośną w swoim czasie prognozę świata ze stanem aktualnym.
PureLogos - awatar PureLogos
ocenił na85 lat temu
Bunt mas José Ortega y Gasset
Bunt mas
José Ortega y Gasset
Przedwojenna myśl na temat społeczeństwa, która nie straciła nic na aktualności. Klasyka myśli socjologicznej i kulturoznawczej. Książka nie najłatwiejsza, wymagająca skupienia, ale dająca wiele satysfakcji i ukazująca problemy, z którymi ludzie mierzą się od ponad 100 lat. „Bunt mas” to klasyka wielka, książka, w której autor punktuje mierność i pospolitość jednostki, w której krytykuje demokratyczne mechanizmy kierujące się w stronę pospolitości mas. Z tego co widzimy, my współcześni, to to, że człowiek nic a nic nie wynosi z historii, nic a nic się nie uczy na błędach wcześniejszych. „Bunt mas” to przerażająco prawdziwa historia ludzi, którzy w zamian za komfort życia, przestają wymagać od siebie i idą za tłumem. Świat jawi się jako centrum przeciętności, jako świat, w którym krytyka i indywidualne myślenie i drążenie staje się wypaczeniem. Świat, który opisywał Gasset, przerażająco dobrze przypomina naszą rzeczywistość. Autor dosadnie i z konkretnym sensem krytykuje demokrację i kapitalizm, za to, że stworzyły człowieka-masę, człowieka niezdolnego do samodzielnego myślenia. I nie chodzi o to, w tej krytyce, że demokracja jest zła, idzie o to, że do głosu dochodzi masa, a ta masa kocha przeciętność i ignoruje naukę. Jest to książka idealna do zgłębienia bolączek dzisiejszego świata, wiele tekstów mogłoby napisanych wczoraj, nic a nic nie straciły na aktualności - fragmenty o hermetyczności intelektualnej - boskie 👌 Zaskoczyły mnie momenty, w których autor pisał o Europie jako całości, o tym, że mogłaby się stać zjednoczona - ciekawe co by powiedział na temat działań naszej Unii Europejskiej? Nie do końca rozgryzłam autora, gdy pisał o rządzeniu Europy w świecie i o jej wielkiej moralności (patrząc choćby przez pryzmat kolonializmu) - uważam, że akurat te dwa fragmenty źle się zestarzały. Wymagająca lektura, ale bardzo wartościowa, nie ze wszystkim trzeba zgadzać się z autorem, ale warto sobie z nim w niektórych tematach parę kwestii przedyskutować.
lubięmiećksiążki - awatar lubięmiećksiążki
ocenił na826 dni temu
Ucieczka od wolności Erich Fromm
Ucieczka od wolności
Erich Fromm
"W każdej spontanicznej aktywności jednostka ogarnia cały świat. Jej indywidualne „ja" nie tylko pozostaje nienaruszone, ale staje się silniejsze i mocniej skonsolidowane. Bowiem „ja" jest na tyle silne, na ile jest aktywne. Prawdziwa siła nie polega na samym posiadaniu ani własności materialnej, ani właściwości duchowych, takich jak uczucia czy myśli. Nie polega też na używaniu i manipulowaniu przedmiotami; to czego używamy, nie jest nasze tylko dlatego, że tego używamy. Nasze jest tylko to, z czym jesteśmy autentycznie powiązani przez naszą twórczą aktywność — obojętne, czy będzie to osoba, czy przedmiot nieożywiony. Jedynie wartości zrodzone z naszej aktywności spontanicznej przydają sił naszemu „ja" i tym samym tworzą podstawę jego integralności. Niezdolność działania spontanicznego, wyrażania tego, co się naprawdę czuje i myśli, i wynikająca stąd konieczność ukazywania innym i sobie swego fałszywego „ja" — oto źródło poczucia niższości i słabości. Czy jesteśmy tego świadomi, czy nie, niczego się bardziej nie wstydzimy aniżeli tego, że nie jesteśmy sobą; nic natomiast nie daje nam większego szczęścia i większego powodu do dumy niż myśleć, czuć i mówić to, co od nas samych pochodzi." *** "Jakie zatem jest znaczenie wolności dla człowieka współczesnego? Uwolnił się od zewnętrznych więzów, które mogłyby go krępować w działaniu i myśleniu według własnych upodobań. Miałby swobodę postępowania wedle własnej woli, gdyby wiedział, czego chce, co myśli i co czuje. Lecz on nie wie. Nagina się do bezimiennych autorytetów i przyswaja sobie jakieś „ja", które nie jest jego. Im usilniej to czyni, tym bardziej czuje się bezsilny i tym bardziej musi się naginać do oczekiwań innych. Mimo pozorów optymizmu i inicjatywy, człowiek współczesny przepojony jest głębokim uczuciem niemocy, która sprawia, że martwym wzrokiem wpatruje się w zbliżającą się katastrofę, jak gdyby był tknięty paraliżem." *** "Spełniając oczekiwania innych, nie wyróżniając się, człowiek tłumi wątpliwości co do swej tożsamości i osiąga pewien stopień bezpieczeństwa. Ale drogo to okupuje. Rezygnacja ze spontaniczności i indywidualności prowadzi do zablokowania życia. Choć żywy biologicznie, człowiek staje się emocjonalnie i umysłowo martwym automatem. Wykonuje czynności życiowe — ale życie przesypuje mu się przez palce niczym piasek. Za fasadą optymizmu i zadowolenia współczesny człowiek jest głęboko nieszczęśliwy; w istocie znajduje się na granicy rozpaczy. Desperacko lgnie do idei indywidualizmu; chce być „inny" i nie ma dla niego lepszej rekomendacji niż ta, że „coś jest inne". Kupując bilet kolejowy, dowiadujemy się, jak się nazywa kasjer, który nas obsługuje; torebki ręczne, karty do gry i przenośne radia mają charakter „osobisty" dzięki umieszczeniu na nich inicjałów właściciela. Wszystko to wskazuje na głód „odmienności", są to jednak już tylko szczątki indywidualizmu. Człowiek nowoczesny jest żądny życia. Nie mogąc jednak jako automat doświadczać życia rozumianego jako spontaniczna aktywność, chwyta się zastępczo każdego rodzaju podniety i dreszczyku; emocji picia, sportów, przeżywania zastępczo wzruszeń fikcyjnych postaci na ekranie." *** "Szczególna trudność w rozeznaniu, do jakiego stopnia nasze pragnienia — podobnie jak myśli i uczucia — są nam w rzeczywistości narzucone z zewnątrz, wiąże się ściśle z problemem władzy i wolności. W dziejach nowożytnych autorytet Kościoła przejęło państwo, autorytet państwa zastąpiło sumienie, a w naszej epoce rolę tę objęła z kolei bezimienna władza zdrowego rozsądku i opinii publicznej jako narzędzi konformizacji. A że wyzwoliliśmy się spod dawnych jawnych autorytetów władzy, nie dostrzegamy, że staliśmy się ofiarą nowych autorytetów. Staliśmy się automatami żyjącymi w złudzeniu, że są istotami rozporządzającymi własną wolą. Dzięki temu złudzeniu jednostka nie uświadamia sobie niebezpieczeństwa, ale na tym kończy się cała pomoc, jaką daje złudzenie. W istocie rzeczy „ja" jednostki ulega osłabieniu, na skutek czego czuje się ona bezsilna i nad wyraz niepewna. Żyje w świecie, z którym straciła prawdziwą łączność, gdzie każdy i wszystko zostało zinstrumentalizowane, gdzie jednostka stała się częścią zbudowanej własnymi rękami maszyny. Człowiek myśli, czuje i chce tak, jak mu się wydaje, że powinien myśleć, czuć i chcieć; w toku tego procesu zatraca swoje „ja", bez którego nie ma prawdziwego bezpieczeństwa wolnej jednostki." *** "Inny sposób paraliżowania krytycznego myślenia polega na niszczeniu wszelkich ustrukturalizowanych obrazów świata. Fakty zatracają jakość, którą mogą posiadać tylko jako części ustrukturalizowanej całości, a zachowują jedynie znaczenie abstrakcyjne, ilościowe; każdy fakt — to po prostu jeszcze jeden fakt, a liczy się tylko to, czy wiemy więcej, czy też mniej. Radio, filmy i gazety sieją pod tym względem spustoszenie. W środku komunikatu o zbombardowaniu miasta i śmierci setek ludzi — albo tuż po nim — pojawia się reklama mydła czy wina. Ten sam spiker tym samym sugestywnym, przymilnym i autorytatywnym głosem, którym przekonywał słuchaczy o powadze sytuacji politycznej, poleca im szczególny gatunek mydła produkowanego przez fabrykę opłacającą utrzymanie radiostacji. Kroniki filmowe pokazują sceny torpedowania okrętów, a zaraz po nich pokazy mody. Dzienniki przytaczają wyświechtane myśli jakiejś wschodzącej „gwiazdki" albo opisują jej śniadania, poświęcając temu tyleż miejsca i uwagi co relacjom o wybitnych wydarzeniach naukowych czy artystycznych."
MrOrinow - awatar MrOrinow
ocenił na92 miesiące temu
Makdonaldyzacja społeczeństwa George Ritzer
Makdonaldyzacja społeczeństwa
George Ritzer
Z początku robi dobre wrażenie, potem rozczarowuje, bo autor wielokrotnie naciąga przykłady pod tezę. Podzielam ponadto opinię innych czytelników, że książka jest rozwleczona - nie potrzeba aż tak wielu technicznych szczegółów funkcjonowania barów szybkiej obsługi ani przykładów racjonalizacji w innych dziedzinach, by pokazać o co chodzi w ogólnej tendencji. Generalnie jeśli chodzi o opis zjawiska i obserwacje, to nie mam wiele do zarzucenia. Zgadzam się ze zdaniem autora na temat negatywnego wpływu wielu aspektów makdonaldyzacji na społeczeństwo. Poznałem mechanizmy i praktyki, o których wcześniej nie wiedziałem. Dodatkowym plusem jest możliwość poznania szczegółów amerykańskiego życia codziennego, które, mimo wielu wpływów, którym ulegliśmy, i tak różni się od naszego. Czasem zarzuty autora są niejasne i sprzeczne, trudno dojść o co mu właściwie chodzi. Praca w fabryce przy linii produkcyjnej jest zła i dehumanizująca ponieważ polega na wykonywaniu ciągle tej samej sekwencji czynności, ale źle, że makdonaldyzacja doprowadziła do przesunięcia na klienta wielu czynności w handlu i usługach, które wcześniej wykonywał specjalny pracownik (jak tankowanie samochodu albo pakowanie zakupów). A zastąpienie pracowników wykonujących dehumanizującą powtarzalną pracę robotami też jest złe. Inną sprawą jest utożsamienie makdonaldyzacji z powojenną kulturą amerykańską przy jednoczesnym zdefiniowaniu tego zjawiska jako modelu funkcjonowania różnych sektorów społeczeństwa opartego na: ciągłym racjonalizowaniu metod działania prowadzącemu do zwiększenia ilości i szybkości produkcji dóbr oraz świadczenia usług, wyeliminowaniu nieprzewidywalności i przerzucania części zadań na użytkowników. Autor uważa, że kraje bloku wschodniego zmakdonaldyzowały się dopiero po otwarciu się na zachód, a uczyniły to w reakcji na swoje wcześniejsze realia: niezracjonalizowane, nieefektywne, z dużym czynnikiem nieprzewidywalnym. Nie zgadzam się z tym, bo ZSRR i państwa od niego zależne opierały zarówno swoją narrację, jak i działania na dokładnie takich samych zasadach. Dążono do ustandaryzowania usług, towarów, wprowadzania komputerowych systemów sterowania przedsiębiorstwami (np. kołchozami w Gruzińskiej SRR w latach 70),zracjonalizowania i uefektywnienia wszystkich dziedzin życia łącznie z wypoczynkiem (wielkie czarnomorskie kompleksy wczasowe). Od Kiszyniowa po Kamczatkę budowano takie same blokowiska, przy których amerykańskie przedmieścia z prefabrykatów wyglądają niepoważnie. Za miarę sukcesu przyjęto łatwe do policzenia osiągnięcia - tony stali, kilometry dróg, procent zelektryfikowanych wsi, tony węgla wydobyte na jednej zmianie przez stachanowców, i tak dalej, co pasuje do aspektu wymierności, wzmiankowanego przez autora w pierwszym rozdziale. Jedyna znacząca różnica polegała na tym, że w ZSRR wiele z tych rzeczy prowadzono na tyle nieudolnie, że ostateczny efekt był nieefektywny i nieprzewidywalny. Niektóre kwestie autor pojmuje po prostu źle. Na przykład przedstawia domowe pomiary ciśnienia jako czynność w domyśle wykonywaną przez personel, która została przerzucona na klienta (pacjenta). Oczywiście to nieprawda, pomiary ciśnienia dokonywane w domu dostarczają informacji, których nie da się uzyskać przez okresowe ambulatoryjne badania. Przy wszystkich swoich wadach, „Makdonaldyzację społeczeństwa” warto przeczytać, bo jest po pierwsze absorbująca, a po drugie pobudza do rozmyślań, choć ich wnioski mogą okazać się w wielu miejscach sprzeczne z tym, co uważa autor. W każdym razie całkiem beznadziejnej książki nie przeczytałbym tak szybko i nie miałbym ochoty opisywać swoich wrażeń.
twujstary8 - awatar twujstary8
ocenił na61 miesiąc temu

Cytaty z książki Koniec historii

Więcej

Jak powiedział Sokrates w Państwie Platona, nawet banda rozbójników musi kierować się jakąś zasadą sprawiedliwości, aby sprawnie dzielić łupy. Jednym słowem, legitymizacja jest podstawą egzystencji nawet najkrwawszej i najbardziej niesprawiedliwej dyktatury.

Jak powiedział Sokrates w Państwie Platona, nawet banda rozbójników musi kierować się jakąś zasadą sprawiedliwości, aby sprawnie dzielić łup...

Rozwiń
Francis Fukuyama Koniec historii Zobacz więcej

Dzisiaj godność ludzka nie schodzi nam z ust, ale nie ma zgody co do tego, dzięki czemu człowiek ją posiada.

Dzisiaj godność ludzka nie schodzi nam z ust, ale nie ma zgody co do tego, dzięki czemu człowiek ją posiada.

Francis Fukuyama Koniec historii Zobacz więcej

Jako cel ataku obrano stosunki międzyludzkie stanowiące o istocie społeczeństwa. Rodzina, religia, pamięć historyczna, język narodowy ulec miały przekształceniu pod wpływem metodycznej i nieustannej atomizacji społeczeństwa. Naturalne związki między jednostkami wyrugowano na rzecz relacji wybranych i akceptowanych przez państwo

Jako cel ataku obrano stosunki międzyludzkie stanowiące o istocie społeczeństwa. Rodzina, religia, pamięć historyczna, język narodowy ulec m...

Rozwiń
Francis Fukuyama Koniec historii Zobacz więcej
Więcej

Ciekawostki historyczne