
Koniec historii

- Kategoria:
- popularnonaukowa
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- The end of history and the last man
- Data wydania:
- 2009-01-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 1996-01-01
- Liczba stron:
- 320
- Czas czytania
- 5 godz. 20 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788324012183
- Tłumacz:
- Tomasz Bieroń, Marek Wichrowski
Kup Koniec historii w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Polecane przez redakcję
Opinia społeczności i
Koniec historii
Francis Fukuyama wychwalał demokrację liberalną. Odwoływał się do nauk przyrodniczych. Dewaluował społeczne ruchy narodowe i religijne. Powoływał się na przemyślenia Thomasa Hobbesa, Johna Locke'a, Jeana-Jacquesa Rousseau'a, Immanuela Kanta, Georga Hegla, Friedricha Nietzschego, Karola Marksa, Adama Smitha, Henry'ego Kissingera i innych obserwatorów życia społecznego. Według autora szczytem osiągnieć społeczeństw było to, do czego już doszły, zasadniczo prawie doszły, bo właśnie jeszcze żył "ostatni człowiek". Społeczeństwa zaczęły zbliżać się do punktu kulminacyjnego klarującego się na progu XXI wieku. Tam zaznaczał się "koniec historii". Po przejściu przez niego na ludzkość już nic lepszego nie czekało. Znany niemiecki filozof Georg Hegel przedstawił koncepcję o końcu historii, który miał się dokonać w 1806 roku po przejściu rewolucji przez Francję. Jednak taki koniec nie nastąpił. Zauważyłem, że Francis Fukuyama w swoim "proroctwie" też się przeliczył (chociaż... epokowe zmiany zaszły w ostatnich dziesięcioleciach). Ta lektura była odkurzeniem pyłu niepamięci z wiadomości nabytych przeze mnie na szkolnych oraz uniwersyteckich lekcjach historii i filozofii (Francis Fukuyama skupił się na filozofii politycznej). Po książkę sięgnąłem z ciekawości, którą we mnie pobudzała medialna popularność Francisa Fukuyamy. Zwłaszcza interesowało mnie jego najbardziej znane dzieło pod tytułem "Koniec historii". Poznałem. Nie zachwyciłem się.
Oceny książki Koniec historii
Poznaj innych czytelników
905 użytkowników ma tytuł Koniec historii na półkach głównych- Chcę przeczytać 604
- Przeczytane 285
- Teraz czytam 16
- Posiadam 53
- Chcę w prezencie 10
- Filozofia 10
- Historia 7
- Ulubione 5
- Do kupienia 4
- Polityka 4
Tagi i tematy do książki Koniec historii
Inne książki autora

Czytelnicy Koniec historii przeczytali również
Inne materiały dotyczące książki Koniec historii


Historia u bram
Cytaty z książki Koniec historii
Jak powiedział Sokrates w Państwie Platona, nawet banda rozbójników musi kierować się jakąś zasadą sprawiedliwości, aby sprawnie dzielić łupy. Jednym słowem, legitymizacja jest podstawą egzystencji nawet najkrwawszej i najbardziej niesprawiedliwej dyktatury.
Jak powiedział Sokrates w Państwie Platona, nawet banda rozbójników musi kierować się jakąś zasadą sprawiedliwości, aby sprawnie dzielić łup...
Rozwiń ZwińDzisiaj godność ludzka nie schodzi nam z ust, ale nie ma zgody co do tego, dzięki czemu człowiek ją posiada.
Dzisiaj godność ludzka nie schodzi nam z ust, ale nie ma zgody co do tego, dzięki czemu człowiek ją posiada.
Jako cel ataku obrano stosunki międzyludzkie stanowiące o istocie społeczeństwa. Rodzina, religia, pamięć historyczna, język narodowy ulec miały przekształceniu pod wpływem metodycznej i nieustannej atomizacji społeczeństwa. Naturalne związki między jednostkami wyrugowano na rzecz relacji wybranych i akceptowanych przez państwo
Jako cel ataku obrano stosunki międzyludzkie stanowiące o istocie społeczeństwa. Rodzina, religia, pamięć historyczna, język narodowy ulec m...
Rozwiń Zwiń


























































Opinie i dyskusje o książce Koniec historii
Nieszczęściem dla tak fajnego tytułu, jaki ma ta książka jest to, że niestety zupełnie i dość bezrefleksyjnie przytaczany jest jako "literalnie" rozumiany koniec historii.
Tymczasem w gruncie rzeczy nie o koniec dziejów chodzi. Autor omawia granice ewolucji ustrojów społeczno-politycznych w odniesieniu do kluczowych wartości. I tutaj jest tzw. pies pogrzebany. Jeżeli dla odbiorcy/czytelnika, wartości takie jak: wolność, prawo wyboru, równość wobec prawa, kadencyjność władz, poszanowanie życia, czyli sumarycznie: demokracja liberalna, są zupełnie inaczej rozumiane, to też przekaz tej książki będzie rozmijał się z oczekiwaniami.
Moim zdaniem, biorąc pod uwagę ewolucje systemów społeczno-politycznych od zarania oraz to, jakie reprezentują wartości, demokracja liberalna jest finałem. Historia się nie skończy, ale nic nie wymyślono lepszego w zakresie systemów politycznych dla "dobra człowieka".
Żadne despotie, tyranie, autokratyzmy, teokratyzmy, fundamentalizmy, konserwatyzmy długo się nie utrzymały chyba, że ich agonie wymagają kroplówki przemocy.
Wolności nie da się niczym lepszym zastąpić i to jest granica końca. Za nią niekoniecznie będzie lepiej, ale nie gorzej niż w cytowanych wcześniej "...izmach".
Pytanie jest zasadnicze, którym pasowało by w tej książce się zaopiekować: co uczynić, aby demokracja liberalna nie zdryfowała w owe "izmy" i związane z nimi: populizmy, szowinizmy, fundamentalizmy.
Nieszczęściem dla tak fajnego tytułu, jaki ma ta książka jest to, że niestety zupełnie i dość bezrefleksyjnie przytaczany jest jako "literalnie" rozumiany koniec historii.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTymczasem w gruncie rzeczy nie o koniec dziejów chodzi. Autor omawia granice ewolucji ustrojów społeczno-politycznych w odniesieniu do kluczowych wartości. I tutaj jest tzw. pies pogrzebany. Jeżeli dla...
Daje do myślenia. Na pewno warto.
Daje do myślenia. Na pewno warto.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie jest to zły esej, ale bardzo subiektywny, żeby nie powiedzieć ograniczony. Dobrze jednak sięgnąć po niego w niespokojnych czasach, które zwiastują zmiany ustrojowe.
Nie wierzę w utopię czy koniec historii. Trudno mi nawet uwierzyć w sprawiedliwość, koniec wyzysku i nierówności (choć bardzo bym chciała),ale wierzę, że ustroje powinny ulegać zmianie (regularnie),gdy są już przedawnione i nie służą człowiekowi.
Liberalny ustrój gospodarczy przedstawiany przez Fukuyamę jako kraina mlekiem i miodem płynąca, bez poważnych konfliktów i wydzierająca człowieka ze szponów zniewolenia komunizmu, działał przez pewien czas, był dobrą alternatywą po ograniczeniach komunizmu, ale nie tylko nie przyczynił się do końca historii, a wręcz doprowadził do innych napięć, problemów, dewaluacji wartości.
Czy czeka nas wkrótce kolejny 'koniec historii'? Oby nie była to technokracja czy technofeudalizm, a system, który da wytchnienie zarówno człowiekowi, jak i planecie.
Nie jest to zły esej, ale bardzo subiektywny, żeby nie powiedzieć ograniczony. Dobrze jednak sięgnąć po niego w niespokojnych czasach, które zwiastują zmiany ustrojowe.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie wierzę w utopię czy koniec historii. Trudno mi nawet uwierzyć w sprawiedliwość, koniec wyzysku i nierówności (choć bardzo bym chciała),ale wierzę, że ustroje powinny ulegać zmianie (regularnie),gdy są...
Francis Fukuyama wychwalał demokrację liberalną. Odwoływał się do nauk przyrodniczych. Dewaluował społeczne ruchy narodowe i religijne. Powoływał się na przemyślenia Thomasa Hobbesa, Johna Locke'a, Jeana-Jacquesa Rousseau'a, Immanuela Kanta, Georga Hegla, Friedricha Nietzschego, Karola Marksa, Adama Smitha, Henry'ego Kissingera i innych obserwatorów życia społecznego.
Według autora szczytem osiągnieć społeczeństw było to, do czego już doszły, zasadniczo prawie doszły, bo właśnie jeszcze żył "ostatni człowiek". Społeczeństwa zaczęły zbliżać się do punktu kulminacyjnego klarującego się na progu XXI wieku. Tam zaznaczał się "koniec historii". Po przejściu przez niego na ludzkość już nic lepszego nie czekało.
Znany niemiecki filozof Georg Hegel przedstawił koncepcję o końcu historii, który miał się dokonać w 1806 roku po przejściu rewolucji przez Francję. Jednak taki koniec nie nastąpił. Zauważyłem, że Francis Fukuyama w swoim "proroctwie" też się przeliczył (chociaż... epokowe zmiany zaszły w ostatnich dziesięcioleciach).
Ta lektura była odkurzeniem pyłu niepamięci z wiadomości nabytych przeze mnie na szkolnych oraz uniwersyteckich lekcjach historii i filozofii (Francis Fukuyama skupił się na filozofii politycznej).
Po książkę sięgnąłem z ciekawości, którą we mnie pobudzała medialna popularność Francisa Fukuyamy. Zwłaszcza interesowało mnie jego najbardziej znane dzieło pod tytułem "Koniec historii". Poznałem. Nie zachwyciłem się.
Francis Fukuyama wychwalał demokrację liberalną. Odwoływał się do nauk przyrodniczych. Dewaluował społeczne ruchy narodowe i religijne. Powoływał się na przemyślenia Thomasa Hobbesa, Johna Locke'a, Jeana-Jacquesa Rousseau'a, Immanuela Kanta, Georga Hegla, Friedricha Nietzschego, Karola Marksa, Adama Smitha, Henry'ego Kissingera i innych obserwatorów życia...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDlaczego historia się skończyła i nikt mi o tym nie powiedział?
„Koniec historii” Francisa Fukuyamy to bardzo głośny esej napisany ponad 30 lat temu. Autor na kanwie upadku ZSRR i innych autorytaryzmów, jak dziecko na szkolnej wycieczce, pokazuje palcem przez szybę i ogłasza, że „jesteśmy już na miejscu”. Gratuluje Rosjanom i Chińczykom wybrania postawy wolnościowej, ogłasza demokrację liberalną najlepszym ustrojem w historii i sprzeciwia się istnieniu ludzkich kosztów liberalnych transformacji ustrojowych. Oh nie... panie Fukuyama proszę nieeeee!
Oczywiście, my już wiemy, że hurraoptymizm Fukuyamy był przedwczesny. Nie zauważył, że sam był na szczycie sinusoidy dziejów. To jednak nie czyni „Końca historii” esejem bezwartościowym. Argumentację Fukuyamy daje się podzielić na dwa człony: 1) wzrost ilości ustrojów liberalno-demokratycznych na świecie jest niezaprzeczalnie widoczny, co każe pytać, dlaczego jest przez ludzi wybierany, 2) skoro jest wybierany, to musi być dobry. Reszta książki zasadniczo służy udowodnieniu, że tak być musi.
Liberalizm jako ustrój gospodarczy miał zdaniem Fukuyamy wywodzić się z postępu nauk przyrodniczych. To one nadawały spójność i jednolitość społeczeństw poprzez wojnę, centralizację, uprzemysłowienie i podbój natury. Z demokratycznością nie jest już tak łatwo. Fukuyama traktuje nawet demokrację jako hamulec rozpasanego liberalizmu, więc z natury musi być nieracjonalna. A na kogo najlepiej się powołać w kwestii nieracjonalnej filozofii jak nie na aczytelnego Niemca?
Hegel i rozwinięcie jego myśli przez Kojève to główny powód, dla którego warto przeczytać tę książkę. Heglowi głównie zawdzięczamy też myśl o końcu historii, na długo przed takimi smutasami jak Spengler. Fukuyama powołuje się na ideę walki o uznanie, co ma tłumaczyć niewystarczalność życia bez społecznych wolności. Bo i co z tego, panie, że za PRLu wszyscy niczego nie mieli, jak trzeba sprzedać duszę dla wakacji w Bułgarii? „Solidarność” to jeden z wielu przykładów buntu niewolników przeciwko panom, platońskiej cząstki tymotejskiej odpowiedzialnej za poczucie sprawiedliwości i cnót. Ta sama cząstka każe wybierać demokrację, która przecież nie jest konieczna dla skutecznego z punktu widzenia gospodarczego działania państwa (zobacz – demokratyczne Chiny i Rosja, hehe). Przy okazji Fukuyama bierze też po Heglu linearność historiozofii (Miłosz powiedziałby, że Hegel go ukąsił) i sam pomysł końca historii, która dla Hegla miała się dokonać po rewolucji francuskiej, tj. powszechnej równości na gruncie praw obywatelskich. Voilà!
Fukuyama łączy błyskotliwe tezy z zabawną krótkowzrocznością. Nawet nie chodzi już o geopolityczne założenia, według których „idea demokracji ostatecznie zniszczyła prawicowe autorytaryzmy”. Neguje na przykład pomysł odrzucenia technologii Rousseau, bo to „najbiedniejsi najbardziej zagrażają środowisku” albo krytykuje ideę peryferyjności Wallersteina, twierdząc, że „żaden kraj Trzeciego Świata nie ucierpiał na tym, że rozpoczął proces wzrostu później niż Europa”. Jednocześnie jest świadomy (pewnych) ograniczeń demokracji oraz wartości filozofii Hegla, co w amerykańskiej świecie nauki wymaga dużej odwagi.
Esej polecam przede wszystkim dla wpływu, jaki wywarł.
PS: Śmieszą mnie niektóre recenzje na LC, które krytykują powszechne rozumienie tego eseju w mediach, jednocześnie nie pokazując, żeby ich autorzy sami zrozumieli Fukuyamę. Jest on skrajnym liberałem wychowanym na Locke'u, "founding fathers" i Kissingerze, dla którego demokracja liberalna nie ma odcieni szarości. Szukanie niuansów w tej kwestii w "Końcu historii" jest akurat bezcelowe. Jedyną krytyką demokracji liberalnej u Fukuyamy jest podkreślenie jej ułomności w państwach głęboko podzielonych społecznie, religijnie czy narodowo (dzień dobry Polsko),co nie zmienia ogólnego wydźwięku eseju i tezy, którą Fukuyama forsował.
https://www.instagram.com/metakonteksty/
Dlaczego historia się skończyła i nikt mi o tym nie powiedział?
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Koniec historii” Francisa Fukuyamy to bardzo głośny esej napisany ponad 30 lat temu. Autor na kanwie upadku ZSRR i innych autorytaryzmów, jak dziecko na szkolnej wycieczce, pokazuje palcem przez szybę i ogłasza, że „jesteśmy już na miejscu”. Gratuluje Rosjanom i Chińczykom wybrania postawy wolnościowej,...
Wbrew “mądrym głowom” geopolityki/polityki zagranicznej z Jutuba i telewizji - Fukuyama nie uznał demokracji liberalnej za absolutny koniec historii politycznej świata. Kto by pomyślał, że autorytety polskiej przestrzeni publicznej potrafią tak kastrować z niuansu książki zagranicznych intelektualistów…
Wbrew “mądrym głowom” geopolityki/polityki zagranicznej z Jutuba i telewizji - Fukuyama nie uznał demokracji liberalnej za absolutny koniec historii politycznej świata. Kto by pomyślał, że autorytety polskiej przestrzeni publicznej potrafią tak kastrować z niuansu książki zagranicznych intelektualistów…
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZ perspektywy kilkudziesięciu lat trudno oprzeć się wrażeniu, że wizja snuta przez Fukuyamę się w pewnych aspektach zdezaktualizowała. Przykładowo kompletnie nie docenił on roli islamu.
Z perspektywy kilkudziesięciu lat trudno oprzeć się wrażeniu, że wizja snuta przez Fukuyamę się w pewnych aspektach zdezaktualizowała. Przykładowo kompletnie nie docenił on roli islamu.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCiekawa książka społeczno-naukowa choć wiele wizji autora się nie sprawdziła. Ksiązka pokazuje że najmniej poznaną dziedziną na świecie jest człowiek i futurystyczne wizje odnośnie jego właśnie najrzadziej się sprawdzają.
Ciekawa książka społeczno-naukowa choć wiele wizji autora się nie sprawdziła. Ksiązka pokazuje że najmniej poznaną dziedziną na świecie jest człowiek i futurystyczne wizje odnośnie jego właśnie najrzadziej się sprawdzają.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toFuturologia jest niezwykle trudna. Przewidywania w świcie polityki są jeszcze trudniejsze. Książka Fukuyamy zalicza się do nurtu optymistycznym wizji stosunków międzynarodowych i kształtu systemu po upadku dwubiegunowego świata.
"Koniec historii" dość obrazowo pokazuje co się dzieje gdy kraje starają sie budować swoja przyszłość w oparciu o zasady inne niż demokratyczne. Napisana bardzo przyjemnym językiem pozycja daje do zrozumienia, że w końcu i tak wszyscy skończymy - szczęśliwie (sic!)- w świecie demokratycznym.
Początkowo podeszłam w bezkrytyczny sposób do tej książki. Zawojowała wręcz moje serce i jej idealistyczny - wręcz marzycielski - charakter nie zraził mnie. Widziałam to co widział Fukuyama w prawidłowości swoich wizji.
Z czasem zrozumiałam że nie jest tak kolorowo. Fukuyama nieźle uchwycił fakt w jakim inne niedemokratyczne systemy upadają robiąc miejsce demokracjom. Ale wizja Amerykanina była dalece zbyt optymistyczna. Zapomniał jakby, że kalka demokracji zachodnich wcale nie musi sprawdzić się w miejscach które nie mają historycznych podwalin pod ten system lub też może znajdzie się coś, co wpasuje się w miejsce upadłych reżimów zamiast władzy ludu - np. fundamentalizm religijny.
Fukuyama spłycił i uogólnił świat jako taki, co mimo swoich różnic bez większej krytyki przyjmie zasady, które przyjęły się w Stanach Zjednoczonych. Niestety jakby zapomniał, że to co on może uznać za podstawy i zasady uniwersalne są tak naprawdę zasadami uniwersalnymi prawidłowymi dla świata Zachodniego.
Jego błąd wynikaj wg mnie również z typowego dla liberalnych teoretyków przeświadczenia o człowieku dobrym i moralnym, o moralności w stosunkach międzynarodowych i stawianiu dobro wspólnoty międzynarodowej ponad własny interes państwa. W jego wizji państwa po latach brutalności i wojen w końcu doszły do wniosku, że czas z tym skończyć i dążyć razem do pokoju.
Trudno się dziwić, że niedługo po wydaniu książki jego tezy spotkały się z krytyka i zostały skonfrontowane z mniej optymistycznymi wizjami porządku światowego. Fukuyama występujący jako orędownik liberalnej demokracji we wręcz populistyczny czasem sposób opowiada jak to świat wcześniej czy później będzie dążył do modelu demokratycznego.
Posiadając wiedzę na temat stosunków międzynarodowych czy choćby patrząc na świat z perspektywy czasu nie można nie dostrzec błędów rozumowania i marzycielstwa (a może nadziei?) wizji autora. Nie zmienia to jednak faktu, że książkę polecam, aby mieć obraz na temat tego jak wielu patrzyło w przyszłość w trudnych czasach budowy nowego ładu światowego i aby porównać wizje Fukuyamy z innymi teoretykami.
Futurologia jest niezwykle trudna. Przewidywania w świcie polityki są jeszcze trudniejsze. Książka Fukuyamy zalicza się do nurtu optymistycznym wizji stosunków międzynarodowych i kształtu systemu po upadku dwubiegunowego świata.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Koniec historii" dość obrazowo pokazuje co się dzieje gdy kraje starają sie budować swoja przyszłość w oparciu o zasady inne niż demokratyczne....
Zgadzam się z autorem w kwestii prezentowanej hipotezy: autorytaryzm i tyrania są w odwrocie, nastaje era demokracji i gospodarki wolnorynkowej. Ogólny trend jest oczywisty i wraz z rozwojem cywilizacyjnym rozkwit liczby państw demokratycznych będzie kontynuowany. Owszem, widoczne są przypadki odwrotu od demokracji (Np. Rosja po 2000 roku czy Wenezuela od objęcia rządów przez Chaveza) ale to dowodzi jedynie faktu, że nie wszystkie narody oraz kręgi cywilizacyjne dojrzewają tak szybko do demoktacji jak Zachód oraz tego, że brak silnych wewnętrznych mechanizmów zabezpieczających rządy prawa sprzyja odchodzeniu od parlamentaryzmu.
Zgadzam się z autorem w kwestii prezentowanej hipotezy: autorytaryzm i tyrania są w odwrocie, nastaje era demokracji i gospodarki wolnorynkowej. Ogólny trend jest oczywisty i wraz z rozwojem cywilizacyjnym rozkwit liczby państw demokratycznych będzie kontynuowany. Owszem, widoczne są przypadki odwrotu od demokracji (Np. Rosja po 2000 roku czy Wenezuela od objęcia rządów...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to