Akt*rka

Okładka książki Akt*rka autora Michalina Olszańska, 9788382034073
Okładka książki Akt*rka
Michalina Olszańska Wydawnictwo: MATERIA literatura piękna
350 str. 5 godz. 50 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Data wydania:
2025-05-21
Data 1. wyd. pol.:
2025-05-21
Liczba stron:
350
Czas czytania
5 godz. 50 min.
Język:
polski
ISBN:
9788382034073
Średnia ocen

7,2 7,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Akt*rka w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Akt*rka

Średnia ocen
7,2 / 10
23 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Akt*rka

avatar
544
543

Na półkach: ,

"Ten zawód sieje zamęt w psychice. Paradoks to nasz chleb powszedni. Nie możecie nas analizować i wsadzać do szufladek, które sobie wymyśliliście i które mniej więcej pasują do większości społeczeństwa. Wy leczycie dysocjacyjne zaburzenia osobowości, a my coś podobnego w sobie celowo wywołujemy. Wy pomagacie ludziom pokonać traumy, a my nasze wykorzystujemy w pracy i często lepimy z nich całe role.(...)Jesteśmy pierdolonymi syrenami chaosu. Pluskamy się w nim pełne gracji, mamimy ludzi naszą sztuką, wydajemy się im i same sobie piękne, wszechmocne i nieśmiertelne. A potem wyłazimy na ląd, do normalnego życia i pozostaje nam tylko pokraczne czołganie się na łokciach z ryjem w piachu.(...)Większość z nas jest jednocześnie narcyzami i empatami. Nienawidzimy w sobie tych cech, które w dużej mierze odpowiadają za nasz sukces. Nasza praca wyniszcza nas,co do tego nie ma wątpliwości, ale nie jesteśmy w stanie bez niej żyć."

Wybaczcie mi ten obszerny cytat, ale oddaje on idaelanie to, co czytelnik może znaleźć w tej książce. Poznajemy aktorkę Rebekę Kier w sytuacji gdy jej życie to pasmo sukcesów, a każda wykreowana przez nią postać podbija serca widzów. Jest tutaj także drugie dno, samotność w tłumie, który uśmiecha się, klepie po plecach jednoczenie czekając na najmniejsze potknięcie. Ze strony na stronę poznajemy Rebekę bliżej, towarzyszy jej na planie filmowym, podczas spotkania z przyjacielem, idziemy z nią do psychologa, aż w reszcie dowiadujemy się przez co musiała przejść na początku swojej drogi.
Jej opowieść dotycząca nadużyć wobec młodych, niedoświadczonych aktorek szokuje i bulwersuje.
Okazuje się, że życie w świetle jupiterów nie jest usłane różami.
Dla Rebeki aktorstwo jest całym życiem, wszystko inne jest tylko tłem, które zmienia się w zależności od tego jakie role odgrywa aktorka. W zasadzie to nie role, to nie gra, to przeobrażanie się w konkretną postać. Warsztat to jedynie połowa sukcesu, reszta to zdolność przeżywania konkretnych emocji,bycia nimi.

Rebeca twierdzi ,że nie potrzebuje miłości. Jest ona zbędną komplikacją. Lecz gdy niespodziewanie się zakochuje...

Wzruszyła mnie ta historia i zasmuciło,warto po nią sięgnąć!

•Współpraca recenzencka•

"Ten zawód sieje zamęt w psychice. Paradoks to nasz chleb powszedni. Nie możecie nas analizować i wsadzać do szufladek, które sobie wymyśliliście i które mniej więcej pasują do większości społeczeństwa. Wy leczycie dysocjacyjne zaburzenia osobowości, a my coś podobnego w sobie celowo wywołujemy. Wy pomagacie ludziom pokonać traumy, a my nasze wykorzystujemy w pracy i często...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
76
35

Na półkach: ,

Ta książka totalnie mnie kupiła. Czytało się ją błyskawicznie, bo język jest prosty, bezpretensjonalny, jak rozmowa z najlepszą kumpelą, która nie owija w bawełnę. Autorka pisze wprost, czasem mocno, momentami dosadnie i właśnie to sprawia, że trudno się oderwać, a niektóre teksty zostają w głowie na dłużej. Najbardziej poruszyło mnie to, co zostaje z człowieka, gdy rola staje się ważniejsza od prawdziwego życia.

Zaskoczyło mnie zakończenie. Autorka zostawiła furtkę, dając do zrozumienia, że może to nie koniec historii Rebeki… i ja naprawdę chciałabym przeczytać ciąg dalszy.

Nie mogę też pominąć samego wydania – twarda, chropowata okładka, świetna ilustracja i przyjemny papier robią ogromne wrażenie. To jedna z tych książek, które świetnie się nie tylko czyta, ale i trzyma w rękach.

Akt*rka to lektura szczera, mocna i odważna. Daje do myślenia, porusza emocje i pokazuje, że za światłami sceny kryje się zupełnie inna rzeczywistość.

Polecam z całego serca! ❤️

Ta książka totalnie mnie kupiła. Czytało się ją błyskawicznie, bo język jest prosty, bezpretensjonalny, jak rozmowa z najlepszą kumpelą, która nie owija w bawełnę. Autorka pisze wprost, czasem mocno, momentami dosadnie i właśnie to sprawia, że trudno się oderwać, a niektóre teksty zostają w głowie na dłużej. Najbardziej poruszyło mnie to, co zostaje z człowieka, gdy rola...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
34
28

Na półkach:

Aktorka, kim jest Rebeka Kier gdy nikt nie patrzy i może być poprostu sobą?
Za sprawą autorki ksiazki wchodzimy za kulisy świata kina,pozbawionego cenzury, szczerze odartego z balsków i zostaje tylko naga prawda... Może opisana Aktorka nie jest postacią prawdziwą, ale kto wie ile Rebeki jest w każdym z aktorów.
Jest to odważne studium postaci głównej bohaterki oraz konfuzja blichtru, brudu jakim otulona jest sława. Pewnego dnia ciało nie ma ochoty już udawać i grać a fikcja i świat realny idą na terapię by tam szukać sensu dalszego istnienia.
Co zostaje gdy akcja filmu dalej się już nie toczy, gdzie jest dom, w którym można by postawić na oknie kaktusy...
Nie jest to opowieść dla każdego i nie każdemu się spodoba, bo trzeba odwagi by wejść w świat Aktorki, a może dostrzec tam jak w krzywym zwierciadle jednak prawdziwy obraz. W odłamkach duszy bohaterki czai się smutek i samotność, choć jest gwiazdą za chwilę jej blask zastąpi mrok i czy Rebeka zdoła odgadnąć jaka jest jej prawdziwa twarz... Autorka pisze odważnie bez lukru i czasem brutalnym językiem, nie ma czarowania i nie jest to bajkowa opowieść o dziewczynce, która marzyła by zagrać Julie w teatrze czy coś podobnego. To opowieść o kobiecie, która uderza głową o kurtynę i czy wyjdzie z tego cało i kim będzie tego Wam nie zdradzę.

Aktorka, kim jest Rebeka Kier gdy nikt nie patrzy i może być poprostu sobą?
Za sprawą autorki ksiazki wchodzimy za kulisy świata kina,pozbawionego cenzury, szczerze odartego z balsków i zostaje tylko naga prawda... Może opisana Aktorka nie jest postacią prawdziwą, ale kto wie ile Rebeki jest w każdym z aktorów.
Jest to odważne studium postaci głównej bohaterki oraz...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

68 użytkowników ma tytuł Akt*rka na półkach głównych
  • 44
  • 24
9 użytkowników ma tytuł Akt*rka na półkach dodatkowych
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Michalina Olszańska
Michalina Olszańska
„Do życia potrzebuję trzech rzeczy: pisania, wody i muzyki”. Urodziła się 29 czerwca 1992 r. Od dziecka wychowywana była wśród baśni, mitów i legend, które wchłaniała w siebie z dziecięcą żarliwością, nasiąkając nimi jak młode ziarno wodą. Gdy była małą dziewczynką, tata czytał jej wszystkie części „Ani z Zielonego Wzgórza” i „Opowieści z Narnii”, mama zapoznawała ze starodawnymi podaniami i wierzeniami. To wszystko gromadziło się w jej głowie, kiełkując powoli i wytrwale. Zaowocowało absolutną nierozłącznością Michaliny z literaturą, z baśnią. Zaczęła pisać własne opowiadania, kiedy tylko nauczyła się składać litery, szybko odkrywając, że jest to właśnie to, co che robić do końca życia. Bo pisanie stało się jej życiem, jej tlenem. Kiedy miała 13 lat, poświęciła się mu całkowicie, po raz pierwszy kończąc to, co zaczęła pisać. Od tego momentu zaczęła sumiennie pracować nad warsztatem, zapoznawać się z tajnikami literackiego kunsztu, rozczytując się w klasyce światowej literatury. Do pasji płynącej z głębi duszy dołożyła żelazną dyscyplinę, przez pewien czas wstając co dzień o 4 rano, by pisać. Dziś pisze wszędzie: na szkolnym korytarzu, na ławce w parku, w pociągu – by nie marnować czasu. Nigdy nie wiadomo, kiedy przyjdzie do głowy ta jedna, ważna myśl. A myśli są ulotne, trzeba szybko je łapać… W wieku siedmiu lat rozpoczęła naukę gry na skrzypcach, przypieczętowując tym drugą nabytą we wczesnym dzieciństwie pasję – do muzyki. Zaczęła odnosić sukcesy jako skrzypaczka, jest laureatką konkursów, uczestniczką wielu kursów, przede wszystkim jednak bardzo dużo koncertuje. Występowała jako solistka m.in. z orkiestrami symfonicznymi w Katowicach, Rzeszowie, Łomży czy Słupsku. 26 września 2009 r. jako solistka grała w Filharmonii Berlińskiej z towarzyszeniem tamtejszej orkiestry symfonicznej pod batutą Renchanga Fu. Pisze i komponuje piosenki, które sama też wykonuje. Wielokrotnie występowała na estradzie jako wokalistka np. w sierpniu 2005 r. śpiewała na Placu Teatralnym w Warszawie kołysankę K. Komedy (z filmu „Rosmary Baby”) z towarzyszeniem orkiestry symfonicznej pod dyrekcją Krzesimira Dębskiego na finałowym koncercie Europejskiego Festiwalu Muzyki Filmowej. Koncert ten transmitowany był przez TV w kraju i zagranicą. Nierzadko jej wszechstronność budzi zdziwienie, a nawet niedowierzanie. Aby wytłumaczyć choć trochę samą siebie, Michalina mówi: „…Bo ze sztuką to jest tak. Nie do każdego przychodzi, ale jak już cię złapie za szyję, to musisz robić, co ci każe. I w pewnym momencie przestaje mieć znaczenie, jaką formę przybiera. Po prostu czujesz, że musisz pomóc jej wydostać się na świat…”
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Rosarium Charlotte Weitze
Rosarium
Charlotte Weitze
„Rosarium” Charlotte Weitze to jedna z tych książek, które nie prowadzą czytelnika za rękę. Trzeba w nią wejść powoli, z otwartą głową i gotowością na dyskomfort. To opowieść surowa, momentami brutalna – o wojnie, ucieczce, walce o przetrwanie, o nadużyciach, chorobie, dominacji i o tym, jak daleko potrafi posunąć się człowiek, by osiągnąć swój cel. Autorka bezlitośnie zestawia piękno natury z brzydotą ludzkich czynów. I właśnie natura jest tutaj absolutnie wyjątkowa. Dawno nie czytałam tak plastycznych, zmysłowych opisów przyrody. Las oddycha, mech pachnie wilgocią, owady niemal chodzą po skórze, a każdy szelest ma znaczenie. To nie jest tło wydarzeń – to żywy organizm, równorzędny bohater. Jako czytelniczka naprawdę czułam, że jestem tam, wśród drzew, w tej dzikości i pierwotności. Dla mnie to największa siła tej powieści. Te opisy karmią wyobraźnię i zostają w głowie na długo. Książka podzielona jest na trzy części, trzy historie kobiet z różnych pokoleń, które z czasem zaczynają się splatać. W ostatniej zbliżamy się do współczesności – pojawiają się telefony, samoloty – świat się zmienia, ale tęsknota za odnalezieniem swojego miejsca pozostaje ta sama. To opowieść o tożsamości, o byciu sobą w trudnych realiach, o relacjach i o próbie życia w zgodzie z naturą – bez nadmiernej ingerencji, z pozwoleniem rzeczom na ich własny rytm. Nie jest to jednak książka łatwa. Wymaga skupienia i zaangażowania – a jako 35-letnia mama, która czyta głównie wieczorami, czasem czułam, że potrzebuję chwili oddechu. Bywa zagmatwana, nierówna. Są fragmenty, które spowalniają akcję bardziej, niż bym chciała. Mimo to doceniam jej odwagę i język. „Rosarium” jest baśniowe, osobliwe, mroczne, ale też hipnotyzujące. To realizm magiczny zanurzony w bardzo aktualnych lękach i pytaniach o przyszłość. Dla mnie to 6/10 – przede wszystkim za niesamowite, wręcz namacalne opisy przyrody i klimat, który potrafi oczarować. To książka dla tych, którzy lubią czuć historię wszystkimi zmysłami i nie boją się literackiej dzikości.
Bajecznik Łakomska - awatar Bajecznik Łakomska
oceniła na62 miesiące temu
Śladem fal Hanna Cygler
Śladem fal
Hanna Cygler
Teraz już wiem skąd wzięło się określenie ,,ludzie trzeźwo myślący". Dokładnie tak opisałabym rodzinę Duszów, a raczej pana tej rodziny. To człowiek mało, że mądry, to jeszcze czytający pomiędzy wierszami. Wiedział jak w ostatniej chwili uchylić się od niebezpieczeństwa, gdyż zadziałał inteligencją, a nie przesłaniem, jakie miało panować. Trudno było im rozstać się z miejscem, gdzie mieszkali od pokoleń. Nowe miejsce oznaczało wszystko to, czego wcześniej nie znali, począwszy od bezpieczeństwa, które nachodziło i uchodziło w zależności gdzie myśli ich prowadziły. Życie nad morzem znacznie różniło się od tego na wsi, gdzie choć tamtejsze zapachy zdążyły już do nich przesiąknąć, to jednak nad morzem przeważnie było dla ich zbyt szaro, zbyt buro, zbyt inaczej. Tak naprawdę głowie rodziny chodziło tylko o to aby swoim dzieciom zapewnić bezpieczeństwo. Takim oczkiem w głowie była dla niego najstarsza córka, gdyż widział w niej siebie. Mądra i uparta, ale dążąca tam, gdzie ją serce niesie. Był niemal pewien, że jako jedyna wyjdzie na ludzi. I tutaj osąd był może mniej sprawiedliwy, gdyż druga córka pomimo podobieństwa do matki również miała swoje atuty, lecz nie zgodne z tym, co wyznawał ojciec, więc mniej była widoczna w jego oczach. Obserwując rodzinę Duszów widzimy jak ojciec wpoił im, że na pieniądze trzeba srogo pracować i najlepiej wyjdzie się na tym, kiedy znajdzie się w miejscu, gdzie leczenie jest za darmo. Nie zawsze jego pociechy pochwalały jego myśli, ale zgodni jak nigdy, nie przeszkadzali mu perorować, gdyż uwielbiały słuchać tego jak wymyślne opowieści potrafił z siebie wyciągać. Tak naprawdę cokolwiek się tutaj wydarzyło było ukazaniem jak ciężki potrafi być świat i jak trudno jest o wszystko zabiegać. Dało mi to obraz tego, że ludzie jeśli żyją w jakichś przekonaniach, to takie życie sobie układają. Jeśli wierzą, że mają ciężkie życie, to takie los im ustawia. Jednak tego zostali nauczeni, takie zasady im wpojono i tak objawiała się cała lektura. Próbując wyjść na swoje wielokrotnie postacie się przekonały, że bez doświadczenia i dobrych rad, to, co na pierwszy rzut oka wydaje się szczęściem, bardzo szybko pryska niczym bańka mydlana. Jednak ostateczny rozrachunek został tajemnicą prawdopodobnie otwartą w tomie drugim. Myślę, że aby bardziej zauważyć przekaz tej historii, trzeba jednak i drugi tom przeczytać:-)
przyrodazksiążką Przespolewska - awatar przyrodazksiążką Przespolewska
oceniła na98 dni temu
Nowy świat Jerzy Boczkowski
Nowy świat
Jerzy Boczkowski
Przyznam szczerze, dużo emocji kosztowała mnie ta lektura. I choć świadomie odeszłam od czytania literatury okołowojennej, biorąc do ręki "Nowy świat" miałam wyobrażenie, że znajdę tam znacznie więcej optymizmu. Dlaczego, nie wiem, pewnie zwyciężyła naiwność i potrzeba lżejszej historii. Stety i niestety, ta powieść potrafi przeorać, a jak jeszcze włączymy wiadomości i zobaczmy, co dzieje się aktualnie na świecie, to niefajne odczucia się potęgują. I w głowie, i w sercu. Życie w powojennej Warszawie miesza się z traumami i wspomnieniami tego co podczas wojny bohaterów spotkało. To lektura (po)wojenna w innym wymiarze, innym ujęciu niż wiele innych powieści. Jest intrygująca i bardzo niepokojąca. Opisywana historia przekonuje mnie swoją autentycznością. Przekonujący jest ból i zagubienie wylewające się z historii bohaterów, także realia życia i metody na przetrwanie. To nie jest łatwa lektura, potrzebowałam czasu aby w nią "wejść", ale jak już mnie chwyciła w swoje macki, jak "siadła", trudno było ją odłożyć. Styl, co bardzo na plus, jest tu dość oryginalny, zmuszający do pomyślenia, łączenia faktów. To 623 strony (najczęściej) obcowania z ludzkimi demonami, więc co kto lubi. Ale że fabuła jest wielowymiarowa, autor raczy nas wątkami sensacyjnymi, historycznymi czy miłosnymi. Wszak największą potrzebą ludzi w odradzającej się Warszawie była potrzeba bliskości, potrzeba drugiego człowieka, piękne są te historie ale równocześnie tyle w nich smutku. Przeczytajcie! Naprawdę warto. I nie zrażajcie się na początku drogi!
nataliicodziennosc - awatar nataliicodziennosc
ocenił na819 dni temu
Zabójczy tandem Jacek Galiński
Zabójczy tandem
Jacek Galiński
Wszystko zaczyna się w pociągu z Legionowa, gdzie zwyczajna podróż staje się katalizatorem dla serii zdarzeń, których nikt nie mógłby przewidzieć. To właśnie tam, w oparach dusznego wagonu i przy akompaniamencie miarowego stukotu kół, zawiązuje się intryga łącząca przypadkowych pasażerów w sposób niemal makabryczny. Galiński po mistrzowsku wykorzystuje tę klaustrofobiczną przestrzeń, by zarysować dynamikę między bohaterami – tytułowym tandemem, który napędza fabułę skuteczniej niż jakikolwiek pościg samochodowy. To relacja pełna tarć, sarkazmu i wzajemnego niezrozumienia, która jednak w obliczu narastającego zagrożenia okazuje się nadzwyczaj skuteczna. Autor ma niezwykły słuch do dialogów; są one żywe, naturalne, a przede wszystkim autentycznie zabawne, co sprawia, że podróż z Legionowa staje się dla czytelnika czystą przyjemnością. Polska rzeczywistość w krzywym zwierciadle Galiński nie boi się punktować naszych narodowych przywar. „Zabójczy tandem” to nie tylko zagadka kryminalna, ale i satyra na polską prowincję, biurokrację i specyficzny rodzaj cwaniactwa. Autor z niezwykłą lekkością opisuje sytuacje, które w rzeczywistości byłyby przerażające, ale w jego ujęciu stają się tragikomiczne. To sprawia, że książkę czyta się błyskawicznie, z uśmiechem, który nieraz zastyga na ustach pod wpływem celnej obserwacji społecznej. ? Mimo doskonałej rozrywki, ocena wynika z faktu, że momentami autor zbyt mocno ucieka w stronę groteski. W niektórych rozdziałach realizm ustępuje miejsca tak dużemu absurdowi, że trudno utrzymać poczucie realnego zagrożenia dla bohaterów. Fabuła, choć sprawnie skonstruowana, w kilku punktach opiera się na dość wygodnych zbiegach okoliczności, które wprawny czytelnik kryminałów wyczuje na kilometr. „Zabójczy tandem” to książka idealna dla tych, którzy w kryminałach szukają czegoś więcej niż tylko mrocznych piwnic. Jacek Galiński udowadnia, że polski kryminał może być lekki, inteligentny i niesamowicie zabawny, nie tracąc przy tym na ostrości. To lektura, która doskonale sprawdzi się jako odtrutka na ciężki dzień. Autor stworzył duet, któremu chce się kibicować, nawet jeśli ich metody działania pozostawiają wiele do życzenia. To kawał dobrej, rzemieślniczej roboty literackiej, która bawi i pokazuje, że najgroźniejszą bronią bywa cięty język. Jeśli lubicie literaturę drogi w sosie kryminalnym, ten tandem dowiezie Was prosto do celu.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na711 dni temu
Jeszcze nie dzisiaj Agnieszka Grzywacz
Jeszcze nie dzisiaj
Agnieszka Grzywacz
W ostatnim czasie jakoś tak uzbierało mi się trochę książek o trudnych (żeby nie powiedzieć: patologicznych) relacjach, ale każda z nich była warta przeczytania. Nie inaczej jest z książką "Jeszcze nie dzisiaj". To jest historia, która wstrząsa i porusza. Bo czy może być inaczej, kiedy czyta się o nastolatce gnębionej psychicznie i głodzonej przez własną matkę? Zmuszonej do kupczenia swoim ciałem po to, aby móc sobie coś kupić do jedzenia? Której próba samobójcza nawet nie tyle, że zostaje nie zauważona przez matkę, ale po prostu - zignorowana? Która, gdy trafia zagłodzona i odwodniona do szpitala, zostaje za całą sytuację obarczona winą? W pewnym momencie wydaje się, że będzie już dobrze. Bo Kasia zakochuje się – zresztą z wzajemnością. Zaczyna wierzyć, że – wbrew temu, co przez lata wmawiała jej matka – nie jest chyba taka najgorsza, skoro ktoś był jednak w stanie zwrócić na nią uwagę i nie wstydzi się z nią pokazywać publicznie. Ale czy ktoś, kto nigdy prawdziwej miłości nie zaznał, będzie umiał kierować się w związku czymś innym, niż tylko fizycznością? Czy ktoś, komu przez lata wmawiano, że nie powinien okazywać uczuć, będzie umiał nawiązać szczerą relację? Zwłaszcza, że mroczny sekret dotyczący swojej rodziny, swojej codzienności i sposobów zarobkowania, dziewczyna będzie musiała nadal zachowywać dla siebie… To się po prostu nie może skończyć dobrze… Kasia kolejny raz dozna klęski, z której wyjdzie silniejsza tylko na pozór. Na szczęście w jej życiu pojawi się ktoś, kto szczerze i bezinteresownie wyciągnie do niej pomocną dłoń. Ale finał tej historii mimo wszystko budzi obawę o to, czy dziewczyna nie pogrąży się w bagnie jeszcze bardziej… Bardzo dobra książka – zwłaszcza, że to debiut Autorki. Ta historia szarpie uczuciami, nie pozwala pozostać obojętnym wobec losu głównej bohaterki, zostawia po skończonej lekturze kaca moralnego. Na długo zostaje w pamięci. Serdecznie polecam!
goskrzys - awatar goskrzys
ocenił na72 miesiące temu
Matczyzna Małgorzata Żebrowska
Matczyzna
Małgorzata Żebrowska
Książka wciągająca, ale też bardzo bardzo smutna. Basia, to postać która od pierwszej strony nie przypadła mi do gustu i jej rozdziały były dla mnie najmniej przejmujące. Natomiast Krysia...babcia, to chyba najsmutniejsza część tej historii. Dotknęła mnie ogromnie. To historia młodej dziewczyny, która ma nadzieje, ma plany, chce być szczęśliwa, chce być dobrą matką i żoną. Ale życie...brutalne, smutne, szare, to życie które miało być takie dobre, przygniata ją całkowicie. Zraniona, złamana, ucieka w alkohol i nie umie znaleźć wyjścia, zatraca się coraz bardziej. Z kobiety pięknej, silnej, odważnej staje się wrakiem i cieniem samej siebie. Historia Krysi jest tak dobrze napisana, że poruszyła mnie do głębi. Marta dźwiga brzemię tego co jej matka przeżyła nawet tego nieświadoma, no i Basia...Basia, która nosi to wszystko co "dały" jej w spadku babcia i mama, ale tego całkowicie nie czuje. Bardziej odbieram ją jako rozpuszczoną dziewuchę, która nie widzi dalej niż czubek własnego nosa, a każdego rozwiązania szuka na dnie kieliszka. Gdyby chociaż przeżyła malutki procent tego co jej babcia lub mama, można by poczuć zrozumienie, smutek, ale nie. Ona ot tak po prostu stwierdziła, że była niekochana, a skoro tak, to trzeba iść w długą lub pić do nieprzytomności. Nie przekonała mnie ta postać. Zakończenie tylko utwierdziło mnie w przekonaniu jak głupią i egoistyczną postacią jest Basia.
Anna_and_her_books Anna - awatar Anna_and_her_books Anna
oceniła na811 dni temu
Październikowa rdza Agnieszka Kuchmister
Październikowa rdza
Agnieszka Kuchmister
"Najgorsza cisza to taka, która nagle zapada na świat." 7⭐ /10⭐ (Współpraca reklamowa z @znak_literanova) Dobry wieczór w środę. Już za tydzień o tej porze będziemy szykować się do świąt. Ja bardziej czekam na to wolne i ten luz bez pracy. #październikowardza moje pierwsze spotkanie z twórczością #agnieszkakuchmister i jestem zachwycona tą książką. Mimo, że od przeczytania jej przeze mnie minęło już trochę czasu, nadal jej fabuła siedzi we mnie. Powieść zabiera nas w dwie strefy czasowe. Cofamy się do roku 1989 i wydarzeń, które następują po siedmiu latach. W Schwrzeb znika Alicja Wicher. Okoliczności jej zniknięcia są dość tajemnicze i przez długi czas nikt nie wyjaśnił tego zniknięcia. Po siedmiu latach, 1996 roku córka grabarza Agata Kot trafia na ślad zaginionej dziewczyny. Nie spodziewa się, że to co odkryje będzie początkiem dość dużego śledztwa, które odkryje wiele tajemnic małego miasteczka pod Karkonoszami. Podczas czytania cofamy się do przeszłości i wydarzeń sprzed lat by dowiedzieć się co zaszło w życiu zaginionej. Główna bohaterka, Agata stara się odkryć jak najwięcej z przeszłości dziewczyny i jej znajomych. W powieści przewija się wiele wątków, wielu bohaterów, którzy mają wpływ na całą fabułę. "Październikowa rdza" jest pełna zagadek, ciemnych, kretych ścieżek, które doprowadza do niespodziewanego finału. Agnieszka Kuchmister niesamowicie buduje całą fabułę, która zagłębia nas w życie małej społeczności, które ma pełno tajemnic. Polecam, dla mnie świetna książka. #współpracareklamowa#znakliteranova#bookstagrampoland
Katarzyna Murawa - awatar Katarzyna Murawa
oceniła na717 dni temu
Jaskółki. Powieść o kobietach mody PRL-u Katarzyna Droga
Jaskółki. Powieść o kobietach mody PRL-u
Katarzyna Droga
Tym razem autorka przenosi nas w świat mody PRL-u, gdzie prekursorki stylu – tytułowe jaskółki – wprowadzały kolory i nowe fasony na ulice Polski, przełamując szaroburą codzienność. Moda ukazana jest tu jako sztuka użytkowa, ale też jako forma walki o indywidualność w systemie, który tej indywidualności nie sprzyjał. Wśród bohaterek znajdziemy zarówno postacie rzeczywiste, jak Graboletta w turbanie czy Lilka, współtworzące Modę Polską, jak i fikcyjne, na czele z młodą modelką Jowitą. Każda z nich próbuje odnaleźć swoje miejsce w świecie pełnym ograniczeń, gdzie nawet wyjazd na zagraniczny pokaz wymagał zgody władz, a paszport był towarem niemal luksusowym. Autorka pokazuje kulisy funkcjonowania mody w realiach socjalizmu, od problemów organizacyjnych, przez ideologiczne naciski, aż po konieczność dopasowania projektów do „patriotycznej wizji”. Nowatorskie pomysły, takie jak damskie spodnie czy spódniczki mini, budziły sprzeciw i kontrowersje. Na szczególną uwagę zasługuje postać Grabowskiej, która idzie jak taran: zdobywa pozwolenia, forsuje swoje pomysły, a jednocześnie sama nie zawsze potrafi zaakceptować wizje młodszego pokolenia. W kontraście do niej stoi Lilka, stawiająca na modę bliższą ludziom, inspirowaną stylem ulicy. Ich podejście do mody wyraźnie się różni: jedna chce ją tworzyć dla wybranych, druga dla każdego. W tle obserwujemy także życie modelek, młodych dziewczyn marzących o miłości i lepszym życiu, które na chwilę mogą poczuć smak świata poza granicami szarej Polski. Nie brakuje tu emocji, ambicji i trudnych wyborów. Choć na co dzień nie interesuję się modą, ta książka całkowicie mnie wciągnęła. To nie tylko opowieść o ubraniach, ale przede wszystkim o ludziach, ich pasji, marzeniach i determinacji. Katarzyna Droga po raz kolejny udowadnia, że potrafi z niezwykłą plastycznością odtworzyć realia minionej epoki i ożywić bohaterów na kartach powieści. Polecam!
Andarielka - awatar Andarielka
oceniła na1013 dni temu
Dzieci świętej Małgorzaty Ante Tomić
Dzieci świętej Małgorzaty
Ante Tomić
Święta Małgorzata jest patronką kobiet ciężarnych. I właśnie w intencji spłodzenia potomka przybywa do pewnego dalmatyńskiego miasteczka zdesperowane małżeństwo. To tu mają się odbywać obchody ku czci świętej. Ich wątek przeplata się z innymi: syryjskiego imigranta, bankrutującego biznesmena, przedsiębiorczego policjanta mającego w planach sprzedawać ćevapy i mogącego poszczycić się piękną córką. Kibicuje im osioł pana Mikuli, który bezbłędnie potrafi wyczuć chemię między ludźmi i nie waha się głośnym rykiem obwieszczać o tym światu. Czy obchody ku czci świętej Małgorzaty będą owocne? Ante Tomić swego czasu zauroczył mnie książka „Cud w Dolinie Poskoków”, więc bez wahana sięgnęłam po jego kolejną powieść, która na polskim rynku ukazała się dzięki oficynie literackiej Noir Sur Blanc. Ta zatytułowana jest „Dzieci Świętej Małgorzaty”. Chorwacki autor po raz kolejny serwuje nam satyrę i to nieco przaśną satyrę. I tu się na chwilę zatrzymam. Tomić pokazuje, że przaśność nie musi być wulgarna Że – pomimo iż – fabuła powieści kręci wokół robienia dzieci, można pisać o tym sympatycznie i zabawnie. Że seks może i jest tematem przewodnim, ale nie dominuje, nie przyćmiewa innych aspektów. Miasteczko, w którym dzieje się akcja to takie miejsce, gdzie po prostu się żyje. Ludzie mają sporo wyrozumiałości wobec sąsiadów. Może nie zawsze rozumieją świat, ale biorą go takim jaki jest, nie komplikując sobie specjalnie życia. I ta prostolinijność urzeka czytelnika, a na satyrycznej kanwie tworzy swego rodzaju krzywe zwierciadło relacji międzyludzkich, miłości, kochania. Po raz kolejny rewelacyjnie bawiłam się z książką tego chorwackiego pisarza. Tomić – trochę jak Mrożek – pokazuje, że satyra nie musi być skomplikowana. Ona nie musi przytłaczać czytelnika formą czy językowymi konstruktami. „Dzieci Święte Małgorzaty” to komedia pełną gębą. Komedia, która może być odświeżająca w świecie pełnym terminów i planowania. Czy jeszcze wiemy, co to spontaniczność?
Asia_czytasia - awatar Asia_czytasia
oceniła na98 dni temu
Daisy i cesarz. Wszystkie namiętności księżnej Dorota Ponińska
Daisy i cesarz. Wszystkie namiętności księżnej
Dorota Ponińska
Opowieść o Marii Teresie Oliwii Cornwallis-West, znanej światu jako Daisy von Pless, Dorota Ponińska rozpoczyna od nakreślenia gęstej sieci koligacji rodzinnych, które definiowały ówczesną Europę. Kluczowym punktem odniesienia jest tu postać cesarza Wilhelma II Hohenzollerna. Choć Daisy była Angielką, jej małżeństwo z Hansem Heinrichem XV uczyniło ją częścią pruskiej elity, nierozerwalnie związanej z dworem berlińskim. Ponińska z niezwykłą precyzją oddaje paradoks tej relacji: Daisy, spokrewniona z brytyjską arystokracją i bliska sercu króla Edwarda VII, staje się „swatką” pokoju w świecie, w którym jej niemiecki kuzyn, cesarz Wilhelm, coraz wyraźniej dąży do konfrontacji zbrojnej. Te rodzinne powiązania, rozpięte między Londynem a Berlinem, stanowią tragiczny fundament, na którym autorka buduje narrację o kobiecie uwięzionej między dwiema ojczyznami. Książka zasługuje na wysoką ocenę 8/10 przede wszystkim za mistrzowskie połączenie faktów historycznych z intymnym portretem psychologicznym. Ponińska nie tworzy suchej biografii, lecz żywy, pulsujący emocjami obraz epoki fin de siècle. Czytelnik zostaje wrzucony w świat niewyobrażalnego przepychu Książa i Pszczyny, gdzie diamentowe tiary i koronkowe suknie maskują narastające poczucie osamotnienia głównej bohaterki. Autorka doskonale rozumie, że namiętności Daisy nie ograniczały się jedynie do romansów czy poszukiwania miłości w nieudanym małżeństwie. Jej największą pasją była chęć bycia słyszaną w świecie zdominowanym przez mężczyzn oraz głęboka, niemal naiwna wiara, że osobiste relacje z monarchami mogą zapobiec nadchodzącej katastrofie I wojny światowej. Styl autorki jest elegancki, a zarazem lekki, co sprawia, że przez ponad pół tysiąca stron płynie się z dużą przyjemnością. Ponińska z wyczuciem dawkuje detale obyczajowe, opisując nie tylko polityczne intrygi, ale i codzienność Daisy – jej walkę z sztywną etykietą dworską, zaangażowanie w działalność charytatywną oraz bolesne macierzyństwo. Postać cesarza Wilhelma II jest tu nakreślona wielowymiarowo; nie jest on jedynie czarnym charakterem historii, lecz człowiekiem pełnym kompleksów, którego relacja z błyskotliwą Daisy balansuje na granicy fascynacji i irytacji. To właśnie te interakcje, podszyte niewypowiedzianym napięciem, stanowią jeden z najmocniejszych punktów powieści. Warto zwrócić uwagę na sposób, w jaki autorka ukazuje zmierzch starego świata. Daisy von Pless w interpretacji Ponińskiej to postać tragiczna, symbolizująca koniec ery wielkich rodów i beztroskich bali. Wraz z wybuchem wojny, jej świat – zbudowany na herbatkach u królowej Wiktorii i polowaniach z cesarzem – rozpada się nieodwracalnie. Autorka unika jednak taniego sentymentalizmu, stawiając na rzetelność i głębię historyczną. Choć niektóre wątki poboczne mogłyby być nieco bardziej skondensowane, całość stanowi fascynującą lekturę dla każdego miłośnika historii i biografii kobiet nietuzinkowych. "Daisy i cesarz" to nie tylko historia o wielkiej polityce, ale przede wszystkim o cenie, jaką płaci się za odwagę bycia sobą wbrew konwenansom. Dorota Ponińska stworzyła portret kobiety, która mimo posiadania wszystkiego, o czym marzył ówczesny świat, do końca pozostała outsiderką. To lektura obowiązkowa dla tych, którzy chcą zrozumieć, jak osobiste namiętności splatały się z wielką historią, tworząc tkaninę losów, której nitki prowadziły prosto ku okopom Wielkiej Wojny. Powieść zostawia czytelnika z poczuciem melancholii, ale i podziwu dla niezłomnego ducha księżnej, która do końca wierzyła w moc dialogu ponad granicami państw i rodzinnych kłótni.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na85 dni temu
Przyjaciele muzeum Heather McGowan
Przyjaciele muzeum
Heather McGowan
W Nowym Jorku stoi muzeum. Muzeum, by móc funkcjonować, zatrudnia kilkudziesięciu ludzi. Ktoś mógłby pomyśleć, że ich żywot jest nudny - ostatecznie, jakie wyzwania można mieć w takim miejscu? Nic bardziej mylnego. Cała załoga mierzy się z głębokimi problemami - i prywatnymi, i zawodowymi, które się przenikają. Książka przedstawia 24 godziny z życia prawie każdego z nich. Autorka podjęła się karkołomnego zadania żonglerki ogromną ilością postaci - do tego celu dołączony jest nawet ich spis na samym początku, przypominający imiona i role. Niestety, oznacza to, że postacie szybko zaczynają się zlewać i nawet w połowie akcji zdarzyło mi się cofać, by przypomnieć sobie, kim u diabła jest Clive i czy to ten od Lucy, czy ten od Annie, co on robi i czy opuściła go żona czy przyjaciółka. Albo czy to nie ten, który miał problemy z finansami. Nie oznacza to, że nikogo nie polubiłam - Niko, Shay i Henry byli wspaniali i napisani na tyle wyraziście, że nie dało się ich pomylić. Niemniej jednak, taka ilość punktów widzenia i rozbudowanych historii była mocno przytłaczająca. Cała fabuła dzieje się w ciągu jednego dnia - dnia wielkiej gali organizowanej właśnie dla "Przyjaciół muzeum" - darczyńców, mecenasów, bogatych i ważnych ludzi, od których hojności zależy istnienie tej instytucji. I przez te 24 godziny obserwujemy, jak wszystko zmierza ku katastrofie - jedna z rzeźb na wystawie jest falsyfikatem, część zbiorów została zrabowana, na galę chce się wkręcić pewien aktywista ze swoim performancem a w dodatku pół załogi w czasie poprzedniego eventu zatruło się krewetkami. To nie mogło się dobrze skończyć - ale nie przypuszczałam, że skończy się aż tak źle. Ponieważ - bardzo sprytny zabieg! - na samym końcu okazuje się, że wśród wszystkich tych punktów widzenia, jednego zabrakło - jednej bardzo ważnej postaci, która nie dostała głosu. Ogólnie - książka ciekawa, ale przez ilość bohaterów i wątków dość męcząca i dobrze by było robić notatki, czytając ją. Po prostu, żeby pamiętać, co już o kim wiemy i kto się gdzie znajduje. Należy jednak zaznaczyć, że jest to bardzo ciekawy eksperyment a biorąc pod uwagę wszystko, co wydarza się w czasie trwania akcji, to wrażenie chaosu może być celowe.
Anna - awatar Anna
oceniła na618 dni temu

Cytaty z książki Akt*rka

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Akt*rka