Pułapka

- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- Le Piege
- Data wydania:
- 2025-05-07
- Data 1. wyd. pol.:
- 2025-05-07
- Liczba stron:
- 176
- Czas czytania
- 2 godz. 56 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788367948258
- Tłumacz:
- Jacek Giszczak
„Pułapka” Emmanuela Bove’a to polityczno-egzystencjalny thriller osadzony w dramatycznym okresie francuskiej historii, jesienią 1940 roku. Francja, rozdarta klęską wojenną, zostaje podzielona: północno-zachodnia strefa podlega niemieckiej okupacji, a strefa południowo-wschodnia, zarządzana z Vichy, staje się symbolem kolaboracji i moralnych kompromisów.
W tym dusznym klimacie nieufności i strachu Joseph Bridet, dziennikarz, podejmuje desperacką próbę ucieczki do Londynu, by dołączyć do generała de Gaulle’a i sił Wolnej Francji. Żeby wydostać się z matni, próbuje zdobyć przepustkę do Afryki Północnej, udając zwolennika nowego reżimu. Bridet nie zdaje sobie jednak sprawy, że jego maskarada szybko zaczyna wzbudzać podejrzenia, a on sam staje się pionkiem w niebezpiecznej grze, pełnej biurokratycznych pułapek. W dusznej atmosferze Vichy każda rozmowa, każdy gest i każde spojrzenie stają się niepokojąco dwuznaczne. Bove, niezrównany portrecista ludzkiej samotności, w „Pułapce” buduje narrację, w której główny bohater staje się ofiarą nie tylko opresyjnego systemu, ale też własnych wątpliwości i lęków.
Jak ryba złapana w sieć, Bridet miota się między nadzieją a rezygnacją, powoli tracąc wiarę w możliwość ucieczki i sens swoich działań. Opublikowana tuż po wojnie powieść początkowo nie odniosła sukcesu - czas jej wydania był czasem świętowania zwycięstwa, opiewania ruchu oporu. „Pułapka” to jednak nie tylko thriller polityczny, ale też uniwersalne studium moralnych wyborów, samotności i życia w czasach ekstremalnych. To jedno z najdojrzalszych i najbardziej przejmujących dzieł Emmanuela Bove’a, zasługujące na ponowne odkrycie.
Kup Pułapka w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Pułapka
Poznaj innych czytelników
76 użytkowników ma tytuł Pułapka na półkach głównych- Chcę przeczytać 58
- Przeczytane 18
- Posiadam 4
- 2025 3
- Literatura francuska 2
- Do kupienia 2
- Klasyka 1
- XXw. 1
- #Europa Zachodnia 1
- Posiadam 📖 1































OPINIE i DYSKUSJE o książce Pułapka
Znakomita francuska powieść, rozgrywająca się w czasach II wojny światowej, a napisana w roku jej zakończenia, a więc niejako na bieżąco. Napisana oszczędnym językiem pozbawionym ozdobników i emocji, skondensowanym do dialogów i neutralnych opisów.
Trzecioosobowa narracja prowadzona jest z punktu widzenia głównego bohatera, praktycznie aż do ostatnich akapitów książki. Miejsce fabuły to Francja, po kapitulacji w 1940 roku, zarówno strefa Vichy, jak i okupowana. Czas akcji obejmuje okres od wczesnej jesieni 1940, do początku następnego roku. Bohaterem jest francuski intelektualista pragnący przedostać się do Anglii, do de Gaulle’a i jego zwolenników w celu kontynuowania walki z Niemcami.
Pozornie proste działanie komplikuje się iście w kafkowskim stylu, z tym, że w odróżnieniu od praskiego twórcy wszystkie wydarzenia przedstawione w książce mają w pełni realistycznym charakter, a prawdopodobieństwo ich wystąpienia jest niestety bardzo wysokie.
Wprowadzenie rządów dyktatorskich czy autorytarnych oraz ich utrzymanie przy władzy nie wymaga tak wielkich środków jakby się wydawało. Wystarczy atmosfera strachu. To ona sprawia, że ludzie uczciwi boją się przeciwstawić złu czynnie, nie mówiąc już o pomaganiu, a ich przeciwieństwa czyją się jak ryby w wodzie. Pracownicy administracji, a szczególnie „resortów siłowych”, utwierdzają obywateli w przekonaniu swojej omnipotencji i niemal feudalnego charakteru uprawnień. Ich „współpraca’ ma za zadanie utwierdzać jednostki w przekonaniu, że wszystko o nich wiadomo, władza ich w pełni kontroluje, więc nie warto się wychylać. Oczywiście oficjele przyjmują interesantów i ich rodziny, ale robią to z łaski.
Na to wszystko nakładają się niemieccy okupanci. Bardziej okrutni i krwawi, ale działający zgodnie z prawem – nazistowskim ale zawsze. Mordują metodycznie, ale nie niszczą ludzi przed śmiercią tak jak kolaboranci z Vichy i nie tylko. Ci ostatni, przed wojna miernoty z marginalnych ugrupowań teraz mogą mścić się na dawnych zwycięzcach czy po prostu ludziach, którzy byli kiedyś szczęśliwi i nie szukali przyczyn swoich kłopotów w spiskach różnego rodzaju obcych, w szczególności Żydów i masonów (w książce także komunistów).
I taka atmosfera strachu, nieuchronnego fatalistycznego zła, brak ratunku i zwykłej ludzkiej solidarności towarzyszy czytelnikowi przez całą lekturę książki.
Znakomita francuska powieść, rozgrywająca się w czasach II wojny światowej, a napisana w roku jej zakończenia, a więc niejako na bieżąco. Napisana oszczędnym językiem pozbawionym ozdobników i emocji, skondensowanym do dialogów i neutralnych opisów.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTrzecioosobowa narracja prowadzona jest z punktu widzenia głównego bohatera, praktycznie aż do ostatnich akapitów książki....
Jestem zadowolona, że po nią sięgnęłam. Pokazała mi literaturę, która zmusza do myślenia, nie tylko do “ucieczki”.
Jestem zadowolona, że po nią sięgnęłam. Pokazała mi literaturę, która zmusza do myślenia, nie tylko do “ucieczki”.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZnakomita, niesłusznie zapomniana, a nieubłagana dla Francuzów - czyżby właśnie dlatego? - książka o ich najgorszym czasie w historii, czyli tzw. “Państwa Vichy”. Porównanie bohatera do Józefa K. zamierzone i uprawnione….
Bezrobotnego już dziennikarza Josepha Brideta poznajemy w tak zwanej strefie nieokupowanej (ale tylko przez Niemców, bo okupowanej przez nowy, katolicko-faszystowski czysto francuski reżim). Usiłuje on załatwić sobie wyjazd - dość niefortunny, bo do Maroka, równie niefortunnie deklarując bezbrzeżną miłość do Petaina. U dawnego przyjaciela z władz tego pseudopaństewka rodzi to oczywiste podejrzenie, że chce on prysnąć do de Gaulle'a.
To początek koszmarnych peregrynacji Brideta po rządowych budynkach. Generalnie atmosfera jak z Kafki, podobnie przerażająca bezosobowość urzędników, którzy odsyłają bohatera - ni to petenta, ni to już nieformalnie podejrzanego od Sasa do lasa. Przygnębiająca atmosfera przywodzi na myśl wszystkie możliwe arcydzieła na temat człowieka w szponach władzy…
W miarę narracji atmosfera się zagęszcza; bohater ma prawo czuć się coraz bardziej osaczony. Gubi się w domysłach, panice towarzyszą naiwne nadzieje.
“Był w stanie najwyższego podenerwowania. Nic nie rozumiał z tego, co się dzieje. Nie wiedział, dlaczego go wezwano. Wyglądało na to, że chcą wymienić z nim poglądy. Ale przecież nie wzywa się ludzi na policję, żeby wymieniać się z nimi opiniami”.
“Nawet zakładając, że niektórzy już wiedzą, co mówił kiedyś gdzie indziej, nie ma powodu, by jego ówczesne słowa traktować bardziej serio niż to, co mówi dzisiaj. Jedyne co mogli zrobić, to odnosić się do niego nieufnie, trzymać na dystans”.
“Zależało mu jeszcze, choć już nie tak bardzo, na tym, aby stwarzać pozory, że jest zwykłym interesantem”.
“Jakby nie rozumiał, że można się bać policji, kiedy nie mamy sobie nic do zarzucenia”.
“Za każdym razem, gdy nadarzała się okazja, ogarniał go lęk”.
“Nic tak nie zdradza naszych ukrytych zamiarów, jak długotrwała bezradność. Gdy stale o coś prosimy, nie otrzymując niczego, inni mogą pomyśleć, że nigdy nam się nie uda, że należymy do tej trochę śmiesznej kategorii ludzi, których pragnienia przerastają ich możliwości”.
“Ludzie, jeżeli im wierzymy, nigdy nie tracą od razu naszego zaufania”.
“Miał coraz silniejsze wrażenie, że nie odzyska wolności, że zabraknie czasu, by jak powiedział Saussier, zamknąć jego historię. Zatem go zatrzymają. Skoro nie pozwolili mu zjeść samemu obiadu, nie było powodu, by mógł sam zjeść kolację, albo spędzić noc”.
“Od czasu do czasu gwałtownie podnosił dłoń do twarzy, jakby naprzykrzała mu się mucha. Ale to nie była mucha, teraz były to pojedyncze krople potu, spływające po skórze. (...) Tak bardzo się pocił, że pot wpływały mu do kołnierzyka, mocząc brzeg”.
“Nikt nie zagrażał jego integralności cielesnej. Problem był o wiele poważniejszy”.
Jeszcze go stać na takie zachowania… “- Mówię, że Francuzi służący Szwabom tak jak pan w tej chwili, sprzedali się i kiedyś zostaną rozstrzelani”.
“Nie można zamknąć uszu, tak jak zamyka się oczy”.
Świetnie a dosadnie oddany jest tu plugawy charakter aparatu tego żałosnego dwuletniego (1940-1942) państewka, którego kadry ochoczo wszak zasilili profesjonalni urzędnicy nie tak dawnej republiki.
“Wyżej powiewał trójkolorowy sztandar, mimo olśniewających barw pozbawiony życia i duszy”.
“Zgniły reżim upadł. Jego miejsce zajęły w końcu porządek i czystość”.
“Choć obojętni, mimo wszystko mieli pełną świadomość tego, czym jest dobro, a czym zło”.
“Niespodziewanym skutkiem klęski było to, że nawet typki spod ciemnej gwiazdy wydawały się nieszkodliwe”.
“Należało tylko stać murem za Marszałkiem. To wspaniały człowiek. Ocalił Francję. Dzięki niemu Niemcy darzą nas szacunkiem. Wznieśli się ponad swoje zwycięstwo. My wznieśliśmy się ponad porażkę, co pozwoliło naszym dwóm narodom rozmawiać z sobą niemal jak równy z równym.
“Tak, to za sprawą Żydów i komunistów zawsze cierpią uczciwi ludzie”.
“Jego wzrok był bystry i nieufny jak wzrok oskarżonego w chwili, gdy wkracza na salę rozpraw”.
Bardzo dojrzała książka, niepozostawiająca cienia wątpliwości co do postaw społecznych w tym marnym czasie, niemającym niczego wspólnego z “cudem nad Marną”. Krótko mówiąc: wszyscy chcą się urządzić, zanim sami zostaną urządzeni.
Zapewne dlatego ta wydana zaraz po wojnie książka nie była, nie miała prawa, być sukcesem. Euforia po “zwycięstwie” miała przykryć wcześniejszą narodową hańbę . Dziś to bardzo wyrazisty obraz społeczeństwa, a nie tylko samej wrednej władzy….
“Wystarczyło trochę lepiej się przyjrzeć, by stwierdzić, że strefa okupowana wcale nie różni się od tej drugiej. (...) Po obu stronach ludzie się boją i myślą tylko o sobie”.
“Zrozumiał że jego szwagier wcale nie przeciwstawia się ze wszelkich sił okupantom, przeciwnie, w ich obecności widzi sposób na to, by zemścić się na rodakach i zająć miejsce, które, jak sądził, od dawna mu się należy”.
“Powinna +liczyć się+ ze słowami, bo będą zmuszeni sporządzić raport. Są słowa, których Francuzka nie ma prawa wymawiać. To była obelga dla wszystkich, którzy w obecnym nieszczęściu starają się ocalić, co można jeszcze ocalić”.
Dwuznaczna, i to bardzo (czego nie dostrzega naiwny w sumie bohater) - jest jego rola żony … “Znał Jolandę. Zawsze była wielbicielką Hitlera, to prawda. Przed wojną często mówiła: +U nas przydałby się ktoś taki jak Hitler.+”. Teraz zachwyca się ona manierami niemieckich oficerów, którzy zdejmują czapki, gdy jadą z nią windą…
“Odparła z przekonaniem, że nie powinienem się martwić. Ci, o których upominają się Niemcy to na pewno nie są niewinne baranki, muszą wiedzieć, że aktywnie działali w ruchu oporu. Może nawet uczestniczyli w zamachach, ale on, który nic nie zrobił, może spać całkiem spokojnie. Niemcy nie uderzają na oślep, doskonale wiedzą co robią”.
Zapewnia ona męża, że robi co może, by mu pomóc i liczy na urzędników (zapewne przekupionych, można się tylko domyślać w jaki sposób….). “Cóż, możemy się spierać między Francuzami, ale jedno sprawia, że natychmiast się z sobą godzimy - próby cudzoziemców mieszania się w naszej sprawy”.
Bohater łudzi się do ostatka… “Przywykł do życia w obozie. (...) Czuł dumę, że jest częścią tej grupy. Był w niej bezpieczny o wiele bardziej bezpieczny niż na korytarzach ministerstw w Vichy. Nic nie można było mu zrobić”.
Zrozumienie przychodzi za późno: “Potrzeba wiele czasu, by zrozumieć, że życie jest zagrożone, a później, gdy jest już po nas, gorzko wspominamy przepuszczoną okazję. Tak łatwo było uciec, a nie zrobiliśmy tego. Ponieważ byliśmy w samych kapciach, daliśmy się schwytać. A dziś, gdy przemierzylibyśmy całą Francję boso, jest już za późno”.
“To jednak nadzwyczajne, jak szybko świat oswaja się z naszym nieszczęściem i już buduje przyszłość, uwzględniając to wszystko, co zostało stracone”.
PS To druga moja książka Autora po “Moi przyjaciele. Armand” - zaskakująco dobrej, mrocznej opowieści o niełatwym życiu w Paryżu po I wojnie światowej jej poszkodowanego kombatanta, bezrobotnego, w dodatku “mischlinga”. Ta jeszcze lepsza to i ocena wyższa.
Znakomita, niesłusznie zapomniana, a nieubłagana dla Francuzów - czyżby właśnie dlatego? - książka o ich najgorszym czasie w historii, czyli tzw. “Państwa Vichy”. Porównanie bohatera do Józefa K. zamierzone i uprawnione….
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBezrobotnego już dziennikarza Josepha Brideta poznajemy w tak zwanej strefie nieokupowanej (ale tylko przez Niemców, bo okupowanej przez nowy,...
Warta przeczytania ,zmusza do refleksji.
Warta przeczytania ,zmusza do refleksji.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie wiem, czy Emmanuel Bove pisał „Pułapkę” ze świadomością, że będzie to jedna z jego ostatnich książek. Wiem natomiast, że miał wówczas niecałe dziesięć lat więcej niż ja teraz – i że w tej krótkiej, pozornie prostej powieści widać coś, co rzadko daje się uchwycić w literaturze: ciemne światło czasu, który się kończy. Tego czasu zewnętrznego – jesień 1940 roku, Vichy, porażka, kompromitacja, kolaboracja – i tego wewnętrznego, jednostkowego, pękającego pod naporem okoliczności. „Pułapka” jest książką, która wciąga jak thriller i przygniata jak egzystencjalny traktat. Ma urok miniatury i ciężar spowiedzi. To krótka opowieść o człowieku, który nie potrafi dobrze żyć w złym świecie. Może właśnie dlatego jest tak boleśnie aktualna.
Joseph Bridet – dziennikarz, bezrobotny, z poczuciem jakiejś moralnej powinności, ale bez wpływów, pieniędzy ani planu – chce uciec. Z okupowanej Francji, z dusznej codzienności nieufności i zdrady, do Wolnej Francji, do de Gaulle’a. A może uciec przede wszystkim przed sobą. Z każdym krokiem jednak pogrąża się w tym, co Bove tytułuje dosadnie: pułapce. To nie jest kryminał, choć napięcie rośnie. To nie jest powieść psychologiczna, choć psychologia jest tu gęsta i lepka. To raczej czysty destylat sytuacji bez wyjścia. Zapis powolnego osuwania się w coś, co czytelnik czuje jako grozę, a bohater przez długi czas bierze za zwykły pech.
Pierwszy raz czytam autora i od razu dostrzegam cechy specyficzne jego stylu. Jest on dyskretny jak chód kota, nieomal niewidoczny, ale przy tym precyzyjny jak igła chirurgiczna. W polskim przekładzie Jacka Giszczaka: skromnym, nienatrętnym, pięknym w swojej przezroczystości, widać to doskonale. Tłumacz nie tylko zna francuski, zna też wagę ciszy. „Pułapka” mówi bowiem najwięcej wtedy, gdy milknie. Gdy między zdaniami Bridet zaczyna rozumieć, że nikt mu nie pomoże, że nikt nie jest tym, za kogo się podaje, że nawet żona może nie być sojusznikiem, a przyjaciel – przyjacielem.
To nie Kafka. Bove nie uprawia metafizyki. Nie ucieka w dziwność, nie stylizuje niepokoju. On go dokumentuje. Ulica, pokój hotelowy, urząd, czekanie – wszystko, co u Kafki dryfowałoby ku oniryzmowi, u Bove’a nabiera fizycznej gęstości. Przestrzeń staje się duszna, rozmowy mają wagę werdyktu, gesty są jak efekt motyla. Może dlatego myślę czasem o „Pułapce” jak o powieści bardziej politycznej niż wszystkie traktaty o kolaboracji. Pokazuje coś fundamentalnego: jak łatwo pod presją sytuacji człowiek rezygnuje z bycia sobą. Jak łatwo przestaje być kimkolwiek.
Bove nie pisze o bohaterach. Pisze o ludziach. Bridet nie jest odważny ani tchórzliwy. On po prostu nie wie, co robić. Nie ma przeszłości, do której mógłby się odwołać, ani przyszłości, która by go przyciągała. Żyje w czasie zawieszonym, tak jak cała Francja jesienią 1940. „Każdy gra w jakimś teatrze – mówi jego znajomy. – Kwestia, kto gra lepiej.” Bridet gra fatalnie. Dlatego zostanie rozpoznany, osaczony, wchłonięty przez system.
Trzeba też powiedzieć wyraźnie: „Pułapka” to książka polityczna w sposób głęboko niewygodny. Ukazała się po raz pierwszy w 1945 roku i niemal od razu została zapomniana. Nie pasowała do mitu Résistance, do retoryki odbudowy i jedności narodowej. Nie dawała nadziei. Przeciwnie. Sugerowała, że w godzinie próby większość ludzi zawodzi, a reszta się myli. To opowieść o kraju, który stracił busolę, i o człowieku, który stracił zaufanie. Bove, w ostatnim tchnieniu przed własną śmiercią, pisał o Francji jak lekarz spisujący objawy, nie diagnozę. Nie wskazuje winnych. Po prostu patrzy.
Czytałem „Pułapkę” jak ktoś, kto znalazł list sprzed lat – zżółkły, niepokojąco aktualny. Bo chociaż to powieść o wojnie, nie trzeba wojny, by ją zrozumieć. Wystarczy pamiętać, jak to jest nie mieć pewności, komu ufać. Jak to jest mówić prawdę i być posądzonym o kłamstwo. Jak to jest nie wiedzieć, co dalej, i udawać, że się wie. Albo milczeć, żeby nie zdradzić własnego lęku.
Wydawnictwo Officyna i seria „Aldyna” robią tu więcej niż tylko przywracają klasyka. Dają nam lustro. Nieduże, ale szczerze wypolerowane. Nie pokaże może wszystkiego – ale wystarczająco dużo, by nie zasnąć spokojnie.
Tylko ostrzegam – raz wpadłszy w „Pułapkę”, trudno się z niej wydostać. A jeszcze trudniej – przestać o niej myśleć.
Recenzja ukazała się pod adresem https://melancholiacodziennosci.blogspot.com/2025/05/recenzja-puapka-emmanuel-bove.html
Nie wiem, czy Emmanuel Bove pisał „Pułapkę” ze świadomością, że będzie to jedna z jego ostatnich książek. Wiem natomiast, że miał wówczas niecałe dziesięć lat więcej niż ja teraz – i że w tej krótkiej, pozornie prostej powieści widać coś, co rzadko daje się uchwycić w literaturze: ciemne światło czasu, który się kończy. Tego czasu zewnętrznego – jesień 1940 roku, Vichy,...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to