Pułapka

Okładka książki Pułapka autora Emmanuel Bove, 9788367948258
Okładka książki Pułapka
Emmanuel Bove Wydawnictwo: Officyna literatura piękna
176 str. 2 godz. 56 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Le Piege
Data wydania:
2025-05-07
Data 1. wyd. pol.:
2025-05-07
Liczba stron:
176
Czas czytania
2 godz. 56 min.
Język:
polski
ISBN:
9788367948258
Tłumacz:
Jacek Giszczak
Średnia ocen

7,3 7,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Pułapka w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Pułapka

Średnia ocen
7,3 / 10
18 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Pułapka

avatar
1302
1258

Na półkach:

Znakomita francuska powieść, rozgrywająca się w czasach II wojny światowej, a napisana w roku jej zakończenia, a więc niejako na bieżąco. Napisana oszczędnym językiem pozbawionym ozdobników i emocji, skondensowanym do dialogów i neutralnych opisów.
Trzecioosobowa narracja prowadzona jest z punktu widzenia głównego bohatera, praktycznie aż do ostatnich akapitów książki. Miejsce fabuły to Francja, po kapitulacji w 1940 roku, zarówno strefa Vichy, jak i okupowana. Czas akcji obejmuje okres od wczesnej jesieni 1940, do początku następnego roku. Bohaterem jest francuski intelektualista pragnący przedostać się do Anglii, do de Gaulle’a i jego zwolenników w celu kontynuowania walki z Niemcami.
Pozornie proste działanie komplikuje się iście w kafkowskim stylu, z tym, że w odróżnieniu od praskiego twórcy wszystkie wydarzenia przedstawione w książce mają w pełni realistycznym charakter, a prawdopodobieństwo ich wystąpienia jest niestety bardzo wysokie.
Wprowadzenie rządów dyktatorskich czy autorytarnych oraz ich utrzymanie przy władzy nie wymaga tak wielkich środków jakby się wydawało. Wystarczy atmosfera strachu. To ona sprawia, że ludzie uczciwi boją się przeciwstawić złu czynnie, nie mówiąc już o pomaganiu, a ich przeciwieństwa czyją się jak ryby w wodzie. Pracownicy administracji, a szczególnie „resortów siłowych”, utwierdzają obywateli w przekonaniu swojej omnipotencji i niemal feudalnego charakteru uprawnień. Ich „współpraca’ ma za zadanie utwierdzać jednostki w przekonaniu, że wszystko o nich wiadomo, władza ich w pełni kontroluje, więc nie warto się wychylać. Oczywiście oficjele przyjmują interesantów i ich rodziny, ale robią to z łaski.
Na to wszystko nakładają się niemieccy okupanci. Bardziej okrutni i krwawi, ale działający zgodnie z prawem – nazistowskim ale zawsze. Mordują metodycznie, ale nie niszczą ludzi przed śmiercią tak jak kolaboranci z Vichy i nie tylko. Ci ostatni, przed wojna miernoty z marginalnych ugrupowań teraz mogą mścić się na dawnych zwycięzcach czy po prostu ludziach, którzy byli kiedyś szczęśliwi i nie szukali przyczyn swoich kłopotów w spiskach różnego rodzaju obcych, w szczególności Żydów i masonów (w książce także komunistów).
I taka atmosfera strachu, nieuchronnego fatalistycznego zła, brak ratunku i zwykłej ludzkiej solidarności towarzyszy czytelnikowi przez całą lekturę książki.

Znakomita francuska powieść, rozgrywająca się w czasach II wojny światowej, a napisana w roku jej zakończenia, a więc niejako na bieżąco. Napisana oszczędnym językiem pozbawionym ozdobników i emocji, skondensowanym do dialogów i neutralnych opisów.
Trzecioosobowa narracja prowadzona jest z punktu widzenia głównego bohatera, praktycznie aż do ostatnich akapitów książki....

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
281
41

Na półkach:

Jestem zadowolona, że po nią sięgnęłam. Pokazała mi literaturę, która zmusza do myślenia, nie tylko do “ucieczki”.

Jestem zadowolona, że po nią sięgnęłam. Pokazała mi literaturę, która zmusza do myślenia, nie tylko do “ucieczki”.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1520
1495

Na półkach:

Znakomita, niesłusznie zapomniana, a nieubłagana dla Francuzów - czyżby właśnie dlatego? - książka o ich najgorszym czasie w historii, czyli tzw. “Państwa Vichy”. Porównanie bohatera do Józefa K. zamierzone i uprawnione….

Bezrobotnego już dziennikarza Josepha Brideta poznajemy w tak zwanej strefie nieokupowanej (ale tylko przez Niemców, bo okupowanej przez nowy, katolicko-faszystowski czysto francuski reżim). Usiłuje on załatwić sobie wyjazd - dość niefortunny, bo do Maroka, równie niefortunnie deklarując bezbrzeżną miłość do Petaina. U dawnego przyjaciela z władz tego pseudopaństewka rodzi to oczywiste podejrzenie, że chce on prysnąć do de Gaulle'a.

To początek koszmarnych peregrynacji Brideta po rządowych budynkach. Generalnie atmosfera jak z Kafki, podobnie przerażająca bezosobowość urzędników, którzy odsyłają bohatera - ni to petenta, ni to już nieformalnie podejrzanego od Sasa do lasa. Przygnębiająca atmosfera przywodzi na myśl wszystkie możliwe arcydzieła na temat człowieka w szponach władzy…

W miarę narracji atmosfera się zagęszcza; bohater ma prawo czuć się coraz bardziej osaczony. Gubi się w domysłach, panice towarzyszą naiwne nadzieje.

“Był w stanie najwyższego podenerwowania. Nic nie rozumiał z tego, co się dzieje. Nie wiedział, dlaczego go wezwano. Wyglądało na to, że chcą wymienić z nim poglądy. Ale przecież nie wzywa się ludzi na policję, żeby wymieniać się z nimi opiniami”.

“Nawet zakładając, że niektórzy już wiedzą, co mówił kiedyś gdzie indziej, nie ma powodu, by jego ówczesne słowa traktować bardziej serio niż to, co mówi dzisiaj. Jedyne co mogli zrobić, to odnosić się do niego nieufnie, trzymać na dystans”.

“Zależało mu jeszcze, choć już nie tak bardzo, na tym, aby stwarzać pozory, że jest zwykłym interesantem”.

“Jakby nie rozumiał, że można się bać policji, kiedy nie mamy sobie nic do zarzucenia”.

“Za każdym razem, gdy nadarzała się okazja, ogarniał go lęk”.

“Nic tak nie zdradza naszych ukrytych zamiarów, jak długotrwała bezradność. Gdy stale o coś prosimy, nie otrzymując niczego, inni mogą pomyśleć, że nigdy nam się nie uda, że należymy do tej trochę śmiesznej kategorii ludzi, których pragnienia przerastają ich możliwości”.

“Ludzie, jeżeli im wierzymy, nigdy nie tracą od razu naszego zaufania”.

“Miał coraz silniejsze wrażenie, że nie odzyska wolności, że zabraknie czasu, by jak powiedział Saussier, zamknąć jego historię. Zatem go zatrzymają. Skoro nie pozwolili mu zjeść samemu obiadu, nie było powodu, by mógł sam zjeść kolację, albo spędzić noc”.

“Od czasu do czasu gwałtownie podnosił dłoń do twarzy, jakby naprzykrzała mu się mucha. Ale to nie była mucha, teraz były to pojedyncze krople potu, spływające po skórze. (...) Tak bardzo się pocił, że pot wpływały mu do kołnierzyka, mocząc brzeg”.

“Nikt nie zagrażał jego integralności cielesnej. Problem był o wiele poważniejszy”.

Jeszcze go stać na takie zachowania… “- Mówię, że Francuzi służący Szwabom tak jak pan w tej chwili, sprzedali się i kiedyś zostaną rozstrzelani”.

“Nie można zamknąć uszu, tak jak zamyka się oczy”.

Świetnie a dosadnie oddany jest tu plugawy charakter aparatu tego żałosnego dwuletniego (1940-1942) państewka, którego kadry ochoczo wszak zasilili profesjonalni urzędnicy nie tak dawnej republiki.

“Wyżej powiewał trójkolorowy sztandar, mimo olśniewających barw pozbawiony życia i duszy”.

“Zgniły reżim upadł. Jego miejsce zajęły w końcu porządek i czystość”.

“Choć obojętni, mimo wszystko mieli pełną świadomość tego, czym jest dobro, a czym zło”.

“Niespodziewanym skutkiem klęski było to, że nawet typki spod ciemnej gwiazdy wydawały się nieszkodliwe”.

“Należało tylko stać murem za Marszałkiem. To wspaniały człowiek. Ocalił Francję. Dzięki niemu Niemcy darzą nas szacunkiem. Wznieśli się ponad swoje zwycięstwo. My wznieśliśmy się ponad porażkę, co pozwoliło naszym dwóm narodom rozmawiać z sobą niemal jak równy z równym.

“Tak, to za sprawą Żydów i komunistów zawsze cierpią uczciwi ludzie”.

“Jego wzrok był bystry i nieufny jak wzrok oskarżonego w chwili, gdy wkracza na salę rozpraw”.

Bardzo dojrzała książka, niepozostawiająca cienia wątpliwości co do postaw społecznych w tym marnym czasie, niemającym niczego wspólnego z “cudem nad Marną”. Krótko mówiąc: wszyscy chcą się urządzić, zanim sami zostaną urządzeni.

Zapewne dlatego ta wydana zaraz po wojnie książka nie była, nie miała prawa, być sukcesem. Euforia po “zwycięstwie” miała przykryć wcześniejszą narodową hańbę . Dziś to bardzo wyrazisty obraz społeczeństwa, a nie tylko samej wrednej władzy….

“Wystarczyło trochę lepiej się przyjrzeć, by stwierdzić, że strefa okupowana wcale nie różni się od tej drugiej. (...) Po obu stronach ludzie się boją i myślą tylko o sobie”.

“Zrozumiał że jego szwagier wcale nie przeciwstawia się ze wszelkich sił okupantom, przeciwnie, w ich obecności widzi sposób na to, by zemścić się na rodakach i zająć miejsce, które, jak sądził, od dawna mu się należy”.

“Powinna +liczyć się+ ze słowami, bo będą zmuszeni sporządzić raport. Są słowa, których Francuzka nie ma prawa wymawiać. To była obelga dla wszystkich, którzy w obecnym nieszczęściu starają się ocalić, co można jeszcze ocalić”.

Dwuznaczna, i to bardzo (czego nie dostrzega naiwny w sumie bohater) - jest jego rola żony … “Znał Jolandę. Zawsze była wielbicielką Hitlera, to prawda. Przed wojną często mówiła: +U nas przydałby się ktoś taki jak Hitler.+”. Teraz zachwyca się ona manierami niemieckich oficerów, którzy zdejmują czapki, gdy jadą z nią windą…

“Odparła z przekonaniem, że nie powinienem się martwić. Ci, o których upominają się Niemcy to na pewno nie są niewinne baranki, muszą wiedzieć, że aktywnie działali w ruchu oporu. Może nawet uczestniczyli w zamachach, ale on, który nic nie zrobił, może spać całkiem spokojnie. Niemcy nie uderzają na oślep, doskonale wiedzą co robią”.

Zapewnia ona męża, że robi co może, by mu pomóc i liczy na urzędników (zapewne przekupionych, można się tylko domyślać w jaki sposób….). “Cóż, możemy się spierać między Francuzami, ale jedno sprawia, że natychmiast się z sobą godzimy - próby cudzoziemców mieszania się w naszej sprawy”.

Bohater łudzi się do ostatka… “Przywykł do życia w obozie. (...) Czuł dumę, że jest częścią tej grupy. Był w niej bezpieczny o wiele bardziej bezpieczny niż na korytarzach ministerstw w Vichy. Nic nie można było mu zrobić”.

Zrozumienie przychodzi za późno: “Potrzeba wiele czasu, by zrozumieć, że życie jest zagrożone, a później, gdy jest już po nas, gorzko wspominamy przepuszczoną okazję. Tak łatwo było uciec, a nie zrobiliśmy tego. Ponieważ byliśmy w samych kapciach, daliśmy się schwytać. A dziś, gdy przemierzylibyśmy całą Francję boso, jest już za późno”.

“To jednak nadzwyczajne, jak szybko świat oswaja się z naszym nieszczęściem i już buduje przyszłość, uwzględniając to wszystko, co zostało stracone”.

PS To druga moja książka Autora po “Moi przyjaciele. Armand” - zaskakująco dobrej, mrocznej opowieści o niełatwym życiu w Paryżu po I wojnie światowej jej poszkodowanego kombatanta, bezrobotnego, w dodatku “mischlinga”. Ta jeszcze lepsza to i ocena wyższa.

Znakomita, niesłusznie zapomniana, a nieubłagana dla Francuzów - czyżby właśnie dlatego? - książka o ich najgorszym czasie w historii, czyli tzw. “Państwa Vichy”. Porównanie bohatera do Józefa K. zamierzone i uprawnione….

Bezrobotnego już dziennikarza Josepha Brideta poznajemy w tak zwanej strefie nieokupowanej (ale tylko przez Niemców, bo okupowanej przez nowy,...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

76 użytkowników ma tytuł Pułapka na półkach głównych
  • 58
  • 18
15 użytkowników ma tytuł Pułapka na półkach dodatkowych
  • 4
  • 3
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Emmanuel Bove
Emmanuel Bove
Francuski pisarz pochodzenia żydowskiego. Syn luksemburskiej służącej i rosyjskiego imigranta, niebieskiego ptaka, dorastał w niepewnych, często nędznych warunkach. Imał się różnych zawodów, zanim zaczął zarabiać – najpierw jako dziennikarz, później pisarz. W 1921 roku ożenił się z Suzanne Vallois i przeniósł się do Wiednia. Tam rozpoczął swoją karierę pisarską, publikując wiele popularnych powieści pod pseudonimem Jean Vallois. W 1922 roku powrócił do Paryża, gdzie pracował jako dziennikarz. W 1924 pisarka Colette pomogła mu opublikować jego pierwszą powieść pod własnym nazwiskiem - Mes amis (1924; wydanie polskie: Moi przyjaciele, Czytelnik, 1983). Przed wojną ceniony i nagradzany, po śmierci długo zapomniany. Ponownie odkryty po około trzydziestu latach, należy dziś do klasyków literatury francuskiej XX wieku. Najważniejsze dzieła: Mes amis (1924),Armand (1927; wydanie polskie: Armand, Czytelnik, 1983),La Coalition (1927; wydanie polskie: Sprzymierzeni, Pan Wydawca, 2025),Journal écrit en hiver (1931),Le Piege (1945; wydanie polskie: Pułapka, OFFicyna Publishing Ltd, 2025).
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Cytaty z książki Pułapka

Więcej
Emmanuel Bove Pułapka Zobacz więcej
Emmanuel Bove Pułapka Zobacz więcej
Emmanuel Bove Pułapka Zobacz więcej
Więcej