rozwińzwiń

Burza

Okładka książki Burza autora William Shakespeare, 9788323556930
Okładka książki Burza
William Shakespeare Wydawnictwo: Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego Ekranizacje: Burza (2011) Seria: Shakespeare. Edycja krytyczna utwór dramatyczny (dramat, komedia, tragedia)
252 str. 4 godz. 12 min.
Kategoria:
utwór dramatyczny (dramat, komedia, tragedia)
Format:
papier
Seria:
Shakespeare. Edycja krytyczna
Tytuł oryginału:
The Tempest (1623)
Data wydania:
2024-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1956-01-01
Data 1. wydania:
1926-01-01
Liczba stron:
252
Czas czytania
4 godz. 12 min.
Język:
polski
ISBN:
9788323556930
Tłumacz:
Piotr Kamiński
Ekranizacje:
Burza (2011)
Średnia ocen

7,1 7,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Burza w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Burza



książek na półce przeczytane 1189 napisanych opinii 437

Oceny książki Burza

Średnia ocen
7,1 / 10
2010 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Burza

avatar
264
257

Na półkach: , ,

Przyjemna komedyjka. Żarty w większości wciąż bawią, a sielski, magiczny charakter sprawia, że czyta się ten dramat szybko i z zainteresowaniem. Nawet jeśli niektóre punkty fabularne opierają się wyłącznie na naiwności bohaterów, to wciąż lektura godna uwagi.

Przyjemna komedyjka. Żarty w większości wciąż bawią, a sielski, magiczny charakter sprawia, że czyta się ten dramat szybko i z zainteresowaniem. Nawet jeśli niektóre punkty fabularne opierają się wyłącznie na naiwności bohaterów, to wciąż lektura godna uwagi.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
802
677

Na półkach:

Nie podobała mi się, ani trochę.

Nie podobała mi się, ani trochę.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
46
31

Na półkach:

Kaliban to mój ulubiony villain szekspirowski, nawet jeżeli autor patrzy na osobę innej rasy w protekcjonalnym stylu (aczkolwiek nie jest to jednoznaczne, gdyż „Burzę” można równie dobrze interpretować jako studium wrogości wobec Innego).

Kaliban to mój ulubiony villain szekspirowski, nawet jeżeli autor patrzy na osobę innej rasy w protekcjonalnym stylu (aczkolwiek nie jest to jednoznaczne, gdyż „Burzę” można równie dobrze interpretować jako studium wrogości wobec Innego).

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

4416 użytkowników ma tytuł Burza na półkach głównych
  • 3 110
  • 1 273
  • 33
569 użytkowników ma tytuł Burza na półkach dodatkowych
  • 329
  • 77
  • 54
  • 31
  • 31
  • 24
  • 23

Inne książki autora

William Shakespeare
William Shakespeare
Angielski poeta, dramaturg, aktor. Powszechnie uważany za jednego z najwybitniejszych pisarzy literatury angielskiej oraz reformatorów teatru. Uznaje się go za poetę narodowego Anglii. Sztuki Szekspira zostały przetłumaczone na wszystkie najważniejsze języki nowożytne. Prace tego autora miały ogromny wpływ zarówno na teatr w jego czasach, jak i ten współczesny. Dzieła Shakespeare’a stanowią nie tylko najwybitniejsze przykłady zachodniej literatury, dzięki nim rozwinął się także teatr elżbietański, poprzez zwiększenie wymagań co do tego, co można pokazać za pomocą postaci, scenariusza lub fabuły. Jego twórczość pozwoliła, żeby sztuki teatralne zostały docenione przez intelektualistów, zadowalając jednocześnie tych, którzy szukają zwykłej rozrywki. Teatr w okresie, w którym poeta przybył do Londynu, ulegał licznym zmianom. We wczesnych latach jego pobytu najpopularniejsze były sztuki moralizatorskie, wspierane przez Tudorów. Postaci tam występujące, które były personifikacją atrybutów moralnych, jak i sama fabuła były mało realistyczne; ukazywały wyższość dobra nad złem poprzez farsę i slapstick. Jednocześnie na uniwersytetach inscenizowano dramaty rzymskie, głównie po łacinie. Ich styl był bardzo formalny, przedkładano długie monologi i statyczność postaci nad dynamiczną akcję. Pod koniec XVI wieku pisarze tacy jak Christopher Marlowe zaczęli zmieniać teatr. Odeszli od tradycyjnych koncepcji na rzecz sekularyzacji przedstawień. Ich dzieła łączyły w sobie poetycki styl i filozoficzne odniesienia uniwersyteckich autorów z łatwą przyswajalnością, znaną z utworów moralizatorskich. Jednocześnie były mniej dwuznaczne, rzadziej wykorzystywano alegorię. Inspirowany tym stylem, Shakespeare wyniósł go na nowy poziom. Wiersz Dzieła Shakespeare’a są w przeważającej części napisane wierszem, choć stosował on również prozę. W swoich dramatach wykorzystywał przede wszystkim wiersz biały, czyli nierymowany pentametr jambiczny, to znaczy sylabotoniczny dziesięciozgłoskowiec, w którym akcenty padają na parzyste sylaby wersu. Natomiast poematy napisał Shakespeare przy użyciu kunsztownych strof, sekstyny, użytej w opowieści o Wenus i Adonisie, i strofy królewskiej, czyli rhyme royal, spożytkowanej w historii Lukrecji i w Skardze zakochanej. Sonety Shakespeare rymował abab cdcd efef gg. Ten układ współbrzmień do dziś nazywa się szekspirowskim. Shakespeare instrumentował swoje utwory nie tylko rymem, ale także aliteracją. Przykładu aliteracji dostarcza tytuł Love’s Labour’s Lost. Stosował też grę słów, czyli pun. Wpływ Szekspira na literaturę polską Dzieła Szekspira, zostały odkryte przez pisarzy epoki romantyzmu, miały duży wpływ także na Polaków. Juliusz Słowacki w swoich dziełach często odwołuje się do jego utworów. W Kordianie (1834) można odnaleźć odniesienia do kryzysu moralnego głównego bohatera (Hamlet),pojawiają się też siły nadprzyrodzone (Makbet). W Balladynie (1839) odnaleźć można wiele nawiązań do „Snu nocy letniej” – jak postaci Goplany i Tytanii czy Puka, na którym wzorowany jest Skierka. Inne dramaty, jak na przykład Maria Stuart (1832),także odnoszą się do dzieł Shakespeare’a. O swojej fascynacji pisał także w 1834 w liście do matki. Do jego twórczości odwołuje się także Adam Mickiewicz, który cytuje fragment tekstu jednego z jego utworów (Methinks, I see... where? – In my mind’s eyes) w balladzie Romantyczność (1822).
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Otello William Shakespeare
Otello
William Shakespeare
To jest sztuka, która po czterystu latach wciąż potrafi zmrozić krew w żyłach – i to nie dlatego, że jest „o zazdrości”, tylko dlatego, że jest o tym, jak szybko i całkowicie cywilizowany człowiek może zostać zredukowany do roli ofiary. Najmocniejsze, najbardziej niewygodne i najbardziej aktualne przesłanie „Otella” brzmi mniej więcej tak:Gdy bardzo utalentowany, ale obcy mężczyzna z peryferii cywilizacji (w sensie kulturowym, rasowym, religijnym) wchodzi na najwyższe piętra białej, chrześcijańskiej arystokracji europejskiej przez łóżko arystokratki – prędzej czy później ten mezalians eksploduje. I prawie zawsze eksploduje w najgorszy możliwy sposób.Szekspir nie zostawia tu miejsca na romantyczne złudzenia. Pokazuje mechanizm z zimną precyzją: Desdemona jest szczerze zakochana Otello jest szczerze zakochany oboje naprawdę chcieli przełamać bariery i mimo to całość kończy się górą trupów, a zwłaszcza trupem białej kobiety uduszonej przez czarnego generała na oczach widza. To nie jest przypadek. To jest dramaturgiczna teza.Szekspir bardzo świadomie zestawia: kulturę wenecką (porządek, prawo, republika, białe chrześcijaństwo, kontrola emocji) z Otellem (genialny wojownik, ale jednocześnie Maur– człowiek z zewnątrz, nawykły do przemocy, z innym kodem honoru, inną wrażliwością na plotkę i zranioną dumę). Kiedy te dwa systemy wartości zostają zmuszone do współistnienia w intymnej relacji – napięcie jest nie do zniesienia. Jago tylko dolewa benzyny, ale lont już się tlił. Najbardziej przerażające w „Otellu” jest to, że tragedia nie wynika z tego, że Otello był „zły” albo „głupi”. Wynika z tego, że był zbyt inny – i że ta inność, w połączeniu z absolutną władzą nad Desdemoną, stała się śmiertelnie niebezpieczna w momencie, gdy pojawiły się pierwsze wątpliwości. Dzisiejszy widz, wychowany na narracji „miłość pokonuje wszystko”, bardzo często nie chce przyjąć do wiadomości, że Szekspir w „Otellu” właściwie mówi coś przeciwnego: niektóre różnice są tak głębokie, że miłość ich nie zakryje – tylko odsłoni i uzbroi. Ocena 10/10 – nie dlatego, że sztuka jest „ładna” czy „wzrusza”. Ocena 10/10, bo jest bezlitośnie inteligentna, okrutnie precyzyjna i do dziś wywołuje największy dyskomfort u tych, którzy chcieliby wierzyć, że mezalians kulturowy/rasowy to zawsze tylko kwestia „uprzedzeń” i „miłości”. Szekspir nie pociesza. Pokazuje mechanizm. A mechanizm jest bezwzględny.Czy ktoś w 2026 roku ma jeszcze odwagę wystawić „Otella” bez kilkudziesięciu przypisów, przeprosin i reinterpretacji? Bo jeśli tak – to będzie jeden z najważniejszych spektakli dekady.
Janszklanko - awatar Janszklanko
ocenił na102 miesiące temu
Wizyta starszej pani Friedrich Dürrenmatt
Wizyta starszej pani
Friedrich Dürrenmatt
chodzi tylko o sprawiedliwość, sprawiedliwość za miliard... satyra na drobnomieszczańskie społeczeństwo europejskie, głupie, chciwe, amoralne, dla zysku zdolne zracjonalizować każdą podłość i zło a nawet posunąć się do jego normalizacji... Do biednego, podupadłego miasteczka Güllen przyjeżdża Claire Zachanassian, miliarderka, która wychowała się w tym miejscu. Mieszkańcy liczą, że uratuje ich od katastrofy finansowej. Mieszkańcy Güllen najpierw potępiają propozycję Claire, potem zaczynają ją usprawiedliwiać, w końcu tworzą wspólną narrację, która sankcjonuje morderstwo. Klasyczny mechanizm przemocy zbiorowej. Claire Zachanassian to ikoniczna figura, groteskowej, okrutnej, ironicznej postaci, traktującej sprawiedliwość jak transakcję. Jest jednocześnie biedną ofiarą i bogatym katem. *** Friedrich Dürrenmatt o sztuce Wizyta starszej pani jest historią rozgrywającą się gdzieś w Europie środkowej, w jakimś małym mieście, a spisał ją ktoś, kto bynajmniej nie dystansuje się od ukazanych w niej ludzi i wcale nie czuje się taki pewny, czy postąpiłby inaczej. Tego zaś, co ta historia poza tym zawiera, nie ma potrzeby tutaj wyjaśniać ani inscenizować w teatrze. Odnosi się to również do zakończenia. Wprawdzie ludzie przemawiają w nim uroczyściej, niż faktycznie przemawialiby w rzeczywistości, nieco potrącają o to, co nazywamy poezją, piękną mową, ale dzieje się tak wyłącznie dlatego, że gülleńczycy wzbogacili się i jako dorobkiewicze używają języka bardziej wyszukanego. Przedstawiam ludzi, a nie marionetki, akcję, a nie alegorie, tworze odrębny świat, a nie system moralny, jak to mi niekiedy przypisują, ba, nie usiłuję nawet konfrontować mojej sztuki z rzeczywistością, bo do takiej konfrontacji naturalnym biegiem rzeczy będzie dochodzić samo przez się, dopóki w teatrze nie zabraknie publiczności. Dla mnie osobiście sztuka teatralna rozgrywa się zgodnie z możliwościami scenicznymi, nie zaś według konwencji jakiegoś stylu. Kiedy każę gülleńczykom występować w roli drzew, to nie płynie to z surrealistycznych założeń, lecz z dążenia, żeby trochę żenującą sytuację miłosną w lesie, a mianowicie próbę zbliżenia się starego mężczyzny do starej kobiety — umieścić w poetyckiej scenerii i w ten sposób uczynić bardziej znośną. Piszę w oparciu o właściwe mi zaufanie do teatru, do aktora. To główny motor mego pisarstwa! Neci mnie tworzywo. Aktorowi nie trzeba wiele, żeby przedstawić człowieka, wystarczy mu zewnętrzna skóra w postaci tekstu, który oczywiście musi być odpowiednio dostosowany. Mam na myśli, że tak jak organizm zamyka się w całość wytwarzając sobie skórę, powłokę, tak sztuka teatralna zamyka się w powłoce słów. I tylko ją daje dramatopisarz. Ona jest rezultatem jego pracy. Dlatego nie należy pracować nad samym językiem, lecz nad tym, co język tworzy, na przykład nad myślą, nad akcją; nad słowem czy stylem, pojętym jako wartość samoistna, pracują tylko dyletanci. Sądzę, że zadanie aktora polega na tym, żeby na nowo osiągnać ten rezultat; to, co jest sztuką, powinno ukazać się jako natura. Jeżeli tekst, który daje, zagra się w sposób właściwy, podtekst znajdzie się sam. Nie zaliczam siebie do dzisiejszej awangardy. I ja mam oczywiście własną teorie sztuki — jakież to przedziwne rzeczy człowieka bawią — ale ponieważ wyraża ona mój prywatny pogląd, zachowuję ją dla siebie (inaczej musiałbym się jej trzymać) i wolę uchodzić za pisarza trochę rozwichrzonego i prymitywnego, któremu brak poczucia formy. Moją sztukę należy inscenizować poniekąd na wzór sztuk ludowych, traktując mnie jako pewnego rodzaju świadomego Nestroya, tą drogą zajdzie się najdalej. Należy trzymać się moich pomysłów, nie troszcząc się o głębsze znaczenie, zmieniać dekoracje przy podniesionej kurtynie, bez robienia przerw, a scenę z samochodem również trzeba ująć możliwie prosto, najlepiej posługując się zwykłym wózkiem teatralnym, na którym zamontuje się tylko to, co konieczne do gry: siedzenia, kierownicę, zderzak. Wóz powinien być widoczny od przodu, tylne siedzenia należy podwyższyć, wszystko to razem zaś musi być oczywiście nowe, równie nowe, jak żółte buty itd. (Scena ta nie ma nic wspólnego z Wilderem — dlaczego? Dialektyczne ćwiczenie dla krytyków). Klara Zachanassian nie personifikuje ani sprawiedliwości, ani planu Marshalla, ani tym bardziej Apokalipsy, niech będzie wyłącznie tym, czym jest: najbogatszą kobietą świata, która dzięki swemu majątkowi może działać jak bohaterka greckiej tragedii, powiedzmy jak Medea — bezwzględnie i okrutnie. Stać ją na to. Starsza pani ma poczucie humoru, nie wolno tego przeoczyć, z dystansu patrzy na ludzi, jak na towar do nabycia, i z dystansu patrzy też na siebie samą, odznacza się osobliwym wdziękiem, groźnym urokiem. Ale ponieważ obraca się poza obrębem ludzkiego porządku, przestała się rozwijać, skostniała, straciła zdolność do jakiejkolwiek przemiany, wyjąwszy przemianę w kamienne bóstwo. Klara Zachanassian jest zjawiskiem poetyckim, podobnie jej świta, a nawet eunuchowie, których nie należy przedstawiać w sposób realistyczny, odrażający, z głosami kastratów, lecz trzeba ukazać ich jako nierzeczywiste, baśniowe widma, zamknięte w swej roślinnej, błogiej egzystencji, ciche ofiary totalnej zemsty, tak logicznej jak nieubłagane prawa pierwotnych czasów. (Dla ułatwienia tych ról eunuchowie mogą mówić na przemian, ale wtedy bez powtarzania kwestii). W przeciwieństwie do Klary Zachanassian, która od pierwszej chwili jest niezmienna, bohaterska, jej dawny kochanek dopiero staje się bohaterem. Nędzny sklepikarz początkowo jest jedynie nieświadomą ofiarą starszej pani, będąc winnym sądzi, że życie samo zmazało wszelkie jego winy. Potem jednak bezmyślny, prosty człowiek, któremu pod wpływem strachu, pod wpływem przerażenia zaczyna coś świtać, coś jak najbardziej osobistego, w sobie samym przeżywa działanie sprawiedliwości, uznaje własną winę i staje się wielki przez swoją śmierć, której nie brak pewnych znamion monumentalności. Śmierć ta jest sensowna i bezsensowna zarazem. Rzeczywisty sens miałaby jedynie w mitycznym świecie antycznej polis, ale rzecz dzieje się w Güllen, w naszych czasach. Obok bohaterów występują gülleńczycy, tacy sami ludzie jak my wszyscy. Nie powinno się ich przedstawiać jako złych ludzi, bynajmniej; początkowo są zdecydowani odrzucić propozycję, później zaś zaciągają wprawdzie długi, ale nie w zamiarze zabicia Illa, a jedynie z lekkomyślności, w złudnej nadziei, że sprawa jakoś da się załatwić. Tak należy inscenizować drugi akt. Również scenę na dworcu. Boi się w niej tylko Ill, który rozumie swoje położenie, choć jeszcze nie pada żadne niebezpieczne słowo; dopiero scena w Piotrowej Stodole przynosi zwrot. Katastrofa jest już nieunikniona. Od tej chwili gülleńczycy stopniowo przygotowują się do mordu, dają wyraz swemu oburzeniu z powodu dawnego przewinienia Illa itd. Jedynie rodzina do końca wmawia sobie, że wszystko weźmie jeszcze pomyślny obrót; ona także nie jest zła, tylko słaba, jak wszyscy. I tak gmina powoli ulega pokusie, podobnie jak nauczyciel, ale proces ten musi być dla widzów całkowicie zrozumiały. Pokusa jest zbyt wielka, bieda zbyt dokuczliwa. Wizyta starszej pani to sztuka okrutna, właśnie dlatego trzeba ją grać nie w sposób okrutny, lecz jak najbardziej ludzki, ze smutkiem, nie z gniewem, a także z humorem, bo nic nie może bardziej zaszkodzić tej tragicznie kończącej się komedii niż zwierzęca powaga.
MrOrinow - awatar MrOrinow
ocenił na929 dni temu
Łysa śpiewaczka. Lekcja. Krzesła Eugène Ionesco
Łysa śpiewaczka. Lekcja. Krzesła
Eugène Ionesco
"Łysa śpiewaczka", "Lekcja"oraz "Krzesła" to trzy fundamentalne sztuki Eugène'a Ionesco, które łączy manifest przynależność do teatru absurdu - antydramatu. Napisane przez Eugène'a Ionesco na początku lat 50. XX wieku (Łysa śpiewaczka – 1950, Lekcja – 1951, Krzesła – 1952). Utwory te obnażają i mocno punktuje pustkę , ból egzystencjalny, samotność człowieka, klaustrofobiczność, poczucie zagrożenia i tragizm życia z wykorzystaniem maski, groteski i farsy. Uniwersalność I ponadczasowość kryzysu komunikacji w czasach obrazu lub "niewidoczności i udawania" i degradacja językaw niemożności porozumienia się między ludźmi. W "Łysej śpiewaczce" bohaterowie państwa Smith i Martin rozmawiają za pomocą absurdalnych frazesów i gotowych formułek, język nie spełnia funkcji informacyjnej , jest wytworem zwrotów konsumpcyjno-komercyjnych. W "Lekcji" język staje się narzędziem dominacji, tyranii i przemocy mistrz - uczeń. Profesor i uczennicą doświadczają władza i przemoc w absurdzie edukacji, język i nauka tracą podstawową funkcję na rzecz braku komunikacji i pomostu między nimi. W "Krzesłach" dwoje staruszków bezskutecznie próbuje przekazać światu swoje życiowe przesłanie za pośrednictwem niemego Mówcy/Oratorium. Krzesła w utworze , wypełniają przestrzeń, stając się cytatem wizualnym, który symbolizuje egzystencję pustki, samotność, izolację i oczekiwanie w agonii - wypełnienie nieobecnymi ludźmi.  Tragifarsa i groza ukryta w banalności, zmechanizowanym, strukturalnym społeczeństwie, Ionesco obnaża nihilizm i okrucieństwo drzemiące pod maską cywilizowanych konwenansów. Eugène Ionesco (1909–1994) to francuski dramaturg rumuńskiego pochodzenia, jeden z głównych twórców teatru absurdu. Jego twórczość, w tym sztuki takie jak "Łysa śpiewaczka" (1950) i "Nosorożec" (1959),skupia się na krytyce konwencjonalnego języka, niemożności komunikacji oraz zagrożeniach totalitaryzmem, charakteryzując się groteską i nielogicznym zachowaniem postaci. 
Edyta Zawiła - awatar Edyta Zawiła
oceniła na102 dni temu
Opowieści kanterberyjskie (Wybór) Geoffrey Chaucer
Opowieści kanterberyjskie (Wybór)
Geoffrey Chaucer
Średniowiecze kojarzy się Wam wyłącznie z religią i świętym trybem życia? Po lekturze tej książki będziecie musieli zmienić zdanie. Fakt, religia odgrywała wtedy ogromną rolę. Ta książka pokazuje jednak, że nawet podczas pielgrzymki myśli prostych ludzi mogą być zajęte o wiele bardziej przyziemnymi i niejednokrotnie grzesznymi sprawami. W ramach wakacyjnego nadrabiania lektur (a także sierpniowego wyzwania lubimy czytać) postanowiłam dokończyć ledwo tknięte tuż przed sesją Opowieści kanterberyjskie. Jestem miło zaskoczona, jak przyjemnie się to czyta! Z pewnością jest to zasługa doskonałego tłumaczenia Heleny Pręczkowskiej. W skrócie - Opowieści kanterberyjskie to piętnastowieczny zbiór opowiadań. Jak to zwykle w zbiorach bywa - czasem ciekawych, czasem mniej, a często zaskakujących (bo jak to - takie rzeczy w średniowieczu?) Główny zamysł fabularny jest dość prosty. Grupa pielgrzymów podąża do Canterbury. By umilić sobie drogę, postanawiają zorganizować konkurs na najciekawszą opowieść. Mamy tu przedstawicieli różnych stanów, i tak jak zróżnicowani są bohaterowie, tak różne są ich opowieści. Spisana ładnym wierszem, więc przyjemnie się czyta. Niektóre partie mają mocny wydźwięk moralizatorski - te mogą zniechęcać, bo są dla współczesnego czytelnika po prostu nudne i nieatrakcyjne. W średniowieczu jednak exempla cieszyły się dużą popularnością, więc autor wplata je w paru miejscach. Jeśli lubicie klasykę, historie pisane wierszem albo po prostu chcecie spróbować czegoś nowego - polecam. Mam jednak świadomość, że nie każdemu przypadnie do gustu.
andeś - awatar andeś
ocenił na65 lat temu

Cytaty z książki Burza

Więcej
William Shakespeare Burza Zobacz więcej
William Shakespeare Burza Zobacz więcej
William Shakespeare Burza Zobacz więcej
Więcej