Wynik negatywny

Okładka książki Wynik negatywny autora Karina Sawaryna, 9788368191455
Okładka książki Wynik negatywny
Karina Sawaryna Wydawnictwo: ArtRage literatura piękna
322 str. 5 godz. 22 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Не вагітна
Data wydania:
2025-01-27
Data 1. wyd. pol.:
2025-01-27
Liczba stron:
322
Czas czytania
5 godz. 22 min.
Język:
polski
ISBN:
9788368191455
Tłumacz:
Katarzyna Fiszer
Średnia ocen

7,2 7,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Wynik negatywny w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Wynik negatywny



książek na półce przeczytane 5534 napisanych opinii 431

Oceny książki Wynik negatywny

Średnia ocen
7,2 / 10
363 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Wynik negatywny

avatar
196
122

Na półkach: , ,

Mam problem z tą książką. No bo czy jeśli oceniam książkę z wątkami autobiograficznymi, to czy oceniam autorkę, czy główną bohaterkę?

Może gdyby książka powstała dwadzieścia lat temu, to byłby jakiś powiew świeżości, ale konkluzja "masz prawo do swojego cierpiernia" jest dla mnie już tak wyświechtana, że mogłaby zostać w formie posta na instagramie.

Główny mój problem, że nie polubiłam głównej bohaterki. Dlaczego? Bo ona chce zajść w ciążę, bo jej się to należy, bo ona też chce wrzucić na social media zdjęcia słodkiego bobasa, tak jak jej koleżanki, też chce otrzymywać gratulacje i wpychać się w kolejkę, a nie może. Dlaczego nie może? Właściwie nie dowiadujemy się tego, ale próbuje. Próbuje medium, pijawek, sproszkowanych pszczółek i pielgrzymek i co? I nic!
I ja bym sobie życzyła że nasza główna bohaterka sobie przemyśli, że może ona nie powinna mieć dzieci, no ale nie. Ona sobie adoptuje dziecko i wrzuci na te sociale.

Pewnie bym inaczej podchodziła do tej książki, gdyby temat mnie tak nie dotykał, ale no dotyka, no szkoda bo temat ważny.

Mam problem z tą książką. No bo czy jeśli oceniam książkę z wątkami autobiograficznymi, to czy oceniam autorkę, czy główną bohaterkę?

Może gdyby książka powstała dwadzieścia lat temu, to byłby jakiś powiew świeżości, ale konkluzja "masz prawo do swojego cierpiernia" jest dla mnie już tak wyświechtana, że mogłaby zostać w formie posta na instagramie.

Główny mój problem,...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
54
16

Na półkach:

Fajnie było przeczytać taką opowieść o matce, która chce nią zostać za wszelką cenę. Autorka świetnie pokazała te wszystkie przeżycia i rozterki, które niemal rozrywają bohaterkę od środka. To niesamowite, jak ta walka o dziecko potrafi kompletnie zdominować życie kobiety i zmienić ją w kogoś zupełnie innego. Książka pokazuje, jak bardzo można się zatracić w dążeniu do celu i jak wielką cenę trzeba za to czasem zapłacić. Bardzo życiowa historia, która zostaje w głowie.

Fajnie było przeczytać taką opowieść o matce, która chce nią zostać za wszelką cenę. Autorka świetnie pokazała te wszystkie przeżycia i rozterki, które niemal rozrywają bohaterkę od środka. To niesamowite, jak ta walka o dziecko potrafi kompletnie zdominować życie kobiety i zmienić ją w kogoś zupełnie innego. Książka pokazuje, jak bardzo można się zatracić w dążeniu do celu...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
362
41

Na półkach:

Bardzo przykre jest to, że w świecie często osoby, które pragną czegoś najmocniej, muszą przejść wyjątkowo trudną i wyboistą drogę, podczas gdy inni, którzy wcale tego nie chcą, otrzymują to bez wysiłku.

Bardzo przykre jest to, że w świecie często osoby, które pragną czegoś najmocniej, muszą przejść wyjątkowo trudną i wyboistą drogę, podczas gdy inni, którzy wcale tego nie chcą, otrzymują to bez wysiłku.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

627 użytkowników ma tytuł Wynik negatywny na półkach głównych
  • 428
  • 199
154 użytkowników ma tytuł Wynik negatywny na półkach dodatkowych
  • 79
  • 20
  • 15
  • 13
  • 9
  • 8
  • 5
  • 5

Tagi i tematy do książki Wynik negatywny

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Oida Marta Michalak
Oida
Marta Michalak
„Esce zapłaceta, jak matki zabraknie, esce zapłaceta”. „Oida” znaczy wstyd. Powieść Marty Michalak jest także o nim, opowiada o życiu trzech pokoleń kobiet, zamkniętym w stu pięćdziesięciu stronach skondensowanego, mocnego tekstu, w którym forma, stylizacja, kształt słów są równie ważne, jak zawarta w nich treść. Sposób wyrażenia wydobywa esencję, różnicuje postacie, zatrzymuje czas, który mija zawsze zbyt szybko. Do refleksji nad przeszłością, przewinięcia do tyłu taśmy życia, skłania nas najczęściej czyjeś ostateczne odejście. Może być to śmierć, albo zagubienie się w otępiennym chaosie myśli kogoś, komu nie zdołaliśmy jeszcze tylu rzeczy powiedzieć i o drugie tyle zapytać, a tu nagle czas się skończył. „Skafander i motyl”, „Ćwiczenia z utraty”, „Rzeczy, których nie wyrzuciłem”, „Umarł mi. Notatnik żałoby”, „Rok magicznego myślenia”… wszystkie są o stracie, o przeżywaniu żałoby, rozliczaniu siebie i zmarłego, bilansach, podsumowaniach i mankach, zawsze mankach, bez wyjątku. Jedne pełne żalu za zmarnowane życie, inne nie potrafiące wypełnić pustki, nostalgiczne, gniewne… Lisa Genova w „Motylu” daje nam lekcję pożegnania z samym sobą, zanim całkowicie utracimy poczucie tożsamości. Jednak każda z tych opowieści jest zupełnie inna, każda dotyka bowiem najczulszych, bolesnych, czasem wstydliwych, zawsze bardzo indywidualnych, wewnętrznych sfer. Czasami trzeba natrudzić się, by wygrzebać je z podświadomości, zepchnięte tam i zapomniane. Marta Michalak mierzy się tutaj z niejedną kwestią, która i nam nie jest obca. Może dlatego ten tekst tak się w nas rozpycha, tak dokucza, drapie w uczucia. Autorka jest w tym co pisze bardzo autentyczna. Może powieść jest też jakąś formą autoterapii, podania ręki własnej historii, by móc otworzyć kolejny rozdział w życiu. I tak oto kobieta otwiera drzwi innym kobietom, by mogły o sobie opowiedzieć, wyrzucić z siebie to, co od lat zalega ciężarem na sercu. Widzimy bowiem, ze zwierzenia i bliskość były w rodzinie Magdy nieme, wyrażały się gestem, talerzem gorącego rosołu i ciepłymi skarpetami wydzierganymi przy świetle lampki, gdy została chwila po wypełnieniu wszystkich domowych obowiązków. Trzy pokolenia kobiet zamkniętych w swoich sztywnych definicjach, narzuconych im z góry przez tradycję i przyzwyczajenie. Trzy pokolenia kobiet, których życia nikt nie był ciekawy, nawet córki. Śmierć jest wstrząsem dla rodziny i cezurą rozpoczynającą czas , gdy kolejne miejsce przy stole pozostanie puste. Magda właśnie sobie tę prawdę uświadamia: „Nastała cisza, która inaczej dzwoniła w uszach, bo zabrakło w niej głosu babci i słów, które już nigdy nie zostaną wypowiedziane”. Stare fotografie gromadzone w szufladach to ledwie wypłowiałe obrazki, patrzące z nich twarze niewiele nam mówią. Jakimi byli ludźmi, co czuli, o czym marzyli, jak wyglądał ich dzień… szczegóły zagubiły się między dziesiątkami lat, zatarły. Może ich życie też było marnym przedstawieniem dla publiczności, to prawdziwe zaś toczyli w zamknięciu czterech ścian i własnego wnętrza, w przekonaniu, że tak trzeba. Magda jest dziewczyną ze wsi. Ale przecież to rodowód większości z nas. Magda wyszła w świat z wsi prostych ludzi, chłopskiego narzecza, ciężkiej fizycznej harówki i prymitywnych warunków życia, a także kompleksów, umniejszania własnej wartości, poczucia wstydu. W Warszawie ten rozdział pozostawia za sobą, coraz bardziej go domykając, nie widząc, że jednocześnie wyrywa się z korzeniami z własnego dziedzictwa. „Żyję w dwóch światach, chociaż w żadnym nie jestem pełnoprawną obywatelką, językiem żadnego nie władam bezbłędnie, w rozmowach z matką wtrącam słowa, których matka nie rozumie, w rozmowach w pokoju nauczycielskim nie panuję nad tą czy inną oidą, która czasem wymknie się z moich ust nieświadoma tworzonego dysonansu. Wystarczy już, do cholery, tej inności. Ja chcę tylko wtopić się w tłum”. Opisany świat dychotomią stoi, w niewygodnym rozkroku, chwiejąc się to w jedną, to w drugą stronę. Dwie różne rzeczywistości: miasto i wieś, nieprzystawalne, a nawet czasem wrogie. Rozdźwięk pomiędzy marzeniami, a prawdziwym życiem, nieprzewidywalnym, dającym niemożliwe wybory i całe mnóstwo rozczarowań. To, czego oczekują bohaterki nijak się ma do tego, co otrzymują. Czasy się zmieniają, idą naprzód, dla nich jednak zmienia się niewiele. Trzy pokolenia, dobrze ponad sto lat historii kraju i osobistych historii każdej z nich. Różnice, postęp cywilizacyjny, znajdujące odzwierciedlenie w ich gorączkowych monologach, w licznych przykładach i detalach, nie czynią ich ani trochę szczęśliwszymi, w żadnym pokoleniu. Dalej podległe schematom i zastałym regułom, tkwiące w małżeństwach, które je dławią, na zewnątrz prezentują uśmiech, który jednak nie ma mocy, by odbić się w ich wzroku. „Ludzkie oko było w mojej rodzinie sekretną przyprawą, kostką rosołową normalności”. Pozory, sztuczny świat dla postronnych obserwatorów, wścibskich spojrzeń, starannie upozowany w ramach, posklejany z odłamków. Co się dzieje, gdy wyrzekamy się własnej historii, zamazujemy jej niewygodne kontury, wycieramy gumką myszką z fotografii rodzinnych chłopską chustkę i nylonowy, sprany fartuch? Wymykamy się z naszego dzieciństwa, zacieramy ślady prowadzące do domu, staramy się urodzić na nowo w jakiejś Warszawie czy Krakowie, jak ognia unikając oidy kontrolujemy każdy gest i słowo. Czy to jeszcze jesteśmy my, czy ledwie jakaś istota ulepiona ze złudzeń i wyobrażeń, z czystą kartą zapisywaną przez samotność? Powieść „Oida” osadzona jest mocno w języku, rozpisana starannie w historii i współczesności, wręcz narzuca nam obrazy, całe ich sekwencje. Jadwiga i Teresa, mówiąc, stają się bardziej widoczne, prawdziwsze, wrosłe w krajobraz, jedna ubogiej wsi, druga małego miasteczka. Widząc je w ich naturalnym otoczeniu, swobodne, rozgadane, znacznie lepiej rozumiemy ich uczucia, jesteśmy w stanie ich niemal dotknąć. Momenty krytyczne dzielą ludzkie życie na segmenty. Śmierć Jadwigi doświadczyła zarówno córkę, jak i wnuczkę. Teresa, choć wydawało się, że źródło łez dawno wyschło w niej na pieprz, a charakter jest twardy i żylasty, jak spracowane dłonie, nagle odkrywa, że płacze. „A może to nie były łzy. Może matka płakała deszczówką, w której babcia myła jej włosy”. Magda natomiast śpieszy się by uratować jeszcze to, co się da, nim zostanie przytrzaśnięte nagrobna płytą. Zdjęcia, historie, piosenki, zapach palących się pod kuchnią szczap i wilgotnej odzieży suszącej się w cieple pieca. „Zapach domu od razu osiadł na mojej skórze, wił się w nozdrzach, stymulował neurony. Zapach niemożliwy do odtworzenia, ale zakodowany w mózgu jak u łososia, który zapamiętuje zapach rodzinnej rzeki, by po osiągnięciu dojrzałości móc do niej wrócić”. Magda dowolnie przebiega oś czasu, zbiera okruchy rodzinnej historii, rozmawia z nieobecnymi, nie na wszystko zdoła uzyskać odpowiedź, niektóre fakty już się zatarły, drzewo genealogiczne zostało pozbawione paru konarów. Oniryczny klimat tych rozmów i poszukiwań przypomina nieco błądzenie we mgle, w której od czasu do czasu cudem odnajdujemy właściwą ścieżkę. Znów przewodnikiem jest nam język, cudownie rozbudowany w swojską gwarę i w symbole niczym w przydrożne drogowskazy. „Oida” jest debiutem. Debiutem wspaniałym i ważnym, splatającym przyszłość z przeszłością, podkreślającym znaczenie ciągłości rodzinnej historii, usadowienia się w niej pewnie i jednoznacznie, gdyż to ona daje nam siłę i nas określa. „Oida” to głos kobiet, głośny i szczery. Kobiet bez mężczyzn, choć oni przecież są obok, jednak mało ciekawi, schematyczni, agresywni w udowadnianiu swojej męskości. Nowy głos w naszej współczesnej literaturze wybrzmiał dobitnie i znacząco. Warto go posłuchać. Za egzemplarz książki dziękuję: https://sztukater.pl/
jazzwoman - awatar jazzwoman
ocenił na81 miesiąc temu
Śmierć w jej dłoniach Ottessa Moshfegh
Śmierć w jej dłoniach
Ottessa Moshfegh
Natura, długie spacery i uroczy pies. Brzmi jak idealnie spędzony czas? Dla Vesty również. Dopóki nie znajduje w trakcie przechadzki tajemniczego liściku, zawierającego następujące słowa: "Miała na imię Magda. Nikt nigdy się nie dowie, kto ją zabił. (…) Tu spoczywają jej zwłoki". Vesta jest przekonana, że ta wiadomość jest skierowana do niej. Postanawia rozwiązać zagadkę i odnaleźć mordercę. Szybko okazuje się, że nie możemy ufać Veście. Jej sposób postrzegania świata jest tak dziwaczny, że momentami czytelnik może czuć się niekomfortowo. Myślę, że to cecha charakterystyczna prozy Moshfegh. Vesta kompletnie się gubi, tracąc kontakt z rzeczywistością. Jej wspomnienia przeplatają się z urywkami prawdziwego życia. Moshfegh porusza problematykę traumy i żałoby w umiejętny (chociaż niebezpośredni) sposób. Historia Vesty jest historią wielu kobiet, które zostały zmuszone do milczenia. To historia ofiar, w życiu których "miłość" wiązała się z przemocą oraz ich żalu. Dopiero po śmierci męża Vesta ma szansę na wolność. Okazuje się, że nie wie, jak funkcjonować w takim świecie, a co dopiero stawiać siebie na pierwszym miejscu. Czytając "Śmierć w jej dłoniach", czułam się, jakbym towarzyszyła Veście w koszmarze, od którego nie ma ucieczki. Ważne, żeby cały czas mieć brak wiarygodności narratorki. Czy liścik jest prawdziwy? Czy morderca daje jej znaki? Dlaczego ktoś ciągłe włamuje się do jej domu? Kim jest Magda? Czy tę książkę w ogóle można nazwać kryminałem? Otwarte zakończenie może irytować, ale myślę, że idealnie podsumowuje całość. Książka jest dość ciężką pozycją i moim zdaniem wymaga sporego skupienia. Momentami może frustrować. Kończąc ją, nie mogłam jednak pozbyć się wrażenia niedosytu. Autorka zdecydowanie mogła wycisnąć z tej historii trochę więcej.
inanneffably - awatar inanneffably
ocenił na73 miesiące temu
Las w domu Alena Mornštajnová
Las w domu
Alena Mornštajnová
Las w domu” Aleny Mornštajnovej to krótka, lecz niezwykle przejmująca i wstrząsająca opowieść o miejscu, które powinno dawać schronienie, a zamiast tego niesie ból. To historia widziana oczami dziewczynki wychowywanej przez matkę i dziadków — w domu, gdzie zamiast ciepła i bliskości są chłód, pretensje i cisza pełna napięcia. Babcia rani słowami, a ściany nasiąkają smutkiem, gniewem i strachem. Świat bohaterki utkany jest z kłamstw, niedopowiedzeń i sekretów skrywanych głęboko przed światem. A w samym jego centrum — ona. Wrażliwe dziecko, które pragnie miłości, czułości i zwyczajnego poczucia bezpieczeństwa. Dziewczynka, która każdego dnia uczy się przetrwać i marzy o chwili, gdy będzie mogła odejść. Gdzieś obok jest też las — milczący, niepokojący, budzący lęk… To jedna z najbardziej poruszających książek, jakie czytałam. Wnika pod skórę, rozlewa się w środku ciężarem emocji i zostaje na długo po zamknięciu ostatniej strony. Tym bardziej boli, że historia opowiedziana jest z perspektywy dziecka — zagubionego, samotnego, spragnionego miłości. Autorka w niezwykle realistyczny sposób ukazuje rodzinę i dorastanie w cieniu emocjonalnego chłodu. Tworzy duszny, przytłaczający klimat, w którym napięcie narasta z każdą stroną, a dom staje się przestrzenią pełną manipulacji i przemilczeń. Zło zatacza tu coraz szersze kręgi, dotykając kolejnych pokoleń kobiet i najmocniej uderzając w to, co najbardziej bezbronne — w dziecko spragnione miłości. To było moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki — i już wiem, że nie ostatnie. Utwierdziła mnie w przekonaniu, że czeska literatura potrafi być niezwykle intensywna i boleśnie prawdziwa. Czuję, że ta historia zostanie ze mną na bardzo długo. Zdecydowanie warto przeczytać. 📖✨
zyciemiedzystronami Muszyńska - awatar zyciemiedzystronami Muszyńska
oceniła na911 dni temu
Była żona Ursula Parrott
Była żona
Ursula Parrott
przyznam, że sięgnęłam po nią na półkę ze względu na prześliczną okładkę (na przekór sentencjom głoszącym, że nie powinnam tego robić),ale do tej pory w żadne złe miejsce mnie to nie zaprowadziło - przeciwnie, zaprowadziło mnie do tej książki. innym walorem, który stał się dla mnie niejako obietnicą miłej lektury, jest polska tłumaczka olga dziedzic, nie tylko dzieląca nazwisko z sąsiadami mojego rodzinnego domu, ale niezmiennie świetna w swoim fachu, przekładająca opowieści niczym stara znajoma szepcząca ci do ucha w zatłoczonej kawiarni świeżo posłyszane nowiny z życia towarzyskiego (komplement) ale wracając do książki przede wszystkim autorstwa ursuli parrott. jej wnętrze jest równie przyjemne, co warstwa estetyczna wydania. język opowieści uroczo-cyniczny, słodko-gorzki, miło doprawiający historię z jednej strony dość prostą, z drugiej trzymającą cię w garści. mnie złapała już na pierwszych stronach, kiedy główna bohaterka opowiada okoliczności, w jakich stała się tytułową "byłą żoną" i w dość komiczny sposób opisuje swoją histerię, dla niej aktualnie równie zabawną, co dla czytelnika. co szczególnie miłe, to historia wydana pierwotnie w 1929 (i mająca miejsce w podobnych czasach) jest naprawdę zaskakująco współczesna, ale i aktualna w czasach, kiedy niektóre grupy z tęsknotą patrzą na epokę tzw. tradycyjnych żon. oczywiście jest to walor wspominany najczęściej w kontekście tej książki, niemniej jest on na tyle istotnym umilaczem lektury, że ciężko go przeoczyć - a także prawie ciężko uwierzyć, że spoglądam na kobietę żyjąca niemal 100 lat temu. podsumowując: szczerze polecam i gwarantuję mile spędzony czas
domisia pysia - awatar domisia pysia
oceniła na82 dni temu

Cytaty z książki Wynik negatywny

Więcej
Karina Sawaryna Wynik negatywny Zobacz więcej
Karina Sawaryna Wynik negatywny Zobacz więcej
Karina Sawaryna Wynik negatywny Zobacz więcej
Więcej