Ktoś tu przyjdzie. Sztuki teatralne

Okładka książki Ktoś tu przyjdzie. Sztuki teatralne autorstwa Jon Fosse
Okładka książki Ktoś tu przyjdzie. Sztuki teatralne autorstwa Jon Fosse
Jon Fosse Wydawnictwo: Agencja Dramatu i Teatru ADiT utwór dramatyczny (dramat, komedia, tragedia)
740 str. 12 godz. 20 min.
Kategoria:
utwór dramatyczny (dramat, komedia, tragedia)
Format:
papier
Data wydania:
2024-06-10
Data 1. wyd. pol.:
2024-06-10
Liczba stron:
740
Czas czytania
12 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
9788360699645
Tłumacz:
Halina Thylwe, Elżbieta Frątczak-Nowotny, Monika Grossman-Kliber
Antologia sztuk teatralnych noblisty z 2023– Jona Fossego – pod tytułem „Ktoś tu przyjdzie. Sztuki teatralne” zawiera osiem sztuk pisanych w latach 1995-2000 przez norweskiego dramatopisarza. Książkę uzupełnia mowa noblowska wygłoszona przez Jona Fossego oraz wstęp autorstwa Moniki Grossman-Kliber, która obok Elżbiety Frątczak-Nowotny oraz Haliny Thylwe dokonała przekładu na język polski. W tomie zawarto następujące sztuki:
* Imię (Namnet) 1995
* Ktoś tu przyjdzie (Nokon kjem til a komme) 1996
* Dziecko (Barnet) 1997
* Matka i dziecko (Mor og barn) 1997
* Syn (Sonen) 1997
* Noc śpiewa piosenki (Natta syng sine songar) 1998
* Letni dzień (Ein sommars dag) 1998
* Odwiedziny (Besok) 2000
Średnia ocen
8,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Ktoś tu przyjdzie. Sztuki teatralne w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Ktoś tu przyjdzie. Sztuki teatralne

Średnia ocen
8,5 / 10
24 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Ktoś tu przyjdzie. Sztuki teatralne

avatar
83
50

Na półkach:

Obszerna antologia dramatów norweskiego noblisty, która gromadzi osiem minimalistycznych tekstów napisanych w latach 1995–2000. Tom ukazuje proste historie i zwykłych bohaterów zmagających się z emocjonalną samotnością, poczuciem wyobcowania i trudnością komunikowania uczuć — często więcej znaczą pauzy i niedopowiedzenia niż same słowa. Fosse tworzy dramaturgię oszczędną w ruchy i dialogi, gdzie cisza i rytm frazy są równie ważne jak wypowiadane kwestie, co wymaga od czytelnika skupienia i refleksji. W efekcie lektura daje nie tyle klasyczną fabułę, co przestrzeń do interpretacji i osobistego zanurzenia się w ludzkie emocje i relacje. To pozycja wyjątkowa dla miłośników teatru psychologicznego i literatury niedosłownej, która zapada w pamięć subtelnym ładunkiem emocjonalnym.

Obszerna antologia dramatów norweskiego noblisty, która gromadzi osiem minimalistycznych tekstów napisanych w latach 1995–2000. Tom ukazuje proste historie i zwykłych bohaterów zmagających się z emocjonalną samotnością, poczuciem wyobcowania i trudnością komunikowania uczuć — często więcej znaczą pauzy i niedopowiedzenia niż same słowa. Fosse tworzy dramaturgię oszczędną w...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
926
826

Na półkach: , ,

"Wszyscy stajemy przed wielkimi pytaniami". Stają przed nimi także bohaterowie sztuk teatralnych Jona Fosse. A wręcz zderzają się z nimi, bo często próbują wyartykułować coś, na co słów nie ma. Bo jak ubrać w słowa rozpacz - że wszystko jest nie tak, że głód uczuć popycha ku drugiemu człowiekowi, by tym bardziej odbić od ściany obcości i chłodu. I tak trwają- w emocjonalnej próżni- na zewnątrz, spalając się od środka w swojej niemocy. Im bardziej wyciągają rękę ku bliskości z drugim człowiekiem, tym bardziej czują kosmiczne odległości między wyciągniętymi ku sobie dłońmi, być może zbyt późno zdając sobie sprawę z tego, że te palce nigdy się nie zetkną - jak na freskach Michała Anioła.
.
Bohaterowie Fosse często nawet nie mają imion. To figurki szachowe, którym życie przypisało określoną funkcję. Albo sami ją sobie nadali - bo raz skręcili w prawo, potem w lewo, potem może znowu w prawo, a potem już sami nie wiedzą, gdzie są i którędy dalej prowadzi właściwa droga ( jak w "Białości"- jednej z nowel Fosse). Matka, ojciec, mąż, żona, syn, córka- życie więzi ich w pajęczej sieci relacji, nazywając je RODZINĄ, a klatkę - z której nawet jeśli fizycznie zdołali uciec, to mentalnie utkwili w niej na zawsze - DOMEM. Takim, gdzie jest ciepło (bo pali się w piecu),gdzie ktoś nawet czeka, ale to czekanie jest bardziej ciężarem, uwierającym kamykiem w bucie, który być może pozwala stawiać kolejne kroki, ale do mety dociera się z otarciami- na ciele i duszy. Niektórzy z bohaterów Fosse swój życiowy bieg sami przerywają- pozostawiając nas z jeszcze większym poczuciem konsternacji i ciszą...
.
Fosse nie używa wielkich słów, metafor, nie idzie w kierunku rozbudowanych monologów. To raczej wewnętrzne monologi bohaterów, gdzie żarzy się od niewypowiedzianych emocji, ale na zewnątrz wydobywają się zaledwie pojedynczo wyartykułowane słowa, często przerywane nagle, poprzedzające pauzę, która znaczy więcej niż to, co słyszymy. Nie ma też praktycznie didaskaliów- często ograniczone są one do lapidarnej wskazówki odnośnie jasności, ciemności, otwierania i zamykania drzwi, odgłosu ciężkich kroków, westchnień, informacji o podchodzeniu lub odchodzeniu od okna. Swoimi sztukami scenicznymi nawiązuje Fosse także dialog z innymi dramatami, między innymi "Czekając na Godota" S. Becketta i "Szklaną menażerią" T. Williamsa. Bohaterem drugoplanowym jest tutaj często przyroda (norweskie fiordy),które potęgują wrażenie samotności, bo fizyczne odległości między ludźmi są tak ogromne, jak emocjonalne przepaście między nimi, nawet jeśli całość pokazana jest w hermetycznym konstrukcie rodziny.
.
Sztuki Jona Fosse to kameralność i oszczędność w środkach wyrazu. Nie znaczy to jednak, że ta oszczędność dotyczy także emocji. Wymagają one jednak dostrojenia się do specyfiki rytmu, do pewnego stanu ducha i umysłu, zamknięcia się na zewnętrzny świat, a otwarcia na to, co głęboko w nas. Wtedy działa to jak zwierciadło dla naszych własnych rozczarowań, wydobywając prawdy, z którymi nie zawsze potrafimy się zmierzyć. Dlatego tak to... boli. I musi boleć. Ale być może lepiej poczuć ten ból, niż nie czuć jednak nic. Bardzo polecam.

"Wszyscy stajemy przed wielkimi pytaniami". Stają przed nimi także bohaterowie sztuk teatralnych Jona Fosse. A wręcz zderzają się z nimi, bo często próbują wyartykułować coś, na co słów nie ma. Bo jak ubrać w słowa rozpacz - że wszystko jest nie tak, że głód uczuć popycha ku drugiemu człowiekowi, by tym bardziej odbić od ściany obcości i chłodu. I tak trwają- w...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
341
106

Na półkach: ,

… gdy mleko zostało rozlane

Sztuki teatralne zebrane w książce “Ktoś tu przyjdzie” - to osiem utworów tematycznie oscylujących wokół relacji tworzonych - z założenia - między najbliższymi sobie osobami. Mamy więc Matkę, Syna, Mężczyznę i Kobietę, Córkę i Ojca. Jest Chłopak i Dziewczyna spodziewająca się Dziecka. Jest ON i ONA, Brat, Siostra - osiem sztuk, które łączy jedno. Tym czymś jest DOM, a więc miejsce, gdzie osoby te spotykają się ze sobą, zamieszkują lub mają taki zamiar. To dramaty z różnego okresu - najwcześniejsze są z 1995 roku, a najnowszy - z punktu widzenia czytelnika pod tytułem “Odwiedziny” - jest z roku 2000. Każdy kto zetknął się wcześniej z twórczością Jona Fosse zapewne wie, że to pisarz dość wymagający wobec sięgających po jego utwory czytelników. Dość wymagający, ponieważ odwołujący się przede wszystkim do wrażliwości czytelniczej - do swoistego “sam na sam” ze sobą samym. I tak też jest ze zbiorem “Ktoś tu przyjdzie”. Trudno porównywać te dramaty pod względem formy do twórczości innych dramaturgów - bo w zasadzie nie ma w nich mądrych dialogów, nie ma błyskotliwych ról do odegrania tak, by widz oniemiał z wrażenia patrząc na to, co się dzieje na scenie. Mamy za to urywane, niedokończone zdania, w których często występują “pauzy” zmuszające do wsłuchania się w siebie, do zastanowienia. Bo to, z czym mamy tu do czynienia jako czytelnicy to bycie świadkami czegoś, co wydarzyło się znacznie wcześniej.
Jest takie polskie przysłowie - “nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem” - mówiące o tym, że wydarzyło się coś złego, coś - na co nie mamy już wpływu i w związku z czym, nie pozostaje nam już nic innego jak tylko pogodzić się z tym faktem. I chyba w takiej sytuacji stawia nas Fosse w tym domu, w tym mieszkaniu wśród tych niby nam obcych, ale bardzo podobnych do nas osób. Możemy tak jak i one odczuwać smutek, rozdrażnienie, żal. Ale i strach przed samotnością i chęć wycofania się, roześmiania, ukrycia, może łez i drżących rąk..
To w nas “odgrywają się” te sztuki - takie mam wrażenie, nie na scenie, nie w grze aktorów - lecz w naszym wnętrzu, o ile pozwolimy sobie na szczerość wobec siebie, swoich myśli, swoich uczuć. Szczególne miejsce zajmuje w tym zbiorze sztuka "Letni dzień" z 1998 roku, z uwagi na kontynuowanie czy też rozwinięcie podjętego tematu żałoby po utracie bliskiej osoby w noweli "To jest Ales" z roku 2003.

Polecam.

… gdy mleko zostało rozlane

Sztuki teatralne zebrane w książce “Ktoś tu przyjdzie” - to osiem utworów tematycznie oscylujących wokół relacji tworzonych - z założenia - między najbliższymi sobie osobami. Mamy więc Matkę, Syna, Mężczyznę i Kobietę, Córkę i Ojca. Jest Chłopak i Dziewczyna spodziewająca się Dziecka. Jest ON i ONA, Brat, Siostra - osiem sztuk, które łączy...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

94 użytkowników ma tytuł Ktoś tu przyjdzie. Sztuki teatralne na półkach głównych
  • 66
  • 26
  • 2
21 użytkowników ma tytuł Ktoś tu przyjdzie. Sztuki teatralne na półkach dodatkowych
  • 8
  • 4
  • 3
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Jon Fosse
Jon Fosse
Laureat Literackiej Nagrody Nobla 2023 za "nowatorskie sztuki i prozę, dające wyraz temu, co niewypowiedziane" Fosse urodził się 29 września 1959 roku w Haugesund. Od lat uważany jest za jednego z najwybitniejszych norweskich dramatopisarzy. Tworzy w języku nynorsk. Debiutował w 1983 roku książką „Czerwone, czarne”. Jego pierwsza sztuka teatralna, „Nigdy się nie rozłączymy”, została wystawiona w roku 1994. Najbardziej znane dramaty autora to „Imię” (1995) i „Dziecko” (1997). W książkach Fossego najważniejszy jest rytm, a opowieści nie snuje wszechwiedzący narrator. To dialogi i czyny bohaterów odzwierciedlają ich myśli i uczucia. Fosse to minimalista słowa – jego postaci mówią mało i często powtarzają swoje kwestie, a akcja utworów przebiega wolno. Fossego fascynuje zwyczajność i powolność. Fosse jest również autorem esejów, tomów poezji i książek dla dzieci. Wydane w 1989 roku „Nieskończenie późno” (napisane wraz z z Alf-Kåre Bergiem) otrzymało Nagrodę Literacką dla Literatury Dziecięcej w Języku Nynorsk. Jego dzieła przetłumaczono na ponad 40 języków. Sztuki jego autorstwa wystawiono na ponad 120 scenach na całym świecie. Po polsku ukazały się jego „Sztuki teatralne”. Dramaty Fossego znalazły się ponadto w tomie „Kon(teksty)” i „Suzannah, Austria”. Jedno z jego opowiadań, „Powrót do domu”, znajdziemy zaś w zbiorze „Wolność. Istota bycia człowiekiem”. We wrześniu 2023 roku nakładem wydawnictwa ArtRage po polsku ukazał się pierwszy i drugi tom opus magnum Fossego – „Septologii”. „Drugie imię. Septologia I-II” zadebiutowało na polskim rynku 21 września.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Ktoś tu przyjdzie. Sztuki teatralne przeczytali również

Dziki Irys Louise Glück
Dziki Irys
Louise Glück
Cebulica „Nie ja, idiotko, nie własne ja. Ale my, my-fale niebieskości jak drwina z nieba: dlaczego tak cenisz swój głos, skoro być czymś pojedynczym to być prawie niczym”. (…) (s. 20.) Louise Gluck, Dziki irys, przekł. Krystyna Dąbrowska, Wydawnictwo a5, Kraków 2024. Dziki irys (2024) L Gluck - to trzeci tomik poetycki po Araracie (2021) i Zimowych przepisach naszej wspólnoty (2022),wydany w Polsce, wszystkie w tłumaczeniu Krystyny Dąbrowskiej. W ostatnim dzieli się swymi refleksjami na temat samego przekładu, ale także zaplanowanego, jednakże nieodbytego spotkania z Noblistką. Wielka strata, wielka szkoda! (Tuż przed drugą próbą kontaktu, w październiku 2023 roku tłumaczka zderzyła się z tragiczną informacją o śmierci poetki). W znakomitym „Castingu na ogrodnika” K. Dąbrowska pisze o Dzikim irysie jako najsłynniejszym tomiku poezji Gluck, z 1992 roku, uhonorowanym Nagrodą Pulizera. Już pierwsze spotkanie z „Dzikim irysem” potwierdza w całej rozciągłości, że obcujemy z dziełem poetyckim najwyższych lotów (autorka otrzymała Nagroda Nobla w 2020 r.). W zbiorze liczącym kilkadziesiąt niewielkich rozmiarów wierszy mieści się cały świat. Tym światem jest ogród pełen kwiatów, od tytułowych irysów, przez cebulicę, fiołki, polne kwiaty, czerwony mak, koniczynę, stokrotki, białą różę, wilec, do srebrnej i białej lilii. W poetyckim ogrodzie (mającym realny odpowiednik) słyszymy różne głosy (polifoniczność ma znaczenie). Głos w pierwszym rzędzie oddaje się roślinom, mówi też Ogrodniczka, pojawiająca się wraz z mężem Johnem i synem Noahem. Tematem rozmówi jest życie (jego siła, ale i kruchość),z odwołaniem do zmysłów, erotyzmu i eteryczności. Jest i miejsce na głos Najwyższego. W „Wycofującym się wietrze” Bóg – Ojciec, pierwszy Stwórca Ogrodu, biblijnego Raju, konstatuje: „Gdy was stworzyłem, kochałem was, teraz mi was żal. Dałem wam wszystko, czego potrzebowaliście: ziemię za posłanie, pled błękitnego powietrza - (…)”. A sama Gluck: „Nie mogę kochać tego czego nie pojmuję, a ty co wyjawiasz?” Tomik „Dziki irys” poza zwykłą skalą ocen. Dzieło w mistrzowskim wydaniu!
zoe - awatar zoe
ocenił na101 rok temu
Czekając na barbarzyńców Konstandinos Kawafis
Czekając na barbarzyńców
Konstandinos Kawafis
Mitologii greckiej poświęconych jest mnóstwo wierszy Kawafisa, a inne wykorzystują ją do przekazania pewnych uniwersalnych prawd, jednakże na ogół mity występujące w poezji autora są niezbyt znane, a gdy jest odwrotnie, to i tak ciężko rozpoznać to na pierwszy rzut oka, bowiem Kawafis sięga po nieużywane w Polsce przydomki bóstw lub innych istot. Skutkuje to tym, że czytając utwory poświęcone dawnym wierzeniom, nieustannie trzeba sprawdzać informacje na temat tego, kto był kim i co zrobił. Takim wierszem, łączącym mitologię, a przy okazji również historię, z uniwersalną prawdą, są na przykład "Kroki Eumenid" - świetny utwór opowiadający o osobach związanych z kimś okrutnym, do kogo zbliża się kara, pokazujący strach tych osób, w wierszu domowych duszków, które niespecjalnie zawiniły, a również mogą ucierpieć; przez to Kawafis zwraca ogromną uwagę na bezlitosność historii i na to, że towarzysze „złego" również mają uczucia - o czym zdarza się nam często zapominać. Do tej grupy wierszy zaliczam także dwa najbardziej znane utwory Kawafisa - "Czekając na barbarzyńców" oraz "Itakę". Takim samym medium służącym do pokazania uniwersalnych prawd jest wspomniana już wyżej historia - poeta wykorzystuje postacie takie jak Salome, Anna Komnena czy Anna Dalassena (czapki z głów przed tymi, którzy nie muszą sprawdzać, kim są owe osoby) do opowiedzenia na przykład o zaślepieniu w miłości. Inne tego typu wiersze to "Pamięć", opowiadająca o stopniowym przemijaniu czy genialne "Idy marcowe" mówiące o władzy (w ogóle bardzo wiele wierszy Kawafis poświęca władzy, najczęściej dając władcom pewne wskazówki dotyczące jej sprawowania bądź ich krytykując). Genialne jest także "Filhellen", które pokazuje, jak państwa - używając terminologii współczesnej - II i III świata porzucają swoją kulturę, ślepo podążając za krajami świata I. Niektóre wiersze - na przykład "Orofernes" czy "Cezarion" - pokazują pierwiastek ludzki historii, czyli to, że wydarzenia, które są dla nas bezosobowymi faktami, zaledwie datami, były pełne ludzi, miały na nich realny wpływ, a ci sami ludzie, często królowie, będący dla nas tylko postaciami historycznymi, również czuli, cierpieli i byli tacy sami, jak my - o czym się niestety często zapomina. Jednak niektóre wiersze - choć trzeba przyznać, że nie ma ich zbyt wiele - opowiadają po prostu uniwersalne prawdy o człowieku czy losie. Jest to na przykład "Dünya Güzeli" (z tureckiego - "piękność"),napisana przez Kawafisa w wieku 21(!) lat, opowiadająca o ludzkiej pysze czy "Nichori" mówiące o umiłowaniu miejsc, z których się pochodzi. Tematyka utworów Kawafisa jest jednak o wiele bardziej różnorodna - znajdą się tam także wiersze poświęcone religii chrześcijańskiej (bardzo mało),samotności w tłumie, korzystaniu z życia póki ma się czas, czego zazwyczaj się nie robi i jeszcze dużo innych tematów, których nie ma sensu tu wymieniać, zwłaszcza że każdy te wiersze może odebrać inaczej. Co istotne, niektóre zakończone są zabawną puentą ("Stary człowiek") bądź pełne subtelnej krytyki ("Strapienie Seleukidy"). Oprócz tego Kawafis pisze poezję erotyczną, w której obiektem jego westchnień są mężczyźni (Kawafis był gejem). Ta część jego utworów idealnie się wpisuje w nurt poezji LGBTQIA, są to bowiem cudowne wiersze poświęcone często utraconej miłości, zachwytowi nad cielesnością kochanków (dla mnie są to najpiękniejsze opisy męskiego piękna, jakie kiedykolwiek czytałam),lecz bez zapominania o ich wnętrzu. I są przepiękne - po prostu. Spokojnie można je czytać dla ich subtelnej, miłosnej, lecz erotycznej atmosfery, przetykanej smutkiem, i będą zachwycać. Inne z tych wierszy opowiadają również o niemożności niepoddania się pożądaniu lub są obrazkami rozkwitającej namiętności; autor ponadto bardzo subtelnie prezentuje te stany emocjonalne związane z miłością, które bardzo trudno nazwać. Można jednak spojrzeć głębiej, ponieważ Kawafis wspomina utraconych kochanków, widzimy zatem sposób, w jaki to robi, a tym samym dostajemy liczne przemyślenia na temat przemijania czy pamięci. We wspomnieniach podmiotu lirycznego wszystko jest piękniejsze i cudowniejsze niż w rzeczywistości: "Bardziej urodziwy zdaje mi się teraz gdy z dalekiego Czasu przyzywa go ma dusza." fragment "Na pokładzie statku" Jednak wspomnienia w poezji Kawafisa to nie tylko uszlachetnione elementy rzeczywistości, ale także, jak w wierszu Odległe, elementy, które się zatarły i których nie można sobie przypomnieć, choćby nie wiadomo jak się tego pragnęło. Kawafis gro wierszy poświęca pamięci, analizuje jej mechanizmy, wpływ na codzienność i siłę oddziaływania. Wyciąga na światło dzienne liczne wspomnienia i bada, jak się zachowały, nawołuje do wykorzystywania ich w poezji, trochę w celach środka do tworzenia, a trochę aby uchronić je od zapomnienia. Ponadto pokazuje zjawisko, które przed nim zauważył już Proust: jak jedna rzecz potrafi przywołać fale wspomnień. U Prousta był to smak magdalenki, u Kawafisa jest to podejście pod dom schadzek lub zauważenie dawnego kochanka. Jest w tej poezji o pamięci pewna doza melancholii, smutku, czasem wręcz bardzo głębokiego. Miłości Kawafisa to bowiem miłości utracone - wszystkie, co do jednej. I chociaż wspomina kochanków i zwraca uwagę na mechanizmy pamięci, to również poświęca swoje myśli ukochanym, za którymi po prostu boleśnie tęskni. Zresztą utwory pokazujące pewne przemijanie to nie tylko wiersze homoseksualne czy "Pamięć", ale również na przykład "Grób Euryjona", który w swoim wydźwięku wskazuje na to, że choć po wszystkich filozofach i artystach pozostają jego działa - są więc oni "wiecznie żywi" - to jednak najważniejszego już nie ma: człowieka. Poezja Kawafisa jest niezwykle różnorodna tematycznie, można jednak znaleźć w niej pewne punkty wspólne - starałam się to właśnie zrobić i mam nadzieję, że się udało, choć nadal jest mnóstwo rzeczy, które można by jeszcze o jego twórczości powiedzieć. Wyszła mi w gruncie rzeczy laurka dla poezji autora, jednak gwoli ścisłości powstała ona dopiero podczas analizowania jego wierszy, ponieważ czytając poszczególne utwory, nie wzbudzały one we mnie takich emocji. Nie znaczy to, że nie bronią się same - rzecz jasna się bronią, jednakże we mnie niewiele wzbudziło zachwyt. Wzbudziło go dopiero analizowanie twórczości Kawafisa jako całości. Ba, zaczęłam nawet żałować, że "Czekając na barbarzyńców" to jedynie wybór jego wierszy - z chęcią przeczytałabym wszystkie. Nie należy się więc zniechęcać tym, że większość wierszy osobno nie wzbudziła mojego zachwytu, poezja jest bowiem odbierana wybitnie subiektywnie. Dlatego polecam, a "Czekając na barbarzyńców" to i tak najlepszy tom(ik)* poezji, jaki przeczytałam w przeciągu ostatnich 12 miesięcy. * "Tom(ik)" ponieważ to 61 wierszy wydanych na 304 stronach, niemniej bardzo grubych i formatu dwa razy większego niż zwykle. Dlatego niby "tomik", jak to się zwykło nazywać, ale jednak "tom". :) Recenzja opublikowana również na blogu: https://trans-ksiazkowy.blogspot.com/2017/08/ciao-pamietaj-czekajac-na-barbarzyncow.html
Ytr0001 - awatar Ytr0001
ocenił na98 lat temu
Rok ogrodnika Karel Čapek
Rok ogrodnika
Karel Čapek
"Człowiek ogrodnik z pewnością powstał na drodze ewolucji kulturalnej, nie naturalnej. Gdyby rozwijał się zgodnie z przyrodą, to wyglądałby inaczej: nogi miałby jak żuk, żeby nie musiał kucać, no i miałby skrzydła po pierwsze z powodów estetycznych, a po drugie po to, żeby móc zawisnąć nad swoimi rabatkami". 🌻🌱🌼🥀 Ogrodnik, co to za dziwne stworzenie? Całymi dniami potrafi dłubać w ziemi, przyglądać się niebu i utyskiwać na pogodę. Ma fioła na punkcie roślin, nasiona i szczepki potrafi przywieźć nawet z urlopu. Na jego rabatkach nie uświadczysz wolnej przestrzeni, a łacińskie nazwy roślin recytuje obudzony w środku nocy. Nic dla niego się nie liczy, tylko jego ogród i rośliny, o których może opowiadać godzinami, pochylony, przygrabiony, obolały. Ale co tam ból, kiedy można obserwować jak nieśmiało z ziemi zaczynają wybijać się liliowce, tojady, złocienie, draceny, latanie czy filodendrony. Kwiaty, ozdobne krzewy, których nazwy to sama poezja, które momentami brzmią jak imiona bajkowych stworzeń. Ogrodnik to akrobata podlewający na jednej nodze skalniaki, tak by broń boże, nie przydepnąć jakiegoś wystającego z ziemi listka. Doprawdy, to bardzo dziwna istota.  I jeśli chcecie poznać wszystkie jego sympatyczne dziwactwa to odsyłam do uroczej książki Karela Čapka "Rok ogrodnika". To dowcipne, czułe felietony, które ukazują codzienne zmaganie się człowieka-ogrodnika z przyrodą. Ogrodnik amator i jego kalendarz pracy, jego niesamowita energia, witalność i miłość do gleby. Wyrasta on z ziemi i ziemię pielęgnuje. Jest troskliwy, momentami szalony i zakochany w miejscu, które ciągle wymaga jego obecności.  Karel Čapek mistrzowsko opowiada o codzienności człowieka, którego serce wzrasta na grządkach, który obserwuje z fascynacją cykl natury i żyje zgodnie z jego rytmem. Jest melancholijnie, jest dowcipnie, jest lekko. Jest tu także ogromna mądrość i radość z życia.  I muszę przyznać, że daleko mi od ogrodniczych fascynacji, ale książkę czytałam z wielką przyjemnością. Dodatkowym atutem są rysunki Josefa Čapka, które uzupełniają i utrzymują klimat tej pięknej opowieści. 
Agnieszka - awatar Agnieszka
oceniła na81 miesiąc temu
Bruma Jacek Dehnel
Bruma
Jacek Dehnel
Z jednej strony ,,Bruma'' Jacka Dehnela to bardzo emocjonalny zbiór wierszy. Widać w nich niezwykłą wrażliwość twórcy – to, w jaki sposób bieżące wydarzenia wpływają na niego, na jego nastrój, na jego życie. Z drugiej strony ,,Bruma'' ma w sobie coś chłodnego, zimnego i bezlitosnego. Jak ten najkrótszy dzień w roku, do którego tytuł się odnosi. Jak przesilenie zimowe. Jak moment w którym wszędzie zimo jest i ciemno, i beznadziejnie, i coś już się musi zmieniać, coś już nabrzmiewa, przesila się właśnie, coś idzie nowego... Wydaje mi się, że siła wierszy zawartych w tym tomiku tkwi właśnie w tym kontraście – w zestawieniu wrażliwości jednostki z okrucieństwem świata. Jak w otwierającym zbiór tekście ,,Odpowiadając pani która na spotkaniu autorskim zadała pytanie jak wygląda praca poety'' – odpowiedź, której Jacek Dehnel w swoim wierszu udziela zamraża coś głęboko w nas. Każe nam się zatrzymać. Zastanowić. Zobaczyć. To nie są wiersze, które można przeczytać jeden po drugim, jednym ciągiem. To teksty, którym trzeba poświęcić trochę czasu. I nie jest to potrzeba wymuszona – to dzieje się samoistnie. Jak po przeczytaniu ostatniej linijki ,,Tenebrae Responsoria'' – gdy wydaje się, że nagle zabrakło nam powietrza, że pojawiła się obok nas jakaś pustka, trudna do zdefiniowana i dojmująca. Są to też utwory aktualne – odnoszące się do kryzysu migracyjnego na granicy Białorusi z Polską, do wojny w Ukrainie, do świata w którym żyją i dorastają członkowie społeczności LGBT+. Jackowi Dehnelowi udało się w nich zawrzeć ponadczasową wrażliwość, która sprawi, że za dziesięć czy dwadzieścia lat te teksty wciąż będą świeże. W tym sensie, że wciąż będą przemawiać do odbiorcy, ich przesłanie cały czas będzie aktualne. Cały czas będzie nas poruszać. A to dlatego, że jest w ,,Brumie'' głęboko pod wszystkim zagrzebana – choć czasami wyraźnie, na podobieństwo przebiśniegów, przebijająca się – miłość. Miłość, którą widać między słowami, w tych spacjach, przerwach, niedomówieniach, jak wierszu ,,Pomiędzy''. Miłość, która jest czasami oczywista i delikatna – jak w ,,Mruczando''.
Chassefierre - awatar Chassefierre
ocenił na91 rok temu
Wybór poezji Emily Dickinson
Wybór poezji
Emily Dickinson
1775 „Ziemia ma tonów w bród” Tam gdzie melodii brak Jest nieznany półwysep. Piękno natury to fakt. Zaświadcza je morze, I jej ląd go zaświadcza, Lecz koronnym dowodem Jest elegia świerszcza”. (s. 498) przekł. Krystyna Lenkowska *** Wiele tonacji ma ziemia. Tam, gdzie melodia się kończy Nieznany rozciąga się półwysep. Piękno natury jest dziełem. Zaświadczam jej lądom, Świadczę oceanowi, Ona zaś elegię dla mnie Zaśpiewać każe świerszczowi” przekł. Tadeusz Sławek (s. 499) *** Porównaj! Zaprezentowane teksty to skala możliwości tłumaczeń. Emily Dickinson, Wybór poezji, Wstęp i opr. Agnieszka Salska, Ossolineum, Wrocław 2021. Warto wiedzieć, że Emily Elizabeth Dickinson: • urodziła się w i zmarła w tym samym domu, (w domu rodzinnym w Amherst w stanie Massachusetts); • obok Whitmana była największą poetką amerykańską XIX w.; • łączyła ją szczególna więź z ojcem: bała się go, będąc dzieckiem, buntowała się przeciwko niemu jako młoda dziewczyna, a z czasem zrozumiała jego wrażliwość i dobroć; • ojciec miał czytać tylko w niedzielę, lubił obserwować i karmić ptaki; • dostała od niego w prezencie psa Carla, by mogła czuć się bezpiecznie. (ze Wstępu A. Salskiej). Poezja w wydaniu Emily Dickinson to krótki, lapidarny tekst, ale myśl, opis, spojrzenie wymaga dłuższej refleksji: 676 „Najmniejsza Pszczoła – Co Miodem przymnaża Latu Ważności- Rada – że choć tak skromny – Ma udział W Bursztynowej Ilości”.(s. 268) Poezja E. Dickinson poza czasem i przestrzenią. Przekracza ramy epok, ma współczesne oblicze. 10/10
zoe - awatar zoe
ocenił na105 miesięcy temu
Poezje zebrane: Alberto Caeiro Fernando Pessoa
Poezje zebrane: Alberto Caeiro
Fernando Pessoa
Żałuję, że dopiero teraz przekroczyłem granice tradycyjnie określonych pojęć. Ponieważ to, co było wcześniej, oznaczało tylko nieśmiałe przymierzanie się do filozofii istnienia, w zakresie której moja wiedza zaledwie dorastała do czasu stworzonego przez Fernanda Pessoę. Wspominam o czasie, którego sam Pessoa zbytnio nie cenił. Jako przeciwnik klasycznego postrzegania zjawisk, wieszczył rychły upadek czwartego wymiaru. Jego poetycka wiedza o rzeczach przedstawiała świat jako widowisko, badające zewnętrzne i wewnętrzne przejawy życia. Jednak cała wymyślona przez niego rzeczywistość stanowi dla mnie podwaliny pod nową filozofię, bez podziałów na stany duszy i wiary w bezkres. Wszystko ma swój początek i koniec. A przede wszystkim obdarzone jest cechą nieuniknioności, tym samym, co pozostaje w Przyrodzie główną panującą zasadą. Rozważania nad świadomością zaprowadziły mnie do sformułowań godzących we wszystko, co może być skomplikowane. Bo poezja Pessoi jest sztuką prostych wyobrażeń, ekspresją wyrażającą się w nadawaniu rzeczom pierwotnego sensu. To dyskretna liryka, pozbawiona pesymizmu o który ją kiedyś posądzałem. W tym, na co spogląda portugalski poeta, dostrzegłem cały Wszechświat i wróciłem do pradawnych myśli, według których bycie tu i teraz zawiera wystarczająco dużo piękna aby cieszyć się nim tak, jak czyniono to dawniej. To powrót do słońca i wiatru, wyprawa w poszukiwaniu rozsiewanego przez dobrych ludzi światła. Wydaje mi się, że Fernando Pessoa przywrócił rzeczywistości szlachetność, z tą swoistą dla niego harmonią i subtelnym umiarem. Nienadawanie przez niego nazw jest dla mnie czymś fantastycznym, pozwala mi dostrzec jedynie zarysy określeń, nad których docelowym kształtem muszę już popracować samodzielnie. Z domu na wzgórzu widać bardzo wiele. Przez chmury przebija się fałsz Wielkiej Tajemnicy, tymczasem na dole można zauważyć skutki ludzkiego działania, a w zasadzie brak tych skutków. Pessoa z pozycji mieszkańca poetyckiego wzniesienia zamierza zdrapać nałożone na niego oczekiwania. Pragnie czystych chwil, obdartych z ukrytego znaczenia ale niepozbawionych wrażliwości. Czytając jego wiersze ma się wrażenie obecności łagodnych pragnień. Czułych na wszelkie przejawy życia, sprawiających wrażenie smutnych, ale będących refleksyjnymi. To jest właśnie to, tak powinno się odczuwać zadowolenie wynikające z poczucia własnego istnienia. Niech pękają filozofie baniek mydlanych, to co było, nie musi za wszelką cenę nadal pozostawać w pamięci. Dzięki takiemu podejściu mogłem nazwać w ludzkim języku rzeczy, które nigdy nie posiadały osobowości. To dla mnie wybitne novum. Mam ochotę go nazwać mistykiem, jednak on właśnie zabronił zwracania się do niego w ten sposób. Niech w takim razie zostanie tłumaczem Przyrody, bo jego wyraźny panteizm ma okno skierowane właśnie ku Naturze. Zmysły Fernanda Pessoi postrzegają ludzi przez pryzmat otaczającego ich świata roślin i zwierząt. Nawet materia nieożywiona staje u niego na zaszczytnym miejscu. Portugalski poeta nie jest religijny, klasyczna boskość ma skazę fałszerstwa a bogactwem człowieka jest pozbawiona otoczki ze złudzeń, umiejętność patrzenia na byt. To swojska i bliska lekkiej duszy poezja, z mnóstwem poczynionych obserwacji natury egzystencjalnej. Cieszę się, że w gąszczu heteronimów Fernanda Pessoi wyciągnąłem na światło dzienne akurat ten. Alberto Caeiro stał się dla mnie kwintesencją prostoty, z jednoczesnym uwielbieniem dla jego umiejętności zadawania metafizycznych pytań. Ciekawi mnie, co następnym razem wyciągnie ze swojej starej skrzyni ten twórca czasowych pętli.
czytający - awatar czytający
ocenił na104 lata temu
Poltergeist Urszula Honek
Poltergeist
Urszula Honek
Widmowa intymność Urszuli Honek W tomiku „Poltergeist” Urszula Honek powraca do tego, co w jej poezji najmocniejsze: do szeptu, do ciszy po kimś, kto odszedł, a jednak wciąż jest. Do niewidzialnych ruchów powietrza, dzięki którym można odróżnić pustkę od obecności. To poezja pisana w przestrzeni między światem żywych a światem zmarłych – i o tym, jak bardzo oba się przenikają. Honek nie konstruuje klasycznej opowieści o żałobie. Jej język nie jest lamentem ani próbą uporządkowania doświadczenia straty. To bardziej ciąg rejestracji drobnych, czułych momentów, w których umarli – bliscy, ale też ich cienie, wspomnienia, echa – powracają materialnie: w cieniu na chodniku, w dreszczach, w skrzypieniu drzwi. „Chcę myśleć o niej jak o żywej” – pisze w jednym z wierszy i to zdanie wyznacza ton całego tomu. Bohaterka liryczna nie tyle rozpamiętuje, co zamieszkuje przestrzeń nawiedzoną, a nawiedzenie jest tu formą miłości. Motyw poltergeista, czyli ducha, który nie tyle straszy, ile komunikuje swoją obecność poprzez drobne zakłócenia codzienności, staje się metaforą pamięci o tych, którzy odeszli. Nie jest to pamięć monumentalna – raczej codzienna, krucha. Wiersze takie jak „Inni” czy „Dom na wzgórzu” rejestrują ten stan zawieszenia ze szczególną delikatnością. Lęk miesza się z potrzebą kontaktu, a nocne czuwanie z gestami miłości: przejściem do łóżka zwierzęcia, trzymaniem go „obiema rękoma za łapę”, wypowiadanym wreszcie po miesiącach „nie wierzę, że jej nie ma”. Dużą siłą tomu jest to, jak Urszula Honek łączy elementy realistyczne z widmowymi. Opis zwyczajnych przedmiotów – żelu do mycia, cieni do powiek, bezbarwnego błyszczyka – nabiera tu intensywności. W wierszu „Mama” te przedmioty stają się niemal relikwiami, a jednocześnie z brutalnością przywołują doświadczenia graniczne, o których bohaterka nie potrafi mówić wprost. Właśnie w takich momentach ujawnia się niezwykła wrażliwość poetki: jej świadomość, że przedmioty przechowują więcej niż słowa. W końcowych partiach tomu, zwłaszcza w wierszu oznaczonym „III”, widmowość zyskuje wymiar apokaliptyczny. Świat, w którym zostają tylko szkielety zwierząt i skrzypiące szafki, zdaje się projekcją skrajnej tęsknoty – tak intensywnej, że prowadzącej do fantazji unicestwienia wszystkiego, co nie jest miłością. Ten ton, choć mroczny, nie przytłacza – u Honek destrukcja jest zawsze drugą stroną przywiązania, a groza podszyta jest czułością. „Poltergeist” to tom niezwykle spójny, przejmujący i zaskakująco intymny. Urszula Honek nie potrzebuje metafor o wysokim napięciu – jej siła tkwi w tym, co nieoczywiste, w ruchach niemal niezauważalnych. To poezja pisana w półmroku, w którym widać nie tylko to, co realne, ale i to, co zostało utracone, lecz nadal – poprzez dźwięk, cień, przeciąg – istnieje. Nie dziwi więc, że wrażliwość tego tomu została dostrzeżona także przez kapitułę Nagrody im. Wisławy Szymborskiej, do której „Poltergeist” trafił jako nominowany. To potwierdzenie, że Urszula Honek tworzy dziś jedną z najważniejszych i najsubtelniejszych poetyk współczesnej literatury. Jeśli duchy istnieją, to właśnie takie jak u Honek: ciche, proszące o światło, utkane z miłości.
Czytadło - awatar Czytadło
ocenił na93 miesiące temu
Horrendum Urszula Kozioł
Horrendum
Urszula Kozioł
To mój kolejny tomik wierszy Urszuli Kozioł i wrażenia są dosyć podobne, jak z poprzednich. Poetka ciągle drąży te same tematy. Znowu jest piękna natura i niepewna kondycja człowieka. Powtarza się motyw przejścia na drugą stronę życia: „Kto przeprowadzi mnie przez lód?”. Te wiersze to wspomnienia, wyobrażenia, koszmary senne, odwołania do dzieł innych twórców: Mickiewicza, Cervantesa, Whitmana a także często do mitów starożytnych Greków. Znajduję w nich też to co szczególnie lubię: Urszula Kozioł opisuje trudy tworzenia i naturę procesu powstawania wierszy (Do wiersza – s. 7) Wspaniałe to wiersze, pełne bogactw i uroków natury oraz pytań filozoficznych; ciekawych skojarzeń, metafor, porównań. To wiersze pozwalające czerpać pełnymi garściami z bliskiego nam dziedzictwa kulturowego. W „Horrendum” Autorka rozgryza istotę Wszechświata, działanie przypadku, ogromną niewiedzę ludzi na te tematy. Oczywiście nie jest to książka do jednorazowego przeczytania, ale do powrotów, ponownego studiowania, odkrywania i odczuwania jeszcze raz przyjemności z obcowania z tymi głęboko pięknymi wierszami. Gorąco polecam. Nie mogę się powstrzymać od zacytowania kilku malutkich fragmentów: „… jednak rozróżnisz wiersz od niewiersza zgadniesz że tu właśnie jest wiersz jego rozpoznawalny deseń …” – Lingwa, s. 15 „już ster wieczoru przejmują chóry żab z solowym trelem słowika i srebrny niebokrążca szykuje wody na wniebowstąpienie nie wiem czy kropla rosy drży z zachwytu czy trwogi podobnie jak moje serce” – Gamy II – s. 26 „… tak weźmy choćby mój przypadek bo przecież całkiem przypadkiem zjawiłam się bo mogło mnie wcale nie być nie tu, nie teraz, nie pod taką postacią w jakiej przypadkiem zjawiłam się i nikt by tego nawet nie spostrzegł nie zauważył że mnie nie ma że brak i mnie i mojego słowa czy na pewno nikt inny nie napisałby nigdy tych wierszy które ja od niechcenia kreślę od lat …” – Horrendum s. 44
Mikila - awatar Mikila
oceniła na84 miesiące temu
Hulanki & Swawole Tomasz Różycki
Hulanki & Swawole
Tomasz Różycki
Nie znałam Tomasza Różyckiego, poety, najpierw bowiem przeczytałam jego "Złodziei żarówek". Bardzo mi się ta powieść podobała, uznałam, że warto sięgnąć i po wiersze, zwłaszcza że "Hulanki & Swawole" weszły do finału Nike. Musiałam dość długo czekać w kolejce bibliotecznej, co w sumie napawa mnie optymizmem. Wiersze zaś, gdy już zaczęłam je czytać, niekoniecznie wzbudziły takie odczucia, zapowiadane też przez tytuł. W kilku utworach są nawiązania do karczmy o takiej nazwie, w której, jak i w Mickiewiczowskim "Rzymie" można "ćmić lulki" i "tumanić", i gdzie nawet "na dnie kielicha wytrącił się mefisto", ("Istny Niemiec"). Wiele tu również nawiązań mitologicznych, jest Kalipso, Odyseusz, Hermes, wracamy do źródeł. Z kolei wiersz "Cel" przypomina w pierwszym wersie wpis Słowackiego "W pamiętniku Zofii Bobrówny". Jest jednak mroczny, a nawet "czarny", jak musiałby być atrament, by napisać wiersz. "Niech mnie nie proszą o wiersz przyjaciele" - kim są? To żołnierze walczący w Ukrainie. Ten temat wraca w wielu wierszach, niektóre są dedykowane konkretnym osobom. Pomiędzy snajperami, dronami, uchodźcami, obroną Azowstalu jest i "obrona poezji, z powodu której dzieje się tyle co nic". Jak zauważa poeta w prozie poetyckiej, bo i ten gatunek pojawia się w tomie, "poezja nie jest dobrym kryterium prawdy". Co w takim razie nią jest, gdzie jej szukać? Może w miłości? Choć znów poeta mówi: "Nie mam dobrego zdania o miłości", przestrzega przed zakochaniem się w "Spince" czy w wierszu "Maj, zakwita step". A Bóg, gdzie jest? - "trochę pusty w środku", "dyktuje nam świat", "opowiada kosmos" i "nadal majsterkuje świat w szopie". Pięknie to wszystko pokazuje poeta w kolejnych obrazach, metaforach, porównaniach, każe zastanowić się nad okropnościami wojny, ale i nad pięknem natury i życia, jednak życia. "Co przeciw śmierci" pyta Różycki i odpowiada: " Jak najwięcej życia, tańce, światło (...) miłość". Warto zatrzymać się dłużej na tych 69 wierszach, wrócić do tych, które wcześniej przykuły uwagę, zainteresowały bardziej niż inne. Mam swoje ulubione, zamieściłam tu cytaty z niektórych. Czytam kolejny raz, otwieram się na nowe doznania, poszukiwania może innych znaczeń. Kolejki w bibliotece nie ma, nikt z czytelników na razie nie czeka na "Hulanki & Swawole", mogą zostać na dłużej u mnie - "Poezja jest głodem, ma przydatności do spożycia nieczytelny termin..."
wiesia - awatar wiesia
oceniła na83 miesiące temu

Cytaty z książki Ktoś tu przyjdzie. Sztuki teatralne

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Ktoś tu przyjdzie. Sztuki teatralne