rozwińzwiń

Pić czy nie pić? Co nauka mówi o wpływie alkoholu na zdrowie

Okładka książki Pić czy nie pić? Co nauka mówi o wpływie alkoholu na zdrowie autora David Nutt, 9788367805384
Okładka książki Pić czy nie pić? Co nauka mówi o wpływie alkoholu na zdrowie
David Nutt Wydawnictwo: Krytyka Polityczna nauki społeczne (psychologia, socjologia, itd.)
320 str. 5 godz. 20 min.
Kategoria:
nauki społeczne (psychologia, socjologia, itd.)
Format:
papier
Data wydania:
2024-06-12
Data 1. wyd. pol.:
2024-06-12
Data 1. wydania:
2020-01-09
Liczba stron:
320
Czas czytania
5 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
9788367805384
Tłumacz:
Maciej Lorenc
Średnia ocen

6,8 6,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Pić czy nie pić? Co nauka mówi o wpływie alkoholu na zdrowie w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Pić czy nie pić? Co nauka mówi o wpływie alkoholu na zdrowie



książek na półce przeczytane 232 napisanych opinii 222

Oceny książki Pić czy nie pić? Co nauka mówi o wpływie alkoholu na zdrowie

Średnia ocen
6,8 / 10
160 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Pić czy nie pić? Co nauka mówi o wpływie alkoholu na zdrowie

avatar
262
8

Na półkach: ,

Spodziewałam się czegoś więcej. W dodatku autor stawia tezy dla mnie nie do zaakceptowania np. pozwolenie dla picia nastolatków. Ogólnie można z tej książki wywnioskować, że alkoholik to pije codziennie a jak sobie zrobisz w tygodniu 1-2 dni przerwy to świetnie.
Można powiedzieć, że chwilami wręcz szkodliwa książka.

Spodziewałam się czegoś więcej. W dodatku autor stawia tezy dla mnie nie do zaakceptowania np. pozwolenie dla picia nastolatków. Ogólnie można z tej książki wywnioskować, że alkoholik to pije codziennie a jak sobie zrobisz w tygodniu 1-2 dni przerwy to świetnie.
Można powiedzieć, że chwilami wręcz szkodliwa książka.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
489
78

Na półkach:

Zawiodłam się na tej pozycji. Spodziewałam się więcej wiedzy merytorycznej, wlaczając w to dogłębny opis choroby alkoholowej.. Słabe 6..

Zawiodłam się na tej pozycji. Spodziewałam się więcej wiedzy merytorycznej, wlaczając w to dogłębny opis choroby alkoholowej.. Słabe 6..

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
93
91

Na półkach: , ,

To NIE jest książka potępiająca alkohol i jego użytkowników. Autor nie ma złudzeń – pijemy od tysiącleci i nie przestaniemy, pomimo pełnej świadomości konsekwencji, pomimo osobistych doświadczeń i niezliczonych dowodów na toksyczność alkoholu dla jednostki oraz na jego szkodliwość społeczną.

Mając tę świadomość autor nie stara się swoich czytelników przekonać do abstynencji, ale do odpowiedzialnego picia. Przede wszystkim szczegółowo opisuje wpływ alkoholu na całe ciało i poszczególne organy. Dużo miejsca poświęca jego oddziaływaniu na neuroprzekaźniki. Ale to nie wszystko – czytelnik dostaje też garść porad, które mogą mu pomóc zoptymalizować używanie alkoholu w taki sposób, aby zrównoważyć negatywne konsekwencje i pozytywne odczucia związane ze stanem upojenia.

Chyba najbardziej szokujące są jednak rozdziały odsłaniające mechanizm, za sprawą którego alkohol, będący de facto narkotykiem i wyrządzający więcej szkód niż heroina czy mefedron, pozostaje nadal legalny, podczas gdy w większości krajów trzeba się liczyć z konsekwencjami prawnymi za palenie marihuany. Jak zwykle chodzi o pieniądze, które szerokim strumieniem płyną do skarbu państw od przemysłu alkoholowego. I nie ma przy tym znaczenia, że na leczenie konsekwencji picia pochłania znacznie więcej środków.

Ogromną zaletą tej książki jest to, że skorzysta z niej każdy: zarówno abstynent czy osoba pijąca okazjonalnie, która utwierdzi się w swoich wyborach, jak i ci, którzy z piciem przesadzają a nawet uzależnieni, którzy poszukują zrozumienia, wsparcia i pomocy.

To NIE jest książka potępiająca alkohol i jego użytkowników. Autor nie ma złudzeń – pijemy od tysiącleci i nie przestaniemy, pomimo pełnej świadomości konsekwencji, pomimo osobistych doświadczeń i niezliczonych dowodów na toksyczność alkoholu dla jednostki oraz na jego szkodliwość społeczną.

Mając tę świadomość autor nie stara się swoich czytelników przekonać do...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

603 użytkowników ma tytuł Pić czy nie pić? Co nauka mówi o wpływie alkoholu na zdrowie na półkach głównych
  • 392
  • 199
  • 12
67 użytkowników ma tytuł Pić czy nie pić? Co nauka mówi o wpływie alkoholu na zdrowie na półkach dodatkowych
  • 26
  • 15
  • 9
  • 8
  • 3
  • 3
  • 3

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Epidemia samotności. Jak budować trwałe więzi we współczesnym świecie Agnieszka Łopatowska
Epidemia samotności. Jak budować trwałe więzi we współczesnym świecie
Agnieszka Łopatowska Monika Szubrycht
Książka „Epidemia samotności” Agnieszki Łopatowskiej i Małgorzaty Szubrycht czekała na mojej liście „do przeczytania” już od 2025 roku. Sięgnęłam po nią dopiero teraz, w kwietniu 2026 i mam wrażenie, że trafiła do mnie w dobrym momencie. Szczerze mówiąc, po tytule spodziewałam się raczej klasycznego poradnika. Czegoś w stylu: konkretne wskazówki, jak radzić sobie z samotnością. Tymczasem dostałam coś zupełnie innego. I chyba właśnie to najbardziej mnie zaskoczyło. To książka oparta na rozmowach. Autorki oddają głos specjalistom — psychologom, terapeutom, pedagogom czy nauczycielom, którzy na co dzień spotykają się z różnymi obliczami samotności. Dzięki temu temat nie jest pokazany jednostronnie, tylko z kilku perspektyw, co naprawdę daje do myślenia. Najbardziej zostało ze mną to, jak ta książka „odczarowuje” samotność. Zamiast traktować ją wyłącznie jako coś złego, zaczyna się widzieć ją trochę szerzej. Nie każda samotność jest destrukcyjna - czasem może być potrzebna, dawać przestrzeń na zatrzymanie się czy poukładanie myśli. Duży plus za sam klimat książki. Nie jest ciężka ani przytłaczająca, mimo że dotyka trudnego tematu. Czyta się ją raczej jak spokojną rozmowę - taką, która trochę uspokaja i pozwala spojrzeć na różne rzeczy z dystansu. To dość krótka pozycja i dzięki lekkiemu stylowi można ją przeczytać nawet w jeden wieczór. Momentami czułam lekki niedosyt, ponieważ chętnie weszłabym głębiej w niektóre wątki. Ale mam też poczucie, że to było zamierzone. To raczej wprowadzenie i zaproszenie do dalszego myślenia niż wyczerpujące opracowanie tematu.
PaniBudujeKariere - awatar PaniBudujeKariere
ocenił na77 dni temu
Patodeweloperka. To nie jest kraj do mieszkania Bartosz Józefiak
Patodeweloperka. To nie jest kraj do mieszkania
Bartosz Józefiak
Po "Wszyscy tak jeżdżą" sięgnęłam po kolejną książkę Bartosza Józefiaka i po raz kolejny było to spotkanie z wartościową lekturą. "Patodeweloperka: to nie jest kraj do mieszkania” to reportaż, który wciągnął mnie w informacje o ogromnie ważnej branży, która notabene decyduje o bezpieczeństwie i spokoju człowieka, jest swoistą podwaliną do innych działań i decyzji w życiu. Autor sięgnął po temat budownictwa mieszkaniowego dostarczanego społeczeństwu przez deweloperów. Dodatkowym atutem tej książki jest jej merytoryczność, wielowątkowość i niestety wciąż aktualność. Czy dowiemy się zatem "Jak budować wygodne mieszkania i osiedla z myślą o lokatorach i środowisku?" (str. 267),czy raczej otworzą się oczy jak jest najczęściej w tej branży. Bartosz Józefiak przygląda się problemowi z wielu stron: ekonomicznej, społecznej, urbanistycznej i ludzkiej. Nie ogranicza się do prostych tez ani łatwych ocen, ale cierpliwie odsłania kolejne warstwy oblicza rynku mieszkaniowego, pokazując, jak systemowo doprowadzono do sytuacji, w której mieszkanie w Polsce przestało być podstawową potrzebą, a stało się luksusem dostępnym dla nielicznych, którzy dyktują ceny i warunki bardzo dużej grupie ludzi. "-Mieszkania nie tanieją dlatego, że deweloper stwierdzi: "A, już zarobiłem, teraz macie taniej". Ceny spadają wtedy, kiedy już nikogo nie stać na to, żeby mieszkanie kupić." (str. 267) Autor kieruje reflektory na problem fundamentalny zwłaszcza dla młodego pokolenia, ludzi, których nie stać na własny dach nad głową, mimo pracy, wykształcenia i społecznych aspiracji, bo nie zarabiają wystarczająco, aby uzyskać zdolność kredytową pozwalająca na "zdobycie" własnego M. W książce wyraźnie wybrzmiewa teza, że obecny model rynku mieszkaniowego nie służy mieszkańcom, lecz stał się narzędziem do pomnażania kapitału przez bardzo wąską bogatą grupę beneficjentów. Ci zaś dyktują wygórowane warunki osobom, które znalazły się w dramatycznej sytuacji braku miejsca do życia. „Patodeweloperka”. …” to także książka ostrzegawcza, brutalnie obnażająca mechanizmy, które normalizują chaos przestrzenny, ciasnotę, mikroapartamenty bez dostępu do światła czy zieleni oraz dehumanizację mieszkania jako przestrzeni do życia. Może być też swoistą "Trąbą jerychońską" skierowaną w stronę zarządzających na poziomie centralnym jak i regionalnym, ale także do nabywców, którzy bezrefleksyjnie dają się wciągać w nieuczciwe gry deweloperów i wreszcie inwestorów, którzy idą na łatwiznę. Obnaża absurdy programów rządowych, które tylko windują ceny metra, pokazuje jak działa cały system i proces nowej inwestycji i kto tak naprawdę dyktuje warunki, wyciska z metrażu ile się da i kieszeni. Wytyka też nieumiejętność decydentów do stawiania warunków deweloperom i ich całkowitą kapitulację: "Menadżerka Agnieszka uważa, że niezbędny jest dialog między inwestorami a samorządem. Bo wbrew pozorom nie musi być tak, że urzędnicy i przedsiębiorcy stają po dwóch stronach barykady. _My jesteśmy otwarci. Czemu urzędnik nie przyjdzie i nie powie "Chcecie budować? Super, pozwolę wam, dogadajmy się, ale ja chcę jedną klatkę z mieszkaniami komunalnymi". (str. 279) Autor wnikliwie przygląda się też "świętemu hasłu" deweloperów, czyli "optymalizacji", które jest kluczem do oszczędności na wszystkim, począwszy od planów, materiałów, sprzętu i wykonawcach. To dzięki "optymalizacji" klienci kupują coraz skromniej wyposażone mieszkania, mniej wygłuszone, mniej ustawne, mniej komfortowe do życia. Dowiemy się co to jest „święty „ PUM i poznamy tajniki marketingu deweloperskiego. Ciekawym wątkiem poruszonym przez autora, który potwierdza też moje obserwacje i przemyślenia, jest ten dotyczący podejścia młodych ludzi do mieszkania. W moim odczuciu dotyczy to także wielu wynajmujących, którzy nie przyzwyczajają się do miejsca. "- Podejście ludzi mieszkających w nowym budownictwie jest kompletnie inne niż lokatorów w starych blokach. Dzisiaj klient ma swoje mieszkanie i ma wywalone, co się dzieje naokoło. Na zebraniach wspólnoty zrobi awanturę, dlaczego on ma utrzymywać ten trawnik, ile to kosztuje, czemu to ma ładnie wyglądać? Jemu są nie potrzebne części wspólne, bo jak coś jest wspólne , to jest niczyje, nikt o to nie zadba." (str. 97) Czy zatem deweloper buduje tak, jak klienci mu na to pozwalają zgadzając się kupić wszystko jak leci, w myśl im taniej tym lepiej, stać mnie tylko na tańsze tu i teraz, nie ważne ile w przyszłości to tanie będzie mnie kosztowało? Albo obchodzi mnie to tylko teraz, bo za jakiś czas będę mieszkał gdzie indziej. A z drugiej strony czy to droższe jest zawsze lepsze, też niekoniecznie. Ogromną siłą tej publikacji jest jej solidne udokumentowanie. Autor opiera się na danych, przykładach, rozmowach i analizach, dzięki czemu książka nie jest publicystycznym manifestem, lecz rzetelnym reporterskim "sprawozdaniem" z branży. To tekst, który działa jak dzwon alarmowy, może budzić z letargu, otworzyć oczy, prowokować do refleksji, niemniej osobiście nie mam nadziei na realną zmianę gdziekolwiek. Choć na ostatnich stronach autor daje pozytywny przykład to jest to tylko jedna jaskółeczka, która w ogromie patologicznego podejścia do swojej roboty, wiosny nie czyni. „Patodeweloperka. ...” to książka ważna i potrzebna, jedna z tych, które zostają w czytelniku na długo po zamknięciu ostatniej strony. Kolejne chapeau bas dla Bartosza Józefiaka za odwagę, konsekwencję i warsztat. To nie jest tylko książka o mieszkaniach. To książka o prawie do godnego życia."Patodeweloperka: to nie jest kraj do mieszkania" to lektura, obok której trudno przejść obojętnie a na dodatek napisana w bardzo ciekawym ujęciu i schemacie. Zdecydowanie warto.
Agnieszka - awatar Agnieszka
oceniła na93 dni temu
Rozpad umysłu. Biografia schizofrenii Jeffrey Alan Lieberman
Rozpad umysłu. Biografia schizofrenii
Jeffrey Alan Lieberman
Początek tego tytułu jest poniekąd o mnie. Im dłużej słuchałam książki, tym bardziej rozpadała się moja ciekawość tematyką i dalszym słuchaniem. Ale pod koniec roku byłam dziwnie uparta i stwierdziłam, że na pewno ta książka mnie zaskoczy. Początek był ciekawy i podobał mi się styl omawianych obszarów, czy historii ludzi chorych. Lecz uważam tę książkę za bardzo przydługą, bo gubiłam się w rozmyślaniach i analizach, może dlatego że nie jestem specjalistką z dziedziny analizowania chorób psychicznych. Sięgnęłam po nią, bo parę podobnych książek mam już na swoim koncie i to bardzo dobrych, co sprawiło, że bardzo lubię odkrywać psychiczne podłoża rozwoju chorób i zrozumieć jak były odkrywane, no i ciekawi mnie ludzki mózg. Więc siłą rzeczy ta książka była dla mnie z automatu na wygranej pozycji. Niestety ta szczegółowość i pewne rozciąganie historii momentami dawały efekt lania wody i powtarzania tematów, że odpływałam i nie mogłam złapać skupienia. Tego było dużo. Chociaż warto zauważyć, że jeśli byłabym osobą, która pracuje z osobami chorującymi, albo planuje rozwijać się zawodowo w tym obszarze, albo zna kogoś kto jest chory lub potencjalnie może być chory (tak, ta choroba nie zawsze jest od razu widoczna),to uważam tę książkę za ważną i dobrą. Bo pokazuje skalę, historię jak kiedyś ją widziano albo nie widziano. Jest też o dużym smutku, samotności i walce z władzą, co jest według mnie bardzo ważną historią, którą trzeba pamiętać, gdyż czasem zdarza nam się wpadać w poczucie pewności wiedzy i myślenia, że dotarliśmy do miejsca, w którym nie trzeba wiedzieć więcej. Ta książka jest bardzo wielowymiarowa, choć trzeba momentami zaciskać zęby, aby dotrzeć do końca rozdziału czy książki. Mimo to uważam, że dobrze że ją przeczytałam bez powodu innego niż ciekawość.
Matimajczyta - awatar Matimajczyta
oceniła na61 miesiąc temu
Grzybobranie. Kulturowa historia psylocybiny Maciej Lorenc
Grzybobranie. Kulturowa historia psylocybiny
Maciej Lorenc
Pora powrócić do tytułów, które już od jakiegoś czasu zalegały na półce i domagały się przeczytania. Elektroniczna półka też się liczy, bo właśnie stąd jest Grzybobranie. Miałam przyjemność przesłuchać je w audiobooku i była to niesamowita przygoda w świecie grzybów. Twój przyjaciel grzyb 🍄 Jak mogliśmy dowiedzieć się z Krótkiej historii inteligencji , grzyby nie są ani roślinami, ani zwierzętami. Są osobnym królestwem. Z jednej strony rosną i się nie poruszają, z drugiej strony oddychają tlenowo. Pośród wielu gatunków (z których ogrom jest nadal nieodkrytych) są gatunki psylocybinowe, które zawierają w sobie substancje wywołujące odmienne stany świadomości. Etymologia słowa psychodeliki pochodzi z języka greckiego i składa się z dwóch słów. Psyche (dusza) oraz delos (ujawniać, objawiać),co daje nam znaczenie "ujawniać duszę". Ukazuje to umiejętność substancji psychodelicznych do głębokich zmian w świadomości i percepcji. Autor prowadzi nas przez czasy w których substancja ta była używana już przed tysiącami lat podczas religijnych praktyk autochtonów np. z Meksyku, aż po wiek XX w którym kontrkultura hipisowska korzystała z właściwości grzybów psychodelicznych i niedługo później została zakazana i umieszczona na liście klasyfikacji narkotyków według stopnia szkodliwości i potencjału uzależniającego jako silnie uzależniająca substancja, która nie ma zastosowania w medycynie. Jak się okazuje - jest zupełnie inaczej. Od lat psychodeliki są demonizowane, choć mają ogromny potencjał do tego, aby używano ich jako pomoc w terapii przy leczeniu uzależnień, czy też depresji. Gdy książka bawi i uczy Tytuł jest z roku 2023. To znaczy, że dane są aktualne (choć oczywiście przez dwa lata mogły dojść różnego rodzaju aktualizacje w stanie wiedzy na temat psychodelików). Poza historią i kulturą, autor zabiera nas do gabinetów psychoterapii oraz w miejsce eksperymentów, gdzie testowano działania substancji. Jest to ogromna dawka wiedzy w przyjemnym wydaniu. Autor lekko prowadzi nas przez lata nauki, przemian społecznych i prawnych. Opisuje chemię, która nawet dla początkujących nie jest straszna. Niektóre rzeczy co prawda musiałam sobie wyguglować, żeby mieć jaśniejszy obraz sytuacji, ale nie było to utrapieniem, a raczej zaspokajaniem własnej ciekawości. Balans 𐄷 Autor pozostaje bezstronny wobec przedstawianych informacji. Nie zachęca on do sięgania po substancje psychoaktywne (zwłaszcza bez nadzoru profesjonalistów),jednak da się wyczuć, że temat jest bliski jego sercu. Mogę szczerze polecić przedstawiony tytuł dla pasjonatów środków psychoaktywnych (nieważne jak źle to w tej chwili brzmi) oraz dla tych, którzy szukają ciekawej tematyki z którą mogliby się zapoznać. Dla mnie był to świetnie spędzony czas i zapoznanie się z ogromem wartościowych informacji.
Klaudia - awatar Klaudia
oceniła na101 miesiąc temu
Zakaz gry w piłkę. Jak Polacy nienawidzą dzieci Michał R. Wiśniewski
Zakaz gry w piłkę. Jak Polacy nienawidzą dzieci
Michał R. Wiśniewski
Michał Radomił Wiśniewski kończy(?) swoją trylogię non fiction, którą roboczo nazywam "antropologiczną". W swoich esejach-reportażach poddawał on analizie zjawiska i przedmioty codzienne - Internet, smartfon oraz - w najnowszej pozycji - polski stosunek do dzieciństwa i dzieci. Gęsty opis, który stosuje Wiśniewski, nie jest jednak opisem badacza, a opisem osoby wrażliwej i obdarzonej zmysłami czułego obserwatora. Chociaż to może tutaj widać pierwsze braki w porównaniu z innymi książkami MRW (zarówno eseistycznymi, jak i jego doskonałą i niedocenioną trylogią beletrystyczną) - wrażliwości nie sposób wciąż Autorowi odmówić, ale zaczyna chyba brakować czułości i co ważniejsze cierpliwości. Ja wiem, że waga tematu nie daje nam pola na cierpliwość ("cierpliwość to brak działania" - mógłby Wiśniewski mi odpowiedzi, zgodnie z prawdą),a czułość rezerwuje wyłącznie do pozycji dziecka ("nie będę głaskał przemocowców" - też prawda),ale to właśnie te dwie cechy tak mnie do pisarstwa MRW przyciągały, nawet zza czasów blogowych ("Pattern Recognition" wróć!) Żeby była pełna jasność, osobiście z obserwacjami, diagnozami i postawą polityczną Wiśniewskiego w pełni się zgadzam i identyfikuję. Nie mogę jednak pozbyć się wrażenia, że o ile diagnozy są stawiane pewnie, to sposób w jaki MRW proponowanie nam rozwiązania, podszyty jest pewną bezsilnością. By naprawić polski stosunek do dzieci musimy bowiem wyłącznie wydobyć się z odmętów kapitalizmu i ze sprzężonego z nim patriarchatu. Bez spiny. Damy radę. Prawda? ...prawda? Wiśniewski proponuje nam rozwiązania podpatrzone w Szwecji, Niemczach i Finlandii, ale one tam działają właśnie dlatego, że tam udało się chociaż częściowo zwalczyć i K. i P.. U nas wymagałoby to rewolucji mentalnej (takiej prawdziwej Rewolucji Moralnej),której w kraju nigdy nie było, nawet w czasach przechodzenia z PRL ku III RP. Sam uważam, że warto wysiłek podjąć i jestem gotowy zmieniać siebie (nie oszukujmy się, wszyscy musimy jakąś zmianę przejść - nawet Autor książki) i pomagać innym. Wiśniewski znalazł najlepszy powód, by to zrobić: "zróbmy to z miłości" - pisze. Ale czy inni posłuchają? Bo może problemem, z którego nasza nienawiść do dzieci wyrasta, problemem nadrzędnym (trochę przez MRW we wstępie rozbrojonym),jest to, że nie potrafimy kochać siebie nawzajem?
ngineguy - awatar ngineguy
ocenił na61 miesiąc temu
Jak złodziej przyszła. Reportaże i rozmowy o starości Elżbieta Strzałkowska
Jak złodziej przyszła. Reportaże i rozmowy o starości
Elżbieta Strzałkowska Grażyna Latos
To książka o tym, o czym głośno się nie mówi. Przynajmniej w przestrzeni publicznej. Starość, bo o niej mowa w ostatnich latach zrobiła się bardzo niewygodna. Istnieje od zawsze i każdy z nas jest na nią skazany, jednak od niedawna jest traktowana jak coś, czego za odpowiednią opłatą da się uniknąć.. Bo nie po to powstaje tyle klinik medycyny estetycznej, żeby mieć pomarszczoną twarz czy ciało. Wystarczy kilka zabiegów i cyk! witaj młodości... W mediach lansuje się jędrną skórę, piękne włosy i nienaganną sylwetkę bez względu na metrykę. A jednak starość nie dotyka jedynie naszej powierzchowności. To także procesy zachodzące wewnątrz. Problemy z pamięcią, niemożność wykonywania czynności dotychczas prostych czy choroby są często codziennością seniorów. I o tym właśnie opowiadają ci, którym autorki oddały głos. Bohaterami książki są zarówno osoby, które młodość przeżywają jedynie we własnych wspomnieniach jak i ci, którzy stali się ich łącznikiem ze światem zewnętrznym. To często dzieci, które porzuciły swoje plany i marzenia, żeby zająć się chorym rodzicem. Ci, których codziennością stało się zmaganie z niewydolnym systemem, który nie uwzględnia potrzeb seniorów. Czy zastanawiamy się, jakie mamy alternatywy na starość? Bo pół biedy, kiedy zdrowie dopisuje, ale w momencie ciężkiej choroby? Obarczać najbliższych opieką a może zamieszkać w jednym z DPS-ów? Co wcale zresztą takie łatwe nie jest. To tematy jak bardzo niemodne, tak i ciężkie w odbiorze. Zwłaszcza, kiedy słyszymy z ust specjalistów statystyki, których w książce nie brakuje. I choćby z tego względu warto ją przeczytać. Bo może teraz, będąc w kwiecie wieku i mając świat u stóp można wpłynąć także na jakość życia za kilkanaście czy kilkadziesiąt lat.
do_azot_i_nazot_ czyta - awatar do_azot_i_nazot_ czyta
oceniła na611 miesięcy temu

Cytaty z książki Pić czy nie pić? Co nauka mówi o wpływie alkoholu na zdrowie

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Pić czy nie pić? Co nauka mówi o wpływie alkoholu na zdrowie